Reklama

Orędzie nadziei od Tatr po Bałtyk

2017-06-12 14:56

Ks. Marek Łuczak
Niedziela Ogólnopolska 25/2017, str. 10-11

Eliza Bartkiewicz/BP KEP

Fatima nie jest orędziem tragedii. Jest orędziem nadziei! Jest krzykiem, który chce poruszyć sumienia i serca ludzi! – powiedział portugalski biskup Virgílio do Nascimento Antunes na zakopiańskich Krzeptówkach 6 czerwca 2017 r.

Zdaniem portugalskiego hierarchy, przesłanie Matki Bożej jest wołaniem Nieba do ludzkości, aby nie opuszczała domu Ojca. To również wyraz matczynej troski Maryi, która wskazuje na swego Syna. – Fatima – jak przypomniał 13 maja 2017 r. w swej homilii papież Franciszek – jest przede wszystkim tym płaszczem światła, który nas okrywa, tutaj – tak samo jak w każdym innym miejscu na ziemi, kiedy uciekamy się pod opiekę Najświętszej Matki, aby Ją prosić tak, jak śpiewamy w antyfonie „Salve Regina”: „Okaż nam Jezusa”.

Orędzie nadziei

W sanktuarium na Krzeptówkach w Zakopanem 6 czerwca 2017 r. zebrał się Episkopat wraz z prezydentem RP Andrzejem Dudą i premier Beatą Szydło, którym towarzyszyli ministrowie polskiego rządu. Dzięki jedności, którą stworzyli rządzący z przedstawicielami Kościoła i licznie zebrani wierni, Fatima stała się – zgodnie ze słowami kaznodziei – „morzem światła, które przerywa ciemności kultury grzechu i śmierci próbujące zdominować nasz świat”. Jak zaznaczył były rektor sanktuarium w Fatimie, przesłanie z Fatimy jest uroczystą afirmacją obecności Boga pośród wszystkich prób negowania Jego obecności.

To m.in. z tego powodu mówcy podkreślali konieczność nawrócenia i pokuty. Podczas całej uroczystości można było wyczuć ducha ascezy i wynagradzania Panu Bogu za grzechy całego narodu.

Reklama

Uroczystości w tatrzańskiej Fatimie skupiały w sobie kilka ważnych elementów. Z jednej strony przez wszystkie przypadki odmieniana była 100. rocznica objawień w portugalskiej wiosce trojgu dzieciom. Z drugiej – zebrani wyrażali wdzięczność za 20 lat od konsekracji Polskiej Fatimy, jak mówi się o sanktuarium na Krzeptówkach, które powstało z wdzięczności za ocalenie życia Jana Pawła II po zamachu w 1981 r. Dlatego ks. dr Marian Mucha SAC, kustosz sanktuarium, witając wszystkich na początku, podkreślił, że uroczysta Eucharystia sprawowana jest w niezwykłym czasie – w 100. rocznicę objawień w Fatimie – i w niezwykłym miejscu – „powstałym z wdzięczności za ocalone życie Jana Pawła II po zamachu 13 maja 1981 r.”, ale także z żarliwej miłości do Kościoła i Ojca Świętego ks. Mirosława Drozdka, zmarłego 10 lat temu wieloletniego kustosza sanktuarium na Krzeptówkach. – Jesteśmy w domu Matki, konsekrowanym 20 lat temu osobiście przez wielkiego Papieża, a mimo to wciąż nosimy w sercach jego słowa: „Wasze sanktuarium jest mi w najszczególniejszy sposób bliskie i drogie” – zauważył ks. Mucha. Powitał serdecznie abp. Marka Jędraszewskiego, niejako gospodarza uroczystości, a także kard. Stanisława Dziwisza, który swoją osobą jakby uobecniał Jana Pawła II.

Abp Stanisław Gądecki, główny celebrans, przed rozpoczęciem Liturgii zaznaczył, że fatimskie przesłanie jest orędziem nadziei i radości. Jest w nim zawarta podstawowa prawda, że wszyscy razem z naszym Stwórcą tworzymy jedną rodzinę. – Punktem wyjścia jest rodzina, rodzina między Stwórcą i stworzeniem, między naszym Ojcem niebieskim i wszystkimi ludźmi – powiedział przewodniczący Episkopatu. Jego zdaniem, drugą sprawą, o której mówi fatimskie orędzie, jest to, że owa rodzinność łamie grzech, czyli pogardę, jaką stworzenie żywi wobec swego Stwórcy. Jest to pogarda w różnej postaci, ostatecznie wyrażająca się w grzechu, który rujnuje naturalną, pierwotną jedność. Na koniec – jak podkreślił – orędzie w słowach Matki Bożej: „Moje Niepokalane Serce zwycięży”, mówi, że jakkolwiek by nam się przedstawiały obecne czasy i jakkolwiek byśmy je oceniali, ostatecznie na końcu czasów stoi zwycięstwo Maryi. – Dlatego chrześcijanin nie może być człowiekiem pesymizmu – zakończył abp Gądecki.

Przyrzekamy

Uroczystościom na Krzeptówkach towarzyszył bardzo wyraźny kontekst historyczny. Zebrani pamiętali wielki szturm Nieba związany z nieustanną modlitwą o ocalenie Jana Pawła II podczas jego pobytu w klinice po zamachu. Nawiązano też do dnia 8 września 1946 r. na Jasnej Górze, kiedy to Episkopat Polski pod przewodnictwem kard. Augusta Hlonda po raz pierwszy uczynił zadość życzeniu Maryi, która w Fatimie wyraziła pragnienie ofiarowania się Jej Niepokalanemu Sercu. W ten wyjątkowy kontekst wpisał się uroczysty akt, wypowiedziany ustami przewodniczącego Episkopatu Polski w zakopiańskim sanktuarium 6 czerwca br., który będzie powtórzony we wszystkich diecezjach i parafiach 8 września 2017 r. – w święto Narodzenia Matki Bożej.

Nie sposób zrozumieć wagi wydarzenia w Zakopanem bez odwołania się do wcześniejszych, nie mniej ważnych aktów związanych z fatimskimi objawieniami: polskiemu Papieżowi, ocalonemu z zamachu za przyczyną Pani Fatimskiej, niezwykle bliska była sprawa Rosji i rozpadających się struktur komunizmu. Toteż 25 marca 1984 r. dokonał on Aktu Poświęcenia Świata Niepokalanemu Sercu Maryi, którym objął szczególnie „tych ludzi i te narody, które tego najbardziej potrzebują”. Według wewnętrznego natchnienia s. Łucji, dopiero poprzez ten Akt zostało spełnione życzenie Matki Bożej, ponieważ dokonano zawierzenia się Jej publicznie i w jedności ze wszystkimi biskupami świata. Nasz wielki rodak w sobotę 13 maja w Jubileuszowym Roku 2000 włączył do grona błogosławionych Franciszka i Hiacyntę, a w czerwcu tego samego roku ujawnił trzecią część tajemnicy fatimskiej.

14 marca 2017 r. biskupi Kościoła w Polsce podpisali list pasterski, w którym zapowiedzieli najważniejsze obchody związane z 100. rocznicą objawień fatimskich. W dokumencie tym zachęcili wiernych do modlitwy słowami sługi Bożego Piusa XII z 31 października 1942 r.: „Matko nas wszystkich i Królowo świata, poświęcamy siebie na zawsze Twemu Niepokalanemu Sercu, by Twoja miłość i opieka mogły przyśpieszyć tryumf Królestwa Bożego, a wszystkie narody, żyjąc w pokoju ze sobą i z Bogiem, mogły nazywać Cię Błogosławioną i śpiewać wraz z Tobą od krańca do krańca ziemi «Magnificat» uwielbienia, miłości i wdzięczności wobec Serca Jezusowego, jedynego źródła Prawdy, Życia i Pokoju”. Skoro Portugalia cieszy się pokojem od objawień fatimskich zgodnie z obietnicą Maryi, świat także może mieć nadzieję na pokój – o ile się nawróci i podejmie pokutę.

Tagi:
Fatima Matka Boża Fatimska 100‑lecie objawień fatimskich

Matka Fatimska, która wciąż czyni cuda

2018-02-14 11:10

Ks. Wojciech Koladyński
Edycja szczecińska 7/2018, str. I

Juliusz Samborski
Poświęcenie figury Matki Bożej Fatimskiej w parafii pw. św. Ottona w Szczecinie

Ofiarowanie Pańskie, parafia św. Ottona, wieczór pełen światła i oczekiwania. Wypełniona po brzegi kruchta, dym kadzidła i wznosząca się z nim w górę modlitwa setek parafian. Abp Andrzej Dzięga pośród rozśpiewanego ludu, rozmaite drgania serc – bijących nadzieją, tęsknotą, ufnością. I wzrok Matki, która rozumie wszystko, a Niepokalanym Sercem ogarnia każdego z nas.

Rok Maryjny w naszej archidiecezji przeżywany był szczególnie – wyznaczany rytmem Misji Fatimskich, odnawianych lub inaugurowanych nabożeństw pięciu pierwszych sobót miesiąca, niezliczonych godzin modlitwy różańcowej. Wszystko po to, by nie tylko przypomnieć sobie orędzie Pani Fatimskiej, ale przede wszystkim po to, by tego orędzia nie przegapić, by dostrzec jego aktualność pośród naszej codzienności. I to właśnie z tego doświadczenia, podczas jednej z procesji fatimskich w parafii św. Ottona w Szczecinie zrodził się pomysł, by Maryję w jej fatimskim wizerunku zaprosić na stałe. Jesienią 2017 r. rozpoczęto starania o sprowadzenie z Fatimy, przygotowanej na specjalne zamówienie figury Matki Bożej. Jednocześnie w kruchcie kościoła parafialnego pełną parą ruszyła budowa kaplicy, w której zamówiona figura miała stanąć. Przedłużało się oczekiwanie, ale nie stygł zapał serc, które z tygodnia na tydzień utwierdzały się w przekonaniu, że powstająca kaplica maryjna będzie nie tylko pięknym owocem jubileuszu stulecia objawień Matki Bożej Fatimskiej, ale stanie się niejako bramą, przez którą będą upraszane kolejne owoce.

W końcu po zakończeniu Roku Maryjnego, po kilku miesiącach oczekiwania, figura Matki Bożej przyleciała z Fatimy do Szczecina. 2 lutego 2018 r. w wieczór święta

Ofiarowania Pańskiego abp Andrzej Dzięga uroczyście poświęcił figurę i nowo powstałą kaplicę maryjną. To był prawdziwie wieczór Matki Bożej Gromnicznej, która światłem rozprasza mroki zwątpienia, beznadziei i ciemności codzienności – blask bijący od figury Pani Fatimskiej i światło świec utrwalone we wspomnieniach niejednokrotnie na pewno przymnożą nadziei w trudne dni. Kościół wypełniony był po brzegi, wśród obecnych było blisko stu pielgrzymów, którzy w Roku Maryjnym pielgrzymowali z parafii pw. św. Ottona do Fatimy.

W kazaniu Ksiądz Arcybiskup dotykał zarówno kontekstu liturgicznego przeżywanego święta, orędzia fatimskiego, jak i odwołał się do świadectwa ks. prob. Janusza Gieca, wygłoszonego na początku uroczystości. Ksiądz Proboszcz opowiedział o tym, jak bardzo Matka Boża Fatimska zmieniła jego życie: w 1985 r. pojechał na rekolekcje oazowe, jak sam wspomina – nie do końca wiadomo dlaczego; chciał stamtąd wyjechać już trzeciego dnia, lecz zatrzymała go informacja: wieczorem będą wyświetlane slajdy o objawieniach w Fatimie. Został więc – i jak wspominał, ten wieczór zmienił zupełnie jego życie. Po powrocie do domu podarł napisane podanie na studia i złożył podanie do Wyższego Seminarium Duchownego w Szczecinie. „Pani Fatimska – zakończył świadectwo – czyniła cuda w 1917, czyniła je w 1985 i chce czynić je też dzisiaj”.

Każdy z nas, uczestniczących w uroczystości poświęcenia figury, też jest o tym przekonany – dlatego pozostaje nam stawać przed Maryją z naszymi codziennymi sprawami, wierząc, że ogarnie je swym Matczynym, Niepokalanym Sercem i zaniesie prosto do Pana Jezusa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Świadectwo: Lekarz rozpłakał się ze wzruszenia

2018-02-16 11:47

Fragment książki „Cuda dzieją się po cichu. O jasnogórskich cudach i łaskach”

„Amputacja” – krótko powiedział doktor. Kazimiera Wiącek z Lublina podniosła wzrok. „Nie rozumiem. Jak to…”

Piotr Drzewiecki

„Jest porażenie nerwu w lewej nodze, a teraz jeszcze ten zator tętniczy. Tu już nie ma czego leczyć. Amputacja jest konieczna” – powtórzył medyk. Kobieta wróciła do domu, bijąc się z myślami. Jak to, odetną jej nogę?! Co prawda chodzi o kulach, ale wciąż chodzi i ma dwie nogi! Kiedy zadzwonił dzwonek i otworzyła drzwi, odetchnęła z ulgą.

W odwiedziny wpadł zaprzyjaźniony lekarz. On na pewno coś wymyśli. Chciał jej dodać odwagi, ulżyć w cierpieniu. Ale niczego nie wymyślił. „Chyba bez amputacji się nie obejdzie” – powiedział smutno. „Jeśli tak, to ja chcę jechać na Jasną Górę!” – oznajmiła twardo.

Cała rodzina zaoponowała przeciwko takiemu pomysłowi. Śmierć jej grozi w każdej chwili, a ona chce sobie podróże urządzać? Kazimiera postawiła na swoim. W przekonaniu rodziny dopomógł lekarz, który miał nadzieję, że pielgrzymka do Częstochowy przynajmniej doda otuchy jego cierpiącej pacjentce. Nie puścili jej samej. Razem z Kazimierą pojechała jej siostra, siostrzenica i bliska sąsiadka. Od rannego odsłonięcia – w niedzielę 22 czerwca 1980 roku – do zasłonięcia Cudownego Obrazu o godzinie 13 Kazimiera Wiącek bez chwili przerwy modliła się w Kaplicy Matki Bożej razem z towarzyszącymi jej kobietami. Kiedy rozległy się bębny zwiastujące zasłonięcie Obrazu, z twarzą zalaną łzami zwróciła się do siostry: „Popatrz, zasłonili Matkę

Bożą i Ona pozostawiła mnie z kulami!”. Chwilę później poczuła niezwyczajny przypływ siły. Podkurczona, zagrożona amputacją noga rozluźniła się, wyprostowała, a Kazimiera Wiącek odstawiła kule, oparła je o filar i wyprostowana przyłączyła się do kolejki „Na ofiarę”. Tam zdjęła swoje korale i położyła je na ołtarzu.

Przeżycie było tak silne, a wydarzenie tak nieprawdopodobne, że nie przyszło jej do głowy, aby komukolwiek zgłosić swoje uzdrowienia. Na Jasnej Górze pojawiła się dopiero dwa tygodnie później. A wraz z nią znów siostra, siostrzenica i sąsiadka. Złożyły zeznania przed kronikarzem jasnogórskim; Kazimiera do akt dołączyła zaświadczenie od lekarza, który – gdy ją zobaczył bez kul, ze zdrową nogą – zwyczajnie rozpłakał się ze wzruszenia.

Zaświadczenie lekarskie brzmiało: „Od dnia 23 maja 1979 roku wystąpiło porażenie zupełne kończyny dolnej lewej. 9 maja 1979 roku wystąpił zator tętnicy podudzia lewego, co groziło amputacją kończyny. 22 czerwca 1980 roku ustąpiło porażenie”. Kazimiera Wiącek nie miała wątpliwości, za czyją sprawą to porażenie ustąpiło. Zdrowa i ogromnie szczęśliwa przez szereg lat w rocznicę swojego uzdrowienia pielgrzymowała na Jasną Górę do Matki Bożej, by Jej ze wszystkich sił dziękować za tę niezwykłą łaskę, jakiej doznała. A jej kule? Wiszą obok kul Janiny Lach, wskazując przybywającym pielgrzymom, czym jest nagrodzona ufność.

„CUDA DZIEJĄ SIĘ PO CICHU.


O JASNOGÓRSKICH CUDACH I ŁASKACH.”
Autor: Anita Czupryn
Premiera: 26 lutego 2018 r.
Wydawnictwo: Fronda PL. Sp. z o.o.

Przeczytaj także: Cuda dzieją się po cichu. O Jasnogórskich cudach i łaskach

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Lednica: premiera baletu, którego bohaterem jest o. Jan Góra OP

2018-02-20 19:18

abd / Poznań (KAI)

O. Jan kochał balet, przekładał wiarę na kulturę i my chcemy to kontynuować. Dlatego z okazji jego 70. urodzin postanowiliśmy wystawić nad Lednicą spektakl baletowy, który będzie opowiadał o jego życiu - mówi w rozmowie z KAI Agnieszka Chrostowska, wokalistka Siewców Lednicy i wieloletnia asystentka o. Jana Góry OP, zapowiadając premierę spektaklu, która odbędzie się w ramach wydarzenia pt. „Tyle Dobra”, organizowanego po raz 3 w rocznicę urodzin charyzmatycznego duszpasterza.

lednica2000.pl

„Tyle Dobra” to słowa, jakich o. Jan Góra użył w swoim kazaniu na dzień przed śmiercią. Dziś to także nazwa dorocznego spotkania organizowanego na Polach Lednickich od 2016 r., w rocznicę urodzin duszpasterza. W ramach tego wydarzenia, w najbliższą sobotę, 24 lutego, nad Lednicą odbędzie się premiera spektaklu baletowego, poświęconego życiu o. Góry.

- O. Jan przekładał wiarę na kulturę i kochał balet, a my pragniemy to kontynuować. Dlatego z okazji jego 70. urodzin postanowiliśmy wystawić nad Lednicą spektakl baletowy, który będzie opowiadał o jego życiu – wyjaśnia w rozmowie z KAI Agnieszka Chrostowska, wokalistka Siewców Lednicy i wieloletnia asystentka o. Góry.

Autorką choreografii jest Dominika Babiarz, tancerka z poznańskiego Teatru Wielkiego, muzykę w oparciu o utwory związane z postacią o. Góry, skomponował Radosław Mateja. W spektaklu pojawią się też fragmenty książek dominikańskiego duszpasterza, mówiące o duchowym wzroście, dojrzewaniu do ojcostwa i zbliżaniu się do Chrystusa. Na scenie wystąpią m.in. Standby Orchestra i Schola Lednicka.

- Marzymy o tym, żeby to widowisko baletowe wyruszyło w Polskę po to, aby widzowie, przeżywając historię życia o. Jana, mogli odnaleźć w niej siebie. Dbamy o to, aby ten balet był nie tylko przeżyciem estetycznym, ale przede wszystkim duchowym. Choć jest to opowieść o życiu o. Jana, to tak naprawdę mówi o tym, jak człowiek zbliża się do Chrystusa – mówi Chrostowska.

Cykliczne wydarzenie pt. „Tyle Dobra”, rozpocznie się Mszą św. dziękczynną za życia o. Góry. To także podziękowanie dla dobrodziejów, sponsorów i przyjaciół dzieła Lednica 2000. Dlatego jest wydarzeniem darmowym, otwartym dla wszystkich.

- Jedyną wejściówką, o jaką prosimy, jest paczka kawy ziarnistej do lednickiej kawiarenki. Dlatego, że o. Jan, swoim zwyczajem, zapraszając ludzi na urodziny, prosił, aby formą prezentu był dar do Domu nad Lednicą. Można powiedzieć, że Lednica to jedyne miejsce na świecie, gdzie można obejrzeć balet za paczkę kawy - żartuje wokalistka Siewców Lednicy, współorganizatorka „Tyle Dobra”.

O. Jan Góra urodził się 8 lutego 1948 r. w Prudniku na Opolszczyźnie. Do Zakonu Kaznodziejskiego wstąpił w wieku 18 lat, a w 1972 r. złożył zakonne śluby wieczyste. Natomiast 8 czerwca 1974 r. przyjął w Krakowie święcenia kapłańskie z rąk bp. Juliana Groblickiego. Większość z 41 lat kapłaństwa spędził w Poznaniu, gdzie w 1977 r. rozpoczął posługę duszpasterza młodzieży, a po 10 latach duszpasterza akademickiego.

W 1997 r. rozpoczął dzieło Lednica 2000, które miało przygotować polską młodzież do wejścia w trzecie tysiąclecie chrześcijaństwa. Tradycja spotkań nad Jeziorem Lednickim, przy wybudowanej przez niego Bramie-Rybie, nie zakończyła się jednak w roku 2000, ale trwa do dziś i każdego roku gromadzi u źródeł chrzcielnych Polski dziesiątki tysięcy młodzieży.

O. Góra zmarł 21 grudnia 2015 r. o godz. 19.33 w Poznaniu. Zasłabł w trakcie odprawiania Mszy św., a podjęta reanimacja nie przyniosła efektu. Przyczyną śmierci było ustanie akcji serca i obrzęk płuc. Pochowany został 30 grudnia na Polach Lednickich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem