Reklama

Z „Niedzielą” przez całe życie

2017-09-13 11:20

Bartłomiej Pieles
Niedziela Ogólnopolska 38/2017, str. 18-19

Bartomiej Pieles

„Niedziela” – to jest tak, jakby kapłan do domu przychodził i towarzyszył. To jest to samo! – uważa pani Maria Wyboń

Na ulicach mijamy setki ludzi, spotykamy ich w kościele, w miejscach pracy czy po prostu w sklepie podczas codziennych zakupów. Są to zwykli, zabiegani ludzie, niemający na nic czasu, a największym prezentem dla nich byłoby zapewne wydłużenie doby z 24 do 30 godzin. Sami wiemy, jak nam ciężko, gdy brakuje na coś czasu. Zamartwiamy się wtedy, jak wszystko zorganizować, by nie zaniedbać swoich obowiązków. Jednak pośród tych zwykłych ludzi, których spotykamy i wśród których żyjemy – trafiają się „perełki”. Ludzie niezwykli w swojej prostocie i dobroci. Historią właśnie takiej osoby chciałbym się dzisiaj z Wami, Drodzy Czytelnicy, podzielić.

Z „Niedzielą” na ty

Bukowa (woj. łódzkie) – maleńka, malownicza miejscowość w gminie Bełchatów będzie miejscem naszej podróży. To tutaj 28 czerwca 1937 r. przyszła na świat pani Maria Wyboń z d. Tarnowska. Wychowała się tam razem z bratem. Później założyła własną rodzinę i wychowała czwórkę dzieci. Byłaby to zwykła historia, jakich wiele, gdyby nie fakt, że w życiu pani Marii od wielu, wielu lat obecna jest „Niedziela”, którą zazwyczaj nabywa w rodzinnej parafii pw. Przenajświętszej Trójcy w Bogdanowie.

Panią Marię poznałem przez moją narzeczoną Martę, której jest babcią. Przyjmowała i nadal przyjmuje nas ciepło i życzliwie, a każde spotkanie obfituje w ciekawe historie, opowieści i mnóstwo życzliwości. Do tego domu po prostu chce się wracać. I właśnie kiedyś, podczas jednego z tych wspomnianych spotkań przy herbacie i ciastku, pojawił się temat czytania gazet. Babcia Marysia czytała mnóstwo gazet, jednak nigdy nie były to tzw. brukowce ani kolorowe, nastawione na szukanie sensacji i pełne plotek. Odkąd sięga pamięcią, w domu były gazety katolickie, bo to właśnie mama pani Marii wszczepiła w nią wiarę, a także szczególne umiłowanie prasy katolickiej. Mająca już 79 lat babcia od dłuższego czasu ma problemy ze wzrokiem. Nie czyta już tak dużo jak kiedyś. Postanowiła czytać tylko jedną gazetę – „Niedzielę” i zdradziła, że od kiedy kupuje nasz tygodnik katolicki, to każdy numer odkłada i zatrzymuje! Serce mi wtedy mocniej zabiło i postanowiłem, że gdy przyjadę następnym razem, porozmawiamy o tej przyjaźni z „Niedzielą”.

Reklama

Archiwum na strychu

Na początku następnego spotkania trzeba było trochę popracować. To było kilka godzin fizycznej pracy, babcia zabrała nas bowiem na strych i z całą rodziną znosiliśmy archiwalne egzemplarze „Niedzieli”. Poukładaliśmy wszystko na stole, a Pani Maria pilnowała, by nic się nie zniszczyło. Z wieloma wydaniami związane były jakieś wspomnienia, jednak najważniejsze, co udało mi się zauważyć, a czego słowami opisać się nie da, to... ten błysk w oku! W tych oczach, które wiele w życiu widziały, odbija się żywa obecność Boga, którego babcia odnajduje wciąż na nowo w każdym wydaniu „Niedzieli”.

Pani Maria dużo już w życiu przeżyła – wojnę, okupację, widziała ból i cierpienie ludzi. Pewnie dlatego tyle w niej dobra. – Tu zasieki były, żeby Niemca nie wpuścić do Piotrkowa Trybunalskiego... Ale było słabiej tam poobstawiane wojskiem, a tutaj było dobrze, bo tu był Czyżewski, ten generał. On tutaj wszystkiego pilnował, a tam było słabiej. Całą siłą uderzyli i weszli, a później tych biednych w kocioł wzięli. Były pociski. Paliło się. Przecież tu to cała wioska była wypalona. To nie była Bukowa, tylko zawsze mówili: „Na Butki”. Tak nas przezywali. No bo wiesz, okupacja, Niemiec, wojna. Kto ci tu dał ubezpieczenie, tzw. fajerkase? Każdy miał opłacone, ale kto ci co dał? To żeś szedł i żebrał słomy. Do lasu ci pozwolenie dali, bo miałeś swoje. Zaraz za lasem była granica (kościół znajdował się na części radzieckiej, pani Maria mieszkała na terenie III Rzeszy), tam był protektorat. Do kościoła już nie można było chodzić, bo był za granicą. A że moja mamusia miała matkę w Postękalicach, to Niemcy, ci „nasi”, dali pozwolenie, że może tam jechać, mogą dać jej żyta czy słomy. Zresztą brat się urodził 18 września, zaraz jak tylko skończył się front. A co to, jak domu nie było? Tylko w okopie, tatuś narzucał różności. Po głowie się lało. Tylko ubrania były w okopach – wspomina babcia Maria.

Zapytałem, skąd wzięło się u niej zainteresowanie „Niedzielą”. Pani Maria odpowiedziała: – A to już od mojej mamusi. Była patriotką. Przed wojną, w 1936 r., wyszła za mąż. Skończyła 5 klas. Stosy książek czytała. Wszystko nam, swoim dzieciom, tłumaczyła. Odkąd pamiętam, były u nas też gazety.

„Niedziela” w domu pani Marii zajmuje szczególne miejsce od 1983 r. Gazety były w nim już wcześniej, ale wszystko strawił ogień. Byłem zachwycony dobrą pamięcią babci. Wspominała, że gazeta wydawana była z przerwami od 1926 r., opowiadała o ówczesnym biskupie częstochowskim Teodorze Kubinie.

Babcia Maria nie posiada jednak wszystkich egzemplarzy „Niedzieli”. Pomyślałem, że pewnie nie była w kościele albo po prostu nie kupiła. Nic z tych rzeczy! Kontynuuje:

– Wiesz, tu była taka chora. Nie wszyscy mogli sobie kupić. Jak tylko była „Niedziela”, to się dawało. Każdy się cieszył, że już jest (gdy była wydawana ponownie), taka radość była, że już wróciła.

Spośród ogromu archiwalnych numerów „Niedzieli” pani Maria nie potrafi jednak wskazać najciekawszych. Jak sama mówi – każde wydanie było dla niej wspaniałe i mądre. Jeśli już musi wyróżnić te najpiękniejsze, wspomina wszystkie, w których pisano o św. Janie Pawle II. Wtedy zaraz opowiada o radości i dumie z tego, że polska ziemia zrodziła tak wielkiego Papieża. Zapytałem więc podchwytliwie, czy ma swoje ulubione miejsce w „Niedzieli”, może jakieś konkretne artykuły, tematy. Kolejny raz udało się babci Marysi mnie zaskoczyć: – Dla mnie w „Niedzieli” to wszystko jest ulubione. Nie ma wyjątku, ja wszystko chłonę. Przeczytane musi być wszystko. Cały tydzień na to jest. Tu jest coś dla każdego. I wykształcony i niewykształcony – wszyscy znajdą coś dla siebie. Każdy się nasyci.

Zawsze i wszędzie z „Niedzielą”

Na pytanie, jakie miejsce „Niedziela” zajmuje w jej życiu, odpowiada z radością i bez wahania: Najlepsze! Gdy leżała w szpitalu w Łodzi, to rodzina przywoziła jej tę gazetę. Babcia dopowiada, że musieli! Podkreśla też, że nasz katolicki tygodnik jest wiarygodny, a w środku jest samo dobro. Innych gazet nie kupuje. Opowiadała mi, jak to koleżanki z sali podrzucały jej gazety do czytania, którymi nie była w ogóle zainteresowana. Ona przekazywała im „Niedzielę”.

Jest to piękne świadectwo wierności tygodnikowi katolickiemu! Wszystkie moje podchwytliwe pytania, by zauważyć jakieś uchybienia bądź słabe strony „Niedzieli”, zostają od razu obalone. Próbuję raz jeszcze i pytam, czy nie było w życiu pani Marii żadnego kryzysu, żeby rzucić tę gazetę w kąt, nie kupować jej więcej, nie interesować się nią. – O, nigdy! Na „Niedzielę” nie ma kryzysu! Żeby tylko w kościele jej nie brakło. To mój przyjaciel. Nie mogłabym bez niej żyć. No właśnie, a co wtedy, gdy w kościele zabraknie gazet? – Wtedy jest załamanie. Jak zabrakło, to się po innych parafiach jeździło i była „Niedziela” z Łękawy, Grocholic. A jak już nic się nie dało zrobić, to się zaglądało do starszych wydań i czekało do następnego tygodnia.

Raz w miesiącu babcia odkłada sobie pieniądze tylko na „Niedzielę”, wyliczone na cały miesiąc. Zawsze odkłada więcej, bo – jak mówi – czasem są jakieś dodatki, a wszystkie musi mieć! – To już jest kasa nie do ruszenia! – mówi. Te wszystkie dodatki też składa, ale ma ich dużo mniej niż gazet, bo – jak sama opowiada – rozdaje innym, pożycza. Czasem nawet ksiądz czegoś potrzebuje – oczywiście, bez wahania oddaje.

Ostatni rzut oka na pokój babci Marysi... W tym miejscu czuć Boga i Jego miłość w tej kobiecie. Codzienna modlitwa, Różaniec, Apel Jasnogórski. Duch modlitwy jest tutaj wszędzie. Patrzę na półkę z książkami, które są potwierdzeniem moich słów. Obok Pisma Świętego są m.in. „Opowieść jasnogórska”, „Żywoty świętych Pańskich”, książki o św. Janie Pawle II i wiele, wiele innych. Tak sobie myślę, że Pani Maria wielu z nas zawstydziłaby swoją wiedzą religijną. Można z nią porozmawiać na każdy temat dotyczący Kościoła powszechnego i świętych, Ojca Świętego, religii, Kościoła lokalnego. Mnie właśnie jej wiedza zawstydza. Możemy się od niej uczyć i z niej czerpać.

Tylko brać i czytać

Babcia Maria chciała Wam, drodzy Czytelnicy, przekazać kilka słów: – Czytajcie, Kochani, bo przecież tu jest wszystko! Jest i Ewangelia, i kazanie, jest wszystko, co dobre. Nic tylko brać i czytać.

Na koniec kieruje swe oczy w moją stronę: – Ja chciałam wnukom udowodnić, jakie trudne były czasy, jak to wszystko było. To jest dla wnuków. Później możesz zabrać po babci.

Dziękuję Bogu, dobremu Ojcu, i Maryi – Matce Pięknej Miłości, że mogłem Cię poznać, Babciu!

Tagi:
media Niedziela Niedziela

Abp Depo: Wierność wobec prawdy wymaga tego, aby nią żyć

2018-06-02 16:58

Marian Banasik

Katarzyna Cegielska

„Wierność wobec prawdy wymaga tego, aby nią żyć” - mówił w homilii abp Wacław Depo metropolita częstochowski, który 2 czerwca w Kaplicy Matki Bożej na Jasnej Górze przewodniczył Mszy św. w intencji Tygodnika Katolickiego „Niedziela”, pracowników, redaktorów i dzieł tygodnika oraz w intencji Krucjaty Wyzwolenia Człowieka.

Msza św. była dziękczynieniem za 40 lat kapłaństwa abp. Wacław Depo. Uczestnicy liturgii modlili się również m. in. za zmarłego 4 lata temu ks. Krzysztofa Jeziorowskiego, kapłana archidiecezji częstochowskiej, wiernego czciciela Niepokalanej, kustosza Sanktuarium Pasyjno-Maryjnym w Wąsoszu Górnym.

Mszę św. koncelebrowali m. in. o. Mariusz Tabulski, definitor generalny Zakonu Paulinów, o. Ignacy Rękawek, kustosz Jasnej Góry, ks. dr Mariusz Trojanowski – sekretarz Arcybiskupa Metropolity Częstochowskiego, ks. Robert Grohs - moderator Krucjaty Wyzwolenia Człowieka w archidiecezji częstochowskiej i proboszcz parafii pw. św. Józefa Oblubieńca NMP we Wręczycy Wielkiej oraz kapłani pracujący w redakcji „Niedzieli”: ks. Mariusz Frukacz i ks. dr Jacek Molka. Na Mszy św. zgromadzili się m. in. pracownicy „Niedzieli” na czele z Lidią Dudkiewicz - redaktor naczelną tygodnika oraz członkowie Krucjaty Wyzwolenia Człowieka.

„Przy Sercu Jezusa przez otwarte Niepokalane Serce Maryi dziękujemy za dar Eucharystii i za 40 lat kapłaństwa abp. Wacława Depo, w wigilię rocznicy święceń” – mówił na początku Mszy św. o. Mariusz Tabulski.

Następie w homilii abp Depo podkreślił, że „w tajemnicę zjednoczenia dwóch Serc Jezusa i Maryi w chodzimy z naszymi sercami, abyśmy umieli dziękować Bogu za to kim jesteśmy i co otrzymaliśmy.”

Odnosząc się do tekstu Ewangelii abp Depo przypomniał, że „nie wystarczy znać prawdę, a nawet ją głosić” - Wierność wobec prawdy wymaga tego, aby nią żyć – dodał abp Depo.

- Widzimy z zapisu Ewangelii, że arcykapłani, uczeni w Piśmie i starsi przyszli do Jezusa podyskutować o prawdzie. Dzisiaj także dyskutuje się o prawdzie i proponuje się ogólny dialog, a pomija się życie prawdą – kontynuował metropolita częstochowski.

- Naruszeniem prawdy jest nie tylko kłamstwo, ale również ignorowanie pełnej prawdy, głoszenie półprawd, świadome mieszanie informacji z interpretacją, przemilczanie w środkach społecznego przekazu głosów opinii społecznej oraz demagogia – mówił arcybiskup.

Hierarcha przypomniał, że „prawdę trzeba usłyszeć i wewnętrznie zaakceptować, a następnie według niej kształtować życie.”

- Jezus, który jest Prawdą wskazuje nam na osobowe przylgnięcie do prawdy – dodał arcybiskup.

Metropolita Częstochowski przypomniał o relacji, jaka zachodzi między prawdą a wolnością. - Być wolnym, to znaczy działać w prawdzie, umieć siebie poddać prawdzie, a nie podporządkować prawdę sobie, własnym interesom, koniunkturom - mówił.

- Dzisiaj z mocą wołamy słowami modlitwy Jezusa „Uświęć ich w prawdzie” – zakończył abp Depo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

"Pielgrzymka ekumeniczna" Franciszka do Genewy

2018-06-21 20:15

tom, st, pb, kg (KAI) / Genewa

Modlitwa i spotkanie ekumeniczne w Centrum Ekumenicznym Światowej Rady Kościołów (ŚRK), obchodzącej 70-lecie istnienia, obiad w Instytucie Ekumenicznym w Bossey i Msza św. z udziałem ponad 40 tys. szwajcarskich katolików złożyły się na dziesięciogodzinną "pielgrzymkę ekumeniczną" Franciszka 21 czerwca do Genewy. Przebiegała ona pod hasłem "Idźmy, módlmy się i pracujmy razem". Była to 23 pielgrzymka zagraniczna papieża, a zarazem czwarta w historii papieska wizyta w Szwajcarii, którą w 1982, 1984 i 2004 r. odwiedził św. Jan Paweł II, a wcześniej w 1969 r. bł. Paweł VI.

www.vaticannews.va

Powitanie

Franciszek przybył do Genewy samolotem włoskich linii lotniczych Alitalia A321, który wylądował na lotnisku "Cointrin" tuż po godz. 10. Ojca Świętego powitały władze Konfederacji Szwajcarskiej: prezydent Alain Berset, dwoje radców federalnych - Doris Leuthard i Ignazio Cassisa, przewodniczący Rady Narodowej Dominique de Buman, delegacja władz Genewy, episkopat Szwajcarii z jego przewodniczącym bp. Charlesem Morerodem - ordynariuszem Lozanny, Genewy i Fryburga a także przewodniczący Szwajcarskiej Federacji Kościołów Protestanckich (SEK) Gottfried Locher.

W czasie tej wizyty papieżowi towarzyszyli: sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietro Parolin, substytut ds. ogólnych w Sekretariacie Stanu abp Giovanni Angelo Becciu i przewodniczący Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan Szwajcar kard. Kurt Koch.

U stóp samolotu dwoje dzieci w tradycyjnych strojach wręczyły gościowi bukiet kwiatów. Odbyła się prezentacja delegacji, odegrano hymny Watykanu i Szwajcarii i oddano honory wojskowe.

Po powitaniu papież spotkał się prywatnie z prezydentem Szwajcarii w sali lotniska. Przed trwającą prawie pół godziny rozmową wymieniono się prezentami. Franciszek ofiarował głowie państwa kopię ozdobnego druku z podobizną pierwszego dowódcy Papieskiej Gwardii Szwajcarskiej Kaspara von Silenena. Scena przedstawia wjazd papieża Juliusza II (1503-13) do Rzymu w marcu 1507 roku, powracającego po zwycięstwie nad Giovannim Bentivoglio i po odbiciu Bolonii.

Natomiast prezydent ofiarował Franciszkowi reprodukcję dzieła "Cudowny połów ryb" z 1444 r. znanego artysty Konrada Witza. Obraz jest częścią tzw. Ołtarza Piotra z katedry w Genewie a obecnie znajduje się w Musée d'Art et d'Histoire. Przedstawia tonącego św. Piotra i ratującego go Jezusa. Witz zamiast scenerii Jeziora Galilejskiego wiernie odtworzył krajobraz Jeziora Genewskiego z górami w tle.

Z kolei Pierre Maudet, przewodniczący genewskiej rady kantonalnej i odpowiedzialny za bezpieczeństwo papieskiej wizyty, wręczył gościowi woreczek z ziemią z grobu słynnego argentyńskiego pisarza Jorge Luisa Borgesa (1899-1986), z którym łączyły Franciszka - Argentyńczyka mocne duchowe więzi i należy on do jego ulubionych pisarzy. Borges zmarł w 1986 r. w Genewie i tam też został pochowany.

W oficjalnym komunikacie po spotkaniu poinformowano, że Franciszek i prezydent rozmawiali o kryzysie migracyjnym w Europie. Wspólnie wezwali do solidarnej i ogólnoeuropejskiej polityki dotyczącej uchodźców. Poruszyli też problemy globalnej polityki pokojowej i bezpieczeństwa. Pochwalili doskonałe dwustronne stosunki między Szwajcarią a Stolicą Apostolską, a także liczne punkty wspólne w dziedzinie polityki pokojowej, praw człowieka, zrównoważonego rozwoju i kwestii humanitarnych. Tematem rozmowy było ponadto poszukiwanie rozwiązań pokojowych dla obszarów konfliktów na Bliskim Wschodzie oraz sytuacji mniejszości religijnych, m.in. w Mjanmie (dawnej Birmie). Nie zabrakło też wątku dotyczącego Gwardii Szwajcarskiej, której służba w Watykanie wciąż jest wyrazem mocnych więzi między Szwajcarią a Stolicą Apostolską.

Po rozmowie z prezydentem papież udał się do siedziby Światowej Rady Kościołów, która powstała w sierpniu 1948 r. w Amsterdamie na fali powojennego ruchu ekumenicznego. Obecnie Zrzesza 345 Kościołów i wspólnot kościelnych, do których należy w sumie ponad 550 mln chrześcijan w 110 krajach. Kościół katolicki nie jest członkiem Rady, ale od 1965 stale z nią współpracuje.

Modlitwa ekumeniczna

Wchodzącego do Ośrodka Ekumenicznego papieża powitali członkowie władz ŚRK i reprezentanci Kościołów członkowskich. Przy śpiewie pieśni i hymnów religijnych Ojciec Święty zajął przygotowane dla niego miejsce i rozpoczęło się nabożeństwo.

Przemówienia powitalne wygłosili sekretarz generalny ŚRK pastor Olav Fykse Tveit, moderatorka (przewodnicząca) Komitetu Naczelnego Rady Agnes Abuom oraz wicemoderatorzy: metropolita Sasimy Genadiusz i biskupka Mary Ann Swenson, którzy wcześniej towarzyszyli papieżowi w krótkiej modlitwie w Kaplicy Ośrodka. Obecni byli członkowie 150-osobowego Komitetu Naczelnego ŚRK, niektórych organizacji współpracujących z Radą i orszaku papieskiego.

Następnie odmówiono, oparte na Biblii, modlitwy wprowadzające, pokutne, o pojednanie i jedność chrześcijan, po czym zabrał głos Ojciec Święty.

Nawiązał on do czytanego wcześniej fragmentu z Listu do Galatów, w którym Paweł Apostoł zaprasza do „postępowania według Ducha” (Ga 5, 16.25). Przypomniał, że postępowanie oznacza dyscyplinę, trud, codzienną cierpliwość i nieustanne ćwiczenia. Trzeba rezygnować z wielu dróg, aby wybrać tę, która prowadzi do celu i ożywiać pamięć, aby jej nie stracić. Postępowanie wymaga ciągłego nawracania się i wychodzenia ze swoich ograniczeń. Do tego wzywa Bóg już Abrahama, a po nim Mojżesza, Piotra i Pawła oraz wszystkich przyjaciół Boga. Ale przede wszystkim wzorem tego jest dla nas Jezus - podkreślił mówca.

Zaznaczył, że jesteśmy wezwani, by postępować według Ducha, a nie spełniać pożądania ciała. Nie mamy być niewolnikami niepohamowanego konsumpcjonizmu. Prowadzi to bowiem do tragicznych następstw: „Wówczas zostaje uciszony głos Boga; wtedy inni, zwłaszcza jeśli nie mogą chodzić na własnych nogach, jak maleństwa i osoby starsze, stają się irytującymi odpadami; wówczas stworzenie nie ma już innego sensu, jak tylko zaspokajanie produkcji, zależnie od potrzeb” – stwierdził Franciszek.

Wskazał, że postępować według Ducha to odrzucać światowość. Jest to wybór logiki służby i postępowania w przebaczaniu, wypełniając przykazanie miłości Boga i bliźniego. Zaznaczył, że przyczyną podziałów było uleganie mentalności światowej, natomiast ruch ekumeniczny zrodził się dzięki łasce Ducha Świętego, by wypełnić wolę Pana Jezusa.

Ojciec Święty zauważył, że ekumenizm jest „wielkim przedsięwzięciem ze stratą”. „Ale chodzi o stratę ewangeliczną, zgodnie z linią wytyczoną przez Jezusa: «Kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa» (Łk 9,24). Ocalić to, co swoje, jest postępowaniem według ciała; zatracenie siebie naśladując Jezusa jest postępowaniem według Ducha. Tylko w ten sposób przynosi owoc w winnicy Pańskiej” – powiedział Franciszek.

Wezwał do przezwyciężenia zadawnionych niechęci i do troski o komunię. „Jeszcze trudniejsze jest stawianie oporu podstępnej pokusie: być z innymi, podążać razem, ale z zamiarem zaspokojenia jakiegoś partykularnego interesu. Jest to logika nie Apostoła, lecz Judasza, który chodził z Jezusem, ale dla własnych korzyści. Odpowiedź na nasze chwiejne kroki jest zawsze taka sama: postępowanie według Ducha, oczyszczając serca ze zła, obierając ze świętym uporem drogę Ewangelii i odrzucając światowe skróty” – podkreślił Ojciec Święty.

Zaapelował o ożywienie działań ekumenicznych, przezwyciężenie pesymizmu. „Niech dystanse nie będą wymówką, już teraz można postępować według Ducha: modlić się, ewangelizować, wspólnie służyć, to jest możliwe i miłe Bogu! Postępować razem, modlić się razem, pracować razem: to jest nasza główna droga” – powiedział papież.

„Drodzy bracia i siostry, chciałem tu przyjechać jako pielgrzym w poszukiwaniu jedności i pokoju. Dziękuję Bogu, ponieważ znalazłem was tutaj, bracia i siostry, już w drodze. Postępowanie razem dla nas, chrześcijan, nie jest strategią, by lepiej uwydatnić swe znaczenie, ale aktem posłuszeństwa wobec Pana i miłości w odniesieniu do świata. Prośmy Ojca, abyśmy postępowali razem z większą energią na drogach Ducha. Niech Krzyż wyznacza kierunek wędrówki, bo tam, w Jezusie, są już obalone mury podziałów i pokonana jest wszelka wrogość (por. Ef 2,14): tam zrozumiemy, że mimo wszystkich naszych słabości, nic nas nigdy nie odłączy od Jego miłości (por. Rz 8, 35-39)” - stwierdził Ojciec Święty na zakończenie.

Nabożeństwo zakończyło się wspólnym odmówieniem Modlitwy Pańskiej i modlitwy o jedność Kościół, po czym Franciszek odjechał samochodem do Instytutu Ekumenicznego w Bossey pod Genewą.

Obiad i rozmowy

W Instytucie Ekumenicznym w Bossey papież w towarzystwie kard. Kocha zjadł obiad z władzami Światowej Rady Kościołów W menu znalazły się: sałatka warzywna jako przystawka, ryba pieczona i ryż ze smażonymi warzywami jako danie główne oraz - na deser - tort cytrynowy ze świeżymi owocami i "męczennicą jadalną" (maracują).

Po zakończeniu posiłku odbyła się wymiana prezentów w ogrodzie: papież ofiarował instytutowi kafel z medalem podróży apostolskiej, na którego jednej stronie przedstawiono jego herb a na drugiej siedzibę instytutu - XVIII-wieczny pałacyk w Bossey. Z kolei pastor wręczył swemu gościowi dwa symboliczne dary: drewniany krzyż, wykonany przez 33-letniego głuchoniemego Kenijczyka Karima Okikiego i butelkę z wodą. Pierwszy dar reprezentował niepełnosprawność, drugi – wspólne, ekumeniczne zaangażowanie ekologiczne. Następnie Franciszek pomodlił się w kaplicy ekumenicznej instytutu.

"Nie jest to chwila na spowalnianie ruchu ekumenicznego, ale przeciwnie, jest to raczej czas, gdy powinniśmy zobaczyć, co możemy robić razem" – powiedział pastor Tveit po obiedzie, komentując na konferencji prasowej spotkanie z papieżem. Nawiązując do jubileuszu ŚRK pastor norweski przypomniał, że jest ona „wyrazem ekumenicznego ruchu miłości”, przejawiającej się także w trosce o ubogich i zmarginalizowanych oraz w konkretnych gestach.

W czasie obiadu rozmawiano z papieżem m.in. o tym, jak rozwijać wspólne zaangażowanie ekumeniczne i na rzecz pokoju. W tym kontekście sekretarz generalny Rady wspomniał, że w ramach obchodów jej 70-lecia 18 bm. w jej siedzibie wspólny taniec przedstawili Koreańczycy z Południa i Północy. Nie tylko razem zatańczyli, ale też odśpiewali pieśń „Airgang”, powstałą w czasie, gdy Korea była jednym państwem. Z Koreańczykami papież spotkał się na chwilę, gdy opuszczał Radę.

Z kolei pochodzący ze Szwajcarii kard. Koch mówił o konieczności „znajdowania jedności w świecie przez nasze świadectwo w różnych dziedzinach, np. sprawiedliwości i pokoju, trosce o ubogich i o środowisko naturalne”. „Jest to dobra sposobność do utrzymywania stosunków wzajemnych oraz rozwijania naszej współpracy i wspólnego świadectwa” – podkreślił "watykański minister ds. ekumenizmu".

Wspomniał również o dalszych kontaktach Kościoła katolickiego z ŚRK, wyrażając wdzięczność „za to, co już zrobiliśmy i za naszą współpracę” oraz nadzieję, że będzie ona nadal się rozwijać na różnych szczeblach. „Jest to wielka współpraca, ale nie powinniśmy zapominać o podziałach o podłożu teologicznym i o nich musimy dyskutować” – dodał kardynał. Zapewnił, że Kościół katolicki ma misję, którą jest świadczenie, wyznawanie i szerzenie Ewangelii”.

Pastor Tveit zgodził się z tym punktem widzenia, zwracając przy tym uwagę na kilka miejsc, w których istnieje już konkretne współdziałanie na rzecz pokoju, np. w Kongu (Kinszasa), na Bliskim Wschodzie czy w Południowym Sudanie. „Wierzymy, że ta wizyta papieska jest sposobem potwierdzenia tego, że działamy razem” – podkreślił sekretarz generalny ŚRK.

Instytut Ekumeniczny w Bossey powstał w 1946 r. z inicjatywy ówczesnego sekretarza generalnego Światowej Rady Kościołów Willema Visser’t Hoofta, jako zaplecze intelektualne dla jej działalności. Mieści się w XVIII-wiecznym pałacyku. Na studia specjalistyczne z teologii ekumenicznej i zagadnień międzyreligijnych przyjeżdżają tam studenci i badacze z całego świata. Jest afiliowany do Wydziału Teologii Protestanckiej Uniwersytetu Genewskiego.

Spotkanie ekumeniczne

Ekumeniczne spotkanie rozpoczęło się modlitwą odczytaną przez prawosławnego metropolitę Genadiusza z Sasimy. Następnie papieża powitał sekretarz generalny ŚRK pastor Olav Fykse Tveit. Stwierdził, że obchodząc 70-lecia tej organizacji, świętujemy „jeden ruch ekumeniczny”, w którym „idziemy, modlimy się i pracujemy razem”. Gromadzimy się we „wspólnocie jednego Kościoła Jezusa Chrystusa” za sprawą chrztu. Papieska wizyta pokazuje, że „możliwe jest przezwyciężenie podziałów i dystansu, ale także poważnych konfliktów wywołanych przez odmienne tradycje i przekonania wiary”. A ponieważ nie przezwyciężyliśmy jeszcze wszystkich różnic i podziałów, wspólnie modlimy się, by Duch Święty nami kierował i nas jednoczył w miarę, jak podążamy tą drogą - zaznaczył pastor Tveit.

Zauważył, że świat, w którym żyjemy, „rozpaczliwie potrzebuje znaków pokazujących, że możemy pojednać się ze sobą i żyć razem jako jedna ludzkość, chroniąc życie naszej jedynej Ziemi, naszego wspólnego domu”. Tymczasem widzimy wiele spraw, które mogą nas dzielić, wywołujących konflikty, przemoc i wojny. Nawet religia jest wykorzystywana w tym celu. Dlatego musimy być zjednoczeni w nadziei na wspólną przyszłość. Znakiem tej nadziei jest wizyta Ojca Świętego, która - zdaniem sekretarza generalnego ŚRK - stanowi „kamień milowy w relacjach między Kościołami”.

Pastor zauważył, że w minionym półwieczu bardzo rozwinęły się stosunki między ŚRK a Kościołem katolickim. Dodał, że „realpolitik Kościoła Jezusa Chrystusa zawsze była sprawą miłości”. To ona jest „daną przez Boga motywacją dla missio Dei, realizowanej w jednym ruchu ekumenicznym”. Nikt i nic, a zwłaszcza różnice między Kościołami, nie może nam przeszkodzić w dążeniu do spełnienia tego, co wynika z owego „imperatywu misyjnego” - zapewnił mówca. Podkreślił, że to, czego się nauczyliśmy w dialogu ekumenicznym, prowadzonym w prawdzie i miłości, powinno być wykorzystane w walce, jaką prowadzą nie tylko Kościoły, ale cała ludzkość, o pojednanie, sprawiedliwość i pokój.

"Ojcze Święty, wielokrotnie swoim działaniem pokazałeś swe przywiązanie do posługi jedności w służbie sprawiedliwości i pokoju, opuszczając strefy komfortu Kościoła. Sposób, w jaki pełnisz swe obowiązki, jest mocnym znakiem, w którym możemy znaleźć wyraz tej jedności w diakonii i misji, aby iść, modlić się i działać razem" - zakończył swe przemówienie sekretarz generalny ŚRK.

Z kolei moderatorka Komitetu Naczelnego Rady Agnes Aboum stwierdziła, że obecność papieża w siedzibie tej organizacji jest znakiem nadziei i zachęty dla jej Kościołów członkowskich i wielu ludzi dobrej woli na świecie. Przywołała afrykańskie przysłowie: „Jeśli chcecie iść szybko, idźcie sami, ale jeśli chcecie iść daleko, idźcie razem”. Wskazała, że świat oczekuje od chrześcijan, że będą razem działać, łagodząc rany cierpiących, świętując Boży dar życia i angażując się w przemieniające działania tam, gdzie istnieje potrzeba sprawiedliwości i pokoju. Przyznała, że dzięki Franciszkowi już widać nową jakość współpracy Kościoła katolickiego z ŚRK. Dostrzegamy też jej owoce w konkretnych sytuacjach. Zapewniła na koniec papieża o modlitwie za niego i jego posługę.

Zaznaczyła przy tym, że kobiety obecne na sali są ubrane na czarno w proteście przeciwko przemocy wobec kobiet na świecie. Słowa te zostały nagrodzone brawami.

W swoim przemówieniu papież nawiązał do symbolicznego znaczenia liczby siedemdziesiąt. Podkreślił, że wyraża ona okres czasu wypełnionego, będącego znakiem Bożego błogosławieństwa a także wskazuje na konieczność bezgranicznego przebaczania jako wyrazu miłości. Franciszek przypomniał wkład osób, które przyczyniły się do obalenia murów nieufności i podjęcia drogi ku pojednaniu chrześcijan, ku widzialnemu ukazaniu tego braterstwa, które już jednoczy wierzących.

Wskazał ponadto, że liczba siedemdziesiąt przypomina także o posłaniu chrześcijan do wszystkich narodów Ziemi oraz o ich powołaniu misyjnym. Zaznaczył, że do jego realizacji konieczna jest jedność wyznawców Chrystusa. Jednocześnie wyraził zatroskanie wypływające z wrażenia, że ekumenizm i misja nie są już tak ściśle ze sobą powiązane jak pierwotnie. Podkreślił, że głoszenie Ewangelii aż po krańce ziemi należy do istoty bycia chrześcijanami i konieczności uświadomienia sobie, że Kościół Chrystusowy rośnie przez przyciąganie.

Papież przestrzegł przed postrzeganiem misji jako realizacji ludzkich pomysłów, strategii czy programów. „Nie wierzy się w Jezusa Chrystusa przez pozyskiwanie poparcia, a Ludu Bożego nie można sprowadzić do rangi organizacji pozarządowej” – stwierdził Franciszek. Dodał zarazem: „Nie bylibyśmy wierni powierzonej nam misji, gdybyśmy sprowadzili ten skarb do wartości czysto immanentnego humanizmu, dostosowanego do chwilowej mody. I bylibyśmy złymi stróżami, gdybyśmy tylko chcieli go zachować, grzebiąc go w ziemi z obawy, że zostaniemy sprowokowani wyzwaniami świata (por. Mt 25,25)”.

Mówca podkreślił znaczenie nowej energii ewangelizacyjnej: „To, czego potrzebujemy naprawdę, to nowy rozmach ewangelizacyjny. Jesteśmy wezwani, aby być ludem, który żyje i dzieli się radością Ewangelii, który chwali Pana i służy braciom, z duszą, która płonie pragnieniem ukazywania niezwykłych horyzontów dobroci i piękna tym, którzy jeszcze nie mieli łaski prawdziwego poznania Jezusa”. Franciszek wyraził przekonanie, że wzrost energii misyjnej doprowadzi do większej jedności między chrześcijanami, do nowej „wiosny ekumenicznej”.

Podkreślił znaczenie swej osobistej obecności na jubileuszu 70-lecia Światowej Rady Kościołów. „Pragnąłem osobiście uczestniczyć w obchodach tej rocznicy także po to, aby potwierdzić zaangażowanie Kościoła katolickiego w sprawę ekumeniczną i zachęcać do współpracy z Kościołami członkowskimi oraz z partnerami ekumenicznymi” – stwierdził Ojciec Święty.

Nawiązał następnie do motta wybranego na ten dzień: pielgrzymować – modlić się – razem pracować. Zachęcił do wspierania siebie nawzajem, by trwać w zjednoczeniu z Chrystusem oraz wychodzeniu ku „peryferiom egzystencjalnym”, by „razem zanieść cierpiącej ludzkości uzdrawiającą łaskę Ewangelii”. Podkreślił, że modlitwa jest tlenem ekumenizmu, bo bez niej nie może być mowy o wzrastaniu w jedności. Przypomniał też o znaczeniu wielu form wspólnego działania.

Wiele miejsca Ojciec Święty poświęcił diakonii – posłudze wobec potrzebujących. „Wiarygodność Ewangelii jest poddawana próbie przez sposób, w jaki chrześcijanie reagują na wołanie tych, którzy w każdym zakątku ziemi niesprawiedliwie są ofiarami tragicznego narastania wykluczenia” – powiedział, wskazując iż „program chrześcijański to serce, które widzi”. Papież podkreślił również konieczność współpracy w niesieniu pomocy chrześcijanom prześladowanym za wiarę oraz osobom ubogim. „Jeśli służba jest możliwa, to dlaczego nie zaprojektować jej i nie wypełnić razem, poczynając od doświadczenia bardziej intensywnego braterstwa w wypełnianiu konkretnej miłości?” – zapytał Franciszek.

Kończąc swoje przemówienie zachęcił: „Pomagajmy sobie w wędrowaniu, modlitwie i wspólnej pracy, aby z Bożą pomocą jedność była coraz pełniejsza i by świat uwierzył”.

Słowa papieża nagrodzono na stojąco długą owacją, po czym wspólnie odśpiewano po francusku modlitwę „Ojcze nasz”. Na zakończenie Franciszek udzielił zgromadzonym Bożego błogosławieństwa.

Z Centrum ŚRK papież odjechał do hali Palexpo na Mszę św.

Msza św. dla szwajcarskich katolików

Ostatnim punktem wizyty Franciszka w Szwajcarii była Msza św. dla szwajcarskich katolików w Pałacu Wystaw i Kongresów Palexpo w Genewie.

W wygłoszonej po włosku homilii papież nawiązał do czytanego dziś fragmentu Ewangelii (Mt 6,7-15), zawierającego słowa Modlitwy Pańskiej. Franciszek podkreślił, że „Ojcze nasz” jest formułą życia, która ujawnia naszą tożsamość: jesteśmy ukochanymi dziećmi. Wskazuje, że mamy kochać Boga i naszych braci. Jest to modlitwa Kościoła. Zatem odmawiając „Ojcze nasz”, przyswajamy sobie korzenie, na których opiera się nasze życie. Potrzebujemy tego w naszych często wykorzenionych społeczeństwach, w których Bóg odradza nas razem jako rodzinę – zauważył papież.

„Odmawiając «Ojcze nasz», stwierdzamy, że należy do nas każda istota ludzka i w obliczu wielu niegodziwości, które obrażają oblicze Ojca, my, Jego dzieci, jesteśmy wezwani, by reagować jako bracia, jako dobrzy opiekunowie naszej rodziny i dawać z siebie wszystko, aby nie było obojętności wobec brata, każdego brata: dziecka, które jeszcze się nie urodziło, podobnie jak starca, który już nie mówi, znajomego, któremu nie potrafimy wybaczyć, jak ubogiego odrzuconego. Tego żąda od nas Ojciec, wzywa nas, byśmy się miłowali sercem dzieci, które są między sobą braćmi i siostrami” – powiedział Ojciec Święty.

Analizując prośbę o chleb powszedni przypomniał, że niestety tego pokarmu brakuje wielu naszym braciom i siostrom. „Dlatego mówię: biada tym, którzy spekulują na chlebie! Podstawowy pokarm, niezbędny dla codziennego życia narodów, musi być dostępny dla wszystkich” – podkreślił kaznodzieja.

Zauwqżył, że prośba o chleb powszedni to także staranie, by uczynić nasze życie prostszym. W obliczu zabiegania konieczny jest wybór życia wstrzemięźliwego, wolnego od zbędnych obciążeń. „Wybierajmy prostotę chleba, by odzyskać odwagę milczenia i modlitwy, będących zaczynem życia prawdziwie ludzkiego. Wybierajmy osoby, a nie rzeczy, abyśmy rozwijali relacje osobowe, a nie wirtualne. Pokochajmy na nowo prawdziwą woń tego, co nas otacza” – zaapelował Franciszek.

Przypomniał, że „Chlebem powszednim” jest także Jezus. „On jest podstawowym pokarmem, aby żyć dobrze. Czasami jednak sprowadzamy Jezusa do dodatku. Ale jeśli nie jest On naszym pokarmem życia, centrum dni, tchnieniem codzienności, to wszystko jest próżne. Prosząc o chleb, zwracajmy się do Ojca i mówmy samym sobie codziennie: prostota życia, troska o to, co nas otacza, Jezus we wszystkim i ponad wszystko” – powiedział Ojciec Święty.

Rozważając zawarte w Modlitwie Pańskiej zagadnienie przebaczenia Franciszek zaznaczył, że jest to jedyny warunek wiążący ją. „Bóg uwalnia nasze serce od wszelkiego grzechu, przebacza wszystko, wszystko, ale prosi nas tylko o jedno: abyśmy ze swej strony niestrudzenie przebaczali. Chce, aby każdy udzielił powszechnej amnestii w odniesieniu do win innych osób” – stwierdził mówca. Przypomniał, że przebaczenie odnawia, działa cuda, jak ukazują to dzieje Kościoła.

„Jakże dobrze nam zrobiło i nadal czyni przebaczenie między nami, odkrycie siebie na nowo jako braci po wiekach sporów i rozdarć! Ojciec jest szczęśliwy, gdy miłujemy się nawzajem i z serca sobie przebaczamy (por. Mt 18, 35). A wówczas daje nam swego Ducha. Prośmy o tę łaskę: by nie barykadować się z zatwardziałym sercem, wymagając zawsze od innych, ale by uczynić pierwszy krok, w modlitwie, w braterskim spotkaniu, w konkretnej miłości. W ten sposób będziemy bardziej podobni do Ojca, który kocha nie oczekując niczego w zamian. I wyleje na nas Ducha jedności” – stwierdził Ojciec Święty na zakończenie homilii.

Mszę św. sprawowano po francusku, z Modlitwą Eucharystyczną po łacinie. Modlitwę wiernych odczytano w sześciu językach: włoskim (za papieża), niemieckim (za Kościół), hiszpańskim (za przywódców politycznych), portugalskim (za ubogich i pokrzywdzonych), arabskim (za prześladowanych chrześcijan) i francuskim (za zgromadzonych wiernych) - tę ostatnią czytał Daniel Pittet, ofiara księdza pedofila, któremu przebaczył, autor wydanej także w Polsce książki „Ojcze, przebaczam ci”.

Po Komunii św. głos zabrał miejscowy ordynariusz bp Charles Morerod. Dziękując papieżowi za przyjazd do Genewy, przypomniał, że wzywa on do spotykania się z Chrystusem i stania się uczniami-misjonarzami, by być świadkami tego spotkania.

"Nasze świadectwo napotyka na trudności w społeczeństwie, któremu często się wydaje, że wie, czym jest chrześcijaństwo i myśli, że niczego nie można się po nim spodziewać. Dla wierzących samo głoszenie Chrystusa i Jego Ewangelii w kulturze bardzo szybkich zmian stanowi olbrzymie wyzwanie, co czyni naszą epokę bardzo interesującą" - przyznał ordynariusz Lozanny, Genewy i Fryburga.

Wskazał, że głoszenie wiary wymaga powrotu do prostoty Ewangelii, do której papież wzywa i którą ukazuje. Jednocześnie dla wielu „odkrycie Ewangelii jest głębokim i trwałym zachwytem”. Dzięki Ewangelii dotykamy bowiem „wiecznej nowości Chrystusa, stałego odmładzania, jakiego dokonuje Duch Święty” - podkreślił biskup.

Przywołał następnie kardynała Charlesa Journeta, wielkiego teologa genewskiego, który powiedział: „Kościół to Ewangelia, która nadal trwa”. "Oto program: niech w nas wszystkich, chrześcijanach, będzie widać Ewangelię! W końcu już w średniowieczu św. Franciszek i św. Dominik zobaczyli, jak wielu ludzi odwracało się od Kościoła i jako odpowiedź zaproponowali życie ewangeliczne" - zauważył przewodniczący Szwajcarskiej Konferencji Biskupiej.

Przestrzegł przed niebezpieczeństwem grożącym świadkom Chrystusa, że będą Go głosić na swój obraz. "Czy Apostołowie rozpoznaliby Tego, którego głosimy? Twoja posługa jako następcy Piotra umożliwia naszą komunię w wierze i jej odnowione głoszenie teraz i przez wieki. Dziękujemy, że oddałeś swe życie tej posłudze! Dziękujemy, że nie pozwalasz nam usnąć komfortowym snem pośród przekonanych, zaniedbując tysiące ludzi, za których Chrystus oddał swe życie" - zakończył bp Morerod, zwracając się do Franciszka.

W odpowiedzi papież podziękował Szwajcarom za zgotowane mu przyjęcie i zapewnił o swojej modlitwie. "Pozdrawiam mieszkańców tego pięknego miasta, gdzie dokładnie 600 lat temu przebywał papież Marcin V, a które jest siedzibą ważnych instytucji międzynarodowych, w tym Międzynarodowej Organizacji Pracy, której setna rocznica założenia przypadnie w przyszłym roku" - powiedział Ojciec Święty przed udzieleniem końcowego błogosławieństwa.

Z Palexpo papież odjechał na pobliskie lotnisko, skąd po krótkiej ceremonii pożegnania odleciał do Rzymu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Obchody Radomskiego Czerwca'76 z udziałem premiera Mateusza Morawieckiego

2018-06-22 13:24

rm / Radom (KAI)

Z udziałem premiera Mateusza Morawieckiego odbędą się w najbliższy poniedziałek obchody z okazji 42. rocznicy protestu radomskich robotników w 1976 roku. Mszy świętej polowej przy pomniku Ludzi Skrzywdzonych i homilię wygłosi biskup radomski Henryk Tomasik. W trakcie uroczystości zostanie odczytany list od prezydenta Andrzeja Dudy.

Grzegorz Gałązka
Premier Mateusz Morawiecki

Poniedziałkowe obchody rozpoczną się o godzinie 18.00 u zbiegu ulic 25 Czerwca i Żeromskiego. Tam przy pomniku zostanie odprawiona msza święta. Przed liturgią głos zabierze premier Mateusz Morawiecki.

Tego samego dnia o godzinie 16.00 odbędzie się uroczystość wręczenia odznaczeń Krzyż Wolności i Solidarności działaczom opozycji niepodległościowej z lat 1976-1989. Spotkanie odbędzie się w siedzibie Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych.

Z kolei w niedzielę popołudniu na Placu Corazziego odbędzie się piknik historyczny „Witryna Radomskiego Czerwca”. Będzie okazja do spotkania z samymi uczestnikami wydarzeń sprzed 42 lat, którzy będą opowiadać o przyczynach i przebiegu protestu, a także o represjach jakie ich później spotkały. Będzie też można zobaczyć wiele archiwalnych zdjęć i sprzęt, jaki wówczas przeciwko robotnikom wykorzystywały oddziały Milicji Obywatelskiej i ZOMO.

Także w niedzielę Zarząd Regionu NSZZ Solidarność Ziemia Radomska” zaprasza na godz. 15.30 do katedry, gdzie odbędzie się koncert „Pamięć i Chwała Bohaterom”. Wystąpią artyści Teatru Wielkiego w Łodzi.

42 lata temu na ulice Radomia w proteście przeciwko planowanym przez rząd podwyżkom cen żywności wyszło ok. 25 tys. ludzi. Doszło do starć z milicją i oddziałami ZOMO. Zatrzymano ponad 650 osób. Sądowym trybem postępowania objęto 255 osób, a orzeczone kary pozbawienia wolności sięgały 10 lat. Pracę straciło ok. 900 radomian.

Uczestnicy protestów, przez rządzących nazwani pogardliwie "warchołami", poddani zostali brutalnym represjom. Byli bici na tzw. ścieżkach zdrowia i wyrzucani z pracy. Niektórzy pozostali inwalidami na całe życie. Do dzisiaj nie zostali osądzeni ani wydający polecenia, ani wykonawcy - członkowie ZOMO i pracownicy SB.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem