Reklama

Nowy Testament

Z medalikiem św. Benedykta w życie

2017-07-06 10:26

Oprac. s. Gaudiosa Dobrska CSDP
Edycja toruńska 28/2017, str. 4-5

Archiwum autorki
Awers i rewers medalika św. Benedykta

W miesiącu lipcu teksty liturgiczne przypominają głównego patrona Europy św. Benedykta. Jego święto obchodzone jest w Kościele katolickim, anglikańskim i ewangelickim w dniu 11 lipca na pamiątkę przeniesienia relikwii świętego z Monte Cassino do opactwa Fleury (11 lipca 673 r.). To doroczne święto ustanowił papież Paweł VI, gdy w 1964 r. w trakcie Soboru Watykańskiego II ogłosił św. Benedykta patronem Europy, podkreślając w ten sposób rolę, jaką zakony oparte na jego regule odegrały w łączeniu tradycji Wschodu i Zachodu oraz w cywilizowaniu Europy.

Główny patron Europy

Św. Benedykt urodził się ok. 480 r. w Nursji we Włoszech, jako brat bliźniak św. Scholastyki. Jego życie znamy dzięki II Księdze Dialogów św. Grzegorza Wielkiego, który napisał je w formie opowiadań, pełnych cudownych i budujących wydarzeń. Św. Benedykt podjął w Rzymie studia literackie i prawnicze. Jednak niespokojne i rozwiązłe życie młodzieży skłoniło go do schronienia się na pustkowiu. Mając więc dwadzieścia lat został pustelnikiem w Subiaco, gdzie pozyskał sobie wielu uczniów. Na prośbę pobliskiej wspólnoty mnichów, został przełożonym ich monasteru.

W roku 529 założył klasztor na Monte Cassino – w miejscu dawnej świątyni pogańskiej, gdzie opracował nową regułę monastyczną. Od jego imienia zakon żyjący według tej reguły nosi nazwę benedyktynów. Reguła została następnie przyjęta przez wiele zachodnich klasztorów (do 1595 r. przyjęło ją ponad 100 zakonów).

Reklama

Jako mnich św. Benedykt był człowiekiem praktycznym, szczerym i prostym. Łączył w sobie wymagania dyscypliny z szacunkiem dla osoby ludzkiej. Katolicy wierzą, że miał dar przepowiadania przyszłości, czynienia cudów i uzdrawiania za pomocą modlitwy. Święty zmarł w założonej przez siebie wspólnocie i pochowano go we wspólnym grobie z jego siostrą św. Scholastyką.

Św. Benedykta uważa się za wielkiego organizatora życia zakonnego, a zakony oparte na regule przez niego ułożonej wyniosły na ołtarze ok. 5500 świętych i błogosławionych. Z nich też wywodzi się 24 papieży i 5000 biskupów. W tradycji zachodniej święty uważany jest nie tylko za patrona wielu zakonów, ale też zawodów, w tym: architektów, górników, inżynierów, nauczycieli, uczniów, wydawców oraz ludzi konających. Czczony jest także jako patron pokoju i pracy, a od 1964 r. jest głównym patronem Europy.

Dzieje medalika św. Benedykta

Z osobą św. Benedykta kojarzy się nierozłącznie medalik, zwany medalikiem św. Benedykta, który w obecnych czasach nabywa niejako nowej popularności, zapewne dlatego, że obserwujemy odchodzenie Europy od jej pierwotnych wartości chrześcijańskich. Warto więc przypomnieć sobie dzieje i znaczenie tego medalika, którego symbolika jest obecnie wyjątkowo aktualna i dla wielu stanowi nieocenioną pomoc w praktykowaniu życia pobożnego.

Medalik stał się ogólnie znany w XI wieku dzięki cudownemu uzdrowieniu młodego człowieka ukąszonego przez węża. Gdy żadne leki nie skutkowały i chory był już w agonii, we śnie ujrzał starca. Rozpoznał w nim św. Benedykta, który dotknął jego rany trzymanym w ręce krzyżem i choroba ustąpiła. Wkrótce człowiek ten został mnichem, a niedługo potem wstąpił na tron papieski jako Leon IX (późniejszy święty) i gorliwie krzewił kult św. Benedykta.

W XII wieku w Bawarii odbywał się proces kobiet zajmujących się czarami. Oznajmiły one, że nie mogły szkodzić klasztorowi, gdyż na jego murach mnisi umieścili medal św. Benedykta. W wyniku tego procesu wzrósł kult medalika, na którym przedstawiony jest na awersie św. Benedykt z krzyżem w ręce. Wokół postaci świętego widnieje prośba o jego wstawiennictwo przy śmierci: „Niech jego obecność broni nas w chwili śmierci”. Na rewersie widnieje szereg liter, z których każda jest początkiem wyrazu łacińskiego. Medalik łączy więc w sobie kult krzyża Zbawiciela i św. Benedykta. Krzyż, który jest znakiem miłości, zwycięża śmierć i grzech – dokładnie to, co niszczy nas na co dzień. Z prawej strony świętego widzimy pęknięty kielich, z którego wypełza wąż, z lewej stoi kruk. Oba te symbole nawiązują do wydarzeń z życia św. Benedykta.

Symbolika medalika św. Benedykta

Na drugiej stronie medalika pośrodku znajduje się znak krzyża. Ponad nim widnieje najważniejszy przekaz i dewiza zakonu św. Benedykta – słowo „pax”, czyli pokój. W czterech częściach wyznaczonych ramionami krzyża mamy litery CSPB, które stanowią skrót: „Krzyż św. Ojca Benedykta”. Na krzyżu, pionowo znajdują się litery CSSML, co oznacza: „Krzyż święty niech będzie mi światłem”. Skrót na poziomej belce NDSMD mówi: „Diabeł niech nie będzie mi przewodnikiem”. Na obrzeżu medalika znajduje się napis: VRSNSMV – SMQLIVB, co znaczy „Idź precz szatanie, nie kuś mnie do próżności. Złe jest to, co podsuwasz, sam pij swoją truciznę”. Już z samego opisu łatwo się domyślać, że zawiera on modlitwę o odpędzenie diabła, czyli ma moc egzorcyzmu. To właśnie liczne świadectwa o skuteczności modlitwy przypisanej do tego medalika i autorytet Kościoła sprawiły, że cieszy się on tak dużą popularnością.

Wszystkie myśli wypisane po obu stronach medalika przypominają, jak żyć, jak patrzeć na krzyż i cierpienie, na trudności i codzienne pokusy. Medalik św. Benedykta to nie tyle wizerunek świętego, ile drogowskaz, który prowadzi drogą pokoju przez codzienne zawirowania życia. Moc znaku Krzyża świętego jest tak wielka i straszna dla szatana, że stanowi on tarczę, poza którą możemy się czuć bezpieczni. Aprobata Kościoła, wydana w Rzymie w roku 1857, jest dowodem na to, że używając tego medalika i modląc się przez wstawiennictwo św. Benedykta, można uprosić u Pana Boga wiele łask.

Zastosowanie medalika św. Benedykta

Medalik św. Benedykta jest skuteczny w następujących przypadkach: niweczy zabobony i wpływy złego ducha, broni człowieka przed diabłem, nawraca grzeszników, chroni przed pokusami nieczystymi, niweczy siłę trucizny, oddala zarazę, przywraca zdrowie, a matkom zapewnia szczęśliwy poród, chroni przed piorunami i nawałnicami.

Używany jest zazwyczaj w formie małego medalika, przeznaczonego głównie do noszenia na szyi, ale czasami też spotyka się większe medale i medaliony, umieszczane na ścianach, bądź w różnych miejscach, jako przedmiot kultu religijnego lub zawieszane na ścianach czy drzwiach w razie epidemii i zaraźliwych chorób. Przy budowie domów, kościołów itp. jest zwyczaj wmurowywania medalika w fundamenty. Dla zabezpieczenia przeciw robactwu na polach, w ogrodach, sadach, medalik zakopuje się w ziemi. W domostwach, gdzie jest studnia, umieszcza się poświęcony medalik w studni. Taka woda używana z wiarą pomaga ludziom i zwierzętom zachować zdrowie.

Wiernym pragnącym otrzymać szczególną pomoc zaleca się odmawianie modlitwy „Zdrowaś Maryjo” i „Chwała Ojcu” oraz słowa modlitwy umieszczone na medaliku: „Niech święty Krzyż będzie moim światłem, a smok niech nie będzie mym panem. Odejdź szatanie i nie skłaniaj mnie nigdy do marności. Napój, który wlewasz jest zatruty, wypij sam swoją truciznę”. Łaski duchowe i doczesne, otrzymane za pośrednictwem poświęconego medalika św. Benedykta, są niezliczone. Oczywiście nie ma tu mowy o jego roli jako talizmanu i nie można traktować medalika zabobonnie. Jest to zawsze działanie Bożego miłosierdzia, którego wzywamy z ufnością poprzez zasługi św. Benedykta.

Zachęta do stosowania medalika św. Benedykta

Używanie medalika św. Benedykta poleca jabłonowska patronka – bł. Matka Maria Karłowska, która darzyła tego świętego wielką czcią za jego stałą i zwycięską walkę z szatanem. Rozumiejąc, że cały jej apostolat polegał na wyrywaniu dusz złemu duchowi, u św. Benedykta szukała skutecznej pomocy dla siebie i dla swego dzieła. Dlatego rozdawała i zachęcała do noszenia medalika św. Benedykta i zwracania się do świętego z modlitwą. Osoby, które to czyniły zaświadczają, że doznawały wyjątkowej opieki i pomocy Bożej. W modlitewniku swego zgromadzenia zakonnego od jego początków bł. Maria umieściła wezwanie do św. Benedykta: „Św. Benedykcie, zwalcz szatana”, ponieważ w charyzmacie Zgromadzenia Sióstr Pasterek leży walka ze złym duchem. Siostry pasterki do chwili obecnej każdego dnia właśnie tak przyzywają pomocy tego świętego patrona. Dla ochrony domów razem z cudownymi medalikami Niepokalanej, bł. Matka Maria do fundamentów wkładała medaliki św. Benedykta.

Dziś dzięki rozwojowi techniki medalik św. Benedykta stał się jeszcze łatwiej dostępny i przybiera rozmaite formy, stanowiąc także element innych dewocjonaliów, np. krzyżyków, różańców. Siostry pasterki przy dużych różańcach zakonnych noszą krzyżyk św. Benedykta. Niemniej jednak medalik zawsze pozostaje i, co warto podkreślić, wciąż stanowi formę modlitwy ukierunkowaną na Jezusa Chrystusa i Jego Krzyż. Warto więc identyfikować się z takim symbolem i dzięki niemu pokazywać, jakimi kierujemy się ideałami i zasadami. Oby Europa powróciła do swego świętego Patrona i na nowo podjęła kierunek, jaki on jej wskazał.

Tagi:
medalik św. Benedykt z Nursji

Włochy: bazylika św. Benedykta w Nursji będzie odbudowana

2018-08-03 13:50

pb (KAI/SIR) / Nursja

Zniszczona w trzęsieniach ziemi w 2016 r. bazylika św. Benedykta w Nursji będzie odbudowana. 1 sierpnia odbyło się w rodzinnym mieście Patrona Europy pierwsze posiedzenie ministerialnej komisji zajmującej się tą sprawą. Przewodniczy jej Antonio Paolucci, były minister dóbr kultury, komisarz rządowy ds. odbudowy bazyliki św. Franciszka z Asyżu po trzęsieniu ziemi w 1997 r. oraz były dyrektor Muzeów Watykańskich.

East News
Widok bazyliki zniszczonej podczas trzęsienia ziemi 30 października br.

- Chodzi o przywrócenie tego symbolu Nursji i Staremu Kontynentowi - powiedział arcybiskup Spoleto-Nursji Renato Boccardo. Wraz z kamieniami odnowione będzie także, „ze świeżością i nigdy nie umniejszoną nowością, przesłanie św. Benedykta, które jest przesłaniem pokoju, pojednania, jedności, przezwyciężenia różnic i sprzeczności”.

Według hierarchy chodzi o „przywrócenie” świątyni, które jest czymś więcej niż odbudowa czy restauracja. - Dlaczego mówię o przywróceniu? Dlatego, że bazylika św. Benedykta stanowi dziedzictwo nie tylko artystyczne i historyczne, ale także dziedzictwo wiary, które naznaczyło życie całych pokoleń i nadal przemawia do ludu Europy - stwierdził abp Boccardo.

Uważa on, że z powodu „historycznej uczciwości”, odbudowa powinna wziąć pod uwagę „rany, jakie trzęsienie ziemi zadało” świątyni. - Nie możemy udawać, że 24 sierpnia oraz 26 i 30 października 2016 r. nic się nie stało - zaznaczył duchowny.

Również Paolucci podkreślił, że bazylika nie będzie wyglądała dokładnie tak, jak wcześniej. - Byłoby to bardzo trudne. Oczywiście zostanie przywrócona do użytku liturgicznego i do zwiedzania - zapewnił włoski historyk sztuki. Dodał, że większość prac powinna być wykonana do tegorocznych świąt Bożego Narodzenia.

Abp Boccardo poinformował, że przy bazylice znów zamieszka benedyktyńska wspólnota zakonna. Znajdą się tam również pomieszczenia dla proboszcza Nursji oraz dla samego hierarchy, który nosi tytuł arcybiskupa Spoleto-Nursji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Ks. Józef Augustyn SJ: tylko mocą Ducha możemy stawić czoła dramatycznej sytuacji, w jakiej znalazł się Kościół

2018-09-22 09:59

ks. Józef Augustyn SJ, maj / Warszawa (KAI)

- Odważne, pełne pokory i skruchy stawianie czoła w Kościele przestępstwom seksualnym księży na szkodę małoletnich to nie tylko problem wiarygodności, ale wręcz jego istnienia w danej społeczności – pisze ks. Józef Augustyn SJ. Odnosząc się do kryzysu, w jakim znajduje się Kościół na skutek ujawniania się kolejnych faktów wykorzystania seksualnego nieletnich przez osoby duchowne, podkreśla, że wiernym należy się słowo wyjaśnienia a duszpasterze nie mogą przyjmować postawy dyplomatycznego milczenia.„Gdy w duchu wiary, w każdym dziecku skrzywdzonym przez księdza, dostrzeżemy poniżone, znieważone i upokorzone Oblicze Chrystusa, zrezygnujemy z pomniejszania i tuszowania problemu” – podkreśla.

http://jaugustyn.jezuici.pl/

Publikujemy tekst ks. prof. Józefa Augustyna SJ

Józef Augustyn SJ

Kiedy cierpi Lud Boży...

22 września 2018

Sytuacja, w jakiej znalazł się Kościół w ostatnim czasie na skutek ujawniania się kolejnych faktów dotyczących wykorzystania seksualnego nieletnich przez osoby duchowne, jest bardzo napięta, bolesna, krytyczna. Oliwy do ognia dodał abp Viganò, który publicznie zaatakował Papieża Franciszka oskarżając go o tuszowanie skandalicznych zachowań kard. McCarricka, wzywając Ojca świętego do ustąpienia. Fakt bez precedensu. Zapiera dech. Wielu komentatorów stwierdza, że działania wymierzone w Papieża były starannie przemyślane i zaplanowane, a termin ogłoszenia był wybrany tak, by zmusić Franciszka do zabrania głosu w sprawie.

Kard. Gerhard Müller mówi, że „trudne chwile, które przeżywa dzisiaj Kościół, spontanicznie przywodzą na myśl XVI-wieczną schizmę Kościoła oraz sekularyzację życia duchowego w przededniu rewolucji francuskiej”. Po oskarżeniach abpa Viganò, list Ojca świętego z 20 sierpnia br. skierowany do całego Kościoła w sprawie seksualnych nadużyć dzieci i młodzieży przez duchownych został w mediach zmarginalizowany. Dla nas nie traci on jednak swojej mocy i staje się zasadniczym punktem odniesienia w podejmowaniu problemu nadużyć osób duchownych wobec dzieci i młodzieży.

1. W tej napiętej sytuacji media świeckie publikują liczne komentarze na temat problemów pedofilii w Kościele, stawiają hipotezy, snują domysły, podgrzewając sytuację, świadome faktu, że problem ten dotyka tak wierzących, jak i osoby dystansujące się wobec wiary. Media katolickie piszą na ten temat raczej mało, ostrożnie, ogólnikowo, czasami nawet obronnie, unikając konfrontacji. Nie wiemy, co w tej sytuacji myśleć i co mówić. Ujawnia się tutaj cała nasza bezradność i niemożność jasnego, zdecydowanego działania. Nabrzmiałego problemu wykorzystania seksualnego nieletnich przez duchownych nie da się dzisiaj w żaden sposób ominąć, przemilczeć. Musimy się z nim bezpośrednio zmierzyć.

2. Dzisiaj wielu pyta wprost: jaki jest rozmiar problemu w polskim Kościele. Na ten temat wiemy bardzo mało. Ostatnio jeden z biskupów podał, jaka jest liczba przypadków wykorzystania seksualnego nieletnich przez jego księży. Boimy się liczb. Ale ów lęk jest przeciwko nam. Konieczne są nam wiarygodne informacje o skali zjawiska, jakie są dostępne w Kościele w Polsce w tej chwili. Pomoże nam to zlokalizować problem, by móc stawiać mu czoła. Zdania wypowiadane niekiedy przez księży: „Ja się z tym problemem nigdy nie spotkałem”, by zdystansować się do tematu, brzmią niewiarygodnie. Wiernym trzeba jasno powiedzieć, że mamy problem i chcemy rozwiązywać go z całą stanowczością i zdecydowaniem. Nie podając liczb narażamy się na oskarżenia, że chcemy coś ukrywać, maskować. Wierni czytając raporty na temat wykorzystywania seksualnego małoletnich przez księży z Australii, ze Stanów, Niemiec czy Irlandii, w których padają wysokie cyfry, mogą mechanicznie przenosić je na polski teren. To niebezpieczne, ponieważ zniekształca prawdę o naszym polskim problemie.

3. Wielu wiernym wali się dzisiaj obraz duszpasterzy, którym mogą zaufać i powierzyć swoje dzieci. Wielu też z nich czuje się zagubionych; nie wiedzą, co powiedzieć swoim dzieciom, uczniom na katechezie, którzy o to wprost pytają. Wierni chcieliby usłyszeć z ust swoich pasterzy słowo komentarza, wyjaśnienia, umocnienia na duchu, zachęty, wsparcia duchowego i ludzkiego. Jesteśmy im to winni. W tej sytuacji nie mamy prawa przyjmować postawy dyplomatycznego przemilczania, wycofanego wyczekiwania, zostawiając wiernych w ich bólu, niepewności, zagubieniu. Mamy ich umacniać w wierze. Nam duszpasterzom konieczna jest świadomość, że obecny stan, w jakim znalazł się Kościół, to dla wiernych jak ich pasterzy wielka próba wiary i stan ciężkiego kuszenia. Wszelkie pomysły, jak komentować temat, jak go rozwiązywać winny być badane, rozeznawane, od jakiego ducha pochodzą; od ducha dobrego czy też ducha złego. Odniesienie się do tej bolesnej sprawy dla wszystkich, duchownych i świeckich, to kwestia wiarygodności naszego świadectwa.

4. Nie budzi zaufania wiernych, kiedy pasterze wypowiadają się chętnie komentując sytuację Kościoła, gdy ten przeżywa dni zwycięstwa i chwały, a milczą, gdy bywa poniżony i upokorzony z powodu własnych błędów, zaniechań czy wręcz nieprawości. Gdy wierni, szczególnie młodzi, przestają ufać swoim duszpasterzom, odsuwają się nie tylko od Kościoła, ale także od wiary: porzucają praktyki religijne, zaniedbują modlitwę, przestają korzystać z sakramentów świętych. Jeżeli nie podejmujemy wysiłku, aby podtrzymać ich zaufanie do nas duszpasterzy - pasterzy, ich zachowanie i wybory obciążają także nasze sumienia. Pan powierzył ich przecież naszej pieczy. Musimy rozumieć, że młodym bardzo trudno jest pogodzić się z faktem, że ci którzy mieli pomagać dzieciom we wzrastaniu w wierze, miłości i czystości serca, stali się dla nich agresorami; odarli je z poczucia bezpieczeństwa, zaufania do świata dorosłych oraz dziecięcej niewinności. Dzieci, ludzie młodzi po traumie wykorzystania seksualnego czują się – nawet po wielu latach – upokorzeni, winni i zbrudzeni. Ból i poczucie zdrady jest tym większe, gdy sprawcą jest osoba duchowna, którą dziecko spontanicznie kojarzy z Bogiem. Nasze unikanie zabrania głosu w sprawie przestępstw seksualnych księży na szkodę małoletnich budzi u wielu podejrzenie, że stajemy po stronie sprawców przeciwko ofiarom i ich rodzinom.

5. Musimy świadomie zrezygnować z postawy obronnej oraz z drażliwego reagowania, gdy temat wykorzystania seksualnego jest wywoływany kolejny raz w mediach. Nie służy prawdzie ani oczyszczeniu podkreślanie, że fakty wykorzystywania małoletnich przez księży, to zaledwie nikły procent, podczas gdy większość faktów ma miejsce w rodzinach oraz w jednym czy drugim środowisku, w których żyją i wychowują się dzieci. I choć jest to prawdą, to jednak nie może być usprawiedliwieniem ani relatywizacją nawet dla jednego przestępczego zachowania. Za deklaracjami, które padały wiele razy: „zero tolerancji dla pedofilii w Kościele”, muszą pójść konkretne czyny, fakty. Słowom przeprosin, jakie wygłaszamy po raz kolejny, muszą towarzyszyć czyny aktywnego zaangażowania na rzecz ofiar i ich rodzin, oraz prewencji. Kościół winien otwarcie i publicznie zapewniać ofiary wykorzystania seksualnego przez duchownych, że będą wysłuchane z zaufaniem i współczuciem, z życzliwością i uwagą, gdy zgłoszą się ze swoją krzywdą, oraz że otrzymają pomoc, wsparcie i zadośćuczynienie stosownie do zaistniałej sytuacji.

6. Zgłaszanie się osób pokrzywdzonych przez duchownych i ujawnienie sprawców Kościołowi i organom ścigania, jest istotne dla przezwyciężenia zaistniałego kryzysu, ponieważ tylko w ten sposób można przerwać ów przestępczy proceder. Milczenie ofiar, maskowanie krzywdy dzieci tak przez kapłańskie środowisko, jak i przez przełożonych, stanowi dla sprawców zachętę do kontynuowania czy też rozwijania niegodziwych czynów. Zgłaszanie się ofiar molestowania seksualnego przez księży nie powinno być traktowane jako ciężar, ale wręcz jako dar. To dzięki ich świadectwu, które wymaga od nich nieraz heroicznej postawy, Kościół może skutecznie walczyć z przestępstwem wykorzystywania seksualnego małoletnich w szeregach kapłańskich.

7. Przełożeni winni otwarcie wezwać księży, kleryków, osoby konsekrowane oraz osoby świeckie pracujące z dziećmi w przestrzeni kościelnej, które mają na swoim sumieniu owe niegodziwe czyny, by zgłaszały się do swoich bezpośrednich przełożonych celem rozeznania zaistniałej sytuacji oraz podjęcia stosownych kroków kanonicznych i prawnych. Życie wielokrotnie pokazało, że faktów wykorzystania seksualnego dzieci przez duchownych na dłuższą metę nie da się ukryć. Im później się one ujawniają, tym cięższe bywają konsekwencje. Każde oskarżenie księdza o wykorzystywanie seksualne małoletnich, nawet po dziesięcioleciach, uderza boleśnie w cały Kościół z ogromną siłą rażenia. Wobec przywoływania przez media sprawdzonych faktów tuszowania przestępstw księży i zakonników przez ich przełożonych w różnych krajach, byłoby rzeczą ważną, by otwarcie upewniać wiernych, że działamy przejrzyście i nie chronimy księży i osób konsekrowanych, które krzywdzą dzieci i młodzież poprzez przestępcze zachowania.

8. Konieczne są szczere spotkania wyższych przełożonych: biskupów i prowincjałów ze ich księżmi - zakonnikami, za których ponoszą odpowiedzialność, celem podjęcia wspólne refleksji, jaki sposób dawać dzisiaj wiarygodne świadectwo prawdziwej skruchy, prawości serca, współczucia wobec ofiar i ich rodzin oraz zaangażowanej troski o bezpieczeństwo dzieci i młodzieży. Spotkania te winny zaczynać się szczerą modlitwą wynagradzającą, prośbą o skruchę serca oraz o odwagę i światło Ducha Świętego. Tylko mocą Ducha możemy stawić czoła dramatycznej sytuacji, w jakiej znalazł się Kościół. Konieczne są także szkolenia, by poznać postawę i strategię sprawców, skutki wykorzystania oraz zasady profilaktyki.

9. Tylko mocą Ducha możemy stawić czoła dramatycznej sytuacji, w jakiej znalazł się Kościół. Wbrew wszystkiemu mamy być nadal wiarygodnymi świadkami Jezusa i Jego Ewangelii. Zbyt wielu z nas, księży i zakonników, wciąż jeszcze pomniejsza czy wręcz lekceważy problem, uważając, że podnoszenie go przez media, to wyraz ataku na Kościół i próba zniszczenia go. Nie widzą potrzeby przyznania się do winy, wyrażenia skruchy czy też zajęcia się ofiarami. Nieraz wręcz oskarżają ofiary, że szkodzą Kościołowi.

10. Odważne, pełne pokory i skruchy stawianie czoła w Kościele przestępstwom seksualnym księży na szkodę małoletnich to nie tylko problem wiarygodności, ale wręcz jego istnienia w danej społeczności, bo te przestępcze czyny niektórych duchownych przyćmiewają blask Ewangelii, bardziej niż prześladowania (Benedykt XVI). Doświadczenia wielu krajów pokazują, że wierni masowo odchodzą od Kościoła tam, gdzie księża i ich przełożeni tolerują, ukrywają, pomniejszają lub lekceważą problem. Z takimi „zastępcami Chrystusa” nie chcą mieć nic wspólnego. I choć z pewnością nie jest to jedyny powód, to jednak zgorszenie zachowaniem księży bywa nieraz tą ostatnią kroplą, która dopełnia kielich goryczy. Zaangażowane i odważne działania Kościoła w obronie dzieci i młodzieży służy nie tylko jego ewangelizacyjnej misji, ale stają się także przykładem dla współczesnego świata, w którym dzieci nagminnie stają się ofiarami przemocy, także seksualnej. Bez szczerych działań naprawczych trudno będzie społeczeństwu uznać, że problem w Kościele jest lustrzanym odbiciem problemu społecznego.

11. List Papieża Franciszka o wykorzystywaniu seksualnym dzieci i młodzieży przez osoby duchowne stanowi dla nas bezcenną inspirację, w jaki sposób angażować wszystkich wiernych do stawienia czoła zaistniałemu kryzysowi w Kościele. Usilna modlitwa i post to początek i fundament wszystkich naszych działań w tym względzie. Podejmowane inicjatywy społeczne i kościelne: wszelkie spotkania, konferencje, szkolenia prewencyjne, a nade wszystko praca z ofiarami nadużyć wykorzystania seksualnego i z ich rodzinami, winny brać swój początek w modlitwie. Tylko Duch Święty może nam podpowiedzieć, co mówić, jak komentować wydarzenia, jak się zachować wobec niesłusznych oskarżeń czy też prowokacyjnych zachowań. Bez modlitwy i postu nie zniesiemy presji społecznej, niepokoju wiernych, pytań ludzi młodych, którzy konfrontują nas zadając trudne pytania, by sprawdzić naszą wiarygodność i szczerość.

12. Gdy „Kościół hierarchiczny, Matka nasza” (św. Ignacy Loyola) głęboko dzisiaj cierpi z powodu nadużyć seksualnych, władzy i sumienia niektórych kapłanów i osób konsekrowanych i ich przełożonych, winniśmy – jako jego dzieci - otoczyć go i wspomagać naszą szczerą modlitwą, gorącą miłością, postem i jałmużną udzielaną ubogim, oraz prawdziwym synowskim przywiązaniem. W XVI wieku, gdy Kościół był rozrywany przez herezje, apostazje, gorszące życie duchownych oraz wewnętrzne spory, św. Ignacy Loyola pisał w „Ćwiczeniach duchownych”: „Odłożywszy na bok wszelki sąd własny powinniśmy trzymać umysł nasz gotowy i skory do posłuszeństwa we wszystkim prawdziwej Oblubienicy Chrystusa, Pana naszego, a jest nią nasza święta Matka – Kościół hierarchiczny”. Wobec bezpośredniego ataku na Papieża, który przewodzi całemu Kościołowi, wspierajmy go naszą synowską i braterską miłością i modlitwą. Święty Ignacy w książeczce „Ćwiczeń” w kontekście rachunku sumienia i żalu za grzechy, podpowiada nam trzy pytania: „Co uczyniłem dla Chrystusa? Co czynię dla Chrystusa? Co chciałbym uczynić dla Chrystusa?” Radykalne, pełne wyrzeczenia, miłości i poświęcenia, szukanie Chrystusa: poznawanie Go, miłowanie całym serce i całą duszą, codzienny wysiłek naśladowania Go – oto jedyna skuteczna droga odnowy Kościoła, prawdziwej Oblubienicy Chrystusa, Pana naszego. Tylko na tej drodze możemy zrozumieć głębię krzywdy wyrządzonej dzieciom i ich rodzinom przez niegodziwych ludzi Kościoła. Gdy w duchu wiary, w każdym dziecku skrzywdzonym przez księdza, dostrzeżemy poniżone, znieważone i upokorzone Oblicze Chrystusa, zrezygnujemy z pomniejszania i tuszowania problemu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Patriarcha Bartłomiej potwierdził, że chce udzielić autokefalii Kościołowi prawosławnemu na Ukrainie

2018-09-24 19:39

kg (KAI/RISU) / Stambuł

Patriarcha konstantynopolski Bartłomiej na zakończenie liturgii w cerkwi św. Focjusza w Stambule oznajmił, że rozesłał wszystkim zawiadomienie, iż Ukraina niebawem otrzyma autokefalię, gdyż ma do tego prawo. Poinformował o tym 23 września portal fanarion.blogspot.com .

pl.wikipedia.org

Według tegoż źródła, honorowy zwierzchnik światowego prawosławia wspomniał o tym przy okazji obecności na liturgii teologa czeskiego. Przypomniał, że Kościół prawosławny Ziem Czeskich i Słowacji jest najmłodszym Kościołem lokalnym, jaki otrzymał autokefalię od Konstantynopola (w 1998) i "teraz przyszła kolej na Ukrainę". "Mam nadzieję, że otrzyma ona status autokefalii w najbliższym czasie, mimo istniejących przeszkód i stanie się to, ponieważ ma do tego prawo" - stwierdził z mocą Bartłomiej.

Wyjaśnił przy tym, że z jednej strony jest to jej (Ukrainy) wyłączne prawo do otrzymania takiego statusu, z drugiej zaś prawo do nadania go "należy wyłącznie do naszego Patriarchatu Ekumenicznego, jak to było ze wszystkimi nowymi Kościołami prawosławnymi, począwszy od Rosji w XVI wieku, a kończąc na Kościele Czech i Słowacji, o czym wspomniałem wcześniej".

Mówca zapewnił, że nie lęka się gróźb. Podkreślił, że w jednym z niedawnych swych przemówień zaznaczył, iż Patriarchat Konstantynopolski ani nie grozi, ani sam nie znajduje się pod zagrożeniem, jednakże wykonując święte kanony, konsekwentnie nadal udziela ze swej strony autokefalii oraz trzyma się poważnych przywilejów, jakie przyznały mu sobory powszechne. "Tych uprawnień i kanonów soborowych, przyznanych nam jako Prymasowskiemu Kościołowi Konstantynopolskiemu, nie zdradzimy. Przestrzegamy i trzymamy się tych kanonów i będziemy wcielać je w życie w przypadku zarówno Ukrainy, jak i w każdym innym, jeśli zajdzie taka konieczność" - zapewnił na zakończenie patriarcha Bartłomiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem