Reklama

Jubileusz lokacji Żabnicy i Dębiec

2017-10-11 13:54

Ks. Robert Gołębiowski
Edycja szczecińsko-kamieńska 42/2017, str. 2

Sławomir Fuks
Nabożeństwo na cmentarzu w Żabnicy. Od lewej: ks. dr hab. prof. US Cezary Korzec, pastor Bernhard Riedel oraz ks. dr Jan Mazur

Zachodniopomorska ziemia niesie ze sobą bogate dziedzictwo. Wpierw słowiańskie korzenie wraz z historią utrwalania chrześcijaństwa, a następnie przez ponad cztery wieki obecności niemieckich wpływów wraz z protestantyzmem. Wiele miejscowości posiada dwutorową przeszłość, do której warto powracać, przypominając o budowaniu Bożych wartości oraz zrębów kultury, społecznych więzów i wzajemnego szacunku, który jest fundamentem obecnego nadgranicznego życia. W kontekście tych treści jubileusz 270. rocznicy lokacji przeżywały niedawno dwie podgryfińskie miejscowości – Żabnica i Dębce

Historia obu miejscowości sięga czasów słowiańskich, jednak ta udokumentowana związana jest z okresem osuszania nadodrzańskich terenów na potrzeby ówczesnego osadnictwa, zwanego fryderycjańskim. Dotyczy to roku 1747, w którym to w dzisiejszej Żabnicy i Dębcach pojawili się pierwsi osadnicy, założyciele i budowniczy wsi. Kolejna odsłona historii to rok 1945, gdy do tych miejscowości zaczęli przybywać Polacy jako nowi mieszkańcy tych terenów. Przez wiele powojennych lat obie wsie nosiły wspólną nazwę Żabnica, przy czym dawna Dąbrowa to Żabnica PGR, a dawna wieś to sama Żabnica. Obie wsie z racji położenia mocno związane były gospodarczo i turystycznie z Odrą i ku niej zwrócone obecnie tworzą piękno i urok gminy Gryfino.

Uroczystości jubileuszowe miały swój dwutorowy wymiar – duchowo-modlitewny na miejscowym cmentarzu oraz historyczno-wspomnieniowy wraz z doznaniami artystycznymi w postaci koncertu w kościele św. Jana Marii Vianneya w Żabnicy. Inspiratorem oddania hołdu kilkunastu pokoleniom żabniczan był mieszkający tutaj prof. dr hab. Bogdan Matławski, kulturoznawca, etnolog, etnomuzykolog i pełnomocnik Marszałka Województwa ds. Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego. Z niezwykłą pasją i hartem ducha przygotował obchody, które przejdą do historii naszych ziem. Prof. Bogdan Matławski jest „żywą encyklopedią” tradycji, zwyczajów, obrzędów religijnych oraz historii zachodniopomorskich miejscowości, czyli naszych „małych ojczyzn”. Podczas nabożeństwa na cmentarzu ofiarowanego w intencji tych, którzy od blisko trzystu lat tutaj spoczywają, modlono się za ich dusze, a także za żyjących, którzy urodzili się przed wojną i za tych, którzy od 1945 r. stanowią społeczność tych miejscowości. Ks. dr hab. prof US Cezary Korzec w swoim słowie natchnął słuchaczy: „Rocznice w życiu osób i społeczności są jak mosty łączące brzegi rzeki, czasami bardzo odległe. Tam, gdzie nie można odwołać się do ludzkiej pamięci, szukamy «przęseł», świadków odległych wydarzeń, które pozwolą nam wrócić do wydarzeń odległych, abyśmy mogli docenić ich wagę i wyrazić szacunek wobec osób. Gromadzimy się na żabnickim cmentarzu i odwołujemy się do archiwalnych dokumentów, starych fotografii, a z tego budzenia pamięci rodzi się nasza modlitwa za tych, którzy w zmiennych dziejach tego miejsca uczestniczyli”. Po odmówieniu Psalmu 23, wykonaniu pieśni „Gaude Mater Polonia” przez Chór Akademicki im. Jana Szyrockiego ZUT przemówił także pastor Bernhard Riedel z Penkun, a uroczystość zakończył śpiew polsko-niemieckiego Chóru „Spotkanie” z Berlina.

Reklama

Po procesjonalnym przejściu do świątyni w Żabnicy licznie zebrani goście, wśród których byli obecni m.in. ks. dr Jan Marcin Mazur – diecezjalny duszpasterz środowisk twórczych i prof. Bogdan Boguszewski – kompozytor, dyrygent oraz twórca festiwalu „Sacrum non profanum”, wsłuchali się wpierw w słowa mówców, którzy wyrazili hołd wszystkim, którzy tworzyli już prawie sięgającą trzech wieków historię tych miejsc. Wysłuchano więc słowa wstępnego prof. Bogdana Matławskiego, przesłania dr. Jarosława Rzepy, wicemarszałka, mec. Mieczysława Sawaryn, burmistrza Gryfina, mec. Bartłomieja Sochańskiego, konsula honorowego Niemiec w Szczecinie, a także Karla Laua, burmistrza Rosow i przewodniczącego Stowarzyszenia „Kościół Pamięci Rosow”. Przypomniał on bogatą historię wzajemnych liturgii w ramach Stowarzyszenia, historycznych sympozjów naukowych, a także inicjatyw kulturalnych. Ukoronowaniem jubileuszowych wspomnień była uczta duchowo-muzyczna. Wystąpili najpierw członkowie chóru „Spotkanie” z Berlina, którzy pod batutą Agnieszki Wolf wykonali polsko-niemieckie utwory z ogromną pasją i temperamentem. W całkiem inną tonację wprowadzili natomiast członkowie Kwintetu Instrumentów Dętych „High Five Brass” z Filharmonii Szczecińskiej, którzy zaprezentowali szeroki repertuar muzyki wielu epok i gatunków. Wielkim przeżyciem był, oczywiście, występ Chóru ZUT, z dyrygent Katarzyną Gonczarską-Borecką, który zauroczył wszystkich utworami m.in. Mikołaja Gomółki, Wacława z Szamotuł, Mozarta, Brucknera czy Rachmaninowa. Wszyscy zaś artyści na zakończenie z towarzyszeniem Orkiestry Dętej Elektrowni Dolna Odra wykonali „Odę do radości”.

Jubileuszowe żabnickie dziękczynienie ukazało bogactwo historii naszych społeczności oraz piękne dziedzictwo minionych lat, a w obecnej rzeczywistości wartość budowania wzajemnych relacji polsko-niemieckich opartych na fundamencie wiary, kultury i nacechowanych szacunkiem odniesień osobistych, które staną się trwałym akcentem budowania historii naszych ziem.

Tagi:
historia

3 maja 1916 - preludium „upragnionej wolności”

2018-04-25 11:29

Bogdan Kędziora
Niedziela Ogólnopolska 17/2018, str. 16-17

Siła, którą wyzwoliły obchody 125. rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja – podobnie jak wiele lat później pierwsza wizyta Ojca Świętego w Ojczyźnie – to ważny krok w marszu ku Niepodległej. To były momenty wielkich zwycięstw ducha wolności i jedności naszych rodaków, które kruszyły kajdany niewoli

Wikipedia
Jan Matejko, „Konstytucja 3 maja 1791 roku”

Wielka wojna dobiegała właśnie swojego półmetka. Nic jeszcze nie było rozstrzygnięte, wszystko było możliwe. Ziemie polskie od roku znajdowały się pod okupacją niemiecką i austro-węgierską, która dla wielu Polaków oznaczała poważne braki aprowizacyjne, rekwizycje i bezwzględną eksploatację ekonomicznych zasobów kraju na potrzeby wojskowe. Żołnierze Polacy w mundurach państw zaborczych i legioniści krwawili się na polach bitew w bojach z Rosjanami, nie mając żadnej pewności, jaka będzie przyszłość. Komendant i brygadier Józef Piłsudski rozpoczął grę z państwami centralnymi, a Roman Dmowski od kilku miesięcy przebywał już na Zachodzie, gdzie obmyślał strategię związania sprawy polskiej z państwami ententy. Na arenie międzynarodowej, przed Aktem 5 listopada dwóch cesarzy, sprawa polska nie istniała jeszcze jako problem międzynarodowy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ojciec Alfiego Evansa: nie ma słów podziękowania za poparcie polskiego prezydenta

2018-04-26 11:20

pgo, abd, lk / Londyn (KAI)

"Trudno mi uwierzyć w takie wsparcie, w te wszystkie flagi. To dla mnie bardzo ważne, to wiele z znaczy. Takie wsparcie kolejnego kraju… Nie ma słów podziękowania za poparcie, jakiego udzielił nam polski prezydent – powiedział dziennikarzom ojciec Alfiego Evansa. Wczoraj na Twitterze prezydent Andrzej Duda w języku angielskim wyraził swoje wsparcie dla rodziców chłopca.

Alfies Army Official / Facebook
Alfie Evans

"Alfie Evans musi zostać ocalony.Jego dzielne małe ciało udowodniło raz jeszcze, że cud życia potrafi być silniejszy od śmierci. Być może to, czego trzeba, to odrobina dobrej woli ze strony mocodawców. Alfie, modlimy się za ciebie i twoje wyzdrowienie!" - napisał wczoraj Andrzej Duda w języku angielskim na swoim prywatnym profilu na Twitterze.

W rozmowie z dziennikarzami ojciec Alfiego Evansa podkreślił, że jest „ujęty polską serdecznością.” „ Polska jest niesamowita!” – mówił. Podziękował także za udzielone poparcie zarówno Polakom, jak polskiemu prezydentowi. „Trudno mi uwierzyć w takie wsparcie, w te wszystkie flagi. To dla mnie bardzo ważne, to wiele z znaczy. Takie wsparcie kolejnego kraju… Nie ma słów podziękowania za poparcie, jakiego udzielił nam polski prezydent” – podkreślił. Wczoraj po blisko pięciogodzinnej rozprawie Sądu Apelacyjnego w Londynie, zapadł wyrok w sprawie dwuletniego Alfiego Evansa, cierpiącego na niezdiagnozowaną i najprawdopodobniej nieuleczalną chorobę neurologiczną. Sąd odrzucił apelację złożoną przez ojca chłopca. Tym samym choremu dziecku po raz drugi odmówiono zgody na wyjazd do Włoch, w celu kontynuowania leczenia, argumentując to faktem, że "nie jest to w jego najlepszym interesie".

Alfie Evans przebywa obecnie w szpitalu Alder Hey w Liverpoolu. W poniedziałek został odłączony od aparatury podtrzymującej życie, na polecenie sądu i wbrew woli jego rodziców. Po 11 godzinach chłopcu ponownie podano tlen, a władze szpitala poinformowały, że kontynuowane będzie leczenie paliatywne. Rodzice chłopca walczyli o przetransportowanie go do należącego do Watykanu szpitala pediatrycznego Dzieciątka Jezus w Rzymie. Także dyrektor szpitala przybył do Liverpoolu, by osobiście porozmawiać z władzami placówki, w której przebywa chłopiec, jednak nie został wysłuchany.

Apele o ratowanie chłopca ponawia wiele środowisk Kościelnych i świeckich. Kilkukrotnie prosił o to papież Franciszek, wezwanie ponawiał także prezes papieskiej Akademii Życia abp Vicenzo Paglia. Wiele instytucji zbiera podpisy pod petycjami o pomoc dla Alfiego. CitizenGo zebrała ponad 200 tys. podpisów pod apelem skierowanym do władz szpitala Alder Hey.

Z kolei ojciec Alfiego Thomas Evans, prowadzi w internecie zbiórkę podpisów pod prośbą do królowej Elżbiety II i brytyjskiego Parlamentu.

Niespełna 2-letnie Alfie Evans cierpi na niezdiagnozowaną i najprawdopodobnie nieuleczalną chorobę neurologiczną. Od grudnia 2016 r. przebywa w szpitalu Alder Hey w Liveropplu, gdzie, wg lekarzy, utrzymywany jest przy życiu jedynie dzięki aparaturze medycznej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Rzym: konferencja "Jan Paweł II i jego dziedzictwo"

2018-04-26 19:53

vaticannews.va / Rzym (KAI)

"Jan Paweł II i jego dziedzictwo" – to temat międzynarodowej konferencji na papieskim uniwersytecie Angelicum. Zorganizowała ją w 40. rocznicę wyboru Karola Wojtyły na papieża polska ambasada przy Stolicy Apostolskiej.

Ze zbiorów Natalii Janowiec

Zdaniem kard. Pietra Parolina - który nie mogąc osobiście wziąć udziału w konferencji, przysłał swoje przesłanie – prawdziwym dziedzictwem Jana Pawła II jest Sobór Watykański II. To bowiem soborowe nauczanie niczym kompas wyznaczało kierunek jego pontyfikatu.

Ks. prof. Piotr Mazurkiewicz podkreślił jednak, że rozważając pontyfikat św. Jana Pawła II, trzeba mieć świadomość, że należy on do grona najznamienitszych papieży w historii Kościoła. Jego dziedzictwo sytuuje się na tym samym poziomie, co teksty św. Augustyna czy św. Tomasza z Akwinu. Jest to skarb, który nie ulegnie zapomnieniu – mówi ks. Mazurkiewicz.

- Jan Paweł II zostawił nam bardzo wiele bardzo głębokich tekstów, które mogą dziś być trochę zakurzone, dlatego, że pokolenia się zmieniają i jest moda także na nowość. Nawet jeśli coś jest wyrażone mniej trafnie, mniej głęboko, ale wyrażone zostało wczoraj, to ludzie na to często bardziej reagują – powiedział Radiu Watykańskiemu ks. prof. Mazurkiewicz. – Natomiast myślę, że dla nas, także jako tych, do których Jan Paweł II przemawiał bezpośrednio i na których wywarł olbrzymi wpływ, zadaniem jest to, żeby nie tylko powtarzać, lecz dalej prowadzić refleksję Jana Pawła II, czyli tekst rozumieć w ten sposób, że on odnosi się do nas w dzisiejszych warunkach. To jest nasze zadanie. Nie zamknąć w muzeum myśli Jana Pawła II, tylko nieustannie prowadzić nad tym tekstem refleksję, a ta nasza refleksja będzie ożywiała te teksty.

Wśród uczestników konferencji znaleźli się również naoczni świadkowie tego pontyfikatu, jak abp Mieczysław Mokrzycki, jeden z sekretarzy osobistych Jana Pawła II, a dziś metropolita lwowski. W swym wystąpieniu mówił w wkładzie Papieża Polaka w pojednanie z Kościołem prawosławnym.

- Jan Paweł II od samego początku wziął sobie do serca tę modlitwę: "Spraw, aby nastała jedna owczarnia i jeden pasterz". Ojciec Święty spotykał się z przedstawicielami Kościoła prawosławnego – powiedział Radiu Watykańskiemu abp Mokrzycki. – Bardzo zabiegał o spotkanie z patriarchą Moskwy. Różne spotkania i wspólne modlitwy przełamywały bariery. Mogliśmy to odczuć na nieoficjalnych spotkaniach. Nawet jeśli nie było oficjalnego zbliżenia, deklaracji, to jednak w spotkaniach osobistych, mniej urzędowych było widać tę wielką rolę, jaką Jan Paweł II odegrał w przełamaniu barier. My tego osobiście doświadczamy. Na Ukrainie śmiało mogę pójść do arcybiskupa z Patriarchatu Moskiewskiego. W Poczajowie, w wielkim sanktuarium prawosławnym jesteśmy przyjmowani z wielkimi honorami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem