Reklama

Agnieszka Porzezińska, Dziennikarka, scenarzystka, w TVP ABC prowadzi program „Moda na rodzinę”

Syndrom ocaleńca

2017-09-13 11:20

Rozmawia Agnieszka Porzezińska
Niedziela Ogólnopolska 38/2017, str. 46-47


Przez 40 lat, od 1956 r., ludzie w Polsce masowo korzystali z „dobrodziejstwa” powszechnej dostępności aborcji. W tym czasie miliony osób straciło życie, jeszcze zanim się narodziło, a to oznacza, że z syndromem ocaleńca może żyć dzisiaj znaczna część naszego narodu. Z Agatą Rusak – psychologiem, psychoterapeutą – rozmawia Agnieszka Porzezińska

AGNIESZKA PORZEZIŃSKA: – Osoby, które stanęły w obliczu realnej groźby śmierci, np. uczestnicząc w katastrofie samolotowej czy kolejowej, są otaczane opieką psychologów i najczęściej potrzebują czasu na powrót do w miarę normalnego życia. Dużo mniej oczywiste jest to, że podobnej pomocy potrzebują dzieci, które zostały ocalone z grożącej im katastrofy aborcji albo które doświadczyły śmierci własnego rodzeństwa...

AGATA RUSAK: – To jest chyba atrybut naszego człowieczeństwa, że przecenia się rzeczy widzialne, a lekceważy te, które choć bardzo logiczne, to jednak są mało dostrzegalne. Badania naukowe dotyczące syndromu osoby ocalonej od aborcji są dość nieliczne, jednak ich wyniki oraz doświadczenie wielu psychoterapeutów potwierdzają istnienie specyficznych problemów u osób ocalonych. Czasem już u małych dzieci można zauważyć pewne symptomy bycia ocaleńcem.

– Jakie?

– Możemy być zaniepokojeni choćby wówczas, gdy widzimy lub dowiadujemy się, że dziecko ma wielokrotnie powtarzające się sny lub fantazje o zagładzie ludzi lub zwierzątek, z których część zostaje uratowanych, a część ginie. Podobny rodzaj przeżywania niepokoju możemy zaobserwować w rysunkach dziecka czy tematach jego zabaw, z tym, że w dzisiejszych czasach, przepełnionych strasznymi kreskówkami i grami komputerowymi, te objawy przestają być tak oczywiste.

– Kogo konkretnie może dotknąć syndrom ocaleńca?

– Przede wszystkim osoby, wobec których prowadzono aktywne starania, żeby się nie narodziły. Syndrom ocaleńca mogą mieć także osoby, które w wyniku aborcji straciły rodzeństwo przed lub po własnym narodzeniu. Ktoś nie przeżył, bo ja już żyłem albo odwrotnie – ja żyję, bo mój brat albo siostra nie przeżyli. Trzeba też jasno powiedzieć, że nie jest ocaleniem sytuacja, w której matka, dowiadując się, że jest w ciąży, przeżywa ogromne lęki, bezsilność czy nawet złość. Pewien etap szoku jest dość częsty. Towarzyszą mu myśli: jak sobie poradzę poradzimy; co będzie lepsze dla naszej rodziny; co się zmieni; czy damy radę. Pod wpływem emocji mogą przychodzić do głowy różne rozwiązania, które jednak zwykle bardzo szybko przemieniają się w decyzję o przyjęciu dziecka. Mówię o tym, bo zauważam ostatnio pewną niebezpieczną modę na mówienie, że „byłem niechciany”.

– Przez 40 lat, od 1956 r., ludzie w Polsce masowo korzystali z „dobrodziejstwa” powszechnej dostępności aborcji. W tym czasie miliony osób straciło życie, jeszcze zanim się narodziło, a to oznacza, że z syndromem ocaleńca może żyć dzisiaj znaczna część naszego narodu…

– To bardzo możliwe, że żyjemy wśród rzeszy ludzi przeżywających nadmierny lęk przed życiem czy o życie oraz noszących wiele innych trudnych konsekwencji tamtej swobody dokonywania wyboru co do urodzenia dziecka. Trudno sobie pewnie wyobrazić, jak wyglądałoby nasze życie społeczne, gdyby tamta ustawa nie weszła w życie, jakim bylibyśmy narodem, jakimi kobietami i mężczyznami, rodzicami... Piętno strat wojennych zostało dopełnione usankcjonowanym i zawoalowanym traceniem dzieci.

– Czy każdy psycholog, psychiatra lub psychoterapeuta jest w stanie wychwycić syndrom ocaleńca?

– Oczywiście, że nie. Prowokuje mnie Pani. Wielu psychologów, psychiatrów i psychoterapeutów zaprzecza istnieniu syndromu postaborcyjnego, który jest naukowo dużo lepiej przebadany niż syndrom ocaleńca, więc o czym tu mówić. Nie przeczę, że dobra terapia może człowiekowi pomóc lepiej funkcjonować w wielu obszarach życia, ale tylko ktoś, kto bierze pod uwagę informacje dotyczące strat prokreacyjnych w rodzinie, jest w stanie wyłapać z mozaiki przedstawionych przez pacjenta problemów konkretny obraz syndromu ocaleńca.

– Jakie konkretnie mogą być objawy syndromu ocaleńca u dorosłych?

– Człowiek, który miał się nie urodzić, doświadczył niepewności swojej egzystencji jako osoba, jako konkretna dziewczynka czy chłopiec. Zachwiane poczucie bezpieczeństwa, niepewność, co do tego, czy ma prawo żyć oraz kim jest w swojej kobiecości czy męskości, wreszcie nadmierna wdzięczność i lojalność, czasem nawet niemożność odejścia od rodziców i rozpoczęcia własnego życia, mieszająca się z dogłębnym poczuciem osamotnienia i nieumiejętnością tworzenia ciepłych, pełnych zaufania więzi, za którymi przecież się tęskni. Człowiek wybrany do życia spośród innego rodzeństwa przeżywa bardzo często poczucie winy z powodu tego, że żyje, z powodu tego, jak żyje. Ma poczucie winy i czuje się odpowiedzialny, gdy jego bliscy przeżywają trudne sytuacje.

– Co jeszcze?

– Ocaleniec ma poczucie, że musi zasługiwać na życie, które zostało mu darowane. Ktoś nie przeżył, więc on musi uczynić zadość; musi być dobry, wręcz perfekcyjny, uległy wobec innych, potulny. Bardzo się stara być szczęśliwy, a i tak pozostaje smutny, niespełniony, ma poczucie bezsensu życia. Istnieje jeszcze wiele innych objawów syndromu ocaleńca, wymieniłam tylko część z nich. Chcę jeszcze dodać – wydaje mi się to ważne – że wiele osób ocalonych podświadomie boi się uwolnienia, zdrowia, bo boi się odpowiedzialności za własne życie, konsekwencji własnych decyzji. Te osoby chowają się za poczuciem niemocy, często przerywają terapię czy inną pomoc, mają swoiste zyski wtórne z bycia ocaleńcami i nie do końca chcą pozbyć się tej etykiety, która pozwala im winą za swoje kłopoty obarczać rodziców.

– Czy dziecko, mimo że obecnie czuje się kochane, może nosić w sobie piętno odrzucenia z życia prenatalnego?

– Piętno odrzucenia nie jest jakimś widocznym znamieniem na skórze, ono rozgrywa się w głębi człowieczeństwa. Nawet nie na poziomie cech osobowości, choć tam widoczne są już jego objawy. Niewinność, a nawet swego rodzaju naiwność życia została rozedrgana przez aborcję i nic tego nie cofnie. Jednocześnie jakość relacji rodzinnych w kolejnych latach życia dziecka w dużej mierze stanowi o rozwoju poszczególnych sfer.

– W jaki sposób?

– Gdy dziecko będzie rosło, słysząc, że było niechciane, że przeszkadza, że jest złe, że przez niego są w domu kłopoty, że jest nieudacznikiem, że nie da sobie rady w życiu, a przy tym będzie doświadczać złych więzów rodzinnych, to nawet jeśli nie będzie ofiarą czy świadkiem drastycznej przemocy, ukształtuje się jako człowiek niepewny, lękowy, z niskim poczuciem wartości, często zaniedbujący własne potrzeby, nieumiejący cieszyć się życiem, samotny i niespełniony. Inne zaś dziecko, również będące ocaleńcem od aborcji, ale wzrastające w domu, w którym w jakiś sposób, lepiej lub gorzej, dbało się o relacje, rozmawiało, wspierało (czasem nawet zdecydowanie zbyt ambicjonalnie), będzie zdrowsze psychicznie i będzie lepiej radziło sobie w świecie. Sam fakt ocalenia może przejawiać się w życiu w bardzo różnych odmianach jego skutków. Dlatego właśnie wiele osób powątpiewa w istnienie specyficznego syndromu ocaleńca.

– Dlaczego osobom, które dokonały aborcji, ciężko jest tworzyć pozytywne relacje ze swoimi dziećmi, które żyją?

– Wiele osób, które mówiły mi wprost o dokonanej przez siebie aborcji, przyznawało się, że wobec żyjących dzieci nie czują się dobrymi rodzicami. Doświadczają trudności w okazywaniu czułości, za to nadmiernie chronią i kontrolują zdrowie dziecka, jego zachowanie, wyniki w nauce. Są niecierpliwe, gdy dzieci chcą im opowiadać o swoich emocjach, zwierzać się – ciężko im tego słuchać. Wymagają podwójnie albo wcale nie wymagają. Dzieje się tak dlatego, że każde poczęte dziecko biologicznie, a więc również emocjonalnie, istnieje już w psychice matki. Kształtuje się jej macierzyństwo, czy tego chce, czy nie. Zawsze już pozostanie matką, choćby nie miała żadnego urodzonego dziecka. Jeśli wychowuje inne dzieci, to gdy godzi się na aborcję, wówczas urodzone dziecko zostaje obdarzone jakby podwójną ilością opieki, kontroli, ale też oczekiwań matki. Bywa, że ocaleniec staje się dzieckiem „pod kloszem”, które ma być grzeczne, zdolne, najlepsze w klasie, idealne. Można wtedy nie zauważyć, że to dziecko ma swoje tempo rozwoju, swoją niepowtarzalną emocjonalność, swoje pasje, być może inne od tych, które mają rodzice. Często dopiero z czasem rodzice, bo przecież nie tylko matki, widzą, że bardziej chcieli uformować swoje dziecko niż towarzyszyć mu w jego odrębności.

– Dramat osób z syndromem ocaleńca polega chyba na tym, że one często nie dostrzegają, iż właśnie doświadczenie aborcji jest przyczyną przeżywanych przez nie dolegliwości – czy tak?

– Tak, wiele osób szuka odpowiedzi na dręczące i bardzo poważne pytania o swoje życie przez całe lata. Jedni szukają tej odpowiedzi w duchowości, inni w filozofii, terapii, a jeszcze inni starają się zagłuszyć swój egzystencjalny niepokój szybkim tempem życia, pracą, wielością kontaktów lub choćby telewizorem, komputerem, alkoholem...

– Czy istnieje jakaś konkretna terapia dla osób z syndromem ocaleńca?

– Specyficzna terapia tego syndromu nie miałaby sensu, gdyż w ciągu życia u każdej osoby układa się zupełnie inna konstelacja skutków aborcji w rodzinie. Potrzebny jest wtedy pewien generalny przegląd życia, dotknięcie całości, a nie tylko poszczególnych zepsutych elementów. Trzeba spojrzeć na siebie w bardzo szerokiej perspektywie i bardzo głęboko. Aborcja w rodzinie ma przecież nie tylko wielowymiarowe skutki, ale ma również przyczyny zakorzenione w poprzednich pokoleniach oraz w środowisku. Aborcja lub jej zamiar nie jest żadną winą pojedynczej osoby. Do tego dramatu przyczynia się wiele osób; te, które nie przekazały kobiecie odwagi bycia matką, te, które do aborcji namawiały, także te, które swoją biernością i milczeniem nie powstrzymały kobiety. Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za życie w nas i wokół nas.

Tagi:
wywiad rozmowa

Czy jesteście powołani do niepłodności?

2018-05-22 12:23


Edycja wrocławska 17/2018, str. IV-V


Małgorzata Trawka: – Oktawa Wielkanocna w tym roku była dla Was szczególnym momentem, w Waszej rodzinie pojawiło się nowe życie.

Bernadetta: – W Oktawie Wielkanocnej zadzwoniła do nas pani z ośrodka adopcyjnego i zapytała, czy jesteśmy gotowi na odrobinę szaleństwa, ponieważ jest dziecko, które urodziło się z końcem marca, w Wielkim Tygodniu. I pytanie, czy bylibyśmy zainteresowani, by je poznać, jego akta, historię, spotkać się z nim i dowiedzieć czegoś więcej. Powiedzieliśmy: tak, chcemy się spotkać. To jest noworodek, nie jest wolny prawnie. To jest dziecko, które zostało w szpitalu po urodzeniu. Matka biologiczna złożyła pismo, że chce dziecko oddać do adopcji. Po sześciu tygodniach tę decyzję musi potwierdzić w sądzie. To jest troszeczkę niespodzianka, nie wiemy, jak się skończy, ale jesteśmy poddani woli Bożej. Liczymy na to, że będziemy mogli dziecko adoptować, ale jeżeli Pan Bóg zaplanował inaczej, to po prostu przez te sześć tygodni damy mu tyle miłości, ile możemy.

Krzysztof: – Cała procedura przy noworodkach jest szybka. Na decyzję mieliśmy jeden dzień, następnego byliśmy go zobaczyć, a kilka dni później był już z nami.

– W którym momencie pozwalacie sobie na stwierdzenie: „To jest nasze dziecko”?

K: – Zdecydowanie już w tej chwili. Tym bardziej, że czekaliśmy na naszego maluszka rok i cztery miesiące. To jest nasze wymodlone dzieciątko.

B: – Z naszą starszą córką było tak, że potrzebowałam trzech tygodni, by oswoić się z myślą, że jestem mamą, że mam córkę. Potrzebowałam czasu, żeby tę więź nawiązać. Wydaje mi się, że tym razem idzie dużo szybciej.

– Kiedy poczuliście się powołani do zorganizowania i poprowadzenia rekolekcji dotykających problemu niepłodności?

K: – Należymy do ruchu Equipes Notre-Dame. Wiosną 2017 r. byliśmy na rekolekcjach naszej wspólnoty małżeńskiej o komunikacji w małżeństwie współprowadzonych przez ks. Gabriela Pisarka, sercanina, który na co dzień pracuje w Kluczborku. Podczas jednego z posiłków zaczęliśmy rozmawiać z księdzem o naszej historii i może trochę zbyt śmiało zapytałem, czy na rekolekcjach albo warsztatach dla małżeństw prowadzonych przez sercanów poruszany jest temat trudności z zajściem w ciążę, niepłodności itp. I ks. Gabriel powiedział, że nie ma takich tematów, i zachęcił: to zróbmy coś.

– Czy te rekolekcje są adresowane do małżonków, którzy wprawdzie mają już swoje dziecko, ale jednocześnie doświadczają trudności w poczęciu następnego?

K: – Rekolekcje są dla małżeństw sakramentalnych, to jest jedyny podstawowy warunek. Mogą to być małżeństwa, które mają dzieci i dalej nie mogą naturalnie począć. Adresujemy je do małżeństw, które są na każdym etapie zmagania się z trudnościami z poczęciem, czy to jest pół roku starania się, czy kilka lat, czy to jest już któryś rok leczenia niepłodności, czy któryś rok oczekiwania na adopcję, czy któryś rok, gdy ona jest zdrowa, on jest zdrowy, a dalej mimo wszystko nie ma potomstwa.

– A jak Wy odbieraliście sytuację, że nie możecie mieć dzieci?

B: – Przeszliśmy drogę, która może nie jest idealna, ale typowa. Zaczęło się od decyzji, że staramy się o dziecko i skoro wszystkim innym naokoło wychodzi to dosyć szybko, to z nami będzie tak samo, bo dlaczego by nie? Staramy się jeden miesiąc, drugi, trzeci i kolejny, ciągle nic. I w pewnym momencie pojawiały się pytania, wątpliwości i myśl, że może należałoby się przebadać. Ja się badałam i Krzysiu też, no i wyniki nie były dobre. Zaczął się okres leczenia, ale nie przynosiło ono oczekiwanych skutków. Była medycyna niekonwencjonalna, testy owulacyjne, dużo modlitwy, pas św. Dominika, różne sposoby... W pewnym momencie pojawił się bunt, foch na Pana Boga: Panie Boże, my jesteśmy Tobie wierni już długie lata, jesteśmy wobec Ciebie fair, a Ty z nami postępujesz niesprawiedliwie. Obiecałeś: „Bądźcie płodni, rozmnażajcie się”, a u nas tego nie widać. I był okres głębokiego dołu i załamania, i patrzenia z zazdrością na inne pary, które spodziewają się dziecka, albo prowadzą wózek. I były myśli naprawdę nieżyczliwe w stosunku do tych osób, bo też czuliśmy, że zasługujemy na dzieci.

K: – W Piśmie Świętym jest napisane: „Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie” (Mt 18,19). To zdanie nas buntowało. To była masakra.

B: – Jak jedno z nas było w dole, to drugie ciągnęło ku górze i odwrotnie, tak na wymianę, a w pewnym momencie oboje byliśmy w dołku. Jednej niedzieli modliliśmy się w kościele po Mszy św. i wtedy łzy leciały strumieniami. Wychodzimy z kościoła, patrzymy, stoi przed wejściem Kuba, nasz znajomy, i mówi, że właśnie powstaje ekipa Notre-Dame, może byśmy chcieli przyjść na takie niezobowiązujące spotkanie, by się więcej dowiedzieć. Myślałam wtedy, po co nam to, przecież przeżywamy dół i mamy inne problemy. Ale okazało się, że jak już poszliśmy, to był to początek wspaniałej przygody z Panem Bogiem. Wsparcie, jakie zaczęliśmy dostawać w naszej ekipie, bardzo nam pomogło. Niedługo potem okazało się, że jest miejsce na wcześniejszy kurs adopcyjny i sprawy potoczyły się szybko.

– Słyszymy czasami o rekolekcjach dla bezpłodnych małżeństw, w których dominująca wydaje się być modlitwa o uzdrowienie. Temat tych rekolekcji może sugerować, że akcent jest położony na akceptacji niemożliwości bycia biologicznymi rodzicami.

B: – Akcent stawiamy na działanie. Widzimy wokół siebie wiele par, które, mówiąc kolokwialnie, bardzo się guzdrają, gubią, tkwią w marazmie, trzymając się kurczowo jednego rozwiązania, np. jednego lekarza, i to nie przynosi efektów. Są nieszczęśliwi, stoją w miejscu. My chcemy, żeby z tego miejsca ruszyli. Chcemy ich zaprosić do zaufania Panu Bogu, żeby działa się Jego wola w czasie, jaki On chce, i w sposób, w jaki On chce.

K: – Doświadczyliśmy tego, że łatwo jest popaść w stagnację i czekać na cud. Nasz przykład: zaczynamy się starać, mijają kolejne miesiące i nie wiemy, co zrobić. Później, gdy chcemy się zbadać, kobieta wie, gdzie pójść, bo badanie ginekologiczne jest dosyć naturalnym sposobem. Ale mężczyzna? Żeby zbadać swoje nasienie? Jeszcze w sposób zgodny z moralnością katolicką? To jest trudne i nie wiadomo, gdzie pójść, kogo zapytać. To jest pierwszy krok, trzeba odwagi, żeby zacząć rozmawiać. Gdy dostaje się wyniki poniżej normy, to jest kolejny cios, gdy słyszę, że najlepiej jest pójść na in vitro lub spróbować inseminacji, do których nasza wiara i Kościół mają jednoznaczne stanowisko: nie. Idziemy z wynikami do jednego ginekologa, drugiego, większość nie wie, jak do tego podejść. Specjalistów naprotechnologii nawet we Wrocławiu jest bardzo mało, a leczących mężczyzn prawie wcale. I dalej trwa się w dole, nostalgii. Te rekolekcje są również po to, żeby pokazać konkretne miejsca, w których można otrzymać pomoc. Nie jesteśmy ekspertami, ale chcemy podzielić się naszym doświadczeniem.

B: – Nie chcemy robić reklamy adopcji. Chcemy pokazać drogi wyjścia, na które Pan Bóg otwiera serce.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W Dzień Dziecka nabożeństwa przebłagalne za grzech aborcji

2018-05-25 17:53

Artur Stelmasiak

"Przepraszamy za polityków stanowiących prawo, którzy bardziej słuchają ludzi niż Ciebie i kompromisowo traktują ludzkie życie tolerując niesprawiedliwe prawo, które nie broni życia każdego człowieka!" - to słowa modlitwy ekspiacyjnej za grzech aborcji, która zostanie odmówiona w polskich kościołach w pierwszy piątek miesiąca 1 czerwca z okazji Dnia Dziecka

itsmejust/fotolia.com

Modlitwa ekspiacyjna za grzech aborcji jest propozycją Komisji Duszpasterstwa Konferencji Episkopatu Polski. Zaleca się, by modlitwa została odmówiona podczas czerwcowego nabożeństwa w pierwszy piątek miesiąca, który jest jednocześnie Światowym Dniem Dziecka.

Co roku 1 czerwca obchodzony jest Światowy Dzień Dziecka. Jest to zawsze czas dawania większej radości dzieciom i okazywania im przez to, że miłość jest nieskończona. W parlamencie wstrzymywane są prace nad projektem obywatelskim mającym zapewnić życie, poprzez ochronę prawną, wykluczanej dziś grupy dzieci, które się jeszcze nie narodziły, a życie ich zagrożone jest aborcją w wyniku zdiagnozowanej choroby. Jest to obecnie w Polsce największe bezprawie i niesprawiedliwość społeczna, w wyniku której średnio co 8 godzin zabijane jest jedno takie dziecko. "Zależy więc nam, aby w Dniu Dziecka nasze społeczeństwo i Kościół pamiętały również o tych dzieciach, które są jeszcze w łonach matek. Pragniemy Bogu ofiarować w tym dniu szczególną modlitwę przebłagalną. Można ją wykorzystać np. w czasie nabożeństwa lub po pierwszopiątkowej Mszy Świętej" - czytamy we wprowadzeniu, które napisała Kaja Godek z Fundacji Życie i Rodzina.

Uzasadnienie nabożeństwa przebłagalnego oraz treść modlitwy została rozesłana do proboszczów w Polsce oraz opublikowana na stronie internetowej www.duszpasterstwo.episkopat.pl

Cała treść modlitwy przebłagalnej:

Modlitwa ekspiacyjna za grzech aborcji do odmówienia w czasie nabożeństwa pierwszopiątkowego

Światowy Dzień Dziecka, 1 czerwca 2018r.

Boże Wszechmogący, w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci!

[W dniu, w którym świat obchodzi święto Dziecka,] pragniemy Ci podziękować za każde dziecko, które jest błogosławieństwem i darem od Ciebie, Boga Miłości i Boga Życia i z całego serca przeprosić, że często ten dar i błogosławieństwo Twoje odrzucamy.

Przepraszamy za ojców, którzy odrzucili odpowiedzialność za swoje poczęte potomstwo

i pozwolili dokonać aborcji lub nawet do niej nakłaniali, za to, że nie wspierali matek swoich dzieci i nie walczyli o zachowanie życia swojego potomstwa!

Przepraszamy za kobiety, które odrzuciły powołanie do bycia kochającą mamą,

a wybrały piętno śmierci!

Przepraszamy za tych wszystkich, którzy wywierali presję ku podjęciu tragicznego wyboru śmierci, i którzy nie wspierali kobiet w wychowaniu dzieci!

Przepraszamy za lekarzy i pracowników służby zdrowia, którzy zamiast ratować każde życie ludzkie, nawet te najmniejsze, neutralnie podchodzą do wyborów między życiem i śmiercią lub stają się szafarzami śmierci!

Przepraszamy za polityków stanowiących prawo, którzy bardziej słuchają ludzi niż Ciebie (por. Dz 5, 29) i kompromisowo traktują ludzkie życie tolerując niesprawiedliwe prawo,

które nie broni życia każdego człowieka!

Przepraszamy za ludzi nauki i osoby kształtujące opinię publiczną, które deprecjonują wartość życia ludzkiego stawiając wyżej wartość wyboru planów życiowych!

Przepraszamy za wszystkich, którzy przyczyniają się w jakikolwiek sposób do nastania bezdusznej cywilizacji śmierci!

Przepraszamy za wszystkich, którzy nic nie uczynili, aby obronić najbardziej bezbronne, jeszcze nienarodzone dzieci, które same bronić się nie mogą!

Nade wszystko przepraszamy za nas samych, że świadectwo naszego życia nie przyciąga innych do Chrystusa i wypełniania Jego wezwania: „to co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40)!

Maryjo, Królowo Polski i Bogarodzico, która w pełni przyjęłaś dar Dziecięcia w swoim łonie (por. Łk 1, 26-38), wyproś nam u swego Syna Jezusa Chrystusa łaskę przebaczenia grzechów naszych popełnionych przeciwko dzieciom nienarodzonym!

Boże Miłosierdzia, położyłeś przed nami "życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo" (Pwt 30, 19 i Pwt 30, 15).

Błagamy, nie odbieraj nam Swojego błogosławieństwa!

Błagamy, by Twoje słowo z Księgi Ezechiela stało się w nas ciałem: "I dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, odbiorę wam serce kamienne, a dam wam serce z ciała. Ducha mojego chcę tchnąć w was i sprawić, byście żyli według mych nakazów i przestrzegali przykazań, i według nich postępowali" (Ez 36, 26n)!

Duchu Święty, Duchu Pocieszycielu, Duchu Prawdy, prowadź nas ku poszanowaniu godności każdego dziecka, które od poczęcia Bóg powołał do istnienia ku Swojej chwale! Dodaj nam odwagi i mądrości, byśmy zawsze wybierali życie, a nie śmierć, byśmy stale kroczyli drogami sprawiedliwości i miłości, zgodnie z wolą naszego Stwórcy. Amen.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

W Dzień Dziecka nabożeństwa przebłagalne za grzech aborcji

2018-05-25 17:53

Artur Stelmasiak

"Przepraszamy za polityków stanowiących prawo, którzy bardziej słuchają ludzi niż Ciebie i kompromisowo traktują ludzkie życie tolerując niesprawiedliwe prawo, które nie broni życia każdego człowieka!" - to słowa modlitwy ekspiacyjnej za grzech aborcji, która zostanie odmówiona w polskich kościołach w pierwszy piątek miesiąca 1 czerwca z okazji Dnia Dziecka

itsmejust/fotolia.com

Modlitwa ekspiacyjna za grzech aborcji jest propozycją Komisji Duszpasterstwa Konferencji Episkopatu Polski. Zaleca się, by modlitwa została odmówiona podczas czerwcowego nabożeństwa w pierwszy piątek miesiąca, który jest jednocześnie Światowym Dniem Dziecka.

Co roku 1 czerwca obchodzony jest Światowy Dzień Dziecka. Jest to zawsze czas dawania większej radości dzieciom i okazywania im przez to, że miłość jest nieskończona. W parlamencie wstrzymywane są prace nad projektem obywatelskim mającym zapewnić życie, poprzez ochronę prawną, wykluczanej dziś grupy dzieci, które się jeszcze nie narodziły, a życie ich zagrożone jest aborcją w wyniku zdiagnozowanej choroby. Jest to obecnie w Polsce największe bezprawie i niesprawiedliwość społeczna, w wyniku której średnio co 8 godzin zabijane jest jedno takie dziecko. "Zależy więc nam, aby w Dniu Dziecka nasze społeczeństwo i Kościół pamiętały również o tych dzieciach, które są jeszcze w łonach matek. Pragniemy Bogu ofiarować w tym dniu szczególną modlitwę przebłagalną. Można ją wykorzystać np. w czasie nabożeństwa lub po pierwszopiątkowej Mszy Świętej" - czytamy we wprowadzeniu, które napisała Kaja Godek z Fundacji Życie i Rodzina.

Uzasadnienie nabożeństwa przebłagalnego oraz treść modlitwy została rozesłana do proboszczów w Polsce oraz opublikowana na stronie internetowej www.duszpasterstwo.episkopat.pl

Cała treść modlitwy przebłagalnej:

Modlitwa ekspiacyjna za grzech aborcji do odmówienia w czasie nabożeństwa pierwszopiątkowego

Światowy Dzień Dziecka, 1 czerwca 2018r.

Boże Wszechmogący, w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci!

[W dniu, w którym świat obchodzi święto Dziecka,] pragniemy Ci podziękować za każde dziecko, które jest błogosławieństwem i darem od Ciebie, Boga Miłości i Boga Życia i z całego serca przeprosić, że często ten dar i błogosławieństwo Twoje odrzucamy.

Przepraszamy za ojców, którzy odrzucili odpowiedzialność za swoje poczęte potomstwo

i pozwolili dokonać aborcji lub nawet do niej nakłaniali, za to, że nie wspierali matek swoich dzieci i nie walczyli o zachowanie życia swojego potomstwa!

Przepraszamy za kobiety, które odrzuciły powołanie do bycia kochającą mamą,

a wybrały piętno śmierci!

Przepraszamy za tych wszystkich, którzy wywierali presję ku podjęciu tragicznego wyboru śmierci, i którzy nie wspierali kobiet w wychowaniu dzieci!

Przepraszamy za lekarzy i pracowników służby zdrowia, którzy zamiast ratować każde życie ludzkie, nawet te najmniejsze, neutralnie podchodzą do wyborów między życiem i śmiercią lub stają się szafarzami śmierci!

Przepraszamy za polityków stanowiących prawo, którzy bardziej słuchają ludzi niż Ciebie (por. Dz 5, 29) i kompromisowo traktują ludzkie życie tolerując niesprawiedliwe prawo,

które nie broni życia każdego człowieka!

Przepraszamy za ludzi nauki i osoby kształtujące opinię publiczną, które deprecjonują wartość życia ludzkiego stawiając wyżej wartość wyboru planów życiowych!

Przepraszamy za wszystkich, którzy przyczyniają się w jakikolwiek sposób do nastania bezdusznej cywilizacji śmierci!

Przepraszamy za wszystkich, którzy nic nie uczynili, aby obronić najbardziej bezbronne, jeszcze nienarodzone dzieci, które same bronić się nie mogą!

Nade wszystko przepraszamy za nas samych, że świadectwo naszego życia nie przyciąga innych do Chrystusa i wypełniania Jego wezwania: „to co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40)!

Maryjo, Królowo Polski i Bogarodzico, która w pełni przyjęłaś dar Dziecięcia w swoim łonie (por. Łk 1, 26-38), wyproś nam u swego Syna Jezusa Chrystusa łaskę przebaczenia grzechów naszych popełnionych przeciwko dzieciom nienarodzonym!

Boże Miłosierdzia, położyłeś przed nami "życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo" (Pwt 30, 19 i Pwt 30, 15).

Błagamy, nie odbieraj nam Swojego błogosławieństwa!

Błagamy, by Twoje słowo z Księgi Ezechiela stało się w nas ciałem: "I dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, odbiorę wam serce kamienne, a dam wam serce z ciała. Ducha mojego chcę tchnąć w was i sprawić, byście żyli według mych nakazów i przestrzegali przykazań, i według nich postępowali" (Ez 36, 26n)!

Duchu Święty, Duchu Pocieszycielu, Duchu Prawdy, prowadź nas ku poszanowaniu godności każdego dziecka, które od poczęcia Bóg powołał do istnienia ku Swojej chwale! Dodaj nam odwagi i mądrości, byśmy zawsze wybierali życie, a nie śmierć, byśmy stale kroczyli drogami sprawiedliwości i miłości, zgodnie z wolą naszego Stwórcy. Amen.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem