Reklama

Bo dobro wraca

2017-09-13 11:20

Maria Fortuna-Sudor
Edycja małopolska 38/2017, str. 4-5

Maria Fortuna-Sudor

Blisko kościoła pw. Trójcy Przenajświętszej w Krzywaczce stoi duży budynek, w którym było przedszkole. Teraz dom jest pusty, jednak łatwo dostrzec, iż trwają tu prace remontowe

Zdaleka widać, że zostały zmienione okna. Ale nadal nikt tu nie mieszka. Chociaż już na początku 2014 r. tutejsza społeczność, podczas zebrania zorganizowanego przez władze gminy i sołtysa, Janusza Starca, jednogłośnie zadecydowała, aby w budynku znalazły swoje nowe miejsce na ziemi polskie rodziny z Ukrainy.

Na początku był pomysł

Wszystko zaczęło się od pomysłu, który po obejrzeniu programu „Polski punkt widzenia” w TV Trwam, miał Jerzy Kozek. Mieszkaniec Krzywaczki wspomina: – W tym programie występowali m.in. pani Wiktoria Charczenko i ks. proboszcz z Ługańska oraz pan Michał Dworczyk, który był wtedy prezesem fundacji „Wolność i Demokracja”. Oni opowiadali o problemach w Donbasie, w Doniecku i w Ługańsku oraz apelowali o pomoc. Jerzy Kozek pomyślał wtedy o pustym budynku w Krzywaczce. Po czym zwrócił się z pomysłem do proboszcza parafii ks. Zbigniewa Drobnego oraz sołtysa Krzywaczki.

Ks. Zbigniew przyznaje, że od momentu, kiedy przedszkole wyprowadziło się z budynku, niejednokrotnie się zastanawiał, jak można by to miejsce zagospodarować. Toteż gdy pojawił się pomysł, aby w nim zamieszkały polskie rodziny z Donbasu, chętnie się w jego realizację zaangażował.

Reklama

Te wydarzenia dobrze pamięta Wiktoria Charczenko reprezentująca rodziny, które będą mieszkać w remontowanym budynku. Prezes fundacji Pomoc Polakom Donbasu opowiada: – W styczniu 2015 r. zadzwonił pan Jerzy Kozek z Krzywaczki i zaprosił nas na spotkanie. Wtedy przyjechał z nami były konsul generalny Polski w Doniecku, dziś śp. Jakub Wołąsiewicz. Przyjechały też trzy rodziny, bo mieszkańcy Krzywaczki postawili warunek, że przyjmą swoich. Pani Wiktoria przyznaje, że w czasie spotkania wiele łez popłynęło.

Janusz Starzec potwierdza relację. I zauważa: – Może by się ludzie bali, gdyby nie wiedzieli, kto tu zamieszka, ale mieli okazję ich poznać, przekonać się, że to są rodziny z dziećmi, że mówią po polsku, że są katolikami. Sołtys dodaje, iż szczególnie starsi mieszkańcy Krzywaczki, pamiętający czasy II wojny światowej, byli wzruszeni i pozytywnie nastawieni do pomysłu.

Gmina przekazała budynek

Po tej decyzji trzeba było ustalić szczegóły i zgodnie z prawem przekazać budynek dla przybyłych z Donbasu rodzin. Po dyskusjach, nieraz burzliwych, radni gminy Sułkowice z burmistrzem Piotrem Pułką ustalili, że gmina przekaże budynek na rzecz fundacji z przeznaczeniem dla tych rodzin. Jerzy Kozek wyjaśnia: – Gmina Sułkowice, do której należy Krzywaczka, sprzedała notarialnie za 1 proc. wartości budynek. Od tej chwili jest on własnością fundacji. Reprezentująca ją Wiktoria Charczenko wyjaśnia: – Tak będzie przez najbliższe 10 lat, a gdy już rodziny odnajdą się w nowej rzeczywistości, wówczas mieszkania zostaną im przekazane na własność.

Przyszli mieszkańcy Krzywaczki sami starają się angażować w remonty budynku, w pozyskiwanie funduszy na zakup potrzebnych materiałów i wykonanie niezbędnych prac wykończeniowych. – W czasie wakacji, przez dwa i pół miesiąca trzech mężczyzn pracowało w budynku całymi dniami; od 7 rano do 18 – mówi z uznaniem sołtys. Warto podkreślić, że wieś od razu przyszła im z pomocą. Jerzy Kozek informuje, że panowie zamieszkali u Jacka Biedka. Wiktoria Charczenko dodaje, że przyszli mieszkańcy tego domu bardzo się starają, chociaż łatwo im nie jest. – Rodziny pracują, bo muszą się same utrzymać – wyjaśnia. I zaznacza, że są bardzo serdecznie przyjmowani: – Igor, który w wakacje remontował budynek w Krzywaczce, zadzwonił do mnie i z przejęciem opowiadał, jak są tu traktowani. Mówił, że ktoś przyniósł im zupę, a ktoś inny kotlety, żeby nie byli głodni.

Zbierają fundusze i materiały

Ponieważ wciąż jeszcze jest wiele prac do wykonania i brakuje materiałów do remontu, fundacja Pomoc Polakom Donbasu, proboszcz z Krzywaczki oraz tutejsza parafia, w tym wspólnota Domowego Kościoła, szukają sposobów pozyskania funduszy. Starają się m.in. o zaproszenia na niedzielne Msze św., podczas których zespół (działający jeszcze w latach 90. XX wieku przy parafii w Ługańsku, a składający się z przedstawicieli rodzin, które zamieszkają w Krzywaczce) gra i śpiewa, a Wiktoria Charczenko daje świadectwo. Opowiada m.in., jak to Matka Boża opiekuje się swymi czcicielami, którzy przybyli do Polski – ziemi swych przodków, a dziś także ich ojczyzny, bo prezydent RP Andrzej Duda przyznał większości z nich polskie obywatelstwo.

Ks. Zbigniew Drobny, sam wspierający zaproszone rodziny, przyznaje, że stara się przekonać kapłanów, aby pomogli nowym mieszkańcom Krzywaczki. Zauważa, że czasem, gdy już proboszcz poczynił zobowiązania, to trudno planować w krótkim czasie kolejne zbiórki. Z uznaniem mówi o proboszczu w Krzęcinie: – Ks. Zdzisław Budek wyznał, że ta sprawa też mu leży na sercu, zaprosił zespół do parafii i przeznaczył ofiarę, złożoną w niedzielę na tacę, na wykończenie budynku w Krzywaczce.

Moi rozmówcy dodają, że z tą otwartością spotkali się także w innych parafiach i wymieniają ks. Wiesława Cygana z Kalwarii, ks. Kazimierza Klimczaka z parafii w Krakowie-Mydlnikach czy ks. Tadeusza Różałowskiego z Makowa Podhalańskiego. Lokalna społeczność jest za tę formę wsparcia bardzo wdzięczna. Okazuje się jednak, że na prace wykończeniowe trzeba jeszcze ok. 300 tys. zł. Jerzy Kozek przyznaje, że najbardziej są potrzebne pieniądze na zakup niezbędnych do wykończenia materiałów. Wylicza: – Trzeba zrobić podłogi, położyć płytki ceramiczne w kuchniach i łazienkach, pomalować wnętrza. A wcześniej wykonać ogrzewanie i hydraulikę.

W Krzywaczce tak mają

Podkreśla, że chęć pomocy wyraziła Izba Gospodarcza z Sułkowic: – Było spotkanie z prezesem Stanisławem Biernatem i Januszem Strzebońskim – jego zastępcą. Podaliśmy listę potrzebnych materiałów. Czekamy na decyzję. Właściciel hurtowni „Kalbud 2” z Czarnego Dunajca ma przekazać drzwi do wnętrza budynku. Sołtys wyjaśnia: – Można pomagać i gotówkowo, i rzeczowo. Lista potrzeb jest długa. Najlepiej dzwonić do Jerzego Kozka i proponować przekazanie konkretnych rzeczy. Zauważa, że może tak być, iż dana hurtownia czy przedsiębiorstwo dysponuje materiałami, które przy trwających remontach mogą się okazać bardzo potrzebne.

Gdy z uznaniem wyrażam się na temat ich zaangażowania, sołtys wyjaśnia, że w Krzywaczce ludzie tak mają. Jak się ich o coś poprosi, jak ks. proboszcz w niedzielę ogłosi, że trzeba pomóc, to od razu jest pozytywna odpowiedź. Ksiądz potwierdza tę opinię. Przyznaje, że się jeszcze nie spotkał, aby w Krzywaczce ktoś mu powiedział, że nie pomoże. Oczywiście, na miarę swoich możliwości. I powołuje się na film z cyklu parafia z sercem, gdzie Krzywaczka została nazwana „Parafią ludzi życzliwych”. Jerzy Kozek dodaje także: – Gdy 13 sierpnia zespół grał w Kalwarii, a pani Wiktoria dawała świadectwo, to sobie uświadomiłem, że to, co się teraz dzieje, jest dziełem Matki Bożej. My tylko jesteśmy narzędziem w ręku Maryi. A Józef Dusza zauważa: – Doświadczenie szukania domu to jest też doświadczenie Jezusa i Jego rodziny. A wszystkim, którzy otwierają drzwi przed gośćmi, warto przypomnieć, że: „Gość w dom, Bóg w dom”.

Proszą o wsparcie

Już na zakończenie spotkania w Krzywaczce zapytałam moich rozmówców, dlaczego warto pomagać? Józef Dusza zauważa: – Jeśli ktoś prosi o wsparcie albo sami widzimy, że potrzebuje pomocy, to myślę, iż jest to wręcz nasz obowiązek odpowiednio zareagować. Jerzy Kozek przekonuje, że pomaganie daje człowiekowi radość i satysfakcję, a ks. Zbigniew Drobny dodaje: – Warto przypomnieć, iż dobro wraca podwójnie…

Jak informuje sołtys, w Krzywaczce mieszkają 1673 dorosłe osoby. Ta lokalna społeczność zaprosiła do siebie 19 osób! O pomoc dla nich prosimy także czytelników „Niedzieli Małopolskiej”. Każda forma wsparcia jest na wagę złota: modlitwa, ofiarowanie cierpień przez ludzi chorych i materialne wsparcie. Polskie rodziny z Ukrainy są w potrzebie. Pomóżmy rodakom!

nr tel. do Jerzego Kozka: 601-441-032
nr konta: Bank PEKAO
45 1240 6074 1111 0010 6836 5388

Tagi:
remont

Remonty katedry zamojskiej

2017-11-15 11:25

Małgorzata Godzisz
Edycja zamojsko-lubaczowska 47/2017, str. 7

Parafia katedralna pw. Zmartwychwstania Pańskiego i św. Tomasza Apostoła w Zamościu realizuje remont dwóch zabytkowych budynków: Infułatki i Wikarówki


Ztego powodu zorganizowano spotkanie informacyjne dla mediów poświęcone tym projektom, dofinansowanym z funduszy unijnych. Zdaniem proboszcza ks. Adama Firosza z odnowionych obiektów będą korzystać nie tylko ludzie wierzący. – Oba projekty wpisują się nie tylko w strukturę Kościoła w Polsce, ale również w zabytki, jakie są w naszej Ojczyźnie. Na pewno z finału tych projektów będą w przyszłości korzystać ludzie wierzący, ale też wszyscy turyści, którzy przybędą do Zamościa oglądać miasto idealne pod każdym względem. To, co czynimy dzisiaj jest jakby krokiem ku temu, żeby można było te rzeczy odnowione z troską przez wielu ludzi, miejscowych i nie tylko, sprawdzić naocznie i w przyszłości – tłumaczył ks. prał. Adam Firosz, proboszcz parafii katedralnej.

„Fabrica Ecclesiae”, to tytuł projektu związanego z remontem zabytkowego budynku Infułatki. Projekt ma na celu rozwój działalności kulturalno-edukacyjnej zespołu katedralnego w Zamościu wraz z zagospodarowaniem terenu. O realizacji i kosztach tej inwestycji mówił podczas spotkania ks. Marek Dobosz, diecezjalny konserwator zabytków diecezji zamojsko-lubaczowskiej.

Grażyna Żurawicka, kierownik Zamojskiej Delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Lublinie wyjaśniła problematykę konserwatorską zespołu katedralnego. – Dla nas problemem było dokonanie takich uzgodnień, żeby przy funkcji planowanej najmniej ucierpiały mury, ściany historyczne i układ. Zależało nam, by czytelny układ wnętrza był zachowany, i by XIX-wieczne przekształcenia usunąć i odtworzyć pierwotne walory historyczne i zabytkowe obiektów. I to się udało. Te uwarunkowania, które stawialiśmy parafii, według naszej oceny zostały spełnione, stąd decyzja pozytywna, która mogła doprowadzić do rozpoczęcia tych prac. Mam nadzieję, że te wszystkie rozwiązania pozwolą zachować te obiekty w barokowej XVII-wiecznej formie i ich charakter będzie czytelny nie tylko przy elewacji, ale też i wewnątrz, w układzie poszczególnych pomieszczeń – wyraziła nadzieję Grażyna Żurawicka.

Oba projekty zostały dofinansowane w ramach II konkursu dla VIII osi priorytetowej Ochrona Dziedzictwa Kulturowego i Rozwój Zasobów Kultury Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko 2014-20.

Fabrica Ecclesiae

Projekt zakłada remont Infułatki oraz szeroko zaplanowane prace konserwatorskie zabytków ruchomych i nieruchomych, związanych z katedrą i Infułatką w celu stworzenia unikalnego muzeum-ośrodka prezentującego zabytki zamojskiej kolegiaty oraz historię jej powstania i rozwoju, jej wkładu kulturowego w życie miejscowej społeczności oraz przybliżającego problemy bieżącej ochrony zabytkowej tkanki.

Projekt ma na celu przywrócenie historycznej bryły Infułatki z dachem mansardowym i lukarnami, krytego dachówką ceramiczną, uczytelnienie pierwotnego układu wnętrz z fazy najpełniejszego rozwoju oraz konserwację wszystkich zachowanych elementów wystroju architektonicznego. Obiekt będzie adaptowany na cele działalności kulturalnej, co pozwoli na udostępnienie go zwiedzającym.

Program kulturowy Infułatki (historycznej rezydencji infułatów – dziekanów Kapituły Zamojskiej), po remoncie konserwatorskim, opierać się będzie na ekspozycji obejmującej całą powierzchnię użytkową zabytkowej budowli.

Ekspozycja

Wystawa, łącząca wiele różnorodnych wątków poświęconych historii i sztuce Zamościa, historii nowożytnej architektury i urbanistyki, historii książki, ikonografii i wyposażeniu katedry oraz konserwacji dzieł sztuki, stanowić będzie punkt wyjścia do cyklicznych działań związanych z tematyką wystawy oraz poszerzających jej zawartość treściową.

Wystawa przybliża fascynujące zjawisko określane łacińskim mianem „Fabrica Ecclesiae”, obejmujące całokształt przedsięwzięć związanych z budową, wyposażeniem i funkcjonowaniem najważniejszego kościoła Ordynacji Zamojskiej – dawnej kolegiaty, a od 1992 r. katedry w Zamościu. Budowa kościoła, przedstawiona w różnorodnych aspektach historycznych, artystycznych i technicznych, wiąże się ściśle z postacią fundatora Jana Zamoyskiego oraz osobą włoskiego architekta Bernardo Morando, i niejako egzemplifikuje budowę Zamościa – miasta idealnego. W domu, w którym wg tradycji mieszkał i pracował Bernardo Morando, można będzie odkryć część powodów, dla których katedra jest nie tylko perłą architektury europejskiego renesansu, ale i świadkiem wielokrotnie ponawianej troski o to szczególne miejsce wielu pokoleń przedstawicieli jednego z najpotężniejszych rodów dawnej Rzeczypospolitej oraz członków Kapituły Zamojskiej.

Infułatka zaplanowana została jako swoiste muzeum techniki i architektury, przeznaczone w znacznym stopniu dla dzieci i młodzieży, dające w przystępny, interaktywny sposób, podstawy wiedzy o architekturze i pojęciach obecnych w całej kulturze europejskiej (jak kolumna, gzyms, fryz, belkowanie, porządek architektoniczny, proporcje) i technologii budowy bez użycia maszyn i żelbetonu.

Ekspozycja skierowana będzie również dla specjalistów i osób zainteresowaniach historią, sztuką, architekturą czy konserwacją dzieł sztuki. Obok licznych makiet i multimediów zaprezentowane zostaną cenne przedmioty zabytkowe ze zbiorów katedry.

Oprócz historii i architektury centralne miejsce ekspozycji zajmie książka – ukazana jako podstawa wykształcenia. Prezentowane oryginalne inkunabuły, starodruki i rękopisy, jak i ich wersje zdigitalizowane na monitorach i tabletach, mają za zadanie pokazać piękno książki i stanowić zachętę do rozwoju współczesnego czytelnictwa. Wystawa zaprojektowana została także pod kątem osób niepełnosprawnych (winda i brak barier architektonicznych) oraz osób niewidomych i niedowidzących.

Wikarówka

Zostanie też przeprowadzony remont zabytkowego budynku Wikarówki wraz z zagospodarowaniem terenu oraz elewacji wejścia do Kazamat Bastionu II w celu utworzenia „Skarbca Historii, Sztuki i Nauki” w Zamościu.

Remont budowlano-konserwatorski zakłada odtworzenie historycznej bryły budynku Wikarówki, umożliwienie jego monitoringu, zabezpieczenie na wypadek zagrożeń oraz modernizację infrastruktury technicznej i sanitarnej w celu przystosowania obiektu do potrzeb osób niepełnosprawnych.

Projekt umożliwia przeniesienia do niego Muzeum Katedralnego. Przewiduje też zakup i modernizację wyposażenia do prowadzenia działalności kulturalnej w Wikarówce.

Prace rewitalizacyjne największego XVII-wiecznego barokowego kościoła w Polsce – Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny w Zamościu oraz remont zabytkowych budynków Infułatki i Wikarówki – mają zostać zakończone w trzecim kwartale 2019 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wkrótce duże zmiany w Kurii Rzymskiej

2018-02-23 15:00

kg (KAI/Télam) / Watykan

W poniedziałek 26 lutego Franciszek „zamierza dać jasny znak” zmian w Kurii Rzymskiej i 19 marca – w piątą rocznicę rozpoczęcia swego pontyfikatu – mianuje nuncjuszami trzech dotychczasowych wyższych urzędników Kurii Rzymskiej. Taki pogląd wyraziła 23 lutego argentyńska agencja „Télam”. Zaznaczyła, że w ten sposób papież rozpocznie nowy etap głębokich reform strukturalnych w Watykanie. Jednocześnie obradować tam będzie Rada Kardynałów, która wspiera Ojca Świętego w tych działaniach.

uroburos/pixabay.com

Według źródeł argentyńskich papież ogłosi w poniedziałek dekrety powołujące trzech nowych nuncjuszy apostolskich: dotychczasowego podsekretarza ds. stosunków z państwami w Sekretariacie Stanu prał. Antoine’a Camilleriego, szefa protokołu w tymże Sekretariacie prał. José Avelino Bettencourta oraz byłego osobistego współpracownika zarówno Benedykta XVI, jak i obecnego papieża, a dziś sekretarza generalnego Sekretariatu Spraw Gospodarczych prał. Alfreda Xuereba. Pierwszy i trzeci pochodzą z Malty, drugi jest Portugalczykiem. Z chwilą ich mianowania papież wyniesie ich jednocześnie do godności arcybiskupów tytularnych.

Nowi dyplomaci papiescy mają objąć następujące placówki: prał. A. Camilleri (ur. 20 VIII 1965) zostanie nuncjuszem w Singapurze i delegatem apostolskim w Malezji, prał. A. Xuereb (14 X 1958) – w Korei Południowej i Mongolii oraz prał. J. Bettencourt (22 V 1962) – w Gruzji, Armenii i Azerbejdżanie.

Dotychczas nieobsadzonych było 10 nuncjatur, przy czym szefowie niektórych z nich są akredytowani jednocześnie w kilku krajach, np. nuncjusz w Tbilisi „obsługuje” Gruzję, Armenię i Azerbejdżan (do 25 kwietnia 2017 stanowisko to pełnił abp Marek Solczyński, obecnie w Tanzanii), a dyplomata papieski w stolicy Trynidadu i Tobago – Port od Spain jest akredytowany łącznie w 13 krajach rejonu Karaibów i Antyli.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Mój Krzyż codzienny

2018-02-23 14:41

Joanna Warońska, Częstochowa

Mój krzyż nie jest wielki. Ot, połączone dwa kawałki drewna. Od razu zwróciłam uwagę, że nie ma na nim Chrystusa, a przecież w dzieciństwie było to dla mnie niezwykle ważne. Tak jakbym potrzebowała portretu Zbawcy. Mojego Zbawcy. Później dostrzegłam powszechność braku tego wizerunku.

congerdesign/pixabay.com

Otaczały mnie miliony przewrażliwionych i rozdętych ego, wpychających się w moje oczy, uszy, zabierających moją przestrzeń. I każde z nich chciało wciągnąć mnie w swoją orbitę. Miałam stać się ich częścią i potwierdzać ich wielkość. Nic więc dziwnego, że i pusty krzyż stawał się dla nich wygodną alegorią cierpienia w ogóle, która sprowadzała pokusę zbyt łatwego płaczu nad sobą. Mogli poczuć przez chwilę jedność z cierpiącym Bogiem. To był etap pierwszy. Potem pojawiało się rozpamiętywanie swojego losu i wiele pytań: Dlaczego ja? Dlaczego mnie? Czy to fatum? Czy może Bóg o mnie zapomniał?

Ale istota krzyża nie może przecież wyczerpywać się w cierpieniu. Albo przynajmniej takie doświadczenie nie może kończyć się licytacją, czyj ból jest większy, kogo bardziej uszlachetnił i kto w opinii innych był bardziej przekonujący. Wszak cierpienie towarzyszy każdemu, a określenie jego wielkości jest często wrażeniem subiektywnym. Trzeba by uwzględnić zbyt wiele czynników nieporównywalnych, by wreszcie ustalić prawdziwą hierarchię cierpiących. Dlatego krzyż to raczej zawierzenie, pokora, które pozwalają piąć się ku niebu, i miłość obejmująca cały świat. Gdy myślę o krzyżu, zawsze wspominam wiersz niezwykle wrażliwej poetki młodopolskiej Marii Komornickiej:

W noc chmurami złowieszczymi ciemną

Leżałam jak zwalony krzyż

A duchy mocowały się nade mną

O mnie…

Poczuć się zwalonym krzyżem to doświadczenie niemal tragiczne, wzmagające odczucie cierpienia. Zwłaszcza jeśli uwzględnimy złowieszczą noc i rozgrywającą się nad głową bohaterki walkę o jej duszę. To podważenie prawdy celu wędrówki, zakwestionowanie wszelkich wyborów. To zwielokrotnione odczucie zwątpienia i samotności w przerażająco niezrozumiałym świecie. To brak woli walki w odwiecznej konfrontacji dobra i zła. A wystarczyłaby może czyjaś pomocna dłoń, by duchy pełzające po ziemi stały się zbyt odległe. Wówczas ich kuszący głos nie dosięgnąłby naszych uszu. Sytuacja tak silnie doświadczona przez Komornicką jest codziennością każdego, choć przyzwyczajenie nauczyło nas jej nie dostrzegać.

Mój krzyż nie jest wielki. Nie pozwala mi wzrastać w swoim cieniu, nie kształtuje mojego poglądu na świat, a nawet nie buduje wokół mnie wspólnoty rozumiejącego współczucia. Na co dzień nie jest zbyt uciążliwy i prawie udaje mi się o nim zapomnieć. Ot, żyję jak wszyscy. A może nawet są tacy, co patrzą na mnie z zazdrością, ponieważ jestem tą, której się udaje. Przynajmniej czasami. Ale przychodzą takie dni, zwłaszcza w czasie przedświątecznych porządków, gdy ponaglana dawnym obyczajem zaglądam w każdy kąt, pod szafy i do niemal zapomnianych szuflad, i wówczas z przerażeniem stwierdzam, że on wciąż tam jest, tylko może w ostatnim roku trochę bardziej przykrył go kurz. I po raz kolejny próbuję przyrównać do niego swoje życie…

Rozpoczynam rachunek sumienia pod odnalezionym także w swoich wspomnieniach krzyżem. Rozpoczynam swoje indywidualne rekolekcje. W ostatnim roku coraz bardziej upodabniam się do punktu, choć dla niektórych równie niewygodnego jak kamień w bucie; kurczę się w przestrzeni świata, zwijam się w sobie zamiast wzrastać, staję się odrzuconym ziarnem… A może dopiero zbieram siły, by kiedyś wreszcie zakorzenić się w próchnicy społeczeństwa i zadziwić innych swoją potrzebą wzrostu. To pokrzepiające… Tylko bez decyzji o wydaniu plonu pozostanę na zawsze dobrze zapowiadającą się potencją.

Po owocach ich poznacie… A co będzie moim owocem? Mój krzyż nie jest wielki. Każdego dnia poszukuję… Różnych rzeczy: bezinteresownego uśmiechu, także w sobie, wskazówek, gestów, które potwierdzą słuszność moich wyborów oraz słów, gdy tak jak teraz poddaję je próbie znaczenia. Wszak nie jest ważne, by były, lecz by były to te najwłaściwsze. Jak już ginąć, to spektakularnie? Na Golgocie w obecności tłumów, a zwłaszcza dziejopisów – Jana, Mateusza, Marka i Łukasza? Czy trzeba sobą zapełnić cenny czas antenowy, by poczuć się spełnionym? Ale Chrystus w momencie śmierci nie myśli o tym, czy dobrze wygląda.

Dla Niego liczy się przecież cel, a nie droga… On sam chce, by Jego krzyż stał się „Drogą, Prawdą i Życiem”. W ten sposób krzyż zaczyna funkcjonować jako znak ostateczny, do niczego nieodsyłający, znak, którego znaczenie nie jest konwencją, więc nie wymaga akceptacji. On sam jest znaczeniem.

Krzyż dla mnie oznacza Boga, a Bóg – krzyż, ale z tego nie wynika, że krzyż jest cierpieniem. Wszak Bóg nie jest cierpieniem, lecz miłością.

Mój krzyż nie jest wielki, może dlatego w natłoku wydarzeń i spraw codziennych tak łatwo zapominam, co jest naprawdę ważne w życiu, a wówczas świat, igrając moim sentymentalizmem, zmusza mnie do łez. W tym przypadkowym płaczu nieświadomie żałuję swoich straconych szans i możliwości.

Odczuwam dziś boleśnie swoje niespełnienie. Spowodowane brakiem czasu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem