Reklama

Jestem od poczęcia

GPS na życie

Wierzący, święty i... szczęśliwy!

2017-07-12 10:07

Z dr. Piotrem Kwiatkiem rozmawia Małgorzata Czeka
Niedziela Ogólnopolska 29/2017, str. 50-51

Remains/fotolia.com

Iluzją jest utożsamiać szczęście ze stanem błogosławionym, w którym człowiek nie przeżywa zmagań i cierpień. Osobiście interpretuję je jako sposób podróżowania przez życie, gdzie obok siebie można spotkać radość i smutek, entuzjazm i znużenie, świętość i grzech, nadzieję i załamanie. Jedni pomimo licznych przeciwności potrafią przeżywać radość i poczucie sensu życia, a inni, mimo licznych błogosławieństw, nie wydają się być szczęśliwymi. Wręcz przeciwnie, koncentrują się na negatywach i porażkach.
O szczęściu i świętości z br. dr. Piotrem Kwiatkiem, kapucynem, psychologiem i psychoterapeutą, zajmującym się m.in. psychologią pozytywną, rozmawia Małgorzata Czekaj

MAŁGORZATA CZEKAJ: – W książce „Kochaj Boga i nie bój się być szczęśliwym” pisze Brat o pragnieniu szczęścia, nazywając je uniwersalnym marzeniem każdego człowieka. Jak definiuje szczęście psychologia pozytywna, a jak wiara chrześcijańska?

BR. DR PIOTR KWIATEK: – Istnieje wiele wyobrażeń i definicji szczęścia nie tylko na poziomie spontanicznej i subiektywnej refleksji przeciętnego Kowalskiego, ale również na poziomie nauki. Od kilkunastu lat psychologia pozytywna bada to zagadnienie. Zastanawia się, jakie czynniki odgrywają kluczową rolę w poczuciu szczęścia oraz czy można je zmierzyć i opisać za pomocą definicji. Jedną z bardziej interesujących współczesnych koncepcji dobrostanu (szczęścia) przedstawił założyciel psychologii pozytywnej prof. Martin Seligman. Składa się ona z pięciu wymiarów, które autor opisał za pomocą akronimu PERMA (P – pozytywne emocje, E – zaangażowanie, R – relacje pozytywne, M – sens życia, A – osiągnięcia). Teoria ta jest na tyle kompleksowa, że łączy wymiary hedonistyczny oraz eudajmonistyczny – ujęcia dobrostanu szeroko dyskutowane już w starożytności. Filozofowie greccy widzieli szczęście bowiem w doczesności, w tym, co chwilowe, przyjemne, ale również w tym, co związane z trudem, kształceniem charakteru, życiem wartościami i cnotami. Psychologia pozytywna integruje tę wizję szczęścia. Przez badania naukowe próbuje je zrozumieć i określać.
Oprócz filozofii i psychologii, zagadnieniem szczęścia zajmuje się również teologia. Oznacza to, że jest to temat uniwersalny i fundamentalny w życiu każdego człowieka bez względu na rasę, wiek, kulturę, status społeczny czy, w końcu, wiarę. Niewątpliwie, bycie człowiekiem wierzącym wprowadza dodatkowe akcenty w sposobach rozumienia i przeżywania szczęśliwego życia. Na przykład chrześcijanie, w tym katolicy, opierają swoją wizję świata i Boga na Objawieniu, czyli Piśmie Świętym, Tradycji i nauczaniu Kościoła. Szczęście będzie więc rozumiane jako zjednoczenie z Bogiem, źródłem każdego dobra i miłości. Osoby wierzące poszerzają definicje szczęścia o wymiar duchowy, do którego nauka nie ma dostępu bezpośredniego. Dlatego można mówić o wielości sposobów definiowania i przeżywania szczęścia. Więcej o konieczności wzajemnego wsłuchiwania się i ubogacania. Zarówno współczesna nauka może pomóc w rozumieniu szczęścia, jak i doświadczenie wiary może przyjść z pomocą uchwycenia tego, czego zmysły i rozum nie ogarniają.

– Jako chrześcijanie jesteśmy wezwani do świętości. Wielu z nas jednak obawia się, że gdy zdecyduje się być świętymi, nie będzie szczęśliwymi.

– Istnieje tylko pozorny konflikt między szczęściem a świętością. Jest on związany z tym, że albo źle rozumie się świętość, albo nie pojmuje się, czym naprawdę jest prawdziwe szczęście. Świętość prowadzi do poczucia szczęścia, a prawdziwe szczęście otwiera na Boga – Źródło pokoju, bezpieczeństwa i miłości. Pułapką jest więc interpretowanie szczęścia jedynie w pryzmacie hedonistycznym, doznania i przyjemności, ale tak samo złudne jest ukazywanie go wyłącznie w wymiarze duchowym czy ascetycznym. Szczęście realizuje się w życiu człowieka, a jego natura jest duchowo-materialna.
Te same pułapki stoją za słowem świętość. Dla niektórych będzie to ascetyzm, mistycyzm albo formy rygorystycznego oderwania się od życia „tu i teraz” na rzecz wyłącznie „tego tam i później”. W integracyjnym podejściu do człowieka i jego natury, można powiedzieć, że święty to człowiek radosny, stąpający twardo po ziemi, ale patrzący też w niebo. W Piśmie Świętym mamy przecież piękne zdanie: „radosnego dawcę miłuje Bóg” (2 Kor 9, 7b). Dzisiaj potrzeba nam przykładów radosnej świętości, a nie takiej odrealnionej od ciała, kultury i czasów, w których żyjemy. Świętości atrakcyjnej i szczęśliwej. Pomagającej w pełnym przeżywaniu człowieczeństwa i zdrowej, dojrzałej duchowości. Kiedy połączy się zdrową duchowość ze zdrową antropologią, czyli wizją człowieka, nie powinno być konfliktu między szczęściem a świętością. Połączenie tych wymiarów jest sztuką, nie dzieje się to automatycznie bez formacji i poszukiwań.

– Czyli to jest jakaś droga... Trudność polega na tym, że jednak często szczęście kojarzy się ze stanem idealnym, raz osiągniętym i trwającym.

– Tak jak już wspomniałem, szczęście to sposób podróżowania przez życie, to nie miejsce, gdzie się przybywa. Iluzją jest utożsamiać je ze stanem błogosławionym, w którym nic mnie już nie boli, nie kosztuje, nie doskwiera. Droga do szczęścia nie jest wolna od przeciwności, porażek i grzechów. Nie można odkryć Ameryki, siedząc jedynie w porcie albo wypływając tylko gdzieś blisko od lądu. Osobiście rozumiem szczęście jako sposób podróżowania przez życie, gdzie obok siebie można spotkać: radość i smutek, entuzjazm i znużenie, świętość i grzech, nadzieję i załamanie, pogodę ducha i frustrację. Szczęście jest kategorią pozytywną, nie oznacza braku zmartwień, ale umiejętność życia, o którym pisze św. Paweł: „Umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować” (por. Flp 4,12a). Do tego natomiast nie wystarcza „mieć”, potrzeba „być”. Dlatego słowo naukowe na określenie szczęścia – „dobrostan” – wiąże się z jakością bycia, a nie posiadania, kumulowania albo konsumpcji.
Ważnym jest więc zadać sobie fundamentalne pytania: czym jest szczęście? Co prawdziwie prowadzi mnie do niego? Czy w mojej koncepcji szczęścia jest nadzieja na życie wieczne? Każda zła odpowiedź na te pytania sprawia, że w złym kierunku podążamy. Wtedy nie tylko nie osiągamy tego, co chcielibyśmy, ale marnujemy własny czas i energię. Wiara może pomóc nam w odkrywaniu szczęścia. Bo jako wierzący wiemy, że choć nauka może nam udzielić cennych odpowiedzi na wiele istotnych tematów, to ostateczne pełne i trwałe szczęście znajdziemy tylko w Panu Bogu.

– Czyli chodzi o to, żeby dążyć do życia w bliskości z Nim?

– Tak, na pewno, i trzeba zaznaczyć, że istnieją różne drogi do szczęścia i świętości. Niejednokrotnie wystarczyć może samo doświadczenie Pana Boga. Św. Franciszek mawiał: „Bóg mój i wszystko”, a św. Paweł „wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, mojego Pana. Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa” (Flp 3, 8). Wtedy nie trzeba zgłębiać naukowych analiz dotyczących dobrostanu. Można jednak też iść inną drogą, na której korzystamy z wiedzy psychologii pozytywnej i ona współpracuje z doświadczeniem wiary. Wtedy nauka pomaga nam w poznawaniu siebie i innych. Pośrednio może również wspomagać rozwój duchowy. O tym właśnie staram się pisać w książkach z cyklu „Psychologia pozytywna i wiara”.

* * *

Piotr Kwiatek OFMCap
psycholog, psychoterapeuta, kapucyn. Doktorat z psychologii uzyskał na Uniwersytecie Salezjańskim w Rzymie. Członek Międzynarodowego Stowarzyszenia Psychologii Pozytywnej i Gestalt Therapy Institute of Philadelphia. Prowadzi warsztaty z psychologii pozytywnej, wykłada w kapucyńskim seminarium w Krakowie oraz w Wyższej Szkole Psychologii Społecznej w Sopocie i we Wrocławiu.
Prowadzi blog: piotrkwiatek.blogspot.com. Autor cyklu książek „Psychologia pozytywna i wiara”: „Kochaj Boga i nie bój się być szczęśliwym”, „Ucieszyć się życiem. Cztery okna wdzięczności”, w przygotowaniu: „W świetle cienia. Przeszkody na drodze do szczęścia”.

Tagi:
wywiad

Znane blogerki modowe o tym, jak ważny jest ślub kościelny

2018-07-19 19:55

stacja7.pl

Znane blogerki modowe Biliźniaczki Laskowskie w rozmowie z portalem Stacja7.pl w prosty sposób wytłumaczyły, dlaczego ważny jest ślub kościelny. - Nigdy nie brałam pod uwagę takiej opcji, aby być z moim mężczyzną bez ślubu kościelnego – mówi Ania, która miesiąc temu zawarła związek małżeński, o czym informowała także na swoim blogu

Magdalena Pijewska

Bliźniaczki Laskowskie (ponad 37,5 tys. fanów na Instagramie) zajmują się promowaniem dobrych marek modowych, ale od dłuższego czasu zajmują się też promocją wartości chrześcijańskich w najlepszym tego słowa znaczeniu. W rozmowie ze Stacja7.pl dają najlepsze świadectwo wiary i wprost zaznaczają, że życie we dwoje musi mieć oparcie w sakramencie.

Ania podkreśliła znaczenie przysięgi małżeńskiej: - Przyrzekając przed ołtarzem miłość, wierność i uczciwość małżeńską nastawiamy się na to, iż w każdym momencie musimy razem stawiać czoła wyzwaniom, jakie na nas czekają w życiu. To przekonanie jest najpiękniejsze.

Druga z bliźniaczek, Ewa, która ma roczny staż małżeński, mówi, że moment wypowiadania słów przysięgi był jednym z najważniejszych w jej życiu: - Traktuje to bardzo poważnie, zdaje sobie sprawę z odpowiedzialności.

Blogerki w wywiadzie podkreślają także, jak ważny dla nich był udział w naukach przedmałżeńskich.

Ewa: – Dla wielu osób jest to kontrowersyjny temat. Często słyszy się głosy ze strony młodych ludzi, że nauki przedmałżeńskie nie są potrzebne. A to jest naprawdę bardzo, bardzo ważne, aby wynieść z nich jak najwięcej.

Bliźniaczki Laskowskie zachęcają też młodych ludzi, by dzień przed samym ślubem odłożyli już sprawy organizacyjne i zajęli się przygotowaniem duchowym do tego najważniejszego dnia w życiu.

Ania: – Warto skupić się na tym, że zaczynamy nowy etap w swoim życiu, który będziemy budować z naszą ukochaną osobą i zacząć od zaproszenia Boga do naszej relacji. Myślę, że to jest najważniejsze. Jeśli będziecie o tym myśleć, to wszystko inne powiedzie się pięknie. I nawet małe wpadki tego nie zmienią. W końcu zaczynamy coś pięknego.


Cała rozmowa jest do przeczytania na portalu Stacja7.pl

Portal zaprasza także do lektury wydania o sakramencie małżeństwa i sposobach na dobre przygotowanie do ślubu. A w nim między innymi 5 praktycznych rad ojca Leona Knabita, popularnego benedyktyna, i jedna najważniejsza.

WIĘCEJ
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Francja przyznaje rację Benedyktowi XVI

2018-07-19 17:06

vaticannews.va / Paryż (KAI)

Francja przyznaje rację Benedyktowi XVI: używanie prezerwatywy nie chroni przed zakażeniem wirusem HIV. W 2009 r. podczas konferencji prasowej w samolocie Benedykt XVI stwierdził, że sposobem na epidemię AIDS nie może być rozdawanie prezerwatyw, które zamiast chronić tylko potęgują problem. Słowa ówczesnego papieża zostały powszechnie napiętnowane. Francuski rząd wyraził wówczas żywe zaniepokojenie, a parlament Belgii oficjalnie potępił Benedykta XVI.

Mazur/episkopat.pl

Jak podaje tygodnik „Famille Chrétienne”, dziś po 9 latach Francuski Inspektorat Generalny Spraw Socjalnych oficjalnie ostrzega przed nieskutecznością prezerwatyw w walce z epidemią AIDS. „Wbrew powszechnie rozpowszechnionemu przekonaniu o 100-procentowej skuteczności ochrony, prezerwatywa zapewnia ochronę na poziomie 80 proc. w relacjach heteroseksualnych i 70 proc. w relacjach jednopłciowych” – czytamy w raporcie francuskiego urzędu. Celem raportu nie jest oczywiście rehabilitacja Benedykta XVI, lecz wprowadzenie skuteczniejszych środków ochrony.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Australia: premier prosi papieża o zdjęcie z urzędu arcybiskupa Adelajdy

2018-07-21 18:11

ts (KAI) / Canberra

Premier Australii zwrócił się do papieża Franciszka w sprawie arcybiskupa Adelajdy, Philipa Wilsona, który za ukrywanie przypadków wykorzystywania seksualnego nieletnich przez duchownych w podległej mu diecezji został wyrokiem sądu skazany na 12 miesięcy więzienia. „To pora, aby Ojciec Święty go zwolnił z urzędu” - powiedział Malcolm Turnbull podczas konferencji prasowej, którą transmitowała rozgłośnia ABC.

Grzegorz Gałązka

Apele do papieża o zwolnienie z urzędu skazanego wyrokiem sądu hierarchy „z całego serca” poparła krajowa Rada Księży. Byłoby to z pożytkiem „dla dobra Kościoła Australii i ludu Bożego Adelajdy”, czytamy w opublikowanym 20 lipca oświadczeniu National Council of Priests (NCP). Założona w 1970 roku z akceptacją episkopatu Australii Rada skupia ok. 1,7 tys. duchownych.

W swoim oświadczeniu księża krytykują ponadto, że pozwala się abp Wilsonowi, aby mógł ustąpić z urzędu arcybiskupa dopiero po wyroku sądu. „Jeśli natomiast wobec księdza diecezjalnego pojawia się podejrzenie o czyn karalny, automatycznie zawieszany jest w swojej funkcji do wyjaśnienia, czy jest winien czy nie. Ale abp Wilson przez cały proces pozostał na swoim urzędzie” - skonstatowali australijscy kapłani.

W czerwcu sąd w Newcastle skazał 67-letniego abp Wilsona na karę 12 miesięcy więzienia. Do 14 sierpnia sąd chce zbadać, czy są spełnione warunki aresztu domowego zamiast pobytu w więzieniu. „Mam świadomość, że wiele osób chciałoby mojego ustąpienia i traktuję je poważnie” - powiedział duchowny. Oświadczył jednocześnie, że korzysta z prawa odwołania i „nie zamierza ustąpić” dotąd, dokąd nie zostanie zamknięta droga prawna.

Po ogłoszeniu wyroku wielu biskupów australijskich proponowało pomóc abp. Wilsonowi wyjść z zaistniałej sytuacji, mówił przewodniczący Konferencji Biskupów Australii, abp Mark Coleridge. Tłumaczył, że episkopat „nie ma takiego autorytetu”, aby zmusić arcybiskupa do ustąpienia. „Ten autorytet ma tylko papież” - powiedział abp Coleridge.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem