Reklama

Cuda dzieją się po cichu

Cud w Sztokholmie

2017-09-19 14:55

Z ks. Ryszardem Flakiewiczem rozmawia Krzysztof Tadej
Niedziela Ogólnopolska 39/2017, str. 36-37

pressmaster/fotolia.com
Ks. Ryszard Flakiewicz SDB na tle portretu św. Jana Bosko

O Polskiej Misji Katolickiej w Szwecji oraz o tym, co się dzieje z krzyżem, który Jan Paweł II trzymał podczas Drogi Krzyżowej w Wielki Piątek 2004 r., z ks. Ryszardem Flakiewiczem, salezjaninem – rektorem Polskiej Misji Katolickiej w Sztokholmie i dyrektorem wspólnoty zakonnej salezjanów w tym mieście – rozmawia Krzysztof Tadej, dziennikarz TVP

KRZYSZTOF TADEJ: – O księżach salezjanach pracujących w Polskiej Misji Katolickiej w Sztokholmie wierni mówią nieraz, że to kapłani, którzy nic nie mają. To prawda?

KS. RYSZARD FLAKIEWICZ SDB: – Rzeczywiście, nie mamy prawie nic własnego, w zasadzie wszystko wynajmujemy.

– Także kościół, w którym odprawiane są w niedzielę Msze św.?

– To przepiękny kościół w parafii św. Jana Chrzciciela w centrum Sztokholmu. Na niedzielne Msze św. przychodzi ok. 2,5 tys. wiernych. Wynajmujemy go od protestantów. A w innej części miasta wynajmujemy pomieszczenia, w których znajdują się kaplica i oratorium. W kaplicy Msze św. odprawiane są dwa razy dziennie. W oratorium natomiast gromadzą się przede wszystkim dzieci i młodzież. Odbywają się tam zajęcia komputerowe, kursy tańca, gry na gitarze, zajęcia fotograficzne, różne spotkania.

– Podobno kapłani mieszkają w wyjątkowo skromnych warunkach...

– W malutkich pokoikach. Mieści się w nich łóżko, stolik i niewiele więcej. Chyba w najmniejszym mieszka były rektor Polskiej Misji Katolickiej – ks. Marian Chojnacki. Mamy jeszcze pokój gościnny do wspólnego odpoczynku, bo jest nas 6 kapłanów, w tym 2 emerytów. To wspomniany ks. Marian Chojnacki oraz ks. Bogdan Wegnerowski, a także ks. Włodzimierz Kruczkowski, ks. Paweł Drążyk, ks. Adam Żbikowski i ja.
Polscy salezjanie opiekują się również parafią diecezjalną w Fittji, czyli w jednej z dzielnic Sztokholmu. Tam na Msze św. przychodzą wierni reprezentujący aż 48 narodowości. W parafii Fittja pracują ks. prob. Zdzisław Lepper i ks. Krystian Zacheja. Ks. Krystian urodził się w Szwecji w polskiej rodzinie i był ministrantem w Polskiej Misji Katolickiej. Później wstąpił do zakonu. Po otrzymaniu święceń i 2-letniej pracy w Polsce od kilku lat pracuje w Szwecji. Od września jest proboszczem parafii w dzielnicy Jakobsberg. To druga parafia, która została nam powierzona w stolicy Szwecji.
W Polskiej Misji Katolickiej nie narzekamy na warunki mieszkaniowe. Jak powiedział nasz założyciel – ks. Jan Bosko, pokój mieszkalny ma wypychać zakonników do ludzi. Zalecał, żeby nie przygotowywać sobie miejsca, w którym będziemy się bardzo dobrze czuli i z którego nie będziemy wychodzili na zewnątrz. Mamy iść do ludzi. Nieraz księża tworzą jakiś swój świat, zamykają się jak w twierdzy odgrodzonej murem i ludzie nie mogą się do nich dodzwonić poza godzinami pracy kancelarii parafialnej. Wierni nie mogą przyjść i normalnie porozmawiać. W Szwecji jest to nie do pomyślenia. Bardzo ważne jest też pozytywne nastawienie do człowieka, zainteresowanie się nim i jego problemami. Nasz kardynał Anders Arborelius jest przykładem takiej postawy i staramy się go naśladować.

– Jaki jest cel Polskiej Misji Katolickiej?

– To przede wszystkim opieka duchowa nad Polonią. Obecnie bardzo często społeczeństwo jest wymieszane, wielonarodowościowe. Jesteśmy otwarci na innych i zapraszamy do nas nie tylko katolików. Nieraz do oratorium przychodzą młodzi Szwedzi. Mówimy wówczas tylko po szwedzku, żeby dobrze się czuli, i myślę, że doceniają naszą otwartość i życzliwość.
W Polskiej Misji Katolickiej ogromną wagę przywiązujemy do prowadzenia katechez. W soboty dwa razy w miesiącu nauczamy 850 dzieci w wynajętym gimnazjum. Nie byłoby to możliwe bez 17 wolontariuszy, którzy uczą dzieci i młodzież. To ludzie wielkiego serca, którzy bezinteresownie poświęcają swój czas dla innych. Jesteśmy im za to bardzo wdzięczni. Robią to bezpłatnie, rezygnując ze swojego wolnego czasu, np. jesienią czy w zimie, gdy dzień trwa bardzo krótko. Oni właśnie w ciągu tych kilku godzin, kiedy jest jasno, idą ewangelizować.
Prowadzimy również kolonie i półkolonie dla dzieci. W tym roku na wakacje do Polski wyjechało 100 dzieci. Opiekunami są również m.in. wolontariusze, którzy sprawują opiekę nad dziećmi w ramach urlopu.

– Działalność Polskiej Misji Katolickiej nie ogranicza się tylko do centrum Sztokholmu...

– W czasie 3 niedziel jeździmy odprawiać Msze św. również poza Sztokholm, do: Norrköping, Linköping, Gävle, Jakobsberg i Uppsala.
Opieka duchowa nad Polakami to kontynuacja wspaniałych działań św. Urszuli Ledóchowskiej, która przybyła tu w 1914 r. Prowadziła działalność religijną, społeczną, edukacyjną i podkreślała swoje polskie pochodzenie w czasie, gdy Polski nie było na mapach świata. To również kontynuacja wysiłków wielu polskich kapłanów, m.in. ks. Hermana Burczyka, ks. Czesława Chmielewskiego, ks. Jana Buczkowskiego.
Nie należy również zapominać, że oprócz salezjanów pracuje w Szwecji wielu polskich księży diecezjalnych i kapłanów z innych zakonów. Są tu np. polscy kapucyni.

– Ilu Polaków mieszka obecnie w Szwecji?

– Ocenia się, że ponad 100 tys. Niektórzy podają, że 150 tys., a nawet więcej. Ale trudno dokładnie to oszacować, bo wielu naszych rodaków przyjeżdża tylko na kilka miesięcy. Trochę popracują i wyjeżdżają.

– Czy Polacy, którzy przyjeżdżają do Szwecji, oddalają się od Kościoła?

– Moje doświadczenie jest inne. Dzieje się coś przeciwnego. Bardzo często wielu z nich mówi, że dopiero tutaj powróciło do Kościoła i Pana Boga. W Szwecji tęsknią za ojczyzną i ludźmi, z którymi mogliby porozmawiać po polsku. U nas odnajdują wspólnotę, w której dobrze się czują. Są oczywiście też tacy, którzy przyjeżdżają i duchowo są nieobecni. Ale mija czas, przychodzą trudności i powracają do Kościoła. Przychodzili – i przychodzą – do mnie i tacy, którzy mówili, że w Szwecji ciężko pracują, zarabiając na rodzinę, a w kraju żona lub mąż jest już z kimś innym. Małżeństwo się rozpada. Są załamani, szukają pomocy u nas i wracają do Kościoła.

– Znając m.in. takie sytuacje, co Ksiądz zaleciłby tym, którzy chcą wyjechać do pracy w Szwecji?

– Jeśli ktoś nie ma naprawdę dramatycznej sytuacji, a chce przyjechać tylko po to, by zarobić trochę pieniędzy, to zawsze mówię, żeby został w kraju. Pracujmy dla dobra Polski i spędzajmy czas z rodziną. Tego czasu nikt później nie zwróci i żadne pieniądze nie są warte utraty rodziny. Jeśli jednak ktoś decyduje się przyjechać, to powinien mieć gwarancję miejsca zamieszkania i pracy. Zdarzały się bowiem sytuacje, że ludzie przyjeżdżali i następowało rozczarowanie. Zobaczyli, że ceny są tu szokujące, a oni nie zarabiali, i z każdym dniem pogrążali się w depresji. Przychodzili do nas i domagali się, żebyśmy załatwiali im pracę i tanie mieszkanie. Pojawiały się pretensje, że nie prowadzimy hotelu dla Polaków.

– Jak Księża wówczas reagują?

– Tłumaczymy, że nie prowadzimy hotelu, nie mamy mieszkań do wynajęcia. Jeśli możemy komuś pomóc, to pomagamy, ale nasze możliwości są ograniczone. Pamiętam rodzinę, która przyjechała do Szwecji maluchem. Byli bardzo zadłużeni w Polsce, nie mogli znaleźć pracy. W desperacji przyjechali do Sztokholmu i koczowali z małym dzieckiem w samochodzie. Tej rodzinie pomogliśmy. Zdarza się też, że pytamy znajomych, którzy prowadzą własną działalność, czy mogą komuś pomóc. Ale nawet Polacy niechętnie zatrudniają tych, których nie znają, bo mają złe doświadczenia. Sam pamiętam, jak kiedyś jeden z Polaków zapewniał, że wszystko potrafi zrobić. Dostał materiał, ale nie wykonał tego, do czego się zobowiązał. Zniszczył materiał i jeszcze domagał się zapłaty. Innym razem prosiłem panią, żeby przyjęła Polaków do domu na nocleg. Zrobiła to po naszej rekomendacji. Gdy poszła do pracy, nasi rodacy wynieśli jej wszystko z mieszkania... Tu spotykamy – jak w każdym miejscu świata – dobro i zło. Są bardzo dobrzy Polacy, uczciwi, fachowcy – spotykam ich w kościele. To wspaniali, szlachetni i bardzo wierzący ludzie. Niestety, są też tacy, którzy niszczą tę dobrą opinię. Inną kwestią są nadmierne oczekiwania. Przyjechał kiedyś mężczyzna, który domagał się ode mnie pomocy. Mówił, że w Polsce za 2 tys. zł nie opłaca mu się pracować. Byłem zdumiony. Wyjaśniałem mu, że w Szwecji mieszkają nie tylko bogaci. Są tu np. emeryci, którzy mają bardzo niskie świadczenia i z trudem radzą sobie, by przeżyć do pierwszego. Porównując koszty życia w Polsce i Szwecji, mają zdecydowanie mniej niż suma, którą wymienił.

– W Sztokholmie zajmuje się Ksiądz również opieką duchową nad Polakami, którzy znajdują sięw więzieniu.

– Kiedy Polacy w więzieniu chcą tego, to idę ich odwiedzić, odprawić Mszę św., pomodlić się z nimi. Kiedyś były to regularne odwiedziny, ale po wejściu w życie jednej z ustaw odsyła się do Polski tych, którzy nie mają obywatelstwa szwedzkiego lub dokumentów o pobycie stałym. Podczas tych odwiedzin wiele się nauczyłem. Przede wszystkim tego, że nie należy szybko oceniać ludzi. Bardzo łatwo jest kogoś osądzić, ale przecież nie znamy jego historii, przeżyć, doświadczeń, nie wiemy, w jakim środowisku ktoś się wychował i w jakich był sytuacjach. Pamiętam chłopaka, który został skazany za kradzież. Mówił, że w dzieciństwie bił go ojciec za to, że nic nie przyniósł do domu, że nic nie ukradł. I on, żeby uniknąć kary, tak właśnie czynił, i uważał, że dobrze robi, bo omija go cierpienie. W więzieniu widziałem, że nastąpiła w nim wielka przemiana. Stało się to wtedy, gdy przyniosłem tam słynny drewniany papieski krzyż...

– Krzyż, który podczas ostatniej Drogi Krzyżowej w 2005 r. trzymał w swoich rękach Jan Paweł II.

– Ten krzyż został sprowadzony po staraniach p. Bogusi Zaniewicz-Dybeck, która jest przewodniczącą Towarzystwa Przyjaciół Fundacji Jana Pawła II w Sztokholmie. Krzyż był u nas w kościele, a potem zabrałem go na Mszę św. do więzienia. Uczestniczyli w niej polscy więźniowie i polska strażniczka, p. Grażynka. Podczas kazania opowiedziałem o krzyżu i pokazałem zdjęcia z Janem Pawłem II. I nagle zorientowałem się, że panuje niesamowita cisza, a wszyscy są wpatrzeni w krzyż jak w najpiękniejszy obraz. Po Komunii św. powiedziałem, że można już usiąść, jednak nikt mnie nie posłuchał, wszyscy dalej klęczeli i patrzyli jak zahipnotyzowani na krzyż. Na koniec pobłogosławiłem krzyżem i powiedziałem, że jeśli ktoś chce oddać hołd krzyżowi, może do niego podejść. I ten chłopak, którego ojciec bił w dzieciństwie, gdy nie przynosił do domu nic ukradzionego, spytał, czy może się do krzyża przytulić. Kiedy część osób przeszła do sąsiedniego pomieszczenia, w którym spotkaliśmy się po Mszy św., kątem oka zobaczyłem, jak długo tulił się do tego krzyża. Tego widoku nie zapomnę do końca życia. Po miesiącu przyszedł do mnie i poprosił, żebym przygotował go do bierzmowania. Po jakimś czasie wyspowiadał się i otrzymał w więzieniu sakrament bierzmowania z rąk wikariusza biskupa ks. Mirosława Dudka. Świadkami byli inni więźniowie. Mówił, że zwrot w jego życiu nastąpił właśnie wtedy, gdy zobaczył papieski krzyż. Uważam, że ta przemiana, nawrócenie to był cud Jana Pawła II...
Poprzednią rozmowę z ks. Ryszardem Flakiewiczem zamieściliśmy w nr. 37/2017. I

Tagi:
Kościół emigracja

Polacy żyjący na świecie często nie czują się wykorzenieni

2018-09-25 21:19

lk / Płock (KAI)

Polacy żyjący na świecie, który jest globalną wioską, często nie lubią być nazywani emigrantami. Granice mają dla nich charakter umowny i wcale nie czują się wykorzenieni, gdyż podtrzymują kontakt z ojczyzną – powiedział KAI bp Wiesław Lechowicz. Delegat KEP ds. Emigracji Polskiej relacjonował sprawy duszpasterstwa Polonii na 380. zebraniu plenarnym KEP w Płocku.

Ks. Rytel-Andrianik

Bp Lechowicz podziękował pozostałym biskupom za to, że doceniają duszpasterstwo polonijne m.in. poprzez wysyłanie księży do pracy z Polonią. Pracuje wśród niej na całym świecie ok. 2 tys. polskich kapłanów. W ub. roku wyjechało w tym celu 18 kapłanów, w tym roku będzie ich trzynastu.

W Polsce w tym roku, m.in. z okazji 100. rocznicy odzyskania niepodległości, odbywały się w kraju liczne wydarzenia o charakterze polonijnym, jak II Kongres Młodzieży Polonijnej (lipiec-sierpień) i V Światowy Zjazd Polonii i Polaków z Zagranicy (wrzesień). Wzięli w nim udział młodsi i starsi Polacy z całego świata.

W ramach Światowego Zjazdu Polonii i Polaków z Zagranicy odbyło się Światowe Forum Duszpasterstw Polonijnych. – Była to okazja do wymiany doświadczeń i zastanowienia się, w jaki sposób możemy nadal troszczyć się w ośrodkach polonijnych o ducha religijnego i patriotycznego. Chodzi też o podtrzymywanie kontaktów nie tylko od święta, ale systematycznie – wyjaśnił bp Lechowicz.

Jego zdaniem, nie ma z tym problemu w Europie, gdzie dobrze działają Polskie Misje Katolickie. Nieco słabiej więź z ojczyzną jest podtrzymywana za oceanem: w obu Amerykach czy w Australii.

W opinii delegata KEP ds. Emigracji Polskiej, nie ma takiej grupy Polaków na obczyźnie, która nie byłaby szczególnym wyzwaniem duszpasterskim dla Kościoła w Polsce. – Na tyle, na ile nas stać, próbujemy docierać z naszymi księżmi do Polonii, nawiązywać kontakty z Kościołami lokalnymi poprzez miejscowych biskupów, tak, aby Polacy nie tworzyli zagranicą enklaw, ale byli częścią tamtejszych Kościołów – powiedział bp Lechowicz.

Przypomniał, że współcześnie żyjemy w świecie, który jest globalną wioską. Najnowsza fala polskiej emigracji nie ma charakteru ideowego, ale ekonomiczny. Polacy jednak często nie obawiają się osłabienia swoich więzi z krajem, uważając, że mogą podtrzymywać tożsamość narodową równie dobrze mieszkając poza Polską.

– Oni często nie lubią, jak się ich nazywa emigrantami. Żyją bowiem w świecie, granice mają dla nich charakter umowny, mogą niemal w każdej chwili wrócić do kraju i nie czują się wykorzenieni – dodał bp Lechowicz.

Zdaniem delegata KEP ds. Emigracji Polskiej, warto ponadto rozważyć częstsze uhonorowanie Polaków, którzy pracują wśród rodaków na obczyźnie na rzecz podtrzymania więzi z ojczyzną i wspierają w pracy duszpasterskiej duchownych.

Bp Wiesław Lechowicz wybiera się niedługo do Chicago, gdzie z tamtejszą Polonią będzie świętował 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Patriarcha Bartłomiej potwierdził, że chce udzielić autokefalii Kościołowi prawosławnemu na Ukrainie

2018-09-24 19:39

kg (KAI/RISU) / Stambuł

Patriarcha konstantynopolski Bartłomiej na zakończenie liturgii w cerkwi św. Focjusza w Stambule oznajmił, że rozesłał wszystkim zawiadomienie, iż Ukraina niebawem otrzyma autokefalię, gdyż ma do tego prawo. Poinformował o tym 23 września portal fanarion.blogspot.com .

pl.wikipedia.org

Według tegoż źródła, honorowy zwierzchnik światowego prawosławia wspomniał o tym przy okazji obecności na liturgii teologa czeskiego. Przypomniał, że Kościół prawosławny Ziem Czeskich i Słowacji jest najmłodszym Kościołem lokalnym, jaki otrzymał autokefalię od Konstantynopola (w 1998) i "teraz przyszła kolej na Ukrainę". "Mam nadzieję, że otrzyma ona status autokefalii w najbliższym czasie, mimo istniejących przeszkód i stanie się to, ponieważ ma do tego prawo" - stwierdził z mocą Bartłomiej.

Wyjaśnił przy tym, że z jednej strony jest to jej (Ukrainy) wyłączne prawo do otrzymania takiego statusu, z drugiej zaś prawo do nadania go "należy wyłącznie do naszego Patriarchatu Ekumenicznego, jak to było ze wszystkimi nowymi Kościołami prawosławnymi, począwszy od Rosji w XVI wieku, a kończąc na Kościele Czech i Słowacji, o czym wspomniałem wcześniej".

Mówca zapewnił, że nie lęka się gróźb. Podkreślił, że w jednym z niedawnych swych przemówień zaznaczył, iż Patriarchat Konstantynopolski ani nie grozi, ani sam nie znajduje się pod zagrożeniem, jednakże wykonując święte kanony, konsekwentnie nadal udziela ze swej strony autokefalii oraz trzyma się poważnych przywilejów, jakie przyznały mu sobory powszechne. "Tych uprawnień i kanonów soborowych, przyznanych nam jako Prymasowskiemu Kościołowi Konstantynopolskiemu, nie zdradzimy. Przestrzegamy i trzymamy się tych kanonów i będziemy wcielać je w życie w przypadku zarówno Ukrainy, jak i w każdym innym, jeśli zajdzie taka konieczność" - zapewnił na zakończenie patriarcha Bartłomiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kościół nie może nigdy zamilknąć

2018-09-25 19:58

eg / Płock (KAI)

Uroczysta Eucharystia w bazylice katedralnej płockiej 25 września wieczorem, pod przewodnictwem abp. Salvatore Pennacchio, nuncjusza apostolskiego w Polsce, była modlitewnym podsumowaniem pierwszego dnia obrad 380. Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski w Płocku. – Kościół nie może nigdy zamilknąć: z lęku, braku odwagi, czy chęci przypodobania się komukolwiek - podkreślił w homilii kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski. Episkopat Polski gości w Płocku z okazji Roku Jubileuszowego św. Stanisława Kostki.

Stelmasiak Artur

W Eucharystii wzięli udział liczni biskupi z całej Polski na czele z nuncjuszem apostolskim w Polsce abp Salvatore Pennacchio, przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski Stanisławem Gądeckim i prymasem Polski Wojciechem Polakiem.

Na początku Eucharystii w murach XII-wiecznej katedry pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny zebranych powitał biskup płocki Piotr Libera. Przypomniał historię bazyliki, zbudowanej przez biskupa Aleksandra z Malonne, przy wsparciu księcia Bolesława Krzywoustego. Spoczywają w niej prochy książąt piastowskich: Władysława Hermana, Bolesława Krzywoustego, Bolesława Kędzierzawego i innych „władców i dziedziców Mazowsza i wszystkich ziem polskich”.

Hierarcha przypomniał też, że istniejący w przeszłości na Tumskim Wzgórzu klasztor benedyktynów, był miejscem modlitw i studiów. Kwitła w nim wymiana: myśli, ksiąg i dzieł sztuki z Rzymem, Krakowem i Magdeburgiem, z Gnieznem i Liege, czego najwymowniejszą pamiątką są słynne Drzwi Płockie, a także niedawno odzyskany „Pontyfikał Płocki” z XII wieku.

Pasterz Kościoła płockiego dodał ponadto, że gdy bł. Antoni Julian Nowowiejski odnawiał katedrę na początku XX wieku, zadbał o to, żeby stała się „najbardziej Maryjna i anielska z wszystkich polskich katedr”. - Taka, jak mazowiecki duch i serce. Jak św. Stanisław Kostka, nasz mazowiecki Ziomek z Rostkowa, pod którego patronat – wraz z całym Episkopatem Polski - jeszcze raz oddajemy dzisiaj naszą Ojczyznę, a zwłaszcza dzieci i młodzież, jej przyszłość! Oddajemy także dwudniowe prace naszego Zebrania Plenarnego – podkreślił bp Libera.

Podczas Eucharystii homilię wygłosił kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski. Odwołał się do historii diecezji płockiej, która powstała w II połowie XV wieku. Rozsławił ją św. Stanisław Kostka, patron Polski, diecezji płockiej, dzieci i młodzieży, będąc jej „jaśniejącą perłą”. Droga jego świętości była „krótka i prosta”, stawiał sobie wymagania duchowe i ascetyczne. Nie udało mu się jednak przełamać oporu rodziców, sprzeciwiających się jego wstąpieniu do zakonu, ponieważ „nie poznali się na darach Bożych”.

- Wychowanie młodych jest zawsze dla pokolenia starszych sprawą najważniejszą, a zarazem trudną. Zawsze pytano, jak trafić do młodego człowieka, jak budzić potrzeby, jak przekazywać wiarę, jak odpowiadać na pytania egzystencjalne. Przeszkodą są różnice pokoleniowe, ale też różnice między samymi młodymi. Oprócz reguł wychowawczych, potrzeba autentycznego świadectwa wiary – zaakcentował kard. Nycz.

Zaznaczył też, że Synod o młodych w Rzymie odbywa się po to, aby nie było „rozejścia się w Kościele różnych środowisk”, aby zwrócić uwagę na brak odpowiedniej drogi w zsekularyzowanym świecie. To wyzwanie, aby „nie zatracić drogi w wychowaniu”.

Zdaniem hierarchy, często chrześcijanie, podejmując się przekazywania wiary, mogą „sami sobie wydawać się błaznem”. Mówią rzeczy prawdziwe, ale środowiska słuchaczy nie chcą tego przyjąć. To jest „dramat rozejścia się katechety, księdza, wychowawcy ze współczesnym światem”. Dlatego potrzebne jest mocne i czytelne świadectwo wierzących, bo wiara zawsze jest łaską, a ewangeliczna propozycja powinna obejmować całego człowieka, jego rozum zmysły i wolę.

- Idąc z orędziem ewangelicznym do człowieka współczesnego Kościół nie może nigdy zamilknąć, z lęku czy braku odwagi, czy też z chęci przypodobania się komukolwiek. Takiej postawy uczy nas św. Stanisław Kostka i dlatego jest aktualny i ponadczasowy – konkludował kardynał.

W Eucharystii w płockiej katedrze uczestniczyły m.in. kapituły z diecezji: katedralna oraz kolegiackie z Płocka i Pułtuska, organizacje katolickie, reprezentanci Kościołów chrześcijańskich w Płocku, przedstawiciele parlamentu i samorządu, rektorzy wyższych uczelni, przedstawiciele miejskich instytucji, młodzież szkolna z pocztami sztandarowymi, harcerze z ZHR. Wzięło w niej udział duchowieństwo diecezji płockiej oraz społeczność Wyższego Seminarium Duchownego w Płocku.

Oprawę muzyczną Eucharystii zapewnił Płocki Chór Katedralny Pueri et Puellae Cantores Plocenses i Brass Quintet Canzona.

Wydarzenie było transmitowane na kanale YouTube przez Katolickie Radio Diecezji Płockiej.

Msza św. w bazylice katedralnej płockiej zwieńczyła pierwszy dzień 380. Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski w Płocku (25-26 września). Płockie obrady Episkopatu wpisały się do diecezjalnego kalendarza obchodów Roku św. Stanisława Kostki, z której pochodzi Święty – w tym roku przypada 450. rocznica jego śmierci.

Obchody te zainaugurowano 20 sierpnia 2017 r. w Rostkowie koło Przasnysza – miejscu urodzin Świętego, z udziałem abp. Stanisława Gądeckiego z Poznania. Ważnym wydarzeniem jubileuszowego roku była też 19 sierpnia br. również w Rostkowie - Msza św. z udziałem kard. Stanisława Dziwisza z Krakowa.

Rok św. Stanisława Kostki zakończy się w diecezji płockiej w niedzielę Chrystusa Króla 25 listopada w parafii pw. św. Stanisława Kostki w Rypinie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem