Reklama

Nie ma solidarności bez miłości

2017-09-13 11:20

Grzegorz Górny
Niedziela Ogólnopolska 38/2017, str. 26-27


Archiwum Dokumentacji Życia i Kultu Błogosławionego Księdza Jerzego Popiełuszki/Marzena Słupeczańska

Gdybyśmy dziś, po wielu latach, mieli wskazać osobę, która najpełniej ucieleśniała w sobie idee Solidarności, z pewnością byłby to ks. Jerzy Popiełuszko

Kiedy w sierpniu 1980 r. rozpoczął się strajk solidarnościowy w Hucie Warszawa, jedną z pierwszych spraw, którymi zajęli się robotnicy, było znalezienie kapłana, który odprawiłby dla nich Mszę św. w zakładzie pracy. W ten sposób pojawił się tam ks. Jerzy Popiełuszko. Tak wspominał później tamte chwile: „Tego dnia i tej Mszy św. nie zapomnę do końca życia. Szedłem z ogromną tremą. Już sama sytuacja była zupełnie nowa. Co zastanę? Jak mnie przyjmą? Czy będzie gdzie odprawiać? Kto będzie czytał teksty, śpiewał? Takie, dziś może naiwnie brzmiące pytania nurtowały mnie w drodze do fabryki. I wtedy, przy bramie, przeżyłem pierwsze wielkie zdumienie. Gęsty szpaler ludzi – uśmiechniętych i spłakanych jednocześnie, i oklaski. Myślałem, że Ktoś Ważny idzie za mną. Ale to były oklaski na powitanie pierwszego w historii tego zakładu księdza przekraczającego jego bramę. Tak sobie wtedy pomyślałem – oklaski dla Kościoła, który przez trzydzieści parę lat wytrwale pukał do fabrycznych bram. Niepotrzebne były moje obawy – wszystko było przygotowane: i ołtarz na środku placu fabrycznego, i krzyż, który potem został wkopany przy wejściu, przetrwał ciężkie dni i stoi do dzisiaj otoczony ciągle świeżymi kwiatami, i nawet prowizoryczny konfesjonał. Znaleźli się też lektorzy. Trzeba było słyszeć te męskie głosy, które niejednokrotnie przemawiały niewyszukanymi słówkami, a teraz z namaszczeniem czytały święte teksty. A potem z tysięcy ust wyrwało się jak grzmot: «Bogu niech będą dzięki!». Okazało się, że potrafią też śpiewać, o wiele lepiej niż w świątyniach. Przedtem była jeszcze spowiedź. Siedziałem na krześle, plecami niemal opierając się o jakieś żelastwa, a te twarde chłopy w usmarowanych kombinezonach klękały na asfalcie zrudziałym od smarów i rdzy”.

Matka Boża w Stoczni im. Lenina

Tak było od początku sierpniowych strajków. Kiedy wybuchł strajk w Stoczni Gdańskiej, mieszkańcy Europy Zachodniej, oglądając telewizyjne relacje z Polski, przecierali oczy ze zdumienia. Związki zawodowe kojarzyły się im zawsze z lewicą, a robotnicy byli naturalnym elektoratem socjalistów. Tymczasem na zamkniętej bramie pod nazwą „Stocznia im. Lenina” wisiały wizerunki Matki Bożej Częstochowskiej i Jana Pawła II. Pierwszymi osobami, które do strajkujących zakładów wzywali robotnicy, byli księża – proszono ich o spowiedź i odprawienie Mszy św.

W Europie Zachodniej strajki robotnicze postrzegane były wówczas jako bunt proletariuszy w imię interesów socjalnych. Inaczej było jednak w Polsce. Protesty, które objęły cały kraj, miały inny charakter. Historyk idei Marek A. Cichocki pisze: „Z dzisiejszej perspektywy, kiedy bezpieczeństwo socjalne staje się podstawowym pojęciem, wokół którego krąży kartka wyborcza, należy naprawdę docenić to, że upokorzeni ludzie, tresowani dziesiątki lat przez różnych kombinatorów i zwykłych łobuzów w imię dość monotonnej i bezsensownej ideologii, potrafili w decydującym momencie historii przezwyciężyć swoje materialne upokorzenie i zdobyli się na coś znacznie więcej niż tylko obrona własnych, partykularnych interesów oraz prawa do ograniczonej konsumpcji a la János Kádár”.

Reklama

W pierwszych punktach programu Solidarności z 1980 r. czytamy: „Chodziło nam również o sprawiedliwość, o demokrację, o prawdę, o praworządność, o ludzką godność, o swobodę przekonań, o naprawę Rzeczypospolitej, nie zaś tylko o chleb, masło i kiełbasę. Wszystkie wartości elementarne nazbyt były sponiewierane, by można było uwierzyć, że bez ich odrodzenia cokolwiek zmieni się na lepsze. Protest ekonomiczny musiał być zarazem protestem społecznym; protest społeczny musiał być zarazem protestem moralnym”.

Msza św. w eterze

Wśród 21 postulatów Solidarności znalazło się również żądanie pod adresem władz, by zagwarantować „wolność słowa, druku, publikacji, a tym samym nie represjonować niezależnych wydawnictw oraz udostępnić środki masowego przekazu dla przedstawicieli wszystkich wyznań”. Dzięki temu 21 września 1980 r. po raz pierwszy doszło do transmisji w państwowym radiu Mszy św., która później była emitowana w każdą niedzielę.

Wolność, miłość, solidarność

Jedno z haseł Solidarności brzmiało: „Nie ma wolności bez solidarności”. Jan Paweł II uzupełnił je istotnym stwierdzeniem: „Nie ma solidarności bez miłości”. W obu dewizach powtarzało się słowo „solidarność”, które za pontyfikatu polskiego Papieża stało się przedmiotem uniwersalnej refleksji w skali globalnej. Pojęcie to zaczęło być postrzegane w kategoriach nie tylko społecznych czy politycznych, lecz także teologicznych. Jego sens zgłębiał również ks. Jerzy Popiełuszko, który dał temu wyraz choćby w homilii wygłoszonej podczas Mszy św. za Ojczyznę w Krakowie-Mistrzejowicach 30 sierpnia 1984 r.:

„Solidarność umożliwiła zrzucenie maski obłudy i pod tym względem, mówiąc o godności człowieka, gwoli sprawiedliwości, kieruję chociaż jedno zdanie do tych, którzy pełnią niewdzięczne zawody: zachowaj godność, bo jesteś aż człowiekiem, bo w każdym człowieku jest ślad Boga, bez względu na to, jaki byś zawód wykonywał – jesteś aż człowiekiem. Zawód ma być dla człowieka, a nie człowiek dla zawodu. Jak pełna prawda wymaga, aby człowiek nie był dla systemu, ale system dla człowieka. Solidarność bardziej niż o chleb powszedni wołała o godność pracy ludzkiej, o prawo do takich warunków pracy, by ludzkie siły za szybko nie słabły, by człowiek nie był przedwcześnie wyniszczony. Nie jest rzeczą bowiem najważniejszą, aby w krótkim czasie zrobić wiele, ale żeby przez długi czas dobrze pracować. Nie można człowieka czynić narzędziem produkcji i niewolnikiem jego własnych wytworów, bo to obdziera go z jego prawdziwej wartości. Solidarność bardziej niż o chleb powszedni wołała o sprawiedliwość. Źródłem sprawiedliwości jest sam Bóg, a człowiek sprawiedliwy to ten, który kieruje się prawdą i miłością, bo im więcej w człowieku jest prawdy i miłości, tym więcej jest i sprawiedliwości. Gdzie brak jest miłości, dobra, prawdy – na jej miejsce wchodzi nienawiść, kłamstwo i przemoc. Stąd tak boleśnie odczuwana i widoczna jest niesprawiedliwość w krajach, gdzie władanie opiera się nie na służbie i miłości, ale na przemocy i zniewoleniu. Sprawiedliwość czynić i o sprawiedliwość wołać mają obowiązek wszyscy bez wyjątku, bo już przed wiekami powiedział znany filozof, że złe to czasy, gdy sprawiedliwość nabiera wody w usta”.

Zło dobrem zwyciężył

Ks. Popiełuszko o tym nie tylko mówił, lecz także świadczył własnym życiem, które przypieczętował swą męczeńską śmiercią. Był podczas strajków zarówno z robotnikami, jak i ze studentami, np. w Akademii Medycznej czy Wyższej Oficerskiej Szkole Pożarniczej w Warszawie. Dzięki niemu niektórzy z protestujących decydowali się na pierwszą spowiedź po wielu latach lub nawet nawracali się na katolicyzm.

Wymowna jest wypowiedź jednego ze strajkujących podchorążych w szkole pożarniczej: „Duże wrażenie wywarła na mnie pierwsza Msza św., którą ksiądz Jerzy odprawił w auli. Byłem zdumiony tym, iż tak młody, niemalże filigranowej budowy człowiek posiadał w sobie tyle siły i wiary, że niemal od chwili poznania budził wśród nas niezrozumiałą wręcz sympatię i szacunek. Myślę, że sprawiły to słowa jego kazania – proste i szczere, a jednocześnie tak głęboko zapadające w serce. Potrafił dać nam to, co w tych ciężkich chwilach było nam najbardziej potrzebne: nadzieję i wiarę w słuszność naszej sprawy. Po tej Mszy św. spowiadał nas bez przerwy przez kilka godzin. Poszedłem do spowiedzi późnym wieczorem. Ksiądz Jerzy był już bardzo zmęczony, ale każdego z nas witał z uśmiechem i radością. Czułem się wtedy bardzo dziwnie. Szkoła była otoczona przez MO. Komendant straszył nas karną kompanią, wojskiem. Żyliśmy w nieustannym napięciu i poczuciu zagrożenia i w tym wszystkim, jakby w oderwaniu od rzeczywistości – ksiądz, modlitwa, słowo Boże, spowiedź”.

Postawa robotników i studentów pokazuje pewną prawidłowość charakterystyczną dla dziejów Polski. Naturalną reakcją w naszym kraju było to, że gdy zawiązywała się wspólnota, to musiała ona znaleźć oparcie w rzeczywistości nadprzyrodzonej. Nie było w Polsce doskonalszego ucieleśnienia idei solidarności niż postać ks. Jerzego Popiełuszki, nieustannie powtarzającego podczas swych kazań słowa św. Pawła: „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj” (Rz 12, 21).

Tagi:
bł. Jerzy Popiełuszko rocznica ks. Jerzy Popiełuszko urodziny

Nowenna za Ojczyznę

2018-02-22 10:40

Ks. Piotr Czarniecki
Edycja przemyska 8/2018, str. I

Ks. Andrzej Bienia
Warta honorowa przy tablicy Sybiru. Kościół pw. Świętej Trójcy w Przemyślu

W niedzielę 11 lutego w Przemyślu odbyły się uroczyste obchody 78. rocznicy deportacji Polaków na Sybir. W ten dzień przypada wspomnienie Matki Bożej z Lourdes i obchodzony jest 26. Światowy Dzień Chorego. O godz. 10.00 pod przewodnictwem ks. prał. Stanisława Czenczka w kościele pw. Trójcy Świętej została odprawiona Msza św. z modlitwą za tych, którzy 78 lat temu deportowani byli na Sybir. Podczas liturgii nastąpiło uroczyste wprowadzenie relikwii bł. Władysława Bukowińskiego – „apostoła Kazachstanu”.

W homilii ks. prał. Jan Mazurek wspomniał dzień 10 lutego 1940 r., kiedy to władze sowieckie przeprowadziły pierwszą z czterech masowych deportacji obywateli polskich do północnych obwodów Rosji i na zachodnią Syberię. W czasie transportu deportowani umierali z zimna, głodu i wyczerpania. Kaznodzieja zauważył także, że dzień 11 lutego jest okazją do modlitwy za chorych z okazji kolejnego Światowego Dnia Chorego i 160. rocznicy objawień Matki Bożej w Lourdes. Tego dnia rozpoczęła się 9-miesięczna nowenna, w ramach której każdego 11. dnia miesiąca będziemy gromadzić się na nabożeństwach za Ojczyznę.

W te obchody 100. rocznicy odzyskania niepodległości wpisuje się tegoroczna modlitwa w intencji trzeźwości Polaków. Z dniem 11 lutego rozpoczęliśmy 51. Tydzień Modlitw o Trzeźwość Narodu pod hasłem „Trzeźwość egzaminem z wolności”. Hasło to nawiązuje do słów św. Jana Pawła II: „Egzamin z naszej wolności jest przed nami. Wolności nie można tylko posiadać. Trzeba ją stale, stale, stale zdobywać”. Podczas tego Tygodnia został ogłoszony Narodowy Program Trzeźwości.

Ks. Jan Mazurek, proboszcz parafii, wspomniał, że alkoholizm jest dla naszego narodu chorobą trądu, o której wspomina liturgia Słowa. Kaznodzieja wyraził wdzięczność tym, którzy – kończąc kolejną edycję rekolekcji Krucjaty Wyzwolenia Człowieka – wobec wspólnoty Kościoła złożyli ofiarę w imieniu tych, którzy nadużywają alkoholu.

Temu wyjątkowemu spotkaniu, jak wspomniał ks. Mazurek, towarzyszy w znaku relikwii bohaterski apostoł Kazachstanu, więzień sowieckich łagrów, ks. Władysław Bukowiński, który został zaliczony do grona błogosławionych 11 września ub.r. w Karagandzie – mieście, w którym pełnił swą duszpasterską posługę w czasach Związku Radzieckiego i gdzie został pochowany. Kaznodzieja przywołał słowa św. Jana Pawła II w czasie podróży apostolskiej do Kazachstanu w 2001 r., powiedział o nim: „Ks. Władysława Bukowińskiego wielokrotnie spotykałem i zawsze podziwiałem za kapłańską wierność i apostolski zapał. Był szczególnie związany z Karagandą. Pragnę dzisiaj złożyć w imieniu Kościoła hołd zarówno jemu, jak i wszystkim zesłańcom”.

Po zakończonej Eucharystii przed tablicą Sybiru przy kościele pw. Trójcy Świętej w Przemyślu odmówiono modlitwę, złożono kwiaty i zapalono znicze. Następnie na rampie kolejowej na Bakończycach, w miejscu wywózki zesłańców na Sybir odmówiono Koronkę do Bożego Miłosierdzia, odśpiewano Hymn Sybiraków oraz złożono kwiaty i zapalono znicze.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Świadectwo: Lekarz rozpłakał się ze wzruszenia

2018-02-16 11:47

Fragment książki „Cuda dzieją się po cichu. O jasnogórskich cudach i łaskach”

„Amputacja” – krótko powiedział doktor. Kazimiera Wiącek z Lublina podniosła wzrok. „Nie rozumiem. Jak to…”

Piotr Drzewiecki

„Jest porażenie nerwu w lewej nodze, a teraz jeszcze ten zator tętniczy. Tu już nie ma czego leczyć. Amputacja jest konieczna” – powtórzył medyk. Kobieta wróciła do domu, bijąc się z myślami. Jak to, odetną jej nogę?! Co prawda chodzi o kulach, ale wciąż chodzi i ma dwie nogi! Kiedy zadzwonił dzwonek i otworzyła drzwi, odetchnęła z ulgą.

W odwiedziny wpadł zaprzyjaźniony lekarz. On na pewno coś wymyśli. Chciał jej dodać odwagi, ulżyć w cierpieniu. Ale niczego nie wymyślił. „Chyba bez amputacji się nie obejdzie” – powiedział smutno. „Jeśli tak, to ja chcę jechać na Jasną Górę!” – oznajmiła twardo.

Cała rodzina zaoponowała przeciwko takiemu pomysłowi. Śmierć jej grozi w każdej chwili, a ona chce sobie podróże urządzać? Kazimiera postawiła na swoim. W przekonaniu rodziny dopomógł lekarz, który miał nadzieję, że pielgrzymka do Częstochowy przynajmniej doda otuchy jego cierpiącej pacjentce. Nie puścili jej samej. Razem z Kazimierą pojechała jej siostra, siostrzenica i bliska sąsiadka. Od rannego odsłonięcia – w niedzielę 22 czerwca 1980 roku – do zasłonięcia Cudownego Obrazu o godzinie 13 Kazimiera Wiącek bez chwili przerwy modliła się w Kaplicy Matki Bożej razem z towarzyszącymi jej kobietami. Kiedy rozległy się bębny zwiastujące zasłonięcie Obrazu, z twarzą zalaną łzami zwróciła się do siostry: „Popatrz, zasłonili Matkę

Bożą i Ona pozostawiła mnie z kulami!”. Chwilę później poczuła niezwyczajny przypływ siły. Podkurczona, zagrożona amputacją noga rozluźniła się, wyprostowała, a Kazimiera Wiącek odstawiła kule, oparła je o filar i wyprostowana przyłączyła się do kolejki „Na ofiarę”. Tam zdjęła swoje korale i położyła je na ołtarzu.

Przeżycie było tak silne, a wydarzenie tak nieprawdopodobne, że nie przyszło jej do głowy, aby komukolwiek zgłosić swoje uzdrowienia. Na Jasnej Górze pojawiła się dopiero dwa tygodnie później. A wraz z nią znów siostra, siostrzenica i sąsiadka. Złożyły zeznania przed kronikarzem jasnogórskim; Kazimiera do akt dołączyła zaświadczenie od lekarza, który – gdy ją zobaczył bez kul, ze zdrową nogą – zwyczajnie rozpłakał się ze wzruszenia.

Zaświadczenie lekarskie brzmiało: „Od dnia 23 maja 1979 roku wystąpiło porażenie zupełne kończyny dolnej lewej. 9 maja 1979 roku wystąpił zator tętnicy podudzia lewego, co groziło amputacją kończyny. 22 czerwca 1980 roku ustąpiło porażenie”. Kazimiera Wiącek nie miała wątpliwości, za czyją sprawą to porażenie ustąpiło. Zdrowa i ogromnie szczęśliwa przez szereg lat w rocznicę swojego uzdrowienia pielgrzymowała na Jasną Górę do Matki Bożej, by Jej ze wszystkich sił dziękować za tę niezwykłą łaskę, jakiej doznała. A jej kule? Wiszą obok kul Janiny Lach, wskazując przybywającym pielgrzymom, czym jest nagrodzona ufność.

„CUDA DZIEJĄ SIĘ PO CICHU.


O JASNOGÓRSKICH CUDACH I ŁASKACH.”
Autor: Anita Czupryn
Premiera: 26 lutego 2018 r.
Wydawnictwo: Fronda PL. Sp. z o.o.

Przeczytaj także: Cuda dzieją się po cichu. O Jasnogórskich cudach i łaskach

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Trwa kongregacja Ruchu Światło - Życie

2018-02-24 14:56

o. Stanisław Tomoń

Pod hasłem „Młodzi w Kościele” na Jasnej Górze trwa 43. Kongregacja Odpowiedzialnych Ruchu „Światło-Życie”. Tegoroczne spotkanie trwa w dniach 23-26 lutego z udziałem ponad tysiąca osób. Kongregacja, odbywająca się na Jasnej Górze, jest czasem poświęconym na przygotowanie do kolejnego roku pracy formacyjnej, która rozpocznie się latem.

Niedziela TV

W tym roku w czasie Kongregacji rozważane jest pytanie o przyszłość ruchu, który postrzegany był głównie jako wspólnota młodzieżowa, a dziś gromadzi głównie dorosłych i małżonków z Domowego Kościoła. Papież Franciszek podkreśla, że młodzi są nadzieją Kościoła, stąd ruch stanął przed wyzwaniem, jak w swoim charyzmacie odnaleźć siły, które pozwolą mu na nowo przyciągnąć dzieci i młodzież do grup oazowych.

Zobacz zdjęcia: Oaza melduje się

„Ta coroczna Kongregacja Ruchu Światło-Życie, w tym roku już 43., związana jest z prezentacją nowego tematu na najbliższy rok formacyjny. W tym roku właśnie tym tematem będą słowa: ‘Młodzi w Kościele’ – one nawiązują do hasła tegorocznego Synodu Biskupów w Rzymie: ‘Młodzież, wiara i rozeznanie powołania’ – mówi ks. Marek Sędek, moderator generalny Ruchu Światło-Życie – Po to się gromadzimy, żeby odpowiadać sobie na to pytanie – jak zachęcać młodych ludzi do bycia w Kościele. Ewangelia jest zawsze atrakcyjna dla ludzi młodych, ona pociąga ludzi młodych, daje przestrzeń, pewną perspektywę, nadzieję. Problemem natomiast jest znalezienie odpowiedniego języka komunikacji z młodymi, bo zmieniają się czasy , zmienia się sposób przekazu pewnych treści, i trzeba znaleźć adekwatne do tych czasów słowa, środki, aby Ewangelię głosić młodym”.

Tradycyjnie do sanktuarium przybyli moderatorzy i animatorzy z Polski i zagranicy - Niemiec, Ukrainy, Słowacji, Czech i Białorusi. Po raz pierwszy jako delegat ds. Ruchu Światło-Życie z ramienia Episkopatu, w Kongregacji bierze udział bp Krzysztof Włodarczyk, biskup pomocniczy diec. koszalińsko-kołobrzeskiej. Jak podkreśla biskup-delegat, inspiracja do tegorocznej Kongregacji jest podwójna: „Pierwsza to jest przygotowywany Synod Biskupów, który będzie poświęcony młodym ludziom – ‘Młodzież, wiara i rozeznanie powołania” (15. Zgromadzenie Zwyczajnego Synodu Biskupów, zwołanego przez papieża Franciszka, odbędzie się w październiku 2018 r. w Rzymie – przyp. BPJG). To jest jakby wyjście naprzeciw. Natomiast druga inspiracja, to patrzymy, jakie są w tej chwili proporcje członków Ruchu Ś-Ż – okazuje się, że jest po 50%. Kiedyś mówił się, że Ruch Ś-Ż to ruch dzieci i młodzieży, dzisiaj te proporcje wyrównały się, to znaczy 50% to są dzieci i młodzież, a 50% to już Ruch dojrzały, czyli rodzinna gałąź - Domowy Kościół. Dobrze, że on się rozwija, że ci ludzie, którzy są ukształtowani w tej formacji dziecięcej, młodzieżowej, kontynuują swoją obecność w Ruchu, i czerpią z charyzmatu właśnie w tej gałęzi rodzinnej, natomiast nie przybywa tak szybko dzieci i młodzieży. I trzeba sobie postawić pytanie, skąd to się bierze. Sam Synod Biskupów to też jest sygnał, że to nie jest problem nasz – krajowy, polski, ale jest to też ogólnoświatowy problem obecności młodego pokolenia w Kościele. Jest ich mniej, rzeczywiście. Nawet, jeśli przyjmują sakrament bierzmowania, to widzimy tę dziwną tendencję do zerwania później ze wspólnotą Kościoła. Ale nie można tylko ubolewać, tylko wiedzieć problem, ale trzeba szukać rozwiązania, szukać antidotum”.

Jak mówi Jolanta Szpilarewicz, odpowiedzialna główna Instytutu Niepokalanej Matki Kościoła, aby zaprosić młodych do uczestnictwa w życiu Kościoła, „potrzebne są wydarzenia – i te ewangelizacyjne, głoszenie Słowa Bożego, zaproszenie młodych. Tutaj te środowiska mają szansę zapraszać młodych. Ważne jest też oddziaływanie w szkole – młodzi do młodych najprędzej docierają, więc i formowanie młodych, aby oni mieli odwagę, śmiałość, by znali konkretne sposoby, jak wychodzić do swoich rówieśników i zapraszać ich na tę drogę. To zawsze pozostaje jako droga uniwersalna. Oczywiście są też środki bardziej nowoczesne – Internet otwiera bardzo duże przestrzenie, by zapraszać młodych”.

W programie dorocznego spotkania przewidziane są m.in. wykłady, spotkania modlitewne, świadectwa, a także błogosławieństwo nowo przyjętych członków. Sobotniej Mszy św. o godz. 14.15 w bazylice jasnogórskiej przewodniczyć będzie bp Marek Solarczyk, biskup pomocniczy diec. warszawsko-praskiej, a w niedzielę i poniedziałek w Kaplicy Matki Bożej Eucharystie celebrować będzie bp Krzysztof Włodarczyk, delegat KEP ds. Ruchu Światło-Życie.

Podczas spotkania na Jasnej Górze po raz pierwszy zostanie zaprezentowana piosenka Marty i Darka Madejskich pt. „Młode serca”, która wygrała w konkursie na piosenkę roku formacyjnego 2018/2019 Ruchu Światło-Życie. „U nas jest zwyczajem, że na każdy rok pracy formacyjnej, niezależnie od stałego programu formacyjnego, wybieramy znak roku, piosenkę roku. W tym roku piosenkę skomponowali nasi ludzie z Ruchu Ś-Ż , na podstawie Ewangelii św. Marka i homilii Ojca Świętego Franciszka. Piosenka nosi tytuł ‘Młode Serca’” – informuje ks. Marek Sędek.

Na pytanie, jakich owoców spodziewa się po tegorocznej Kongregacji, moderator generalny ks. Marek Sędek odpowiada: „Taka Kongregacja to przede wszystkim nabranie ‘nowego ducha’. Nasze spotkanie to nie tylko rozważanie, nie tylko referaty, ale i modlitwa, podtrzymywanie więzi. Zjeżdżamy się tu z całej Polski, ale nie tylko – bo są też z zagranicy, z Niemiec, Ukrainy, Słowacji, Czech, Białorusi, mamy też listy jedności z Filipin i Chin. Więc jest to dla nas takie spotkanie jedności. A czego się spodziewam? Przede wszystkim odnowienia nowej gorliwości. Chcemy przekazywać tradycję Kościoła, ale przekazywanie tradycji to nie znaczy przekazywanie popiołu, tylko to znaczy rozpalanie ognia, który ciągle z Kościele płonie i ma płonąć”.

„Ruch Światło-Życie przede wszystkim jest propozycją, aby kroczyć z Chrystusem przez życie, żeby w Nim odnajdywać fundamenty dla budowania, tak jak to Jan Paweł II mówił, projektu na swoje życie. I właśnie temu chce służyć Ruch Światło-Życie. Chcemy różnymi nowymi inicjatywami, pomysłami towarzyszyć młodym w ich podejmowaniu decyzji życiowych, i towarzyszyć im przede wszystkim ze słowami Chrystusa” – podkreśla moderator generalny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem