Reklama

Jego imię noszą ulice i szkoły, ale czy także serca?

2017-10-04 10:21

Daria Krystyna Sapińska
Niedziela Ogólnopolska 41/2017, str. 26-27

Archiwum: Instytut Prymasa Wyszyńskiego
Kard. Stefan Wyszyński był legatem papieskim na centralne uroczystości Sacrum Poloniae Millennium na Jasnej Górze w 1966 r.

Był naukowcem, działaczem społecznym, patrzył daleko w przyszłość Ojczyzny. Czy wkrótce zostanie wyniesiony na ołtarze? Mija kolejna rocznica aresztowania Prymasa Tysiąclecia, które miało miejsce 25 września 1953 r. Młodemu pokoleniu Polaków nie może zabraknąć lekcji jego patriotyzmu i wiary

Kard. Stefan Wyszyński urodził się 3 sierpnia 1901r. w Zuzeli nad Bugiem. W sierpniu 1924 r. przyjął święcenia kapłańskie. Ukończył studia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim na Wydziale Prawa Kanonicznego i Nauk Społecznych, uzyskując tytuł doktora. Został profesorem nauk społecznych w Wyższym Seminarium Duchownym we Włocławku.

Od koncyliacji...

Po wybuchu II wojny światowej na polecenie bp. Michała Kozala ukrywał się przed gestapo, m.in. we wsi Stanisławka w województwie lubelskim. Podczas Powstania Warszawskiego pod pseudonimem Radwan III był kapelanem Grupy AK „Kampinos”, która działała m.in. w Laskach. Po zakończeniu wojny ks. prof. Wyszyński powrócił do Włocławka, gdzie zaangażował się w prace nad ponownym otwarciem Wyższego Seminarium Duchownego. Jeszcze w 1945 r. został jego rektorem. W 1946 r. został mianowany biskupem ordynariuszem diecezji lubelskiej przez Ojca Świętego Piusa XII. Sakry biskupiej udzielił nominatowi prymas Polski kard. August Hlond 12 maja 1946 r. na Jasnej Górze. Po śmierci kard. Hlonda arcybiskupem Gniezna i Warszawy, prymasem Polski został bp Stefan Wyszyński. W celu ochrony Kościoła i Narodu od napięć oraz aby zapobiec rozlewowi krwi prymas Wyszyński w kwietniu 1950 r. podjął decyzję o zawarciu z władzami PRL porozumienia. Nie zmieniło to jednak wrogiej polityki państwa wobec Kościoła (m.in. aresztowano biskupa kieleckiego Czesława Kaczmarka, biskupa katowickiego Stanisława Adamskiego i jego biskupów pomocniczych), ścierały się światopoglądy – materialistyczny z idealistycznym, ginęli ludzie.

...do konfrontacji

Na konsystorzu w styczniu 1953 r. abp Wyszyński został podniesiony do godności kardynalskiej. Zdawał sobie sprawę, że zaistniało wówczas wielkie zagrożenie niezależności Kościoła w Polsce. 8 maja 1953 r., w święto św. Stanisława Biskupa Męczennika, wypowiedział znamienne słowa: „Non possumus!” – Nie możemy (Memoriał Episkopatu Polski do Rządu PRL).

Reklama

Pomimo porozumienia, na podstawie Uchwały Prezydium Rządu, kard. Stefan Wyszyński został aresztowany nocą 25 września 1953 r. i wywieziony z Warszawy. Zarzucano mu „nadużywanie piastowanych przez niego funkcji i stanowisk kościelnych dla celów godzących w interesy PRL, osłanianie i patronowanie poczynaniom naruszającym obowiązujące ustawy i zarządzenia władz państwowych, a równocześnie siejącym niepokój i godzącym w jedność społeczeństwa polskiego w obliczu zakusów na nienaruszalność granic PRL” – ustalonych w Jałcie, niekorzystnych dla Polski. Miejscami odosobnienia Kardynała, w których przebywał ponad 3 lata, były: Rywałd Królewski k. Grudziądza, Stoczek Warmiński, Prudnik k. Opola i Komańcza w Bieszczadach. To właśnie w Komańczy w maju 1956 r. napisał Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego, które dały podstawę programu Wielkiej Nowenny przed 1000. rocznicą Chrztu Polski. Śluby złożone były uroczyście na Jasnej Górze przez milionową rzeszę pielgrzymów z przedstawicielami Episkopatu Polski. W październiku 1956 r. kard. Stefan Wyszyński został uwolniony i mógł wreszcie wrócić do Warszawy. W latach 1957-65 poprowadził Wielką Nowennę przed Jubileuszem Tysiąclecia Chrztu Polski. W 1957 r. rozpoczęło się nawiedzenie kopii Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, które było kontynuowane, mimo że obraz został aresztowany – symbolem obrazu w dalszej peregrynacji była pusta rama. Na uroczystości milenijne w maju 1966 r. zaproszony został Ojciec Święty Paweł VI, jednak władze PRL odmówiły papieżowi prawa przyjazdu. Ważnym elementem świętowania Jubileuszu Chrztu Polski było zaproszenie wystosowane do biskupów niemieckich – „Orędzie biskupów polskich do ich niemieckich braci w Chrystusowym urzędzie pasterskim”, w którym padają pamiętne słowa: „Udzielamy wybaczenia i prosimy o nie”.

W służbie Kościołowi powszechnemu

Prymas Polski w latach 60. XX wieku brał czynny udział w pracach Soboru Watykańskiego II, wnosząc weń ważne doświadczenie Kościoła w Polsce. Razem z o. gen. Jerzym Tomzińskim, paulinem, wręczył wszystkim ojcom soborowym kopię Cudownego Obrazu Jasnogórskiej Pani. Na auli soborowej kard. Stefan Wyszyński cieszył się ogromnym uznaniem pośród biskupów całego świata. Na ręce Ojca Świętego Pawła VI złożył memoriał Episkopatu Polski z prośbą o ogłoszenie Maryi Matką Kościoła. Prośba ta została spełniona 21 listopada 1964 r. W październiku 1978 r. na Stolicę Piotrową został wybrany Polak – kard. Karol Wojtyła. W czerwcu 1979 r. prymas Polski kard. Stefan Wyszyński przyjął w Ojczyźnie po raz pierwszy widzialną głowę Kościoła – Ojca Świętego Jana Pawła II, Papieża z rodu Polaków, za zgodą ówczesnych władz, na czele z Edwardem Gierkiem.

W czasie, kiedy rodziła się Solidarność, Prymas Tysiąclecia był ośrodkiem równowagi oraz pokoju społecznego. To za sprawą Papieża Polaka ruch robotniczy Solidarność przeprowadził drogą pokojową Naród polski do wolności, o co apelował kard. Wyszyński, chcąc uniknąć bratobójczego rozlewu krwi. Zanim odszedł do Boga – 28 maja 1981 r., w uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego – odbył rozmowę telefoniczną z papieżem Janem Pawłem II, który przebywał w klinice Gemelli po zamachu na jego życie w dniu 13 maja 1981r.

28 maja 1981 r umiłowany Ojciec Święty Jan Paweł II tak pisał do synów i córek polskiego Narodu: „Polecajcie Bogu(...) Kardynała Stefana, prymasa Polski. Módlcie się za Ojczyznę, za Kościół, za cały świat. A przedmiot Waszej modlitwy uczyńcie przedmiotem refleksji, głębokiej narodowej medytacji. Szczególnym przedmiotem takiej medytacji uczyńcie postać niezapomnianego Prymasa, świętej pamięci Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Jego osobę, Jego naukę, Jego rolę w jakże trudnym okresie naszej historii”.

Pogrzeb kard. Stefana Wyszyńskiego odbył się 31 maja 1981 r. w Warszawie. Ogromne morze ludzi oddawało ostatni ziemski hołd mądremu i wybitnemu Ojcu Narodu polskiego i obrońcy wiary. W 1989 r. rozpoczął się jego proces beatyfikacyjny. W tym samym czasie, w wyniku uzgodnień „okrągłego stołu”, odbyły się częściowo wolne wybory i rozpoczęły się demokratyczne przemiany w kraju. Teraz żyjemy w demokratycznym państwie, którego jednym z symboli jest godło z orłem w koronie, umieszczonej tam ponownie 29 grudnia 1989 r., na mocy ustawy sejmowej o zmianie konstytucji. I dumni jesteśmy, że Matką Kościoła jest Jasnogórska Pani i Królowa.

Z perspektywy pracy w Sejmiku Województwa Podlaskiego formą docenienia zasług kard. Stefana Wyszyńskiego jest nadanie jego imienia Szpitalowi Wojewódzkiemu w Łomży czy ulicy, na której mieści się instytucja samorządowa – Urząd Marszałkowski Województwa Podlaskiego w Białymstoku.

Wiele szkół w Polsce nosi imię tego wybitnego męża stanu, który nigdy nie uległ komunistycznym nikczemnościom i podłościom, nawet za cenę swego internowania, i nigdy nie ugiął się pod ich ciężarem.

Wszyscy z niecierpliwością oczekujemy na beatyfikację i uznanie świętości sługi Bożego Prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego. Niech jego wstawiennictwo sprzyja odradzaniu się wolności w krajach, w których jej nie ma, podobnie jak swoją niezłomną postawą wspierał walczących o niepodległość Polski. Jego słowa: „Nie ma odnowy moralnej bez przebaczenia” są nadal aktualne i służą pojednaniu.

Autorka jest wierną czytelniczką „Niedzieli” z ziemi podlaskiej.

***

Modlitwa o beatyfikację Stefana Kardynała Wyszyńskiego Prymasa Tysiąclecia

Boże w Trójcy Świętej Jedyny, Ty w swojej niewypowiedzianej dobroci powołujesz ciągle nowych apostołów, aby przybliżali światu Twoją miłość. Bądź uwielbiony za to, że dałeś nam opatrznościowego pasterza Stefana kard. Wyszyńskiego, Prymasa Tysiąclecia.

Boże, Źródło wszelkiej świętości, spraw, prosimy Cię, aby Kościół zaliczył go do grona swoich świętych. Wejrzyj na jego heroiczną wiarę, całkowite oddanie się Tobie, na jego męstwo wobec przeciwności i prześladowań, które znosił dla imienia Twego. Pomnij, jak bardzo miłował Kościół Twojego Syna, jak wiernie kochał Ojczyznę i każdego człowieka, broniąc jego godności i praw, przebaczając wrogom, zło dobrem zwyciężając.

Otocz chwałą wiernego sługę Twojego Stefana Kardynała, który wszystko postawił na Maryję i Jej zawierzył bez granic, u Niej szukając pomocy w obronie wiary Chrystusowej i wolności Narodu. Ojcze nieskończenie dobry, uczyń go orędownikiem naszych spraw przed Tobą. Amen.

Pokornie Cię błagam, Boże, udziel mi za wstawiennictwem Stefana Kardynała Wyszyńskiego tej łaski, o którą Cię teraz szczególnie proszę...

Tagi:
kard. Stefan Wyszyński

Kard. Wyszyński – opiekun duszy narodu i mąż stanu

2018-06-06 12:21

Andrzej Tarwid
Edycja warszawska 23/2018, str. VI

Kiedy zaczęła się niepodległa Polska, on był człowiekiem dorosłym. Całe swoje dorosłe życie to stulecie tworzył i dźwigał na swoich ramionach – powiedział kard. Kazimierz Nycz, otwierając konferencję „Prymas Wyszyński a Niepodległa”

Andrzej Tarwid
– Prymas Wyszyński umiał wyjmować motywy pozytywne nawet z wydarzeń uznanych powszechnie za wydarzenia ciemne. Ofiarę krwi sakralizował. Porównywał ją do ofiary Chrystusa na krzyżu – powiedziała dr Ewa K. Czaczkowska

Znana dziennikarka i historyk dr Ewa Czaczkowska jest autorką książki pt. „Kardynał Wyszyński”. Kiedy biografka analizowała nauczanie Prymasa zauważyła, że stałym elementem w jego kazaniach były odwołania do historii narodu.

– Prymas Wyszyński umiał wyjmować motywy pozytywne nawet z wydarzeń uznanych powszechnie za wydarzenia ciemne. Ofiarę krwi sakralizował. Porównywał ją do ofiary Chrystusa na krzyżu – powiedziała podczas konferencji na UKSW dr Czaczkowska.

Prymas pozytywnie oceniał powstania: listopadowe, styczniowe czy warszawskie. Uważał, że były one koniecznym akcentem w dziejach Polski. I to one wpłynęły na sumienia Polaków.

Interesujące jest jednak to, że pozytywna ocena zrywów niepodległościowych z przeszłości nie przełożyła się nigdy na takie samo podejście do bieżących wydarzeń w PRL. Wręcz przeciwnie. Prymas działał „tonująco”. I w ocenie naukowców robił tak właśnie dlatego, aby kolejne powstanie nie wybuchło.

Jak wytłumaczyć rozbieżność w nauczaniu i w postawie kard. Wyszyńskiego? Ona jest pozorna – oceniła dr Czaczkowska i wyjaśniła: – Czym innym jest moralne uznanie i szacunek do ofiary. A czym innym roztropna analiza aktualnej rzeczywistości.

Z perspektywy czasu dobrze widać, że to polemiści kard. Wyszyńskiego mylili się w diagnozie PRL-owskiej rzeczywstości. I jest to niemal powszechna ocena historyków dziejów najnowszych. Błędne zarzuty stawiali krytycy z „Tygodnika Powszechnego” – o czym w trakcie sympozjum na Bielanach mówił red. Roman Graczyk – czy też intelektualiści skupieni wokół paryskiej „Kultury”.

Radykalizm moralny

Gdzie jednak – poza formacją duchową i wybitnym intelektem – szukać przyczyn tego, że to właśnie kard. Wyszyński potrafił trafniej niż inni ocenić kondycję Polaków?

Dr Michał Białkowski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w swoim wystąpieniu przypomniał, że ks. Wyszyński po święceniach kapłańskich (1924 r.) podjął studia na KUL, gdzie obronił doktorat na Wydziale Prawa Kanonicznego i Nauk Społecznych. Potem odbył podróż m.in. po Francji, Belgii i Holandii. Za granicą obserwował funkcjonowanie związków zawodowych oraz stowarzyszeń i ruchów katolickich. Do tego doszła własna posługa duszpasterska, był np. pierwszym kapelanem Stronnictwa Pracy. Zdaniem politologa i historyka z UMK to wiedza i doświadczenie wyniesione z tak różnych miejsc wpłynęły na kształt pierwszych ważnych publikacji przyszłego Prymasa.

– Ks. Wyszyński już od końca lat 20. XX wieku podejmował ocenę kondycji Polaków – powiedział dr Białkowski, który zaanalizował publikację autorstwa Stefana Wyszyńskiego w okresie międzywojennym. – A od początku lat 30. podejmował tematykę społeczną i państwową – dodał.

Z tekstów, do których dotarł dr Białkowski, wyłania się m.in. mocny postulat budowy państwa opartego na radykalizmie moralnym. Wynikał on z diagnozy kryzysu gospodarczego lat 30.

XX wieku.

Przyszły Prymas uważał, że kryzys moralny „stoi u kolebki” kryzysu gospodarczego. A załamanie ekonomiczne pogłębia jeszcze kryzys moralny. Patologie sprzęgają się, ciągnąc ludzi ze zdwojoną siłą ku złu. Wyrwać się z tej spirali można przez zdrową synergię między sacrum a profanum.

– Wynika z tego, że relacje między państwem a Kościołem mają być oparte na zasadzie współdziałania w krzewieniu zasad moralnych, pracę charytatywną – powiedział dr Białkowski o tekstach, które ks. Wyszyński napisał w latach 30. XX wieku.

Jednak w kolejnych latach przyszła wojna. A z nią doświadczenie niemieckiego, faszystowskiego totalitaryzmu, który po 1945 r. został zastąpiony przez rosyjski, bolszewicki totalitaryzm.

Odpowiedzialność za naród

W komunizmie nie mogło być mowy „o zdrowej synergii między państwem a Kościołem”. Ks. prof. Wyszyński doskonale zdawał sobie z tego sprawę, o czym świadczą jego dysertacje jeszcze sprzed 1939 r.

Po wojnie zmieniła się też rola ks. Wyszyńskiego, który przestał być tylko naukowcem. W 1946 r. papież Pius XII mianował go ordynariuszem lubelskim, a 22 października 1948 r. został arcybiskupem Gniezna i Warszawy oraz Prymasem Polski.

Według prof. Pawła Skibińskiego Prymas uznawał legalność PRL, na co wskazuje chociażby to, że posiadał wydane mu przez ówczesne państwo kolejne dowody osobiste. Ponadto nawoływał katolików do brania udziału w wyborach. A w 1950 r. podpisał porozumienie z władzami PRL.

– Nie ma wypowiedzi Prymasa, że komuniści rządzą nielegalnie. Ale jest dużo wskazujących, że rządzą źle. Wskazywał na brak suwerenności państwowej i zbliżanie się przez komunistów do zdrady głównej – wyliczał prof. Skibiński i na koniec podkreślił: – Zdaniem Wyszyńskiego, PRL był państwem polskim i państwem niesuwerennym zarazem. Dopiero zrozumienie tej koincydencji pozwala zrozumieć działalność Prymasa.

Jednym z najważniejszych priorytetów kard. Wyszyńskiego było takie działanie, które nie doprowadzi do przelania polskiej krwi. Naukowcy zgromadzeni na konferencji przypomnieli m.in. słowa Prymasa o tym, że „dla ratowania narodu poszedłby na kolanach do Komitetu Centralnego”.

– Prymas nigdy nie chciał być politykiem, a jedynie opiekunem duszy narodu. Stał się jednak mężem stanu – ocenił dr Rafał Łatka z Instytutu Pamięci Narodowej.

Program: Człowiek

We wszystkich przedwojennych pracach ks. prof. Wyszyńskiego pojawia się słowo naród. – Po wojnie idea ogólna narodu także znalazła swój wyraz, kiedy Prymas stał się już współodpowiedzialny – powiedział ks. prof. Jerzy Lewandowski.

Zdaniem autora książki „Naród w nauczaniu kardynała Stefana Wyszyńskiego”, pierwocinami teologii narodu w nauczaniu Prymasa były m.in. sobór w Konstancji i mesjanizm chrześcijański. – Naród polski ma dokonać przeobrażenia ludzkości. Jest powołany przez Boga do ukojenia dziejowych bólów ludzkości. Nie przez rewolucję socjalną. Nie przez zniszczenie przeszłości. Tylko przez organiczne przetworzenie wszystkich energii ludzkich. Przez realizowanie głęboko pojętej miłości chrześcijańskiej – tak według ks. prof. Lewandowskiego kształtowała się mesjanistyczna myśl kard. Wyszyńskiego.

W praktyce oznaczało to wielką „rekatolizację” Polaków. Jej kolejnymi elementami były Jasnogórskie Śluby Narodu, Wielka Nowenna oraz obchody 1000-lecia Chrztu Polski.

– Prymas zdiagnozował kondycję moralną narodu jako zatrważającą. Uważał, że narody giną przez grzech. Receptą jest więc powrót do chrzcielnych zobowiązań – powiedział dr Bartłomiej Noszczak.

W zgodnej ocenie naukowców program realizowany przez Prymasa Tysiąclecia miał charakter uniwersalny. Co więc było jego istotą i jednocześnie, co jest najważniejsze z dzisiejszej perspektywy? – Myślę, że tym programem był człowiek – powiedział prezes IPN Jarosław Szarek i podkreślił: – Jeżeli człowiek będzie podlegał swoim słabościom, namiętnościom, wadom, to nie będziemy niepodlegli.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jako w niebie, tak i w Komańczy

2018-07-04 11:07

Tadeusz Szyma
Niedziela Ogólnopolska 27/2018, str. 26-27

Pamiętny, trzyletni okres uwięzienia kard. Stefana Wyszyńskiego przez władze komunistyczne, trwający od 25 września 1953 r. do 28 października 1956 r., dzieli się na cztery etapy, niczym cztery stacje jego osobistej drogi krzyżowej. Ich nazwy wyznaczają kolejne miejsca odosobnienia: Rywałd na Kujawach, Stoczek Klasztorny na Warmii, Prudnik na Opolszczyźnie i Komańcza w Bieszczadach.

Michał Kosc/East News
Stanisław Wyszyński, ks. Włodzimierz Sułek, Danuta Maria Sułek, prymas Stefan Wyszyński

Po latach od tych wydarzeń, w miarę odzyskiwania przez Polaków wolności słowa, stacje te zaczęły być przypominane również w polskich filmach, zarówno dokumentalnych, jak i fabularnych. Ze zrozumiałych względów największy rozgłos zyskał ostatni etap więziennej martyrologii Prymasa Tysiąclecia. Nie tylko dlatego, że był ostatni i zakończył się zwycięstwem niezłomnego więźnia, lecz przede wszystkim dlatego, że tam właśnie spod jego pióra wyszły wiekopomne Śluby Narodu Polskiego.

Mimo istnienia dość wielu już ekranowych przypomnień tamtych epokowych wydarzeń nadal pojawiają się kolejne próby nawiązania do nich i przedstawienia ich na ekranie w coraz to inny sposób, z trochę odmiennej perspektywy. Najświeższym tego przykładem jest 46-minutowy fabularyzowany dokument „Jako w Niebie, tak i w Komańczy”, wyprodukowany kosztem 200 tys. zł w podkarpackim Krośnie przez lokalną telewizję – TV Obiektyw. 18 maja br., na kolejnym ogólnopolskim konkursie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji „To nas dotyczy”, zorganizowanym po raz 15. dla takich właśnie lokalnych stacji, których w Polsce jest już 50, został on uhonorowany drugą nagrodą w kategorii: Moja Mała Ojczyzna.

Film ten powstał w 2017 r., a przedsiębiorczy jego producent i zarazem właściciel krośnieńskiej lokalnej telewizji Bogdan Miszczak zaprezentował go wkrótce na zagranicznych pokazach w Brukseli i w Rzymie, a także w wielu miejscowościach na Podkarpaciu. Partnerami filmu, którzy przyczynili się do jego powstania, są również miasta, gminy i powiaty tego regionu. Warto ponadto wiedzieć, że jest on dostępny na starannie wydanych płytach DVD.

Trzeba przyznać, że lokalny aspekt historycznych wydarzeń sprzed ponad 60 lat, o ogromnym ogólnopolskim znaczeniu, jest w tym dokumencie wyraźnie widoczny. Już sam zaskakujący niezwykłym sformułowaniem tytuł, zaczerpnięty z „Zapisków więziennych” kard. Stefana Wyszyńskiego, od razu osadza akcję filmu w realiach bieszczadzkiej wsi. Scenarzysta, którym jest krakowski radiowiec Marcin Ziobro, podbudował rekonstrukcję zasadniczych wydarzeń historycznych z udziałem Kardynała – których owocem były Ślubowania Jasnogórskie – rodzajowymi scenkami z udziałem mieszkańców Komańczy, rodziny miejscowego leśnika, wędrujących wówczas po Bieszczadach z Karolem Wojtyłą studentów, tamtejszych sióstr nazaretanek, a także strzegącego dostępu do klasztoru żołnierza Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego i represyjnych oficerów Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego... Z kolei autor zdjęć Piotr Trznadel sugestywnie uwydatnił kamerą piękno łagodnie górzystego i lesistego krajobrazu przy zmiennych warunkach pogodowych.

Debiutujący jako reżyser telewizyjny dziennikarz Maciej Wójcik trafnie obsadził znanego aktora teatralnego i filmowego – Marka Kalitę w roli Prymasa, a jego żonę Aleksandrę Popławską zaangażował jako Marię Okońską, główną inspiratorkę powstania owych Ślubów. Ich spotkanie i rozmowa w klasztorze w Komańczy to jedna z najlepszych scen tego filmu. Kilku rzeszowskim aktorom i miejscowym amatorom natomiast reżyser powierzył, ze zmiennym szczęściem, drugoplanowe i pomniejsze role.

Prymas Kality jest wewnętrznie skupiony i pełen godności, bez cienia wyniosłości wszakże. Uderza też jego podobieństwo do znanych zdjęć fotograficznych internowanego w Komańczy ówczesnego przywódcy polskiego Kościoła. Widzimy go więc i w tym filmie w charakterystycznej pozie wędrowca z kosturem, w ciemnym, ściągniętym na bok głowy berecie oraz w niezapiętym jasnym płaszczu, narzuconym luźno na ramiona.

Od strony aktorskiej na szczególne uznanie zasługuje jednak poruszająca minikreacja Jerzego Treli w epizodzie, który odtwarza spotkanie w komańczowskim lesie wzruszonego Prymasa ze swym – nie mniej wzruszonym – ciężko chorym ojcem Stanisławem. To wymowny dowód na to, że dla znakomitego aktora wystarczy pojawić się tylko na parę chwil, by zostać zapamiętanym do końca projekcji czy spektaklu.

Oparta na solidnej dokumentacji, zawierająca autentyczne teksty Prymasa Tysiąclecia fabularyzowana opowieść o wyjątkowo owocnym roku spędzonym przez niego w Komańczy ma nietypową, dwudzielną budowę. Zainscenizowane w niej obrazy odnoszące się do autentycznych wydarzeń, jak np. jego spotkanie z ojcem czy z Marią Okońską oraz archiwalia filmowe z lat 50., 60. i późniejszych ubiegłego wieku, są czarno-białe. Natomiast przedzielające je współczesne zdjęcia z wypowiedziami kilku znanych osób, które przypominają i komentują wydarzenia sprzed lat, są już barwne. Ma to pewną wymowę symboliczną: kontrastuje dramatyczną przeszłość i dzisiejszą normalność.

Owi komentatorzy to: kard. Stanisław Dziwisz, Krystyna Szajer i Iwona Czarcińska z Instytutu Prymasowskiego, znana dziennikarka i biografistka, również Prymasa Wyszyńskiego, dr Ewa Czaczkowska oraz dr Maciej Korkuć z krakowskiego oddziału IPN.

Szczególnie ciekawa jest tu wypowiedź kard. Dziwisza. Na podstawie swej notatki z kalendarza anno 1981 wspomina on dramatyczną rozmowę umierającego Prymasa z prawie też wówczas umierającym, po zamachu na jego życie, Janem Pawłem II. Film ten bowiem, poza tym, że rekonstruuje wydarzenia jednego roku w Komańczy (wrzesień 1955 – październik 1956), ma też swego rodzaju prolog i epilog, dzięki czemu osadza je w szerszym kontekście historycznym. Pozwala to widzowi dostrzec m.in. związek przyczynowy między heroiczną postawą Prymasa Tysiąclecia i jego duchowym dziełem a powstaniem Solidarności.

Charakterystyczną cechą stylistyczną tego dokumentu jest też konsekwentne ukazywanie filmowych archiwaliów jakby przez zmatowiałą szybę, z której pośrodku zdrapywany jest ni to szron, ni jakiś gęsty nalot, co tworzy w niej niewielki prześwit o ostrym, nieregularnym konturze. Ma to pewien walor plastyczno-dramatyczny, ale nie zawsze wydaje się to w pełni uzasadnione i nie zawsze ułatwia zobaczenie archiwalnego materiału. Tak czy inaczej, świadczy o pewnych poszukiwaniach artystycznych i godnych pochwały ambicjach twórców tej powstałej przecież na uboczu, w istocie dość skromnej, choć aspirującej do pełnego profesjonalizmu, prywatnej produkcji telewizyjnej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Abp D. Martin: sukcesu wizyty Jana Pawła II w Irlandii nie da się powtórzyć

2018-07-20 21:58

(KAI/vaticannews.va) / Dublin

Zbliżającej się wizyty Franciszka w Irlandii towarzyszy duże zainteresowanie, ale na pewno nie uda się powtórzyć tego, co działo się podczas podróży apostolskiej Jana Pawła II w 1979 r. Taki pogląd wyraził arcybiskup Dublina Diarmuid Martin podczas konferencji prasowej prezentującej Światowe Spotkanie Rodzin, które odbędzie się w stolicy Irlandii w dniach 21-26 sierpnia. W dwóch ostatnich dniach tego wydarzenia weźmie udział Ojciec Święty.

Włodzimierz Rędzioch

Mówca przyznał, że podróż papieża Polaka była zjawiskiem historycznym, wręcz legendarnym. Było to jedno z tych wydarzeń, o których dziadkowie do dziś opowiadają swoim wnukom. Były to także największe zgromadzenia w historii Irlandii, a zarazem szczytowy punkt w dziejach tamtejszego Kościoła – wspominał abp Martin.

Ale zaznaczył, że również obecna wizyta Ojca Świętego cieszy się dużym zainteresowaniem. W jej centrum znajduje się osoba Franciszka, który jest swego rodzaju religijną gwiazdą. "80-letni papież jawi się jako człowiek nowoczesny i ludziom się to podoba" – dodał abp Martin.

Zwrócił uwagę, że o popularności Franciszka świadczy chociażby to, jak szybko rozeszły się wejściówki na wszystkie papieskie wydarzenia. Arcybiskup przyznał, że część z nich mogli zarezerwować złośliwie ludzie, którzy wcale nie zamierzają uczestniczyć w spotkaniach z papieżem i chcą jedynie zaniżyć frekwencję. Wyraził jednak przekonanie, że dotyczy to niewielkiej liczby biletów. Takie działania określił mianem łobuzerii.

Arcybiskup Dublina zaznaczył, że po wizycie papieża nie należy się spodziewać cudów. Franciszek będzie na wyspie jedynie 36 godzin. To za mało, by wytyczyć drogę przed Kościołem w Irlandii. "Papież będzie dla nas jednak wyzwaniem, abyśmy naprawdę byli Kościołem w zmieniającej się kulturze" – dodał prymas Irlandii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem