Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Rahel Kebebe Tshay

Świątynia w Srebrnym Grodzie

2017-10-11 13:54

Agnieszka Raczyńska
Edycja sosnowiecka 42/2017, str. 4

Agnieszka Raczyńska

W niedzielne, słoneczne południe 1 października podczas uroczystej Eucharystii ordynariusz sosnowiecki bp Grzegorz Kaszak dokonał aktu konsekracji kościoła św. Maksymiliana Kolbe w Olkuszu

W koncelebrze Mszy św. uczestniczyli także m.in.: bp Piotr Skucha oraz olkuski rodak o. Tadeusz Rydzyk, a także ks. prał. Stefan Rogula, ks. prał. Mariusz Karaś, kanclerz Kurii Diecezjalnej w Sosnowcu i wicerektor Sosnowieckiego Seminarium w Częstochowie, ks. Konrad Kościk.

Swoją obecnością Liturgię ubogacili kapłani diecezji kieleckiej w osobach kolegów kursowych proboszcza olkuskiej wspólnoty ks. Henryka Chmieły oraz sosbowieckiej: prepozyci Kapituły Katedralnej, Jaworznickiej i Olkusko-Pilickiej, pracownicy Kurii i instytucji diecezjalnych, proboszczowie i wikariuszowie, a także siostry zakonne. Przybyli także przedstawiciele rządu, parlamentu oraz władz samorządowych, policji, straży pożarnej, ofiarodawcy i darczyńcy, wierni parafianie oraz mieszkańcy Olkusza i różnych zakątków diecezji. Nie sposób pominąć obecność ministra Infrastruktury i Budownictwa Andrzeja Adamczyka wraz z małżonką.

O piękną oprawę muzyczną uroczystości zadbała schola dziecięca i młodzieżowa, zespół Maximilianum i Te Deum, zaś bogaty komentarz, wyjaśniający całą tajemnicę uroczystości poświęcenia kościoła popłynął z ust ks. dr. Michała Bordy, dyrektora Wydziału Katechetycznego. Mszę św. konsekracyjną na żywo transmitowała Telewizja TRWAM i Radio Maryja.

Reklama

Uroczystość była zwieńczeniem trudu kapłanów tutaj pracujących oraz zamknięciem ważnego etapu 35-letniej historii parafii w Srebrnym Grodzie.

„Najpiękniejszym darem, jaki można było złożyć Bogu na taką okoliczność było duchowe przygotowanie wiernych. Nasza wspólnota przeżyła misje święte, które od 17-24 września prowadził o. Waldemar Kowalczyk, paulin z Wrocławia. Przez głoszenie słowa Bożego upiększał nasze serca, by stały się świątynią Boga”, zaznaczył zatroskany nie tylko o zewnętrzną stronę swojej parafii, ale jeszcze bardziej o jej stan duchowy proboszcz ks. Henryk Chmieła.

Wzruszenie i radość

Na twarzach zgromadzonych w kościele wiernych można było odczytać wzruszenie i wielką radość z nowej, monumentalnej, okazałej i urzekająco pięknej świątyni, w której każdy element architektoniczny ma swoje uzasadnione racje, a która od tej chwili w pełni będzie mieszkaniem Boga. Ci, którzy po raz pierwszy zobaczyli kościół byli prawdziwie zachwyceni i onieśmieleni jego pięknem. Niepowtarzalne przeżycia estetyczne potęgowały dodatkowo cudowne bukiety kwiatów. Również Ksiądz Biskup nie ukrywał radości wynikającej z faktu, że Srebrne Miasto Olkusz ma wspaniały kościół, który jest ozdobą nie tylko parafii, ale i całego regionu. Kolejne obrzędy konsekracji wywierały na wiernych niezapomniane wrażenia. Niosły za sobą bogactwo symboli i treści.

Z serc płynące dziękczynienia

Uroczystości konsekracji kościoła zawsze towarzyszą podziękowania. Tak było i tym razem. Ksiądz Proboszcz wyraził wdzięczność Bogu za dar nowego kościoła, za Jego łaski, których doświadczali i wciąż doświadczają parafianie, potem Ojcu diecezji za obrzęd konsekracji, pełne mocy słowo Boże i Eucharystię: „Dziękujemy, że przez poświęcenie i namaszczenie wymodliłeś, aby Bóg tu, na tym miejscu, zamieszkał pośród swego ludu. Dziękujemy, bo w tym świętym miejscu będziemy składali Najświętszą Ofiarę i otwierali serca na dary w przyjmowanych sakramentach, potrzebnych do zbawienia. Tu będziemy się dalej modlili za naszego Biskupa Diecezjalnego i Biskupa Pomocniczego, za kapłanów, osoby życia konsekrowanego i całą diecezję”. Ksiądz Proboszcz dziękował wszystkim tym, którzy doczekali tej chwili. Wyraził też swoją wdzięczność tym, którym nie było dane zobaczyć efektu całej pracy. W tym miejscu w sposób szczególny przywołał pierwszego proboszcza i budowniczego – ks. kan. Stanisława Gajewskiego, który zapewne tam z Domu Ojca raduje się z tego, co dokonało się w Srebrnym Grodzie.

Świątynia Trzeciego Tysiąclecia

Konsekrowaną świątynię można określić mianem świątyni trzeciego tysiąclecia, a to ze względu na jej monumentalność, nowoczesność pod względem architektonicznym, jej oryginalny wewnętrzny wystrój, wspaniałą iluminację świetlną oraz symbolikę pełną artystycznego wyrazu właściwego sztuce sakralnej. Głębokich wrażeń doznajemy patrząc na kilkumetrową figurę Chrystusa umieszczoną w głównym ołtarzu. Kościół św. Maksymiliana Kolbe w Olkuszu jest widocznym znakiem wiary ludzi tej ziemi. Mimo że uroczystość konsekracyjna dobiegła końca, na pewno pozostanie ona w sercach i pamięci jej uczestników. Olkuscy wierni wrócili do swych domów z przekonaniem, że przygotowali Bogu godne mieszkanie.

Z kart historii

Nagła oraz wielka migracja ludności na tereny Olkusza, budowa nowych osiedli oraz zakładów pracy zmusiła duszpasterzy parafii św. Andrzeja Ap. do podjęcia kroków mających na celu erygowanie drugiej placówki duszpasterskiej w mieście. Uroczystość konsekracyjna to dobra okoliczność, by przypomnieć historię olkuskiej parafii św. Maksymiliana. Dokonał tego Ksiądz Proboszcz: „28 sierpnia 1982 r. biskup kielecki Stanisław Szymecki powołał do istnienia nową parafię w Olkuszu. Pierwszym proboszczem został ustanowiony wikariusz parafii św. Andrzeja Ap., dziś śp. ks. Stanisław Gajewski. Plany kościoła, autorstwa architektów Jerzego Kubicy i Andrzeja Goławskiego, powstały w 1985 r. W 1992 r., kiedy Olkusz został włączony do nowo utworzonej diecezji sosnowieckiej, przystąpiono do budowy kościoła. 31 marca 2002 r., w niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego, dziesięć lat po rozpoczęciu budowy kościoła, odprawiona została tutaj pierwsza Eucharystia pod przewodnictwem bp. Adama Śmigielskiego SDB. Od 2009 r. jestem proboszczem tej parafii i każdego roku wraz z parafianami podejmowaliśmy prace, które prowadziły do dzisiejszej uroczystości. I tak: w 2015 r. wykonano plany aranżacji wnętrza kościoła autorstwa Zofii i Stanisława Wywiołów z Witeradowa, naszych parafian. Zaplanowano pomalowanie kościoła oraz wykonanie zespołu płaskorzeźb przedstawiających Zesłanie Ducha Świętego oraz figury Chrystusa Uwielbionego. Plany zrealizowano w 2016 r., instalując figury wykonane przez artystów Jacka Pilcha i Bogdana Czesaka z Krakowa. Malowanie kościoła wykonała firma malarska Henryka Potysza z Gorzyczek. Zainstalowano również nowe oświetlenie kościoła z kryształowymi żyrandolami i kinkietami oraz odnowiono ławki i stacje Drogi Krzyżowej. Wykonano nowe sedilia i zacheuszki”, zaznaczył ks. Henryk Chmieła.

Przed wielkim dniem konsekracji

Na koniec warto podkreślić, że ostatni rok to czas wykorzystany maksymalnie, to okres wytężonych działań mających na celu perfekcyjne wykończenie przestronnego wnętrza świątyni, okres, w którym z tygodnia na tydzień piękniał dom Boży, okres, w którym oczekiwano wielkiego dnia konsekracji.

Tagi:
Kościół

Czy istnieją trzy kościoły?

2018-04-25 11:29

Witold Gadowski, dziennikarz
Niedziela Ogólnopolska 17/2018, str. 19

Graziako

Kończy się kazanie, z kościoła wychodzi rozemocjonowane małżeństwo. Przypadkowo ocierają się o mnie. Tknięty przeczuciem wychodzę wraz z nimi. Jestem zaintrygowany oburzeniem, które maluje się na obliczu starszego, przyjemnie wyglądającego pana i jego ładnej żony.

– Wychodzicie? – pytam nieco obcesowo.

– Tak, bo to nie jest w naszym stylu – odpowiada żona.

– Takie kazania są zbyt radykalne – mężczyzna już lekko odsapnął i jego głos brzmi spokojnie.

– Przecież ksiądz nic nie mówił o polityce – odpowiadam.

– Tak, ale jak można powiedzieć, że tylko wiara w Jezusa jest drogą do prawdy? Przecież dróg jest wiele. Jak można grozić ludziom szatanem i piekłem? Jak można mówić, że na zbawienie trzeba zasłużyć?! – wyrzuca z siebie kobieta.

– Ten kapłan należy do Kościoła radykalnego, to nie jest nasz styl, my poszukamy Kościoła umiarkowanego – kwituje mężczyzna i ująwszy żonę, odchodzi.

Ta sytuacja skłoniła mnie do gruntownej refleksji nad tym, czy w Polsce funkcjonują dwa Kościoły: radykalny i umiarkowany, a może jest jeszcze trzeci, ten najbardziej pożądany przez „Gazetę Wyborczą” – Kościół postępowy, w którym ks. Lemański zasiada tam, gdzie zwykle przewidziano miejsca dla biskupów i starszych kapłanów.

Czym miałby się charakteryzować taki „postępowy Kościół”? Ano tym, że nie stawia ludziom przed oczy żadnej moralistyki, wymagań, że stara się podążać z duchem czasu i przemawiać zgodnie z tym, jakie w tym świecie panują mody i poglądy. To Kościół nieepatujący koloratkami i habitami, skupiony na wtapianiu się w rzeczywistość i korzystaniu z jej atrybutów, na naśladowaniu rzeczywistości. To Kościół, w którym ks. Kazimierz Sowa codziennie może udowadniać, jaki jest trendy i na czasie. Taki Kościół świetnie sprzedaje się w mediach, a jednocześnie nie nudzi zbyt długimi katechezami.

Myślicie, że zmyślam? Kilka miesięcy temu byłem w Warszawie na nabożeństwie w „duszpasterstwie środowisk twórczych”. Organista – jak u protestantów – wraz z instrumentem siedział między ludźmi. Uczestnicy Mszy św. swobodnie rozmawiali między sobą i spacerowali po sali, gdzie odbywało się nabożeństwo. Wszystko tam wydało mi się jakieś obce, nie z mojego świata.

Na dodatek musiałem wysłuchać kazania, w którym czołowym autorytetem i drogowskazem postaw stał się – znany mi jeszcze z Krakowa – Jerzy Pilch ze swoimi rozważaniami na temat samobójstw. Potem ksiądz gładko przeszedł do usprawiedliwiania samobójstwa pewnego młodego, obiecującego reżysera, który powiesił się w czasie trwania festiwalu filmowego w Gdyni.

– Ludzie wrażliwi czasem tak reagują na brutalność świata. Nie sądźmy ich, bo nie wiemy, co na ich temat myśli nasz Pan – usłyszałem. Powoli wyszedłem z kościoła. Gdyby wtedy trafił się ktoś, kto chciałby ze mną porozmawiać, to pewnie usłyszałby, że to zbyt progresywne jak na moje rozumienie Kościoła i jego misji. Co z tego wynika? Istnieją rzeczywiście dwa, a może nawet trzy Kościoły w łonie jednego polskiego Kościoła katolickiego? Czy jednak istnieją naprawdę?

Jeszcze słowo o tym Kościele umiarkowanym, który ma się tak korzystnie różnić od tego radykalnego. W umiarkowanym rozumieniu katolicyzmu jest miejsce na „ekumenizm” z innymi wyznaniami. Przecież nie możemy innowierców epatować naszym przekonaniem o katolickiej wyjątkowości. Stąd się biorą – zaskakujące dla mnie – „dni islamu w Kościele”. Przypomnę, że islam nie uznaje boskości Jezusa Chrystusa ani wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, uważa dogmat o trójjedności Pana Boga za bluźnierstwo i politeizm, a przejście z islamu na chrześcijaństwo chciałby traktować nawet karą śmierci. Islam uważa chrześcijan za ludzi gorszego gatunku niż wyznawcy Allaha i jego proroka Mahometa. Jaka zatem idea przyświeca celebrowaniu islamu w naszych kościołach?

Być może mam rozumek mniejszy niż Kubuś Puchatek i stąd tego – w żaden sposób – pojąć nie potrafię. Nie potrafię też wierzyć tak, jak nakazuje mi „Tygodnik Powszechny”. Warto się zresztą zastanowić, czy w ogóle istnieje taka wiara, jaką postulują publicyści tego tygodnika.

Może więc istnieje Kościół, który jest przeznaczony dla tych wierzących „bardziej estetycznie”, skłonnych do kompromisów i nienarzucających swojego widzenia świata tym, którzy widzą ten świat zgoła inaczej?

No proszę, widzicie, jak łatwo dać się wpędzić w jakieś chore meandry myślenia, w kompleksy z powodu klarownego wyznawania tego, do czego wiara jest niezbędnie potrzebna! Sytuacja wiary jest tak logiczna i prosta, że można ją opisać jedynie za pomocą logicznych stwierdzeń, mowy „tak, tak; nie, nie”. To sytuacja absolutnie zerojedynkowa. Jeśli bowiem ktoś ma wiarę, to ona pcha go do coraz mocniejszego zanurzania się w jej źródle – Jezusie Chrystusie. Jeśli natomiast wiary nie ma, to nie pomogą mu najbardziej uczone traktaty i wyrafinowane sylogizmy. Wiara po prostu jest albo jej nie ma. Jeśli jest, to nie ma takiego radykalizmu, takiego poświęcenia, które mogłyby ją zatrzymać.

Nie ma wiary radykalnej i umiarkowanej. Ona albo jest, albo ktoś udaje, że ma z nią do czynienia, a tak naprawdę to sam nie wie, co mu się w duszy kotłuje. Nie istnieje wiara z przymiotnikami: radykalna, słaba, postępowa, gnostycka etc. Wiara – jeżeli jej łaska jest ci dana – porywa jak ocean i nie wypuszcza ze swojego świata. Tak więc może być wiara prawdziwa albo jej zewnętrzna imitacja, która pęka przy zderzeniu z najmniejszą nawet trudnością. Gram wiary to cud, którego nie da się opisać ani zamknąć w żadnym naukowym traktacie.

Czy zatem może istnieć Kościół umiarkowany? To tak, jakby chcieć mieć umiarkowanie zimny płomień albo niezbyt jaskrawe światło. Można... ale do czego wiedzie takie pojmowanie świata i religii? Powiem wam: wiedzie do zamrożenia w sobie wiary, do narzucenia racjonalności zdarzeniom, które nic z racjonalnością i kalkulacją nie mają wspólnego. Kościół umiarkowany to Kościół akceptujący co prawda Chrystusa, ale niewielbiący Jego metod.

Jak bowiem taki „Kościół umiarkowany” interpretuje gniew Pana, gdy ujrzał przekupniów w świątyni Ojca? Czy skręcenie rzemiennego bicza i chłostanie nim przekupniów mieści się w ramach „Kościoła umiarkowanego”? A może mieszczą się w nim pogadanki pewnego popularnego „publicysty katolickiego”, który twierdzi, że zwierzęta też posiadają duszę, spotkamy je w niebie i stąd powinien wynikać zakaz polowań na nie?

A może zatem „Kościół postępowy” jest jakimś sensownym wyjściem? To przecież Kościół, który wnikliwie obserwuje świat i doskonale się do niego dostosowuje, zmienia się wraz ze światem. Prowadzi w konsekwencji do tego, że w niektórych belgijskich kościołach na Mszach św. dla dzieci zamiast Ewangelii czytane są fragmenty „Małego Księcia”. Ponoć Ewangelia jest dla dzieci zbyt drastyczna.

Jednak czy Kościół ma zmieniać świat, czy też się do niego – w sposób bezkonfliktowy i tolerancyjny – dostosowywać? Muszę was rozczarować: uważam, że podobnie jak nie ma iluzorycznych „Kościołów”, tak nie istnieje także „Kościół radykalny”.

Jest tylko jeden prawdziwy i wiodący do zbawienia Kościół święty, a jeśli macie wątpliwości i zaczynacie myśleć, że jest on zbyt radykalny, to znaczy, że to już nie od dobrego pochodzi, ale wręcz przeciwnie.

Takie jest moje myślenie o „różnych rodzajach katolicyzmu”. Paradoksem przy tym jest fakt, że ten najbardziej „oświecony” katolicyzm jest najbardziej ciemną i beznadziejną formą wiary – o ile w ogóle jakaś wiara się w nim tli. Jest drogą do zniewolenia. To, co radykalne z pozoru, jest jedynie prawdziwe.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Od oceanu do oceanu - 1%

Alfie Evans został odłączony od aparatury

2018-04-24 12:00

(KAI)/wp.pl

Alfie Evans odłączony od aparatury wciąż żyje

Alfie Evans/Facebook

Minęło 12 godzin od odłączenia aparatury podtrzymującej życie, a Alfie wciąż żyje. Dwulatek cierpi na ciężką chorobę neurologiczną.

"Zezwolono, aby Alfie otrzymał tlen i wodę! Co by się już nie wydarzyło, on już i tak potwierdził że lekarze byli w błędzie. Zobaczcie, jak pięknie wygląda!" - napisała na Facebooku matka Alfiego.

Ojciec Święty za pośrednictwem komunikatora Twitter raz jeszcze zaapelował o ocalenie życia 2. letniego Anglika Alfie Evansa. Chłopiec ma poważne uszkodzenia mózgu. Zdaniem lekarzy żyje tylko dzięki podłączeniu do specjalistycznej aparatury medycznej, a dziś po południu brytyjskie prawo zezwoliło na odłączenie go od tego systemu. Jednocześnie rząd włoski przyznał mu obywatelstwo, co pozwoliło by na przewiezienie go do Włoch i objęcie opieką przez watykańską klinikę pediatryczną Bambin Gesu.

Franciszek napisał: "poruszony modlitwami i ogromną solidarnością okazaną Alfie Evansowi ponawiam mój apel, aby usłyszano cierpienia rodziców i zapewniono im możliwość poszukiwania nowych form leczenia".

Rząd włoski wyraża nadzieję, że fakt nabycia przez dziecko obywatelstwa włoskiego pozwoli na natychmiastowe przewiezienie go do Włoch. O godz. 14.30 czasu włoskiego, kiedy wszystko wydawało się gotowe do odłączenia aparatu oddechowego Alfie, rodzice zdołali uzyskać dalsze opóźnienie, by wyjaśnić aspekt formalny orzeczenia sądowego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Budzik w Watykanie: co uczyniliśmy z dziedzictwem św. Jana Pawła II?

2018-04-26 09:29

olc / Watykan (KAI)

„Co uczyniliśmy z dziedzictwem św Jana Pawła II?” – pytał metropolita lubelski abp Stanisław Budzik podczas Mszy św. przy grobie św. Jana Pawła II w bazylice św. Piotra. Eucharystię koncelebrowali abp Konrad Krajewski, jałmużnik papieski oraz bp Artur Miziński, sekretarz generalny KEP. Była ona jednym z punktów jubileuszowej pielgrzymki do grobu św. Jana Pawła II z okazji 100-lecia Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. W modlitwie uczestniczyły władze oraz pracownicy i studenci uczelni.

Katarzyna Artymiak

W homilii abp Budzik przypomniał słowa św. Jana Pawła II o tym, że chęć przyjęcia chrztu oznacza wolę bycia świętym. Nawiązał również do niedawnej 1050. rocznicy chrztu Polski, który był dla całego narodu zobowiązaniem, a nad wypełnieniem którego warto się zastanowić.

Metropolita lubelski odniósł się też do słów skierowanych niegdyś przez świętego papieża do wspólnoty akademickiej KUL: „Uniwersytecie, służ prawdzie!”.

„Jest ono wypisane na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim na tablicy. Ale czy jest też wypisane w naszych sercach, w naszym działaniu, w naszym postępowaniu?” – mówił do lubelskich pielgrzymów abp Budzik.

Pielgrzymka społeczności akademickiej KUL jest częścią obchodów 100-lecia uniwersytetu oraz dziękczynieniem za jego istnienie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem