Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Godność rodziny – godnością Ojczyzny

2017-10-18 11:03

Łukasz Krzysztofka
Niedziela Ogólnopolska 43/2017, str. 10-11

Łukasz Krzysztofka
I Ogólnopolska Konferencja „Prawa rodziny – rdzeń współczesnej demokracji” otworzyła obchody Dnia Praw Rodziny, przypadającego 22 października, przemawia min. Elżbieta Rafalska

Człowiek, państwa i Europa stawiają wobec nas coraz to nowe wyzwania, dlatego konieczny jest powrót do nauczania społecznego Kościoła – podkreślali uczestnicy I Ogólnopolskiej Konferencji „Prawa rodziny – rdzeń współczesnej demokracji”, która odbyła się 14 października br. w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej

Honorowy patronat nad sympozjum objął Prezydent RP Andrzej Duda, z kolei premier Beata Szydło skierowała list na ręce min. Elżbiety Rafalskiej. Napisała w nim, że rodziny uczestniczą w budowaniu tożsamości narodu, a rolą wszystkich władz, które mają na sercu dobro ojczyzny, jest proponowanie i wprowadzanie w życie takich rozwiązań, które zachęcą do zakładania rodzin i pomogą im sprostać wyzwaniom codzienności. „W każdym ministerstwie, w każdym urzędzie, na każdym szczeblu pamiętać musimy o podstawowym celu naszej misji, dobru polskiej rodziny” – podkreśliła premier.

Watykański dokument o rodzinie

Konferencja otworzyła obchody przypadającego 22 października Dnia Praw Rodziny, którego główna idea koncentruje się wokół Karty Praw Rodziny – dokumentu Stolicy Apostolskiej, przygotowanego na życzenie synodu biskupów w Rzymie oraz św. Jana Pawła II i ogłoszonego 22 października 1983 r. W tej niewielkiej książeczce, zawierającej 12 artykułów, skupione są jak w soczewce najbardziej istotne i ważne dla małżeństwa i rodziny kwestie. Jest tam m.in. zapis mówiący o tym, że rodzina ma prawo do pomocy ze strony społeczeństwa w tym, co dotyczy wydania na świat i wychowywania dzieci; że życie ludzkie, od samego poczęcia, bezwzględnie powinno być otoczone troską i szacunkiem, a dzieci upośledzone mają prawo do tego, by w domu i w szkole mieć warunki sprzyjające ich ludzkiemu rozwojowi. Każdej rodzinie przysługuje też uprawnienie do swobodnego organizowania życia religijnego w ognisku domowym pod kierunkiem rodziców, jak również prawo do publicznego wyznawania i głoszenia swojej wiary oraz uczestniczenia w kulcie publicznym. Można tu postawić pytanie: jak zapisy te wpływają na kształt współczesnej demokracji?

Podstawą godność człowieka

– W Europie naruszone zostały elementy chrześcijańskiego dziedzictwa, kłamstwo wypiera prawdę. Obserwujemy wręcz demontaż demokracji. Trzeba pamiętać, że demokracja chroniąca wartości nie jest celem sama w sobie, ale jest środkiem prowadzącym do celu – stwierdziła Grażyna Sołtyk, poseł na Sejm III kadencji. Poprawna koncepcja osoby ludzkiej to uznanie faktu, że człowiek jest stworzony na obraz i podobieństwo Boże. – Prawa rodziny są nierozerwalne, przenikają się wzajemnie i dopełniają. Wynikają z godności człowieka – podkreśliła Sołtyk i dodała, że najlepszą drogą obrony praw rodziny jest respektowanie Karty Praw Rodziny. W jej opinii państwo nie może odbierać praw rodzinie, ale i rodzina nie powinna oddawać swoich praw. Autentyczna demokracja musi spełniać warunki, takie jak: uznanie prawdy o człowieku, respektowanie prawa do życia od poczęcia do naturalnej śmierci oraz uznanie dialogu społecznego. – Człowiek i rodzina nie dadzą się zamknąć w ramy najlepiej działającej demokracji – uważa Sołtyk.

Reklama

Polityka długofalowa

Do wcielenia w życie konkretnej pomocy rodzinie konieczna jest jednak odpowiednia polityka rządzących – na szczeblu zarówno ogólnokrajowym, jak i lokalnym. Dzięki rodzinom jest możliwy rozwój kolejnych pokoleń. W rodzinie człowiek otwiera się na drugiego i otaczający go świat. Tu doświadcza miłości i poznaje wartości, którymi warto kierować się w życiu. Od pomyślności rodzin zależą losy całego państwa. – Polityka rodzinna powinna się charakteryzować strategicznością i długofalowością; to polityka międzyresortowa, całego rządu. To rodzina jest w naszych działaniach najważniejsza – podkreśliła Elżbieta Rafalska, minister rodziny, pracy i polityki społecznej. W programie „Rodzina 500+” uczestniczy ponad 2,6 mln rodzin, blisko 4 mln dzieci jest objętych rządowym świadczeniem, co stanowi ponad 57 proc. wszystkich dzieci do 18. roku życia. – Godność rodziny jest przypisana każdemu z nas. Wiele polskich rodzin wydawało się pozbawionych właśnie godności. Dzięki programowi „Rodzina 500+” to się zmieniło. Zwiększa się również przyrost naturalny. Naszą ambicją jest powiększyć typowy model polskiej rodziny, którym obecnie jest „2+1”, nie tylko do „2+2”, ale do „2+3” – powiedziała min. Rafalska.

Promocja rodziny

Odpowiednia polityka musi charakteryzować także pracę samorządów. Jako dobry przykład można tu wymienić chociażby Kartę Dużej Rodziny 3+, 4+ w Grodzisku Mazowieckim, która przewiduje zniżki dla rodzin wielodzietnych na kino, basen, zajęcia kulturalne, zajęcia w przedszkolach oraz zniżki za gospodarowanie odpadami czy na komunikację miejską. Podobne rozwiązania wprowadziło już wiele miast w Polsce. Opracowano również Dekalog Samorządowca Przyjaznego Rodzinie, w którym włodarz miasta czy regionu zobowiązuje się m.in. do pełnego zaangażowania na rzecz lokalnej wspólnoty, która powierzyła mu mandat, kierowania się zasadami wyrosłymi z kultury zakorzenionej w chrześcijańskim dziedzictwie narodu czy wspierania małżeństwa (związku kobiety i mężczyzny) oraz rodziny jako naturalnego środowiska wychowywania dzieci.

Konieczne jest także otwarcie się na duchowe dziedzictwo, które stanowi o naszej, nie tylko religijnej, tożsamości. – Przyszedł czas, aby nie tylko kochać św. Jana Pawła II, ale też wsłuchiwać się w jego słowa i kierować się nimi w życiu – uważa Małgorzata Mańka-Szulik, prezydent Zabrza i przewodnicząca Zarządu Górnośląskiego Związku Metropolitalnego. Wskazuje ona jako zadanie pomoc rodzinie, ale i jej promocję, czego przykładem jest Metropolitalne Święto Rodziny, które odbywa się od 10 lat w archidiecezji katowickiej. Podobne inicjatywy mają miejsce w innych diecezjach, m.in. co roku 1 maja w Jemielnicy w diecezji opolskiej.

Cywilizację śmierci pokonywać cywilizacją miłości

Poprawa sytuacji polskich rodzin nie byłaby jednak możliwa również bez odpowiednich działań resortu sprawiedliwości, żyjemy bowiem w trudnych czasach dla tradycyjnej rodziny. – Dzisiaj za wszelką cenę chce się tę rodzinę zniszczyć, zarówno od strony prawnych konstrukcji i rozwiązań, jak i od strony ekonomicznej – uważa minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro i zaznacza, że cywilizacji śmierci mamy przeciwstawiać cywilizację miłości. Rodzina i miłość są ze sobą nierozerwalnie związane, a państwo ma udzielać wsparcia, aby miłość zwyciężała. – Państwo musi wywiązywać się ze swoich zadań, gwarancji stworzenia prawa, które będzie chronić rodzinę i najsłabszych, czyli dzieci – podkreślił min. Ziobro. Jako przykład wskazał m.in. projekt uniemożliwiania sądom odbierania dzieci dlatego, że rodzice znaleźli się w trudnej sytuacji materialnej. – To już się nie zdarzy – zapewnił min. Ziobro. Zmiana przepisów dotyczy także spraw niepłacenia alimentów, problemu komorników i lichwiarzy, zaostrzenia kar dla pedofilów oraz obowiązku zawiadamiania przez sądy rodzinne prokuratury, gdy istnieje realne zagrożenie dobra dziecka. – Program „Rodzina 500+” możliwy jest również dlatego, że skutecznie ograniczana jest sfera patologii – zaznaczył minister.

Licznie obecnych przedstawicieli samorządów bardzo zainteresowały doświadczenia wykorzystania zapisów Karty Praw Rodziny w pracy samorządów przedstawione przez prezydent Mańkę-Szulik. O wychowaniu do znajomości praw rodziny w praktyce duszpasterskiej mówił natomiast ks. Kazimierz Kurek – krajowy duszpasterz rodzin w latach 1985-96.

Wychowywać do patriotyzmu

Pamiętajmy, że jedynie rodzina rodzi swoich członków. Stowarzyszenia przyjmują członków z zewnątrz. Każdy z nas przychodzi na świat w rodzinie. To rodzina kształtuje nasze człowieczeństwo, ma więc ogromną wartość dla całego społeczeństwa. Instytucją, która powinna wspierać rodzinę w wychowaniu, jest szkoła z przedmiotem wychowanie do życia w rodzinie. – Podstawa programowa tego przedmiotu jest obecnie zgodna z prawami zapisanymi w Karcie Praw Rodziny – zauważyła prof. Urszula Dudziak z KUL-u. Konieczne jest również wychowanie do patriotyzmu, którego fundamentem są prawa rodziny. – Młodzież musi mieć wrażliwość na bliźniego, a tę buduje dom rodzinny – podkreślił z kolei prof. Kazimierz Wiatr, senator i wychowawca młodzieży. Odpowiedzialność to jedna z ważniejszych form patriotyzmu. Dziś potrzebna jest synteza tradycyjnych wartości z nowoczesnymi technologiami. Słowa „Polska” i „naród” kojarzą się z patriotyzmem. – Niektórzy tych słów nie lubią, dlatego używają określeń „kraj” i „państwo” – zauważył prof. Wiatr i dodał, że naród to suma poświęceń, a nie interesów.

Czy pamiętamy papieskie przesłanie?

Czwarte przykazanie Boże, umieszczone na drugiej tablicy z góry Synaj jako pierwsze, nakazuje dzieciom okazywanie czci rodzicom. Stoi ono na straży miłości będącej fundamentem życia rodzinnego. Miłość i szacunek do rodziców mają być odpowiedzią na ich miłość okazywaną dzieciom. Ale przykazanie to odnosi się także do szacunku dla przodków i Ojczyzny. Kard. Stefan Wyszyński mówił: „Kocham Ojczyznę więcej niż własne serce i wszystko, co czynię dla Kościoła, czynię dla niej”. Czwarte przykazanie zwraca też naszą uwagę na więź międzypokoleniową. Żadne pokolenie nie może się obejść bez innych pokoleń.

Wielką popularność zyskały słowa papieża Franciszka wypowiedziane w ubiegłym roku podczas Światowych Dni Młodzieży w Krakowie o ruszeniu się z kanapy. A czy pamiętamy, że Ojciec święty mówił także o szacunku wobec osób starszych? To one są mądrością narodu. Pamięć i okazywany im szacunek to także prawo i zadanie współczesnej rodziny.

Tagi:
rodzina

Czy jesteście powołani do niepłodności?

2018-04-25 11:32

Małgorzata Trawka
Edycja wrocławska 17/2018, str. IV

Bernadetta i Krzysztof Frankowie – małżeństwo od ponad sześciu lat, rodzice adopcyjni 2,5-letniej Łucji, związani z ruchem duchowości małżeńskiej Equipes Notre-Dame. Mieszkają we Wrocławiu, w maju wspólnie z ks. Gabrielem Pisarkiem SCJ poprowadzą rekolekcje „Powołani do niepłodności?”

Małgorzata Trawka
Bernadetta i Krzysztof z córeczką Łucją

MAŁGORZATA TRAWKA: – Oktawa Wielkanocna w tym roku była dla Was szczególnym momentem, w Waszej rodzinie pojawiło się nowe życie.

BERNADETTA: – W Oktawie Wielkanocnej zadzwoniła do nas pani z ośrodka adopcyjnego i zapytała, czy jesteśmy gotowi na odrobinę szaleństwa, ponieważ jest dziecko, które urodziło się z końcem marca, w Wielkim Tygodniu. I pytanie, czy bylibyśmy zainteresowani, by je poznać, jego akta, historię, spotkać się z nim i dowiedzieć czegoś więcej. Powiedzieliśmy: tak, chcemy się spotkać. To jest noworodek, nie jest wolny prawnie. To jest dziecko, które zostało w szpitalu po urodzeniu. Matka biologiczna złożyła pismo, że chce dziecko oddać do adopcji. Po sześciu tygodniach tę decyzję musi potwierdzić w sądzie. To jest troszeczkę niespodzianka, nie wiemy, jak się skończy, ale jesteśmy poddani woli Bożej. Liczymy na to, że będziemy mogli dziecko adoptować, ale jeżeli Pan Bóg zaplanował inaczej, to po prostu przez te sześć tygodni damy mu tyle miłości, ile możemy.
KRZYSZTOF: – Cała procedura przy noworodkach jest szybka. Na decyzję mieliśmy jeden dzień, następnego byliśmy go zobaczyć, a kilka dni później był już z nami.
– W którym momencie pozwalacie sobie na stwierdzenie: „To jest nasze dziecko”?
K: – Zdecydowanie już w tej chwili. Tym bardziej, że czekaliśmy na naszego maluszka rok i cztery miesiące. To jest nasze wymodlone dzieciątko.
B: – Z naszą starszą córką było tak, że potrzebowałam trzech tygodni, by oswoić się z myślą, że jestem mamą, że mam córkę. Potrzebowałam czasu, żeby tę więź nawiązać. Wydaje mi się, że tym razem idzie dużo szybciej.
– Kiedy poczuliście się powołani do zorganizowania i poprowadzenia rekolekcji dotykających problemu niepłodności?
K: – Należymy do ruchu Equipes Notre-Dame. Wiosną 2017 r. byliśmy na rekolekcjach naszej wspólnoty małżeńskiej o komunikacji w małżeństwie współprowadzonych przez ks. Gabriela Pisarka, sercanina, który na co dzień pracuje w Kluczborku. Podczas jednego z posiłków zaczęliśmy rozmawiać z księdzem o naszej historii i może trochę zbyt śmiało zapytałem, czy na rekolekcjach albo warsztatach dla małżeństw prowadzonych przez sercanów poruszany jest temat trudności z zajściem w ciążę, niepłodności itp. I ks. Gabriel powiedział, że nie ma takich tematów, i zachęcił: to zróbmy coś.
– Czy te rekolekcje są adresowane do małżonków, którzy wprawdzie mają już swoje dziecko, ale jednocześnie doświadczają trudności w poczęciu następnego?
K: – Rekolekcje są dla małżeństw sakramentalnych, to jest jedyny podstawowy warunek. Mogą to być małżeństwa, które mają dzieci i dalej nie mogą naturalnie począć. Adresujemy je do małżeństw, które są na każdym etapie zmagania się z trudnościami z poczęciem, czy to jest pół roku starania się, czy kilka lat, czy to jest już któryś rok leczenia niepłodności, czy któryś rok oczekiwania na adopcję, czy któryś rok, gdy ona jest zdrowa, on jest zdrowy, a dalej mimo wszystko nie ma potomstwa.
– A jak Wy odbieraliście sytuację, że nie możecie mieć dzieci?
B: – Przeszliśmy drogę, która może nie jest idealna, ale typowa. Zaczęło się od decyzji, że staramy się o dziecko i skoro wszystkim innym naokoło wychodzi to dosyć szybko, to z nami będzie tak samo, bo dlaczego by nie? Staramy się jeden miesiąc, drugi, trzeci i kolejny, ciągle nic. I w pewnym momencie pojawiały się pytania, wątpliwości i myśl, że może należałoby się przebadać. Ja się badałam i Krzysiu też, no i wyniki nie były dobre. Zaczął się okres leczenia, ale nie przynosiło ono oczekiwanych skutków. Była medycyna niekonwencjonalna, testy owulacyjne, dużo modlitwy, pas św. Dominika, różne sposoby... W pewnym momencie pojawił się bunt, foch na Pana Boga: Panie Boże, my jesteśmy Tobie wierni już długie lata, jesteśmy wobec Ciebie fair, a Ty z nami postępujesz niesprawiedliwie. Obiecałeś: „Bądźcie płodni, rozmnażajcie się”, a u nas tego nie widać. I był okres głębokiego dołu i załamania, i patrzenia z zazdrością na inne pary, które spodziewają się dziecka, albo prowadzą wózek. I były myśli naprawdę nieżyczliwe w stosunku do tych osób, bo też czuliśmy, że zasługujemy na dzieci.
K: – W Piśmie Świętym jest napisane: „Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie” (Mt 18,19). To zdanie nas buntowało. To była masakra.
B: – Jak jedno z nas było w dole, to drugie ciągnęło ku górze i odwrotnie, tak na wymianę, a w pewnym momencie oboje byliśmy w dołku. Jednej niedzieli modliliśmy się w kościele po Mszy św. i wtedy łzy leciały strumieniami. Wychodzimy z kościoła, patrzymy, stoi przed wejściem Kuba, nasz znajomy, i mówi, że właśnie powstaje ekipa Notre-Dame, może byśmy chcieli przyjść na takie niezobowiązujące spotkanie, by się więcej dowiedzieć. Myślałam wtedy, po co nam to, przecież przeżywamy dół i mamy inne problemy. Ale okazało się, że jak już poszliśmy, to był to początek wspaniałej przygody z Panem Bogiem. Wsparcie, jakie zaczęliśmy dostawać w naszej ekipie, bardzo nam pomogło. Niedługo potem okazało się, że jest miejsce na wcześniejszy kurs adopcyjny i sprawy potoczyły się szybko.
– Słyszymy czasami o rekolekcjach dla bezpłodnych małżeństw, w których dominująca wydaje się być modlitwa o uzdrowienie. Temat tych rekolekcji może sugerować, że akcent jest położony na akceptacji niemożliwości bycia biologicznymi rodzicami.
B: – Akcent stawiamy na działanie. Widzimy wokół siebie wiele par, które, mówiąc kolokwialnie, bardzo się guzdrają, gubią, tkwią w marazmie, trzymając się kurczowo jednego rozwiązania, np. jednego lekarza, i to nie przynosi efektów. Są nieszczęśliwi, stoją w miejscu. My chcemy, żeby z tego miejsca ruszyli. Chcemy ich zaprosić do zaufania Panu Bogu, żeby działa się Jego wola w czasie, jaki On chce, i w sposób, w jaki On chce.
K: – Doświadczyliśmy tego, że łatwo jest popaść w stagnację i czekać na cud. Nasz przykład: zaczynamy się starać, mijają kolejne miesiące i nie wiemy, co zrobić. Później, gdy chcemy się zbadać, kobieta wie, gdzie pójść, bo badanie ginekologiczne jest dosyć naturalnym sposobem. Ale mężczyzna? Żeby zbadać swoje nasienie? Jeszcze w sposób zgodny z moralnością katolicką? To jest trudne i nie wiadomo, gdzie pójść, kogo zapytać. To jest pierwszy krok, trzeba odwagi, żeby zacząć rozmawiać. Gdy dostaje się wyniki poniżej normy, to jest kolejny cios, gdy słyszę, że najlepiej jest pójść na in vitro lub spróbować inseminacji, do których nasza wiara i Kościół mają jednoznaczne stanowisko: nie. Idziemy z wynikami do jednego ginekologa, drugiego, większość nie wie, jak do tego podejść. Specjalistów naprotechnologii nawet we Wrocławiu jest bardzo mało, a leczących mężczyzn prawie wcale. I dalej trwa się w dole, nostalgii. Te rekolekcje są również po to, żeby pokazać konkretne miejsca, w których można otrzymać pomoc. Nie jesteśmy ekspertami, ale chcemy podzielić się naszym doświadczeniem.
B: – Nie chcemy robić reklamy adopcji. Chcemy pokazać drogi wyjścia, na które Pan Bóg otwiera serce.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Okaż swoją solidarność z Alfie Evansem

2018-04-25 09:40

lk / Warszawa (KAI)

Fundacja Mamy i Taty organizuje trzydniowy wieczorny protest w obronie 2-letniego Alfiego Evansa, chłopczyka z poważnym uszkodzeniem mózgu, którego odłączono od aparatury wspomagającej oddychanie. Protest odbędzie się pod ambasadą Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej w Warszawie. "Okaż swoją solidarność z Alfie Evansem. Małym chłopcem, któremu brytyjski sąd odebrał nadzieję na życie" - apelują organizatorzy manifestacji.

Catholic News Agency
Alfi Evans

W nocy z poniedziałku na wtorek, na mocy wcześniejszej decyzji sądu, chłopcu przebywającemu w szpitalu dziecięcym w Liverpoolu odłączono maszynę umożliwiającą oddychanie. Przez dziewięć godzin Alfie Evans oddychał samodzielnie. Potem, jak ogłosili rodzice dziecka, zapewniono mu ponownie tlen. Chłopiec dostaje też wodę.

Dwulatek od urodzenia cierpi na niezdiagnozowaną chorobę układu nerwowego. Lekarze określają jego stan jako wegetatywny i od wielu miesięcy niezmiennie pogarszający się.

W walkę o życie chłopca zaangażowały się również włoskie władze, które przyznały Alfiemu włoskie obywatelstwo. Wydawało się, że w ten sposób sprawa zostanie rozwiązana. Rodzice Alfiego zabiegają bowiem o przewiezienie chłopca do należącego do Watykanu szpitala pediatrycznego Dzieciątka Jezus w Rzymie. Wbrew protestom włoskiego konsula w Wielkiej Brytanii sędzia podtrzymał jednak decyzję o odłączeniu Alfiego od aparatury.

We wtorek sędzia zgodził się na przeniesienie chłopca do domu w warunkach opieki paliatywnej, ale nie może opuszczać kraju.

Protest przeciwko działaniom brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości oraz w obronie Alfiego Evansa organizuje w środę Fundacja Mamy i Taty. Odbędzie się on pod ambasadą Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej przy ul. Kawalerii 12 w Warszawie.

Fundacja apeluje, by przybyć na protest prywatnie, bez barw partyjnych, a nawet przynależności do organizacji pozarządowych. Odbywać się on będzie codziennie od środy do piątku od godz. 22.00 do godz. 1.00 w nocy.

"Okaż swoją solidarność z Alfie Evansem. Małym chłopcem, któremu brytyjski sąd odebrał nadzieję na życie. W pogotowiu czekają włoskie medyczne służby ratunkowe gotowe przetransportować chłopca do szpitala Dzieciątka Jezus w Watykanie. Przyjdź i zapal świeczkę lub znicz. Bez barw partii i organizacji pozarządowych. Alfie Evans - jesteśmy z Tobą wbrew nieludzkiemu prawu! Alfie has a right to live" - apelują organizatorzy protestu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Lublin: zebrano 400 tys. zł na odbudowę domów w Syrii

2018-04-25 18:34

Lubelski Urząd Wojewódzki / abd / Lublin (KAI)

W miniony czwartek 19 kwietnia na Zamku Lubelskim odbyło się podsumowanie akcji Papieskiego Stowarzyszenia PKWP: „Lubelszczyzna dla Syrii”. Jej inicjatorem był Wojewoda Lubelski Przemysław Czarnek, a dzięki zaangażowaniu lokalnej społeczności udało się zebrać kwotę 400 tys. zł, która zostanie przeznaczona na odbudowę domów w syryjskich miastach, m.in. Aleppo.

YouTube.com

Symboliczny czek na kwotę 400 tys. zł. odebrał przedstawiciel syryjskich organizacji charytatywnych, ks. Ziad Hilal, jezuita z Homs. – Bardzo dziękuję Polakom za pomoc w wielu projektach, za to, co czynicie – powiedział.

W akcję włączyło się około 250 szkół, parafie, firmy oraz lubelskie uczelnie. Zebrane środki zostaną przeznaczone na odbudowę domów w Aleppo i innych miastach Syrii zniszczonych przez wojnę. Pieniądze były zbierane w zakładach pracy, szkołach i uczelniach, kościołach, podczas koncertów, przez wolontariuszy na ulicach, poprzez wpłaty indywidualne na konto, za pośrednictwem smsów.

W szczególny sposób akcję wsparło przedsiębiorstwo PZL Świdnik.

– Syryjczycy chcą mieć nadzieję na to, żeby odbudować swój kraj, mieszkania, umeblować go na nowo i mieszkać tam, skąd pochodzą, w swojej ojczyźnie. Środki finansowe muszą tej nadziei towarzyszyć, bo bez nich nie da się odbudować tego kraju – podkreślił wojewoda. – Akcja daje nadzieję Syryjczykom, ale też ufność w to, że my jesteśmy w stanie dawać tę nadzieję narodowi, który jej dzisiaj potrzebuje – dodał.

Wojewoda przypomniał, że akcja rozpoczęła się od podpisania deklaracji na Zamku w Lublinie. Podkreślił także ogromne zaangażowanie wielu podmiotów, szczególnie dzieci i młodzieży ze szkół Lubelszczyzny. Podziękowania za wsparcie akcji przekazał przedstawicielom Uniwersytetu Medycznego, Archidiecezji Lubelskiej, Diecezji Siedleckiej, Kościołowi Prawosławnemu, Diecezji Zamojskiej, Kuratorium Lubelskiemu oraz firmom. Pokreślił także szczególny wkład ks. prof. Waldemara Cisło oraz minister Beaty Kempy. Zaznaczył także, że odbudowa ok. 100 domów, to wymiar ekonomiczny tego przedsięwzięcia.

W podsumowaniu udział wzięła minister Beata Kempa. Przypomniała, że w całym 2017 roku polski rząd łącznie przeznaczył 351 mln zł na pomoc osobom, m.in. w Syrii i Libanie. –Sytuacja, którą tam zastajemy na miejscu, pokazuje, że właściwie każda złotówka, każdy grosz, jest tam niezwykle dobrze przyjmowany. To są środki, które często pomagają tym ludziom uniknąć śmierci– podkreśliła Beata Kempa, minister – członek Rady Ministrów.

Obecnie najpilniejszą potrzebą jest zapewnienie Syryjczykom dostępu do pomocy medycznej. Po ostatnich atakach na Syrię jest jeszcze trudniej. Brakuje żywności i leków. Więcej Syryjczyków umiera od braku dostępu do opieki medycznej niż bomb. Końca wojny w Syrii nadal nie widać. Kraj ten stał się areną starć mocarstw światowych, państw arabskich i rozgrywek wielkiego biznesu.

– Te brudne interesy ekonomiczne, za które płacą najsłabsi – dzieci, kobiety, starcy, oby się wreszcie skończyły – taką nadzieję wyraża ks. prof. Waldemar Cisło, dyrektor sekcji polskiej PKWP.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem