Reklama

Forum wizja Rozwoju

Dom na skale

2017-09-27 10:53

Urszula Buglewicz
Edycja lubelska 40/2017, str. 4-5

Paweł Wysoki
Od lewej: s. Benigna Kania i s. Halina Bobkowska

Siostry ze Zgromadzenia Urszulanek Unii Rzymskiej przez modlitwę i pracę są związane z Lublinem od 1917 r. 16 września świętowały jubileusz 100-lecia służby Bogu i bliźniemu w mieście nad Bystrzycą

Pierwsze urszulanki przyjechały do Lublina w lipcu 1917 r. na zaproszenie Rady Szkolnej Ziemi Lubelskiej z zadaniem prowadzenia szkoły dla dziewcząt. Za zgodą władz diecezjalnych zajęły klasztor pobrygidkowski przy ul. Namiestnikowskiej (dzisiejsza Narutowicza). Zabytkowe budynki powstały wraz kościołem pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny Zwycięskiej jako wotum króla Władysława Jagiełły za zwycięstwo na polach Grunwaldu. Średniowieczny kompleks klasztorny w sercu miasta stał się domem dla kolejnych pokoleń sióstr.

Pierwsze lata

Mimo początkowych trudności wynikających z nieuregulowanego stanu prawnego klasztoru pierwsze siostry z matką Celiną Łubieńską ochoczo zabrały się do pracy. W ciągu zaledwie kilku tygodni przygotowały szkołę, w której jesienią 1917 r. naukę rozpoczęło niemal 200 uczennic. Jak w wykładzie pt. „100 lat Urszulanek w Lublinie” mówiła s. Iwona Naglik, warunki były bardzo skromne, brakowało pomieszczeń, ale zapał sióstr udzielał się wielu życzliwym osobom. Jasno wytyczone cele i zaufanie Bożej Opatrzności dały efekty przekraczające najśmielsze oczekiwania: w okresie międzywojennym w szkołach prowadzonych przez zakonnice uczyło się nawet tysiąc uczennic. Po odzyskaniu niepodległości kształcenie młodego pokolenia stało się w ojczyźnie priorytetem. Wiązały się z tym reformy; urszulanki prowadziły m.in. szkołę podstawową, gimnazjum, liceum humanistyczne. Liczne zmiany, a także rozbudowa szkoły oraz przeobrażenia wewnątrz zgromadzenia (autonomiczne klasztory najpierw połączyły się w Unię Polską, a z czasem włączyły się w Unię Rzymską) nie przeszkadzały w prowadzeniu zajęć edukacyjnych i wychowawczych na najwyższym poziomie.

Noc wojny

Wyczekiwany czas stabilizacji przerwała II wojna światowa. Nowa sytuacja wyzwoliła w siostrach ogromne pokłady ufności, dobra i zaangażowania. Od pierwszych dni września 1939 r. lubelski klasztor stał się schronieniem dla mieszkańców miasta, uchodźców z zachodniej i północnej Polski, w tym sióstr z klasztorów znajdujących się na ziemiach zajętych przez okupanta, a także dla żołnierzy Wojska Polskiego. – W tym czasie w klasztorze przebywało nawet 500 osób dziennie, a na miejsce noclegu był wykorzystywany dosłownie każdy kawałek podłogi – mówiła s. Iwona Naglik. W czasie okupacji siostry zaangażowały się w działalność charytatywną; w klasztornej kuchni przygotowywano ponad 1000 obiadów dziennie. Ciepłe posiłki trafiały także do więźniów na Zamku Lubelskim, do obozu koncentracyjnego na Majdanku i do przejeżdżających przez miasto transportów z uchodźcami i przesiedleńcami z Kresów. Dzięki odwadze sióstr w klasztorze schronienie znajdowali Żydzi oraz osoby poszukiwane przez gestapo.

Reklama

Mimo wojennej zawieruchy urszulanki nie zapomniały o swoim powołaniu do wychowania młodego pokolenia. We wrześniu 1939 r. jako pierwsze w mieście otworzy szkołę, do której zgłosiło się ponad 600 uczennic. Niestety, już w listopadzie Niemcy ją zamknęli. Dzięki staraniom charyzmatycznej matki Bożeny Szerwentke w 1941 r. przy klasztorze powstała szkoła gospodarstwa i hotelarstwa. Oficjalna działalność edukacyjna stworzyła możliwości prowadzenia tajnego nauczania, w które włączyli się nauczyciele świeccy. Dzięki ich odwadze w konspiracji uczyło się ok. 600 uczniów, a 70 z nich zdało maturę. Najmłodsze dzieci zostały objęte opieką w świetlicy, która przekształciła się w ochronkę.

Otwarte okna

Wyzwolenie Lublina w lipcu 1944 r. stworzyło nowe możliwości. Siostry z zapałem odbudowywały szkołę; na start zgłosiło się niemal 1000 uczennic. Urszulanki bez trudu uruchomiły szkołę, bowiem wszystkim zależało, by po latach wojny nadrobić stracony czas młodego pokolenia. Niestety, wkrótce nastał czas represji. Z roku na rok praca stawała się coraz trudniejsza, a władze komunistyczne nakładały coraz to nowe ograniczenia. W końcu w 1955 r. w dramatycznych okolicznościach siostrom odebrano klucze do szkoły, zajęto część klasztoru i zamurowano przejścia. Taka sytuacja trwała do przełomu lat 80. i 90. XX wieku, kiedy to po zmianie ustroju zgromadzenie odzyskało swoją własność. Mimo wielkiego pragnienia sióstr i mieszkańców miasta, ze względu na ogromną dewastację budynków, nie od razu udało się reaktywować szkołę. Szkoła Podstawowa Sióstr Urszulanek Unii Rzymskiej przyjęła pierwszych uczniów dopiero w 2008 r.

Chociaż z mapy miasta na ponad 50 lat zniknęła szkoła, siostry z oddaniem służyły społeczeństwu. – Ich zapał, odwaga i oddanie nie skończyły się. Jak Pan Bóg zamyka drzwi, to otwiera okno – mówiła s. Iwona Naglik. – Wspólnota znalazła się w nowym położeniu, ale dzięki życzliwości władz zakonnych i kościelnych nadal mogła rozwijać charyzmat wychowania i nauczania. W latach 50. XX wieku przy klasztorze powstał internat dla sióstr, które studiowały na Katolickim Uniwersytecie Lubelskiem, a wiele urszulanek podjęło pracę w agendach KUL. Później przy klasztorze powstała bursa dla uczennic i studentek. Poza tym w latach komunizmu najważniejszą działalnością zgromadzenia była katechizacja. Kilkanaście sióstr uczyło religii nawet kilka tysięcy dzieci i młodzieży. Dzięki tej pracy klasztor wciąż tętnił życiem – przypomniała zakonnica.

– Z okazji jubileuszu trzeba Bogu dziękować za dom pełen życia, za wspólnotę sióstr, którym nigdy nie zabrakło odwagi i zapału, by podtrzymywać i rozwijać życie. Każda siostra, która pracowała w Lublinie, miała tu do spełniania ważną rolę; każda ze swoimi słabościami i talentami tworzyła wspólnotę wiary, która była zdolna dzielić się życiem w każdych okolicznościach. Nie wiemy, co będzie jutro, ale wierzę, że nigdy nie zabraknie nam zaufania i zapału, by z miłością służyć Bogu, wypełniając swoją misję wobec Kościoła i społeczności Lublina – podkreślała s. Iwona Naglik.

Czas wdzięczności

Centralnym wydarzeniem uroczystości jubileuszowych była Eucharystia sprawowana pod przewodnictwem abp. Stanisława Budzika w archikatedrze. Uczestniczyły w niej siostry z lubelskiego klasztoru (obecnie wspólnotę tworzy 20 sióstr) z przełożoną s. Haliną Bobkowską oraz ok. 50 zakonnic z różnych klasztorów w Polsce i Holandii (m.in. z: Warszawy, Poznania, Wrocławia, Krakowa, Tarnowa i Rybnika) z przełożoną prowincjalną s. Benigną Kanią. Świątynię wypełnili absolwenci oraz uczniowie, a także przedstawiciele różnego szczebla władz państwowych, miejskich i oświatowych (m.in. posłowie Elżbieta Kruk i Lech Sprawka, prezydent miasta Krzysztof Żuk, kurator oświaty Teresa Misiuk, dyrektor Wydziału Oświaty i Wychowania Ewa Dumkiewicz-Sprawka). Oprawę muzyczną Liturgii przygotowały Chór i Orkiestra Kameralna Iubilaeum pod dyrekcją Tomasza Orkiszewskiego, a część artystyczną obecni uczniowie szkoły z ul. Narutowicza.

– Dziękujemy Bogu za 100 lat posługi Urszulanek Unii Rzymskiej w Lublinie. W samym centrum miasta były świadkami niespokojnego wieku, jednak zawsze umiały odnaleźć to, co najważniejsze: budować na skale Ewangelii, w duchu służby Bogu i człowiekowi, jak uczyła je założycielka św. Angela Merici – mówił abp Stanisław Budzik. Pasterz dziękował siostrom za wierność charyzmatowi zgromadzenia; za to, że ich życie zakorzenione w miłości Boga i człowieka jest pełne kontemplacji i działalności duszpasterskiej, a zwłaszcza edukacyjnej i wychowawczej. Za czytelne świadectwo wiary i miłości oraz za imponujące owoce pracy edukacyjnej dziękowali także przybyli goście oraz społeczność Szkoły Podstawowej Sióstr Urszulanek. – Jesteście potrzebne miastu i naszym rodzinom, bo przy was najmłodsze pokolenie uczy się miłości do Boga, człowieka i ojczyzny – podkreślała Wioleta Toruń, przewodnicząca Rady Rodziców SPSU.

Tagi:
jubileusz zgromadzenie

Bp Napierała: życie na ziemi należy uczynić drogą do nieba

2018-06-24 12:17

ek / Poznań (KAI)

Należy życie na ziemi uczynić drogą do nieba. W trosce o Królestwo Boże, o zbawienie, wyrażał się sens posługi pierwszego biskupa Jordana oraz każdego jego następcy aż po nasze czasy – mówił bp Stanisław Napierała, który przewodniczył Mszy św. w poznańskiej Farze przy obrazie Matki Bożej w Cudy Wielmożnej Pani Poznania w ramach obchodów 1050-lecia biskupstwa w Poznaniu.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska
Matka Boża w Cudy Wielmożna, Pani Poznania

W homilii bp Napierała przypomniał, że dwa lata po chrzcie przyjętym przez Mieszka I, Polska otrzymała pierwszego biskupa. – Chrzest w 966 roku i pierwszy biskup w 968 roku są w historii naszego narodu wydarzeniami fundamentalnymi. Chrzest oznacza początek chrześcijaństwa, natomiast pierwszy biskup oznacza osiągnięcie w rozwoju chrześcijaństwa w Polsce poziomu, który domagał się ustanowienia struktur organizacyjnych i hierarchicznych, jakie są właściwe dla Kościoła lokalnego – wyjaśnił i dodał, że wymienione wydarzenia: chrzest Polski i pierwszy biskup są łączone z Poznaniem.

Za św. Janem Pawłem II wskazał, że „pierwszy biskup był zapewne biskupem misyjnym o imieniu Jordan. Siedzibą jego był prawdopodobnie Poznań, a zasięg jego biskupiej posługi szedł w parze z postępem ewangelizacji piastowskiej dziedziny”.

Zaznaczył, że we współczesnych czasach rolę biskupa kierującego Kościołem lokalnym albo partykularnym określił Sobór Watykański II. – Biskup jest prawowitym nauczycielem wiary, głosi autentyczną naukę Bożą i troszczy się o jej czysty przekaz – powiedział.

Podkreślał, że w 1050-lecie początku biskupstwa poznańskiego wpisuje się 50-lecie koronacji obrazu Matki Bożej w Cudy Wielmożnej Pani Poznania. – Te dwa jubileusze są wielce wymowne. Przypominają prawdę, że dziejów Polaków nie można zrozumieć bez równoczesnej wiary w Chrystusa i Jego Matkę, Najświętszą Maryję – wskazał biskup.

Odwołując się do Ewangelii zaznaczył, że najważniejsze dla człowieka jest zbawienie. – Najważniejsze jest niebo. Należy życie tu na ziemi uczynić drogą do nieba, a więc drogą do uczestniczenia w życiu, jakim żyje Bóg. W trosce o Królestwo Boże, o zbawienie, o niebo, wyrażał się sens posługi pierwszego biskupa Jordana oraz każdego jego następcy aż po nasze czasy – mówił bp Napierała.

Po Mszy św. wyruszyła procesja z obrazem Matki Bożej w Cudy Wielmożnej Pani Poznania do katedry pod przewodnictwem prymasa Czech kard. Dominika Duki, legata papieskiego na obchody jubileuszowe.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Narodzenie św. Jana Chrzciciela

Ks. Dariusz Gronowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 25/2004

Bożena Sztajner
Miejsce narodzenia św. Jana Chrzciciela w Ain Karem

Św. Jan Chrzciciel to jeden z najbardziej znanych świętych. Nowy Testament poświęca mu niemal tyle miejsca, co samej Najświętszej Maryi Pannie. Wspomnienie jego narodzin obchodzimy w liturgii w randze uroczystości 24 czerwca, a oprócz tego 29 sierpnia wspominamy jego śmierć męczeńską.

Imię Jan znaczy „Bóg jest łaskawy”. Narodzenie Jana, syna kapłana Zachariasza i Elżbiety, archanioł Gabriel zwiastował Zachariaszowi; powołał się również na nie podczas zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie. W istocie poprzez swoją matkę Elżbietę Jan był krewnym Pana Jezusa. To jego Bóg powołał, by przygotował drogę na przyjście Mesjasza.

Św. Jan Chrzciciel czczony jest m.in. w Łagowie Lubuskim, który bierze swój początek od rycerskiego Zakonu św. Jana Chrzciciela, czyli joannitów. Oni to wznieśli zamek, stojący tam po dziś dzień, wokół niego zaś rozwinęła się osada. Obecnie stojący tam kościół parafialny pw. św. Jana Chrzciciela został wzniesiony na miejscu kaplicy przyzamkowej w 1726 r., a przebudowany i rozbudowany o wieżę i transept w 1867 r. Ponieważ przez wieki świątynia była użytkowana przez ewangelików, została poświęcona po wojnie, po osiedleniu się ludności polskiej 28 października 1945 r. Od 1951 r. jest to kościół parafialny. Św. Jana Chrzciciela zobaczymy w nim na witrażu po prawej stronie prezbiterium. Natomiast stary ołtarz z tego kościoła obecnie znajduje się w osiemnastowiecznym kościele filialnym pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Jemiołowie. Na obrazie w centrum ołtarza widzimy młodego Jana z barankiem. Jest to ilustracja ewangelicznego zdania św. Łukasza: „Dziecię rosło i umacniało się w duchu i przebywało na miejscach pustynnych aż do czasu ukazania się swego w Izraelu” (por. Łk 1, 80).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: każda rodzina powinna być sanktuarium życia

2018-06-24 12:34

st (KAI) / Watykan

Ludzkie życie jest i pozostaje tajemnicą, a rodzice działają jako współpracownicy Boga. Jest to misja prawdziwie podniosła, która czyni każdą rodzinę sanktuarium życia – powiedział Ojciec Święty w rozważaniu przed modlitwą „Anioł Pański”. Papież nawiązał do fragmentu Ewangelii (Łk 1,57-66.80), czytanego w dzisiejszą uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela.

Grzegorz Gałązka

Mówiąc o nieoczekiwanym już poczęciu św. Jana Chrzciciela Franciszek podkreślił, że napełniło ono radością i zdumieniem jego krewnych i osoby bliskie, przekraczało bowiem ludzką logikę i możliwości. „Musimy nauczyć się ufać i zamilczeć w obliczu tajemnicy Boga oraz kontemplować w pokorze i milczeniu Jego dzieło, które objawia się w historii i które często przekracza naszą wyobraźnię” – zauważył papież.

Zaznaczył, że całe wydarzenie narodzin Jana Chrzciciela otoczone jest "radosnym poczuciem zadziwienia, zaskoczenia i wdzięczności". Papież zachęcił do rachunku sumienia: jaka jest moja wiara, czy jest radosna, otwarta na zaskoczenia i czy w duszy pojawiła się wdzięczność.

„Niech Najświętsza Maryja Panna pomaga nam zrozumieć, że w każdej osobie ludzkiej znajduje się ślad Boga, który jest źródłem życia. Niech Ona, Matka Boga i nasza Matka, uświadamia nam coraz bardziej, że rodząc dziecko rodzice działają jako współpracownicy Boga. Jest to misja prawdziwie podniosła, która czyni każdą rodzinę sanktuarium życia” – zakończył swoje rozważanie papież.


Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiaj liturgia zachęca nas do obchodzenia uroczystości Narodzenia św. Jana Chrzciciela. Jego narodziny to wydarzenie, które rzuca światło na życie jego rodziców, Elżbiety i Zachariasza, ogarniając radością i zdumieniem jego krewnych i osoby bliskie. Ci podeszli wiekiem rodzice wymarzyli a także przygotowywali ten dzień, ale już się go nie spodziewali: czuli się wykluczeni, upokorzeni, rozczarowani: nie mieli dzieci. W obliczu zapowiedzi narodzin syna (por. Łk 1, 13), Zachariasz pozostał niedowiarkiem, bo prawa naturalne na to nie pozwalały: byli starzy, w podeszłym wieku. Zatem Pan sprawił, że był niemy przez cały okres ciąży (por. w. 20). To znak. Ale Bóg nie jest uzależniony od naszej logiki i naszych ograniczonych ludzkich możliwości. Musimy nauczyć się ufać i zamilczeć w obliczu tajemnicy Boga oraz kontemplować w pokorze i milczeniu Jego dzieło, które objawia się w historii i które często przekracza naszą wyobraźnię.

A teraz, gdy wydarzenie ma miejsce, gdy Elżbieta i Zachariasz doświadczają, że „dla Boga nie ma nic niemożliwego” (Łk 1, 37), ich radość jest wielka. Dzisiejszy fragment Ewangelii (Łk 1,57-66.80) ogłasza narodziny, a następnie koncentruje się na momencie nadania dziecku imienia. Elżbieta wybiera imię obce tradycji rodzinnej i mówi: „ma otrzymać imię Jan” (w. 60), co oznacza „Bóg okazał łaskę”. I rzeczywiście Jan, darmo dany i już nieoczekiwany dar, będzie świadkiem i zwiastunem Bożej łaski dla ubogich, którzy wyczekują z pokorną wiarą Jego zbawienia. Zachariasz niespodziewanie potwierdza wybór tego imienia, pisząc je na tabliczce – był bowiem niemy - i „natychmiast otworzyły się jego usta, język się rozwiązał i mówił wielbiąc Boga” (w. 64). Całe wydarzenie narodzin Jana Chrzciciela otoczone jest radosnym poczuciem zadziwienia, zaskoczenia i wdzięczności: ludzie ogarnięci są świętą bojaźnią Bożą i „w całej górskiej krainie Judei rozpowiadano o tym wszystkim, co się zdarzyło” (w. 65). Bracia i siostry, wierny lud zdaje sobie sprawę, że stało się coś wielkiego, chociaż pokornego i ukrytego, i zastanawia się: „Kimże będzie to dziecię?” (w. 66).

Wierny lud Boży jest zdolny do przeżywania wiary z radością, z poczuciem zdumienia, zaskoczenia i wdzięczności. Ale spójrzmy na tych ludzi, którzy dobrze mówili o tej cudownej rzeczy, o tym cudzie narodzin Jana, i czynili to z radością, byli szczęśliwi, z poczuciem zdumienia, zaskoczenia i wdzięczności. Patrząc na to, zadajmy sobie pytanie: jaka jest moja wiara? Czy jest to wiara radosna, czy też wiara zawsze taka sama, wiara płaska? Czy mam poczucie zadziwienia, gdy widzę dzieła Pana, kiedy słyszę o ewangelizacji lub życiu jakiegoś świętego, lub kiedy widzę tak wielu ludzi dobrych: czy odczuwam w swoim wnętrzu łaskę, albo też nic w moim sercu się nie porusza? Czy potrafię odczuć pociechę Ducha Świętego, czy też jestem na to zamknięty? Niech każdy z nas postawi sobie pytanie w rachunku sumienia: „Jaka jest moja wiara? Czy jest radosna? Czy jest otwarta na niespodzianki Boga, bo Bóg jest Bogiem niespodzianek? Czy zakosztowałem w duszy poczucia zadziwienia jakie sprawia obecność Boga, tego poczucia wdzięczności?”. Pomyślmy o tych słowach, które są duszą wiary: radości, poczucia zadziwienia, poczucia niespodzianki i wdzięczności.

Niech Najświętsza Maryja Panna pomaga nam zrozumieć, że w każdej osobie ludzkiej znajduje się ślad Boga, który jest źródłem życia. Niech Ona, Matka Boga i nasza Matka, uświadamia nam coraz bardziej, że rodząc dziecko rodzice działają jako współpracownicy Boga. Jest to misja prawdziwie podniosła, która czyni każdą rodzinę sanktuarium życia, a każde narodziny dziecka niech rozbudzają radość, zadziwienie i wdzięczność.



"Wczoraj w Asunción w Paragwaju została ogłoszona błogosławioną Maria Felicja od Jezusa Eucharystycznego, imię świeckie Maria Felicia Guggiari Echeverría, zakonnica zakonu karmelitanek bosych. Żyła w pierwszej połowie XX wieku, entuzjastycznie przyłączyła się do Akcji Katolickiej i opiekował się starszymi, chorymi i więźniami. To bogate doświadczenie apostolstwa, wspierane przez codzienną Eucharystię, doprowadziło ją do poświęcenia się Panu. Zmarła w wieku 34 lat, z pogodzona ze swoją chorobą. Świadectwo tej młodej błogosławionej jest zaproszeniem dla wszystkich młodych ludzi, zwłaszcza Paragwajczyków, do życia z hojnością, łagodnością i radością. Nazywano ją `Chiquitunga`, tzn. „Maleńka”" - powiedział Franciszek i poprosił aby osobę nowej błogosławionej uczcić brawami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem