Reklama

Sklep sakralny

Ten czas zapamiętają na zawsze

2017-08-03 11:17

Wypowiedzi zebrała Zofia Świerczyńska
Edycja małopolska 32/2017, str. 5

Zofia Świerszczyńska

Rocznica Światowych Dni Młodzieży to okazja do wspomnień, ale także zauważenia pierwszych owoców tego wydarzenia. W wielu parafiach działalność młodzieży znalazła swoją kontynuację, o czym opowiadają wolontariusze

Alicja Kowalczyk, Siepraw:

– Podczas ŚDM postawiliśmy sobie jeden cel – szerzyć kult swojej błogosławionej rodaczki, Anieli Salawy. Wolontariusze zaangażowali swoje siły, aby każdy, kto przybędzie do nas, mógł poznać życie naszej patronki. Przez trzy lata grupa 60 osób pogłębiała swoją wiarę, jednocześnie zapalając w sobie iskrę miłosierdzia i zmieniając swoje życie na wzór Anieli Salawy. Zaowocowało to wspólnotą 1500 osób – Polaków i Włochów. Z perspektywy czasu każdy z parafian ze wzruszeniem wspomina przyjaciół i zanosi przed ołtarz modlitwy w ich intencji. Po ŚDM otrzymywaliśmy pisma z Włoch, Filipin, Brazylii, Holandii, USA z prośbą o modlitewniki, relikwie bł. Anieli Salawy. Postawa naszych wolontariuszy pokazała, jak współcześnie można żyć na wzór świętych ludzi i odnajdywać się w zgiełku codzienności. Grupa wolontariuszy nadal działa przy parafii, angażując się w życie wspólnoty. Nie zatrzymaliśmy się na jednym wezwaniu papieża, aby wstać z kanapy. Staramy się realizować całość przesłania. Chcemy, aby prymat miłosierdzia był uznany przez wszystkich ludzi, a najlepszą zachętą do tego jest świadectwo własnego życia. ŚDM to mądrość i bogactwo, które owocuje, i mamy nadzieję, że przyniesie plon obfity w codzienności. Aby zobaczyć pracę młodych, już dziś zapraszamy na odpust ku czci bł. Anieli. 9 września, o godz. 18, uroczystej Sumie odpustowej przewodniczyć będzie abp Marek Jędraszewski.

Joanna Kucharz, dekanat Niegowić:

– Mogę powiedzieć, że ŚDM w parafiach dekanatu Niegowić było wydarzeniem niezapomnianym. Bardzo mnie cieszy, że dzisiaj wiele osób wraca wspomnieniami do tamtych dni, opowiadając swoje przeżycia z ogromnym entuzjazmem i wzruszeniem. Zaangażowanie przy ŚDM pozytywnie wpłynęło na wszystkich. Parafianie pokazali, że potrafią wspólnie pokonać wiele problemów, a pielgrzymi do dziś wspominają naszą gościnność. Młodzi ludzie byli bardzo dumni z niebieskich koszulek z napisem „V” i dzięki temu obecnie chętniej angażują się w akcje, gdzie są potrzebni wolontariusze. Uwierzyli również w swoje możliwości, przełamali bariery, których się obawiali. To był wspaniały czas, uświadamiający nam, jak fantastyczną wspólnotą jest parafia. Spotkania księży, komitetów i wolontariuszy przygotowujących ŚDM były pełne pomysłów. Wszyscy poznali się z zupełnie innej strony. Jestem pewna, że będziemy długo wracać do tamtych chwil.

Reklama

Michał Węglarz, Łapanów:

– Przed rozpoczęciem ŚDM organizowaliśmy czuwania i adoracje, aby dobrze przygotować się do tego czasu. Wszyscy byli bardzo zmobilizowani i starali się, by lipcowe wydarzenia przebiegły zgodnie z planem. Sam przyjazd pielgrzymów był dla mnie czymś niezwykłym. Widząc uśmiechnięte twarze naszych gości, czułem, że spędzanie z nimi czasu nie będzie żadnym wysiłkiem, tylko czystą przyjemnością. Dużą satysfakcję dało pomaganie innym, by czuli się u nas jak najlepiej. Po zakończeniu ŚDM w naszej parafii nadal organizowane są adoracje, także ludzie bardziej się do siebie zbliżyli. Teraz odbywają się u nas różne wydarzenia, w tym m.in. przygotowujemy sztuki teatralne na temat świętych. Ten czas ŚDM na pewno nie będzie nigdy zapomniany i przyniesie jeszcze wiele owoców.

Paulina Lenart, dekanat Dobczyce:

– Dzięki Światowym Dniom Młodzieży w naszym dekanacie zawiązała się wspólnota młodzieży z poszczególnych parafii. Podczas przygotowań młodzież wzajemnie mobilizowała się do działań, zapraszała na spotkania modlitewne osoby z innych parafii, a także uczestniczyła w wydarzeniach integracyjnych, takich jak np. spotkanie opłatkowe czy grill. Działania te spowodowały, że nawet w małych parafiach zaczęło przybywać inicjatyw. Niektóre z nich zostały przygotowane na czas ŚDM, ale wiele z nich przetrwało do tej pory. Są parafie, w których regularnie odbywają się wieczory ze św. Janem Pawłem II, Godziny Miłosierdzia, a także spotkania formacyjne. Młodzież organizuje misteria, przedstawienia, wyjazdy, a także spotkania modlitewne, na które zaprasza społeczność z pobliskich parafii. Światowe Dni Młodzieży dla wielu osób stały się pewnego rodzaju misją. Wiemy, że „nie możemy siedzieć na kanapie”. To z tego przesłania wynikła inicjatywa rekolekcji internetowych LOGinLOVE, które przy współpracy z portalem Misericors angażowały młodych z całej Polski. Charakterystycznym owocem ŚDM w dekanacie Dobczyce jest niegasnący zapał wolontariuszy i chęć tworzenia nowych inicjatyw. O działaniach regularnie informujemy na naszym fanpage’u na Facebooku, by umożliwić uczestnictwo w wydarzeniach każdemu, kto tylko ma czas i chęci.

Tagi:
świadectwo wolontariat ŚDM w Krakowie

Placido Domingo: modlę się przed każdym występem

2018-07-19 11:10

ts (KAI) / Frankfurt nad Menem

Światowej sławy śpiewak operowy i dyrygent, Placido Domingo wyznał, że modli się przed każdym występem. W rozmowie z niemiecką gazetą „Frankfurter Rundschau” 77-letni hiszpański artysta powiedział, że dziś widzi, jak skuteczne są jego modlitwy i jak chronią go święta Cecylia, patronka muzyki oraz św. Błażej, strzegący przed chorobami gardła.

pl.wikipedia.org

Od lat Domingo marzy też o pielgrzymce do Santiago de Compostela, ale w zrealizowaniu tego planu ciągle przeszkadzają terminy zawodowe.

W najbliższym czasie Placido Domingo będzie dyrygował operą „Walkiria” Ryszarda Wagnera na festiwalu wagnerowskim w Bayreuth. W okresie od 25 lipca do 29 sierpnia przewidziane są trzy przedstawienia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Chopin w ciele kobiety

2018-09-18 12:06

Agata Iwanek

Miała 25 lat, kiedy opuściła Wrocław i wyjechała do Włoch. Dziś coraz częściej wraca do Polski, bo właśnie tutaj chce promować niezwykłą płytę, na której nagrała zapomniane pieśni Chopina. O miłości do Polski i muzyki w rozmowie z Agatą Iwanek opowiada światowej sławy sopranistka Dominika Zamara.


Agata Iwanek i Dominika Zamara we wrocławskiej redakcji Niedzieli

Skąd miłość do muzyki?

Śpiewałam od zawsze. Mój dziadziuś grał na organach i od małego inspirował mnie do sztuki. Inspirował mnie także kościół. Śpiewałam w Kościele Świętego Krzyża, pamiętam pierwsze schole, w których byłam solistką

Jak Dominika Zamara stała się gwiazdą opery?

Byłam dobrą studentką wrocławskiej Akademii Muzycznej na wydziale wokalnym. Od drugiego roku zawsze miałam stypendium naukowe, już wtedy koncertowałam. W końcu moja pani profesor, Barbara Ewa Werner, powiedziała, że jest możliwość wygrania stypendium do Włoch. Zupełnie w to nie wierzyłam, ale wzięłam udział w konkursie. Po miesiącu dostałam telefon, że się udało! To było marzenie mojego życia i faktycznie całkiem je odmieniło. Miałam 25 lat, kiedy wyjechałam. We Włoszech nauczyłam się bel canto – śpiewu wybitnych mistrzów opery, który do dzisiaj jest moją pracą.

Czy polskie realia odbiegały od włoskiej rzeczywistości?

Śpiewu uczył mnie maestro Enrico De Mori, niezwykły dyrygent, pianista Marii Callas. To on odkrył biedną studentkę z Polski. Realia były na początku bardzo ciężkie. Miałam stypendium, ale to były niewielkie pieniądze, a mistrz tak uwierzył we mnie, że udzielał mi lekcji za darmo. Uczył mnie oper i całej techniki śpiewu włoskiego, której używa się w Teatro alla Scala, czyli najważniejszych teatrach na świecie. W ramach odpracowania lekcji koncertowałam z jego orkiestrą. To była moja zapłata, a tak naprawdę wspaniała szkoła i prestiż. Pod mistrzowską batutą mogłam śpiewać w Weronie, czy Mediolanie. Zadebiutowałam w roli Mimi w operze Pucciniego pt. „Cyganeria”. W ten sposób nauczyłam się, jak pracować nad operą profesjonalnie. Wokalnie, interpretacyjnie i z włoską wymową.

Co ze znajomością języka?

Na wrocławskiej Akademii Muzycznej mieliśmy bardzo dobry poziom języka włoskiego. Szkoliła nas pani Tołłoczko, która była bardzo wymagająca. Mimo że ktoś doskonale śpiewał, mógł „wylecieć” z wokalistyki przez włoski! Wiele jej zawdzięczam. Nieustannie przepytywała, krzyczała, ale była świetna. Dzięki niej, gdy wyjeżdżałam z Polski, znałam praktycznie całą włoską gramatykę. Jak ktoś z mojego roku nie zrobił kariery wokalnej, to miał szansę mieć drugi zawód, ponieważ szedł na italianistykę.  

Ulubione miejsce we Wrocławiu?

Ostrów Tumski. To jest takie metafizyczne, duchowe miejsce, które inspiruje. Serce Wrocławia. Mieszkam dwa kroki stąd na ulicy św. Marcina przy siostrach zakonnych i kiedy jestem w Polsce, odbywam tu długie, nocne spacery. Mój ulubiony Kościół, to Kościół Matki Boskiej na Piasku. Za każdym razem, gdy się tam modlę, czuję niesamowitą duchową więź.

 A muzycznie?

Oczywiście Narodowe Forum Muzyki. Pan profesor Kosendiak organizuje tam wiele godnych uwagi wydarzeń. Jest też opera, a koneserom sztuki lżejszej polecam Capitol jako połączenie teatru i śpiewu.

Jeżeli jesteśmy przy łączeniu śpiewu z teatrem – opera to też teatr?

Tak, oczywiście. Właśnie to kocham w operze – to nie jest zwykłe śpiewanie, tylko interpretacja, wejście w postać. Tam jest bardzo dużo teatru. Utożsamiam się z postacią, którą gram. Czasem muszę się nauczyć na pamięć 300 stron, ale to szukanie klucza interpretacji jest niezwykłe. Postaci opery są z reguły bardzo dramatyczne. Moim debiutem była postać Mimi z Cyganerii. Mieszkałam w Veronie tak jak ona, też w mieszkaniu artystycznym. Ona na koniec umiera i właśnie jak wystawiałam tę operę, to czułam, jakby część mnie też umarła na chwilę. To takie mocne utożsamianie się. Powiem szczerze, że wpływa to na psychikę, ale w muzyce lubię bardziej dramatyzm, niż komizm.

Opera to wyjątkowe stroje, makijaż i uczesanie, czy w życiu osobistym także wyraża Pani siebie w ten sposób?

Oczywiście! Na scenie jest to pewna charakteryzacja, ale w życiu codziennym także bardzo lubię się wyróżniać. Nie ukrywam, my artyści lubimy być inni, ale nie celowo, pozersko, to wynika z podświadomości. Lubimy być jacyś, nie lubimy być szarzy. Ja to lubię.

Dlaczego Polacy nie słuchają opery?

Po pierwsze bariera językowa. W Polsce stawia się na tekst. Opery są pisane głównie w języku włoskim, który jest najbardziej śpiewny i teatralny. Mimo że mamy libretto w ręku, bądź tekst jest wyświetlany, to trzeba mieć tę podzielność uwagi, a i tak nie zawsze wszystko się rozumie, ponieważ język opery, to język metafor. Szukanie tego klucza jest bardzo ciekawe, ale trudne. Poza tym media nie promują tak bardzo opery, jest to dla nich sztuka niezrozumiała. U nas w Polsce tylko elita intelektualna uczęszcza do opery. We Włoszech jest to sztuka popularna, nawet takie proste rodziny słuchają arii operowych i znają je całe na pamięć.

Skąd pomysł na nagranie płyty z utworami Chopina?

To mój ukochany polski kompozytor. Mało kto zna twórczość wokalną Chopina, mało kto wie, że kochał operę. Nigdy sam jej nie napisał, ale stworzył piękne pieśni. Postanowiłam je zaśpiewać i wydać na płycie. Pomysł zrodził się głównie z sentymentu i nostalgii za Polską. Chopin też wyemigrował. Też po to, żeby zrobić karierę. Poza tym lubię promować kulturę polską. Często przemycam pieśni Chopina, Moniuszki, Paderewskiego, czy Szymanowskiego na światowe sceny. Płyta cieszy się już dużą popularnością. Jest przetłumaczona na trzy języki: polski, angielski i włoski.

Czy Chopin za życia był w Polsce doceniany?

Na początku nie, wcześnie wyemigrował. Sytuacja była tutaj bardzo ciężka. Po nieudanych próbach zaistnienia w Wiedniu wyjechał na szczęście do Paryża, gdzie spotkał węgierskiego kompozytora Ferenca Liszta, wirtuoza fortepianu. Dzięki niemu został zauważony.

Wyjazd z kraju, kariera międzynarodowa, odkrycie przez mistrza… Wiele analogii. Czy niedocenienie w ojczyźnie też się do nich zalicza?

Dobre pytanie. Nie wiem jak na nie odpowiedzieć. To stypendium było moim wyborem i przeznaczeniem. Dzięki niemu mogłam rozwinąć karierę międzynarodową, a w Polsce nie miałabym takiej możliwości, jednak z perspektywy czasu bardzo tęsknię za ojczyzną – stąd ten ukłon i wydanie płyty z utworami Chopina. Teraz widzę, że jestem coraz częściej zapraszana do Polski, polskich filharmonii. Jestem tu coraz bardziej doceniana.

Czy możemy dowiedzieć się więcej o współpracy z Watykanem?

Od lat nieoficjalnie współpracowałam z Watykanem. To najważniejszy mecenat kultury we Włoszech. Księża, kardynałowie, sam papież, to wspaniali ludzie wspierający kulturę i kochający ją, szczególnie muzykę sakralną. W tym roku zadzwonił do mnie kardynał Jean Marie Gervais i zaprosił mnie do Watykanu. Tam zaproponował mi stałą współpracę. To ogromne wyróżnienie.

Gdzie rodacy mogą Panią usłyszeć?

Płytę można kupić internetowo, mam też zaplanowane koncerty w Polsce. 21 września będę po sąsiedzku w Czechach, 27 września w jeleniogórskiej Filharmonii, a 5 października w Warszawie. Serdecznie zapraszam.








CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek u Świętej Marty: pamiętajmy skąd powołał nas Pan

2018-09-21 12:10

st (KAI) / Watykan

Zawsze pamiętajmy, skąd powołał nas Bóg – powiedział Ojciec Święty podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. Papież nawiązał do powołania św. Mateusza (Mt 9,9-13), apostoła i ewangelisty, którego święto liturgiczne obchodzi dzisiaj Kościół.

Ks. Daniel Marcinkiewicz

Franciszek przypomniał, że celnik Mateusz był człowiekiem skorumpowanym, który za pieniądze zdradzał swoją ojczyznę. Dodał, że ktoś mógłby powiedzieć, iż Pan Jezus niewłaściwie dobierał sobie uczniów, biorąc ich z miejsc najbardziej pogardzanych i wielu grzeszników czynił apostołami.

„Także w życiu Kościoła wielu chrześcijan, wielu świętych, zostało wybranych spośród najniższych. Tę świadomość powinniśmy mieć my, chrześcijanie - skąd zostaliśmy wybrani. Musi ona przenikać całe życie, musimy pamięć o naszych grzechach i o tym, że Pan okazał nam miłosierdzie, odpuścił mi grzechy i wybrał mnie, abym był chrześcijaninem, apostołem” – powiedział Ojciec Święty.

Następnie papież podkreślił, że Mateusz otrzymawszy od Pana powołanie nie ubierał się w luksusowe szaty, nie zaczął się wynosić, mówiąc innym: jestem księciem apostołów, ja tutaj rządzę. „Nie! Przez całe życie pracował dla Ewangelii”.

„Kiedy apostoł zapomina o swoim pochodzeniu i zaczyna robić karierę, odchodzi od Pana i staje się funkcjonariuszem, który być może czyni wiele dobra, ale nie jest apostołem. Nie będzie potrafił przekazywać Jezusa. Będzie porządkował plany duszpasterskie, wiele innych rzeczy; ale w końcu będzie karierowiczem. Karierowiczem królestwa Bożego, ponieważ zapomniał skąd został wybrany” – stwierdził Franciszek.

Ojciec Święty podkreślił znaczenie pamięci o naszym pochodzeniu, która musi towarzyszyć życiu apostoła i każdego chrześcijanina. Przestrzegł przed szukaniem jedynie wad innych osób i ich obmawianiem. Wskazał na konieczność oskarżania samych siebie, aby nie pozostać w pół drogi, czy co gorsza nie stać się obłudnikiem, jak to się stało z uczonymi w Piśmie gdy widzieli, że Pan Jezus siadał do stołu z celnikami i grzesznikami. Wszak do swoich oskarżycieli powiedział „Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: «Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary». Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników”. „Boże miłosierdzie szuka wszystkich, przebacza wszystkim. Tylko prosi, byś powiedział: «Pomóż mi Panie». Tylko to” – zaznaczył Franciszek.

Papież podkreślił, że zrozumienie Bożego miłosierdzia jest tajemnicą.

„Największą, najpiękniejszą tajemnicą jest serce Boga. Jeśli chcesz dostać się do serca Boga, obierz ścieżkę miłosierdzia i pozwól się potraktować miłosiernie” – powiedział Ojciec Święty na zakończenie swej homilii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem