Reklama

Ku trzeźwości Narodu

2017-09-13 11:20

Anna Wyszyńska
Niedziela Ogólnopolska 38/2017, str. 23

Andrey Cherkasov/fotolia.com

Już 21 września 2017 r. w Warszawie rozpoczyna się 3-dniowy Narodowy Kongres Trzeźwości. 24 września w całej Polsce będą odprawiane Msze św. w intencji trzeźwości narodu

Proszę o modlitwę w intencji trzeźwości mojego brata i jego syna”; „O uleczenie z alkoholizmu ojca i brata”; „Aby mój mąż zaczął się leczyć i wrócił do domu”; „O trzeźwość żony” – takie wpisy znajdziemy w skrzynce intencji na stronie internetowej Narodowego Kongresu Trzeźwości. Za każdym kryją się czyjaś tragedia i czyjaś nadzieja. A to tylko ułamek dramatów, które powoduje alkohol.

Dlaczego kongres?

Z problemem alkoholizmu mierzą się kolejne pokolenia. W różnym czasie i w różnych miejscach działali księża i świeccy, którym mocno leżała na sercu kwestia trzeźwości Polaków. Byli wśród nich: bł. ks. Bronisław Markiewicz, św. ks. Stanisław Papczyński,

ks. Jan Alojzy Ficek, ks. Jan Kapica, ks. Franciszek Blachnicki i wielu innych. Także dziś jest wielu zaangażowanych apostołów trzeźwości.

Reklama

Niestety, statystyki wykazują, że pijemy coraz więcej. Często przytaczane liczby, że trzy miliony Polaków pije alkohol ryzykownie i szkodliwie, a ok. miliona jest od niego uzależnionych, wywołują szok – trudno sobie wyobrazić, że tak wiele rodzin cierpi przez alkohol.

„Potrzebujemy przebudzenia i przemiany. Musimy zrozumieć, że każdego dnia na naszych oczach toczy się walka o przyszłość Polaków, o to, czy ocalimy trzeźwość, a więc wolność, godność, zdrowie i życie milionów z nas. Czy pozwolimy, by utrata wiary, cierpienie, przemoc, stracone nadzieje niszczyły kolejne rodziny?” – apelował w tym roku bp Tadeusz Bronakowski, przewodniczący Zespołu KEP ds. Apostolstwa Trzeźwości.

Kongres, którego temat brzmi: „Ku trzeźwości Narodu. Odpowiedzialność rodziny, Kościoła, państwa i samorządu”, zwołano, by modlić się w intencji odnowy i przemiany narodu, a w jego części studyjnej – dokonać diagnozy problemu i zintegrować środowiska trzeźwościowe. Ogólnopolskie forum pozwoli też wypracować skuteczniejsze rozwiązania i przekazać informacje i postulaty tym, którzy stanowią prawo. Organizatorzy uważają, że sytuacja wymaga stworzenia Narodowego Programu Trzeźwości. Liczą na wsparcie kościelnych wspólnot i grup, które podejmą inicjatywy modlitewne w intencji trzeźwości Polaków.

Marsze, grill i tramwaj

Kongres już znalazł przełożenie na inicjatywy na rzecz wychowania w trzeźwości, trzeźwego stylu życia i ratowania osób uzależnionych. Niektóre z nich liczą kilkadziesiąt lat, wiele powstało w tym roku. Najbardziej znane to m.in. organizowany od 50 lat Tydzień Modlitw o Trzeźwość Narodu, przypadający na początku Wielkiego Postu, oraz „Sierpień – miesiąc abstynencji”. W coraz większej liczbie środowisk organizowane są rekolekcje, nabożeństwa Drogi Krzyżowej, spotkania, marsze trzeźwościowe. Przybywa inicjatyw mających na celu wyłączenie alkoholu z programu uroczystości rodzinnych i towarzyskich. Bezalkoholowe wesela czy grillowanie bez piwa dowodzą, że można pójść pod prąd niedobrej tradycji. Do promowania trzeźwości przyczyniają się też nieszablonowe działania, jak np. „Tramwaj trzeźwości”, który na przełomie sierpnia i września br. jeździł po Gliwicach, Bytomiu, Chorzowie i innych miastach.

Rok Narodowego Kongresu Trzeźwości już wyzwolił wiele energii i pomysłów. To daje nadzieję, że możemy wiele zmienić. – Z walki o trzeźwość narodu nigdy nie wolno nam zrezygnować. Nie chcemy być społeczeństwem zniewolonych – powiedział bp Bronakowski podczas 36. Ogólnopolskiej Pielgrzymki Apostolstwa Trzeźwości na Jasną Górę 17 czerwca br. – Nie godzimy się, by nasi bliźni tracili życie, nie tylko doczesne, ale również życie wieczne, które zagrożone jest zawsze, gdyż alkohol niszczy więzi z Bogiem, z Kościołem, z drugim człowiekiem. Nie pozwolimy w Polsce pielęgnować alkokultury, bo nie chcemy stać się alkonarodem czy narkonarodem. Nie po to nasi dziadkowie umierali za wolną Polskę, abyśmy dzisiaj sprzedali naszą wolność duchową, rodzinną i społeczną.

Pielgrzymka na Jasną Górę (17 i 18 czerwca br.) była modlitewną częścią kongresu, poprzedzającą część studyjną, która odbędzie się na UKSW w Warszawie w dniach 21-23 września. Strona internetowa kongresu: www.kongrestrzezwosci.pl , na której można znaleźć m.in. modlitwy w intencji tego przedsięwzięcia, wpisy osób proszących o modlitwę, a także zgłosić własne inicjatywy, jest dostępna dla wszystkich.

***

Nie piję, bo kocham. Przyjdź i baw się wspaniale!

Właśnie ruszyła ogólnopolska kampania społeczna „Nie piję, bo kocham”, która jest odpowiedzią Ruchu Światło-Życie na ogłoszony rok trzeźwości Narodu. W ramach projektu odbędą się spotkania w całej Polsce. Organizatorzy zapraszają dorosłych i dzieci 23 września br. na piknik na pl. Piłsudskiego w Warszawie. Czeka tam wiele atrakcji dla osób w każdym wieku, a ten dzień, pełen wrażeń, zakończy się widowiskiem artystycznym „Świadek Wolności”, którego kierownikiem jest Marcin Pospieszalski.

– Można bawić się wspaniale i nie jest potrzebny do tego alkohol – podkreśla Wojciech Terlikowski, koordynator projektu „Nie piję, bo kocham” i zaprasza: – Spotkajmy się jak najliczniej w sobotę 23 września w Warszawie, a damy tego dowód.

Tego dnia na pl. Piłsudskiego będą m.in.: Krzysztof Cugowski, New Life’m, Lidia Pospieszalska, Adam Krylik, Agnieszka Cudzich, Henryk Krzosek, Orkiestra i Chór Jednego Serca Jednego Ducha, Full Power Spirit. Ambasadorami akcji „Nie piję, bo kocham” zostało wiele znanych osób, m.in. Brygida Grysiak, Agnieszka Musiał, Monika i Marcin Gomułkowie, Ksawery Szlenkier i Małgorzata Buczkowska-Szlenkier, Natalia Niemen, Jacek Pulikowski, Radosław Pazura i Dorota Chotecka-Pazura, Arkadio i wielu innych.

Trzeźwość jest decyzją, przyjdź i sam zobacz, jak wielu ludzi chce żyć świadomie. Przyjdź i przekonaj się, że można bawić się bez używek. Przyjdź i bądź częścią tego wielkiego wydarzenia. Uśmiech i radość mnożą się, gdy się nimi dzieli!

Organizatorzy

Tagi:
alkohol

Bp Bronakowski: reklamowanie alkoholu powinno być zakazane

2018-04-16 17:15

eg / Winnica (KAI)

Reklamowanie alkoholu jest „toksyczną ideologią”, która powinna być zakazana, ponieważ wprowadza w błąd i promuje przesłanie sprzeczne z rzeczywistością - powiedział bp Tadeusz Bronakowski, przewodniczący Zespołu ds. Apostolstwa Trzeźwości Konferencji Episkopatu Polski w parafii Matki Bożej Pocieszycielki Strapionych w Winnicy w diecezji płockiej. Mszą św. zainaugurowano tam wielkanocne spotkanie środowisk trzeźwościowych.

CC0 Public Domain / FAQ

Bp Tadeusz Bronakowski przewodniczył Mszy św. koncelebrowanej w kościele parafii pw. Matki Bożej Pocieszycielki Strapionych w Winnicy. W homilii podziękował wszystkim, którzy promują trzeźwość, starają się w życiu walczyć o prawdziwą, duchową wolność, wspierają innych na tej drodze, aby mogli tworzyć wolne rodziny i wolną Ojczyznę.

„Niestety, wiele osób staje w szeregach tych, którzy rozpijają naród, ulegając, a czasami i promując pro-alkoholową mentalność, nakłaniając innych do picia czy ośmieszając działania trzeźwościowe. Często przy bierności elit społecznych pro-alkoholowa mniejszość terroryzuje większość, doprowadza do strat, których koszty ponosimy wszyscy, w wymiarze duchowym, społecznym i materialnym” - przestrzegł bp Bronakowski.

Biskup pomocniczy łomżyński stwierdził też, że obecnie w Polsce wielu ludzi jest „oszukanych”, nie posiadając świadomości, jak bardzo alkohol zagraża Ojczyźnie, jak silny jest związek między nadużywaniem alkoholu a kryzysem małżeństw i rodzin, trudnościami z wychowaniem młodego pokolenia, przestępczością, chorobami ciała, psychiki i ducha.

Przewodniczący Zespołu ds. Apostolstwa Trzeźwości KEP odniósł się także do Narodowego Programu Trzeźwości, który ma być „drogowskazem” dla odpowiedzialnych ludzi, wołaniem o mobilizację społeczną.

Namawia on do przywrócenia normalności, w której „szkodliwe i niszczące nawyki mniejszości nie stają się sposobem działania i myślenia zdrowej większości”. Bo przecież to „od krzewienia trzeźwości zależeć będzie przyszłość Kościoła i Ojczyzny”.

Po Mszy św. wszyscy przeszli do Zespołu Placówek Oświatowych w Winnicy, gdzie uczniowie zaprezentowali program artystyczny. Ponadto każdy uczestnik otrzymał książkę z Narodowym Programem Trzeźwości.

Organizatorami spotkania były środowiska trzeźwościowe z Pokrzywnicy i Winnicy oraz samorządy gminne, przy współpracy szkoły i parafii w Winnicy, z ks. proboszczem Zbigniewem P. Maciejewskim. Uczestniczyły w nim także wspólnoty AA spoza diecezji płockiej. Obecny był również Henryk Kowalczyk, minister środowiska, który jest członkiem Diakonii Wyzwolenia w parafii Winnica.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zła się nie ulękli. Ratowali

2018-04-11 14:49

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 15/2018, str. I

Tragiczne losy rodziny Lechów mieszkających w Wólce, wsi położonej między Włoszczowicami, a Gołuchowem, splotły się z faktem ratowania przez nich gromady Żydów w czasie II wojny światowej. Zbrodnia dokonana w odwet przez Niemców wydarzyła się w lipcu 1943 r. Lechowie nigdy nie otrzymali tytułu Sprawiedliwi wśród Narodów Świata. Ilu takich Lechów było – jest, na Kielecczyźnie, w Polsce?

TD
W gospodarstwie Lechów przechowywano Żydów, uciekinierów z getta. Nieraz nawet do 30 osób

Uczestnikiem wydarzeń był 14-letni wówczas Jan Lech, dzisiaj liczący 89 lat. Nadal mieszka we wsi, w pewnym oddaleniu od miejsca tragicznych wydarzeń. Ma kilkaset zł renty i słuch uszkodzony trwale w czasie obławy.

Lechowie

Trudno się dziwić, że okolice Gołuchowa i Wólki wybierali Żydzi rozpaczliwie szukający ratunku przed deportacją. Tereny do dzisiaj są dość odległe, choć nie odludne, osiedlają się nowi, bywają letnicy.

Rodzina Lechów od dawna osiadła w okolicy. Franciszek Lech – ojciec Jana urodził się w 1890 r. Brał udział w I wojnie światowej, był w niewoli niemieckiej. Po powrocie w 1918 r. został ponownie powołany do wojska do Kielc, a po zakończeniu I wojny światowej powrócił do domu. Stryj Wacław zginął na froncie w czasie I wojny, a stryj Stanisław mieszkający k. Radomia w Helenowie brał udział w kampanii wrześniowej 1939 r.

TD
Jan Lech, bezpośredni uczestnik wydarzeń 1943 r.

Po kapitulacji twierdzy Modlin szczęśliwie powrócił w rodzinne strony. Rodzinie nieobce były więc czyny wojenne i obowiązek patriotyczny. – Ojce wiedzieli, że pomóc trzeba było – opowiada dzisiaj Jan Lech.

– Na skraju lasu w Wólce, w odległości 100 metrów od wsi stoją obecnie inne zabudowania, ale to właśnie dawna ojcowizna Lechów, miejsce zbrodni hitlerowskiej. Tu w bestialski sposób zostali zabici Żydzi, część żywcem spłonęła w podpalonych przez Niemców zabudowaniach, umierając w męczarniach. Nie byli stąd, to Żydzi uciekinierzy, wysiedleńcy. Spokojne miejsce z daleka od głównych dróg, wsi, wydawało się idealne – opowiada Bogdan Skrobisz, nauczyciel z Kij, który od kilku lat zajmuje się tą sprawą. Ci Żydzi, polscy obywatele mieli twarze, imiona, życiorysy. Nie byli anonimową masą. Pewnie ich nazwisk nie poznamy już nigdy.

Co jest za płotem

Z opowiadań starszych mieszkańców Włoszczowic, którzy przechodzili w pobliżu do swoich pól na tzw. gołuchowskim wynika, że miejsce miało być ogrodzone gęstym wysokim płotem tzw. plecionką z wikliny, leszczyny. Dzieci, pędzące krowy i gęsi na łąki były ciekawe, jak wygląda podwórko, a właściwie, co tam jest za tym wysokim ogrodzeniem…? Skradały się i poprzez szpary dostrzegały kobiety, mężczyzn i dzieci żydowskie, których według nich było bardzo dużo. Strach był jednak silniejszy niż ciekawość, szybko wracały więc do swoich stadek gęsi.

Zabudowania stanowiły jeden ciąg: dwa drewniane domy, obora i stodoła pod jednym dachem krytym strzechą. W ogrodzie stało kilkanaście pszczelich uli. To tu w 1929 r. urodził się Jan Lech.

Lata 1942/43 dla Żydów były szczególnie ciężkie. Ruszyła masowa eksterminacja. Z pobliskiego Chmielnika z getta wysiedlono ponad 10-12 tysięcy Żydów, kierując ich do obozów śmierci. 6 października 1942 r. gestapowcy zabili 200 osób, a ponad 9 tys. wysiedlono z getta w kierunku Chęcin. Drugi etap wysiedlania, czy raczej Zagłady, miał miejsce 16 listopada, wówczas złapano 700 osób i transportowano w kierunku Stopnicy. 10 grudnia 1942 r. 200 osób skierowano na Staszów. Do akcji likwidacyjnych Niemcy używali specjalnych oddziałów litewskich i ukraińskich zwanych „Schraff Commando”. Ogromna część – niemal wszyscy – chmielniccy Żydzi zginęli w Treblince.

Żydzi, którzy zdołali umknąć rozpaczliwie szukali schronienia, Wólka wydawała się idealna. Ojciec Jana, Franciszek z pełną świadomością, co grozi za ukrywanie Żydów, zgodził się udzielić pomocy. Do Wólki zaczęli przybywać Żydzi z Chmielnika, Piotrkowic, Kij i innych miejscowości. – Liczba ich była ruchoma, od kilku do nawet 24. Przez te kilka miesięcy przewinęło się ich dosyć sporo – jedni przychodzili, inni odchodzili – mówi Bogdan Skrobisz. Zdaniem Jana Lecha – bywało ich nawet i 30.

– O tym, że w Wólce ukrywają się Żydzi, wiedzieli mieszkańcy sąsiednich wiosek: Włoszczowic, Gołuchowa, gdyż u okolicznych gospodarzy odbywało się zaopatrywanie w żywność. Dziewczęta i chłopcy, którzy chodzili na jagody, widzieli wyglądające dzieci żydowskie ze szczytu zabudowań, które chowały się natychmiast, gdy spostrzegły, że są obserwowane – opowiada Bogdan Skrobisz.

Rozpętało się piekło

Czy ktoś wydał Żydów i rodzinę Lechów? Odpowiedź na to pytanie wymaga szczegółowej kwerendy, m.in. w IPN (która trwa i o wynikach której poinformujemy Czytelników). Ale może tej prawdy nie poznamy nigdy? Bezspornym faktem pozostaje pomoc Lechów, niewiadoma liczba uratowanych Żydów, niemiecki mord na dziewięciu Polakach wyznania mojżeszowego i Wojciechu Lechu. W mordzie brał udział specjalny oddział żandarmerii z Jędrzejowa w sile drużyny.

Może coś powiedział ten Żydek, co zwykle starał się o chleb, może on wydał na mękach rodzinę Lechów? Siulim („Siulimek” mówi Jan Lech) dostał się w ręce niemieckiego oddziału z Jędrzejowa. Przybył do Kij po pożywienie. Bogdan Skrobisz uważa, że nie zdradził miejsca ukrywających się współbraci, podobnie jak mieszkańcy wsi.

Być może miejsce wydał przebywający wówczas w Kijach Stanisław U., skazany w 1948 r. wyrokiem „Sierpniówek” na 5 lat pozbawienia wolności. („Sierpniówki” to procesy wytaczane po wojnie na mocy dekretu „O wymiarze kary dla faszystowsko-hitlerowskich zbrodniarzy” uchwalonego w sierpniu 1944 r. Na tej podstawie zapadło w polskich sądach około 20 000 wyroków, często pospiesznych, wpisujących się w „dialog” między rządem a narodem. Manipulacje „Sierpniówkami” odbywały się dla uzyskania politycznych celów – przyp. red.) Z kolei podejrzewany o donos komendant policji w Kijach został uniewinniony.

W tym dniu, „dniu piekła”, jak wspominali mieszkańcy, żandarmi mieli powiedzieć do Katarzyny Lech, jej sąsiadki i Jana stojących nieopodal domu: „Uciekajcie stąd szybko, bo za chwilę będzie tu piekło”. Kobiety umknęły do lasu, a Jan w kierunku domu, pod obstrzałem z broni maszynowej („nie wiem, co ja wtedy miałem w głowie”, powie dzisiaj). Pamięta żółty kolor kwiatów, w których na chwilę się schował, pamięta ryk palonych żywcem cielątek. Wólka została otoczona szczelnie od strony lasu i Gołuchowa.

Chłopak przedostał się do stodoły, gdzie schowani byli Żydzi. Niemieckie kule przeszywały słomiane poszycie, łaty, krokwie. Spadające odłamki parzyły ręce zakrywające głowy. Janowi w przerażeniu i panice udało się wydostać na drogę, gdzie przez łąki uciekał w stronę Włoszczowic, pod silnym obstrzałem, w „deszczu pocisków”. Skutki tego odczuwa do dziś, ma ciągły szum w uszach, niedosłyszy, używa aparatu słuchowego.

Żydów w zabudowaniach w tym dniu schroniło się dziewięcioro. Umierali w męczarniach w płonących zabudowaniach, głównie w stodole. Inni próbowali uciekać, ale ginęli od strzałów i pocisków. Gdy jeden z rannych Żydów uciekał w stronę Gołuchowa, zastrzelił go patrol żandarmów z Chmielnika. Ciała pomordowanych grzebali zmuszeni przez Niemców mieszkańcy Włoszczowic. Zakopywano w tych miejscach, gdzie zostali zastrzeleni.

Śmiertelne pogorzelisko

Ojciec Jana – Franciszek, który szczęśliwie uszedł z życiem, pracował w tym dniu w polu przy ziemniakach, obok Zygmunt Kulik z Włoszczowic pasł krowy. Franciszek z przerażeniem i bólem patrzył, jak w płomieniach giną ludzie, jak płonie dorobek całego jego życia. Ukrytych w życie mężczyzn wytropili żandarmi; uratowała ich znajomość języka niemieckiego, którą Franciszek wyniósł z niewoli.

Nad gospodarstwem Lechów przez całe dnie unosił się swąd i dym.

Nikt nie pojawiał się w pobliżu pogorzeliska, by nie wpaść w ręce żandarmów, którzy systematycznie kontrolowali, czy nie wracają gospodarze, Żydzi? Ale Wojciech Lech, brat Franciszka zmęczony tułaczką po lesie przywlekł się do domu i, zmordowany, zasnął na kopcu z ziemniakami. Natychmiast zastrzelili go żandarmi z patrolu rowerowego. Wojciecha pochowano z rozkazu Niemców blisko miejsca, gdzie został zamordowany, tuż obok kopca. Brat Wojciecha Franciszek po miesiącu czasu zakupił trumnę, odkopał zwłoki brata i pochował go na własnej łące w pobliżu lasu. Tam, gdzie stoi teraz na łące drewniany krzyż.

Rodzina Lechów do nadejścia zimy ukrywała się we włoszczowickim lesie, gdzie cały czas towarzyszył im strach, głód oraz roje komarów. Później schronienia udzielił im Bolesław Lasak z Gołuchowa. Mieszkali u niego przez trzy miesiące. Sołtys Gołuchowa Władysław Kasza zorganizował dokumenty (Kenkarty) od żandarmów. Wreszcie w domu Pawłowskich doczekali końca wojny. Lechowie powrócili na spaloną Wólkę i z wielkim trudem odbudowali gospodarstwo od podstaw.

– Ta lekcja historii jest dowodem, że w gminie Kije udzielano pomocy bezbronnym Żydom. Rodzina Lechów tak w pierwszej, jak i w II wojnie światowej czynnie uczestniczyła w walce oddając życie i dobytek. Chciałbym, by młode pokolenie naszej gminy poznawało cichych bohaterów czasu II wojny światowej – mówi Bogdan Skrobisz. – Takie postawy indywidulanych ludzi i całych rodzin wciąż odkrywamy w woj. świętokrzyskim i w całej Polsce – podkreśla dr Tomasz Domański z kieleckiej delegatury IPN.

Panu Bogdanowi Skrobiszowi dziękuję za pomoc i współpracę.

***


Czy wiesz, że…
Medal „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata” z gminy Kije otrzymały cztery rodziny: rodzina Kowalskich z Czechowa (1992); rodzina Kaszubów z Żydówka (1993); rodzina Boberków z Żydówka (1993), rodzina Wróblów z Czechowa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Papież: dyktatury zaczynają się od oszczerczego przekazu

2018-06-18 12:26

st (KAI) / Watykan

Na zwodniczą siłę skandalu i destruktywną moc oszczerczego przekazu zwrócił uwagę Franciszek podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. W swojej homilii Ojciec Święty nawiązał do pierwszego czytania dzisiejszej liturgii (1 Krl 21, 1b-16), opowiadającego o oszczerstwie, którym posłużył się król Achab, aby zamordować Nabota i przywłaszczyć sobie jego winnicę.

screenshot/TV Vaticana

Papież przypomniał historię winnicy, której Nabot nie chciał sprzedać królowi Achabowi. Wobec tego monarcha przystał na radę swej żony Izebel, i zgodził się, aby Nabot został fałszywie oskarżony i ukamienowany, stając się męczennikiem, gdyż pragnął ocalić swe dziedzictwo. Franciszek dodał, że historia ta powtarza się w Jezusie, a następnie w pierwszym męczenniku Kościoła – św. Szczepanie i wreszcie we wszystkich męczennikach, wobec których stosowano oszczerstwa. Paradygmat ten pojawia się także w działaniach wielu szefów państw. Zaczyna się od kłamstwa, a zniszczywszy daną osobę doprowadza się do jej osądzenia i potępienia.

„Także dziś, w wielu krajach, stosuje się tę metodę: niszczenie wolnej komunikacji” – stwierdził Ojciec Święty. Wskazał na przykład monopolizacji środków przekazu i ich zafałszowania, co prowadzi z kolei do osłabienia demokracji. Następnie sędziowie osądzają i skazują ofiary tego oszczerstwa. W ten sposób rodzi się i narasta dyktatura.

„Wszystkie dyktatury zaczynały w ten sposób, poprzez zafałszowanie przekazu, umieszczanie środków przekazu w rękach ludzi bez skrupułów, czy rządu pozbawionego skrupułów” – powiedział papież. Dodał, że podobne mechanizmy mają miejsce w życiu codziennym, kiedy rodzi się chęć zniszczenia danej osoby - zaczyna się od obmowy, oszczerstwa, rozpowiadania skandali. Franciszek zauważył, że często obserwujemy w mediach pogoń za skandalami, a osoby które padły ofiarą oszczerstwa nie mogą się bronić. Przykładem tego są dyktatury minionego wieku i prześladowanie Żydów, które zaczęło się od oszczerstw i obmowy.

„Oszczerczy przekaz wymierzony w Żydów, a oni byli wykańczani w Auschwitz, bo nie zasługiwali na życie. Och... to horror, ale horror, który dzieje się dzisiaj: w małych społeczeństwach, między ludźmi i w wielu krajach. Pierwszym krokiem jest zawłaszczenie przekazu, a następnie zniszczenie, osądzenie i śmierć” – stwierdził Ojciec Święty.

Papież przypomniał słowa apostoła Jakuba, który w rozdziale 3 swego listu mówi o grzechach języka. Zachęcił też do ponownego przeczytania 21 rozdziału 1 Księgi Królewskiej oraz do pomyślenia o wielu zniszczonych osobach, krajach, o wielu dyktaturach, które zniszczyły państwa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem