Reklama

Edytorial

Szczęśliwy naród, który umie wielbić Pana

2017-07-05 09:47

Lidia Dudkiewicz, Redaktor Naczelna „Niedzieli”
Niedziela Ogólnopolska 28/2017, str. 3

Bożena Sztajner/Niedziela

Przyszedł czas, gdy świat i Europa znów z nadzieją patrzą na Polskę. Dziś, kiedy zagrożone jest dziedzictwo dwóch tysięcy lat chrześcijaństwa, kiedy na Starym Kontynencie coraz wyraźniej odczuwa się proces islamizacji, Polska położona na styku różnych kultur stanowi jeden z ostatnich bastionów chrześcijańskiej tradycji oraz zdrowej moralności i poszanowania prawa naturalnego. Należymy do cywilizacji łacińskiej, która opiera się na greckiej filozofii, rzymskim prawie i chrześcijańskiej etyce. Polska jest jeszcze mocna wiarą narodu.

Zobacz także: Edytorial 28/2017

Najnowsze badania pokazują, że w naszym kraju za katolików uważa się 92 proc. społeczeństwa. Deklaracja wiary w Boga stanowi trwałą cechę Polaków, jest niejako naszym narodowym kodem genetycznym. Polskę i wiarę zwykle się utożsamia. Mamy tego wiele czytelnych znaków, jak np. narodowe rekolekcje, które odbyły się 1 lipca br. na Stadionie Narodowym w Warszawie. Skupiły się one wokół fragmentu Psalmu 89: „Szczęśliwy naród, który umie wielbić Pana: będzie kroczył w świetle Twego oblicza”. Po raz kolejny stadion zamienił się w wielką świątynię. Właśnie w tej stadionowej przestrzeni znany charyzmatyk z Ugandy o. John Bashobora prowadził dla ponad 35 tys. „kibiców” Pana Boga rekolekcje pod nazwą „Jezus na Stadionie”. Właściwie spotkanie to mogłoby nosić tytuł: „Jezus i Maryja na Stadionie”. Zgromadzeni na trybunach mogli bowiem modlić się przed kopią Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej – tą samą, która peregrynuje po polskich diecezjach. Obraz uroczyście wnieśli na stadion na swoich ramionach ojcowie i bracia paulini.

W Polsce istnieje powszechne przekonanie, że obecność religii w przestrzeni publicznej to bezwzględne prawo ludzi wierzących. Żywy ruch pielgrzymkowy jest wyraźnym tego przejawem. Jak się to ma np. do dramatycznego obrazu Kościoła w Holandii, gdzie w niedziele do świątyni przychodzi tylko 5 proc. katolików, a dzieci w szkołach uczą się głównie o islamie i hinduizmie? Polacy mogą więc odegrać zdecydowaną rolę w procesie ratowania chrześcijańskiego dziedzictwa Europy. I to bardzo konkretnie, bo im bardziej świat się dechrystianizuje, tym bardziej woła o Chrystusa. Znany dziennikarz śledczy Witold Gadowski wciąż ostrzega, że Europa „więdnie”, a Europejczycy „czują się coraz bardziej zagubieni”. I przekonuje, że to od nas może się rozpocząć odnowa Starego Kontynentu, czyli powrót do tradycyjnych wartości, dzięki którym zatrzymają się niszczycielskie procesy. Nasz felietonista przewiduje nawet, że „wkrótce będą do nas przyjeżdżać rodzimi Europejczycy w poszukiwaniu spokoju i ziaren tradycji, od których może zacząć odrastać potęga Starego Kontynentu”.

Reklama

Ostatnio portugalski biskup Virgílio do Nascimento Antunes z diecezji Coimbra, miejsca objawień Matki Bożej Fatimskiej, także zwrócił uwagę na Polskę jako nadzieję dla Europy. W Polskiej Fatimie na zakopiańskich Krzeptówkach powiedział: – Portugalczycy i Polacy, pozostańmy zjednoczeni, aby wypełnić tę specjalną misję, którą Bóg złożył w nasze ręce. W komunii obu Kościołów o obliczu maryjnym starajmy się ożywiać wśród tych, którzy zostali powierzeni naszej trosce, przyrzeczenie Maryi przekazane 13 czerwca 1917 r. Łucji, a przez nią każdemu z nas: „Nie trać odwagi. Nigdy cię nie opuszczę. Moje Niepokalane Serce będzie twoją ucieczką i drogą, która cię zaprowadzi do Boga”.

Tagi:
Europa edytorial

O prawdziwą wyobraźnię

2018-05-30 11:29

Ks. Ireneusz Skubiś
Edycja częstochowska 22/2018, str. II

fotostar/pl.fotolia.com

Jedną z największych bolączek Europy jest dzisiaj prawda. Prawda wydaje się zagrożona w wielu krajach europejskich, zwłaszcza tam, gdzie panował komunizm i funkcjonowała cenzura. Obecnie teoretycznie nie ma już cenzury, ale jednocześnie zauważa się, że może ona mieć różne postaci. Komunistyczna cenzura była zinstytucjonalizowana – funkcjonowała jak ministerstwo i w jakimś sensie było z nią łatwiej, bo choć nie wszystko można było powiedzieć lub publikować, wiedzieliśmy, że prawda taka nie jest. Dzisiaj media mają różnych właścicieli, którzy nadają odpowiedni ton przekazywanym informacjom, ale nie wiemy, co i kto się za tym kryje.

Faktem jest jednak, że wskutek tego świat podąża w kierunku przez nas nieoczekiwanym, wręcz zaskakującym na całej linii ludzkiego istnienia. Sytuację pogłębia jeszcze to, że mamy do czynienia z wieloma tzw. gadaczami, że z różnych stron wymachuje się nam pojęciem nowoczesności, która na dalszą perspektywę nie jest bezpieczna. I słyszymy pogardliwe słowa o instytucji Kościoła, o średniowiecznych dziejach Europy, co wywołuje u niektórych pogardę wobec prawdziwych wartości. A ktoś robi swoje, pilnie pracuje nad zafałszowywaniem rzeczywistości. Mieliśmy przykład z ogłoszeniem ustawy IPN w sprawie obrony dobrego imienia Polski – w wielu publikacjach znalazły się informacje o istnieniu polskich obozów koncentracyjnych. To wielkie zakłamywanie historii. Jednak przeciwko Polsce została wzniecona niemalże wojna światowa, której przewodzili Żydzi, nie tylko ci z Izraela, ale i ci z Nowego Jorku. Byliśmy porażeni tym, co usłyszeliśmy czy zobaczyliśmy w różnych światowych mediach. Po prostu wszyscy zaczęliśmy obracać się w kategoriach pewnej wymyślonej rzeczywistości. W oparciu o te fałszerstwa zaczęła być nawet zagrożona pewna równowaga polityczna czy militarna.

Z podobnym mechanizmem mamy do czynienia m.in. w przypadku zabijania nienarodzonych. Najpierw wprowadzono eufemiczną nazwę „aborcja”, która ludziom niewiele mówiła o tym, że jest to po prostu zabijanie nienarodzonych. Niektórzy politycy starają się właśnie o słownictwo pełne tzw. nowoczesności i tym samym nie przekazują prawdy.

Niedawno w Częstochowie grupa chrześcijan na jednej z ulic postanowiła modlić się o życie dla nienarodzonych i została zaatakowana przez osoby, które mając usta pełne słów – „wytrychów” o demokracji, zaczęli atakować ludzi i banery, które – ich zdaniem – rażą delikatne ludzkie oczy. Nikt nie mówi o tym, że banery ukazują prawdę, że obrazują to, co naprawdę wyraża termin „aborcja”, czyli zabójstwo nienarodzonego jeszcze człowieka. Ci ludzie przerywają czyjąś modlitwę, głośno krzycząc, że te działania są niestosowne. Przy okazji można by ich zapytać, czy pokazywanie więźniów w obozie koncentracyjnym w Auschwitz to przyjemny obraz? To także porażające, jednak pokazuje prawdę i nikt nie mówi, że jest to niestosowne.

Jakże potrzeba nam prawdziwej, głębszej wyobraźni. Odwołam się tu do naszych parlamentarzystów, z których wielu, także spośród osób sprawujących władzę, pięknie mówi o obronie życia, a jednocześnie ustawa o obronie życia nienarodzonych znalazła się w sejmowej zamrażarce i nikogo nie obchodzi, że w majestacie prawa codziennie zabijane są nienarodzone dzieci. A przecież państwo winno stać na straży życia wszystkich swoich obywateli, zwłaszcza tych najbardziej bezbronnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Poznań: festyn rodzinny na zakończenie obchodów jubileuszu 1050-lecia biskupstwa

2018-06-24 21:07

msz / Poznań (KAI)

Kilka tysięcy osób uczestniczyło w festynie rodzinnym pod hasłem „Poznań dla zdrowia i rodziny – Bądźmy razem”, który zwieńczył centralne obchody jubileuszu 1050-lecia powstania pierwszego biskupstwa na ziemiach polskich. Ostatni dzień wielkiego świętowania przebiegał pod hasłem „Jesteśmy w rodzinie”.

Monika Mężyńska / pl.wikipedia.org

„Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że od rodzin zależy ład całego społeczeństwa i jego przyszłość. Rodzinność służy temu, żebyśmy mogli się swobodnie rozwijać i dojrzewać” – powiedział abp Stanisław Gądecki na początku festynu.

Rodzinne świętowanie na placu przed katedrą zainaugurowała salwa honorowa Bractwa Kurkowego. Mimo padającego deszczu wiele rodzin zgromadziło się, by obejrzeć widowisko teatralne pt. „Madagaskar – musicalowa przygoda” w wykonaniu artystów Teatru Muzycznego. Spektakl powstał na podstawie pełnometrażowego filmu animowanego z 2005 roku – wielkiego hitu wytwórni DreamWorks.

Na scenie wystąpiła też grupa muzyczna Małe TGD, a w koncercie finałowym zagrał zespół Punto Latino. Najmłodsi chętnie brali udział w grach i zabawach o charakterze edukacyjnym, korzystali z dmuchanych zamków i trampolin, uczestniczyli w warsztaty dla młodego technika w ramach pokazów Grupy Mały Inżynier. Tradycyjnie też dużym zainteresowaniem cieszyły się wozy strażackie i jednostki ratownicze prezentowane na terenach nadwarciańskich przez Komendę Straży Pożarnej i Policję oraz pokazy pierwszej pomocy. W rozmowie z KAI bp Damian Bryl zaznaczył, że trzeci dzień jubileuszowych obchodów miał na celu podkreślenie wartości rodziny. „Pragniemy wspierać rodziny i stwarzać przestrzeń do wspólnego świętowania. Chcemy, żeby Kościół, który budujemy w naszej diecezji, miał wymiar rodzinny” – powiedział KAI.

Biskup pomocniczy archidiecezji poznańskiej podkreślił, że jubileuszowe obchody miały być nie tylko okazją do wspólnego spotkania i świętowania, ale też impulsem do refleksji nad wielowiekowym dziedzictwem i tym, jak je dalej podejmować.

„Ten czas miał pogłębić naszą identyfikację z Kościołem i twórczo nas poruszyć, żebyśmy chcieli się coraz lepiej i pełniej angażować w Kościół, który tworzymy w diecezji” – zaznaczył bp Bryl. Dyrektor Caritas Archidiecezji Poznańskiej zaznaczył, że tegoroczny festyn rodzinny wpisał się w obchody jubileuszu archidiecezji. „Festyn rodzinny Caritas organizowany z Urzędem Miasta ukazuje wartość rodziny, opartej o małżeństwo kobiety i mężczyzny, jako wspólnoty sobie bliskiej, którą Pan Bóg obdarzył szczególnym zaufaniem” – powiedział KAI ks. Marcin Janecki.

Jubileuszowe rodzinne świętowanie zakończył finał loterii charytatywnej, w której można było wygrać bardzo atrakcyjne nagrody. Dochód z loterii zostanie przeznaczony na organizację letniego wypoczynku dla dzieci i młodzieży. 

Każde dziecko na zakończenie rodzinnego świętowania otrzymało słodki upominek. W ramach „Miasteczka prozdrowotnego”, umiejscowionego wzdłuż ul. Lubrańskiego, prowadzącej w stronę Muzeum Archidiecezjalnego, można było skorzystać z bezpłatnych porad lekarzy, badań profilaktycznych oraz badania videodermatoskopem.

Podobnie jak w ubiegłych latach nie zabrakło mobilnej stacji krwiodawstwa i mammobusu. Na dziedzińcu Pałacu Arcybiskupiego można było obejrzeć zabytkowe samochody. Festyn został zorganizowany we współpracy z Wydziałem Zdrowia Spraw Społecznych Urzędu Miasta Poznania. Obchody jubileuszowe odbywały się pod hasłem „Poznań. Chrystus i my”. Ich celem było ukazanie natury i misji Kościoła, lepsze poznanie jego historii i zaangażowanie wiernych w działalność ewangelizacyjną. 

Biskupstwo poznańskie powstało w 968 r. i do roku 1000 obejmowało całe państwo polskie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tysiąc lat przyjaźni - na Jasnej Górze rozpoczyna się VII Narodowa Pielgrzymka Węgrów

2018-06-25 16:27

mir / Jasna Góra (KAI)

VII Narodowa Pielgrzymka Węgrów z udziałem ok. tysiąca osób rozpocznie się dziś na Jasnej Górze. Towarzyszyć jej będzie wystawa zatytułowana „Przenajświętsza Panienka, Patronka Węgrów" zorganizowana przez Galerię Kárpát-haza w Budapeszcie. Przybyli z Węgier na Jasną Górę paulini, wspólni święci i błogosławieni: Jadwiga, Kinga, Jolanta, królowie: Władysław i Ludwik, pomoc w wojnie 1920 r. i ta świadczona uchodźcom polskim po 1939 r. to tylko niektóre fakty, które łączą Polaków i Węgrów.

Neilhooting / Foter.com / CC BY

Mszy św. na rozpoczęcie pielgrzymki o 19.30 przewodniczyć będzie bp János Székely ordynariusz diecezji Szombathely. Bp Székely włączony zostanie jutro do konfraterni Zakonu Paulinów.

Jutro o 15.00 w Sali Rycerskie odbędzie się wernisaż wystawy pt. "Przenajświętsza Panienka, Patronka Węgrów" zorganizowanej przez Galerię Kárpát-haza w Budapeszcie.

Głoszony przez paulinów kult Bogurodzicy bierze także swój początek właśnie z węgierskiej świadomości narodowej, a także z czci oddawanej Matce Bożej przez żyjących na Węgrzech pustelników, z których zrodził się Zakon Paulinów. Pierwszy król węgierski Święty Stefan (997—1038) przyjął koronę króla Węgier w dniu Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, przez co pragnął wyrazić swą głęboką cześć, jaką darzył Matkę Bożą. W miejscowości Székesfehérvár, ówczesnej stolicy Węgier, wzniósł na cześć Bogurodzicy ogromną bazylikę. Król każdego roku z wspaniałymi obchodami święcił dzień Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Dzień ten uczynił dniem praworządności, czyli wydawania wyroków. Oddał też kraj we władanie Matce Boskiej, zamiast tytułu Bogarodzicy nazywał ją Królową, Orędowniczką, Patronką Węgier. Królestwo Węgierskie już od zarania swoich dziejów nazywano krajem Maryi.

Narodowe Pielgrzymki Węgrów na Jasną Górę odbywają się od 2011 r. właśnie pod koniec czerwca, kiedy przypada Dzień Świętego Władysława będący okazją do świętowania przyjaźni polsko-węgierskiej sięgającej korzeniami do czasów wczesnośredniowiecznych.

Św. Władysław, patron Węgrów, był wnukiem Mieszka II. Wychował się na Wawelu. Należy do grona polsko-węgierskich świętych, a jego kult upowszechniły córki rodu Arpadów - Kinga i Jolanta. Imię tego świętego przybrał na chrzcie książę litewski Jagiełło przed wstąpieniem na tron Polski, pielgrzymował także pieszo do grobu tego węgierskiego króla.

Na Jasnej Górze po prawej stronie wejścia na Salę Rycerska możemy zobaczyć dużych rozmiarów obraz przedstawiający podobiznę tego władcy, znajdziemy tam także przedstawienie pierwszego władcy Madziarów św. Stefana i cały poczet królów węgierskich.

Św. Władysław jest także patronem węgierskiej Polonii.

Polacy i Węgrzy organizowali własne państwa niemal w tym samym czasie, w II połowie X wieku. Elity polityczne obu narodów wybrały zachodnie chrześcijaństwo, a przeciw silnym wpływom politycznym cesarstwa rzymsko-niemieckiego poszukiwały wsparcia nie tylko u papieża, lecz także u siebie nawzajem.

Z „Kroniki polsko-węgierskiej” spisanej po 1222r. wynika, że już papież Sylwester II ok. roku 1000, kiedy to pojawiły się w Rzymie delegacje węgierska i polska dla wyjednania korony królewskiej, nakazuje przedstawicielom obu narodów, by zachowały przyjaźń i nigdy nie zwracały się przeciw sobie nawzajem.

Wymownym dowodem przyjaźni między dwoma narodami stanowi fakt, że najbardziej stabilną granicą Europy była od wieku XI do 1920 r. granica polsko-węgierska.

Polskę i Węgry łączą przede wszystkim historia i dzieje Zakonu Paulińskiego, który powstał na Węgrzech i przywędrował stamtąd do Polski. W czasach unii personalnej polsko-węgierskiej (1370—1382) krewny naszego wspólnego króla Ludwika Węgierskiego — Władysław książę opolski, latem 1382r. osiedlił w Częstochowie szesnastu przybyłych z klasztoru w Marianosztra zakonników, by stanęli na straży świętego Obrazu.

Najbardziej stabilne królestwo średniowiecza po katastrofalnej klęsce, zadanej mu w 1526 r. przez armię osmańską pod Mohaczem - w której oprócz 18 tys. rycerzy węgierskich zginęło też 3 tys. rycerzy polskich - rozpadło się w latach czterdziestych XVI w. na trzy części. Został rozbity także Zakon Paulinów i to wtedy punkt ciężkości tego zakonu paulini przenieśli na Jasną Górę. Kulturalne centrum Węgier przeniosło się wtedy częściowo do Krakowa, gdzie w XVI w. wydano ok. 160 książek węgierskich. Uznaniem Węgrów od początku jego powstania cieszył się krakowski uniwersytet, tylko drugiej poł. XV w. liczba studentów z terenów zamieszkałych przez Węgrów wyniosła ponad 1200 osób, co stanowiło 20 proc. słuchaczy.

Za przyczyną dziewiętnastowiecznych powstań polskich „nasza sprawa” była znana nie tylko węgierskiej elicie politycznej, lecz całemu społeczeństwu. Dowodzi tego fakt, że w latach 1848-1849 w szeregach legionów i armii węgierskich i siedmiogrodzkich walczyło ok. 4 tys. Polaków, a najbardziej znanym bohaterem tamtego okresu stał się generał Józef Bem, zwany przez Węgrów “ojczulkiem".

W XX w., kiedy podczas wojny polsko-bolszewickiej Niemcy, Austria i Czechosłowacja zakazały produkcji, wywozu i tranzytu sprzętu wojskowego dla Polski, w sierpniu 1920 roku, w krytycznym momencie walk, Węgrzy dostarczyli Polakom 22 mln sztuk amunicji.

Okres międzywojenny stał się też czasem, kiedy obserwuje się natężenie ruchu pielgrzymkowego Węgrów na Jasną Górę. Jedną z pierwszych odnotowanych pielgrzymek stanowiła 50−osobowa grupa inteligencji węgierskiej zorganizowana w 1926 r. przez Izbę Handlową Polsko−Węgierską. Jubileusz 550−lecia Jasnej Góry w 1933r. stanowił okazję dla oficjalnej pielgrzymki Węgrów (24 IX 1933) z Budapesztu pod przewodnictwem abp. Gyula Zichy. 9. V 1934 r. przybyła pielgrzymka z Budapesztu, by złożyć hołd Matce Bożej Jasnogórskiej i zabrać ze sobą na stały pobyt pięciu paulinów do nowego klasztoru w Budapeszcie, zlokalizowanego na górze Gellerta. Tegoż roku przybył do sanktuarium kard. Justyn Seredi, prymas Węgier z grupą inteligencji, a także prezes ministrów węgierskich Charles Huszar.

Przeor klasztoru w Pecs o. Michał Zembrzuski w 1936 r. zorganizował pielgrzymkę przedstawicieli świata naukowego z Budapesztu i z innych miast. Wyjątkowy charakter miała pielgrzymka zorganizowana przez paulinów z Budapesztu, która przybyła w 1939 r. wraz z siedmiu młodymi Węgrami na uroczystość złożenia przez nich ślubów zakonnych. Paulinom węgierskim towarzyszyło sto osób. Złożyli oni również wotum – herb królestwa Węgier. W 1939 r. przybyła również pielgrzymka kolejarzy węgierskich z Budapesztu z własną orkiestrą i chórem.

Węgrzy okazali życzliwość Polakom w czasie II wojny światowej, m.in. przepuszczając przez granicę po ataku Niemiec na Polskę ok. 140 tys. uchodźców.

Podczas krwawo stłumionego przez radziecką inwazję powstania węgierskiego w 1956r. w Polsce dochodziło do wielu aktów solidaryzowania się z Węgrami. Polska pomoc dla Węgier była organizowana oddolnie przez zwykłych obywateli.

Częstym widokiem były na ulicach polskich puszki z napisami: „Dla Węgrów”, chciano m.in. przyjmować węgierskie dzieci na letni wypoczynek. O tym opowiada m.in. wiersz Zbigniewa Herberta „Węgrom”, znany częściej pt. „Na granicy”.

Od 7 lat przybywają pielgrzymki Węgrów na Jasną Górę, Po raz pierwszy Węgrzy z pielgrzymką narodową przyjechali w 2011 roku, by symbolicznie przekazać Polsce przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej. W pielgrzymkach tych bierze udział około tysiąca pielgrzymów ze wszystkich historycznie węgierskich ziem: obecnych Węgier, Siedmiogrodu w Rumunii, Słowacji i Zakarpacia. Pielgrzymka jest modlitwą w o jedność Polaków i Węgrów oraz za Europę - o powrót do chrześcijańskich wartości.

W Bastionie św. Barbary znajduje się wotum - figura bł. Euzebiusza, założyciela paulinów w XIII wieku na Węgrzech. Nazwana została „Studnią Bł. Euzebiusza – Przyjaźni Polsko-Węgierskiej”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem