Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Deribie Mekanene

Siła argumentów

2017-10-18 11:03

Agnieszka Porzezińska
Niedziela Ogólnopolska 43/2017, str. 24-25

Bożena Sztajner/Niedziela

Kto postępuje niezgodnie z Dekalogiem, ten szuka „argumentów”, by jakoś usprawiedliwić to, że chowa się przed Bogiem. Najczęściej powołuje się wtedy na słabości Kościoła, a zwłaszcza księży. W ten sposób odbiera sobie szansę na nawrócenie i korzystanie z pomocy Boga wtedy, gdy tej pomocy najbardziej potrzebuje

Niniejszym rozpoczynam cykl, którego celem jest dostarczenie argumentów tym, którzy chcą pomagać ludziom błądzącym, by zrozumieli, że ich potrzeba dostrzegania w Kościele wyłącznie słabości nie jest czymś przypadkowym oraz by sami czuli się pewniej we wszelkich dyskusjach światopoglądowych.

Po co Kościół pcha się do polityki?

Kościół „pcha się” wszędzie tam, gdzie żyje człowiek i gdzie rozstrzyga się jego los – doczesny i wieczny. Polityka to troska o dobro wspólne. Jeśli politycy o to dobro wspólne się troszczą, to Kościół ich w tym wspiera. Jeśli troszczą się natomiast wyłącznie o siebie i swój prywatny interes kosztem społeczeństwa, to wtedy Kościół ma obowiązek takich polityków demaskować i wzywać do nawrócenia. Jeśli jakiś ksiądz widzi, że któryś z jego parafian dręczy żonę i dzieci, a mimo to nie reaguje i nie broni pokrzywdzonych, nie jest wierny swojemu powołaniu, bo nie kocha. Jeśli tenże ksiądz widzi, że jakiś polityk jest skorumpowany i opływa w luksusy kosztem tysięcy ludzi uczciwie pracujących, a mimo to milczy – staje się współwinny wielkiemu złu społecznemu. Jeśli politycy wprowadzają niemoralne prawo i pozwalają legalnie zabijać dzieci w fazie rozwoju prenatalnego, a duchowni nie występują stanowczo w obronie ludzkiego życia, są winni. Duchowni są powołani do tego, by chronić człowieka przed jego własnymi słabościami, a także przed krzywdzicielami. Kościół w Polsce wyróżnia się tym, że duchowni potrafili upominać także władców, jeśli ci łamali prawo Boże i działali na szkodę społeczeństwa. Ani księża, ani świeccy katolicy nie mogą milczeć, gdy ci, którzy dążą do władzy czy ją sprawują, podejmują niemoralne decyzje i czynią zło.

Nie trzeba chodzić do kościoła, żeby spotkać Boga To prawda, ale prawdą jest także, że to Jezus, a nie duchowni, założył Kościół i to Jezus dał Apostołom władzę uzdrawiania ludzkiego ducha i ludzkiego ciała. Ludzie niewierzący i szydzący z Boga oraz z godności człowieka stanowią niewielki odsetek społeczeństwa, a mimo to sprawiają wrażenie, jakby byli potężną siłą społeczną. Dzieje się tak dlatego, że są świetnie zorganizowani i wzajemnie się wspierają. Jezus uczy nas realizmu. On wie, że szukając Boga w pojedynkę, łatwo nie tylko zatracić więź z Nim, lecz także stać się ofiarą tych, którzy wciągają w zło w sposób systematyczny i świetnie zaplanowany. Doświadczenie potwierdza, że najłatwiej trwać przy Bogu tym, którzy wspólnie się modlą, korzystają z Eucharystii i sakramentów. Ci, którzy postępują zgodnie z Dekalogiem, są wyrzutem sumienia dla błądzących. To nie przypadek, że to właśnie chrześcijaństwo, które uczy kochać każdego człowieka, jest najbardziej prześladowaną religią na świecie. Kto szuka Boga poza Kościołem, ten staje się łatwą ofiarą ludzi świetnie zorganizowanych w imperium zła.

Reklama

Jestem wierzący, ale niepraktykujący

Tego typu rozumowanie jest tak absurdalne, że można by je było wręcz ośmieszyć, choćby takim ironicznym stwierdzeniem: a ja jestem zagorzałym wegetarianinem, lecz także niepraktykującym. Wierzyć i nie praktykować to jak niby żyć, lecz nie oddychać lub jak niby kochać, ale nie czynić niczego dobrego.

Księża nie powinni radzić w kwestiach seksualności i rodziny, bo nie mają w tych tematach doświadczenia

Tego typu twierdzenie nie respektuje oczywistych faktów. Po pierwsze – także księża wzrastają w rodzinach. Z własnego zatem doświadczenia wiedzą, jakie relacje w rodzinie budują szczęście, a jakie prowadzą do kryzysów i cierpienia. Także księża mają ciało i mierzą się z własną seksualnością. Z własnego więc doświadczenia wiedzą, jakie zachowania prowadzą do czystości, a jakie do nieczystości, do uzależnień i międzyludzkich dramatów. Po drugie – to do księży najczęściej zwracają się małżonkowie i rodzice, gdy czują się bezradni wobec poważnych trudności swoich i swoich bliskich, w tym także trudności seksualnych. Każdy z księży, który okazuje trochę serca parafianom, ma zwykle kolejki osób proszących o rozmowę i pomoc. Dodatkowym atutem kapłanów jest to, że w sprawach małżeńskich i rodzicielskich nie muszą być sędziami we własnej sprawie. To ułatwia im widzenie spraw bardziej realistycznie i obiektywnie niż małżonkom i rodzicom, przeżywającym poważne konflikty. Jeden ze znajomych duchownych powiedział mi, że pyta świeckich o to, co to znaczy być dobrym księdzem, bo wie, że ich podpowiedzi będą trafne, bo są to podpowiedzi kogoś, kto obserwuje kapłanów z zewnątrz. Podobnie my, świeccy, zachowujemy się racjonalnie wtedy, gdy w trudnych sytuacjach szukamy porady u kogoś, kto obserwuje nas i nasze postępowanie z większą dozą obiektywizmu.

Bóg nie może być dobry, skoro nie powstrzymał Holokaustu

Taki „argument” jest przewrotny, bo oznacza zrzucanie winy na Boga za to, że ktoś Boga nie słucha. Wielu niemieckich księży zostało zabitych czy było dręczonych w Dachau i innych obozach koncentracyjnych, bo przypominało rządzącym, że nie mają prawa nikogo mordować. Podobnie dręczonych było wielu świeckich za to, że sprzeciwiali się ludobójcom: Leninowi, Stalinowi czy Hitlerowi. Tacy duchowni i świeccy byli i są świadkami Boga, który uczy nas wzajemnej miłości i który nie odbiera nam wolności nawet wtedy, gdy Jego samego przybijamy do krzyża. Holokaust i inne ludobójstwa są dowodem na to, jak bestialski potrafi być człowiek, który stawia siebie w miejsce Boga.

Bóg nie może być dobry, skoro niewinne dzieci umierają na raka

Bóg pragnie, żebyśmy byli szczęśliwi. Jezus wyraża to pragnienie Boga jeszcze mocniej: „To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna” (J 15, 11). Jeśli ktoś z nas cierpi, to nigdy nie jest to wola Boga. Bóg zrobił aż za dużo, byśmy nie cierpieli. Zgodził się na bycie przybitym do krzyża, bo chciał być ostatnim ukrzyżowanym. Chciał, byśmy odtąd – zdumieni Jego miłością – już tylko jedni drugich kochali. Wtedy znikają cierpienia. Bóg nie zsyła cierpienia ani go nie dopuszcza. Niewinne cierpienie jednych ludzi wynika zwykle z winy innych ludzi. Cierpienia czy choroby niewinnych dzieci wynikają zwykle z braku miłości czy z okrucieństwa dorosłych. W 40. numerze „Niedzieli” pisałam o syndromie FAS, czyli o wielkim cierpieniu dzieci skrzywdzonych przez własne matki, które sięgały po alkohol w czasie ciąży. Za każdym razem, gdy ktoś z ludzi krzywdzi bliźniego, łatwiej jest obarczyć winą niewinnego Boga niż rzeczywistego winowajcę.

Bóg jest tworem psychiki ludzi słabych

Oczywiście, że niektórzy ludzie, zwłaszcza bardzo niedojrzali, błądzący czy poranieni, wymyślają sobie jakiegoś „boga”. Wytwory ich wyobraźni są równie niedojrzałe jak oni sami. Wymyślają sobie bowiem „boga” na swój obraz i podobieństwo albo na obraz i podobieństwo ich zaburzonych potrzeb psychicznych. To dlatego ich „bóg” jest – w zależności od ich wyłącznych oczekiwań – albo okrutnym sędzią, albo też naiwnym i magicznie ratującym czarodziejem. Nikt z ludzi nie byłby w stanie wymyślić Boga prawdziwego, który objawia się nam w pełni w Chrystusie. Nikt z nas nie byłby w stanie wymyślić Boga, który kocha nas do tego stopnia, że pozwala potraktować siebie jak złoczyńcę i przybić do krzyża, Boga, który im większego doświadcza cierpienia, tym bardziej kocha.

Agnieszka Porzezińska, Dziennikarka, scenarzystka, w TVP ABC prowadzi program „Moda na rodzinę”

Tagi:
duchowość wiara Dekalog

Tuszów Narodowy: na ścianach szkoły umieszczono tablice z Dekalogiem

2018-06-23 12:10

apis / Tuszów Narodowy (KAI)

W pięciu szkołach gminy Tuszów Narodowy umieszczono i poświęcono z okazji zakończenia roku szkolnego tablice z dziesięcioma Bożymi przykazaniami. Inicjatywa podkarpackiego wójta gminy Andrzeja Głaza spotkała się z dużą krytyką części mediów oraz z internetowym hejtem.

bnorbert3/Fotolia.com

Na granitowych tablicach, które swoim wyglądem przypominają tablice Mojżeszowe wypisano słowa Dziesięciu Przykazań. Tablice zawisły na ścianach szkół w: Tuszowie Narodowym, Jaślanach, Borkach Nizińskich, Czajkowej i Malinie. Inicjator przedsięwzięcia - wójt Andrzej Głaz uważa, że podstawową zasadą naszego życia powinno być przestrzeganie Dekalogu i jeśli szkoła, Kościół i rodzice nie będą ze sobą współpracować, to trudno będzie ukształtować młodego człowieka.

- Obserwując, co dzieje się w wielu krajach Europy Zachodniej, gdzie odrzuca się Boże prawo oraz wartości chrześcijańskie, jako społeczeństwo katolickie musimy dokładać starań, aby nie tylko bronić tych wartości, ale według nich kształtować młode pokolenie. Stąd inicjatywa, aby w miejscach tego godnych i odpowiednich, a takimi są nasze szkoły, umieścić tablice z dziesięcioma Bożymi Przykazaniami – wyjaśnia pomysłodawca.

Wójt wyraził nadzieję, że wchodząc do szkoły dzieci, nauczyciele i rodzice będą mogły przypominać sobie Boże wskazania, które są podstawą naszego życia i postępowania.

Inicjatywa podkarpackiego samorządowca spotkała się z dużą krytyką części mediów oraz internetowym hejtem. W odpowiedzi wójt zwrócił uwagę na to, że wypowiadanie się na temat Dekalogu bez zaznajomienia się z Katechizmem Kościoła Katolickiego jest niczym innym jak tylko bełkotem.

- Większość wypowiedzi internautów nacechowana jest nienawiścią i złośliwością pochodzącą od osób cierpiących na wewnętrzne rozdarcie, co na pewno nie jest bez wpływu ze strony szatana. Umieszczenie tablic na ścianach szkół ta inicjatywa propagowania Bożego prawa, które niesie tylko dobro i miłość – podkreślił wójt Andrzej Głaz.

Zdaniem Kazimierza Tarapaty, członka zarządu Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego im. Gen. Wł. Sikorskiego w Tuszowie Narodowym, inicjatywa włodarza gminy jest niewątpliwie ewenementem w skali kraju. - Miejmy nadzieję, że będzie to skutkować wzmożoną religijnością młodzieży, a społeczeństwo Tuszowa będzie się stawać coraz lepsze – podkreślał Kazimierz Tarapata.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Modlitwy w intencji powołań w sanktuarium św. Jana Vianneya

2018-07-20 09:42

ks. mf / Mzyki k. Gniazdowa (KAI)

„Wszyscy jesteśmy powołani do świętości. Byłoby bardzo źle, gdyśmy my księża w pierwszym rzędzie nie odnieśli tego do siebie.” – mówił w homilii bp Andrzej Przybylski. - Dlaczego jest coraz mniej świętych kapłanów? Dlaczego jest coraz mniej młodych ludzi, którzy mają odwagę pójść tą drogą? – pytał biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej.

Ks. Mariusz Frukacz
Zobacz zdjęcia: Trwa „Modlitwa serc i stóp kapłańskich w intencji powołań”

Wieczorem 19 lipca biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej przewodniczył Mszy św. w Sanktuarium św. Jana Vianneya w Mzykach k. Gniazdowa, na zakończenie kolejnego dnia „Modlitwy serc i stóp kapłańskich w intencji powołań”, która trwa w archidiecezji częstochowskiej.

Mszę św. koncelebrowali kapłani z archidiecezji częstochowskiej. W modlitwie wzięli udział klerycy Wyższego Seminarium Duchownego w Częstochowie oraz wierni z parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gniazdowie.

Przeczytaj także: Modlitwa serc i stóp kapłańskich

- W przypadku nas kapłanów świętość jest szczególnie wymagana i potrzebna. Tylko troską o własną świętość możemy uświęcać innych – mówił w homilii bp Przybylski i wskazując na przykład św. Jana Marii Vianneya podkreślił, że „Święci są po to, żeby nas czegoś nauczyć.”

- Ten święty ksiądz jest po to, żeby nam zrobić rachunek sumienia, czy jesteśmy świętymi kapłanami. On był pewny mocy, którą mu dał Pan Bóg w jego kapłaństwie. Nigdy nie przestał wierzyć w swoją misję, którą dostał od Boga – podkreślił biskup i powtórzył za świętym proboszczem z Ars: „Gdyby ksiądz zrozumiał tak naprawdę w czym uczestniczy, to by umarł, ale nie ze strachu, tylko z miłości. Bo kapłaństwo to miłość Serca Jezusowego.”

- Dlaczego jest coraz mniej świętych kapłanów? Dlaczego jest coraz mnie młodych ludzi, którzy mają odwagę pójść tą drogą? – pytał biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej.

Za kard. Stefanem Wyszyńskim odpowiedział: „Proszę Was, mniej się usprawiedliwiajcie, mniej się zastanawiajcie, co jest przyczyną w świecie, ze ludzie odchodzą od Boga, a więcej myślcie czego Wam brakuje, że nie przyciągacie, że odpychacie czasem.”

- Czasem lubimy się usprawiedliwiać, że świat jest taki, ale każdy z nas kapłanów musi zadać sobie to pytanie czego mnie brakuje, że nie potrafię pociągnąć młodych, dzieci. Może zamiast głosić słowo Boże, to głoszę siebie. Może chcę uprawiać kapłaństwo swoją spekulacją, swoim zdrowym rozsądkiem, który jest strasznie daleko od drogi Pana – kontynuował biskup.

Bp Przybylski zaznaczył, że „Bożych spraw nie załatwia się po ludzku, dobrą administracją, przepisami prawnymi, wymurowaną świątynią, która lśni, dobrą reklamą i ulotkami o powołania. Boże sprawy załatwia się po Bożemu. A Boże załatwianie to jest modlitwa, pokuta i post.”

Odnosząc się do tekstu Ewangelii biskup podkreślił, że „jarzmo to jest nasza stuła kapłańska.” - Jak ją zakładasz, to nie po to, żeby Ci mówili ekscelencjo, to nie żeby Cię chwalili i żeby Ci było wygodnie, ale to jest jarzmo. To są takie nosidła, na które każdy ksiądz musi wziąć biednych grzeszników, wszystkie trudne sprawy parafii, ludzi, by ich kochać i zbawiać – mówił bp Przybylski.

Na zakończenie Mszy św. kapłani ucałowali relikwie św. Jana Marii Vianneya i św. Teresy od Dzieciątka Jezus.

Przed Mszą św., przy wystawionym Najświętszym Sakramencie bp Andrzej Przybylski poprowadził modlitwę koronki za kapłanów. Tekst tej koronki wraz z Nowenną za kapłanów zatwierdził 4 października 2017 r. abp Wacław Depo metropolita częstochowski.

Również 19 lipca bp Andrzej Przybylski wraz z kapłanami dekanatu koziegłowskiego pielgrzymował od parafii do parafii w intencji powołań kapłańskich, w ramach inicjatywy „Modlitwa serc i stóp kapłańskich w intencji powołań”

Natomiast w rozmowie z KAI ks. prał. Marian Duda, jeden z koordynatorów tej inicjatywy modlitewnej powiedział: „Ufamy, że nasza pokuta i modlitwa w przyszłości przyniesie owoce.”

- To jest modlitwa, która boli w pewnym sensie i ona kosztuje. To jest taki pokorny środek przed Bogiem. To jest także okazja do przeżywania głębokiej jedności kapłańskiej – podkreślił ks. Duda.

Również ks. Wojciech Gaura, proboszcz parafii pw. Zesłania Ducha Świętego w Winownie zaznaczył, że „ta inicjatywa, to jest droga współczesnego człowieka, żeby wyjść i poszukiwać, wołać o sumienia.” - Idziemy w naszej pielgrzymce ze świadomością, ze to Pan powołuje. Na pokornych i świętych kapłanów oczekują ludzie – powiedział KAI ks. Gaura.

Podczas akcji „Modlitwa serc i stóp kapłańskich w intencji powołań”, która potrwa od 16 lipca do 20 sierpnia, każdego dnia w innym dekanacie kapłani będą pieszo pielgrzymować od parafii do parafii, modląc się i poszcząc w intencji powołań kapłańskich.

Modlitwa i pielgrzymka w intencji powołań kapłańskich odbywa się w ramach poszczególnych dekanatów. W godzinach rannych kapłan odprawia Mszę św. w intencji nowych powołań kapłańskich w kościele, w którym posługuje, bądź po uzgodnieniu z proboszczem miejsca w kościele, od którego rozpoczyna pielgrzymkę. Następnie wyrusza w drogę przechodząc od parafii do parafii, nawiedzając na kwadrans poszczególne kościoły. W drodze kapłan odmawia różaniec i medytuje Ewangelię. Na drogę kapłan bierze tylko suchy chleb i wodę. W drogę kapłan zabiera drewniany krzyż z napisem „Jezus: szukam właśnie Ciebie” oraz relikwie św. Teresy od Dzieciątka Jezus, św. Jana Pawła II lub inne. Krzyż jest przekazywany z dekanatu do dekanatu kolejnym kapłanom pielgrzymom.

Sanktuarium św. Jana Vianneya w Mzykach to kościół filialny na terenie parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gniazdowie. Kościół ten został poświęcony 4 sierpnia 1994 r. przez abp Stanisława Nowaka metropolitę częstochowskiego. Kościół w Mzykach jako jedyny w archidiecezji częstochowskiej i jeden z nielicznych w Polsce p.w. św. Jana Marii Vianneya posiada relikwie św. Proboszcza z Ars. 4 sierpnia 2000 r. kościół został podniesiony do rangi sanktuarium.

Pielgrzymi przybywający do tego sanktuarium w ramach posiłku otrzymują m. in. tzw. „ziemniak św. Jana Vianneya”. - To taki nasz pomysł, nawiązujący do bardzo skromnego i ubogiego posiłku Świętego Proboszcza z Ars. Przy naszym sanktuarium jest również „pokój św. Jana Marii Vianneya”, zrobiony na wzór pokoju świętego proboszcza w Ars - podkreśla ks. Tomasz Nowak, kustosz sanktuarium w Mzykach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież do Filipińczyków: bądźcie misjonarzami Azji

2018-07-20 21:56

kg (KAI/vaticannews/FIDES) / Manila

Do odważnego głoszenia Ewangelii nie tylko swym rodakom, ale całej Azji, wezwał Franciszek filipińską młodzież uczestniczącą w Manili w V Konferencji Fiipińskiej nt. Nowej Ewangelizacji (PCNE 5). Ojciec Święty przypomniał im, że pierwszym krokiem na tej drodze jest osobiste zakorzenienie w Jezusie. Do stolicy Filipin przyjechało ponad 5 tys. młodych z całego kraju, a także księży i sióstr zakonnych.

Grzegorz Gałązka
Papież Franciszek podczas cotygodniowej modlitwy „Anioł Pański”

Papież zachęcił Filipińczyków, by stali się misjonarzami na ogromnym kontynencie azjatyckim. W specjalnym przesłaniu przekonywał swych słuchaczy do wychodzenia z Ewangelią do każdego napotkanego człowieka i wszystkich miejsc, w którym młodym przychodzi żyć. Wskazał, że „bardzo ważne jest dziś, by Kościół wychodził głosić Ewangelię z zapałem i odwagą. Radość Ewangelii jest dla każdego, nikt nie jest z niej wyłączony”.

Uczestnicy pięciodniowego spotkania pogłębiają własną wiarę i zastanawiają, jak innym nieść Chrystusa i jak stale odnawiać misyjne posłanie Kościoła, które winno wypływać wyłącznie z umiłowania Chrystusa.

Do tych wyzwań nawiązał, otwierając 18 lipca obrady, arcybiskup Manili kard. Luis Antonio Tagle. Przewodniczył on sesji plenarnej poświęconej "życiu duchowemu kapłanów przez spotkanie z Chrystusem" w ramach tematu "Dzielenie się jednym kapłaństwem Chrystusowym".

Mówca podkreślił, że nie może być mowy o żadnej ewangelizacji bez coraz głębszego zakorzenienia w Osobie dobrej nowiny, czyli Jezusie. „On sam jest Ewangelią” – powiedział purpurat. Przyznał, że "PCNE jest bogata w obrzędy a niektóre z nich stały się już swego rodzaju tożsamością tych spotkań", należy jednak pamiętać - dodał - że spotkanie to "nie jest tylko obrzędem ani tylko konferencją, ale jest sprawą żyą, jest zakorzenione w życiu i winno przemieniać rzeczywistość, wartości i przeżywanie wiary chrześcijańskiej".

Filipińskie spotkanie ewangelizacyjne zakończy się 22 lipca. W czasie spotkań panelowych młodzi poruszają m.in. takie tematy jak życie parafii, oświata, miejsce pracy, stosunki z władzą, przyszłość i kształt rodziny, media cyfrowe i społecznościowe, katechizacja, misje, nowe zjawiska w Kościele.

Konferencje nt. nowej ewangelizacji odbywają się w Manili rokrocznie od 2013 roku. Pierwsze tego rodzaju spotkanie, zwołane z inicjatywy kard. Tagle'a, miało być lokalną, filipińską odpowiedzią na papieskie wezwanie do ewangelizacji i odnowy doświadczenia wiary w kontekście krajowym i azjatyckim.

Filipiny liczą ponad 110 milionów mieszkańców, z których przeszło 80 proc. stanowią katolicy skupieni w 86 diecezjach i wikariatach apostolskich. Jest to najbardziej katolicki kraj Azji.

(SD/AP) (19/7/2018 Agenzia Fides)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem