Reklama

Koronowana Patronka diecezji

2017-09-13 11:20

Dk. Waldemar Rozynkowski
Edycja toruńska 38/2017, str. 4

Archiwum
Na uroczystości koronacyjne przybyli duchowni, siostry zakonne i wierni świeccy z całej Polski, ok. 30 tys.

Jedną z form kultu Matki Bożej są nowenny. Do grona najbardziej znanych w Kościele należy Nieustanna Nowenna do Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Jej cechą charakterystyczną jest to, że wierni dziękują Maryi i proszą za jej wstawiennictwem, wyrażając to m.in. w formie pisemnej

Nieustanna Nowenna po raz pierwszy została odprawiona w 1922 r. w Stanach Zjednoczonych w świątyni redemptorystów w Saint Louis. Do Europy dotarła podczas II wojny światowej poprzez redemptorystów – kapelanów armii amerykańskiej. Po wojnie nabożeństwo rozwinęło się dynamicznie na całym świecie. Dla przykładu obecnie w stolicy Filipin Manili, w parafii prowadzonej przez redemptorystów, w Nieustannej Nowennie uczestniczy co tydzień ponad 100 tys. wiernych.

Nieustanna Nowenna w Toruniu

W Polsce Nieustanna Nowenna została odprawiona po raz pierwszy 23 stycznia 1951 r. w kościele Ojców Redemptorystów w Gliwicach. Dzień ten uważa się oficjalnie za datę wprowadzenia nabożeństwa do Polski. W pierwszej Nieustannej Nowennie uczestniczyło blisko 3 tys. wiernych i wpłynęło na nią przeszło 3 tys. próśb oraz podziękowań. Uroczysta inauguracja Nieustannej Nowenny w Toruniu miała miejsce w 12 grudnia 1951 r. Obecnie trudno jest podać dokładną liczbę parafii, w których odprawiane jest to nabożeństwo, w publikacjach można spotkać liczbę ok. 2 tys. Nie mamy wątpliwości, że w diecezji toruńskiej, w znacznym stopniu właśnie za sprawą toruńskiego ośrodka kultu maryjnego, Nieustanna Nowenna jest obecna w każdej parafii.

Patronka diecezji chełmińskiej

Rozwijający się dynamicznie w Toruniu kult Matki Bożej Nieustającej Pomocy miał ogromny wpływ na ogłoszenie patronatu maryjnego nad diecezją chełmińską. Postacią kluczową dla starań o ten patronat był bp Kazimierz Józef Kowalski, który posługę ordynariusza diecezji chełmińskiej pełnił w latach 1946-72. Wyjątkowe miejsce w inspirowaniu duchowości maryjnej w diecezji chełmińskiej zajmował ośrodek toruński, którego częstym gościem był biskup ordynariusz.

Reklama

Papież Jan XXIII przychylił się do prośby ordynariusza chełmińskiego i wydał 29 listopada 1962 r. dekret, na mocy którego ustanowił Matkę Bożą Nieustającej Pomocy, obok św. Wawrzyńca, główną patronką diecezji chełmińskiej. Kiedy w następnym roku 23 czerwca 1963 r., obchodzono w diecezji chełmińskiej uroczystości ku czci Matki Bożej Nieustającej Pomocy, do Torunia przyjechał ordynariusz chełmiński i przewodniczył ceremonii.

Koronacja ikony

Uroczystości koronacyjne rozpoczęły się 30 września 1967 r. Przez cały dzień do Torunia przybywali pielgrzymi i zaproszeni goście. Byli to głównie redemptoryści z rozsianych po całej Polsce domów zakonnych oraz duchowieństwo i wierni z wielu parafii diecezji chełmińskiej.

Po godz. 18 świątynia na Bielanach wypełniła się wiernymi. O godz. 19 sufragan chełmiński bp Zygfryd Kowalski odprawił Mszę św. Kazanie wygłosił sufragan włocławski bp Jan Zaręba. Po Eucharystii w świątyni odmówiono Różaniec, modlitwę poprowadzili księża salezjanie.

Od godz. 22 rozpoczęło się czuwanie, które prowadzili klerycy redemptorystów, a następnie o. Henryk Bernacki. O godz. 24 rozpoczęła się Eucharystia, której przewodniczył sufragan diecezji chełmińskiej bp Bernard Czapliński, a homilię wygłosił sufragan siedlecki bp Wacław Skomorucha. Msza św. miała zgromadzić ok. 2 tys. wiernych.

W niedzielę od samego rana zostały odprawione kolejno cztery Msze św., którym przewodniczyli m.in. ordynariusz przemyski bp Ignacy Tokarczuk, ordynariusz tarnowski bp Jerzy Ablewicz oraz sufragan siedlecki bp Wacław Skomorucha.

Prymas Stefan Wyszyński pojawił się na Bielanach ok. godz. 10. Jego ingres miał miejsce o godz. 10.30, kiedy to wraz z innymi biskupami oraz duchowieństwem udał się na plac przed kościołem. Po powitaniach odczytano bullę papieską zezwalającą na koronację oraz listy gratulacyjne od generała zakonu redemptorystów o. Wilhelma Gaudreau i kard. Karola Wojtyły. Po odmówieniu modlitw miało miejsce poświęcenie złotych koron. Następnie Prymas nałożył korony na obraz, a potem odbyła się Eucharystia.

Na uroczystości koronacyjne do Torunia przybyli wierni z całej Polski, przyjmuje się, że było ich ok. 30 tys. Najwięcej oczywiście z samego miasta oraz najbliższych miejscowości. Nie zabrakło przedstawicieli z parafii z Osieka Rypińskiego, czyli miejsca, do którego został sprowadzony na początku XX wieku koronowany po kilkudziesięciu latach obraz. Po uroczystościach władze państwowe oskarżyły organizatorów wydarzenia koronacyjnego m.in. o zainstalowanie urządzeń magnetofonowych, wywieszenie biało-żółtych flag na zewnątrz kościoła oraz zorganizowanie zbiórki pieniężnej poza ogrodzeniem kościoła. Sprawa ciągnęła się kilka miesięcy, ostatecznie 12 lutego 1968 r. rektor klasztoru toruńskiego o. Alfons Wittig został ukarany grzywną w wysokości 1,5 tys. zł.

Kradzież koron

Kilkanaście miesięcy po koronacji obrazu Matki Bożej Nieustającej Pomocy na toruńskich Bielanach miała miejsce profanacja obrazu i kradzież zdobiących go koron. Włamania do kościoła dokonano w nocy z 3 na 4 lutego 1969 r. Złodzieje dostali się do wnętrza kościoła przez okno w kaplicy akademickiej pw. św. Teresy. Odpiłowali pręt w kracie zabezpieczającej kaplicę Matki Bożej Nieustającej Pomocy i weszli do jej wnętrza. Łomem rozbili zabezpieczające obraz szkło i oderwali z cudownej ikony korony. Na szczęście okazało się, że były to tylko mosiężne korony zastępcze. Złodzieje skradli część wiszących przy cudownej ikonie wotów. Podczas kradzieży uszkodzony został także nieznacznie sam obraz, gdyż porysowały go odłamki szkła.

Wydarzenie kradzieży koron odbiło się wielkim echem w całej Polsce. Ordynariusz chełmiński bp Kazimierz Józef Kowalski wezwał wszystkich wiernych swojej diecezji do modlitwy wynagradzającej podczas siedmiu nowenn środowych do Matki Bożej Nieustającej Pomocy odprawianych w kościele na Bielanach. Nowe korony zostały poświęcone oraz nałożone przez ordynariusza chełmińskiego podczas Nieustannej Nowenny odprawionej 26 marca 1969 r.

Patronka diecezji toruńskiej

Św. Jan Paweł II 25 marca 1992 r. wprowadził nowy podział diecezjalny Kościoła w Polsce i powołał do życia 13 nowych diecezji, w tym diecezję toruńską. Od początku istnienia diecezji wyjątkowe miejsce zajmuje w niej Matka Boża Nieustającej Pomocy, gdyż to Ona została ogłoszona jej patronką. W święto Matki Bożej Nieustającej Pomocy 27 czerwca 1992 r. nowo mianowany ordynariusz diecezji toruńskiej bp Andrzej Suski pierwszy raz przewodniczył celebracjom liturgicznym ku czci Matki Bożej. Zawierzył on Maryi w wizerunku Nieustającej Pomocy całą diecezję.

Afiliacja

Rozwijający się dynamicznie w Toruniu kult Matki Bożej Nieustającej Pomocy zaowocował tym, że 17 czerwca 2004 r. sanktuarium toruńskie zostało afiliowane do Bazyliki Matki Bożej Większej w Rzymie. Decyzja ta oznacza, że obydwa miejsca kultu maryjnego zaczęła łączyć szczególna więź duchowa. W praktyce oznacza to przede wszystkim, że sanktuarium toruńskie otrzymało te same odpusty, jakie są przywilejem bazyliki rzymskiej. Uzyskanie tych dóbr duchowych jest możliwe w następujących okolicznościach: w święto tytularne Bazyliki Matki Bożej Większej, przypadające 5 sierpnia (tego dnia wspominana jest rocznica poświęcenia bazyliki rzymskiej); w święto tytularne kościoła na Bielanach, czyli we wspomnienie św. Józefa; we wszystkie uroczystości poświęcone Najświętszej Maryi Pannie, czyli w Bożej Rodzicielki Maryi (1 stycznia), Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny (15 sierpnia) oraz Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny (8 grudnia); odpust można uzyskać także raz w roku w dniu wybranym indywidualnie przez każdego wiernego; wyjątkową wartość nadano także zorganizowanym grupom pielgrzymów, które przybywają do toruńskiego sanktuarium – mogą one uzyskać przywilej odpustowy każdorazowo, kiedy nawiedzą to miejsce.

Przywileje duchowe, zwane odpustami, można uzyskać pod zwykłymi warunkami, czyli: spowiedź, uczestnictwo w Mszy św. i przyjęcie Komunii św., modlitwa w intencji Ojca Świętego oraz wyznanie wiary.

Tagi:
nowenna

Kraków: Nowenna miesięcy z bł. Salomeą

2018-02-13 17:32

Krakowska wspólnota Sióstr Klarysek zaprasza do spotkania z wyjątkową kobietą, księżną, która odrzucając koronę królewską, wybrała ubóstwo, idąc śladem św. Franciszka i św. Klary.


Błogosławiona Salomea, bo to o niej mowa, odkryła, że na MIŁOŚĆ odpowiada się miłością: całkowitą, pełną oddania i rezygnacji z siebie. Dziś ponownie staje przed nami i uczy wartości życia, czystości, wierności w małżeństwie i zakonie, służby ubogim, patriotyzmu, wytrwałości, odwagi, modlitwy, miłości i pokoju.

Zapraszamy do wspólnej modlitwy w czasie nowenny miesięcy (od 19. lutego do 19. października 2018 r.) w Jubileuszowym Roku 750 – lat od śmierci bł. Salomei.

W poszczególnych miesiącach szczególnie zapraszamy:

W lutym – OSOBY KONSEKROWANE

W marcu – MŁODZIEŻ

W kwietniu – KLERYKÓW SEMINARIUM DUCHOWNEGO

W maju – KLUB INTELIGENCJI KATOLICKIEJ

W czerwcu – KATECHETÓW, NAUCZYCIELI I WYCHOWAWCÓW

W lipcu – APOSTOLAT MARGARETKA

W sierpniu – DUSZPASTERSTWO TRZEŹWOŚCI

We wrześniu - SZCZEGÓLNY DZIEŃ MODLITWY ZA OJCZYZNĘ

W październiku – MAŁŻEŃSTWA I RODZINY

Każdego 19. dnia miesiąca:

15.00 – wystawienie Najświętszego Sakramentu i Koronka do Bożego Miłosierdzia

16.30 – Nieszpory

17.00 – Msza św., po niej litania do bł. Salomei i uczczenie relikwii

Miejsce: Klasztor Sióstr Klarysek

Kościół św. Andrzeja Apostoła

ul. Grodzka 54, Kraków

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Świadectwo: Lekarz rozpłakał się ze wzruszenia

2018-02-16 11:47

Fragment książki „Cuda dzieją się po cichu. O jasnogórskich cudach i łaskach”

„Amputacja” – krótko powiedział doktor. Kazimiera Wiącek z Lublina podniosła wzrok. „Nie rozumiem. Jak to…”

Piotr Drzewiecki

„Jest porażenie nerwu w lewej nodze, a teraz jeszcze ten zator tętniczy. Tu już nie ma czego leczyć. Amputacja jest konieczna” – powtórzył medyk. Kobieta wróciła do domu, bijąc się z myślami. Jak to, odetną jej nogę?! Co prawda chodzi o kulach, ale wciąż chodzi i ma dwie nogi! Kiedy zadzwonił dzwonek i otworzyła drzwi, odetchnęła z ulgą.

W odwiedziny wpadł zaprzyjaźniony lekarz. On na pewno coś wymyśli. Chciał jej dodać odwagi, ulżyć w cierpieniu. Ale niczego nie wymyślił. „Chyba bez amputacji się nie obejdzie” – powiedział smutno. „Jeśli tak, to ja chcę jechać na Jasną Górę!” – oznajmiła twardo.

Cała rodzina zaoponowała przeciwko takiemu pomysłowi. Śmierć jej grozi w każdej chwili, a ona chce sobie podróże urządzać? Kazimiera postawiła na swoim. W przekonaniu rodziny dopomógł lekarz, który miał nadzieję, że pielgrzymka do Częstochowy przynajmniej doda otuchy jego cierpiącej pacjentce. Nie puścili jej samej. Razem z Kazimierą pojechała jej siostra, siostrzenica i bliska sąsiadka. Od rannego odsłonięcia – w niedzielę 22 czerwca 1980 roku – do zasłonięcia Cudownego Obrazu o godzinie 13 Kazimiera Wiącek bez chwili przerwy modliła się w Kaplicy Matki Bożej razem z towarzyszącymi jej kobietami. Kiedy rozległy się bębny zwiastujące zasłonięcie Obrazu, z twarzą zalaną łzami zwróciła się do siostry: „Popatrz, zasłonili Matkę

Bożą i Ona pozostawiła mnie z kulami!”. Chwilę później poczuła niezwyczajny przypływ siły. Podkurczona, zagrożona amputacją noga rozluźniła się, wyprostowała, a Kazimiera Wiącek odstawiła kule, oparła je o filar i wyprostowana przyłączyła się do kolejki „Na ofiarę”. Tam zdjęła swoje korale i położyła je na ołtarzu.

Przeżycie było tak silne, a wydarzenie tak nieprawdopodobne, że nie przyszło jej do głowy, aby komukolwiek zgłosić swoje uzdrowienia. Na Jasnej Górze pojawiła się dopiero dwa tygodnie później. A wraz z nią znów siostra, siostrzenica i sąsiadka. Złożyły zeznania przed kronikarzem jasnogórskim; Kazimiera do akt dołączyła zaświadczenie od lekarza, który – gdy ją zobaczył bez kul, ze zdrową nogą – zwyczajnie rozpłakał się ze wzruszenia.

Zaświadczenie lekarskie brzmiało: „Od dnia 23 maja 1979 roku wystąpiło porażenie zupełne kończyny dolnej lewej. 9 maja 1979 roku wystąpił zator tętnicy podudzia lewego, co groziło amputacją kończyny. 22 czerwca 1980 roku ustąpiło porażenie”. Kazimiera Wiącek nie miała wątpliwości, za czyją sprawą to porażenie ustąpiło. Zdrowa i ogromnie szczęśliwa przez szereg lat w rocznicę swojego uzdrowienia pielgrzymowała na Jasną Górę do Matki Bożej, by Jej ze wszystkich sił dziękować za tę niezwykłą łaskę, jakiej doznała. A jej kule? Wiszą obok kul Janiny Lach, wskazując przybywającym pielgrzymom, czym jest nagrodzona ufność.

„CUDA DZIEJĄ SIĘ PO CICHU.


O JASNOGÓRSKICH CUDACH I ŁASKACH.”
Autor: Anita Czupryn
Premiera: 26 lutego 2018 r.
Wydawnictwo: Fronda PL. Sp. z o.o.

Przeczytaj także: Cuda dzieją się po cichu. O Jasnogórskich cudach i łaskach

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Mój Krzyż codzienny

2018-02-23 14:41

Joanna Warońska, Częstochowa

Mój krzyż nie jest wielki. Ot, połączone dwa kawałki drewna. Od razu zwróciłam uwagę, że nie ma na nim Chrystusa, a przecież w dzieciństwie było to dla mnie niezwykle ważne. Tak jakbym potrzebowała portretu Zbawcy. Mojego Zbawcy. Później dostrzegłam powszechność braku tego wizerunku.

congerdesign/pixabay.com

Otaczały mnie miliony przewrażliwionych i rozdętych ego, wpychających się w moje oczy, uszy, zabierających moją przestrzeń. I każde z nich chciało wciągnąć mnie w swoją orbitę. Miałam stać się ich częścią i potwierdzać ich wielkość. Nic więc dziwnego, że i pusty krzyż stawał się dla nich wygodną alegorią cierpienia w ogóle, która sprowadzała pokusę zbyt łatwego płaczu nad sobą. Mogli poczuć przez chwilę jedność z cierpiącym Bogiem. To był etap pierwszy. Potem pojawiało się rozpamiętywanie swojego losu i wiele pytań: Dlaczego ja? Dlaczego mnie? Czy to fatum? Czy może Bóg o mnie zapomniał?

Ale istota krzyża nie może przecież wyczerpywać się w cierpieniu. Albo przynajmniej takie doświadczenie nie może kończyć się licytacją, czyj ból jest większy, kogo bardziej uszlachetnił i kto w opinii innych był bardziej przekonujący. Wszak cierpienie towarzyszy każdemu, a określenie jego wielkości jest często wrażeniem subiektywnym. Trzeba by uwzględnić zbyt wiele czynników nieporównywalnych, by wreszcie ustalić prawdziwą hierarchię cierpiących. Dlatego krzyż to raczej zawierzenie, pokora, które pozwalają piąć się ku niebu, i miłość obejmująca cały świat. Gdy myślę o krzyżu, zawsze wspominam wiersz niezwykle wrażliwej poetki młodopolskiej Marii Komornickiej:

W noc chmurami złowieszczymi ciemną

Leżałam jak zwalony krzyż

A duchy mocowały się nade mną

O mnie…

Poczuć się zwalonym krzyżem to doświadczenie niemal tragiczne, wzmagające odczucie cierpienia. Zwłaszcza jeśli uwzględnimy złowieszczą noc i rozgrywającą się nad głową bohaterki walkę o jej duszę. To podważenie prawdy celu wędrówki, zakwestionowanie wszelkich wyborów. To zwielokrotnione odczucie zwątpienia i samotności w przerażająco niezrozumiałym świecie. To brak woli walki w odwiecznej konfrontacji dobra i zła. A wystarczyłaby może czyjaś pomocna dłoń, by duchy pełzające po ziemi stały się zbyt odległe. Wówczas ich kuszący głos nie dosięgnąłby naszych uszu. Sytuacja tak silnie doświadczona przez Komornicką jest codziennością każdego, choć przyzwyczajenie nauczyło nas jej nie dostrzegać.

Mój krzyż nie jest wielki. Nie pozwala mi wzrastać w swoim cieniu, nie kształtuje mojego poglądu na świat, a nawet nie buduje wokół mnie wspólnoty rozumiejącego współczucia. Na co dzień nie jest zbyt uciążliwy i prawie udaje mi się o nim zapomnieć. Ot, żyję jak wszyscy. A może nawet są tacy, co patrzą na mnie z zazdrością, ponieważ jestem tą, której się udaje. Przynajmniej czasami. Ale przychodzą takie dni, zwłaszcza w czasie przedświątecznych porządków, gdy ponaglana dawnym obyczajem zaglądam w każdy kąt, pod szafy i do niemal zapomnianych szuflad, i wówczas z przerażeniem stwierdzam, że on wciąż tam jest, tylko może w ostatnim roku trochę bardziej przykrył go kurz. I po raz kolejny próbuję przyrównać do niego swoje życie…

Rozpoczynam rachunek sumienia pod odnalezionym także w swoich wspomnieniach krzyżem. Rozpoczynam swoje indywidualne rekolekcje. W ostatnim roku coraz bardziej upodabniam się do punktu, choć dla niektórych równie niewygodnego jak kamień w bucie; kurczę się w przestrzeni świata, zwijam się w sobie zamiast wzrastać, staję się odrzuconym ziarnem… A może dopiero zbieram siły, by kiedyś wreszcie zakorzenić się w próchnicy społeczeństwa i zadziwić innych swoją potrzebą wzrostu. To pokrzepiające… Tylko bez decyzji o wydaniu plonu pozostanę na zawsze dobrze zapowiadającą się potencją.

Po owocach ich poznacie… A co będzie moim owocem? Mój krzyż nie jest wielki. Każdego dnia poszukuję… Różnych rzeczy: bezinteresownego uśmiechu, także w sobie, wskazówek, gestów, które potwierdzą słuszność moich wyborów oraz słów, gdy tak jak teraz poddaję je próbie znaczenia. Wszak nie jest ważne, by były, lecz by były to te najwłaściwsze. Jak już ginąć, to spektakularnie? Na Golgocie w obecności tłumów, a zwłaszcza dziejopisów – Jana, Mateusza, Marka i Łukasza? Czy trzeba sobą zapełnić cenny czas antenowy, by poczuć się spełnionym? Ale Chrystus w momencie śmierci nie myśli o tym, czy dobrze wygląda.

Dla Niego liczy się przecież cel, a nie droga… On sam chce, by Jego krzyż stał się „Drogą, Prawdą i Życiem”. W ten sposób krzyż zaczyna funkcjonować jako znak ostateczny, do niczego nieodsyłający, znak, którego znaczenie nie jest konwencją, więc nie wymaga akceptacji. On sam jest znaczeniem.

Krzyż dla mnie oznacza Boga, a Bóg – krzyż, ale z tego nie wynika, że krzyż jest cierpieniem. Wszak Bóg nie jest cierpieniem, lecz miłością.

Mój krzyż nie jest wielki, może dlatego w natłoku wydarzeń i spraw codziennych tak łatwo zapominam, co jest naprawdę ważne w życiu, a wówczas świat, igrając moim sentymentalizmem, zmusza mnie do łez. W tym przypadkowym płaczu nieświadomie żałuję swoich straconych szans i możliwości.

Odczuwam dziś boleśnie swoje niespełnienie. Spowodowane brakiem czasu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem