Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Odłożyć świat na później

2017-07-12 10:07

Ks. Marek Łuczak
Niedziela Ogólnopolska 29/2017, str. 21-22

Fundacja Wigry Pro

Niektórzy wybierają stadiony, by wśród tysięcznej rzeszy publicznie wyznawać wiarę w Chrystusa. Inni zatrzaskują za sobą drzwi klasztornej furty, by w ciszy odnowić swoją relację z Bogiem. Jedni i drudzy ulubione praktyki duchowe nazywają ładowaniem akumulatorów

Aby zrozumieć ideę ćwiczeń duchowych, warto odwołać się do etymologii samego pojęcia „rekolekcje”. Z łaciny znaczy ono: pozbierać się na nowo. Bardzo często wakacje są szczególną okazją, by pozbierać się po roku ciężkiej pracy, nierzadko na dwóch etatach. Im bardziej Polacy pracują i im więcej czasu poświęcają na samodoskonalenie intelektualne czy fizyczne, tym częściej pukają do drzwi domów rekolekcyjnych. – Taka forma spędzenia wolnego czasu jest coraz popularniejsza – mówi ks. Jacek Nogowski z domu rekolekcyjnego w Wigrach. – Ludzie żyją w coraz większym tempie i odczuwają coraz większą potrzebę wyhamowania. Jak mówił św. Augustyn, każdy człowiek jest stworzony dla Boga i niespokojne jest jego serce, dopóki nie spocznie w Bogu.

Życie za furtą

„Pobyt w klasztorze ma charakter rekolekcji indywidualnych, czyli modlitwy w ciszy, samotności i oderwaniu od świata – na wzór życia kamedulskiego. Obecność na modlitwach liturgicznych i Mszy św. jest obowiązkowa. Chętnych zapraszamy do prostej pracy fizycznej w samotności – po uprzednim uzgodnieniu jej z bratem od gości. Po Modlitwie na zakończenie dnia obowiązuje święte milczenie. Po Komplecie przebywamy w swoich pokojach”. Takie m.in. ogłoszenie można przeczytać w krakowskim klasztorze Kamedułów na Bielanach. Dzwon zaczyna dzwonić o tej samej porze zarówno dla mnichów, jak i dla gości, którzy chcą przez jakiś czas pozostawać z eremitami. Dla jednych i dla drugich dzień zaczyna się o godz. 3.30. Po 15-minutowym czasie na toaletę wszyscy udają się do kościoła, gdzie rozpoczyna się modlitwa trwająca praktycznie do rana. Później wszyscy kontynuują modlitwę w celach, gdzie po kontemplacji spożywają posiłek, a następnie zaproszeni są do pracy i modlitwy aż do zmierzchu.

Powrót do tradycji

Nieco inaczej sytuacja wygląda w Wigrach, gdzie zorganizowano dom nawiązujący do tradycji kamedułów. – Obecnie funkcję rekolekcjonisty pełni u nas ks. Jacek Stefański, który przybył z diecezji kaliskiej. Przy jego pomocy m.in. proponujemy rekolekcje indywidualne, biblijne czy też skierowane do różnych grup (nauczycieli, służby zdrowia itd.). Chcemy to czynić w duchu kamedulskim. Remontujemy w tym celu 2 budynki i przygotowujemy 9 pokoi z wystrojem nawiązującym do ducha tego zakonu – opowiada ks. Jacek Nogowski. – Podobnie chcemy urządzić refektarz i inne sale. W nawiązaniu do życia kamedułów chcemy zaprojektować np. pokoje: modlitewny, miodowy, wegetariański czy ziołowy. W ten sposób odwołamy się do wszystkiego, czym zajmowali się zakonnicy.

Reklama

Ks. Nogowski zwraca też uwagę na wyjątkowe atuty miejsca. Składają się na nie cisza oraz niesamowita przyroda, a także fakt, że dwie noce spędził tam przed laty Jan Paweł II. Wielu chce zobaczyć to miejsce i odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego wybrał je Papież.

Pożegnanie z telefonem

Anna Musialik, dziennikarka Radia Katowice, zdecydowała się na rekolekcje organizowane przez ojców jezuitów. – Nie zabierają mi komórki, ale proszą, żeby z niej nie korzystać. Jestem otwarta na takie propozycje – mówi – tym bardziej że telefon komórkowy jest moim narzędziem pracy. W czasie wyciszenia chętnie go odkładam.

Dla wielu ludzi taki warunek rekolekcji byłby nie do zaakceptowania. Nie mogliby skupić się na sprawach wiary, gdyby towarzyszyła im niepokojąca myśl, że być może w domu wali się świat.

Anna Musialik: – Osobiście staram się nie zwracać uwagi na telefon, ale nie zachowuję tej zasady bezwzględnie. Wyjątkowo traktuję najbliższych z rodziny, którzy mają świadomość, że w nagłych przypadkach mogą się ze mną kontaktować, a ja odbiorę albo oddzwonię w stosownym czasie. Ale „reszta świata” jest w czasie rekolekcji odłożona na później.

Dziennikarce, z oczywistych powodów, bardzo odpowiada formuła rekolekcji organizowanych przez ojców jezuitów. Paradoksalnie decyduje o tym niemal nieustanne zaangażowanie w aktywność telefoniczną. – Bez przerwy gadam z ludźmi – skarży się. – Na rekolekcjach odkryłam, że warunkiem dobrego ich przeżycia jest zastosowanie się do porad prowadzących. Nie ma mnie dla świata, który jeśli dał mi urlop, to znaczy, że sobie beze mnie poradzi. Rekolekcje są mi absolutnie potrzebne. Nie ma w tej praktyce żadnej przesady – nie wyjeżdżam kilka razy w roku na miejsce odosobnienia, ale w pewnym momencie na swoim etapie drogi duchowej widzę, że one porządkują mi życie wewnętrzne.

Anna Musialik szczególnie ceni sobie obowiązek zachowania ciszy. – Po rekolekcjach, gdy znów możemy się do siebie odzywać, wszyscy dzielą się radością: jak dobrze, że mogliśmy odetchnąć, jak dobrze, że mogliśmy przez tych kilka dni pomilczeć – mówi. Jej przygoda z rekolekcjami zaczęła się od rozmowy z kierownikiem duchowym. – W pewnym momencie usłyszałam: Pani Aniu, czas na rekolekcje – wspomina. – Spowiednik jest dla mnie takim lustrem. Odczuwam potrzebę, by „rzucił we mnie uchem”. Człowiek potrzebuje konfrontacji swojego życia z perspektywy innego człowieka. Na początku byłam zaskoczona tą propozycją, ale teraz nawet moja córka widzi pozytywne efekty takiej praktyki religijnej, bo systematycznie proponuje mi pomoc w dotarciu na miejsce i powrót do domu.

Stara szkoła

Na duszpasterskiej mapie Polski można znaleźć dziesiątki domów rekolekcyjnych. Rezerwować pobyt można już nawet za pomocą aplikacji w telefonie, a za wikt i dach nad głową coraz częściej można płacić kartą kredytową. Mimo że żyjemy coraz szybciej i w coraz bardziej zwariowanych czasach, w rekolekcjach chodzi o to samo, o co chodziło przed dwoma tysiącami lat: być w odpowiednim miejscu i czasie. Chodzi o to, by spotkać tego samego Chrystusa i odmienić swoje życie. Ktoś kiedyś streścił całą ideę rekolekcji w jednym zdaniu: Wejdź cały, pozostań sam i wyjdź inny. Te słowa nie straciły na aktualności.

Abp Ryś: potrzebujemy dialogu z Izraelem!

2018-02-25 22:05

xpk / Łódź (KAI)

Chrześcijanom jest bardzo potrzebny dialog z Izraelem. My absolutnie potrzebujemy tego dialogu! – mówił abp Ryś podczas spotkania z rabinem Skórką w Centrum Dialogu w Łodzi.

neu_alf

„Zrozumieć Braci” to tytuł spotkania, które odbyło się w niedzielę 25 lutego w łódzkim Centrum Dialogu im. Marka Edelmana w Łodzi, a którego gośćmi byli rabin Abraham Skórka i abp Grzegorz Ryś, metropolita łódzki. To międzyreligijne spotkanie odbyło się z inicjatywy Joanny Podolskiej, dyrektor Centrum Dialogu Marka Edelmana.

– Gdy spotkałam się z metropolitą łódzkim zaproponowałam to spotkanie, a moja propozycja został przyjęta. – tłumaczyła dyrektor - Wraz z księdzem arcybiskupem uznaliśmy, że odpowiednim tytułem dla tego spotkania będzie: „Zrozumieć braci”, bo chcemy się wzajemnie zrozumieć, a nasze spotkanie odbywa się w ramach szerszego cyklu zatytułowanego „Tłumaczenie świata” – dodała.

Pochodzący z Argentyny Abraham Skórka, profesor literatury biblijnej i rabinicznej, biofizyk, autor wielu książek i rabin gminy żydowskiej Benei Tikva, przyjechał do Łodzi po raz trzeci i jest z tym miastem związany przez więzy krwi.

- Łódź jest dla mnie miastem o którym wiem nieco więcej i mówię o Łodzi, jako o „lodzi” – bo tak mówili o tym mieście moi dziadkowie. Łódź jest takim żywym pomnikiem, gdzie po latach mogę oglądać fasady tych samych kamienic, które dawniej były świadkami Litzmannstadt Getto. W Łodzi urodziła się matka mojej matki, a wiec moja baka, której grób dziś odwiedziłem. – mówił rabin.

- Dzisiejsze nasze spotkanie – zaznaczył abp Ryś - tak jak jest w tytule, dotyczyło tego, żebyśmy jeszcze bardziej chcieli się zrozumieć. Ja po każdym tego rodzaju dialogu wychodzę lepiej rozumiejąc siebie samego. Każda rozmowa chrześcijanina z żydem, daje chrześcijaninowi lepsze rozumienie siebie samego, jeśli w ogóle możemy siebie rozumieć bez umiejscowienia siebie w głębi Izraela. My nie zrozumiemy siebie, jeśli odetniemy się od korzeni. Myślę, że nie zrozumiemy siebie, jeśli odetniemy się od dzisiaj istniejącego Izraela. Nie możemy rozumieć tego korzenia w takich kategoriach, że nas interesuje tylko Izraela biblijny, a ten dzisiejszy już nie. Siebie rozpoznajemy słuchając naszych Braci w przekonaniu, że są ludem Boga, a my jesteśmy ludem Boga w jedności z nimi. Inaczej nie można siebie pojąć. Chrześcijanom jest bardzo potrzebny dialog z Izraelem, a my absolutnie potrzebujemy tego dialogu! – tłumaczył arcybiskup.

Metropolita łódzki zapytany o aktualną sytuację relacji polsko-iraelskich stwierdził, że jako duchowny nie włącza się do polityki.

- Bardzo interesuje mnie jednak to, co Kościół robi dla dialogu chrześcijańsko-żydowskiego i oczywiście to, że każdy w Kościele, kto w ten dialog jest zaangażowany patrząc na to, co się aktualnie dzieje, patrzy na to z dużym smutkiem – zauważył metropolita.

- Polityka nie może wpłynąć na dialog, to jest pewne od czasów "Nostra Aetate" – wyjaśniał rabin Skórka. - Słyszę od wielu duchownych z obu stron, że dialog jest już na tyle trwały, że żadna polityka nie jest w stanie tego zmienić. Dialog, który się odbywa, odbywa się na różnych poziomach. Ja tutaj prowadziłem dialog z arcybiskupem, ale jest także dialog, który prowadziłem z Ojcem Świętym. Napisaliśmy wspólną książkę, kiedy pp. Franciszek był jeszcze arcybiskupem Buenos Aires. Prowadziliśmy w telewizji 31 spotkań i rozmów, wraz z kard. Bergoglio – to też był dialog – dodał rabin.

- Dialog oznacza nie tylko to, że ludzie siadają i mówią. Dialog, o którym mówię, to jest dialog, o którym uczymy, dajemy przykład, a nie tylko spotykamy się, by wspólnie napić się herbaty. Tego polityka nie zmieni! Jest jeszcze inny poziom dialogu ze zwykłymi ludźmi, tam wpływ polityków może wyrządzić wiele złego – zauważył Skórka.

Odpowiadając na pytanie dotyczące spotkania z arcybiskupem Rysiem, rabin Skórka podkreślił, że - ten typ dialogu dla nas [Żydów - przyp. KAI] jest niezwykle istotny, podobnie jak dla chrześcijan. Świat jest dziś szczególnie złożony i dzieje się w nim wiele złych rzeczy i zawsze jest tak, że ci którzy prowadzą dialog, chcą osiągnąć porozumienie, chcą budować jakąś wspólnotę. My pracujemy razem, aby działać w dobrej wierze, aby ten świat był coraz lepszy. Chcemy budować nową rzeczywistość inną od tej, którą widzimy, która nam się nie podoba. Jeśli możemy rozmawiać, to korzystamy z takiej szansy. Budujemy świat wzajemnego szacunku, a wiec to, co wcześniej powiedzieli nasi prorocy. Próbujemy budować rzeczywistość, która jest i wspólna i dobra – zaznaczył rabin.

Jak poinformowała Justyna Tomaszewska,rzecznik prasowy Centrum Dialogu, arcybiskup Ryś był w Centrum już po raz kolejny. – Wcześniej odwiedził nas, zobaczył nasze wystawy, poznał zespół i rozmawiał z nami - co nie ukrywam bardzo nas ucieszyło. Wiem, że razem będziemy robić jeszcze różne projekty, bo to dla nas dopiero początek współpracy – dodała.

Zainteresowanie spotkaniem było bardzo duże. Ci którzy nie mogli uczestniczyć w nim w auli, która mogła pomieścić 200 osób, przygotowano specjalne miejsca na holu przed telebimem.

Dzisiejsze spotkanie rabina z arcybiskupem, to kolejne z cyklu spotkań, które odbywają się regularnie od 2015 roku, a których gośćmi są ważne i cenione postacie ze świata religii, kultury, polityki i życia społecznego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Spotkanie autorskie

2018-02-25 19:20

Co znaczy żyć wiarą dla antyterrorysty, komandosa, żołnierza, ratownika TOPR czy WOPR, alpinisty, strażaka czy policjanta? Jeśli chcesz poznać odpowiedź, przyjdź na spotkanie autorskie z Mateuszem Pietrzakiem, autorem "Bożej kompani", "Blogobojnych, czyli o nowych mediach w Kościele" oraz najnowszej książki "Myśli Bożego komandosa", która ukazała się na początku tego roku. Spotkanie odbędzie się 1 marca o godzinie 16:30 w Księgarni Świętego Pawła w Lublinie przy ul. Królewskiej 6.


"Boża kompania" opisuje historie mężczyzn, którzy odnaleźli swoje miejsce w Kościele. Dla nich być żołnierzem Chrystusa oznacza z pasją wykonywać swoją pracę, nierzadko narażając własne życie. Codziennie walczyć ze swoim zmęczeniem, stresem, zniechęceniem. Walczyć o czas dla rodziny, o czas na modlitwę, czas dla innych.... Mateusz Pietrzak w swojej książce kładzie kres myśleniu, że Kościół to miejsce tylko dla kobiet. Przedstawia silnych mężczyzn, którzy wybrali Jezusa jako najlepszą drogę życia. To On każdego dnia uczy ich, co znaczy być prawdziwym mężczyzną.

Książka "Blogobojni, czyli o nowych mediach w Kościele" pokazuje, jak owocnie wykorzystywać nowe media w dziele ewangelizacji. Tłumaczy, jak wielkim darem Boga są internetowe środki przekazu. Uświadamia, że są one jedną z najlepszych współczesnych ambon, dzięki którym można głosić Słowo Boże całemu światu.

Najnowsza pozycja "Myśli Bożego komandosa" to obraz Jezusa we współczesnej kulturze, którego zwykło się przedstawiać albo jako urocze dzieciątko, albo jako spokojnego i wyrozumiałego nauczyciela. Pietrzak w swej książce prezentuje inny Jego obraz. Chrystusa przedstawia jako twardego, bezkompromisowego i silnego mężczyznę, który może stać się wzorem zarówno dla młodych chłopaków przygotowujących się do najważniejszych życiowych zadań, jak i ojców pragnących wychować swych synów na dzielnych i odważnych Bożych komandosów. Autor pokazuje wszystkim chcącym odnaleźć w sobie prawdziwą męskość, jak zainspirować się przykładami świętych mężczyzn, a także dzieli się świadectwem tego, jak wymagające hartu ducha wyprawy w góry pomagają mu nabierać sił – zarówno duchowych, jak i fizycznych – do walki o swoje życie.

***

Mateusz Pietrzak – katecheta świecki, doktorant teologii na UPJP2 w Krakowie. Interesuje się teologią mediów. Uczestnik konferencji naukowych związanych z teologią współczesną. Członek Ruchu Światło-Życie. Miłośnik wypraw górskich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem