Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Kodrąb moja mała Ojczyzna

2017-10-04 10:21

Ks. Mariusz Frukacz
Niedziela Ogólnopolska 41/2017, str. 30

W Wydawnictwie Archidiecezji Częstochowskiej „Regina Poloniae” ukazała się książka – album ks. dr. hab. Arkadiusza Olczyka pt. „Kodrąb – moja mała Ojczyzna. Ocalić od zapomnienia...”. Na 160 stronach autor przybliża czytelnikom dzieje ziemi kodrąbskiej, parafii, kościoła pw. św. Jadwigi Śląskiej w Kodrębie, a także sylwetki osób zasłużonych dla dziejów tego terenu. Publikacja ubogacona jest 383 zdjęciami, pochodzącymi również ze zbiorów rodzinnych kodrąbskich parafian.

Jak podkreśla ks. Olczyk, motywem do podjęcia badań nad historią „małych Ojczyzn” bywają różne rocznice. „Taką doskonałą okazją, by pochylić się w refleksji nad historią, tradycją i życiem religijnym ziemi kodrąbskiej, jest przypadająca w 2017 r. 500. rocznica istnienia kościoła parafialnego pw. św. Jadwigi Śląskiej (1517 – 2017)” – czytamy w Słowie Autora.

Ks. Olczyk, pochodzący z parafii w Kodrębie, w swojej publikacji skupia się m.in. na życiu religijnym w parafii Kodrąb, przybliża sylwetki duszpasterzy w jej dziejach. Podkreśla, że parafia była miejscem, gdzie zrodziły się powołania do służby w kapłaństwie i do życia konsekrowanego. Publikacja ukazuje również dzieje Gminy Kodrąb. „Idea powstania tej monografii dojrzewała w moim kapłańskim sercu przez lata. Chciałem uchwycić w słowie i obrazie piękno materialne i duchowe tej ziemi, tworząc ten jubileuszowy album. Pracując nad nim, pragnąłem «ocalić od zapomnienia» również ludzi, którzy tworzyli i tworzą historię tej lokalnej Ojczyzny, zarówno duchownych, jak świeckich. Pośród nich jest nasz wielki rodak, bp Stefan Bareła, trzeci ordynariusz częstochowski, który poprzez pomnik przed frontonem kościoła na stałe wpisał się w krajobraz tego miejsca” – pisze ks. Olczyk.

Reklama

Abp Wacław Depo, metropolita częstochowski, w swoim Słowie zaznacza, że „pisana sercem i bogato ilustrowana monografia autorstwa ks. prof. Arkadiusza Olczyka, syna tej lokalnej małej Ojczyzny, jest wyjątkowym świadectwem dobra wpisanego w dzieje parafii pw. św. Jadwigi Śląskiej (...). Ta wierna Bogu i Kościołowi ziemia wydała mojego Poprzednika, trzeciego Biskupa Częstochowskiego Stefana Barełę, nazywanego Biskupem niezłomnym”.

Pierwsze wzmianki w źródłach pisanych o istnieniu osady Kodrąb pochodzą z 1384 r. Właścicielem wsi był wówczas nieznany bliżej Jan, który w dokumentach występuje jako świadek w sądzie. Inna wzmianka historyczna pochodzi z 1393 r. i zawarta jest w „Księgach ziemskich sieradzkich” („Terrestria Siradiensia”, 1386 – 1840) – wymienia ona niejakiego Jaszkę. Kolejna, z 1399 r., wspomina o Czestku z Kodręba.

Autor podkreśla, że od początku swego istnienia Kodrąb położony był przy jednym z najważniejszych i najstarszych szlaków międzynarodowych, który prowadził ze Śląska na Ruś (z Wrocławia do Kijowa) oraz z Węgier na północ, nad Bałtyk. Przez pobliskie Radomsko wiodła później także droga królewska z Krakowa do Warszawy. W średniowieczu drogę tę przemierzały wyprawy handlowe i poselstwa. Tereny te stanowiły zawsze centrum ziem polskich, gdyż są położone na pograniczu Wielkopolski i Małopolski. Często gościli tu polscy królowie. Na odpoczynek w Kodrębie zatrzymał się król Kazimierz Wielki, który podążał na polowanie do Przedborza. Legenda mówi, że dzięki niemu wybudowano w Kodrębie pierwszy drewniany kościół. W okolicy przebywali także m.in. Władysław Jagiełło, Zygmunt Stary i jego syn Zygmunt August.

Parafia Kodrąb jest wzmiankowana w 1401 r., ale z pewnością jest starsza. Została erygowana najprawdopodobniej w II połowie XIV wieku, w okresie intensywnego rozwoju sieci parafialnej, wspieranego przez króla Kazimierza Wielkiego oraz arcybiskupa Jarosława (proboszczem parafii był wtedy niejaki pleban Michał). Znana jest już na pewno w 1511 r. Pierwotny drewniany kościół z XIV wieku został rozebrany z racji złego stanu i w jego miejsce w 1448 r. założyciel i właściciel wsi Mikołaj Kodrębski (łac. Nicolaie Codrembski) ufundował nowy kościół drewniany, który spłonął w 1481 r. Obecny kościół, murowany, późnogotycki z elementami renesansowymi, wybudowany został także z fundacji Kodrębskich herbu Poraj, kolatorów tutejszej parafii, najprawdopodobniej w latach 1514-17.

Autor książki – Arkadiusz Olczyk jest wykładowcą teologii moralnej w Wyższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Częstochowskiej, w Wyższym Seminarium Duchownym Diecezji Sosnowieckiej, w Wyższym Instytucie Teologicznym im. Najświętszej Maryi Panny Stolicy Mądrości i w Studium Duchowości w Częstochowie, na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie oraz wykładowcą bioetyki w Studium Życia Rodzinnego w Częstochowie. Jest również cenzorem książek i pism religijnych w archidiecezji częstochowskiej oraz członkiem Komisji Bioetycznej przy Okręgowej Izbie Lekarskiej w Częstochowie. Jest autorem 10 książek, m.in.: „Moralność seksu w przestrzeni życia osobistego, małżeńskiego i rodzinnego”, „Nadzieja dla biednych dusz. Niezwykła historia objawień w Heede – «Lourdes Północy»”, „Czy dzieci nienarodzone idą do nieba?”, „Stygmatyczka i mistyczka Greta Ganseforth (1926-1996)” oraz ponad 250 artykułów naukowych i popularnonaukowych dotyczących zagadnień teologiczno-moralnych. Jego zainteresowania naukowe obejmują problematykę bioetyczną, kwestie związane z wychowaniem moralnym oraz etykę mediosfery.

Po mistrzostwach pozostaną złe wspomnienia

2018-06-25 15:00

Ks. Paweł Rozpiątkowski

Ślepy los albo inaczej mówiąc przypadek sprawił, że w ostatnim czasie tematem naszych - Polaków - rozmów stał się Senegal, Kolumbia i Japonia. Owszem o Japonii mówiliśmy pewnie wcześniej od czasu do czasu. Tęskniliśmy choćby za ich poziomem rozwoju, szczególnie technologicznego.

Robert Lewandowski/Facebook

Byli nawet tacy politycy, którzy obiecywali nam, że staniemy się drugą Japonią, ale niewielu w to wierzyło, a na pewno możemy powiedzieć, że nic z tego nie wyszło.

Kolumbię i Kolumbijczyków przeciętny Polak utożsamiał i prawdopodobnie nadal utożsamia z kolumbijskimi kartelami narkotykowymi, a najbardziej znanym Kolumbijczykiem pozostaje Pablo Escobar, bo premiowany w 1982 r. Noblem z literatury Gabriel José de la Concordia García Márquez ma na bank mniejszą rozpoznawalność nad Wisłą.

Senegal z kolei – chyba się nie mylę - nie interesował nas absolutnie nigdy. Przeciętny Polak, w tym ja, nie miał żadnego powodu aby o Senegalu myśleć i mówić, chyba, że przy okazji skojarzeń z rajdem Paryż - Dakar. Mówiąc nieco brutalnie. Do tej pory Senegal był dla większości z nas zupełną egzotyką. Teraz mamy okazję i powód aby o Senegalu, Kolumbii i Japonii mówić częściej, bo drużyny z tych państw były – Japonia jeszcze będzie - rywalami naszej reprezentacji w grupie na piłkarskich mistrzostwa świata w Rosji. Połączyła nas piłka. Zrealizowało się hasło pod którym od jakiegoś czasu występuje Polski Związek Piłki Nożnej.

Zacząłem pisać ten tekst jeszcze przed meczem z Kolumbią. Dla wszystkich było już jasne, że Senegal nie zapisze się w pamięci Polaków tak samo jak równie egzotyczne w swoim czasie Haiti z którymi na Mundialu w NRF w 1974 r. wygraliśmy 7:0 czy choćby Peru, które nasza reprezentacji pokonała osiem lat później także wysoko. Z Senegalem po 2018 r. związane będą złe wspomnienia, bo przegraliśmy i to z jedną ze słabszych drużyn turnieju. Przegraliśmy także z Kolumbią. Na pewno jest to drużyna lepsza od pierwszego przeciwnika, ale na to, że zdobędzie mistrzostwo świata bałbym się postawić nawet małe pieniądze. Po laniu, które spuścili nam Rodriguez, Falcao, Cuadrado i spółka dla wielu kibiców sama myśl o Kolumbii na długo będzie się wiązała z bolesnymi wspomnieniami. Został jeszcze mecz z Japonią, ale nie spodziewałbym się, że w spadku po nim zostanie w naszych głowach przekonanie, że może Japończycy mają wspaniała technologię, ale w piłkę potrafią kopać lepiej nasi nad Wisłą.

Chcę docenić, że po meczu z Kolumbią i trener i zawodnicy mówili szczerze. Nawet nie to, że Kolumbia była lepsza – bo była, ale że my nie tyle, że nie trafiliśmy z formą, ale, że po prostu piłkarsko jesteśmy o wiele, wiele słabsi. Tego się nie dało ukryć. To po prostu było widać, słuchać i czuć. Mam tylko jedną pretensję i to wielką. Po co było tak bardzo podgrzewać atmosferę, pompować balon nadziei, roztaczać wizję sukcesu, prężyć muskuły skoro kto jak kto, ale oni na pewno wiedzieli o tym wcześniej? Czy nie uczciwiej byłoby od czasu do czasu studzić co bardziej rozpalone głowy. Może byłyby straty w audience, ale i rozczarowanie mniejsze. Naród byłby zdrowszy. Rozumiem też, że większe zainteresowanie ludu było atutem przy podpisywaniu kontraktu reklamowego. Szkopuł w tym, że w istocie jego płatnikami tych kontraktów były miliony Kowalskich i Nowaków, którzy przez długie miesiące dali się robić, bo świadomie byli robieni w konia. „Wydaliśmy” tę kasę, bo mieliśmy nadzieję. Mieliśmy nadzieję, bo siłą nam wmówiono, że powinniśmy ją mieć. Krótko: Orżnięto nas na grube miliony.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Jubileusze kapłańskie w Domu Księży Emerytów w Częstochowie

2018-06-25 17:20

Ks. Mariusz Frukacz

„W sakramencie święceń Chrystus przyniósł nam nie tylko jakąś łaskę, ale On dał nam samego siebie” - mówił w homilii abp Wacław Depo metropolita częstochowski, który 25 czerwca przewodniczył Mszy św. w kaplicy pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Domu Księży Emerytów im. Jana Pawła II w Częstochowie, z racji jubileuszy kapłanów obchodzących 70-lecie, 60-lecie i 50-lecie swoich święceń kapłańskich.

Ks. Mariusz Frukacz
Ks. Mariusz Frukacz

Mszę św. z metropolitą częstochowskim koncelebrowali m. in. ks. prał. Czesław Mendak dyrektor Domu Księży Emerytów oraz kapłani jubilaci.

W uroczystościach wzięli udział m. in. siostry ze Zgromadzenia Sióstr Kanoniczek Ducha Świętego de Saxia pracujące w Domu Księży Emerytów.

Ks. Mariusz Frukacz

- Warto dbać o dobrą pamięć, która jest świadomością przebytej drogi i radością z osiągniętych celów. Każdy jubileusz wpisuje się w budowanie takiej dobrej pamięci. Jubilaci dzisiaj dziękują za to, że w duchu wiary mogą oglądać owoce swojej pracy kapłańskiej - mówił na początku Mszy św. ks. prał. Czesław Mendak.

Rozpoczynając Mszę św. abp Depo podkreślił, że „każde wejście w tajemnice jubileuszowe jest rodzajem zawierzenia. Jest to pragnienie zawierzenia Bogu we wszystkim” - Tajemnica kapłaństwa jest tajemnicą Serca Jezusa – dodał abp Depo.

Ks. Mariusz Frukacz

W homilii metropolita częstochowski cytując słowa antyfony: „Moje serce cieszyć się będzie z Twojej pomocy Panie, będę śpiewał Bogu, który obdarzył mnie dobrem” podkreślił, że „są one w duchu Magnificat” - W tym samym duchu chcemy dzisiaj dziękować Bogu za lata wiernej służby kapłańskiej i uczyć się na nowo myślenia i życia zgodnego z duchem Ewangelii. Tego uczy nas Maryja rozważając w sercu wielkie rzeczy Boga – mówił metropolita częstochowski.

Arcybiskup przypomniał, że „Eucharystia głęboko i nierozerwalnie złączona jest z sakramentem kapłaństwa.”

- Świat uczy nas kroczenia własnymi drogami jakiejś samowystarczalności. Te drogi są nieraz wprost wolnością od Chrystusa i wolnością od Jego Kościoła – kontynuował arcybiskup.

- W sakramencie święceń Chrystus przyniósł nam nie tylko jakąś łaskę, ale On dał nam samego siebie. I poświęcił w ofierze samego siebie, aby każdy kto w Niego uwierzy i Jemu zawierzy nie zginął, ale miał życie wieczne – podkreślił abp Depo i dodał: „Na tej drodze potrzebna jest zawsze łaska wiary, która nie jest rodzajem samoubezpieczenia na życie, lecz łaską osobistego spotkania i przylgnięcia do Chrystusa.”

Metropolita częstochowski przypomniał, że „pierwszym zadaniem kapłana jest być człowiekiem wiary, ale nie wiary określonej jako zespół informacji, a nawet dogmatów, ale osobistych związań z Chrystusem” - A to oznacza trudne nieraz zobowiązania. Są nimi: wierność łasce na co dzień, posłuszeństwo, które nie jest ślepym posłuszeństwem, ale wnikaniem w wolę Boga, czystość serca i dyspozycyjność w służbie Kościoła – dodał metropolita częstochowski.

- To nie są zadania ponad siły człowieka. Wszystko jest na miarę ludzkiego serca, które zdolne jest odpowiedzieć Bogu na całe życie, do końca, a nie na próbę – kontynuował arcybiskup.

Metropolita częstochowski podał również przykład, że kiedyś zaproszono na jubileusz kapłański bardzo dobrego aktora i zadano mu, żeby przeczytał psalm 23. Kiedy odczytał te piękne słowa, to wtedy rozległy się brawa. Potem podszedł do mikrofonu sam jubilat i z pamięci mówił te same słowa. Kiedy skończył nastała głęboka cisza. Nikt nie klaskał. Zapytano się, dlaczego była tak różnica pomiędzy deklamacją a wypowiedzeniem tych słów psalmu przez samego jubilata. Jedna odpowiedź była bardzo znacząca, bo aktor odczytał tekst w sposób mistrzowski, ale wykonał rolę, a jubilat wypowiedział tekst, bo on spotkał Pasterza. I mówił swoim przeżyciem spotkania i przylgnięcia do Pasterza.

- Życzę każdemu z Was nowego dotknięcia Chrystusa. I odpowiedzenia na pytanie, które Chrystus postawił: Czy kochasz mnie więcej? I życzę odpowiedzi: Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham. Ty jesteś moim Pasterzem na życie i na wieczność – mówił arcybiskup, który także podziękował pracującym w Domu Księży Emerytów siostrom: „Wiele spraw, które się tutaj dokonuje jest tajemnicą waszych serc i waszych rąk.”

Przed końcowym błogosławieństwem w imieniu jubilatów podziękował ks. Adam Bartkiewicz - Każdy z nas biegnąc myślą do początków życia kapłańskiego mógłby powiedzieć słowami ks. Jana Twardowskiego: „Kto wezwał? Kto przywołał? Skąd sny co tu przygnały? Przed własną tajemnicą przyklękam taki mały...” – podkreślił ks. Bartkiewicz.

- Tylko wtedy kapłańskie życie jest szczęśliwe, kiedy w sercu kapłana palio się ofiarny płomień – kontynuował ksiądz jubilat.

Jubileusze święceń kapłańskich obchodzili: ks. Marian Wojtasik (70. rocznicę kapłaństwa), ks. Adam Bartkiewicz, ks. Kazimierz Karoń, ks. Wacław Kuflewski (60. rocznicę kapłaństwa) oraz ks. Jan Zdulski (50. rocznicę kapłaństwa).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem