Reklama

Niczego ci nie brakuje

2017-11-08 11:46

Dk. Wojciech Biś
Niedziela Ogólnopolska 46/2017, str. 52-53

olly/Fotolia.com

„Szukałem szczęścia, sam już nie wiem gdzie. Znalazłem je na serca dnie” – śpiewa Maleo Reggae Rockers. To, czego najbardziej pragniemy, jest najbliżej nas

Darek Malejonek nie jest pierwszym, który odkrył, że człowiek w głębi samego siebie może odnaleźć pełnię szczęścia. Podobne doświadczenie przeżył św. Augustyn, żyjący w IV wieku. Tak pisze o tym w swoich „Wyznaniach”: „Późno Cię pokochałem, Piękności tak dawna, a tak nowa, późno Cię pokochałem! A oto Ty byłaś wewnątrz, a ja byłem na zewnątrz; tam Cię szukałem i lgnąłem w mojej brzydocie ku pięknym rzeczom stworzonym przez Ciebie. Byłaś ze mną, a ja nie byłem z Tobą”.

Najważniejsze odkrycie

Biskup Hippony musiał wiele przejść, zanim odkrył, że Bóg, którego tak bardzo pragnie, jest wewnątrz niego samego. I trzeba dodać, że On jest w każdym człowieku, nawet tym najbardziej grzesznym i poranionym. Nic nie jest w stanie tej obecności usunąć. Bóg stworzył każdego z nas i każdego nieustannie podtrzymuje w istnieniu. Gdyby o nas zapomniał, przestalibyśmy istnieć. „W Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” (Dz 17, 28). To znaczy też, że wszystko, co przeżywamy i czujemy, jest zanurzone w Bogu. Wszystko, czego doświadczamy, ma zatem wielki sens! Każde poruszenie serca, każda decyzja, każda myśl – dzieją się w Bogu. On jest w tym obecny. On nadaje temu wielkie znaczenie. Gdy człowiek przyjmie tę prawdę, to zacznie wreszcie ufać samemu sobie, temu, co przeżywa. Dlatego może odkryć wtedy swoją wartość, odkryć, że to właśnie w nim samym znajduje się cała pełnia. Ten, kto to zrozumie, może radośnie wykrzyknąć: „Mam wszystko, czego potrzeba! Niczego mi nie brakuje! Mogę prowadzić szczęśliwe życie!”. Oczywiście, często potrzeba czasu, żeby to odkryć. Nie dokonuje się to też w jednym momencie, ale jest procesem dochodzenia do poznania tej podstawowej prawdy o sobie. Bo człowiek może nosić w sobie bardzo głęboko zakorzenione fałszywe przekonanie typu: Mnie czegoś brakuje, inni są lepsi ode mnie. To jest kłamstwo, które trzeba nauczyć się odrzucać. Spójrzmy teraz, jak kształtować w sobie to przekonanie, że we mnie jest cała pełnia.

Reklama

Miłość czy uzależnienie?

Jakość naszych relacji z innymi ludźmi dużo mówi o tym, czy już żyjemy ze świadomością pełni w samym sobie. Zdrowa relacja opiera się na wolności. Nie muszę wiązać się z jakąś osobą, ale chcę. Miłość to wybór. Przyjaźń to wybór. Dlatego teksty w stylu: Nie mogę bez ciebie żyć – mogą w głębi kryć nie miłość, ale uzależnienie od drugiej osoby. Ono przejawia się też w oczekiwaniach, że ten drugi zawsze ma być przy mnie, ma być wyłącznie „mój”, a najlepiej, gdyby nie zadawał się z nikim innym, tylko ze mną i ciągle mówił mi miłe słowa. Miłość natomiast mówi: Chcę z tobą być. Taka jest moja wolna decyzja.

Pełnowartościowe relacje może więc nawiązywać ten, kto najpierw umie być sam ze sobą. Kto umie cieszyć się swoją wartością. Wtedy dopiero może dać siebie drugiemu. Warto jednak dodać, że relacja jest też drogą odkrycia w sobie pełni. Dobrze pokierowana uczy wolności i niezależności. Mogę odkryć w sobie uzależnienie od drugiej osoby, ale to wcale nie oznacza, że ta relacja musi być zerwana. Może zostać udoskonalona. Tak może stać się wtedy, gdy jedna ze stron potrafi nawiązać zdrową relację, a druga jeszcze nie. Wówczas ta druga osoba może nauczyć się wolności i przywiązania do drugiej osoby opartego nie na lęku, ale na ufności. To może być droga do odkrycia w sobie pełni. Inny człowiek może być w tym szczególnie pomocny, bo on sam może pomóc odkryć mi moją własną wartość. Mówiąc obrazowo, ktoś może tak na mnie spojrzeć, że sam zobaczę w sobie kogoś bardzo wartościowego.

Poczuć i decydować

Zobaczyć w sobie pełnię – to także przyjąć do siebie wszystkie uczucia, jakie przeżywam. Chodzi tutaj szczególnie o te trudne, takie jak gniew czy lęk. Przyjąć je oznacza nie uciekać przed nimi, ale je po prostu przeżyć. Można również starać się je zrozumieć. One przecież wiele o mnie mówią.

To w nich mogę doświadczyć Boga, który jest obecny w tym, co przeżywam. Spójrzmy na biblijne psalmy. Przecież one nie zawierają jedynie dziękczynienia i uwielbienia, ale wielokrotnie ich autorzy wylewają przed Bogiem swoje niepokoje, smutki i złości. Bóg to wszystko przyjmuje i pomaga odkryć sens w tym, co dzieje się we mnie. Tak o rozumieniu mechanizmów życia wewnętrznego pisze św. Teresa od Jezusa: „I przechodzimy straszliwe trudy, ponieważ nie rozumiemy samych siebie, i za wielką naszą winę uważamy to, co w istocie nie jest czymś złym, ale czymś dobrym”.

Gdy człowiek odkrył w sobie pełnię, to inaczej także przeżywa swoją wolność. W ogóle czuje się bardziej wolny. Czuje, że może wybrać, cokolwiek chce. Bardziej ceni sobie swoje wybory, ponieważ są „jego” wyborami. Uświadamia sobie, że jego decyzja jest dobra dlatego, że jest wolna. Wcale nie musi podobać się innym. Człowiek wtedy w pozytywnym sensie ufa sobie, umie mądrze wybierać i korzystać z własnego sumienia.

***

Odkrycie w sobie pełni to dla nas droga – dla jednych krótsza, dla innych dłuższa. Zawsze jednak warta podążania nią, bo to, co jest u jej celu, jest bezcenne.

Tagi:
wiara

Wystarczy kochać

2018-04-11 10:10

Anna Kapłańska
Niedziela Ogólnopolska 15/2018, str. 50-51

„Chciałem pomóc biedniejszemu od siebie. Po czasie okazało się, że to ja otrzymałem najwięcej” – takie słowa często można usłyszeć wśród osób, które angażują się w różne formy wolontariatu

prasewcream/fotolia.com

Każdy ma w sobie wystarczająco dużo dobra, by móc podzielić się nim z innymi. Każdy talent można przemienić w niezwykły dar. Ważne, by mieć otwarte oczy i serce chętne do pomocy.

Serce w kopercie

W dzieciństwie pisała listy. Korespondowała z kilkoma koleżankami, zbierała ładną papeterię, a czasem sama ozdabiała zwykły papier. Do koperty często wkładała jeszcze kartkę ze złotą myślą albo fotografią, która zwróciła jej uwagę. A najbardziej lubiła moment, gdy listonosz wręczał jej zaadresowaną do niej przesyłkę. Dzwonek do drzwi, potem charakterystyczny dźwięk rozcinanego papieru i szelest rozkładanej kartki kojarzyły jej się z tą niezwykłą chwilą. A potem radość z powodu obdarowania i zaciekawienie, co będzie w kopercie – nigdy nie zapomniała tych emocji, choć później internet wyparł tradycyjne formy komunikacji. Pewnego dnia dowiedziała się o Marzycielskiej Poczcie i ludziach, którzy piszą listy do chorych dzieci. Postanowiła do nich dołączyć, by podarować innym emocje, które sama pamiętała z dzieciństwa. Gdy została nauczycielką, zaczęła przygotowywać listy razem ze swoimi uczniami. Teraz wysyła już całe pliki kopert.

Praca nie tylko dla siebie

Gdy zaczął samodzielnie zarabiać, postanowił, że pewien procent swoich dochodów będzie przekazywał innym. Początkowo były to niewielkie kwoty, potem coraz większe. Szybko zauważył, że gdy tylko uzbiera odpowiednią sumę, zaraz pojawia się ktoś, kto jej potrzebuje. Poznał kilka instytucji charytatywnych. Zanim przekazał którejś z nich darowiznę, najpierw poznawał ich działalność. Dzięki temu spotkał niezwykłych ludzi. Zaczął też dostrzegać potrzebujących wokół siebie. Raz ktoś ze znajomych opowiedział mu o rodzinie, której spalił się dom. Innym razem usłyszał o osobie, która chciałaby wybrać się na rekolekcje, ale sytuacja finansowa jej na to nie pozwala. Praca dawała mu coraz więcej radości, bo odtąd nie pracował już tylko dla siebie. Miał również większą motywację do tego, by coraz bardziej się rozwijać, a przy okazji nauczył się oszczędności, bo nie wydawał całej wypłaty na swoje potrzeby. Jest mu stosunkowo łatwo, bo nie ma jeszcze rodziny. Przyznaje, że być może w przyszłości będzie musiał nieco zmniejszyć kwotę przeznaczoną dla innych, ale ma nadzieję, że zawsze uda mu się pozostawić choć małą sumę, dzięki której jego oczy pozostaną otwarte na osoby potrzebujące jej bardziej niż on.

Wspólny cel

Nie lubiły marnować czasu. Być może dlatego taką przyjemność sprawiały im wszelkiego rodzaju robótki, które pozwalały zająć ręce w czasie niezobowiązującej rozmowy, oglądania filmu czy słuchania muzyki. Gdy usłyszały, że w ich okolicy zostanie zorganizowany kiermasz charytatywny, chętnie włączyły się w przygotowania. Zaprosiły znajomych, przygotowały poczęstunek, a także materiały, takie jak kolorowy papier, klej czy ołówek. Wspólne zadanie, jakim było wyprodukowanie kilkudziesięciu oryginalnych kartek świątecznych, stało się okazją do zacieśnienia relacji. Dziewczyny przez chwilę mogły poczuć się tak jak ich prababki, które w długie zimowe wieczory spotykały się razem, by szyć czy haftować, jednocześnie umilając sobie pracę rozmową. Miły wieczór zaowocował konkretnym dobrem dla osób, których nigdy nie udało im się poznać.

W codzienności

Pomoc drugiemu nie musi być zorganizowana. Obok każdego z nas żyje wiele osób, które nas potrzebują – sąsiedzi, koledzy z pracy, członkowie rodziny. Wystarczy ich zauważyć. Często nie trzeba organizować spektakularnych działań. Liczy się także wykonywanie zwyczajnych, codziennych obowiązków. Sprzedawczyni, która uśmiecha się do klientów, często nawet nie wie, że dla wielu z nich to jedyny uśmiech, jaki otrzymali w ciągu dnia. Lekarz cierpliwie słuchający pacjenta, ktoś ustępujący drugiemu miejsca w tramwaju czy autobusie, uczeń doceniający pracę nauczyciela, klient traktujący pracownika z szacunkiem – ci wszyscy ludzie sprawiają, że dla kogoś życie staje się choć trochę łatwiejsze. Nie trzeba zmieniać całego świata. Wystarczy być dobrym dla konkretnej, spotkanej właśnie osoby. Nie patrzeć na nią przez pryzmat jej zawodu, wykonywanej właśnie funkcji czy statusu społecznego, ale zobaczyć człowieka, a idąc dalej – samego Chrystusa, który mówił: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40).

Jeden mały krok

Codziennie na świecie ktoś umiera z głodu, z powodu wojny, choroby czy wypadku. Każdego dnia ktoś czuje się samotny, nieważny, niepotrzebny. Mogłoby się wydawać, że nie mamy na to wpływu, ale to nieprawda. Choć nie decydujemy o losach całej ludzkości, możemy wziąć pewną odpowiedzialność za człowieka, który jest najbliżej nas, a w ten sposób realnie zmienić jego świat na lepsze – tu i teraz. Nie potrzeba do tego spektakularnych działań czy ogromnego budżetu. Wystarczy kochać.

Anna Kapłańska, absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Fascynuje ją odkrywanie tajemnicy, jaką jest człowiek. Sprzyjają temu długie, piesze wędrówki i szczere rozmowy z przyjaciółmi

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Syria: patriarchowie potępiają „brutalną agresję” USA, Wielkiej Brytanii i Francji

2018-04-14 19:18

pb (KAI/syriacpatriarchate.org) / Damaszek

Trzej patriarchowie Antiochii: greckoprawosławny, syryjskoprawosławny i melchicki, skrytykowali „brutalną agresję” USA, Wielkiej Brytanii i Francji na Syrię. W wydanym dziś wspólnym oświadczeniu Jan X, Ignacy Efrem II i Józef Absi potępili poranne naloty na Damaszek i Homs, mające być odpowiedzią na przypisywany władzom Syrii atak z użyciem broni chemicznej na szpital w Dumie sprzed tygodnia.

Archiwum Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie
Krajem, w którym rozgrywa się największy dramat humanitarny ostatnich lat, jest Syria

Rezydujący w Damaszku zwierzchnicy trzech wspólnot chrześcijańskich stwierdzili, że „ta brutalna agresja stanowi wyraźne pogwałcenie prawa międzynarodowego i Karty Narodów Zjednoczonych, gdyż jest nieusprawiedliwioną napaścią na suwerenne państwo członkowskie ONZ”, w dodatku dokonaną przez państwa, którym Syria „nie wyrządziła żadnej szkody”.

Jednocześnie hierarchowie odrzucili - ich zdaniem - nieuzasadnione i niepoparte wystarczającymi dowodami oskarżenia o to, że syryjska armia używa broni chemicznej i że Syria taką broń posiada. Podważają one pracę „niezależnej międzynarodowej komisji śledczej”, powołanej do wyjaśnienia tej sprawy.

Patriarchowie podkreślili, że „ta brutalna agresja niweczy szanse na pokojowe rozwiązanie polityczne” sytuacji w Syrii i prowadzi do jej większego skomplikowania, zachęcając organizacje terrorystyczne do kontynuowania działań.

- Wzywamy Radę Bezpieczeństwa ONZ, by odegrała swą naturalną rolę w zaprowadzaniu pokoju, zamiast przyczyniać się do eskalacji wojny. Wzywamy wszystkie Kościoły w krajach, które uczestniczyły w agresji, aby zgodnie z nauczaniem Ewangelii wypełniły swój chrześcijański obowiązek i potępiły tę agresję oraz wezwały swe rządy do zaangażowania na rzecz ochrony międzynarodowego pokoju - zaapelowali autorzy oświadczenia.

Pochwalili „odwagę, heroizm i ofiarność Syryjskiej Armii Arabskiej, która odważnie chroni Syrię i zapewnia bezpieczeństwo jej ludowi”. - Modlimy się za jej męczenników i powrót do zdrowia rannych. Ufamy, że armia nie ugnie się przed zewnętrznymi lub wewnętrznymi agresjami terrorystycznymi, że będzie nadal odważnie walczyć z terroryzmem, aż ostatni skrawek syryjskiej ziemi będzie wolny od terroryzmu. Pochwalamy także odważną postawę krajów przyjaznych Syrii i jej ludowi. Modlimy się o bezpieczeństwo, zwycięstwo i wyzwolenie Syrii spod wszelkiego rodzaju wojen i terroryzmu. Modlimy się także o pokój w Syrii i na całym świecie oraz wzywamy do wzmocnienia wysiłków na rzecz narodowego pojednania dla ochrony kraju i zachowania godności wszystkich Syryjczyków - napisali patriarchowie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

75. rocznica wybuchu powstania w gettcie warszawskim - program

2018-04-19 10:39

POLIN, archwwa.pl,aict.art.pl, PRChiŻ, sztetl.org.pl (pgo) / Warszawa (KAI)

Marsz Szlakiem Pomników Getta Warszawskiego, koncert „Łączy nas Pamięć”, dzwony i syreny upamiętnią 75. rocznicę wybuchu powstania w gettcie warszawskim. 19 kwietnia 1943 r., kiedy Niemcy wkroczyli do getta, aby je zlikwidować, zaatakowali ich żydowscy bojownicy. Wybuchło powstanie. Walki trwały do połowy maja 1943 roku.

Mateusz Wyrwich

Akcja Żonkile

Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN organizuje już po raz szósty akcję społeczno-edukacyjną Żonkile. Ponad 1500 wolontariuszy wręcza na ulicach Warszawy papierowe żonkile - symbol pamięci o powstaniu. Do akcji włączają się również szkoły, biblioteki i inne instytucje z całej Polski, organizując różne działania wpisujące się w obchody rocznicy wybuchu powstania w getcie warszawskim. W tym roku będzie ich ponad 1000.

Jednym z ocalałych z getta był Marek Edelman, ostatni dowódca ŻOB. 19 kwietnia, w rocznicę powstania, składał bukiet żółtych kwiatów pod Pomnikiem Bohaterów Getta na Muranowie. Żonkil stał się symbolem szacunku i pamięci o powstaniu. Organizowana od 2013 roku przez Muzeum POLIN akcja ma na celu rozpowszechnianie tego symbolu oraz szerzenie wiedzy na temat samego powstania.

Dzwony i syreny

W 75. rocznicę wybuchu Powstania w Getcie Warszawskim, we wszystkich kościołach w samo południe obu warszawskich diecezji zabrzmią dzwony. Decyzję w tej sprawie podjęli wspólnie metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz oraz biskup warszawsko-praski Romuald Kamiński.

Z kolei biskup polowy WP Józef Guzdek polecił proboszczom świątyń garnizonowych, aby w południe 19 kwietnia odezwały się również dzwony kościołów wojskowych. – Niech ich dźwięk wzywa do refleksji i pobudza do modlitwy za Uczestników tamtego heroicznego zrywu. Niech obchody kolejnej rocznicy tego wydarzenia budzą nasze sumienia i wrażliwość na zło oraz mobilizują do wzajemnego przebaczenia i pojednania – zachęcił.

Do akcji włącza się także miasto Warszawa. „Jutro 75. rocznica wybuchu Powstania w getcie, pierwszego z powstań w okupowanej stolicy. O 12 w @warszawa zabrzmią syreny. Przypominam, że Powstańcy byli przede wszystkim warszawiakami. Zatrzymajmy się. Zapalmy świece” – napisała na twitterze prezydent Warszawy, Hanna Gronkiewicz- Waltz.

Dąb pamięci i wierzba płacząca

Główne uroczystości państwowe, w których weźmie udział prezydent RP Andrzej Duda, odbędą się przy Pomniku Bohaterów Getta o godz. 12. O godz. 14.30 w Ogrodzie Saskim władze stolicy zaplanowały sadzenie dębu pamięci. Drzewo upamiętni bojowników z warszawskiego getta.

Z kolei o 16.30 na Placu Grzybowskim – w samym sercu przedwojennego żydowskiego życia – z inicjatywy Fundacji Shalom i Teatru Żydowskiego odbędzie się zasadzenie wierzby płaczącej. Będzie ona upamiętniać kobiety, które przeżyły najstraszniejszy dramat – oddania własnego dziecka na „aryjską stronę”, by miało szansę na przeżycie.

Wierzba to płacz matek, to korzenie, które naród żydowski zapuścił na polskiej ziemi, to nowe pędy i liście – kolejne pokolenia Żydów i Polaków, którzy żyją na tej ziemi, odwiedzają ją, którzy powinni o tym pamiętać.

Koncert „Łączy nas pamięć"

Uroczysty koncert plenerowy „Łączy nas pamięć” odbędzie się 19 kwietnia przed stołecznym Pomnikiem Bohaterów Getta. Podczas czwartkowego koncertu wystąpi Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia w Katowicach, chór Filharmonii Narodowej i soliści. Na program złożą się: fragment IX symfonii Ludwiga van Beethovena oraz prawykonanie utworu Radzimira Dębskiego (JIMKA) napisanego specjalnie z tej okazji. Początek koncertu o godzinie 20:00.

Narodową Orkiestrę Symfoniczną Polskiego Radia oraz Chór Filharmonii Narodowej poprowadzi Jose Maria Florêncio, a partie solowe po hebrajsku wykonają Monika Mych-Nowicka (sopran), Małgorzata Pańko-Edery ( mezzo-sopran), Rafał Bartmiński (tenor), Artur Janda ( bas-baryton).W drugiej części koncertu NOSPR pod batutą kompozytora wykona premierowo utwór Radzimira Dębskiego (JIMKA) napisany specjalnie z tej okazji.

„Pisząc tren nie próbuję stawiać się w szeregu z Kochanowskim, Baczyńskim czy Pendereckim. Chcę iść ich śladem, by w swoim imieniu oddać ukłon moim żydowskim sąsiadom, których z naszej pamięci próbowała wymazać wojna” – mówi o swoim utworze Radzimir Dębski.Finałem koncertu będzie utwór „Zog nit kejn mol” – „Nigdy nie mów, że idziesz w ostatnią drogę”. Piosenka ta, napisana w wileńskim getcie jako reakcja na wieść o powstaniu w getcie warszawskim stała się hymnem żydowskiego oporu.

Podczas koncertu „Łączy nas pamięć” zabrzmi w trzech językach: w jidysz, po polsku i po hebrajsku. Utwór wykonają Lena Piękniewska oraz izraelski wokalista Noam Rotem.

Marsz Szlakiem Pomników Getta Warszawskiego

Na doroczny Marsz Szlakiem Pomników Getta Warszawskiego zaprasza w niedzielę, 22 kwietnia Polska Rada Chrześcijan i Żydów. Początek o godz. 16.00 przy Pomniku Bohaterów Getta, przy ul. Zamenhofa w Warszawie.Uczestnicy Marszu, rozpamiętując ofiary wojennej Zagłady i wymieniając ich imiona, zatrzymają się przy kolejnych pomnikach Getta Warszawskiego odmawiając modlitwy żydowskie, chrześcijańskie oraz wspólne psalmy po polsku i hebrajsku.Modlitwy żydowskie poprowadzi naczelny rabin Polski Michael Schudrich, rabin Yehoshua Ellis oraz rabin Stas Wojciechowicz. Stronę chrześcijańską reprezentować będą: bp Rafał Markowski, przewodniczący Rady ds. Dialogu Religijnego i Komitetu ds. Dialogu z Judaizmem, pastor Parafii Ewangelicko – Reformowanej Michał Jabłoński, Pani pastor Kościoła ewangelicko- augsburskiego Halina Radacz oraz o Marek Nowak, dominikanin.

Marsz rozpocznie się przy Pomniku Bohaterów Getta, gdzie zostaną odmówione modlitwy za zmarłych: żydowska i chrześcijańska. Następnie uczestnicy Marszu spotkają się przy Drzewie Sprawiedliwych, przy Pomniku – Kamieniu Pamięci Szmula Zygielbojma, przy Pomniku – Bunkrze przy Miłej 18, przy Kamieniu pamięci Janusza Korczaka. Marsz Szlakiem Pomników Getta Warszawskiego zakończy się przy pomniku Umschlagplatz.

***

Wczesną wiosną 1940 roku, teren dawnej dzielnicy żydowskiej w Warszawie został odgrodzony od reszty drutem kolczastym i oznaczony jako teren epidemii. Pod koniec marca władze niemieckie nakazały Judenratowi wzniesienie murów.Jesienią wprowadzono zakaz wstępu Żydom do określonych części miasta. Mogli oni poruszać się tylko specjalnie oznaczonym tramwajem. 12 października 1940 r. gubernator dystryktu warszawskiego, Ludwig Fischer, ogłosił rozporządzenie o utworzeniu getta w Warszawie. Wszyscy Żydzi mieszkający w innych częściach miasta mieli się tam przenieść.Getto warszawskie było największym gettem okupowanej przez Niemcy Europy. Pierwotnie zajmowało obszar 307 ha.

Najwyższą liczbę przebywających w getcie zanotowano w kwietniu 1941 r. – ok. 450 tys. osób. Stopniowo ta liczba się zmniejszała na skutek głodu, chorób czy prześladowań ze strony władz niemieckich. W lipcu 1942 r. Niemcy zarządzili akcję wysiedleńczą. W rzeczywistości oznaczało to wywiezienie ludności żydowskiej do niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady Treblinka i śmierć w komorach gazowych.

W czasie od 22 lipca do 21 września 1942 r. wywieziono i zamordowano ponad 275 tys. Żydów z getta warszawskiego.W Warszawie pozostało wówczas jeszcze ok. 35 tys. Żydów. W marcu 1942 r., z inicjatywy działaczy lewicowych – Józefa Lewartowskiego, Mordechaja Anielewicza, Josefa Kapłana, Szachno Sagana, Józefa Saka, Icchaka Cukiermana i Cywii Lubetkin – doszło do powstania Bloku Antyfaszystowskiego. Organizacja ta stała się zalążkiem utworzonej kilka miesięcy później Żydowskiej Organizacji Bojowej (ŻOB).

Jesienią 1942 r. powstał Żydowski Związek Wojskowy (ŻZW) – formacja zbrojna utworzona przez syjonistów-rewizjonistów z Organizacji Syjonistycznej, Nowej Organizacji Syjonistycznej i Betaru, dowodzona przez Leona Rodala i Pawła Frenkla. Nawiązano kontakt z polskim podziemiem.19 kwietnia 1943 r., kiedy Niemcy wkroczyli do getta, aby je zlikwidować, zaatakowali ich żydowscy bojownicy. Wybuchło powstanie. Walki trwały do połowy maja 1943 roku.

8 maja 1943 r. Niemcy otoczyli bunkier komendy ŻOB. Dowodzący Mordechaj Anielewicz razem z innymi bojownikami popełnił samobójstwo. Potem powstańcy prowadzili jeszcze sporadyczne potyczki. Nielicznym udało się wydostać kanałami poza obszar getta. 16 maja 1943 r. została wysadzona Wielka Synagoga na Tłomackiem. W kolejnych miesiącach Niemcy zrównali z ziemią dawną dzielnicę żydowską.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem