Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Lida – kościół, zamek, browar

2017-09-21 09:31

Mirek i Magda Osip-Pokrywka
Edycja rzeszowska 39/2017, str. 4

Mirek i Magda Osip-Pokrywka
Zamek Lida

PODRÓŻE NA KRESY

Duża aglomeracja rejonowa na dawnym trakcie pocztowym z Wilna do Grodna szczyci się długą historię sięgającą XIV wieku, gdy książę Giedymin wzniósł tu murowany zamek. Fenomenem tego 100-tysięcznego kresowego miasta jest utrzymujący się wysoki odsetek mieszkańców pochodzenia polskiego, wynoszący ponad 40 procent populacji, i co szczególnie istotne – nie ma tendencji spadkowej. Społeczność polska, bardzo aktywna, prowadzi m.in. dom polski, gdzie jest kilka zespołów folklorystycznych i biblioteka. Skala ta jest szczególnie widoczna w okresie obchodów większych świąt katolickich, gdy wnętrze dużego kościoła parafialnego Podwyższenia Krzyża Świętego nie mieści wiernych i stoją oni tłumnie wokół barokowej świątyni.

Lidzka parafia liczy 630 lat, założył ją w 1387 r. król Władysław Jagiełło. Obecna fara czynna nieprzerwanie w czasach sowieckich zachowała wewnątrz cenne barokowe wyposażenia i dekoracje, m.in.: misterną rokokową ambonę z ażurowym koszem. Uwagę przykuwa również tablica z 1933 r., ufundowana na 250. rocznicę Wiktorii Wiedeńskiej, przedstawiającą płaskorzeźbę Jana III Sobieskiego w zwycięskim laurowym wieńcu. Lokalnym kultem obdarzony jest niewielki obraz Matki Boskiej Różańcowej, zwanej Matką Bożą Lidzką, znajdujący się w jednym z bocznych ołtarzy. Według legendy obraz mieli do miasta sprowadzić w XIV wieku franciszkanie, którzy nawracali na ziemiach litewskich pogan, jednak przeprowadzone niedawno ekspertyzy wykazały, że malowidło wykonano znacznie później.

Reklama

Historyczną wizytówką miasta jest gotycki zamek, siedziba władców księstwa lidzkiego, którymi kolejno byli: Olgierd, jego syn Jagiełło i Witold. Potężna twierdza była wielokrotnie szturmowana przez Krzyżaków, ale tylko dwukrotnie zdobyta w 1384 i 1392 r. Później bezskutecznie szturmowały zamek wojska księcia smoleńskiego Światosławowicza i zbuntowanego kniazia Świdrygiełły. W 1422 r. na zamku w Lidzie gościł król Władysław Jagiełło z poślubioną w Nowogródku księżniczką Zofią Holszańską. Twierdza swe strategiczne znaczenie utraciła dopiero na początku XVIII wieku, gdy została spalona przez Szwedów. Budowla po niedawno zakończonej rekonstrukcji jest imponujących rozmiarów czworobokiem o murach wysokich na 15 metrów i dwóch narożnych czworobocznymi basztach.

Na koniec warto wspomnieć o tym, z czego od lat słynie Lida. Są to piwo i kwas chlebowy! Historia browarnictwa w Lidzie sięga drugiej połowy XIX wieku. Wraz z poprowadzeniem przez miasto kolei żelaznej założono dwa najsłynniejsze browary, które przez następnych kilkadziesiąt lat rywalizując, podnosiły jakość swoich produktów. Jako pierwszy swój browar założył w 1874 r. Jakub Papirmejster, a dwa lata później powstał browar rodziny Pupko, którego formalnym kontynuatorem jest obecna kompania piwna. Należy podkreślić, że lidzkie gatunki ówczesnych piw „Martowskie”, „Bawarskie” i „Pilzeńskie” zdobywały nagrody na europejskich konkursach już na początku XX wieku (Reims, Marsylia, Paryż), a Browar Parowy M. Pupko był oficjalnym dostawcą piwa na dwór carski w Petersburgu. W czasach II RP lidzkie piwo, z charakterystycznym logotypem sarenki wskakującej na beczkę, było popularne na całym terenie północno-wschodnich Kresów: województw wileńskiego, nowogródzkiego i poleskiego. Po nacjonalizacji zakładu w 1939 r. nieprzerwanie kontynuowano produkcję. Dziś zakłady należą do kampanii skandynawskiej, która eksportuje swoje produkty, m.in. do Rosji, Niemiec, Estonii oraz na Litwę i Łotwę.

Tagi:
kresy

Akcja Kredkobranie: zebrali już ponad 700 uśmiechów

2018-10-25 12:48

Materiały prasowe

Arch. organizatorów

Ponad 80 szkół z całej Polski, w tym 50 z Małopolski włączyło się w akcję „Kredkobranie - 100 uśmiechów na stulecie” zorganizowaną przez Fundację Ignatianum i Stowarzyszenie Korzenie. W środę 24 października na Akademii Ignatianum w Krakowie odbył się briefing prasowy podsumowujący akcję.

Celem akcji była zbiórka darów w postaci przyborów szkolnych, materiałów plastycznych i nowych egzemplarzy lektur szkolnych dla dzieci mieszkających na Kresach. - W całym celebrowaniu 100-lecia odzyskania niepodległości w wielu inicjatywach, akcjach, uroczystościach, które się dzieją, ważne są też tego typu działania, które mają bardzo wymierny charakter pomocy dla tych, którzy tej pomocy oczekują. Wielkie podziękowania i gratulacje dla pomysłodawców, organizatorów, wykonawców, bez Państwa nie udałoby się wzbudzić uśmiechów na twarzach wielu dzieci żyjących na Kresach. Rzeczy wielkie składają się z rzeczy małych - mówił podczas spotkania wojewoda małopolski Piotr Ćwik. W akcję zaangażowanych było ponad 30 wolontariuszy. Do tej pory udało się zebrać ok. 15 tys. pojedynczych przyborów szkolnych. W miniony weekend część z nich trafiła na Litwę. - Zebraliśmy ponad 700 uśmiechów dzieci na twarzach. Ten cel - podtytuł akcji niejako został spełniony. Wielka radość widoczna była na twarzach tych dzieci. Dyrekcje dziękowały za wsparcie – powiedział Tomasz Konturek, koordynator akcji. Jak podkreślił, akcja w naszym kraju cieszyła się dużą popularnością. Dzieci dawały to, co same miały w swoich plecakach.

Organizatorzy inicjatywy wyrażają ogromną wdzięczność wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób wsparli tegoroczne „Kredkobranie”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

"Quo vadis" - czyli w świecie symboliki pierwszych chrześcijan


Edycja szczecińsko-kamieńska 41/2001

Agnieszka W. Łaszewicz

Kiedy przed opuszczeniem domu Aulusów Winicjusz usiłował rozmówić się z Ligią, zaintrygowało go to, co dziewczyna nakreśliła trzciną na piasku. Był to znak ryby, którego znaczenia on, wówczas jeszcze poganin, nie umiał odczytać. Nawet Petroniusz, erudyta i baczny obserwator ówczesnego życia, nie potrafił wytłumaczyć siostrzeńcowi znaczenia symbolu, którego wielkiej wagi nawet nie przeczuwał i dlatego całe zajście zbanalizował. Młody wojownik nie zdawał sobie również sprawy z tego, że wpadając w sidła miłości ziemskiej, dostaje się w sieć jeszcze jednego uczucia (zupełnie nowego w zepsutym i chylącym się ku upadkowi Rzymie), niesionego przez nową wiarę - chrześcijańską.

Greckie słowo ichthys oznacza rybę, utożsamianą, zwłaszcza przez pierwszych chrześcijan, z Chrystusem. Skąd takie zestawienie? W Nowym Testamencie Zbawiciel wykreowany został na "rybaka ludzi", często przedstawianego na łodzi lub głoszącego nauki nad brzegiem wody. Sam też niejednokrotnie, zwracając się do swych uczniów, operował wymowną metaforyką: "Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi" ( por. Mt 4,19; Mk 1,17), "Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił" ( do Szymona Piotra, rybaka z zawodu; por. Łk 5, 10). Toteż po Jego śmierci również apostołowie (w Quo vadis Piotr i Paweł z Tarsu) stali się Chrystusowymi rybakami, a neofici - rybami. W popularnej pieśni śpiewamy: "Pan kiedyś stanął nad brzegiem. Szukał ludzi gotowych pójść za Nim, by łowić serca słów Bożych prawdą". I dalej: "Swoją barkę pozostawiam na brzegu, razem z Tobą nowy zacznę dziś łów". Dodać należy, iż jest to jedna z ulubionych pieśni Jana Pawła II, następcy Piotrowego, i jest jak najbardziej adekwatną ilustracją jego misji.

Ryba to również symbol eucharystyczny. Do IX w. był wykorzystywany, podobnie jak chleb i kielich wina, przez ikonografię. Cudownie rozmnożonym chlebem i rybami nakarmił Chrystus zgromadzony na pustyni wielotysięczny tłum, co stało się projekcją Komunii św.

Symbol z szacunkiem przyjęty przez pierwszych chrześcijan stał się ich znakiem rozpoznawczym. Prosty i niewinny, potrzebny był wyznawcom wiary postrzeganej w politeistycznym, zdemoralizowanym i będącym na skraju duchowego upadku Cesarstwie Rzymskim jako znak rozpoznawczy niebezpiecznej "sekty". Ale dla ludzi, którzy go znali, był kluczem do zdobycia ich ufności, dawał poczucie przynależności do wspólnoty. Pretorianin potajemnie wyznający wiarę w Chrystusa, zbliżywszy się do Winicjusza, bezowocnie próbującego dostać się do więzienia, w którym przetrzymywana była Ligia, "pochylił się i w mgnieniu oka nakreślił na kamiennej płycie swym długim galijskim mieczem kształt ryby". Obiecał drobną pomoc, ale miał świadomość, że i on może się wkrótce znaleźć po drugiej stronie murów. "Ten żołnierz chrześcijanin byt dla niego [Winicjusza] jakby nowym świadectwem potęgi Chrystusa".

Symbolem potęgi stał się dla wierzących również krzyż, przez innych postrzegany jako miejsce śmierci haniebnej. Jednak wielu skazanych przez Nerona na zagładę w rzymskim amfiteatrze wręcz marzyło o śmierci na krzyżu, przedkładając ją nad umieranie na arenie w walce ze współwyznawcami lub w paszczach dzikich zwierząt, gdyż ta, choć powolniejsza i wstydliwa, była powtórzeniem śmierci Zbawiciela.

Sam znak krzyża łagodził ból, niwelował strach. Stał się znakiem błogosławieństwa, symbolem zbawienia i atrybutem świętych i męczenników. Szykujący się na śmierć fossor wyjawia Markowi swą ostatnią prośbę: "Chciałbym na niego [Piotra Apostoła] patrzeć w chwili śmierci i widzieć znak krzyża, bo wówczas łatwiej mi będzie umrzeć, więc jeśli wiesz, panie, gdzie on jest, to mi powiedz". Znak odpędzał zło, chronił, wyrażał oddanie się pod Bożą opiekę. Z takim też gestem rzucili się na ziemię zgromadzeni na Ostrianum wierni, których prześladowania rozpoczął Neron po podpaleniu miasta, oskarżając o to niewinnych.

Dzisiaj gest przeżegnania się ma przede wszystkim charakter publicznego wyznania wiary i niejako zastępuje symbol ryby, który funkcjonował w wymiarze niemal konspiracyjnym. Zaś zwyczaj leżenia krzyżem utrwalił się w ceremonii święceń kapłańskich i celebrze Wielkiego Piątku. Warto dodać, że chrześcijanie posługiwali się i posługują ponad czternastoma formami tego znaku.

W spopularyzowanej przez film J. Kawalerowicza powieści naszego noblisty w myślach i na ustach wyznawców pojawia się imię Baranka, czyli Zbawiciela, który został złożony w ofierze przebłagalnej za grzechy ludzkości. Jest to paralela ofiary krwi pierwszych chrześcijan, którzy zadziwili tłumy gapiów pokorą w przyjmowaniu śmierci. Mieli przekonanie, że giną na ołtarzu Rzymu - miasta zła, aby to zło i okrucieństwo zwyciężyć Bożą miłością. Dlatego niemal godzili się na przelanie swej krwi, co rozumieli jako dopełnienie ofiary, powtórzenie przymierza z Bogiem.

Wizji ofiary pierwszych męczenników towarzyszą lwy, które, wygłodniałe, wypuszczono wraz z innymi dzikimi zwierzętami na wyznawców Chrystusa, robiąc sobie z tego krwawe widowisko. Jakiż w tym jednak tkwi paradoks! Lew był w pierwszych wiekach naszej ery wyobrażeniem szatana, ale tradycja biblijna nakazywała w nim widzieć symbol Chrystusa! Cóż, jako znak heraldyczny, kojarzony z pojęciem mocy i zwycięstwa, w przenośny sposób ściśle wiąże się z epoką prześladowań i zamyka w sobie ich sens.

H. Sienkiewicz tak zakończył swą powieść: "I tak minął Nero, jak mija wicher, burza, pożar, wojna lub mór, a bazylika Piotra panuje dotąd z wyżyn watykańskich miastu i światu.

Wedle zaś dawnej bramy Kapeńskiej wznosi się dzisiaj maleńka kapliczka z zatartym nieco napisem: ´Quo vadis, Domine?´" . W tym właśnie miejscu miał rybak - apostoł zadać Panu pytanie o drogę. A Pan skierował go na powrót do Wiecznego Miasta. Tytuł i zakończenie dzieła tworzą klamrę kompozycyjną - swoistą, bo metaforycznie określającą sens ludzkiego bytowania, a właściwie ludzkiej wędrówki, która powinna być nieustannym podążaniem ku Bogu i za Nim.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: kara śmierci jest niedopuszczalna

2018-12-18 08:25

vaticannews.va / Watykan (KAI)

Każde życie jest święte i ludzka godność powinna być respektowana bez żadnego wyjątku. Kościół nie pomniejsza w żadnym wypadku powagi popełnionej zbrodni, ale naucza w świetle Ewangelii, że kara śmierci jest niedopuszczalna, ponieważ przekreśla nienaruszalność oraz niepowtarzalną wartość osoby – napisał papież w przesłaniu do międzynarodowej komisji, która za cel stawia doprowadzenie do całkowitego zniesienia kary śmierci.

Grzegorz Gałązka

Dążenie to towarzyszy Ojcu Świętemu od początku pontyfikatu. Znajduje to swoje odzwierciedlenie w nowej redakcji Katechizmu Kościoła Katolickiego, w numerze 2267. Wskazuje na to również kierunek nauczania ostatnich Papieży oraz zmiana dokonana w sumieniach ludu chrześcijańskiego, który odrzuca ten rodzaj kary jako wyraźny przejaw naruszenia ludzkiej godności. Dlatego podkreśla, że jest to kara dogłębnie sprzeczna z duchem Ewangelii, ponieważ oznacza zniszczenie życia, które zawsze pozostaje święte w oczach Stwórcy i którego jedynie Bóg jest ostatecznym sędzią oraz gwarantem.

Franciszek zwraca uwagę, że w przeszłości nawet w państwie papieskim ta nieludzka forma kary była stosowana, ignorując prymat miłosierdzia nad sprawiedliwością. Dlatego także nowe sformułowanie Katechizmu zakłada przyjęcie naszej odpowiedzialności za przeszłość oraz uznanie, że akceptacja tej formy kary była wyrazem mentalności epoki, bardziej legalistycznej niż chrześcijańskiej, która przedkładała prawo nad człowieczeństwo i miłosierdzie. Dlatego Kościół nie mógł pozostać na pozycji neutralnej w obliczu dzisiejszych dążeń do ponownego potwierdzenia godności ludzkiej.

Papież zachęca, aby ten owoc refleksji oraz kształtowania sumienia obecny w Kościele znalazł także odbicie w wypracowaniu zgody odnośnie zniesienia kary śmierci na poziomie międzynarodowym. Suwerenne prawo poszczególnych państw do określania swojego systemu prawnego nie może być realizowane w sprzeczności z porządkiem międzynarodowym, ani nie może stanowić przeszkody dla powszechnego uznania ludzkiej godności.

Ojciec Święty dotyka również kilku szczegółowych problemów. Zachęca, aby kraje, które przyjęły moratorium w sprawie nie wykonywania kary śmierci, również jej nie nakładały. Moratorium nie powinno być przeżywane przez skazanego jako zwykłe przedłużenie okresu oczekiwania na wykonanie wyroku śmierci. Franciszek prosi wręcz kraje, które stosują ten rodzaj kary o przyjęcie memorandum. Zawieszenie egzekucji, zmniejszenie ilości wykroczeń podległych karze śmierci, jak również zakaz stosowania tej formy kary w stosunku do nieletnich, kobiet w ciąży oraz osób z niepełnosprawnością umysłową i intelektualną stanowi absolutne minimum, do którego powinni zobowiązać się przywódcy państw.

Papież zwraca uwagę na egzekucje pozasądowe, doraźne i arbitralne, które są niestety wciąż powtarzającym się zjawiskiem w krajach, w których legalna pozostaje kara śmierci. Są to umyślne zabójstwa popełniane przez funkcjonariuszy państwowych, które często następują w wyniku starć z przestępcami lub podejrzanymi. Bywają one często przedstawiane jako niezamierzona konsekwencja rozważnego oraz niezbędnego użycia siły w celu ochrony obywateli.

Papież przypomina, że dobrze pojęta miłość samego siebie jest podstawową zasadą moralności. Uzasadnione jest zatem zapewnienie poszanowania ludzkiego życia, nawet jeśli konieczne jest przy tym zadanie śmiertelnego ciosu agresorowi. Legalna obrona jest nie tylko prawem, ale obowiązkiem tego, który jest odpowiedzialny za życie innych. Obrona dobra wspólnego wymaga, aby napastnik znalazł się w sytuacji, w której nie jest w stanie więcej wyrządzać szkody. Jednakże każde użycie zabójczej siły, które nie jest ściśle niezbędne dla ochrony życia i zdrowia innych, należy uznać za nielegalną egzekucję oraz przestępstwo. Wszelkie działanie obronne musi być proporcjonalne w stosunku do stopnia zagrożenia życia ze strony agresora. Jeśli ktoś, aby bronić własne życie używa więcej przemocy niż jest to konieczne, taki czyn należy uznać za nielegalny – przypomina Franciszek.

Na zakończenie Papież dzieli się spostrzeżeniem na temat dążenia do prawdziwie ludzkiej sprawiedliwości. Do tej pory refleksja w dziedzinie prawa oraz jego filozofii tradycyjne dotyczyła tych, którzy ranią oraz ingerują w prawa innych. Mniej uwagi poświęcano niepowodzeniom, zaniechaniom w niesieniu pomocy tym, którym należałoby pomóc. Tradycyjne zasady sprawiedliwości, charakteryzujące się poszanowaniem praw jednostki oraz ich obroną przed ingerencją innych, powinny być uzupełnione etyką troski. W dziedzinie wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych oznacza to lepsze zrozumienie przyczyn ludzkich zachowań, kontekstu społecznego, wrażliwości przestępców na prawo i cierpienie ofiar. Ten sposób rozumowania, inspirowany Bożym miłosierdziem, powinien prowadzić do pochylenia się nad każdym konkretnym przypadkiem w jego specyfice, a nie zajmowania się jedynie abstrakcyjną liczbą ofiar i sprawców. W ten sposób można zająć się problemami etycznymi i moralnymi wynikającymi z konfliktów oraz będących skutkiem niesprawiedliwości społecznej, zrozumieć cierpienia konkretnych osób oraz znaleźć inny typ rozwiązań, które nie pogłębiają tych cierpień.

Ojciec Święty stwierdził, że potrzebujemy dzisiaj sprawiedliwości, która jest i ojcem, i matką. Aby kształtować bardziej ludzkie społeczeństwo, bardziej godne osób, potrzebne jest dowartościowanie miłości w życiu społecznym – na poziomie politycznym, ekonomicznym i kulturowym – poprzez uczynienie jej stałą i najwyższą formą działania. Ta miłość społeczna powinna przejawiać się w różnych formach troski o człowieka. To najlepsza droga do zapobiegania przestępstwom.

Na zakończenie Franciszek zapewnił, że zarówno on sam jak i Stolica Apostolska będą współpracować z Międzynarodową Komisją przeciwko karze śmierci w budowaniu porozumienia, aby wyeliminować ją ostatecznie z życia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem