Reklama

Przyjaciół kolegiaty coraz więcej

2017-08-16 13:36

Emilia Walczak
Edycja zielonogórsko-gorzowska 34/2017, str. 4-5

Zdjęcia: służenko.com – archiwum parafii
Odbudowa trwa od końca lat 80., pochłonęła blisko 20 mln zł

15 sierpnia tysiące głogowian i mieszkańców okolicznych miejscowości co roku korzysta z zaproszenia do kolegiaty na obchody uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, nazywanej także świętem Matki Bożej Zielnej. Gminy dbają o stoiska pełne smacznych potraw i ciast

Swoje plony pokazują działkowcy i pszczelarze. Na stoiskach prezentują się organizacje pozarządowe. Można zjeść zupę kanonicką gotowaną w olbrzymim kotle tuż przed świątynią. Są dmuchane zamki, bryczki oraz pokazy sprzętu wojskowego, policyjnego i strażackiego. To wszystko dzieje się „W cieniu kolegiaty”, bo taką nazwę ma ulubiony odpust głogowian.

Dołączali przyjaciele

Pomysł na imprezę zrodził się wiele lat temu w czasie Pasterki. Zaproszono na nią zespół folklorystyczny Wrzos. – Nadało to temu wydarzeniu charakteru święta ludowego. Skoro 15 sierpnia to czas Matki Bożej Zielnej, stwierdziliśmy, że należy kontynuować tę tradycję przez specjalną oprawę Mszy św. – mówi ks. Rafał Zendran, proboszcz parafii kolegiackiej. Na samej Eucharystii nigdy święto się nie kończyło. W organizację pierwszego wydarzenia w 2006 r. włączyły się zespoły folklorystyczne i reprezentacje gmin. Spontanicznie wokół kolegiaty pojawiły się stanowiska z kulinariami, prezentujące to, co mieszkańcy okolicznych wsi mają najlepsze: rękodzieło, regionalne przysmaki. – To pozwoliło mieszkańcom miasta, którzy nigdy nie uczestniczyli w dożynkach, poczuć atmosferę święta plonów – dodaje Ksiądz Proboszcz. Przyznaje, że odpust wymknął się z pierwotnego pomysłu. Do organizacji wydarzenia dołączali kolejni przyjaciele kolegiaty. Najpierw były to grupy osób niepełnosprawnych z tętniącego życiem Domu Cichych Pracowników Krzyża przy kolegiacie. Potem po kolei pojawili się pszczelarze, filateliści, cukrzycy, działkowicze, grupa Dziadoszan. 15 sierpnia to też Dzień Wojska Polskiego. – Parafia odpowiada za część religijną, władze powiatu organizują stoiska, a zadaniem wojska jest przygotowanie infrastruktury potrzebnej przy tak dużej imprezie – mówi ks. Zendran. – Głogowianie od początku chętnie przychodzą, bo jest to dla nich doświadczenie prawdziwego odpustu, o którym marzy każdy proboszcz. W dawnych czasach odpust był wydarzeniem religijnym, ale jego częścią było wszystko to, co działo się po Mszy św.

Cel: organy

Ks. Rafał przyznaje, że jako wspólnota parafialna nie byliby w stanie takiego odpustu zorganizować samodzielnie. Parafia jest mała – to ok. 2 tys. wiernych. W praktyce 50 rodzin, które włącza się w przygotowanie odpustu. W tej grupie jest Teresa Długosz, szefowa parafialnej Caritas. – Jako parafianie zbieramy setki fantów i je pakujemy. W czasie odpustu sprzedajemy cegiełki. Każda z nich to dar 10 zł na odbudowę kolegiaty. Nagrody, które można wygrać, są symboliczne: miód, lalki, korale. Liczy się każda złotówka – podkreśla p. Teresa. Od początku mieszkańcy są odpowiedzialni za robienie bukietów, które za symboliczną kwotę można w dniu święta Matki Bożej Zielnej kupić. – Na początku robiłyśmy ich ok. 100. Tylko z ziół polnych, tradycyjnych kwiatów, suchych i świeżych. Niektórzy wrzucą złotówkę, inni 5 zł. Wiemy, że są potrzebne potężne środki na odbudowę kolegiaty, ale cieszymy się, że mamy w tym swój mały udział – dodaje parafianka. Czesława Kozłowska jest członkiem nieformalnej grupy kolegiackiej, która od początku wspiera organizację święta. – Cieszy nas każda złotówka. Co roku udawało się nam wspomóc odbudowę. Każda mała cegiełka jest ważnym wkładem. Kolegiata przyciąga ludzi, ma swoich przyjaciół, którzy 15 sierpnia tłumnie zjawiają się pod jej murami. „W cieniu kolegiaty” to prawdziwa feta. Wszystko, co się dzieje dookoła, dzieje się dosłownie w cieniu kolegiaty – dodaje p. Czesława. W tym roku też wyznaczono konkretny cel: organy. Potrzeba 150 tys. zł. Dzięki ofiarności parafian, wiernych odwiedzających świątynię i sponsorów pierwszy raz organy w kolegiacie będzie można usłyszeć w Boże Narodzenie.

Reklama

Sekundują odbudowie

Dla Teresy Długosz, podobnie jak dla wielu głogowian, kolegiata to najważniejsza świątynia w mieście. – Mieszkam w Głogowie 40 lat. Kiedyś to miejsce było co najwyżej dobrze zachowaną ruiną. W oczy rzucał się tylko wystający zza murów krzyż. Teraz siadam na Mszy św. w niedzielę i czuję ducha modlitwy, który jest w tym miejscu od ponad 800 lat. Ludzie modlili się w tym wyjątkowym miejscu przed laty i modlą się nadal – mówi p. Teresa. To miejsce wszystkich mieszkańców miasta, nie tylko parafian. Czesława Kozłowska podkreśla, że jest ono związane z historią Polski. – Jesteśmy wspólnotą, mimo że cześć z nas to mieszkańcy wsi, a cześć miasta. Potężny ciężar wzięli na siebie inicjatorzy odbudowy kolegiaty. My ją wspieramy, jak możemy – dodaje. To, że głogowianie sekundują odbudowie kolegiaty, zauważa Ksiądz Proboszcz. – W dniu jej święta przychodzi tak dużo osób, to potężny kapitał ludzki. Jest on argumentem, że odbudowa kolegiaty nie jest tylko sztuką dla sztuki, ale jest potrzebą. W dniu odpustu można zajrzeć w każdą dziurę, zaznajomić się z postępem odbudowy. Podczas kazania mówię, co zostało zrobione i za jaką kwotę – wyjaśnia ks. Zendran.

Historyczna Msza św.

Całe życie kapłańskie ks. Rafała jest związane z Głogowem. Pamięta, jak kolegiata wyglądała w 1991 r., kiedy rozpoczynał swoją posługę. – To była zupełna ruina, dzisiaj tylko widoczna na zdjęciach historycznych. Klepisko z drzewami w środku i wokół, ze zrujnowaną wieżą – wspomina. Sensowność odbudowy kolegiaty łączyła się z trwającą budową Domu Uzdrowienia Chorych. Pierwsza historyczna Msza św. w kolegiacie odbyła się w 1999 r. Odprawił ją obecny proboszcz parafii pw. św. Mikołaja w Głogowie ks. Stanisław Brasse. Była to Msza św. prymicyjna. Był mieszkańcem ul. Poczdamskiej, należał do parafii, prymicję należało zorganizować na jej terenie. Zostało pytanie – gdzie? Kolegiata nie miała wtedy dachu. – Wymyśliliśmy, że jest przestrzeń, którą można zaadaptować specjalnie na to wydarzenie. Wtedy też odbyła się pierwsza Msza św. w języku polskim w kolegiacie – wspomina Ksiądz Proboszcz. W rocznicę tego wydarzenia przypadł Rok Jubileuszowy. Wtedy padł pomysł, że głogowianie mogliby pierwszy raz wejść do kolegiaty, zobaczyć, jak wygląda. Symboliczne wejście przez jej drzwi, od wielu lat zamknięte, miało miejsce w trakcie procesji Bożego Ciała, która również zakończyła się w kolegiacie. Tego dnia przed świątynią zagrał koncert Grzegorz Turnau.

Opatrzność Boża

Odbudowa świątyni pochłonęła do tej pory znaczne sumy. Od końca lat 80., kiedy inicjatywę jej odbudowy podjął ks. Ryszard Dobrołowicz, ówczesny proboszcz parafii pw. Królowej Polski, szacuje się, że dotąd wydano ok. 20 mln zł. W międzyczasie w pomoc włączyło się wiele instytucji, które mają odpowiednie środki finansowe i chcą się nimi podzielić. Po zakończeniu prac archeologicznych zadbano o mury i podtrzymujące je filary. Przy ich rozbiórce liczono każdą starą cegłę, która później znajdowała swoje miejsce przy odbudowie. Gotyckie sklepienia i dach kosztowały 1 mln 800 tys. zł. Udało się odnowić i zagospodarować kaplice, rozpocząć wyposażanie świątyni. To, że najważniejsze prace w kolegiacie zostały wykonane, to złudzenie. Mury zostały odbudowane, ale przed świątynią wciąż ważne inwestycje. – Potrzebujemy Opatrzności Bożej i świadomości ludzkiej. Odbudowy nie można zatrzymać. Jest potrzebny remont kolejnych bocznych kaplic, trzeba naprawić ściany, przygotować posadzkę pod meble. W kolegiacie nie ma pełnej instalacji elektrycznej związanej z oświetleniem elementów architektonicznych. Na to potrzeba projektu artystycznego. Trwa wykańczanie świątyni od prezbiterium w kierunku drzwi – wymienia ks. Zendran. Żeby pokazać, jaki to mozolny proces, przytacza historię parafian, którzy podjęli decyzję, że składają co miesiąc ofiary na konkretne dzieło. Przez 4 lata 86 rodzinom udało się uzbierać 80 tys. zł na odbudowę jednej kaplicy. Chociaż przez lata zdarzają się cuda. To m.in. pojawienie się anonimowych darczyńców, którzy są w stanie zrezygnować z kupna nowego samochodu, a swoje oszczędności przekazać na odbudowę kolegiaty.

Wszyscy czekają na chwilę, kiedy będzie można stanąć na środku kościoła i powiedzieć, że odbudowa została zakończona. Nic więcej nie będzie trzeba robić. – O tym marzę. To jest zależne od jednego czynnika – środków. Jest projekt, są firmy które są w stanie go wykonać, ale bardzo często nie ma na to pieniędzy. To jedyna przeszkoda. Jako parafia nie zadłużamy się, z niczym się nie spieszymy. Nie ma sensu. Tyle, ile mamy, tyle przeznaczamy na odbudowę – mówi ks. Zendran. Gdyby znalazło się 5 mln zł, w ciągu roku i trzech kwartałów skończyłyby się prace i osiągnięto by wymarzony efekt.

Kiedy faktycznie będzie to możliwe? Za 7, może za 10 lat. W porównaniu z wielowiekową historią świątyni dekada to błahostka.

Tagi:
Kościół kolegiata

Społeczna zbiórka pieniędzy na remont wieży kolegiackiej

2017-05-31 14:39

Krystyna Smerd
Edycja świdnicka 23/2017, str. 3

Krystyna Smerd
Ks. Wiesław Rusin, kustosz kolegiaty

Od pewnego czasu nie da się oglądać w pełnej krasie wałbrzyskiej kolegiaty. Jej najpiękniejsza ozdoba architektoniczna – 80-metrowa wieża – ma zasłoniętą górną część osłoną z tworzywa sztucznego. – To konieczne zabezpieczenie przed spadającymi z góry zwietrzałymi kawałkami cegły odpadającymi od ścian wieży oraz elementów zdobień z piaskowca, umocowanych na koronie balkonów i krawędziach jej ścian – informuje proboszcz i kustosz wałbrzyskiej kolegiaty i pw. Matki Bożej Bolesnej i Świętych Aniołów Stróżów – ks. Wiesław Rusin. Zniszczenia to przede wszystkim efekt złego wpływu czynników atmosferycznych na tę najbardziej narażoną część budowli kościoła: wiatrów, mrozów czy padających deszczów.

Warto przypomnieć, że wieża wałbrzyskiej kolegiaty to zarazem jedna z najwyższych wież kościelnych w Polsce. Wybudowana ponad 100 lat temu świątynia ze swoją monumentalną ozdobą górującą nad wałbrzyskim śródmieściem należy też do najpiękniejszych i największych na Dolnym Śląsku. Ma niewiele ponad 100 lat i jest w stylu neogotyckim. Zastąpiła najstarszy wałbrzyski kościół pw. św. Michała z 1440 r., który stał w tym samym miejscu i został rozebrany. Nowa świątynia była budowana w latach 1899 – 1904. Autorem projektu kościoła Aniołów Stróżów był wybitny niemiecki architekt Alexis Langer z Wrocławia.

Stan wieży w ocenie ekspertów stwarza zagrożenie budowlane, stąd konieczność jej pilnego remontu, nie mówiąc o ogólnym wrażeniu i estetyce przy oglądaniu kościoła, który dużo na „obandażowanej” wieży traci. Pierwsza faza remontu wieży ma objąć jej odcinek od poziomu najwyższej galerii, na wysokości 55 metrów, do poziomu galerii niższej, na wysokości 35 metrów. Najbardziej nadwyrężony odcinek to aż 20 metrów wieży. Na tej powierzchni zniszczenia są już w stopniu znacznym. Specjalistycznej naprawy wymagają tu ściany, dwa filary i narożniki. Pełny koszt remontu wieży kolegiaty i naprawy frontonu kościoła – skąd również odpadają zwietrzałe kawałki cegły i piaskowcowych detali – został oszacowany na ok. 2 mln zł. To wydatek ogromny dla parafii, której wysiłki ostatnio przede wszystkim były kierowane na wymianę pokrycia dachu kolegiaty – szczęśliwie w tym roku już się zakończył. Czas jednak świątyni nie oszczędza. Przed parafią stanęło kolejne wyzwanie remontowe i finansowe. O tych wszystkich problemach mówił ks. proboszcz Wiesław Rusin na zwołanej w pierwszych dniach maja konferencji prasowej, która odbyła się przed kolegiatą. Wyjaśnił, że w pierwszym tygodniu maja zostało zarejestrowane stowarzyszenie, które będzie zabiegało o pozyskanie środków na remont kościelnej wieży i zwróci się też bezpośrednio ze swoją prośbą do mieszkańców. Uzyskało ono zgodę, od odpowiednich instytucji, na zorganizowanie społecznej zbiórki do puszek na ratowanie wieży wałbrzyskiej kolegiaty. Pierwsza kwesta na ten cel odbędzie się już podczas Dni Wałbrzycha – na ulicach miasta i w miejscach organizacji głównych imprez. W konferencji prasowej, na której informowano o konieczności remontu wieży, uczestniczyli też prezydent Wałbrzycha Roman Szełemej, dyrektor Urzędu Konserwacji Zabytków Delegatury w Wałbrzychu Maria Ptak, prezes zarządu firmy Alpex Jerzy M. Lisowski, która już rozpoczyna remont wieży. A dodajmy, ma spore doświadczenie, ponieważ to główny wykonawca remontu dachu kolegiaty. – Wałbrzych z tegorocznego funduszu miejskiego na ratowanie zabytków, jak tylko zaakceptuje to Rada Miejska, przeznaczy na naprawę wieży kolegiackiej 200 tys. zł – zadeklarował prezydent Roman Szełemej.

Z ciekawostek, które usłyszeliśmy, warto podkreślić to, że po remoncie będzie możliwe uruchomienie punktu widokowego na wieży i to jest teraz uwzględnione w opracowywanych projektach. To bardzo dobra wiadomość nie tylko dla mieszkańców, ale też turystów, którzy zechcą w przyszłości odwiedzić Wałbrzych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Św. Brygida szwedzka tęskniąca do Jezusa

2018-07-17 13:10

Ks. Artur Stopka
Niedziela Ogólnopolska 29/2018, str. 18-19

„Brygida może stać się dla współczesnych kobiet zachętą do odgrywania pierwszorzędnej roli w społeczeństwie, które będzie otaczać szacunkiem jej godność i pozwoli jej na równi z mężczyzną brać udział w wypełnianiu Bożego planu w odniesieniu do ludzkości”. Tak papież Jan Paweł II napisał w 2002 r. w specjalnym przesłaniu do przełożonej generalnej Zakonu Najświętszego Zbawiciela św. Brygidy – matki Tekli Famiglietti z okazji rozpoczęcia uroczystości 700. rocznicy urodzin św. Brygidy

Wikipedia

W 1999 r. papież Jan Paweł II ogłosił św. Brygidę Szwedzką, św. Katarzynę ze Sieny i św. Teresę Benedyktę od Krzyża współpatronkami Europy. „Konkretny powód, dla którego wybrałem te właśnie postaci, kryje się w samym ich życiu” – wyjaśnił w Liście apostolskim ogłaszającym jego decyzję. Co takiego znalazł w historii życia kobiety pochodzącej z kraju, który dzisiaj rzadko kojarzony jest z katolicyzmem?

Dwa powołania

Brygida, znana przede wszystkim jako mistyczka i założycielka Zakonu Najświętszego Zbawiciela (zwanego potocznie brygidkami), urodziła się w 1303 r. na zamku w Finstad koło Uppsali w rodzinie arystokratycznej. Gdy patrzy się na jej wizerunki w habicie i charakterystycznym welonie, trzeba pamiętać, że przez pierwszą część swego życia była szczęśliwą żoną i matką ośmiorga dzieci. „Wskazując ją jako współpatronkę Europy, pragnę, aby stała się ona bliska nie tylko tym, którzy otrzymali powołanie do szczególnej konsekracji, ale także tym, którzy zostali powołani do zwykłych powinności życia świeckiego, zwłaszcza zaś do wzniosłej i trudnej misji założenia chrześcijańskiej rodziny” – napisał Papież Polak.

Z biogramów Brygidy można się dowiedzieć, że już w dzieciństwie miewała wizje Maryi i Jezusa. Chciała zostać zakonnicą. Jednak gdy miała 13 lub 14 lat, została wydana za mąż za starszego od niej o 5 lat Ulfa. Według zapisków kronikarzy, był to człowiek dobry, ale chętnie korzystający z życia. Brygida miała jednak na niego bardzo pozytywny wpływ. Dobrze wychowali cztery córki i czterech synów. Ulf włączył się w zainicjowane przez nią dzieła miłosierdzia, wśród których znalazł się szpital. Razem ze swą żoną zaczął też pielgrzymować do sanktuariów.

Duchowość i posłuszeństwo

Zdaniem Benedykta XVI, pierwszy okres życia Brygidy pomaga docenić to, co dziś możemy nazwać prawdziwą duchowością małżeńską. „Chodzi o to, że małżonkowie chrześcijańscy mogą wspólnie kroczyć drogą świętości, wspierani łaską sakramentu małżeństwa” – stwierdził Papież i wskazał, że niejednokrotnie jest właśnie tak, jak w przypadku Brygidy i Ulfa – to kobieta przez swą wrażliwość religijną, delikatność i dobroć potrafi sprawić, by mąż szedł przez życie drogą wiary.

Ich małżeństwo trwało 28 lat. Gdy Ulf umarł, Brygida rozpoczęła nowy, dla wielu zaskakujący, etap życia. Zadbawszy o przyszłość swoich dzieci, rozdała majątek i zamieszkała w klasztorze Cystersów w Alvastrze. Stałą częścią jej życia stały się objawienia. Zostały one spisane i zebrane w ośmiu księgach, które mimo upływu stuleci wciąż cieszą się wielkim zainteresowaniem i są raz po raz wznawiane. Na wysuwane wobec nich zastrzeżenia Jan Paweł II odpowiedział: „Chociaż Kościół nie wypowiedział się na temat poszczególnych objawień, to uznając świętość Brygidy, uznał autentyczność całości jej wewnętrznego doświadczenia”. Dodał, że jest ono ważnym świadectwem, które ukazuje, jaką rolę może odgrywać w Kościele charyzmat przeżywany w postawie pełnego posłuszeństwa Duchowi Bożemu oraz w sposób całkowicie zgodny z wymogami komunii kościelnej.

Głębokie zrozumienie tajemnicy

W 1349 r., gdy miała 46 lat, na zawsze opuściła Szwecję i przeniosła się do Rzymu. Nie tkwiła w nim jednak bezczynnie, m.in. bardzo dużo pielgrzymowała. Odwiedziła miejsca święte w Mediolanie, Pawii, Asyżu, Ortonie, Bari, Benewencie, Pozzuoli, Neapolu, Salerno, Amalfi, była też w sanktuarium św. Michała Archanioła na Monte Gargano. Zdaniem Jana Pawła II, fakt, że Brygida osiadła we Włoszech, przyczynił się zdecydowanie do „poszerzenia” jej umysłu i serca w sensie nie tylko geograficznym i kulturowym, ale przede wszystkim duchowym.

Gdy miała 70 lat, wyruszyła na pielgrzymkę do Ziemi Świętej. W komentarzu do jej aktywności w drugiej części życia Papież Polak wskazał na ogromną rolę, którą faktycznie odgrywała. „W rzeczywistości Brygida przyczyniła się do budowy wspólnoty kościelnej, w szczególnie krytycznym momencie jej dziejów, nie tyle przez ową pobożną pielgrzymkę, co raczej przez swoje głębokie zrozumienie tajemnicy Chrystusa i Kościoła” – napisał Ojciec Święty w dokumencie ogłaszającym Brygidę współpatronką Europy. Zwrócił uwagę, że w jej przypadku wewnętrznemu zjednoczeniu z Chrystusem towarzyszyły specjalne charyzmaty prorockie, dzięki czemu Brygida stała się punktem odniesienia dla wielu osób w Kościele swojej epoki. „W Brygidzie można dostrzec moc proroctwa. Czasem w jej wypowiedziach słychać jakby echo wielkich proroków starożytności” – stwierdził Papież.

Wpływ na życie Kościoła

Brygida nie bała się przemawiać do władców i papieży, by pokazać, jak zamysły Boże spełniają się w wydarzeniach historycznych. Nie szczędziła surowych napomnień, mówiła o odnowie moralnej chrześcijańskiego ludu i duchowieństwa. Bardzo mocno naciskała, by papieże, którzy od 1309 r. rezydowali w Awinionie, wrócili do Rzymu. Nie wahała się ich w listach wręcz straszyć, powołując się na swe objawienia. Niestety, nie doczekała ostatecznego wyniku swych zabiegów – zmarła w 1373 r., 4 lata przed tym, nim Grzegorz XI na stałe powrócił do Rzymu.

Wpływ Brygidy na życie Kościoła nie skończył się jednak wraz z jej odejściem do wieczności. Jak stwierdził kilka lat temu Michał Kawulok z Muzeum Beskidzkiego w Wiśle, jej wizja, którą otrzymała w Betlejem, wpłynęła na sposób ukazywania przez wielu malarzy narodzin Jezusa. Ułożone przez nią modlitwy, znane jako „Tajemnica szczęścia”, wciąż są odmawiane przez tysiące ludzi na całym świecie. A jej najbardziej znana, przepiękna modlitwa zaczynająca się od słów: „Panie! Przyjdź szybko i rozjaśnij noc. Tak tęsknię do Ciebie, jak tęsknią umierający”, opatrzona muzyką skomponowaną przez Włodzimierza Korcza, znalazła się w repertuarze Alicji Majewskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Szczecin: Jubileuszowy Jarmark Jakubowy z duchowym akcentem

2018-07-23 07:01

pk / Szczecin (KAI)

250 wystawców z Polski, ale też Bułgarii, Turcji, Hiszpanii, Litwy przedstawia swoje regionalne produkty na Jarmarku Jakubowym w Szczecinie. To już 10. edycja imprezy, która wpisała się na stałe w krajobraz miasta, ale też jest już obowiązkowym punktem dla wielu producentów regionalnych z całego kraju i nie tylko.


Organizatorzy zawsze podkreślają łączność szczecińskiego Jarmarku Jakubowego z odpustem św. Jakuba w parafii katedralnej, wokół której trwa 4-dniowy Jarmark.

- Zmierzamy do tego, żeby uroczystość św. Jakuba była w niedzielę - powiedział ks. Maciej Pliszka, organizator Jarmarku Jakubowego. - Być może też będzie sytuacja, w której Jarmark będzie zaczynał się uroczystością św. Jakuba, bo akurat tak wypadnie w kalendarzu.

W tym roku uroczystości odpustowe przypadają w środę, a od niedzieli do odpustu przygotowują Rekolekcje Jakubowe.

- Jest weekend, bawimy się, świętujemy, rozważamy też, bo od niedzieli trwają Rekolekcje Jakubowe. Finałem tego i duchowym dojściem będzie 25 lipca i wspomnienie św. Jakuba. W tym miejscu uroczystość, w tym miejscu sanktuarium, bo taka idea nam przyświecała, żeby to miejsce w czasie dni Jakubowych stało się sanktuarium Szczecina i myślę, że w dużej mierze tak jest - uważa ks. Pliszka.

W tym roku na Jarmarku tradycyjnie obok stoisk z miodami, serami, wędlinami, inną naturalną żywnością, było też rękodzieło, ale także część kulturalna z koncertami czy inscenizacjami oraz spektaklami.

Uroczysta Msza św. odpustowa odbędzie się w środę o 18 w Bazylice Archikatedralnej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem