Reklama

Studia na UKSW - pielęgniarstwo

Chcemy tworzyć otwarty dom

2017-11-08 11:46

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 46/2017, str. 4

Karolina Krasowska
Ks. dr Dariusz Mazurkiewicz

Kamil Krasowski: – Wyższe Seminarium Duchowne w Gościkowie-Paradyżu obchodzi w tym roku 70-lecie istnienia. Czy może Ksiądz Rektor przypomnieć naszym Czytelnikom, jak wyglądały początki paradyskiej uczelni?

Ks. Dr Dariusz Mazurkiewicz: – Pierwszy powojenny administrator apostolski lubuski, kamieński i Prałatury Pilskiej ks. dr Edmund Nowicki zdawał sobie sprawę, że odbudowa życia religijnego na tzw. Ziemiach Odzyskanych jest niemożliwa bez formowania nowych kapłanów. W związku z tym w październiku 1947 r. powołał do istnienia Wyższe Seminarium Duchowne. Jego pierwotna siedziba mieściła się w budynkach przy ul. Warszawskiej w Gorzowie Wlkp., a zarząd objęli Księża Misjonarze św. Wincentego a Paulo. W 1952 r. do budynków pocysterskiego klasztoru w Gościkowie-Paradyżu został przeniesiony Wydział Filozoficzny seminarium, a w 1961 r. w wyniku zaboru budynków w Gorzowie Wlkp. przez władze komunistyczne także Wydział Teologiczny. Od tamtego czasu wszyscy alumni studiują w Paradyżu. Kiedy zagląda się do kronik seminaryjnych albo czyta świadectwa pierwszych wykładowców i alumnów, to widzimy, że chociaż mierzyli się z wieloma trudnościami codziennego życia, to jednak byli pełni zapału, świadomi, że stoją u początków czegoś niezwykle ważnego. Dzisiaj, po 70 latach, odczytujemy ich zapał, jako ściśle apostolski.

– Na przestrzeni tych kilkudziesięciu lat życie w seminarium niewątpliwie zmieniało się. Proszę powiedzieć, jak ono wygląda dzisiaj i jak funkcjonuje seminarium?

– Mogę powiedzieć o tych zmianach, które dostrzegam na przestrzeni ostatnich 25 lat, gdy sam wstępowałem do seminarium w Paradyżu. Z pewnością wcześniej większy nacisk był kładziony na poprawne funkcjonowanie alumna w seminarium poprzez wierne wypełnianie regulaminu. Doświadczenie uczy jednak, że dobry, a nawet wzorowy kleryk nie musi być dobrym księdzem. Dlatego już pod koniec mojego pobytu w seminarium przełożeni stawiali większy nacisk na autoformację, co teraz staramy się jeszcze bardziej podkreślać. Osoba przygotowująca się do kapłaństwa musi mieć świadomość, że bez własnego zaangażowania i wymagań stawianych sobie samemu nie będzie w stanie osiągnąć dojrzałości osobowościowej i właściwego rozwoju życia duchowego. Nie sposób także pominąć faktu, że dzisiaj przygotowanie do kapłaństwa odbywa się w warunkach o wiele lepszych niż jeszcze 20 czy 30 lat temu. Alumni mają do dyspozycji całą infrastrukturę pozwalającą na godne życie i zdobywanie koniecznych umiejętności.

– Ilu kleryków podjęło formację na I roku, a ilu mężczyzn w sumie przygotowuje się do kapłaństwa w naszym diecezjalnym seminarium?

– Pierwszy rok formacji w br. rozpoczęło 5 alumnów, w ubiegłym roku było ich 16, do kapłaństwa przygotowuje się aktualnie 39 alumnów. Jeżeli spojrzymy na dane z poprzednich lat, możemy zauważyć spadek liczby powołań, który wynika zarówno z niżu demograficznego, jak i z trudności, jakie przeżywają młodzi ludzie w podjęciu i realizacji powołania. I nie mówię tu tylko o powołaniu do kapłaństwa. Realizacja życia małżeńskiego oraz podejmowanie służby innym ludziom w ramach różnych zawodów, zwłaszcza tych uważanych za społecznie potrzebne, również napotyka na podobne trudności. Żyjemy w kulturze tymczasowości, która nie sprzyja podejmowaniu trwałych decyzji. Pozostaję jednak optymistą, że modlitwa o powołania, działalność grup Przyjaciół Paradyża oraz intensyfikacja duszpasterstwa powołaniowego będą owocowały kolejnymi licznymi powołaniami.

– Jak wygląda taki typowy dzień kleryka? Co należy do jego codziennych zadań i obowiązków? Jak klerycy spędzają czas wolny?

– Dzień alumna rozpoczyna się pobudką o godz. 6.00. Pół godziny później klerycy rozpoczynają modlitwy poranne i uczestniczą w Eucharystii. Następnie uczestniczą w wykładach, mają czas na prywatne studium i własną modlitwę. Dzień kończą o godz. 23.00. Ale rytm dnia to także czas na pracę, sport, wypoczynek i rozwijanie swoich zainteresowań. Klerycy mają do dyspozycji bibliotekę, czytelnię, salę gimnastyczną, siłownię, boisko do piłki nożnej. Jednym z elementów formacji jest także odkrywanie i tworzenie współczesnej kultury, dlatego alumni wyjeżdżają do filharmonii, teatru, kina, a także sami reżyserują spektakle teatralne. Mają również swoje sukcesy sportowe. W minionym roku zajęli czwarte miejsce w ogólnopolskich mistrzostwach seminariów w piłce nożnej. Możliwości rozwoju jest wiele, zresztą ważną rzeczą jest, by posiadali pasję, którą będą mogli realizować i która może służyć gromadzeniu ludzi, by w konsekwencji przekazać im Dobrą Nowinę.

– W jednej z wypowiedzi powiedział Ksiądz Rektor, że seminarium jest nie tylko miejscem przygotowania do kapłaństwa przez kształtowanie duchowości i osoby ludzkiej, ale jest także formacją intelektualną, przygodą i propozycją. Czy mógłby Ksiądz Rektor rozwinąć tę myśl i powiedzieć, co seminarium proponuje kandydatom do kapłaństwa?

– Seminarium proponuje całościową wizję formacji. Nie można skupiać się tylko na jej wybranym elemencie. Fundamentem przygotowania do kapłaństwa jest troska o rozwój dojrzałej osobowości kapłana. Nie można skutecznie pełnić posługi bez osobistej dojrzałości, co więcej – jeżeli kandydat do kapłaństwa nie przepracuje w trakcie formacji osobistych zranień, to sam może stanowić niebezpieczeństwo dla osób, z którymi przyjdzie mu pracować. W dalszej kolejności na dojrzałym człowieczeństwie buduje się pogłębioną duchowość będącą intymną relacją z Bogiem, wreszcie na samym końcu następuje przygotowywanie do duszpasterstwa, które musi być dalekie od rygoryzmu i zawierać w sobie umiejętność osobistego towarzyszenia oraz zdolność rozeznawania częstokroć zawiłych ludzkich sytuacji. W tym wszystkim nieodzowne są właśnie formacja intelektualna, pięcioletnie studia zarówno z filozofii i teologii, jak i prawa, psychologii, historii oraz tych wszystkich dziedzin, które dają szeroki i spójny obraz świata. Pomocni są w tym wykładowcy naszej uczelni, zwłaszcza ci, którzy zarażają studentów własną pasją.

– W jaki sposób zachęciłby Ksiądz Rektor tych, którzy gdzieś w swoim sercu odczuwają powołanie do kapłaństwa, jednak przeżywają rozterki i nie potrafią zrobić kroku naprzód i podjąć ostatecznej decyzji, do tego, aby odpowiedzieli na Boże wezwanie i zgłosili się do seminarium?

– Jeżeli czują w sobie głos powołania, ale odczuwają niepewność i rozterki, to radziłbym, żeby przyjechali najpierw na rekolekcje powołaniowe. Przeprowadzamy je regularnie w domu rekolekcyjnym znajdującym się na terenie seminarium. A poza tym życzę im odwagi. Wejście do seminarium nie oznacza przecież od razu decyzji o przyjęciu święceń. Rozeznanie ze strony alumna i przełożonych trwa co najmniej pięć lat. Wiele osób spędza tu jakiś czas, by odkryć, że jego miejsce jest gdzie indziej. Ale nawet wtedy to nie są stracone lata.

– Jakie zdaniem Księdza Rektora na przestrzeni tych minionych 70 lat były największe sukcesy i radości naszego seminarium diecezjalnego?

– Żydowski filozof Martin Buber pisał, że „sukces nie jest żadnym z imion Bożych”. Trudno dopatrywać się dobrego funkcjonowania seminarium w ludzkich kategoriach sukcesu. Ale z pewnością wyznacznikiem dobrego funkcjonowania domu formacyjnego jest każdy dobrze posługujący kapłan. Cieszy, gdy ludzie mówią o absolwencie Paradyża: „dobry ksiądz”. Zresztą takich opinii o naszych absolwentach jest bardzo wiele i to przede wszystkim należy uznać za sukces. Gdyby jednak po ludzku spojrzeć na życie seminaryjne, to sukcesem są także postępy naukowe naszych wykładowców oraz inicjatywy religijne i kulturalne, które towarzyszą życiu seminaryjnemu, a jednocześnie gromadzą w naszych murach licznych diecezjan oraz gości z Polski i z zagranicy. Wśród nich można wymienić choćby odbywające się w sierpniu koncerty muzyki dawnej w ramach festiwalu „Muzyka w Raju” oraz sympozja naukowe organizowane wraz z Wydziałem Teologicznym Uniwersytetu Szczecińskiego, do którego jesteśmy afiliowani.

– Co zdaniem Księdza Rektora było i być może wciąż jest największą trudnością w życiu paradyskiej uczelni?

– Było kilka momentów w historii paradyskiego seminarium, które napawały niepokojem, jak choćby próba jego likwidacji. Dzisiaj chyba jednak największą trudnością jest funkcjonowanie seminarium w obliczu zmniejszającej się liczby powołań. Ponadto do codziennych trosk należą utrzymanie i remonty zabytkowego budynku. Chociaż tutaj także staramy się wykazywać troskę. W tym roku mamy nadzieję zakończyć odnawianie barokowego ołtarza w kościele seminaryjnym, ponadto mamy już plany na dalsze prace rewitalizacyjne. Lada dzień zabytkowy kościół i zabudowania klasztorne zostaną także wpisane na listę pomników historii.

– Czego na kolejne lata życzyć WSD w Gościkowie-Paradyżu?

– Przede wszystkim rozwoju w postaci licznych nowych powołań. Ale także tego, by Paradyż stawał się miejscem, do którego ludzie będą przyjeżdżać, wiedząc, że nabiorą tutaj duchowych sił. Zresztą dzieje się to już dzisiaj. Takie wydarzenia jak Akatyst do Matki Bożej czy pielgrzymka ministrantów i lektorów gromadzą wielu ludzi. Chcemy tworzyć otwarty dom, pamiętając oczywiście, że jest to przede wszystkim miejsce formacji.

Tagi:
wywiad

Święci otwierają nam niebo

2018-10-16 11:31

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 42/2018, str. IV

Karolina Krasowska
Ks. Krzysztof Hojzer zaprasza na Zielonogórski Wieczór Wszystkich Świętych

Kamil Krasowski: – Od kilku lat nasza Diecezjalna Grupa Modlitewna św. Ojca Pio organizuje 31 października tzw. Wieczór Wszystkich Świętych. W tym roku będzie on szczególny, gdyż jego ranga urosła do głównego tego rodzaju wydarzenia w mieście. Jak zatem zapowiada się tegoroczny Zielonogórski Wieczór Wszystkich Świętych? Jacy święci w znaku relikwii będą obecni?

Ks. Krzysztof Hojzer: – W tę szczególną noc, rozważając ewangelijne błogosławieństwa, które ukazują nam duchowy wizerunek Jezusa i wyrażają Jego misterium – tajemnicę śmierci i zmartwychwstania, pragniemy w obecności Wszystkich Świętych i za ich wstawiennictwem głębiej wniknąć w życie Boga. Człowiek zatopiony w Bogu bardzo konkretnie czerpie z tych niezwykłych głębin życia Bożego. Każdego roku widzimy, jak wielka to łaska. Święci tej nocy wypraszają nam głębsze rozumienie i doświadczenie miłości Boga. Mamy bardzo wiele świadectw pięknych nawróceń. Święci swymi modlitwami otwierają nam tej nocy niebo na oścież. Dlatego chcemy tej łaski dla całego miasta i nie tylko. W modlitwie zawierzenia i adoracji u stóp Jezusa tej nocy modlą się z nami i orędują m.in.: św. Jan od Krzyża, św. Teresa z Avila, św. Ignacy Loyola, św. Ojca Pio, św. Faustyna, św. Jan Paweł II, św. Franciszek i Hiacynta, św. Matka Teresa z Kalkuty, bł. ks. Jerzy Popiełuszko...

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Msza św. z udziałem prezydenta RP przy grobie św. Jana Pawła II

2018-10-16 11:45

rl (KAI Rzym) / Watykan

Prezydent Andrzej Duda z małżonką Agatą wzięli udział we Mszy św. przy grobie św. Jana Pawła II w bazylice watykańskiej. Dzisiaj przypada 40. rocznica wyboru kard. Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową. To główny motyw dwudniowej wizyty prezydenta RP w Watykanie.

Jakub Szymczuk/KPRP
Msza w Bazylice Świętego Piotra w Watykanie w 40. rocznicę wyboru Karola Wojtyły na papieża

Liturgii przewodniczył kard. Zenon Grocholewski, były prefekt watykańskiej Kongregacji Edukacji Katolickiej. Homilię wygłosił abp Jan Pawłowski, stojący na czele sekcji ds. personelu dyplomatycznego w Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej. Mszę św. koncelebrowali również m.in. abp Wiktor Skworc i bp Marian Florczyk oraz ok. 40 duchownych.

W liturgii uczestniczyli pielgrzymi z kraju, m. in. grupa Podhalan w strojach ludowych, kapłani z Polski pracujący w Wiecznym Mieście, siostry zakonne, jak również mieszkańcy Rzymu. W kaplicy św. Sebastiana, gdzie znajduje się grób św. Jana Pawła II zgromadziło się w sumie ok. 200 osób.

Zobacz zdjęcia: Msza św. przy grobie św. Jana Pawła II

Kard. Zenon Grocholewski powiedział na początku liturgii, że św. Jan Paweł II spełniając swoją misję uniwersalną wobec całego Kościoła i świata, zrobił bardzo dużo dla naszego kraju, który znał, cenił, kochał, za który się modlił i który starał się ubogacać swoim słowem i działaniem. „My także przyszliśmy się modlić za nasz kraj, za Polskę, tym bardziej że przypada w tym roku 100. rocznica odzyskania niepodległości” - powiedział kardynał. Jak dodał, chcemy się modlić, aby w naszym kraju zawsze zwyciężały dobro i prawda. Jak zauważył kard. Grocholewski wartości te - ściśle ze sobą złączone - były niezwykle drogie św. Janowi Pawłowi II.

Polski purpurat kurialny dodał, że obecność prezydenta RP w Watykanie i przy grobie św. Jana Pawła II w 40. rocznicę wyboru Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową jest wymowna i budząca optymizm, w perspektywie dobra naszego kraju. „To czy będą zwyciężały dobro i prawda w jakimś stopniu zależy od każdego z nas” - powiedział hierarcha.

W homilii abp Jan Romeo Pawłowski nawiązał do dnia 16 października 1978 przypominając, że był to poniedziałek, zwykły, październikowy, pogodny wieczór. „I nagle ta zwykła, szara atmosfera wieczoru, została rozerwana wieścią, którą podały najpierw te nielegalne, a potem nawet legalne fale radiowe i jedyny program telewizyjny. Wieścią tak niemożliwą, że trzeba było dużo wiary, aby ją przyjąć” - wspominał hierarcha.

Jak dodał, tamten wieczór stal się jakiś radosny, szczęśliwy, nawet to, co szare nabrało barwy i ludzie się do siebie uśmiechali, podawali ręce, gratulowali. „I była długa noc, polska noc papieskiej radości”- przypomniał arcybiskup.

Hierarcha powiedział, że nikt wtedy chyba się nie zastanawiał, co działo się w sercu kard. Wojtyły. „Wielu wiedziało, że było to dobre serce, ludzkie i polskie, ale co się w nim wtedy działo. Ile pytań, niepewności, człowieczego strachu? Myślę, że on sam nie wiedział, co zrobi, aby tym sercem ogarnąć cały Kościół i cały świat” - powiedział abp Pawłowski. Jak dodał, pewne, że w tamtej chwili wyboru i decyzji rozbrzmiało w sercu jestestwa Karola Wojtyły to wielkie Chrystusowe zapewnienie: "nie lękaj się".

Zauważył, że długi pontyfikat Jana Pawła II wypełniony był modlitwą i przekładaniem na rozmaite języki, głoszeniem w różnych stronach świata, świadczeniem własnym życiem, aż do przelania krwi, tego samego Chrystusowego wezwania i zapewnienia: "nie lękajcie się".

Hierarcha przypomniał o pielgrzymkach do Polski św. Jana Pawła II zauważając, że o wiele więcej było działań zakulisowych, troski - także materialnej, „ileż dla niego znaczyło to słowo i rzeczywistość: solidarność, które niestety potem zostało przez niektórych rozmienione na drobne w kasach politycznych układów” - mówił arcybiskup.

Zwracając się prezydenta RP abp Pawłowski powiedział, że dobrze, że prezydent Andrzej Duda przybył do grobu papieża Polaka „wobec tego, co dokonuje się w ojczyźnie, wobec skarbu wolności, jaki został nam dany, wobec rozwoju gospodarczego, jaki widać gołym okiem, ale także wobec tych wszystkich niemądrych podziałów, kłótni i nieporozumień, warto tutaj właśnie przyjść i przyklęknąć” - dodał. „W Pańskiej osobie, Panie Prezydencie, Polska przychodzi do Jana Pawła II” - dodał hierarcha.

Arcybiskup zaznaczył, że trzeba nie tylko wspominać, ale wziąć do ręki nauczanie papieża Jana Pawła II. „Ileż tam dobrych rad i wyjaśnień, ile przewidywania i zatroskania. Trzeba narodowego czytania i wprowadzania w życie nauczania Jana Pawła II, w życie Kościoła w Polsce i całego społeczeństwa - podkreślił delegat ds. przedstawicielstw papieskich w Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej.

Kaznodzieja zachęcał zgromadzonych przed grobem św. Jana Pawła II, by zaczerpnęli i zanieśli do ojczystego domu w te wszystkie sprawy, które Polskę stanowią. „Zanieście na celebrację odzyskania niepodległości, która wraz z wolnością jest nam dana i zadana, a którą niektórzy chcą zmienić w swawolę lub zniewolenie. Zanieście Polsce i Polakom, w kraju i na emigracji, to właśnie papieskie wołanie, ten testament: nie lękajcie się” - zakończył abp Pawłowski.

Po Mszy św. para prezydencka złożyła wiązankę biało-czerwonych kwiatów przed grobem św. Jana Pawła II. Andrzej Duda i jego żona Agata przez dłuższy czas się modlili, a wierni zgromadzeni w kaplicy św. Sebastiana w bazylice watykańskiej odśpiewali „Barkę”, ulubioną pieśń św. Jana Pawła II.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Hanna Suchocka: w obliczu kwestionowania wartości państwa prawa potrzebny jest głos Kościoła

2018-10-17 19:34

lk / Warszawa (KAI)

W obliczu kwestionowania wartości, jakie stały u podstaw mozolnie odbudowywanego po 1989 r. państwa prawa, oczekiwany jest głos Kościoła. Paradoksalnie, mimo jego dzisiejszej krytyki, to oczekiwanie jest wyrazem zaufania do instytucji, która potrafiłaby to wzburzone może uspokoić – powiedziała b. premier Hanna Suchocka podczas konferencji „Podzwonne dla rozdziału Kościoła i państwa?”, która odbyła się w środę w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego.

Fotografia Felici

Uczestnicy konferencji zastanawiali się m.in. czy Kościół i ludzie wierzący powinni brać udział w debacie publicznej, także w jej politycznym wymiarze – jeśli tak, to na jakich zasadach i w jakich granicach?

Postawiono także pytanie, czy formuła niezależnych i autonomicznych wspólnot Kościoła i państwa – współpracujących ze sobą – „nie staje się już anachronizmem, a jeśli nie to czy trzeba ją redefiniować?”.

Dominikanin o. Maciej Zięba OP stwierdził, że odczuwa kilka powodów do głębokiego pesymizmu co do tego, jak postrzegane są obecnie relacje między państwem a Kościołem w Polsce.

Wskazał m.in. na tabloidyzację debaty publicznej, który to problem dotyczy także Kościoła, a wyrażany jest przez publicystów, polityków, ludzi kultury. Z jednej strony jest to np. katolicki publicysta krytykujący ofiary pedofilii w jednej ze stacji telewizyjnych, a z drugiej reżyser głośnego ostatnio filmu o duchowieństwie.

Dominikanin wyraził ubolewanie, że język tej debaty radykalizuje się i przypomina nawet czasy stalinowskie. Zaczynają dominować ekstremalne poglądy, które polaryzują debatę, a to działa na jej niekorzyść.

Jako przykład podał wiązanie religijności z niektórymi postawami ideowymi i politycznymi. – Dobry katolik to taki, który jest jednocześnie monarchistą i antysemitą – mówił o. Zięba. Jego zdaniem, ta triada zaczęła dominować w życiu publicznym, i jest to niebezpieczne.

W opinii dominikanina, konieczna jest redefinicja obecności religii w życiu publicznym. Trzeba przypomnieć, że można się z kimś nie zgadzać, ale nie można mu odbierać prawa do wyrażania bliskich mu poglądów. To samo dotyczy także tych, którzy chcieliby wyrugować religię z życia publicznego. Jego zdaniem Polskę czeka wojna religijna, która niestety podzieli obywateli na wiele lat.

Prof. Hanna Suchocka, b. premier i b. ambasador RP przy Stolicy Apostolskiej wyraziła ubolewanie, że tym, co przeszkadza w dyskusji o Kościele, jest silne upolitycznienie i emocjonalne nastawienie do tego tematu. W takiej sytuacji, gdy dominują stereotypy, trudno się przebić z jakimikolwiek racjonalnymi argumentami.

Była premier skrytykowała dwie skrajne postawy, które obecnie dominują w dyskursie na temat roli Kościoła w społeczeństwie. Z jednej strony jest to błędne utożsamianie Kościoła i wiernych z jedną opcją polityczną, z drugiej strony wciąż obecny antyklerykalizm, wspominający o „państwie wyznaniowym”, potrzebie wypowiedzenia Konkordatu, opisujący duchowieństwo wyłącznie w negatywny sposób.

Prof. Suchocka przypomniała okoliczności, w jakich 25 lat temu trwały prace nad Konkordatem między Rzeczpospolitą Polską a Stolicą Apostolską, w tym o obawach, jakie pojawiał się w trakcie konstruowania zawartych potem w tekście sformułowań.

Wiadomo było np. że nie można po prostu odtworzyć modelu wzajemnych relacji zapisanego w Konkordacie przedwojennym, gdyż powstał on w warunkach przed Soborem Watykańskim II. Unikano też słowa „rozdział”, gdyż nosiło ze sobą negatywne skojarzenia z poprzednim systemem, w którym Kościół traktowany był wrogo.

Odpowiadając krytykom Konkordatu ze strony lewicowej i antyklerykalnej, twierdzącym, że usytuował on Polskę w „epoce średniowiecza”, b. premier przypomniała, że umowa ta była potwierdzeniem naszej przynależności do europejskiej cywilizacji wartości. Stwierdzono przecież w Konkordacie, że obie podpisujące go strony zobowiązują się kierować „powszechnymi zasadami prawa międzynarodowego, łącznie z normami dotyczącymi poszanowania praw człowieka, podstawowych swobód oraz wyeliminowania wszelkich form nietolerancji i dyskryminacji z powodów religijnych”.

„To są sformułowania zawarte explicite w Konkordacie. One nas osadzają w cywilizacji europejskiej kultury prawnej” – dodała prof. Suchocka.

Zdaniem prof. Suchockiej, konieczne jest dziś dokładniejsze określenie w debacie publicznej tego, co w wielu dokumentach prawnych i w dyskusji nad respektowaniem Konstytucji nazywa się dobrem wspólnym. Z tego bowiem niedookreślenia wynika obecny kryzys i podziały w polskim społeczeństwie.

Ta kategoria dziś jest niestety tylko sloganem, a przecież jest ona dynamiczna, obejmuje inne jej rozumienie w różnym czasie i w różnych kontekstach życia publicznego. Obecnie jest redukowana do zaspokajania dobra partyjnego. - To oczywiście jest sprzeczne z duchem posoborowym, gdyż jest wykluczające. Wyklucza np. tych, którzy są katolikami, a nie utożsamiają się z daną jedną partią polityczną – mówiła b. ambasador RP przy Stolicy Apostolskiej.

Inną kluczową kategorią wymagającą sprecyzowania jest „państwo prawa”. - Gdy przygotowany był Konkordat nie zakładaliśmy, że ta kategoria może zostać zakwestionowana – stwierdziła z ubolewaniem prof. Suchocka.

Jej zdaniem, przy obecnym sporze politycznym w kraju i w obliczu kwestionowania wartości, jakie stały u podstaw mozolnie odbudowywanego po 1989 r. państwa prawa, oczekiwany jest głos Kościoła. – Paradoksalnie, mimo takiej krytyki Kościoła, spowodowanej ostatnio pewnym filmem, to oczekiwanie jest bardzo silne jako wyraz zaufania do Kościoła jako instytucji, która potrafiłaby to wzburzone może uspokoić – powiedziała Hanna Suchocka.

Amerykański publicysta katolicki George Weigel przedstawił kilka zasadniczych idei dotyczących stanu demokracji w XXI wieku w świecie, jednocześnie sytuując w tym katalogu Kościół katolicki.

Wymienił m.in. ideę wolnego społeczeństwa, wolności jako takiej, kondycji cywilizacyjnej Europy Zachodniej, pamięć historyczną, pluralizm, patriotyzm przeciwstawiony nacjonalizmowi oraz „obecny publicznie Kościół w wolnym społeczeństwie”.

Zdaniem Weigla, europejski katolicyzm był przez długi czas wykorzystywany do ustanawiania Kościoła państwowego. Jan Paweł II wiedział, że te czasy już minęły. Jednak alternatywą dla Kościoła państwowego nie miał być ani Kościół prywatny, ani zepchnięty do getta, ani upartyjniony, ale właśnie obecny publicznie: taki, który w encyklice „Redemptor hominis” papież nazwał „Kościołem, który proponuje”.

W „Centesimus annus” papież nauczał, że działałby w przestrzeni publicznej przede wszystkim za pośrednictwem wolnych stowarzyszeń społeczeństwa obywatelskiego, a nie jako aktor polityczny. Byłby to Kościół, który przedstawia argumenty, a nie dąży do wypracowania środków politycznych.

Taki Kościół działałby „na głębszym poziomie życia publicznego – kulturowej świadomości i samozrozumienia”, czyli „byłby strażnikiem prawd, które umożliwiają dobre przeżywanie wolności”. Byłby wreszcie potrzebny postrzchrześcijańskiej obecnie Europie, która staje się też postracjonalna, niezdolna do zorganizowania silnej, przekazywanej przez kulturę i znajdującej polityczny oddźwięk obrony demokracji i wolnego społeczeństwa.

Wystąpieniom prelegentów towarzyszył następnie panel komentatorów, w którym głos zabrali: Andrzej Szostkiewicz („Polityka”), Michał Szułdrzyński („Rzeczpospolita”), politolog Sławomir Sowiński (UKSW) i Jakub Bierzyński (dom mediowy OMD).

Organizatorem debaty „Podzwonne dla rozdziału Kościoła i państwa?” była Fundacja Służby Rzeczypospolitej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem