papieskie samochody

Otwieramy papieski garaż

Franciszek wzbudził sensację, gdy po raz pierwszy pojawił się w granatowym fordzie focusie żandarmerii watykańskiej. Dzisiaj już przyzwyczailiśmy się do tego, że Papież używa skromnych samochodów, również w czasie swych podróży, by dać przykład skromności i umiarkowania.

Zobacz

I Międzynarodowy Kongres Ruchu „Europa Christi"

Debata nad Chorą Europą

Ruch „Europa Christi” podjął się zadania przygotowania międzynarodowego kongresu na temat chrześcijaństwa w Europie

Zobacz
Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.
Zamknij
Zakupy z sercem

Bitwa o Jerozolimskie

2017-07-26 10:53

Witold Dudziński

To była jedna z najważniejszych powstańczych barykad. Istniała od pierwszych dni Powstania Warszawskiego aż do jego upadku. Przez Aleje Jerozolimskie przez dwa miesiące powstania nie przedarł się żaden pojazd, nie przejechał ani jeden niemiecki czołg

Mieszkańcy Śródmieścia w Alejach Jerozolimskich budowali powstańczą barykadę

Polub nas na Facebooku!

Miejsce było rzeczywiście strategiczne dla obu stron – i dla powstańców, i dla niemieckich wojsk okupacyjnych. Barykada zapewniała przejście powstańcom, utrzymanie łączności między Śródmieściem Północnym i Południowym, a pośrednio także z południa na północ miasta. Niemcom uniemożliwiała wykorzystanie jej jako najkrótszej drogi przelotowej ze wschodu na zachód stolicy, utrudniała transport żołnierzy, broni i zaopatrzenia przez most Poniatowskiego do oddziałów walczących z armią sowiecką na Pradze. Jasne jest, że do walk o barykadę musiało dojść, i że były bardzo intensywne.

Nic dziwnego, że przebywający w Warszawie wiele lat później prezydent USA Donald Trump, szukając – w czasie przemówienia do Polaków – mocnego symbolu powstańczego oporu, mówił o tym miejscu. – Do ostatnich dni powstania to kruche przejście nigdy nie upadło i nigdy nie zostało zapomniane – mówił prezydent Trump na warszawskim placu Krasińskich, gloryfikując obrońców barykady i wskazując, że jej los to pokaz polskiej niezłomności, która powinna być inspiracją dla całego Zachodu.

Większe, mniejsze

Zanim w Alejach Jerozolimskich w pobliżu ulicy Kruczej – mniej więcej na wysokości domu nr 23, gdzie kiedyś był Dom Towarowy Smyk – rozpoczęto budowę przekopu, Niemcy dwukrotnie starali się zdobyć to miejsce. Do pierwszej próby doszło 3 sierpnia. Usiłowali się przebić natarciem z rejonu dzisiejszego dworca Śródmieście. Natrafili na silny ostrzał powstańców i musieli wycofać się. Podobnie zakończyła druga próba, gdy 4 sierpnia od strony placu Zawiszy w Aleje Jerozolimskie wjechały jednostki doborowej Dywizji Pancerno-Spadochronowej SS „Hermann Göring”. Chcieli przydusić powstańców ogniem, strzelając w okna i budynki.

Reklama

Włożyli w to sporo siły, podobnie jak potem w próby zlikwidowania barykady. – Barykady potem inwentaryzowano, choć nie do końca można było to zrobić. Niektóre istniały krótko, kilka godzin lub dni, a budowy niektórych nie udało się dokończyć – zaznacza Katarzyna Utracka z Pracowni Historycznej Muzeum Powstania Warszawskiego. – Były ich setki, większych, mniejszych, ale ta była wyjątkowa, najważniejsza. Pod względem i taktycznym, i operacyjnym, i strategicznym. Jej budowa nie była przypadkowa, decyzja zapadła w dowództwie powstania – dodaje.

Zamiast broni

Romuald Śreniawa-Szypiowski, autor opracowania nt. powstańczych barykad, porównując warszawskie powstańcze szańce z tymi znanymi z walk o Madryt w czasie hiszpańskiej wojny domowej, z obrony Leningradu, Stalingradu, Berlina i Budapesztu, ocenia, że podobieństwo jest śladowe. Barykady były tam wszędzie, ale napastnicy i obrońcy dysponowali na ogół równymi siłami, nie było między nimi wielkich dysproporcji. Barykady powstrzymywały natarcia przeciwnika albo stwarzały warunki do przeciwnatarcia. Nie musiały natomiast być głównym i podstawowym elementem obrony, jak w powstańczej Warszawie. Zamiast dział i rusznic przeciwpancernych w stolicy Polski były rowy i zapory przeciwczołgowe, a zamiast moździerzy i granatów obronnych – butelki z benzyną ciskane z barykad i okolicznych kamienic.

Dla polskiej obrony stanowiły czynnik równie ważny, jak nieliczna broń; często musiały ją zastępować – konstatuje Śreniawa-Szypiowski. Warszawskie barykady były budowane już od pierwszych dni powstania. Świadczyły o tym, że mimo wynikających z zaskoczenia pewnych osiągnięć, powstanie szybko przeszło do walki obronnej, w oczekiwaniu na pomoc z zewnątrz.

Ogień z obu stron

Budowę barykady w alejach prowadzono w kilku etapach. W pierwszych dniach powstania przebijali się od południa żołnierze baonu „Bełt”, kilka dni później – od północy – żołnierze z jednego z plutonu baonu „Kiliński”. Po kolejnych kilku dniach dokonano właściwego, wciąż wzmacnianego przekopu. Ostatni etap, trwający aż do końca powstania, to nieustanne naprawy zniszczeń dokonywanych przez wojsko niemieckie z obu stron barykady. Żołnierze obu baonów bronili potem przekopu.

Wykop był płytki – na przeszkodzie stanął znajdujący się tu tunel kolejowej linii średnicowej i jego żelbetowa konstrukcja. – Skierowano tu saperów, ludzi specjalnie przeszkolonych do takich budów, do wysadzania torów, wreszcie zrobienia „wkopu”, co nie było łatwe, bo na środku alei znajdowały się tory tramwajowe – mówi Katarzyna Utracka. – Udało się wysadzić tylko jedną ich część, dlatego w przekopie trzeba było skakać.

Trzeba było wybudować barykady osłonowe, wzmacniając wał ziemny płytami chodnikowymi, kamieniami i workami z ziemią. Prace budowlane wykonywano – jak relacjonował Romuald Śreniawa-Szypiowski – pod stałym ogniem broni maszynowej, snajperów, granatników i dział czołgowych. Wejście do przekopu zabezpieczono od strony południowej przy współczesnym sklepie Andrzeja Jedynaka bunkrem, a nad nim – stanowiskiem ogniowym na balkonie kamienicy. Bronił także wejścia północnego, znajdującego się tuż przy obecnym barze Buldog.

W naprawie

Barykada chroniła przejście, ale także ważnego obiektu administracji powstańczej – składnicy meldunkowej Komendy Okręgu Warszawskiego AK, znajdującej po przeciwnej, południowej stronie alei. Zapewniała m.in. łączność przy pomocy gońców między dowództwami okręgu oraz Śródmieścia i Czerniakowa AK, obsługę sieci polowych linii telefonicznych między dowództwami różnych szczebli.

Najsłynniejsza barykada znajdowała się w centrum uwagi powstańczego dowództwa i żołnierzy, a znalazło to także odbicie w liczbie i zawartości meldunków, a potem w relacjach i opracowaniach. 26 sierpnia 1944 r., jak raportowano, w Alejach Jerozolimskich odnotowano atak kilku czołgów i goliatów – bezzałogowych min samobieżnych wypełnionych trotylem, które spowodowały uszkodzenie osłony chroniącej barykadę.

– Wielkie goliaty podprowadzane pod barykadę i tu detonowane siały największe spustoszenie – tłumaczy Katarzyna Utracka z Muzeum Powstania Warszawskiego. – Ale stosowano rozmaitą broń – czołgi, ostrzał artyleryjski, z karabinów maszynowych, granatników, przypuszczano też ataki piechoty. Nie znalazłam natomiast potwierdzenia, żeby barykadę atakowały samoloty. Obok były pozycje niemieckie, nietrudno było o pomyłkę przy ówczesnej słabej precyzji nalotów z powietrza.

Największe spustoszenie

Dysproporcja sił była ogromna. Broniący bunkra zamykającego barykadę od północy pluton z „Kilińskiego” do dyspozycji miał karabin maszynowy wymontowany z działa samobieżnego, zdobytego na Niemcach na początku powstania i rusznicę przeciwpancerną ze zrzutów. 7 września odnotowano, że do momentu zniszczenia osłon po huraganowym ostrzale niemieckim przepływ ludności przez Aleje Jerozolimskie w tym miejscu wyniósł kilka tysięcy. „W tej chwili barykada jest w naprawie – w domach przejściowych liczba ludzi nagromadzonych jest bardzo mała – posterunki nie puszczają” – podawał jeden z powstańczych meldunków. Ruch w przekopie był normowany specjalnym zarządzeniem opublikowanym w drukowanym rozkazie komendanta warszawskiego okręgu AK.

Przemówienie Donalda Trumpa w Warszawie, w którym opisał walki powstańców o barykadę w Alejach Jerozolimskich, spowodował, że o powstaniu usłyszano na świecie. Obronę barykady nazwał pokazem polskiej niezłomności. Bo choć powstanie upadło – barykada, przekop zostały utrzymane do końca powstańczych walk. Miał rację, mówiąc, że „to wąskie przejście zdecydowało o kontynuacji powstania”, i że „to miejsce miało swoich bohaterów”. – Przede wszystkim byli nimi powstańcy, ale także była to ludność cywilna – zaznacza Utracka. – Tę barykadę budowali warszawiacy, mieszkańcy Śródmieścia, którzy napełniali worki kładzione potem na barykadę.

Edycja warszawska 31/2017 , str. 4-5

E-mail:
Adres: ul. Długa 29, lok. 229, 00-238 Warszawa
Tel.: (22) 635-90-69,

Działy: Historia Niedziela w Warszawie

Tagi: Powstanie Warszawskie

Reklama

Tagi
Nasze serwisy
Polecamy
Zaprzyjaźnione strony
Najpopularniejsze
24h7 dni

Reklama

Edycja warszawska

E-mail:
Adres: ul. Długa 29, lok. 229, 00-238 Warszawa
Tel.: (22) 635-90-69,

Lidia Dudkiewicz, Red. Naczelna

Wracajcie do domu! EDYTORIAL

Orędzie fatimskie jest ciągle aktualne, ponieważ wyrasta z Ewangelii. Maryja prosi o modlitwę różańcową, która może nam pomóc w realizacji wołania Chrystusa: nawracajcie się i... »
Bp Marek Marczak

Reklama

Kalendarz ścienny 2018


Adresy kontaktowe


www.facebook.com/tkniedziela
Tel.: +48 (34) 365 19 17, fax: +48 (34) 366 48 93
Adres redakcji: ul. 3 Maja 12, 42-200 Częstochowa


Wydawca: Kuria Metropolitalna w Częstochowie
Redaktor Naczelny: Lidia Dudkiewicz
Honorowy Red. Nacz.: ks. inf. Ireneusz Skubiś
Zastępca Red. Nacz.: ks. Jerzy Bielecki
Sekretarz redakcji: ks. Marek Łuczak
Zastępca Sekretarza redakcji: Margita Kotas