Reklama

Cień Piłsudskiego

2017-11-08 11:46

Witold Dudziński
Edycja warszawska 46/2017, str. 6

Artur Stelmasiak
Kazimierz Sosnkowski

Rankiem 10 listopada 1918 r. zwolniony przez Niemców z Magdeburga Józef Piłsudski nie wracał do Warszawy sam. Towarzyszył mu wieloletni współpracownik, który był zawsze w cieniu Marszałka.

Tamten i kolejne oraz poprzednie dni były w historii Polski tak ważne, że musiały obrosnąć legendami i mitami: Rzeczpospolita odzyskiwała niepodległość po 123 latach niewoli. Nie rugowano z nich Kazimierza Sosnkowskiego, ale w opowieściach o pamiętnym listopadzie sprzed 99 lat, wiele miejsca dla niego nie było. Postać, osobowość i mit Marszałka nie pozwalały na zbyt wiele uwagi dla wielu ważnych postaci, nie tylko dla jego wieloletniego współpracownika i zastępcy.

Triumfalny wjazd

Gdy 10 listopada rano zwolniony z więzienia w Magdeburgu Józef Piłsudski wracał do Warszawy pociągiem z Berlina, na Dworcu Warszawsko-Wiedeńskim, tonącym we mgle, czekała na niego jedynie niewielka grupa ludzi, a nie – jak chciała potem legenda – tłum rozentuzjazmowanych warszawiaków.

Na dowód na triumfalny wjazd, ówczesna prasa pokazywała zdjęcia z powitania Piłsudskiego przyjeżdżającego do Warszawy... dwa lata wcześniej. Na peronie, w miejscu dzisiejszego ronda Dmowskiego, znajdowali się wówczas tylko jego najbliżsi współpracownicy m.in. z Polskiej Organizacji Wojskowej i wysłannicy Rady Regencyjnej.

Reklama

– Jestem gotowy do podjęcia zadań, jakie mnie czekają – miał powiedzieć Piłsudski przed wysłuchaniem raportu Witold Koca, komendanta POW. Piłsudski przywitał się z księciem Zdzisławem Lubomirskim, członkiem Rady Regencyjnej, który miesiąc wcześniej ogłosił polską deklarację niepodległości, rotmistrzem Rostworowskim, jego adiutantem i prezydentem stolicy Piotrem Drzewieckim.

Niemniej informacja o przyjeździe Komendanta rozeszła się błyskawicznie po Warszawie. Pod dom na ul. Moniuszki, gdzie miał zamieszkać, schodziły się tłumy. Ledwo się ulokował, a już zaczęły przybywać do niego kolejne delegacje.

Osobisty urok

Nikt za bardzo wtedy, a szczególnie potem nie zwracał uwagi na towarzyszącego mu Kazimierza Sosnkowskiego. Tymczasem Sosnkowski był przy Piłsudskim niemal bez przerwy od wielu miesięcy. Zanim wspólnie zajęli kwartał w twierdzy w Magdeburgu, działy się rzeczy, o których potem czytało się z wypiekami na twarzy.

Sosnkowski poznał Piłsudskiego kilkanaście lat wcześniej, gdy wstąpił do PPS i jej Organizacji Bojowej. Postać starszego o 18 lat działacza wywarła na nim wielkie wrażenie. „Osobisty urok Piłsudskiego, czar jego płomiennego słowa i siła argumentacji, miłość Polski, idealizm społeczny, poczucie tradycji i godności narodowej, wszystko to wywarło na mnie wrażenie porywające” – pisał po latach.

Bliżej współpracowali po powołaniu Związku Walki Czynnej, która tworzył Sosnkowski, i Związku Strzeleckiego. W zreorganizowanym w 1912 r. Związku komendantem głównym był Piłsudski, jego zastępcą – Sosnkowski.

Zastępca Komendanta

Po wybuchu I wojny światowej, Sosnkowski koordynował mobilizację organizacji strzeleckich, Odprawił wymarsz Pierwszej Kompanii Kadrowej, która została przekształcona w 1. pułk strzelców, potem w 1. pułk Legionów Polskich i w I Brygadę Legionów Polskich. Kazimierz Sosnkowski został zastępcą komendanta Józefa Piłsudskiego, jak również szefem jego sztabu.

Kilkakrotnie z powodzeniem zastępował w dowodzeniu brygadą nieobecnego Piłsudskiego. Do pierwszego takiego przypadku doszło w połowie sierpnia 1914 r., gdy pod Kielcami legioniści po raz pierwszy starli się z Rosjanami.

Gdy jesienią 1916 r. Józef Piłsudski, w proteście wobec uchylania się przez Niemców i Austriaków od deklaracji na temat przyszłego statusu ziem polskich, złożył rezygnację ze stanowiska dowódcy I Brygady i z Legionów. Zastąpił go, na jego rozkaz, Sosnkowski (szybko zresztą został przez Austriaków zdymisjonowany). Po tzw. kryzysie przysięgowym, w lipcu 1917 r. obaj zostali aresztowani przez Niemców i uwięzieni w Magdeburgu.

Gdy w Niemczech wybuchła rewolucja, a cesarz Wilhelm II uciekł do Holandii, Piłsudski z Sosnkowskim zostali uwolnieni. Traktowani przez Niemców z wielką kurtuazją, przez Berlin wrócili do Warszawy.

Pan sytuacji

Rada Regencyjna początkowo przewidywała dla Piłsudskiego funkcję ministra spraw wojskowych w gabinecie endeckiego premiera Józefa Świeżyńskiego. Sam zainteresowany nic o tym nie wiedział. Jeszcze w Magdeburgu przyniesiono Piłsudskiemu niemiecką gazetę, gdzie ukazała się jego fotografia, jako szefa tego resortu.

Józef Świeżyński powołany został na premiera przez Radę Regencyjną jeszcze 23 października 1918 r. Szybko podjął działania zmierzające do utrwalenia ogłoszonej 7 października niepodległości, m.in. uczestniczył w organizacji sił zbrojnych.

Jednak brak powodzenia różnych jego działań (m.in. bezskutecznie zabiegi o uwolnienie), brak poparcia nawet wśród działaczy narodowych, konflikt z Radą Regencyjną, lewicą i próba przejęcia władzy na własnych warunkach – uznana przez Radę Regencyjną za zamach stanu – zakończył się jego dymisją.

Na polu bitwy pozostawał już tylko Piłsudski. Choć nie od razu. Gdy wrócił do Warszawy, w imieniu lubelskiego Tymczasowego Rządu Ignacy Daszyński zaoferował mu naczelne dowództwo wojskowe. Piłsudski jednak odmówił. To on czuł się panem sytuacji. I tak rzeczywiście było.

Kilka dni później Rada Regencyjna, zdając sobie sprawę, że tylko Piłsudski jest zdolny do sprawowania rządów, przekazała mu całą władzę i rozwiązała się. Rozwiązaniu uległ też rząd lubelski. Zakulisowe rozmowy na ten temat toczyła się w tymczasowym mieszkaniu Komendanta przy ul. Moniuszki 2a. Tylko częściowo uczestniczył w nich Sosnkowski.

Generał brygady

O ile Piłsudski od razu włączył się w negocjacje polityczne, a za chwilę w kierowanie procesem odzyskiwania niepodległości i stanął na jego czele, to Sosnkowski koncentrował się na tworzeniu Wojska Polskiego, stopniowo zajmując w nim coraz wyższe stanowisko. Początkowo realizował doraźne zadania zlecane przez Piłsudskiego, a jednym z pierwszych było doprowadzenie do niełatwej neutralizacji niemieckiej załogi garnizonu warszawskiego, zachowującego się agresywnie wobec Polaków. Doprowadził do podpisania umowy z niemiecką Radą Żołnierską o rozbrojeniu i odtransportowania Niemców z Warszawy i Łodzi.

Jeszcze w listopadzie 1918 r. Sosnkowski został mianowany dowódca Okręgu Generalnego Warszawa WP i awansowany na stopień generała brygady (generała podporucznika). Jego pierwszymi zadaniami było tworzenie nowych formacji wojskowych i zabezpieczenie stolicy przed zakusami różnych sił politycznych, zwłaszcza komunistów, które chciały dokonać zamachu stanu.

Jedyny kandydat

W odrodzonej Rzeczypospolitej kilkakrotnie miał zajmować stanowisko ministra obrony (spraw wojskowych), a podczas wojny polsko-bolszewickiej kierował nie tylko resortem, ale i obroną Warszawy. Piłsudski miał do Sosnkowskiego na tyle zaufania, by w poufnej rekomendacji dla prezydenta uznać generała za jedynego, oprócz Rydza-Śmigłego, kandydata na funkcję naczelnego wodza w razie wybuchu kolejnej wojny.

Tej oceny nie zmieniła nieudana próba samobójcza Sosnkowskiego. W dniach zamachu majowego – kiedy Piłsudski nie wtajemniczył swojego wiernego zastępcy w plany przewrotu, a on miał wybierać między lojalnością wobec prawowitego rządu, a sprawcą zamachu – strzelił sobie w serce. Mimo tej chwili słabości, Marszałek miał mu ufać do końca swoich dni.

Tagi:
Kazimierz Sosnkowski

Kraków: odsłonięcie mozaiki w Oknie Papieskim

2018-10-17 09:31

md / Kraków (KAI)

Z udziałem prezydenta RP Andrzeja Dudy z małżonką, biskupów i młodzieży odbyło się 16 października wieczorem odsłonięcie mozaiki na Oknie Papieskim. Wydarzeniu towarzyszył multimedialny pokaz na murach Pałacu Arcybiskupów Krakowskich. Zgromadzeni pod Oknem młodzi ludzie modlili się ponadto w ramach inicjatywy „Support dla Synodu”.

archidiecezja krakowska.pl
Odsłonięcie mozaiki św. Jana Pawła II w Oknie Papieskim

Mozaikę w Oknie Papieskim wykonała ze szkła weneckiego poznańska artystka Maria Czeska. Wizerunek papieża umieszczony jest na tle krzyża. Uśmiechnięty Jan Paweł II unosi dłoń w geście pozdrowienia. Na górze i na dole, znajdują się kwiaty, które mają nawiązywać do sukienki z cudownego obrazu Matki Bożej Kalwaryjskiej.

Odsłonięcia i poświęcenia mozaiki dokonał abp Marek Jędraszewski. „Zebrani dzisiaj w 40. rocznicę wyboru kardynała Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową, w dniu, kiedy nowy papież z rodu Polaków przyjął imię Jana Pawła II, jesteśmy przekonani, że błogosławi nam z nieba” – mówił.

Okno Papieskie na Franciszkańskiej 3 jest miejscem szczególnie drogim krakowianom. Jan Paweł II spotykał się tutaj z nimi, zwłaszcza z młodzieżą, podczas wszystkich swoich pielgrzymek do Polski. Prowadził serdeczne dialogi i pogawędki. Tę tradycję kontynuowali kolejni papieże – Benedykt XVI i Franciszek, którzy błogosławili mieszkańcom miasta i pielgrzymom z szeroko otwartego okna Domu Arcybiskupów Krakowskich.

Krakowianie gromadzili się pod Oknem przy okazji papieskich rocznic i uroczystości. Organizowane tu były koncerty i czuwania modlitewne. Szczególnie przejmujące było czuwanie mieszkańców miasta w dniach odchodzenia Jana Pawła II do domu Ojca. Wieść o śmierci papieża przekazał im w tym miejscu kard. Franciszek Macharski. Wiele osób prywatnych przychodziło pod Okno, zapalając świeczki i zostawiając wiązanki kwiatów jako znak pamięci o Janie Pawle II.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

X Hubertus Węgrowski – święto ludzi lasu

2018-10-18 07:20

Monika Kanabrodzka

Myśliwi, leśnicy, jeźdźcy i rolnicy Podlasia oraz Mazowsza licznie przybyli 14 października 2018 r. do Węgrowa na główne obchody ku czci św. Huberta, patrona ludzi lasu. Dzień wcześniej ponad 500 myśliwych wzięło udział w polowaniu zakończonym biesiadą myśliwską w Łochowie. Jubileuszowy Hubertus pod honorowym patronatem prof. Jana Szyszko wpisał się w 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości

Monika Kanabrodzka

Hubertus Węgrowski jest świętem myśliwych, leśników, jeźdźców i rolników. Polowanie Hubertowskie, pochód św. Huberta, Msza św. polowa, , prezentacja dorobku przyrodniczego Lasów Państwowych oraz kół łowieckich z Podlasia i Mazowsza, degustacja regionalnych przysmaków oraz wystawa psów myśliwskich – to tylko nieliczne punkty tegorocznych uroczystości.

Pierwszy dzień obchodów tradycyjnie rozpoczął się wczesnym rankiem ślubowaniem młodych myśliwych oraz odprawą na polowanie, które zakończono uroczystym pokotem i biesiadą myśliwską przy pałacu w Łochowie.

Główne obchody święta ludzi lasu zainaugurowała 14 października br. parada w Węgrowie z udziałem tych wszystkich, którzy z racji wykonywanego zawodu, pasji, a przede wszystkim miłości do lasu i przyrody, dbają o nasze dziedzictwo.

Monika Kanabrodzka

Centralnym punktem była uroczysta Eucharystia celebrowana na błoniach par. św. Ojca Pio w Węgrowie przez J. E. Ks. Kardynała Gerharda Ludwiga Müllera w intencji wszystkich ludzi lasu. W wygłoszonej homilii J. E. Ks. Biskup Senior Diecezji Drohiczyńskiej Antoni Pacyfik Dydycz zauważył, że prośba Ojca św. Jana Pawła II – niech Wasza praca pomoże uratować piękno polskich lasów dla dobra Ojczyzny i ich mieszkańców – nabiera szczególnego znaczenia w 100-lecie odzyskania niepodległości. Oprawę muzyczną podczas Mszy św. zapewnił Reprezentacyjny Zespół Muzyki Myśliwskiej Polskiego Związku Łowieckiego pod przewodnictwem Mieczysława Leśniczaka.

W kolejnej części przeznaczonej na przemówienia, prof. Jan Szyszko, patron honorowy X Hubertusa Węgrowskiego podkreślił, że dzięki polskiemu rolnikowi, leśnikowi, myśliwemu, jeźdźcy i Kościołowi jesteśmy wzorem dla całego świata w sposobie użytkowania zasobów przyrodniczych. – Polska to unikat w stali światowej pod względem czynienia sobie ziemi poddaną – wskazał profesor. Odniósł się także do ataków ze strony kół liberalno-lewicowych wymierzonych w model polskiego leśnictwa, łowiectwa, rolnictwa. - Nie można zastępować prawa naturalnego, prawem stanowionym To jest wielkie nieporozumienie – podkreślił były minister. Podziękowania na ręce osób odpowiedzialnych za zorganizowanie obchodów złożył ks. Tomasz Duszkiewicz – duszpasterz Generalnej Dyrekcji Lasów Państwowych oraz pomysłodawca Hubertusa Węgrowskiego.

W uznaniu za zasługi w kształtowaniu modelu polskiego leśnictwa i łowiectwa oraz promowanie Hubertusa Węgrowskiego, dzwony św. Huberta z rąk prof. Jana Szybko odebrali: Jerzy Derlicki Nadleśniczy Nadleśnictwa Łochów, Koło Łowieckie „Soból i Panna”, Fundacja Ekologiczne Forum Młodzieży oraz Andrzej Konieczny Dyrektor Generalny Lasów Państwowych.

Uroczystym momentem było wspólne posadzenie dębu, poświęconego przez Papieża Franciszka jako znak pamięci w 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości.

X Hubertus Węgrowski zorganizowały wspólnie Regionalne Dyrekcje Lasów Państwowych w Warszawie i Białymstoku oraz Siedlecka Organizacja Łowiecka. ,,Niedziela” objęła wydarzenie patronatem medialnym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem