Reklama

Studia na UKSW - pielęgniarstwo

Oswajanie wiary

Nie święci garnki lepią

2017-10-25 10:35

Marzena Cyfert
Niedziela Ogólnopolska 44/2017, str. 50-51

Archiwum

Po co nam święci? Jak wywiązują się z przypisanych im zadań ;)? Czy bardzo balują w niebie? A co się dzieje z tymi, którzy jeszcze tam nie dotarli?

Bóg dał nam potężną armię ludzi do pomocy. Pomagają w codziennym życiu: znajdują zgubione klucze, podpowiadają, jak wybrać dobrego męża, przynoszą ulgę w różnego rodzaju życiowych bólach. Niektórzy mają nawet przypisane szczególne dziedziny do „obsłużenia”.

I tak: św. Barbara wspomaga górników i ludzi trudnej pracy, św. Gummar – mężów mających złośliwe żony, a św. Stanisław Kostka – dzieci i młodzież. Pełne ręce roboty mają św. Juda Tadeusz, św. Ekspedyt i św. Rita – wszak patronują sprawom beznadziejnym, a każdy z nas takie ma. Często się słyszy o ich nadzwyczajnej interwencji i pomocy przekraczającej nasze możliwości.

1 listopada obchodzimy ich święto – uroczystość Wszystkich Świętych. Jak mówi ks. Piotr Pawlukiewicz: „Często byli to wielcy grzesznicy, którzy jednak w sytuacji kryzysowej potrafili w pokorze pozwolić podnieść się Bogu”. Kościół dostrzega w ich życiu cechy, które bliskie są nam wszystkim i dlatego mówi: Patrzcie i bierzcie przykład! Da się przeżyć życie tak, by w wieczności świętować!

Reklama

Nasi bliscy zmarli...

Nie wszyscy jednak ludzie, którzy osiągnęli świętość, zostali imiennie wyniesieni na ołtarze. Dlatego właśnie 1 listopada wspominamy wszystkich świętych – nie tylko tych kanonizowanych. Są wśród nich rzesze: obok świętej wielkiej Teresy z Avila – świętej z charakterkiem, przesłuchiwanej nawet przez inkwizycję – jest Mała Tereska od Dzieciątka Jezus, „wylukrowana” trochę na obrazkach, a przecież tak realna w trudzie karmelitańskiego życia i w ciężkiej chorobie; jest św. Augustyn – rozpustnik i hedonista, który z dna upadku pozwolił się podnieść Bogu, a obok niego mała Maria Goretti, męczenniczka w obronie czystości. Wierzę, że jest tam i babcia Stanisława o oczach w kolorze nieba i dłoniach jak ziemia – spracowanych, pokrytych bruzdami; babcia, która mądrością krzyża przewyższała teologów, choć nawet pisać nie umiała. I mała Nennolina, martwiąca się, czy ktoś ją zechce bez jednej nogi, którą choroba jej zabrała. Może nawet bawi się na niebieskich łąkach z Jasiem, naszym aniołkiem, którego nam nie było dane poznać, i słuchają donośnego śpiewu o. Jana, który niespodziewanie odszedł do nieba, niosąc choremu Jezusa w Eucharystii.

Dlatego w dzień Wszystkich Świętych szepczę cicho: „Babciu moja/ Która jesteś w niebie/ Już nie trzeba/ Nie skaczę przez płoty/ I na pewno nie wejdę na drzewo/ By wykonać lot z parasolem/ Więc uśmiechnij się proszę/ I rozdawaj swój uśmiech aniołom/ (...) A potem przysiądź gdzieś z dziadkiem/ I pogwarzcie o mnie/ Babciu moja/ Która jesteś w niebie” (Katarzyna Kopczyńska-Moes, „Babci mojej”).

A jeśli nie są w niebie?

Radosna z natury uroczystość Wszystkich Świętych naznaczona jest jednak smutkiem – wspominamy naszych bliskich zmarłych, często żałując, „że się za mało kochało/ że się myślało o sobie/ że się już nie zdążyło/ że było za późno...” (ks. Jan Twardowski). Trudno się też radować, wspominając tych, którzy odeszli, gdy nie mamy pewności, co się z nimi dzieje. Bo co, jeśli nie są w niebie? Dlatego drugiego dnia listopada modlimy się właśnie za tych, którzy jeszcze nie weszli do wiecznej szczęśliwości i przebywają w czyśćcu. Św. Katarzyna z Genui pisze, że oni też są szczęśliwi. Ich szczęście polega na tym, że coraz bardziej kochają Pana Boga i mają pewność, że nigdy Go nie utracą. Ponieważ zaś nie mogą się jeszcze spotkać z Nim twarzą w twarz, bardzo z tego powodu cierpią. O. prof. Jacek Salij mówi: „Po to właśnie modlimy się za zmarłych. Modlimy się przecież o to, żeby jak najszybciej mogli oni otrzymać udział w szczęściu wiecznym. Ale zmarłym powinniśmy pomagać nie tylko modlitwą. Czymś szczególnie ważnym jest niejako uwolnić zmarłego od zła, jakie po sobie pozostawił. Jeżeli kogoś skrzywdził, próbujmy krzywdę naprawić. Jeżeli spowodował jakąś niezgodę lub nienawiść, to w jego imieniu szukajmy pojednania. W ogóle powinniśmy dobro, jakie pozostało po zmarłym, w miarę możliwości rozwijać, a zło – wygaszać”.

Czy święci balują?

O tych, którzy już odeszli, tak mówi ks. Pawlukiewicz: „Bardzo mnie uderzyło to, co mówią mistycy i święci, że nikt ze zmarłych nie chce wrócić na ziemię. Bóg przygotował nam coś nieskończenie więcej niż nasze najwspanialsze marzenia”. Co zatem robią w niebie nasi bliscy, skoro jest im tam tak dobrze? Czy balują, jak śpiewał jeden z wykonawców muzyki pop? Czy siedzą przy stołach na wiecznej uczcie? To, co czeka nas po śmierci, jest ciągle głęboką tajemnicą, choć jest pewnikiem, że „ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” (1 Kor 2, 9).

Św. Faustyna dzieli się z nami wizją nieba, jaką miała na modlitwie: „Dziś w duchu byłam w niebie i oglądałam te niepojęte piękności i szczęście, jakie nas czeka po śmierci. Widziałam, jak wszystkie stworzenia oddają cześć i chwałę nieustannie Bogu; widziałam, jak wielkie jest szczęście w Bogu, które się rozlewa na wszystkie stworzenia”.

Więc zamiast płakać po naszych zmarłych, módlmy się za nich, a kierując wzrok ku niebu, spieszmy się kochać tych, których mamy wokół siebie, bo – jak pisał ks. Twardowski: „kochamy wciąż za mało i stale za późno...”.

Tagi:
święci

Święci na ulicach Szczecina

2018-11-01 14:38

pk / Szczecin (KAI)

Kilkaset osób przeszło w "Procesji ze Świętymi" ulicami Szczecina. Drugi rok z rzędu tak katolicy obchodzili Wigilię Wszystkich Świętych. Procesja wyszła z parafii ojców dominikanów do bazyliki archikatedralnej.

Radoslaw Ziemniewicz / fotolia.com
Katedra szczecińska

Wyruszymy w stronę katedry z relikwiami, ze śpiewem, z dymem kadzidła. Modlimy się o błogosławieństwo świętych, których relikwie poniesiemy. Błogosławieństwo dla nas i całego miasta - powiedział ks. Tomasz Kancelarczyk tuż przed wyruszeniem procesji z kościoła pw. św. Dominika.

Wigilia Wszystkich Świętych jest okazją do uczczenia naszego patrona i naszego wielkiego Polaka – mówili z kolei wierni, którzy przywieźli relikwie św. Jana Pawła II.

Chcemy podkreślić znaczenie uroczystości Wszystkich Świętych. To, że wierzymy w kult świętych i nie wstydzimy się wyznawać naszej wiary wobec innych, szczególnie kiedy jesteśmy w mniejszości, tak jak to było w pierwszych wiekach chrześcijaństwa – dodał ks. Łukasz Wdowczyk z parafii pw. św. Kazimierza w Policach.

W katedrze Mszy świętej przewodniczył biskup senior Marian Błażej Kruszyłowicz, a homilię wygłosił biskup pomocniczy archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej Henryk Wejman.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Szalik dla bezdomnych

2018-11-13 16:25

dziar / Kielce (KAI)

Potrzeba 500 szalików zrobionych na drutach – nie zakupionych, tylko wydzierganych, które zostaną przekazane 24 grudnia uczestnikom Wigilii dla Osób Bezdomnych i Samotnych w Wojewódzkim Domu Kultury w Kielcach. Organizatorem akcji charytatywnej jest Diecezjalne Centrum Wolontariatu, działające przy Caritas Diecezji Kieleckiej.

Pixabay

Jak przekonują organizatorzy, ważne jest, aby szaliki były własnoręcznie wykonane przez darczyńców, nie kupione. - Chodzi o wyobraźnię miłosierdzia, o poświęcenie czasu dla kogoś. Zróbmy szalik z dobroci! – zachęca Diecezjalne Centrum Wolontariatu.

Na wykonanie szalików jest ok. miesiąca czasu – gotowe trzeba dostarczyć do 14 grudnia 2018 r. do biura Diecezjalnego Centrum Wolontariatu w Kielcach przy Placu NMP w Kielcach. Każdy egzemplarz powinien mieć minimum 1,5 m długości.

„Zachęcamy, by wykorzystać potencjał osób starszych, którzy sztukę robienia na drutach mają opanowaną do perfekcji. Może to być piękna i praktyczna lekcja dobroczynności. Zachęcamy, by w akcję zaangażowali się również młodzi, którzy będą mieli okazję nauczyć się czegoś nowego. Razem damy radę” – piszą pomysłodawcy projektu na stronie internetowej Caritas kieleckiej.

Do wigilii w WDK zasiada zwykle ok. pięciuset osób bezdomnych, samotnych, będących w trudnej sytuacji. Dla wszystkich uczestników przygotowywane są paczki żywnościowe, a w tym roku dodatkowo „szaliki dobroci”. W wydarzeniu zawsze uczestniczą biskupi kieleccy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. Pawlina: mentalność młodych kształtowana jest przez memy, a nie mamy

2018-11-14 18:30

rm / Radom (KAI)

O obrazie współczesnej młodzieży mówił ks. prof. Krzysztof Pawlina podczas zakończonych dzisiaj Dni Duszpasterskich w Radomiu. - Ich mentalność kształtowana jest przez memy, a nie mamy – powiedział rektor Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie.

Artur Stelmasiak

Ks. prof. Pawlina, bazując na badaniach socjologicznych mówił, że milenialsów (osoby urodzone na przełomie XX i XXI wieku) wyróżnia niebywała twórczość, pewność siebie, czy elastyczność, że nie mają żadnych kompleksów, że sieć jest ich domem, Facebook stał się centrum ich życia towarzyskiego, a Instagram stał miejscem kreowania własnego wizerunku. - Oni dorastali pod wpływem wszystkiego co jest „i” albo „e”: iPhone, iPad, iPod, e-maile, e-booki, e-faktury – mówił ks. Pawlina.

Dalej ks. Pawlina powiedział, że współczesna młodzież została wychowana przez rodziców, którzy zapewnili im wszystkie dobra. - Czują się bardzo pewni, nie dbają o to, by posiąść własność, lecz by czasowo używać. To pokolenie, które nie chce pracować, ale chce zarabiać. Nie wystarcza, że praca jest dochodowa. Ich się nie zatrudnia, można tylko z nimi współpracować. Pracodawca musi dostosować się do ich wymagań – zwrócił uwagę prelegent.

Według ks. Pawliny 30 proc. milenialsów to tzw. „ziomki”, dla których ważny jest wygląd, zaś wolny czas spędzają w galeriach handlowych, kochają kupować, ale mimo to bardzo obawiają się przyszłości. 20% młodzieży określana jest jako „domisie”. To konserwatyści, którzy szukają ładu i stabilności. Uważają, że przysięga małżeńska powinna być nierozerwalna. Cenią miłość i rodzinę.

Trzecia grupa – według ks. Pawliny – to „lajfhakerzy”, czyli „młode wilczki”. - To single, które mają wysokie poczucie własnej wartości. Wierzą, że zrobią karierę. Sami siebie traktują jako markę – powiedział prelegent.

Kolejna grupa współczesnej młodzieży określana jest jako regreci (16%). Mówią antysystemowo i antykorporacyjnie. Połowa z nich myśli, że będzie im się gorzej żyło niż ich rodzicom. Niemal 70% martwi się, co będzie jutro.

Ostatnia grupa to "hipsterzy" (12%). - Mało ich, ale ale w mediach jest ich pełno. To tzw. warszawka – "bananowe" dzieci z bogatych domów. Ponieważ dostają od rodziców dwa razy więcej kasy niż reszta młodych, łatwo im mówić, że pieniądze się nie liczą, że ważna jest kreatywność i talent. Są obywatelami świata – powiedział rektor Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie.

Według niego, milenialsi nie myślą o zakładaniu rodziny i posiadaniu dzieci. - To emigracja cyfrowa, to dzieci żyjące w sieci. Autorytety instytucjonalne przestały działać, młodzi nie słuchają odgórnych nakazów. Dziś bardziej potrzebne jest towarzyszenie w ich przeżywaniu życia. Młodzi nie słuchają kazań, chcą by ktoś ich wysłuchał i zrozumiał. Nie chcą słuchać ekspertów, bo sami się uważają za ekspertów – przekonywał ks. Pawlina.

- Milenialsi nie potrzebują społecznej akceptacji, bo w dobie internetu każdy znajdzie swoją niszę. Według nich nauka Kościoła nie przystaje do współczesnego świata. W sprawach moralnych postępują według zasady „robię to, bo lubię”. Na sile przybiera proces już nie tyle selektywnego podejścia do wiary, ale komponowania swojej wiary. Pozwolę sobie dodać zdanie, które jest ryzykowane, ale ważne. Nie wystarczy dzisiaj posiąść prawdę, trzeba jeszcze wiedzieć, co z nią zrobić. To, że mamy Ewangelię, to dla młodych ludzi nic nie oznacza. Jak ją podać, żeby ona była dla nich wartością. To jest zadanie nowe – powiedział ks. Pawlina.

Z drugiej strony – kontynuował rektor - badania socjologiczne pokazują, że młodzi chcą szczęśliwej rodziny. - To może budzić optymizm, ale ci sami ludzie nie potrafią budować stabilności. To pokazuje nam niewiarygodność ich deklaracji. Tak mówimy o młodych ludziach analizując badania socjologiczne. Jaka jest Polska młodzież? Są znudzeni na samym początku swojego życia. Są zdolni do rozpraszania swojej energii. To sprawni profesjonaliści, ale dziecinnie bezradni w zakresie życiowej mądrości. Komunikują się z całym światem, ale są niezdolni do kontaktu z samym sobą. To młodość bez skrzydeł – powiedział gość Dni Duszpasterskich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem