Reklama

Dziewczynka pełna Ducha Świętego

2017-07-12 10:07

Marek Paweł Tomaszewski
Niedziela Ogólnopolska 29/2017, str. 30-31

Archiwum autora

W latach 1938-39 Mari Carmen uczęszczała do szkoły Najświętszej Maryi Panny w Zalla (Baskonia w Hiszpanii), prowadzonej przez siostry zakonne z Irlandii. W tym właśnie okresie, po zakończeniu jednych z rekolekcji szkolnych, małe uczennice bawiły się wesoło w ogrodzie dla nich przeznaczonym. Kapłan, który prowadził wcześniej ćwiczenia duchowe i spowiadał dziewczynki, teraz przypatrywał się im z daleka, rozmawiając z zakonną nauczycielką. Nagle zapytał: – Gdzie jest dziewczynka o imieniu Mari Carmen, mająca ok. dziesięciu lat? W odpowiedzi usłyszał: – Spójrz, ojcze, to ta, która teraz biegnie przez ogród. Wówczas stwierdził: – Ta dziewczynka jest pełna Ducha Świętego.

Życie pełnią darów...

Słowa ojca rekolekcjonisty na temat Mari Carmen wypowiedziane zostały przed chorobą dziewczynki, która doprowadziła ją do śmierci w wieku 9 lat – 17 lipca 1939 r. Jest to dowód na to, że mała służebnica Boża uświęciła się nie tylko przez cierpienie wynikające ze śmiertelnej, niezwykle bolesnej choroby. Żyła bowiem świętością, równoznaczną z pełnią darów Ducha Świętego, od najmłodszych lat. Cierpliwość i duchowa moc w chorobie były natomiast ostatecznym rozkwitem tychże darów.

Źródło darów

Skąd jednak u tak małego dziecka pełnia darów Ducha Świętego? Są one w życiu Mari Carmen owocem nadzwyczajnej łaski Bożej, a jednocześnie skutkiem jej osobistej, dziecięcej odpowiedzi na tę łaskę. Łaska spływała na nią przez sakramenty święte, i to już od zarania życia: począwszy od chrztu św., który został jej udzielony prywatnie w domu, kilka godzin po narodzinach.

Reklama

Przyjęcie bierzmowania

Kolejnym sakramentem świętym, będącym umocnieniem łaski Bożej i źródłem licznych darów od Pana, było bierzmowanie. Mari Carmen przyjęła je w wieku dwóch lat – 16 kwietnia 1932 r., wraz ze swym bratem Juliem, przez posługę ówczesnego nuncjusza apostolskiego w Hiszpanii kard. Federica Tedeschiniego – przyjaciela rodziny. Od tegoż hierarchy wyszła inicjatywa bierzmowania rodzeństwa, a celebracja miała niezwykle uroczysty charakter.

Mama dziewczynki mówiła później, że była przekonana, iż „Pan chciał w pełni posiadać duszę Mari Carmen i dlatego dopuścił do tego, że została bierzmowana w dwa lata po narodzinach, na skutek czego nie otrzymała żadnego specjalnego przygotowania”.

Wzmocnienie dziecięcej wiary

W sakramencie tym Duch Święty wzmocnił w życiu Mari Carmen skarb wiary, aby jako chrześcijanka mogła publicznie i z dziecięcą mocą świadczyć o swojej wierze oraz przynależności do Kościoła katolickiego – Mistycznego Ciała Chrystusa – mimo że jeszcze nie osiągnęła dojrzałości umysłowej i fizycznej.

Wynikające z tego wzmocnienia zaczątki duchowej doskonałości przejawiały się u małej dziewczynki w Bożym patrzeniu na świat, ludzi i na drogę ku Panu, zwłaszcza wtedy, gdy to, co nieporadnym, dziecinnym głosem wypowiadała o wierze i świętości, zadziwiało dorosłych, a jej bezkompromisowa postawa wierności Chrystusowi zawstydzała wszystkich wokół.

Łaska Pięćdziesiątnicy

W sakramencie bierzmowania Mari Carmen otrzymała łaskę Pięćdziesiątnicy – czyli pełnię Ducha Świętego. Wydarzenie to bowiem było uroczystym zstąpieniem na ochrzczoną wcześniej dziewczynkę Ducha Świętego, który pragnął doprowadzić do doskonałości wszystko, czego Pan Bóg dokonał raz na zawsze przez chrzest, czyli udoskonalić zwłaszcza cnotę wiary. Właśnie dar dojrzałej wiary jest szczególnym owocem sakramentu bierzmowania. Tę natomiast cnotę wiary Duch Święty w życiu służebnicy Bożej wiódł ku dojrzałości i udoskonalał przez dar rozumu (umiejętności) oraz wiedzy (rozeznania).

Dar rozumu

Dzięki pierwszemu z tych darów Mari Carmen potrafiła, choć była jeszcze małym dzieckiem, wniknąć w wewnętrzną treść prawdy objawionej, dostrzec w niej zgodność z rozumem, umiała sobie w dziecięcy, lecz prawidłowy sposób wytłumaczyć różne powstałe w związku z nią niejasności, przez nią patrzyła na wszystkie sprawy. Warto zaznaczyć, że darowi wiedzy odpowiada błogosławieństwo sławiące tych, którzy dzięki czystemu sercu oglądają Boga – a to jest wyraźnie widoczne w całym życiu dziewczynki.

Dar wiedzy

Tenże drugi dar wydoskonalał rozum małej Mari Carmen w wydawaniu sądów dotyczących jej ustosunkowania się do całej rzeczywistości ziemskiej, jasnego i umiejętnego rozważania spraw Bożych i ludzkich.

Do daru wiedzy odnosi się błogosławieństwo dotyczące tych, którzy smucą się i płaczą, zawierające jednak zarazem obietnicę pocieszenia. Wynika to z tego, że dar ten ukazywał dziewczynce, tak jak i wszystkim wierzącym członkom Kościoła katolickiego, we właściwym świetle ludzkie sprawy. Jakże często natomiast one wszystkie napawały małą służebnicę Bożą smutkiem... Smutkiem jednak na wskroś Bożym, nie beznadziejnym, po nim bowiem zawsze jest pewność pocieszenia.

Bierzmowanie odnową dziecięcego życia

Dwa dary Ducha Świętego, rozumu i wiedzy, pomnożone podczas bierzmowania, dopełniły i zwieńczyły cnotę wiary, i sprawiły jednocześnie, że stała się ona dla tego małego dziecka rzeczywistą promotorką pełnej, całkowitej odnowy dziecięcego życia. Był to nowy sposób myślenia, widzenia, odczuwania i osądzania, który rozpoczął swe panowanie w całej egzystencji dziewczynki. W ten sposób rozumiana i zintegrowana dziecięca wiara poszła o wiele dalej niż zwykły akt poddania się temu, co nauczają Ewangelia i Kościół. Służebnica Boża Mari Carmen González-Valerio y Sáenz de Heredia rzeczywiście żyła pełnią wiary i z jej bogactwa wyciągała wszystkie wnioski. Mógł zatem ów kapłan rekolekcjonista stwierdzić: „Ta dziewczynka jest pełna Ducha Świętego”.

Kontakt z biurem postulacji służebnicy Bożej Mari del Carmen: Asociación de Amigos de la Causa de Canonización de Mari Carmen; Calle Sagasta 28-20; 28004 Madrid, Hiszpania. Strona internetowa: www.maricarmengv.info .

Tagi:
sylwetka dziecko

„Bolko”

2018-02-14 11:10

Oprac. Agnieszka Raczyńska
Edycja sosnowiecka 7/2018, str. VII

8 stycznia br. minęła 120. rocznica urodzin Zbigniewa Bronisława Sujkowskiego, pseudonim Bolko, który pochodził z Zagórza, obecnej dzielnicy Sosnowca. Jego niecodzienny życiorys może być inspiracją dla młodych pokoleń

Archiwum

Był synem późniejszego profesora Wyższej Szkoły Handlowej w Warszawie Antoniego i Heleny z Chmieleńskich. Wychowywał się w Warszawie, gdzie uczęszczał do Gimnazjum M. Kreczmara. Działał w tajnym skautingu, a następnie w PDS. Jako uczestnik kursu w Oleandrach wyruszył w pole z Kadrówką. Uczestniczył w walkach I Brygady, a w końcu 1916 r. dostał się do niewoli rosyjskiej. Po dwóch latach zbiegł do Moskwy, gdzie w Gimnazjum Centralnego Komitetu Obywatelskiego Królestwa Polskiego (Kulwiecia) zdał w 1918 r. maturę. Od maja 1918 r. służył w 1. Korpusie Polskim w Rosji; po jego demobilizacji powrócił w lipcu 1918 r. do Warszawy i jesienią rozpoczął studia na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Warszawskiego.

Od 10 grudnia 1918 r. służył w WP; najpierw rozbrajał Niemców, następnie jako podchorąży służył w 7. pułku ułanów. W kwietniu 1919 r. wysłany przez Józefa Piłsudskiego jako kurier do Paryża; po powrocie służył w baonie zapasowym wojsk wartowniczych. Urlopowany w grudniu 1919 r., powrócił na studia. W krytycznym okresie zmagań na froncie polsko-bolszewickim powrócił do służby i był początkowo inspektorem w Sekcji Propagandy w Sztabie Obrony Kraju w Wilnie, a po utworzeniu Litwy Środkowej kierował w jej rządzie Ministerstwem Oświaty i Propagandy.

Po dosłużeniu się stopnia porucznika (ze starszeństwem z 1 czerwca 1919 r.) przeszedł w lutym 1921 r. do rezerwy i kontynuował studia. W 1924 r. uzyskał absolutorium i objął obowiązki asystenta, a w roku następnym doktoryzował się z geologii u prof. Lewińskiego. Po otrzymaniu stypendium od rządu francuskiego, a potem z Funduszu Kultury Narodowej, przebywał najpierw we Francji, a następnie w Anglii. Po powrocie podjął pracę w Państwowym Instytucie Geologicznym, gdzie prowadził Pracownię Petrografii Skał Osadowych. W 1930 r. habilitował się na Uniwersytecie Warszawskim, tam też w 1931 r. został wykładowcą, a w 1934 r. docentem petrografii skał osadowych. Od 1937 r. kierował Wydziałem Wschodnim w Państwowym Instytucie Geologicznym. Był autorem kilkudziesięciu prac naukowych.

Wkrótce po klęsce wrześniowej włączył się w działalność konspiracyjną w szeregach SZP, potem ZWZ-AK. Od 1940 r. kierował pracownią środków sabotażowo-dywersyjnych Związku Odwetu Komendy Głównej ZWZ; 11 listopada 1942 r. awansowany był do stopnia kapitana, wkrótce objął stanowisko szefa Biura Studiów Kierownictwa Dywersji (Kedywu) Komendy Głównej AK. Jednocześnie uczestniczył w tajnym nauczaniu. Uchodząc przed prześladowaniami władz niemieckich, został pod koniec maja przerzucony do Wielkiej Brytanii, gdzie objął kierownictwo Wydziału Operacyjnego Oddziału VI Sztabu Naczelnego Wodza.

W 1946 r. został profesorem geologii i mineralogii na Polskim Uniwersytecie w Londynie, którą to funkcję pełnił do momentu zamknięcia katedry w 1950 r. W tym okresie należał do założycieli Polskiego Towarzystwa Naukowego na Obczyźnie (1950) i członkiem władz Koła AK. W 1951 r. przeniósł się do Kanady, gdzie od 1953 r. pracował na Uniwersytecie Max Master.

Zginął 8 września 1954 r. w stanie Quebec, ratując tonącego w rzece wnuka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kamil skacze, Biskup zaciska „Zdrowaś”

2018-02-14 10:25

Bp Józef Zawitkowski
Niedziela Ogólnopolska 7/2018, str. 29

Bożena Sztajner

Szanowny Pan

Kamil Stoch

Panie Kamilu!

Ma Pan tysiące listów i pewnie ich nie czyta. Ja muszę napisać, bo serce kołacze i spać nie daje. Świat Pana podziwia. Klaszcze i chce więcej. Ja się chwalę. Gdy Pan pod niebem, tam, wysoko, leci, ja zaciskam „Zdrowaś”.

Dziś, w święto Matki Boskiej Gromnicznej, czytam w styczniowym numerze „WPiS-u”:

„ – Przed oddaniem skoku zawsze się Pan żegna...

– Robię tak zawsze, od małego.

Skoki dedykuję Panu Bogu.

Jemu zawdzięczam wszystko.

I dostałem dwa złote medale.

Pan Bóg jest bardzo hojny.

– Jakie jest Pana ulubione miejsce na świecie?

– Dom”.

Tu skończyłem czytanie, bo oczy się spociły, a łezki spadały na kredowy papier „WPiS-u” – kap... kap! Dotąd tylko Cię podziwiałem, jak innych. Teraz Cię kocham, bo Twoje przeżegnanie znaczy więcej niż moich siedem kazań.

Ucałuj ręce Twoich Rodziców. Jak Oni pięknie Cię wychowali. Ucałuj Ewę!

Kamil, ale Ty masz gust. Kamil, leć wysoko, daleko i jeszcze dalej.

Podziwiam, gratuluję i życzę: Szczęść Boże!

Łowicz, 2 lutego 2018 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

„Pacierz 2.0” - aplikacja dla najmłodszych pomocą w nauce modlitwy

2018-02-20 19:14

jm / Bydgoszcz (KAI)

„Pacierz 2.0” – to aplikacja dla najmłodszych, która jest pomocą w nauce modlitwy. Jej autorami są ks. Paweł Rybka, Bartosz Śnieg oraz Diakonia Ewangelizacji Ruchu Światło-Życie Diecezji Bydgoskiej.

Bożena Sztajner/Niedziela

Aplikacja „Pacierz 2.0” jest bezpłatna i kompatybilna z telefonami oraz tabletami, których systemem operacyjnym jest Android. - Z każdym rokiem przybywa nowych programów oraz gier. Ile jest jednak propozycji z tytułami dla najmłodszych użytkowników? - pyta ks. Rybka. Według kapłana, współczesna technologia nie została stworzona po to, by rządziła człowiekiem, lecz by mu służyła. - Nikogo nie dziwią już w kościołach telewizory, projektory czy inne urządzenia, które pomagają w przeżywaniu liturgii lub w przekazie informacji – dodał.

Pomysłodawcy aplikacji „Pacierz 2.0” chcą, by stała się ona jednocześnie jednym z elementów Nowej Ewangelizacji. - Mamy na myśli nauczanie oraz przypominanie o szczególnym spotkaniu z Panem Bogiem, jakim jest modlitwa. Oczywiście, najdoskonalsza aplikacja nie zastąpi tego spotkania, ale może pomóc w jego właściwym przeżywaniu. W domu czy szkole dziecko uczy się trzech ważnych słów: proszę, przepraszam i dziękuję. Te same słowa są również potrzebne w codziennej modlitwie najmłodszych. Warto do nich dodać czwarte słowo - uwielbiam, które pomaga dziecku odkrywać samego Pana Boga, takim jaki jest – podkreśla ks. Rybka.

Przygotowana aplikacja zawiera proste modlitwy, które wpisane są w rozwój najmłodszych. Można w niej również znaleźć modlitwy znane z katechezy czy też zwroty zaczerpnięte ze Słowa Bożego. Aplikacja posiada także funkcję przypominania o modlitwie rano i wieczorem.

Aplikacja została stworzona przez Bartosza Śniega z Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego w Więcborku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem