Reklama

Ludzie o szlachetnych sercach

2017-07-06 10:26

Edyta Hartman
Edycja podlaska 28/2017, str. 4-5

Bożena Sztajner/Niedziela

Modlą się za księży, bo wbrew temu, co lansują lewackie media, za św. Ambrożym „nie patrzą na osobiste przymioty kapłanów, lecz na ich zadanie”. Członkowie Apostolatu Margaretka – bo o nich mowa – w naszej, drohiczyńskiej diecezji zaadoptowali modlitewnie wielu kapłanów

Symbolem Apostolatu Modlitwy za Kapłanów stała się popularna i rozpoznawalna na pierwszy rzut oka nawet przez ogrodniczych laików margerytka – kwiat ozdobiony białymi płatkami z żółtą kulką w środku, popularnie zwana margaretką, łatwa w uprawie, a przy tym bardzo malownicza. Konotacja ta – wydawać by się mogło – rozwiązuje tajemnicę nazwy tego apostolatu. Nic bardziej mylnego. Nazwa, choć jej symbolem jest kwiatek, nawiązuje do kobiety – Małgorzaty O’Donnel z Kanady, która zainicjowała powstanie ruchu.

Niezwykła inicjatorka

Małgorzata O’Donnel, po angielsku Margaret, urodziła się w 1933 r., stanowiąc chlubę rodziców. Jej życie zmieniła ciężka choroba. W 1951 r., mając 18 lat, zachorowała. W krótkim czasie choroba Heinego-Medina odebrała jej całą radość życia i pozbawiła możliwości poruszania. Sparaliżowana dziewczyna mogła jedynie poruszać głową. Została przykuta do łóżka na długich 27 lat. Zmarła w Wielki Piątek 1978 r. w wieku 45 lat. Co czuła ta młoda dziewczyna, jakie myśli kłębiły się w jej głowie, trudno nawet sobie wyobrazić. Szarpała się z Bogiem? Złorzeczyła? Pewnie na początku tak. Tragedia, która ją dotknęła, przecież i dziś przeraża. Później, gdy chorobę i związane z nią ograniczenia przyjęła jako powołanie, a sens życia odnalazła w modlitwie za kapłanów, było jej zapewne o wiele łatwiej. Ci, którzy ją odwiedzali, prosząc o modlitwę, zaświadczali, że okazywała im wiele życzliwości i ciepła, lubiła też obdarowywać ich... margerytkami. Wieść o niezwykłej kobiecie rozeszła się błyskawicznie po całej Kanadzie. Z dnia na dzień odwiedzało ją coraz więcej duchownych, prosząc o wstawiennictwo u Boga...

Kanadyjskie i polskie początki

Sam ruch, któremu podwaliny dała postawa kalekiej Margaret, został założony w Kanadzie, za aprobatą miejscowego biskupa, 1 sierpnia 1981 r. przez prof. Louise Ward. Jego patronką została Najświętsza Maryja Panna Matka Kościoła.

Reklama

Dziś Apostolat Margaretka, będący duchową adopcją kapłana w modlitwie, istnieje w wielu krajach. W Polsce – jako oddolna inicjatywa osób świeckich, bo nie było oficjalnej aprobaty kościelnej – pierwsze grupy Margaretek powstały w 1998 r. Rozkwit tego apostolatu w naszej ojczyźnie przypadł w 2009 r. Przyczyna była prosta. Otóż z racji 150. rocznicy śmierci św. Jana Marii Vianneya – patrona proboszczów papież Benedykt XVI ustanowił w Kościele katolickim Rok Kapłański. Był on obchodzony od 19 czerwca 2009 r. do 11 czerwca 2010 r. Wówczas jak grzyby po deszczu zaczęły też powstawać strony internetowe szerzące ideę modlitwy za kapłanów.

Popularność apostolatu nie umknęła uwadze Konferencji Episkopatu Polski. Obradujący podczas 372. Zebrania Plenarnego w Gnieźnie i Poznaniu w dniach 14-16 kwietnia 2016 r. księża biskupi wybrali jego opiekuna krajowego. Został nim ks. Bogusław Nagel z archidiecezji krakowskiej. Naturalną konsekwencją tego wyboru było to, że zaczęto organizować ogólnopolskie spotkania i pielgrzymki tego ruchu. W bieżącym roku przedstawiciele z naszej diecezji zamierzają wziąć udział w 2.Ogólnopolskiej Pielgrzymce Apostolatu Margaretka w Krakowie. W pierwszej, która miała miejsce 8 października 2016 r. w sanktuarium św. Jana Pawła II i sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach, uczestniczyło blisko 2 tys. osób. Początki zawsze są trudne, ale liczba ta dobrze rokuje na przyszłość.

Apostolat Margaretka w diecezji drohiczyńskiej

Istnieje on w 41 parafiach diecezji drohiczyńskiej. Pierwsza Margaretka powstała w 2000 r. w Bielsku Podlaskim. Obecnie w diecezji jest ich ponad 500, lecz – jak zauważa Renata Przewoźnik, obok ks. Romana Kowerdzieja, proboszcza parafii pw. Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny w Łochowie, wyznaczona przez Księdza Biskupa na opiekuna Margaretek w diecezji, choć nie wszyscy księża są tą modlitwą objęci, to zdarza się, że wielu zostało obdarowanych nawet kilkunastoma margaretkami. W zebranych danych występują również kapłani i osoby konsekrowane spoza diecezji.

Troska o kapłanów wypływa z serc wielu wiernych, którzy w życiu kierują się słowami świętego proboszcza z Ars. Twierdził on, że „nie ma złych kapłanów. Są tylko tacy, za których wierni za mało się modlą”. – Na terenie naszej diecezji osobą najbardziej zaangażowaną w tym apostolacie jest Hanna Koroś z parafii w Sadownem, która d 2002 r. do chwili obecnej założyła aż 107 grup Margaretek – informuje Renata Przewoźnik. – W gronie liderów trzeba też odnotować zmarłą w ubiegłym roku Urszulę Prześniak z parafii w Brańsku. P. Urszula założyła 86 grup modlących się codzienne za kapłanów. O jej odpowiedzialności świadczy fakt, że kiedy zachorowała i wiedziała, że zbliża się czas odejścia, zgromadzone i uporządkowane materiały przekazała odpowiedzialnej następczyni.

Margaretka – krok po kroku

Na logo ruchu wybrano margarytkę, czyli polny kwiat. Jak się okazuje, wybór ten nie jest przypadkowy. Roślina – zakorzeniona w glebie Kościoła i odżywiona życiem Ducha Świętego – ilustruje zaangażowanie w modlitwę, dowiadujemy się ze strony Krajowego Duszpasterstwa Apostolatu Modlitwy za Kapłanów Margaretka. Siedem płatków kwiatu symbolizuje siedem dni tygodnia. W modlitwie chodzi bowiem o to, aby w każdy dzień tygodnia ktoś modlił się za polecanego księdza, dana osoba w konkretnym dniu, w dowolnym miejscu i czasie wybraną przez siebie modlitwą – w tej kwestii panuje w apostolacie dowolność. Bo jak twierdzi prof. Louise Ward: „Każdy człowiek jest niepowtarzalny. Każdy liść z drzewa jest wyjątkowy; każdy płatek śniegu, kropla wody, ziarnko piasku są wyjątkowe, więc każdy znajdzie unikalny sposób. Bóg nie tworzy kopii. Odmiana jest chwałą Ojca”.

W centrum kwiatu wpisuje się księdza, któremu dana margaretka będzie poświęcona, na płatkach – imiona i nazwiska osób, które zobowiązały się do modlitwy za niego. Jedna osoba może należeć do kilku grup i modlić się za więcej niż jednego duchownego. Co ważne, przyrzeczenie takie, dane Bogu, przyjmuje się do końca życia. Margaretka rozpada się z chwilą śmierci księdza, niemniej – jeśli ktoś ma takie życzenie – dalej może się za niego modlić, z tymże na zasadzie dobrowolności, a nie obowiązku. Jeżeli zaś pierwsza umiera osoba, która podjęła modlitwę za kapłana, to nie ma obowiązku zastępowania jej kimś innym.

Oprócz modlitwy za wybranego kapłana wśród celów apostolatu wylicza się: troskę o jedność duszpasterzy ze swoim biskupem i między sobą, współpracę między kapłanami i świeckimi oraz wspieranie powołań kapłańskich i zakonnych.

Modlitewna tarcza

– Dziś modlitwa za kapłanów jest wręcz koniecznością – podkreśla p. Renata. – Nie mamy innej skutecznej broni przed złem. Tylko w ten sposób możemy ich wspomóc w tak nieprzychylnym dla tego sakramentu czasie. A że modlitwa jest ukierunkowana na osobę znaną nam z imienia i nazwiska, to dodatkowa motywacja. Otaczać modlitewną tarczą to zaszczyt i wyróżnienie – tak odczytuję swoje powołanie w Apostolacie Margaretka.

Tagi:
margaretka

Margaretka – modlitwa za kapłanów

2018-04-25 11:32

PB
Edycja bielsko-żywiecka 17/2018, str. V

RK
Konferencja krajowego opiekuna Margaretek

Kiedy wpatrujemy się w postać Jana tutaj urodzonego, to stwierdzamy, że jego cechy, nam księżom, są dziś tak bardzo potrzebne – mówił w Kętach Krajowy Opiekun Apostolatu Modlitwy za Kapłanów Margaretka podczas diecezjalnego spotkania osób podejmujących modlitwę za duchownych w naszej diecezji.

Ks. Bogusław Nagel był gościem pierwszej diecezjalnej pielgrzymki Margaretek, podczas której modlono się w intencji kapłanów, szczególnie tych którzy odeszli od swojego powołania. Do kęckiej świątyni przyjechali pielgrzymi m.in. z Białej, Chybia, Sułkowic Bolęciny, Wilkowic, Międzybrodzia Bialskiego, Przyborowa, Lipowej, Andrychowa, Pisarzowic i Nowej Wsi.

Niespodzianka Ducha Świetego

– Apostolat Margaretka jest niespodzianką Ducha Świętego – powiedział ks. Negal, odwołując się do słów kanadyjskiego biskupa. – Bóg zapłać za waszą modlitwę. Ona z pewnością jest bezcenna. I my, kapłani, będziemy zdawać sobie sprawę w niebie, jak wiele wam zawdzięczamy – mówił, porównując modlitwę za kapłanów do ochrony oficera w sytuacji działań wojennych.

– Ciągle trwa wojna między dobrem a złem. W kogo celuje przeciwnik? W szeregowców? W dowódców, w oficerów. Jeżeli szatan upoluje kapłana i ten będzie siał zgorszenie, to ludzi się rozpraszają, odchodzą. Wielu słabych odchodzi. My naprawdę potrzebujemy modlitewnego wsparcia – kontynuował duchowny, podsuwając przykłady różnorakiej modlitwy i duchowej troski o kapłanów.

Jedni obrażają, inni się modlą

Centralnym wydarzeniem pielgrzymki była celebracja Eucharystii. Mszy św. przewodniczył proboszcz kęckiej parafii świętych Małgorzaty i Katarzyny ks. Franciszek Knapik. Razem z nim przy ołtarzu stanęli także inni duchowni, m.in. ks. Krzysztof Rębisz, diecezjalny duszpasterz apostolatu, który wygłosił homilię.

– Dziś jesteśmy miotani różnymi informacjami. Wiele informacji sieje w nas niepokój. Jak to się dzieje, że tylu kapłanów jest dziś obrażanych, wypowiadane są słowa gniewu, złości? – pytał. – Ale pojawiają się także ludzie, do których wy należycie, którzy modlą się za kapłanów. Prosicie o błogosławieństwo. Kiedy Bóg błogosławi, to udziela takiej pomocy, której kapłan w danym momencie potrzebuje. To wy ofiarujecie za nas swoje cierpienia, radości, troski, bóle choroby – dziękował za duchową opiekę ks. Rębisz. Na koniec przed Najświętszym Sakramentem odczytany został Akt Zawierzenia Apostolatu Margaretka Matce Bożej.

Siedem płatków

Apostolat Margaretka został założony w Kanadzie 1 sierpnia 1981 r. przez prof. Louise Ward za aprobatą miejscowego biskupa. Założycielka za logo ruchu obrała polny kwiat margaretkę, a za patronkę Najświętszą Maryję Pannę.

Siedem płatków kwiatu reprezentuje siedem osób, które są zobowiązane do modlitwy za konkretnego kapłana, każda z osób w jednym z siedmiu dni tygodnia. W centrum kwiatu wpisuje się imię i nazwisko kapłana, natomiast na siedmiu płatkach imiona i nazwiska siedmiu osób, które składają Bogu przyrzeczenie modlitwy – każda osoba w jednym wybranym dniu tygodnia.

W Polsce pierwsze Margaretki powstały już w 1998 r. jako oddolna inicjatywa osób świeckich. Do ich liczebnego wzrostu przyczynił się także ogłoszony w 2009 r. przez papieża Benedykta XVI rok kapłański.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Na ENDzie świata

2018-08-14 11:02

Małgorzata Trawka
Niedziela Ogólnopolska 33/2018, str. 16+17

Cztery tysiące małżeństw z 80 krajów i 5 kontynentów w jednym miejscu i w jednym czasie. Tak wyglądało XII Międzynarodowe Zgromadzenie Equipes Notre-Dame, ruchu duchowości małżeńskiej. W lipcu do Fatimy wybrali się małżonkowie i kapłani – duchowi doradcy, aby w mozaice narodowości i kultur doświadczyć uniwersalnej prawdy o Bożym pomyśle na małżeństwo.

Archiwum Anny i Leszka Gerste
Anna i Leszek Gerste z figurką Matki Bożej z Aparecidy na tle stoiska brazylijskiego

Fatima stała się w lipcu 2018 r. świadkiem największego zgromadzenia małżeństw na świecie. Raz na sześć lat małżeństwa, które na co dzień formują się w ruchu END, spotykają się w wybranym miejscu, aby wzajemnie się umacniać i wspólnie przeżywać nieustanne zaproszenie Pana Boga do życia sakramentalną łaską.

W objęciach Ojca

Piękne wnętrze bazyliki Trójcy Przenajświętszej, w którym odbywała się większość spotkań, zapełnili również pielgrzymi z Polski. Po raz pierwszy w historii bazylika stała się miejscem spotkania przeznaczonym jedynie dla jednego ruchu chrześcijańskiego. Tam właśnie Duch Święty budował wspólnotę – międzynarodową, barwną, wielojęzyczną i radosną.

Dla Marii i Krzysztofa Siudzińskich, pary odpowiedzialnej za Sektor Śląski Ruchu END, było to już drugie takie przeżycie: – To dzięki zgromadzeniu w Lourdes 12 lat temu wszedłem w ruch na 100 proc. – mówi Krzysztof i dodaje: – Symbolika spotkania jest wielowymiarowa. Pierwsza rzecz, bezdyskusyjna, to zobaczenie bogactwa Kościoła. Na zgromadzenie składają się Eucharystie z różnymi kulturowymi akcentami, modlitwy prowadzone przez różne strefy, czyli przez małżonków z wszystkich kontynentów. Widać elementy zaczerpnięte z pobożności i kultury uczestników.

Tym razem spotkanie odbywało się pod hasłem: „Pojednanie – znakiem miłości”. Małżonkowie i towarzyszący im kapłani pochylali się nad przypowieścią o miłosiernym Ojcu i przez kolejne pięć dni rozważali ją według klucza: wolność, roztrwonienie, żal, miłosierdzie, święto. Anna i Leszek Gerste z Wrocławia wspominają, że już pierwszy dzień był pełen bogatej duchowej treści: – W rozważanej przypowieści Ojciec daje wolność synowi, bo sam jest wolny. Wolność jest bezwarunkowo powiązana z miłością. Będąc wolnymi, oddajemy nasze życie drugiemu. Uderzyły nas słowa, że jesteśmy jako małżeństwo powołani nie do tego, by dawać dużo, ale by dawać wszystko – w wolności. Żebyśmy nie czuli się niewolnikami, żeby nie było w nas wyrzutów, że ja coś zrobiłam, a on nie zrobił. Synowska relacja z Bogiem i prawdziwa relacja małżeńska mogą zaistnieć tylko w wolności.

O. Jozue Szymański OFM, posługujący w ruchu END jako doradca duchowy, szczególnie poruszony był świadectwami małżeństw i kapłanów, które dotykały aspektów przebaczenia i miłosierdzia. – Temat został potraktowany uniwersalnie – zaznacza. – Każdy z nas potrzebuje doświadczyć pojednania i nauczyć się, czym jest przebaczenie. Poza tym sama Fatima i spotkanie z Matką Bożą – Jej zachętą do modlitwy i pokuty – były dla mnie bardzo ważne. Przesłanie z Fatimy korespondowało z tematem zgromadzenia. Ten, kto nie umie przebaczyć, tym bardziej potrzebuje podjąć pokutę, która jest narzędziem przebaczenia.

Jedność

To słowo nieustannie pojawia się we wspomnieniach uczestników zgromadzenia. W budowaniu jedności pomagały spotkania w grupach, na których szybko dochodziło do przełamywania barier językowych czy nieśmiałości. Z dnia na dzień ludzie mieszkający w różnych częściach świata stawali się sobie bliżsi. – To było wielkie doświadczenie budowania wspólnoty, wszyscy czuliśmy się jedną rodziną i nieważne były różnice między nami – wspominają małżonkowie Gerste, którzy pomagali innym małżonkom z Dolnego Śląska w przygotowywaniu stoiska na swoiste EXPO, na którym różne kraje prezentowały swoją kulturę, często starając się przyciągnąć uwagę zwiedzających regionalnymi strojami oraz kulinariami: ekwadorską czekoladą, włoskim espresso czy toruńskimi pierniczkami. Wiele wydarzeń kulturalnych, na bardzo wysokim poziomie, pozwalało codziennie sycić zmysły wielorakimi wrażeniami.

Przede wszystkim jednak członkowie ruchu czuli jedność z samym Kościołem. Kapłani są nieodłączną częścią wspólnoty END i wielu z nich wzięło udział w zgromadzeniu. Do uczestników swoje słowo skierował papież Franciszek, a w jego imieniu odczytał je nuncjusz apostolski w Portugalii abp Rino Passigato. Ponadto obecnych było wielu hierarchów. – Bliskość kard. Sérgia da Rochy, który pokonał kilka tysięcy kilometrów z Brazylii, by być ze swoimi wiernymi, abp. José Tolentina, kierującego archiwami watykańskimi, który wygłaszał po porannych modlitwach medytacje nad fragmentami Ewangelii i dziękował uczestnikom, że może z nimi być, to jest element poznawania siebie nawzajem – zauważa Maria Siudzińska.

Innym aspektem jedności było pogłębianie relacji między samymi małżonkami. W czwartek plac fatimskiego sanktuarium pokrył się kolorowymi parasolami. Pod każdym z nich pary małżeńskie prowadziły dialog, czyli tzw. „zasiądźmy razem w obecności Pana”. Jest to pogłębiona rozmowa, do której małżonkowie zapraszają Pana Boga, wsłuchują się w Jego głos, mają czas, by w Bożym świetle przyjrzeć się sobie i swojemu małżeństwu. Widok czterech tysięcy rozmawiających ze sobą par małżeńskich był niezwykłym znakiem, którego nie mogły nie zauważyć zachodnioeuropejskie media.

Radosna fiesta

Codzienne rozważania prowadziły ku kolejnemu elementowi przypowieści o miłosiernym Ojcu, czyli świętowaniu. Helena i Paweł Kukołowiczowie, nowa para odpowiedzialna za Super-Region Polska – Europa Środkowa, przypominają słowa z porannej medytacji prowadzonej przez abp. José Tolentina: Syn mógł wrócić do domu dlatego, że miał zapamiętany w sercu obraz domu rodzinnego. To było jego szansą, to umożliwiło powrót do normalnego życia. – W bardzo mocny sposób przeżyliśmy tutaj międzynarodowość – dzielą się małżonkowie. – Zrozumieliśmy, że zmiany, które prowadzą do sekularyzacji, dobrze widoczne w Europie Zachodniej, niestety, dotrą również do nas. Poprzez spotkania z tymi małżeństwami mogliśmy doświadczyć, usłyszeć, zrozumieć, że nasze serca powinny być przygotowane na to, co się może wydarzyć. I że musimy być świadkami prawdziwej radości, prawdziwego święta, obecności Boga w naszych rodzinach.

Kard. Manuel Clemente z Lizbony kończył sobotnią homilię następującymi słowami: – Bardzo drogie małżeństwa Ekip Najświętszej Maryi Panny! To jest wasze powołanie i misja: bycie radosnymi i wiernymi świadkami świętości małżeńskiej dla innych i w Kościele, pokazywanie, że jest to możliwe dzięki łasce, którą Bóg wam daje. Dziękuję Bogu za to, że uczynił was tym, kim jesteście, i za wszystko, co czynicie wśród nas!

Z radosnymi sercami wracali do swoich krajów małżonkowie z END. Z sercami, w których niezapomniane wrażenia mieszały się z latynoskimi dźwiękami i afrykańskimi rytmami wieczornej, kolorowej, jednoczącej fiesty.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Caritas Polska przekazała 120 tys. USD dla Dżibuti

2018-08-18 13:54

pgo, Caritas Polska / Warszawa (KAI)

Caritas Polska w odpowiedzi na apel Caritas Internationalis i Caritas Dżibuti włączyła się w pomoc dla poszkodowanych mieszkańców Dżibuti przekazując kwotę 120 tys. dolarów. Pomocą objętych zostało ponad 15 tys. osób. Francesco Martialis, Dyrektor Caritas Dżibuti, osobiście podziękował Caritas Polska za okazaną pomoc.


Dyrektor Caritas Dżibut złożył serdecznie podziękowania ks. Marcinowi Iżyckiemu, Dyrektorowi Caritas Polska, oraz Urszuli Szafrańskiej-Ulak, koordynator projektów zagranicznych, za okazaną mieszkańcom afrykańskiemu kraju pomoc.

– Ludzie w Dżibuti żyją w strasznych warunkach -przyznał Francesco Martialis. – Gwałtowne ulewy, które nawiedziły ją w maju tylko pogorszyły los wielu mieszkańców. Chciałbym bardzo podziękować Caritas Polska za pomoc, jakiej udzieliła. Czasem praca w Dżibuti jest bardzo ciężka, zwłaszcza dlatego, że jesteśmy chrześcijanami w muzułmańskim kraju. Więź z Caritas z innych krajów to dla nas duże wsparcie, motywuje nas i dodaje odwagi do dawania świadectwa. Dziękuję Caritas Polska i ludziom, którzy tam pracują. Czasami w Dżibuti mamy wrażenie, że jesteśmy sami. Dziękuję bardzo za tę pomoc - dodał.

Cyklon Sagar, który przeszedł przez kraj w nocy z 19 na 20 maja br., wywołał ulewne opady deszczu, które doprowadziły do powodzi zwłaszcza w stolicy i na przedmieściach. Szacuje się, że w żywiole ucierpiało od 25 do 50 tys. ludzi, w tym trzy osoby poniosły śmierć. Caritas Dżibuti dzięki polskiej pomocy przekazała dotychczas 3147 bonów żywnościowych najbardziej potrzebującym, a 18 najuboższych rodzin otrzymało również materace i łóżka. Pomocą objętych jest ponad 15 tys. osób.

Pierwsza dystrybucja bonów odbyła się na początku lipca, a druga nastąpi w sierpniu. Pierwotny plan zakładał bezpośrednie przekazanie żywności potrzebującym, jednak system bonów jest szybszy i łatwiejszy do zrealizowania, i można objąć pomocą większą liczbę osób. Ponadto rodziny same wybierają artykuły, które w danej chwili najbardziej potrzebują. Beneficjentami są poszkodowani, którzy nie otrzymali żadnej innej pomocy. Są wśród nich migranci, uchodźcy, niepełnosprawni, osoby marginalizowane, opuszczone, mieszkające na ulicy, dyskryminowane z powodu przynależności plemiennej czy prowadzące koczowniczy tryb życia.

Duża część osób, które ucierpiały w powodziach to ludzie ubodzy mieszkający w prowizorycznych chatach skleconych z drewna, kartonu i kawałków plastiku. W większości nie mają prądu ani bieżącej wody. Rodziny liczą od pięciu osób wzwyż. Są wśród domowników również dziadkowie, wujkowie, ciotki i kuzynostwo. Czasem na stałe mieszkają też dalecy krewni, sąsiedzi bądź członkowie wioski albo plemienia. Budynki w większości wybudowane bez uprzedniego planowania są nietrwałe, dlatego też w przypadku klęsk żywiołowych straty są zwykle bardzo znaczne.

Wsparcie od Caritas w postaci żywności, łóżek i materacy otrzymała między innymi Fatouma i jej rodzina – mąż i pięcioro dzieci. Sami nie prosili o pomoc pomimo tragicznego położenia, jednak dotarli do nich pracownicy terenowi Caritas Dżibuti. – Już przed cyklonem żyliśmy w tragicznych warunkach. Gdy ulewne deszcze doprowadziły do powodzi, myślałam, że wszyscy zginiemy – powiedziała Fatouma. – Dzięki Bogu przeżyliśmy, to najważniejsze, straciliśmy tylko rzeczy materialne - dodała.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem