Reklama

Bądź „Pasterzem według Jezusa”

2017-11-08 11:46

Słowo administratora archidiecezji łódzkiej bp. Marka Marczaka
Edycja łódzka 46/2017, str. 6

Ks. Paweł Kłys
Od lewej: abp Marek Jędraszewski, bp Marek Marczak i abp Władysław Ziółek

Dnia 8 grudnia ubiegłego roku abp Marek Jędraszewski, ówczesny metropolita łódzki, został ogłoszony nowym arcybiskupem metropolitą krakowskim. Od tamtego dnia, a zwłaszcza od dnia ingresu Księdza Arcybiskupa Marka do katedry wawelskiej, Kościół łódzki modlił się wytrwale w intencji nowego pasterza. 14 września tego roku, w święto Podwyższenia Krzyża Świętego, decyzją Ojca Świętego Franciszka, został nim ogłoszony dotychczasowy ksiądz biskup pomocniczy archidiecezji krakowskiej Grzegorz Ryś. Księże Arcybiskupie Grzegorzu – witamy cię w Łodzi z otwartymi rękami – bądź pozdrowiony!

Wita Cię Kościół łódzki, który jako diecezja powstał decyzją Ojca Świętego Benedykta XV blisko 100 lat temu – w roku 1920. Było to wtedy miejsce ciężkiej pracy ludzi, którzy dziesiątkami, a potem setkami tysięcy, od początków XIX wieku przybywali tutaj jako imigranci z różnych stron świata jak do Ziemi Obiecanej. „Położenie tego miejsca – jak czytamy w ciekawym opisie rozwijającej się Łodzi – jest szczególniejsze z wielu względów; znajduje się z całą swoją okolicą rozległą pod obszernym i wyniosłym wzgórzem, z którego niezliczone tryszczą źródła. Tych zbieg wód łatwo tak kierowany być może, iż prawie przy każdego fabrykanta mieszkaniu przebiegać mogą dla jego użytku strumienie. Jest to z natury przysposobione miejsce nie tylko dla fabryk sukiennych, ale szczególniej dla wszelkiego gatunku rękodzielni bawełnianych i lnianych” (por. K. Konarski, „Stanisław Staszic w Łodzi w roku 1825”, w: Rocznik Łódzki 1 (1928) 185).

Tak, Łódź była miastem fabryk – ale już po II wojnie światowej zaczęła rozwijać się także jako miasto uniwersyteckie. Obecny wśród nas abp Władysław Ziółek, witając w 1987 r. w tej katedrze papieża Polaka, mówił: „… pragnę zwrócić oczy, myśli i serce Waszej Świątobliwości na rzesze żywych córek i synów Kościoła łódzkiego, wypełniających katedralną świątynię i otaczających ją z zewnątrz. To liczni przedstawiciele Łodzi akademickiej: naukowcy, pedagodzy, twórcy kultury, lekarze, prawnicy, inżynierowie, młodzież studencka. Ich obecność jest naocznym znakiem tych zmian, jakie zachodzą w społeczności Łodzi, tego szczególnego miasta, które do niedawna było znane niemal wyłącznie z licznych fabryk”.

Reklama

Księże Arcybiskupie Grzegorzu – wita Cię Kościół w Łodzi, który naznaczony jest także życiem i działalnością świętych. Tutaj urodził się bł. o. Herman Stępień, franciszkanin – jeden ze 108 męczenników z czasów II wojny światowej, których Jan Paweł II beatyfikował 13 czerwca 1999 r. w Warszawie. W tym mieście oraz w pobliskich Pabianicach mieszkał w dzieciństwie Rajmund Kolbe, gdzie miał widzenie Niepokalanej i dwóch koron, które przyjął duchowo, a potem doświadczył rzeczywistości przez nie oznaczanej jako kapłan męczennik św. Maksymilian. W naszych Łagiewnikach spoczywają relikwie otaczanego przez Łodzian szczególną miłością bł. Rafała Chylińskiego. Tutaj rozwijała swoją działalność charytatywną św. Urszula Ledóchowska. Czekamy na beatyfikację sługi Bożej Stanisławy Leszczyńskiej oraz sługi Bożej Wandy Malczewskiej. Święta, która została patronką naszego miasta, to s. Faustyna Kowalska. To ona, tutaj, w tej katedrze padła na twarz przed Chrystusem w Najświętszym Sakramencie. Tutaj Pan Jezus jej powiedział, by pojechała do Warszawy i tam wstąpiła do klasztoru.

Księże Arcybiskupie Grzegorzu – wita Cię dzisiaj również Kościół „Łodzi męczeńskiej, której symbolami stały się: getto żydowskie, znajdujące się w nim miejsce męczeństwa Polskich dzieci, słynny obóz na Przemysłowej, Radegast, a potem Żołnierze Wyklęci, a także nasi starsi bracia kapłani męczennicy aresztowani ponad 70 lat temu, osadzeni w obozie w Konstantynowie, następnie wywiezieni do Dachau” – to słowa, które zacytowałem za abp. Markiem Jędraszewskim. Wypowiedział je w styczniu tego roku na zakończenie swojej posługi pasterskiej pośród nas. Jesteśmy mu wdzięczni szczególnie za wydobycie piękna i wartości naszej łódzkiej historii.

Księże Arcybiskupie Grzegorzu – witaj w Łodzi – w Kościele, który od dzisiaj staje się także Twoim Kościołem, Twoją Matką i Twoim zadaniem. Witaj w Kościele potrzebującym ewangelizacji – tej nowej ewangelizacji, której poświęcasz już od wielu lat swoje siły i talenty. Witaj w Kościele, który przyjmuje Cię z radością i nadzieją. Przez blisko 9 miesięcy modliliśmy się o pasterza według Serca Bożego. Dobry Bóg przysłał Ciebie.

Ojciec Święty Franciszek w jednej ze swoich homilii tak mówił: „Pasterz według Jezusa ma serce wolne, by pozostawić swoje rzeczy, nie żyje obliczając to, co ma i godziny służby: nie jest księgowym ducha, ale miłosiernym Samarytaninem poszukującym osób potrzebujących. Jest pasterzem, a nie inspektorem stada i poświęca się misji nie na 50 lub 60 proc., ale całym sobą. Idąc na poszukiwanie, znajduje, a znajduje, ponieważ ryzykuje, nie zatrzymuje się po rozczarowaniach, a w trudach się nie poddaje. Jest w istocie uparty w dobru, namaszczony w Bożym uporze, aby nikt się nie zagubił. Dlatego nie tylko trzyma drzwi otwarte, ale wychodzi w poszukiwaniu tych, którzy przez drzwi nie chcą już wejść. Jak każdy dobry chrześcijanin i jako przykład dla każdego chrześcijanina, zawsze wychodzi ze swoich ograniczeń. Epicentrum jego serca znajduje się poza nim: nie jest pociągany przez swoje «ja», ale przez «Ty» Boga i przez «my» ludzi”.

Księże Arcybiskupie Grzegorzu – witaj w Kościele łódzkim. Bądź dla nas dobrym pasterzem. Pasterzem „według Jezusa”.

Tagi:
bp Marek Marczak

Posłani, by kochać

2017-06-13 11:34

Rozmawia Anna Skopińska
Edycja łódzka 25/2017, str. 6-7

Z bp. Markiem Marczakiem o miłości bliźniego i zakochaniu w Bogu rozmawia Anna Skopińska

Ks. Paweł Kłys

ANNA SKOPIŃSKA: – Ostatnio w homiliach Księdza Biskupa pada dużo słów o miłości bliźniego. Co tak naprawdę oznacza ta miłość w życiu? Co znaczy kochać bliźniego w zwykłej codzienności?

BP MAREK MARCZAK: – Miłość względem bliźniego ma oczywiście różne oblicza. Może ona oznaczać na przykład pomoc potrzebującemu przy przejściu na drugą stronę ulicy, ale też może być miłosierdziem, czyli wybaczeniem doznanej krzywdy. Miłość rodzicielska przejawia się z kolei troską o rozwój dziecka, jego wychowanie czy wykształcenie. W tych przykładach miłości do bliźniego jest wspólny mianownik – miłość domaga się wejścia w relację z drugim człowiekiem.

– Mówi Ksiądz Biskup o tym do nas, ludzi świeckich, ale też do kapłanów, podkreślając, że do Chrystusa nie da się dojść bez tej miłości. Czym zatem ona jest w ich przypadku?

– Chrystusowy nakaz miłości bliźniego dotyczy oczywiście wszystkich. Osób duchownych, które oddają swe życie dla Jezusa i Kościoła, tym bardziej. Podczas święceń kapłańskich, które odbyły się w naszej łódzkiej katedrze pod koniec maja, diakoni usłyszeli, że mają głosić Ewangelię, kochając Jezusa i ludzi, do których są posłani. Dla wszystkich posługujących w Kościele rzetelne przygotowanie do głoszenia Słowa Bożego czy katechezy, odpowiedzialne podejście do prowadzenia rozmaitych grup parafialnych, ale też troska o własny rozwój duchowy czy intelektualny są codzienną weryfikacją miłości do Boga i bliźniego.

– A pozostałe okazje do pokazania miłości? Przecież księża nie tylko głoszą Ewangelię.

– Jest jeszcze działalność charytatywna, która powinna być obecna w każdej wspólnocie parafialnej. Ksiądz jak dobry pasterz ma szukać sposobów, jak konkretnie pomóc drugiemu człowiekowi w trudnej sytuacji życiowej. Miłość bliźniego w tym przypadku oznacza najpierw odnalezienie potrzebujących, a następnie razem z wiernymi, którzy zaangażują się w taką działalność, szukanie sposobów zaradzenia ludzkiej biedzie. Do takiej posługi miłości przygotowują się klerycy – kandydaci do przyjęcia sakramentu kapłaństwa.

– To przygotowanie za murami seminarium, a jak potem wygląda zetknięcie z rzeczywistością?

– Każdy z nas uczy się przez całe życie. Młodzi księża, którzy opuszczają seminarium i rozpoczynają swoją misję ewangelizacyjną, spotykają różne sytuacje. Myślę, że kształtowanie się wyobraźni miłosierdzia zależy również od dobrego przykładu życia i posługi innych kapłanów, ale też ludzi świeckich. Bywa oczywiście różnie. Czasami łatwiej jest kształtować w sobie tę wrażliwość na potrzeby bliźniego, a czasami trudniej.

– I na to „trudniej” jest jakaś rada?

– Każdy duchowny jest nie tylko wezwany, ale nawet zobowiązany do stałej formacji duchowej. Składa się na nią element wspólnotowy, na przykład coroczne rekolekcje czy miesięczne skupienia, jak i element indywidualny. Prawdą jest, że w przeciwieństwie do wspólnot zakonnych, ksiądz diecezjalny jest bardziej nastawiony na indywidualny tryb duchowego rozwoju. Wielu księży szuka mimo wszystko wspólnot kapłańskich albo rozmaitych ruchów, aby pogłębiać swoją duchowość. Okazuje się wtedy, że tak jak wierni, aby pogłębiać swoją wiarę, potrzebują obecności księdza, tak i on sam korzysta z tej formacji dla osobistego rozwoju.

– Także przez tę formację widać miłość? Bo ona niewątpliwie buduje wrażliwość. Czy wielu jest księży, którzy mieli, mają, taką bezwzględną miłość bliźniego?

– Każdy ksiądz ma niejako zakodowaną w sobie miłość do drugiego człowieka. Powołanie, którego doświadczył i formacja do posługi kapłańskiej są na pewno dużymi atutami w tym charyzmacie miłości bliźniego. Oczywiście w zależności od wrażliwości i doświadczeń życiowych różnie się on objawia. Czasem wymaga korekty, naprawy, refleksji, w jaki sposób powrócić do pierwotnej gorliwości. Każdy z nas potrzebuje nawrócenia.

– W Łodzi znany ze swojej miłości do ludzi był ksiądz, który poświęcał dla innych swój czas, swoje umiejętności. To ks. Bohdan Papiernik. Ksiądz Biskup go znał...

– Tak. Świętej pamięci ks. Papiernik od podstaw tworzył parafię pod wezwaniem Najświętszej Eucharystii. W tych dniach obchodzi ona 30. rocznicę powstania, która związana jest z historyczną obecnością Ojca Świętego Jana Pawła II w Łodzi. Budowanie parafii odbywało się nie tylko w wymiarze materialnym – budowy kościoła i budynków parafialnych, ale przede wszystkim duchowym i wspólnotowym. Pamiętam jego wrażliwość duszpasterską związaną z przygotowaniem rodziców i dzieci do sakramentów inicjacji chrześcijańskiej. Był w tym niezwykle rzetelny i skrupulatny. Świętej pamięci ks. Papiernik potrafił jednak przy wymaganiach stawianych innym, samemu angażować się bez reszty i jednocześnie znany był z dużego taktu w sytuacjach trudnych. Na jego pogrzebie widziałem wiele osób, które szczerze płakały, żałując jego odejścia.

– Parafia ks. Papiernika to owoc papieskiej pielgrzymki do Łodzi – 13 czerwca 1987 r. Przyszły Biskup Administrator też uczestniczył w Eucharystii na Lublinku?

– Pamiętam tę pielgrzymkę, bo ona łączy się z moją decyzją o wstąpieniu do Seminarium Duchownego w Łodzi. W Mszy św. na Lublinku uczestniczyłem jako maturzysta-ministrant już po egzaminach, oczekując na ich wyniki. Po wizycie Jana Pawła II zgłosiłem się do Seminarium. Pamiętam też, że mimo trudności z dojściem i wielogodzinnego oczekiwania ludzie uważnie wsłuchiwali się w homilię Papieża.

– To jeszcze w kontekście miłości – pamięta Ksiądz Biskup swoje pierwsze zakochanie w Bogu?

– Chęć służenia Panu Bogu jako ministrant pojawiła się już w pierwszej klasie szkoły podstawowej. Dzięki postawie duszpasterzy z mojej rodzinnej parafii bardzo szybko przerodziła się ona w pragnienie służenia Bogu na ich wzór. Myślę, że można by to nazwać pierwszym zakochaniem. Choć nie pamiętam z dzieciństwa jakiś szczególnych akcji duszpasterskich lub spektakularnych wydarzeń – może poza wizytą w mojej rodzinnej parafii księdza kardynała Stefana Wyszyńskiego wraz z księdzem kardynałem Karolem Wojtyłą związaną z peregrynacją kopii Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej – na pewno musiał na mnie mocno oddziaływać i wpływać przykład tych kapłanów, którzy kochali Boga i drugiego człowieka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Hymn o miłości


Niedziela Ogólnopolska 51/2006, str. 18-19

© Igor Mojzes/Fotolia.com

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadł wszelką wiedzę, i miał tak wielką wiarę, iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał,
nic mi nie pomoże.
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą;
nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa,
które się skończą, choć zniknie dar języków i choć wiedzy [już] nie stanie.
Po części bowiem tylko poznajemy i po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecinne.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [ujrzymy] twarzą w twarz.
Teraz poznaję po części, wtedy zaś będę poznawał tak, jak sam zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: największa z nich [jednak] jest miłość.

Z Pierwszego Listu św. Pawła do Koryntian (1 Kor 13, 1-13)

Przeczytaj także: Hymn o miłości
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Pogotowieduchowe.pl

2018-07-19 20:20

Justyna Walicka | Archidiecezja Krakowska

Wezwanie. Pogotowie rusza, choć jest nieco dziwne: lekarze bez kitli, nie dają zastrzyków, nie przepisują recept i nie zabierają do szpitala, choć zdarza się, że kierują do specjalisty. Nawet sygnał tego pogotowia jest zupełnie inny. Telefoniczny.

Pexels/pixabay.com

W tym roku minęło sześć lat od narodzin inicjatywy, której założeniem było stworzenie takiej przestrzeni, gdzie potrzebujący ludzie będą mieli bezpośredni dostęp do kapłana dokładnie wtedy, kiedy tego potrzebują. Tak powstało pogotowie duchowe, które trwa, służy i wciąż się rozwija. Jego pomysłodawcą i inicjatorem jest kapucyn br. Benedykt Pączka.

Zielona żarówka

Na stronie pogotowieduchowe.pl znajduje się mapa Polski, na której zaznaczone są ikonki żarówek - jedne mają kolor czerwony, inne zielony. Te drugie informują, gdzie w tym momencie znajduje się kapłan, który czeka na telefon. Obok mapy widnieje także lista księży, przy których również znajdziemy ikonki żarówek informujące o ich gotowości. Warto jednak pamiętać, że może zdarzyć się sytuacja, w której mimo zielonej żarówki kapłan w danej chwili nie odbierze telefonu. Należy wtedy próbować ponownie za jakiś czas albo wybrać innego kapłana z listy.

18 h na dobę 7 dni w tygodniu

Obecnie w to dzieło zaangażowanych jest 17 kapłanów (zarówno diecezjalnych jak i zakonników) pracujących nie tylko w Polsce, ale i poza granicami kraju. Traktują swoje kapłaństwo jako misję i chcą być otwarci oraz dostępni dla ludzi w praktyce. Każdy z nich dyżuruje co najmniej jeden dzień w tygodniu (na stronie można dokładnie sprawdzić kto kiedy jest dostępny, a także przeczytać krótką informację na temat księdza, z którym w danym czasie można podjąć rozmowę). Kapłani dyżurują każdego dnia tygodnia od godz. 6.00 aż do północy. Od tego roku oprócz rozmowy telefonicznej istnieje także możliwość nawiązania kontaktu mailowego. Wystarczy wysłać wiadomość na adres kaplan@pogotowieduchowe.pl, w kilku słowach przedstawić się, tak by ksiądz wiedział, do kogo kieruje odpowiedź oraz zadać pytanie bądź nakreślić problem.

Chciałam być anonimowa

Jeśli natomiast nie masz potrzeby rozmowy, ale nosisz w sercu ważną dla Ciebie intencję, możesz poprosić o modlitwę. Wystarczy otworzyć zakładkę „Modlitwa" i wpisać intencję, a ta zostanie natychmiast przesłana do zgromadzenia, które w danym dniu podjęło się posługi modlitewnej.

Nie są to jedyne możliwości zaangażowania się w dzieło pogotowia duchowego. Zawsze przecież możesz „stanąć po drugiej stronie" i to ty swoją modlitwą lub postem wesprzeć tę inicjatywę - posługujących kapłanów oraz dzwoniące osoby. A o tym, że ludzie naprawdę dzwonią i otrzymują wsparcie oraz pomoc, świadczą m.in. ich świadectwa:

„Bardzo dziękuję za tę piękną inicjatywę. Rozmowa z kapłanem pomogła mi w trudnych chwilach po śmierci ważnej dla mnie osoby. Dzięki tej rozmowie odnalazłam ponownie właściwe ścieżki życia wewnętrznego, zyskałam też dobre rozeznanie tego, co się działo w moim sercu. Życzę kapłanom posługującym w Pogotowiu wszelkich łask i błogosławieństw. Pamiętam w modlitwie".

„Weszłam tutaj jakiś czas temu... Byłam w kryzysie... Pomyślałam, że zamiast zrobić coś głupiego zadzwonię na pogotowie duchowe. Wiedziałam, że wtedy dyżuru nie ma kapłan z mojego rejonu. Odpowiadało mi to, bo chciałam być anonimowa, nie chciałam by padła propozycja spotkania/rozmowy. Chciałam tylko porozmawiać, odwrócić złe myśli. Rozmowa, życzliwość i chęć pomocy tego kapłana z pogotowia pomogły mi.(...) Dziękuję bardzo za pogotowie. Wiem, że w sytuacji alarmowej mogę tu zadzwonić, spotkać się realnie w moim mieście. Nie muszę iść sama ze swoim ciężarem, bo Bóg posyła mi swoich kapłanów".

Pogotowieduchowe.pl - warto dobrze zapamiętać ten adres. Być może kiedyś ktoś z nas lub bliskich nam osób będzie potrzebował takiej pomocy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem