Reklama

Częstochowa zdała egzamin

Z ks. dr. hab. Marianem Dudą, przewodniczącym Kościelnego Komitetu Organizacyjnego VI Światowego Dnia Młodzieży w Częstochowie 1991 r., rozmawia Anna Cichobłazińska

ANNA CICHOBŁAZIŃSKA: – Kiedy po raz pierwszy zetknął się Ksiądz Profesor z ideą Światowych Dni Młodzieży?

KS. MARIAN DUDA: – Jan Paweł II wyszedł z inicjatywą obchodzenia w Kościele Światowych Dni Młodzieży w dniu 7 kwietnia 1985 r. Z początku była to idea mało znana zarówno w Kościele powszechnym, jak i w Polsce. Pamiętam, jak tłumaczyłem na język polski dokumenty pochodzące z Watykanu w języku francuskim i włoskim, by przedstawić je na forum Komisji Episkopatu ds. Duszpasterstwa Akademickiego. Jako diecezjalny duszpasterz akademicki pracujący w tej Komisji Episkopatu, chciałem „zarazić” tą ideą duszpasterzy młodzieży akademickiej z całej Polski. Jednak wówczas pomysł ten nie budził większego zainteresowania. Niedziela Palmowa, wybrana przez Jana Pawła II na obchody Światowego Dnia Młodzieży, w polskiej tradycji była przeżywana zupełnie w innym duchu. Ponadto, żelazna kurtyna oraz wysokie koszty pielgrzymek zagranicznych w rzeczywistości odcinały polską młodzież od możliwości masowego udziału w Światowych Dniach Młodzieży. Jednak ta profetyczna inicjatywa duszpasterska bł. Jana Pawła II nabierała powoli rozmachu, co pokazały zgromadzenia młodych w Buenos Aires oraz w Santiago de Compostela. Dopiero jednak w Częstochowie nabrała ona rzeczywiście wymiaru światowego.

– Jak Ksiądz Profesor odebrał powierzenie mu funkcji zorganizowania VI Światowego Dnia Młodzieży w Częstochowie?

– Po prostu zaakceptowałem decyzję Księdza Biskupa Ordynariusza. A ponieważ nie znamy przyszłości, więc zwykle nie wiemy, na co się godzimy, ufając, że Bóg „nie wybiera zdolnych, lecz uzdalnia wybranych. VI Światowy Dzień Młodzieży formalnie został ogłoszony przez Jana Pawła II na Placu św. Piotra w Rzymie w Niedzielę Palmową 8 kwietnia 1990 r., a na jego miejsce wyznaczone zostało sanktuarium na Jasnej Górze w Częstochowie w dniach 14-15 sierpnia 1991 r. W krótkim czasie po ogłoszeniu przez Papieża tej decyzji przyjechał do Częstochowy obecny kard. Stanisław Ryłko z Papieskiej Rady ds. Świeckich, odpowiedzialny wówczas za Sekcję Młodzieży przy tej Radzie. W czasie roboczej narady w małej grupie, wstępnie została omówiona zarówno idea, jak i generalne założenia organizacyjne. Obecny arcybiskup częstochowski Stanisław Nowak polecił mi sformować grupę osób: księży i wiernych świeckich, z których powołał Komitet Organizacyjny VI ŚDM w Częstochowie. Mnie zaś powierzył funkcję organizatora i koordynatora tego wielkiego wydarzenia. Komitet Organizacyjny VI ŚDM najpierw był Komitetem Diecezjalnym, a z czasem stał się Komitetem Krajowym, a następnie Ogólnokościelnym.
Jak osobiście odebrałem ten ciężar odpowiedzialności, jaki na mnie spadł? Miałem wówczas blisko 40 lat, 16 lat kapłaństwa, a więc pewne doświadczenie życiowe i kapłańskie. Po latach jednak zdaję sobie dopiero sprawę z tego, na co się wówczas zgodziłem. Było to z pewnością zadanie ponad moje możliwości. Nie miałem doświadczenia w organizowaniu podobnych wydarzeń i chyba w Polsce nie było wówczas księży, którzy mieliby już takie doświadczenia, i na których profesjonalnej radzie i pomocy mógłbym się wtedy oprzeć. Dlatego też najpierw należało stworzyć koncepcję organizacji tego wydarzenia, a następnie powołać odpowiednie struktury i opracować różnorodne procedury działań.
W sierpniu 1990 r. przyjechał do Częstochowy kard. Eduardo F. Pironio, ówczesny Przewodniczący Papieskiej Rady ds. Świeckich. W czasie spotkania z naszym Komitetem przedstawiłem koncepcję i ogólny program VI Światowego Dnia Młodzieży. Ukazałem go jako wielką szansę ewangelizacji młodzieży w Polsce i w Europie. Kardynał Pironio z uznaniem przyjął ten projekt. Jak się później okazało, w 90 procentach była ta koncepcja zrealizowana. Przywiózł on także ze sobą Orędzie Jana Pawła II do Młodych na VI ŚDM, w oparciu o które można było rozpocząć tzw. pielgrzymkę duchową, czyli roczne przygotowanie młodych do ŚDM. Ponieważ wcześniej pojawiały się opinie, że poprzednie ŚDM miały charakter bardziej „festiwalowy”, Papieska Rada ds. Świeckich sugerowała, by częstochowskie spotkanie młodzieży miało większy charakter modlitewny. Stąd zaproponowany przez nas program oparty został na „Apelu Jasnogórskim” i liturgii „Eucharystii Młodych Świata”. Pozostałe wydarzenia określone zostały imprezami towarzyszącymi. Samych imprez kulturalnych, które odbywały się w dniach ŚDM w Częstochowie, było kilkadziesiąt. Duszą tych przedsięwzięć kulturalnych z Polski i świata była Agata Halina Grzybowska, która już wcześniej dała się poznać jako współorganizatorka wraz ze mną całej działalności kulturalnej przy kościele św. Wojciecha w mrocznych latach 80. ub. wieku. Ona też prowadziła w sposób odpowiedzialny i skuteczny Sekretariat Przewodniczącego VI ŚDM.
Ojciec Święty pragnął, by w Polsce, na granicy Wschodu i Zachodu, doszło do spotkania młodych ze Wschodu z młodymi Zachodu. Idea ta zawarta została w Orędziu na VI ŚDM i w jego osobistych wypowiedziach. W październiku 1990 r. miałem szczęście spotkać się z Ojcem Świętym osobiście w Watykanie i doświadczyć tego pragnienia Papieża oraz jego wielkiej troski, czy podołamy w Częstochowie takiemu wielkiemu wyzwaniu, związanemu z przyjęciem rzesz pielgrzymów zza wschodniej i południowej granicy, wyżywieniem ich i przygotowaniem im noclegów.
We wrześniu 1990 r. przedstawiłem koncepcję VI ŚDM Księdzu Prymasowi, a w styczniu 1991 r. Komisji Episkopatu Duszpasterstwa Ogólnego obradującej w Zakopanem. Nadto, w lutym 1990 r., w siedzibie Papieskiej Rady ds. Świeckich w Rzymie prezentowałem założenia koncepcyjne i organizacyjne VI ŚDM na forum zgromadzonych osób z wielu krajów świata – odpowiedzialnych za przygotowanie tego wydarzenia. Natomiast w siedzibie Konferencji Episkopatu Włoch referowałem te sprawy dla organizatorów ŚDM we Włoszech, potem odbyły się jeszcze spotkania z organizatorami w poszczególnych krajach, np. w Paryżu i w Brukseli, a także na miejscu w Częstochowie z odpowiedzialnymi za przygotowanie VI ŚDM w Polsce i w innych krajach. Szczególnie dużo czasu poświęciliśmy kontaktom z przedstawicielami Rosji, Litwy, Białorusi, Ukrainy, Czechosłowacji.
Przez cały ten ponad roczny okres przygotowań w różnych gremiach w Polsce i w Europie rozmawialiśmy o wielkiej szansie, jaką dla Europy i Polski stwarzał VI ŚDM w Częstochowie.

– Roczny czas przeznaczony na przygotowania płynął nieubłaganie. W pewnym momencie trzeba jednak było przejść od koncepcji do działania, jakie kroki zostały podjęte jako pierwsze?

– Rzeczą dla nas najważniejszą było „przebicie się” z informacją o tym wyjątkowym charakterze wydarzenia, jakim miało być światowe spotkanie młodzieży w Częstochowie. Chodziło głównie o wyakcentowanie historycznego wymiaru spotkania, po raz pierwszy młodych ze Wschodu i Zachodu. Informacja w Polsce i na Zachodzie Europy mogła się rozprzestrzeniać swobodnie. Natomiast zupełnie inaczej miała się rzecz z krajami tzw. byłego „bloku wschodniego”. Oprócz serii konferencji prasowych i komunikatów naszego Komitetu publikowanych w prasie, zwołałem specjalną konferencję dla mediów sowieckich, które dosyć chętnie nagłośniły tę sprawę. Głównym kanałem informacyjnym okazali się polscy księża i siostry zakonne, którzy mieli już możliwości pracy duszpasterskiej na Wschodzie. Był to rok 1990, wprawdzie Związek Radziecki jeszcze istniał, ale była to już końcowa faza jego istnienia. Stąd też niewątpliwie niesamowicie ważna, a dla nas przychylna decyzja premiera ZSRR Pawłowa, na podstawie której młodzież ze Wschodu mogła przyjechać do Częstochowy bez paszportu, jedynie na podstawie imiennej listy uczestników wyjazdu sporządzonej w parafiach. Przyjazd młodych ze Wschodu był również możliwy dlatego, że Częstochowski Komitet wysłał tysiące zaproszeń do grup parafialnych i zapewnił im gratisowe przyjęcie. Nie ponosili oni kosztów wyżywienia, noclegów ani transportu.
Ponieważ nasza informacja docierała tam również kanałami oficjalnymi, zgłosili się do udziału w ŚDM nawet komsomolcy, prosząc, by także mogli przybyć na spotkanie z Papieżem. Wielką robotę wykonali nasi księża i siostry zakonne, pracujący w odradzających się parafiach na terenie Związku Radzieckiego. Nastąpił ogromny pęd młodych do zapisywania się w parafiach na listy wyjeżdżających do Częstochowy na ŚDM. Taka lista wystarczyła za paszport, wizę i bilet do Częstochowy. Chciałem nawet otworzyć komórkę ŚDM przy naszej ambasadzie w Moskwie, ale przestraszono się tej dosyć śmiałej inicjatywy i nawet dostało mi się za to, jako za rzekome wchodzenie na grunt dyplomacji międzynarodowej. Obawiano się także, że posuniemy się za daleko w tym zapraszaniu młodych ze Wschodu, że przyjedzie tak wielka rzesza młodzieży, że nie poradzimy sobie z nimi, gdyby się okazało, że nie chcą wracać.

– Było to wówczas ogromne przedsięwzięcie logistyczne...

– Gdy patrzę na to z perspektywy 20 lat, to wiem na pewno jedno, że dzisiaj nie udałoby się zorganizować w takim tempie i wymiarze Światowego Dnia Młodzieży. Po pierwsze, ze względu na koszty. Wówczas koszty były minimalne i dla Polaków, i dla zagranicznych gości. Przyjmowaliśmy ich za darmo lub za pół darmo, za symboliczne kwoty. To jest nic w porównaniu z tymi opłatami, które uczestnicy muszą uiścić dzisiaj. Drugim sprzyjającym warunkiem był tamten czas. Nastała demokracja i w tej nowej przestrzeni wolności wszyscy dostrzegaliśmy szanse i pozytywy. Dzisiaj gdy ktoś chce otwarcie współdziałać z Kościołem, jest często oskarżany o klerykalizm, o uleganie Kościołowi, o klękanie przed nim. Wówczas współpraca między strukturami kościelnymi, państwowymi i samorządowymi była czymś naturalnym. Kościelny Komitet Organizacyjny współdziałał z analogicznymi strukturami przy wojewodzie częstochowskim, którym wówczas był Jerzy Guła, i przy prezydencie miasta dr. Tadeuszu Wronie. Współdziałaliśmy ze wszystkimi podmiotami społecznymi. Wielką życzliwością i wsparciem darzył nas Przewodniczący Sejmiku Samorządowego dr Czesław Tylicki. Dzięki życzliwości Kuratorium Oświaty i Wychowania na czele z Włodzimierzem Kolmanem oraz dyrektorów szkół, wszystkie szkoły zostały oddane do dyspozycji młodych pielgrzymów. Także wszystkie stadiony, hale sportowe, parkingi. Również wojsko, straż pożarna, harcerstwo, zakłady przemysłowe wnosiły swój ogromny wkład w przygotowanie miejsc przyjęcia pielgrzymów. Struktury świeckie oddawały do dyspozycji Kościelnemu Komitetowi Organizacyjnemu wszystko to, czym dysponowały. Sami więc prowadziliśmy zakwaterowanie w bazie przeznaczonej przez miasto i województwo dla setek tysięcy ludzi (około 650 tys. miejsc). Reszta była pozostawiona inwencji Polaków. Pielgrzymki piesze, które co roku przychodziły na Jasną Górę, radziły sobie bez większej naszej pomocy, lokując się wieńcem w gminach okalających Częstochowę. Oczywiście, zgłaszały się do nas, konsultowały się z nami, jako Głównym Komitetem Organizacyjnym, a wcześniej z właściwymi komitetami diecezjalnymi, które współpracowały z kolei z naszym Komitetem.

– Jak osobiście przeżył Ksiądz Profesor ten czas?

– Od strony czysto osobistej mogę powiedzieć, iż większego i ważniejszego wydarzenia w moim życiu nie było i nie będzie. To był punkt kulminacyjny mojej historii życiowej i mojej posługi kapłańskiej. Z pewnością wcześniej przeżywałem jakieś ważne chwile, także i potem nastąpiły ważkie wydarzenia życiowe, lecz do VI Światowego Dnia Młodzieży nic się nie da przyrównać. Także w historii Sanktuarium Jasnogórskiego i Częstochowy nigdy ważniejszego wydarzenia o takim wymiarze międzynarodowym i o takiej wymowie nie było i nie będzie. Jeżeli były nawet w przeszłości takie tłumy wokół Jasnej Góry, to głównie z Polski. Na VI ŚDM przybyli pielgrzymi z ponad 80 krajów. Takiego wydarzenia nie będzie również w skali Europy. Chociaż padły zniewalające nas mury wrogości, żyjemy w Unii Europejskiej i istnieje wolny przepływ obywateli między poszczególnymi państwami, to tak wielkiego wydarzenia nie da się zorganizować, zwłaszcza o takim znaczeniu wyzwalającym dla młodych ludzi. I choć dzisiaj mamy wolność, bardziej lub mniej doskonałą, to jednak nie byłoby możliwe zgromadzić tylu ludzi, w takim duchu i w tak autentycznej radości, jak to uczynił w imię Jezusa Jan Paweł II. Gdy wówczas spotkali się młodzi z krajów zniewolonych przez komunizm, doświadczyli wolności i to nie tylko tej zewnętrznej, ale również tej głębokiej, wolności dzieci Bożych, bo zobaczyli, że można śpiewać, tańczyć, okazywać emocje i radość na ulicach, żyć w wolności. Wiadomo, że zostali ono wówczas tą wolnością zauroczeni i niejako „zarażeni”. Wracali stąd do domów inni. I to zarówno młodzi ze Wschodu, jak i z Zachodu.

– Jaki obraz Częstochowy ponieśli w świat młodzi pielgrzymi?

– Częstochowa zdała egzamin, przyjęła Światowy Dzień Młodzieży z otwartymi ramionami. Nawet odnotowały to kroniki policyjne, które mówiły, że obyło się bez żadnych ekscesów. Częstochowianie okazali się ludźmi maksymalnie otwartymi. Gdy zobaczyli te przeogromne rzesze młodych, które nikomu nie zagrażają, lecz wręcz przeciwnie – niosą uśmiech i pokój, odezwała się w nich polska gościnność. Do tej pory wszyscy częstochowianie mają bardzo pozytywne wspomnienia tamtych dni. Nie znajdzie się chyba nikt, kto wypowiadałby się negatywnie o tym wydarzeniu. Prasa wszystkich opcji pisała wówczas bardzo pozytywnie o tym wielkim święcie młodości. Stała się Częstochowa wzorem zaufania wobec młodych dla Polski i dla świata.
Częstochowę nazwano w tych dniach „stolicą młodości”. Byli tu przedstawiciele wszystkich pięciu kontynentów. Były bardzo nieduże grupki z krajów o mniejszości chrześcijańskiej. Poza Polską, najliczniej reprezentowane były kraje ze Wschodu – ok. 200.000, potem dopiero szedł Zachód – Włosi, Francuzi, Hiszpanie. Przyjmowali ich tutaj ich rówieśnicy – wolontariusze, kilkanaście tysięcy młodych. Nazwaliśmy ich „młodymi przewodnikami młodych”. To była młodzież z całej Polski, ale głównie z archidiecezji częstochowskiej, oraz harcerze, którzy w ogromnej liczbie sprawowali tzw. białą służbę.
Przez cały rok formowaliśmy ich do tych zadań, by byli nie tylko przewodnikami w znaczeniu świeckim, ale także duchowym. Podejmowali oni służbę porządkową zarówno w obrębie Jasnej Góry, jak i w całym mieście, a także w różnych ważnych miejscach, gdzie przybywali pielgrzymi: na dworcach, lotniskach. Służyli także swoimi umiejętnościami przydatnymi w organizacji tak licznego zgromadzenia, w tym znajomością języków, która była w tym wypadku bardzo przydatna.

– Dziś już niewielu pamięta, jaki to był ogrom pracy, zorganizować przyjęcie setek tysięcy pielgrzymów z całego świata...

– Pamięć ludzka jest zawodna, a sukces, jak się zwykło mówić, ma wielu ojców. Najważniejsza jednak jest ta powszechnie utrwalona pamięć, że było to wydarzenie historiozbawcze, które pozostało na zawsze w sercu bł. Jana Pawła II, wielu episkopatów światowych oraz powszechnie jest wspominane w naszej Ojczyźnie, jako nadzwyczajna łaska czy wręcz „nowy cud częstochowski”. Jak wiadomo, VI Światowy Dzień Młodzieży to tylko moment, jakiś przebłysk łaski w wielkiej historii zbawienia. Natomiast wszytko to, co składało się na jego rzeczywistość, było efektem ogromnej pracy, setek inicjatyw, tysięcy przedsięwzięć, listów, korespondencji, a także trudności, ale przede wszystkim cudów, cudów, cudów...
Wspomniałem już o problemach związanych z logistyką. Ale przecież obok przyjęcia tak wielkiej rzeszy pielgrzymów, zakwaterowania ich i wyżywienia, pozostawały inne bardzo ważne kwestie. Chociażby kwestia bardzo ważna komunikowania się między sobą tak wielojęzycznej rzeszy. Wskutek prośby skierowanej przeze mnie do Ministerstwa Łączności otrzymaliśmy osiem częstotliwości radiowych do równoczesnego tłumaczenia na podstawowe języki przebiegu uroczystości VI ŚDM. Praktycznie każdy pielgrzym posiadający małe urządzenie odbiorcze mógł słyszeć tłumaczenie symultaniczne wypowiedzi Ojca Świętego w swoim własnym języku.
Kościelny Komitet Organizacyjny VI ŚDM składał się z centrum koordynującego całą jego działalność w postaci Biura Komitetu na czele z ks. dr. Stanisławem Jasionkiem oraz nieocenionymi sekretarkami s. Janiną – służebniczką, s. Barbarą, s. Andreą, s. Lauretą – nazaretankami, Agatą Grzybowską oraz z siedemnastu sekcji specjalistycznych, którymi kierowali przewodniczący zarówno duchowni, jak i świeccy. Całość prac koordynowałem jako przewodniczący, ciesząc się szczególnym wsparciem ks. dr. Mariana Mikołajczyka jako przewodniczącego Sekcji liturgiczno-muzycznej oraz śp. ks. Mariana Pabiasza, stojącego na czele Sekcji zakwaterowania i wyżywienia. Ks. Jan Wątroba, obecny biskup pomocniczy naszej archidiecezji, był rzecznikiem prasowym naszego Komitetu. W każdej sekcji było ok. 20 osób ścisłego grona, którzy współpracowali z setkami osób i instytucji. Ścisła czołówka Komitetu to ok. 30 osób. Byli oni na codziennych odprawach wtajemniczani we wszystkie problemy, jakie przed nami stawały. Początkowo Komitet mieścił się w Kurii, od czerwca 1990 r. do marca 1991 r., a później od marca 1991 r. do października 1991 r. w dawnym Ratuszu miejskim – ze względu na ogrom prac i osób, a także prestiż wydarzenia, jakie przygotowywaliśmy. Zależało nam na tym, by ludzie przyjeżdżający z różnych stron świata zobaczyli, że pracujemy w reprezentacyjnym miejscu, w środku miasta i łatwo do nas trafić. Miałem tam szczęście prowadzić główne prace organizacyjne, przyjmować wielu bardzo ważnych gości z kraju i ze świata, udzielać niezliczonych wywiadów dla mediów polskich i zagranicznych. Ratusz dawał godny obraz Częstochowy. Sam Ojciec Święty w drodze na Jasną Gorę mógł chociaż z Alei NMP zobaczyć siedzibę Komitetu Organizacyjnego oraz nas pobłogosławić za trudy przygotowania.
Współdziałaliśmy bardzo owocnie i zgodnie z Ojcami Paulinami, którzy z woli Ojca Świętego stali się razem z diecezją częstochowską gospodarzami VI ŚDM. To przecież o nich Papież tak pięknie wypowiedział się w dniu 15 sierpnia, na zakończenie spotkania w Częstochowie. Szczególny swój wkład w przygotowanie VI ŚDM ze strony Jasnej Góry wniósł ówczesny przeor konwentu jasnogórskiego o. dr Jerzy Tomziński oraz jego zastępca o. Jacek Toborowicz, a także odpowiedzialny za jasnogórską Służbę Młodych o. Jarosław Obroślak.

– W jaki sposób zorganizowana została promocja tych Dni w mediach? W Komitecie przecież nie było specjalistów od PR?

– To prawda, nie mieliśmy doświadczenia. Jak już wspomniałem, na początku często zwoływaliśmy konferencje prasowe dla mediów polskich, a później zagranicznych, osobno dla mediów sowieckich. Udzieliłem wielu wywiadów do dzienników o zasięgu ogólnopolskim i tygodników. Nieocenionym środkiem przekazu w służbie tego wielkiego wydarzenia, jakim był VI Światowy Dzień Młodzieży, okazała się „Niedziela”, nasz tygodnik katolicki, który dzięki życzliwości ks. dr. Ireneusza Skubisia na bieżąco, niejako z pierwszej ręki przekazywał wszystko to, co dotyczyło organizacji i przygotowania do VI ŚDM.
Wydaliśmy w wielotysięcznych nakładach „Materiały podstawowe” zawierające główne informacje na temat VI ŚDM oraz „Materiały Duszpasterskie i Katechetyczne”, mające na celu przygotowanie młodych do tego duchowego wydarzenia. Poszła w świat szeroka informacja. Wydawaliśmy co miesiąc „List młodych do młodych”, który rozprowadzany był w każdej polskiej diecezji. Zawierał on na jednej kartce pomoce do pracy formacyjnej w „Parafialnych Radach Młodych”, których tworzenie zaproponowaliśmy każdej parafii. Powstał „Biuletyn ŚDM” w kilku językach, wydawany przez młodych dziennikarzy z Brukseli z Fundacji Schumana.
Zaproponowałem także swoistą akcję promocji VI ŚDM w Kościele powszechnym, a mianowicie wysłanie do wszystkich biskupów świata listu zapraszającego ich wraz z ich młodymi diecezjanami na VI ŚDM do Częstochowy. Zredagowany tekst tego listu został przetłumaczony na łacinę i wszystkie języki nowożytne. List, podpisany przez kard. Józefa Glempa, Prymasa Polski, i naszego abp. Stanisława Nowaka, został wysłany do wszystkich biskupów świata, do około 2,5 tys. diecezji. Przez kolejne miesiące otrzymywaliśmy zgłoszenia, pozdrowienia i podziękowania za zaproszenia od biskupów, nieraz z bardzo odległych zakątków świata.
Przed Komitetem Organizacyjnym stanął problem uruchomienia środków komunikacji i informacji służących obsłudze i przebiegowi tych Dni. Chodziło bowiem nie tylko o korzystanie z publicznych massmediów, ale także o możliwość dotarcia do wszystkich z informacją i transmisją własnymi środkami przekazu. Dodatkowo konieczną rzeczą było równoczesne tłumaczenie na kilka języków transmisji z uroczystości dla wielonarodowych rzesz młodzieży.
Tuż przed rozpoczęciem obchodów VI ŚDM, w dniu 10 sierpnia 1991 r., uruchomiliśmy Radio ŚDM, by móc nadawać w różnych językach audycje informacyjne 24 godziny na dobę, a także transmitować obrady Międzynarodowego Forum Młodych oraz trzy dni katechez przygotowujących młodych w poszczególnych grupach językowych do przeżycia spotkania z Ojcem Świętym. Radio to otrzymało nazwę „Fiat”, która najbardziej odpowiadała idei spotkania młodych świata w Częstochowie. Jak się potem okazało, po radiu katolickim w Płocku, które zaczęło nadawać w czerwcu 1991 r., było to drugie radio katolickie w Polsce i pierwsza niezależna, a zarazem katolicka rozgłośnia radiowa w naszym regionie. Po przydzieleniu częstotliwości przez Ministerstwo Łączności zakupiliśmy specjalistyczny sprzęt (nadajniki i anteny) i rozpoczęliśmy nadawanie przez całą dobę. Po zakończeniu VI ŚDM radio działało nadal, zdobywając sobie zwłaszcza młodych słuchaczy. Z czasem stało się oficjalną rozgłośnią archidiecezji częstochowskiej.
Oprócz transmisji radiowej o zasięgu lokalnym, trzeba było zapewnić przekaz dla całej Polski oraz innych części świata. Misję tę wypełniło Radio Watykańskie, które na wieży jasnogórskiej zamontowało swoje urządzenia. Po ŚDM te urządzenia nadawcze zostały zdemontowane. Jednak w świadomości wielu powstał mit wielokrotnie powielany, a nieprawdziwy, że Watykan dał nam radio, a Watykan owszem, dał nam fundusze na wyżywienie, noclegi dla młodzieży ze Wschodu i inne potrzeby, ale nie radio.

– Jak sobie Ksiądz poradził z finansami?

– Ruszyła fantazja. Pierwsze pieniądze, jakby na „szczęście” dał sam Ojciec Święty przez swojego ówczesnego sekretarza kard. Stanisława Dziwisza. O następne trzeba było samemu się postarać albo nauczyć się pokornie prosić. Podjęliśmy więc trud zdobywania środków finansowych głównie poprze wydawanie pamiątek z okazji VI ŚDM. Te wszystkie pamiątki opatrzone logo ŚDM: koszulki, znaczki, plakietki, czapki, torebki, itp. rozprowadzaliśmy na całą Polskę, a nawet inne kraje. Następne pieniądze spływały od sponsorów. Pisaliśmy listy z prośbą o sponsoring do setek osób, firm, instytucji. Potężnym wsparciem był dla nas sponsoring zdobyty za pośrednictwem Papieskiej Rady ds. Świeckich. Z perspektywy czasu patrząc na organizację obecnych Światowych Dni Młodzieży kwoty, jakimi dysponowaliśmy, były naprawdę bardzo małe. Gdy przyjrzymy się, jakie środki gromadzone są obecnie na zorganizowanie ŚDM, na opłaty, jakie muszą wnieść sami uczestnicy, a także ogólnonarodowe składki w poszczególnych krajach, to ma się to nijak do naszej ówczesnej polskiej sytuacji. W Polsce nie była ogłoszona na ten cel nawet jedna taca. Dlatego po zakończeniu VI Światowego Dnia Młodzieży pojawiły się pewne zaległe płatności, związane zwłaszcza z kosztami przyjęcia młodych ze Wschodu. Nikt bowiem nie mógł się spodziewać takiego wielkiego napływu pielgrzymów z tych krajów, których – jak jeszcze raz zaznaczę – przyjmowaliśmy za darmo, płacąc im darmowy przejazd w obie strony pociągiem z terytorium Związku Radzieckiego, kwaterując ich i żywiąc. Te jednak zalęgłości płatnicze pomogli nam spłacić życzliwe osoby i instytucje zarówno z Polski, jak i z zagranicy.

– A polski rząd?

– Generalnie mówiąc, polskie władze nie doceniły wagi tego wydarzenia, co było widać w środkach finansowych, które przyznawano z wielkimi oporami i w bardzo małych ilościach. A przecież sprawa pielgrzymów ze Wschodu, będących w większości potomkami Polaków, to przecież była i jest polska racja stanu. Mam w sercu wciąż o to żal, ale nie chcę o nim głośno mówić, by nikogo nie sądzić. Ale w tym zakresie władze naprawdę nie stanęły na wysokości zadania, cały ciężar odpowiedzialności finansowej składając na barki Kościoła.

– Czy w Polsce była świadomość, że coś tak niezwykłego wydarzyło się w Częstochowie?

– Świadomość ta powszechnie ujawniła się dopiero w czasie trwania i tuż po przeżyciu VI ŚDM. Może nie wierzono, że coś takiego się uda, może uważano, że jest to wydarzenie tylko czysto kościelne? Lecz już w czasie tych dni i w okresie następującym po nim media na całym świecie o tym pisały. Nawet media świeckie, nieraz bardzo krytycznie nastawione do Kościoła, oddawały uczucia i emocje, które wyrażało społeczeństwo.
Dla mnie osobiście narzucała się konieczność upamiętnienia tego wydarzenia oraz jego twórczej kontynuacji. Pragnąłem by to „wielkie wydarzenie”, które w świetle wiary jest „magnalium Dei”, przełożyć na konkretne działania. Wystąpiłem więc z pomysłem powołania Fundacji „Młodzi’91” i założenia Instytutu VI Światowego Dnia Młodzieży, które dokumentowałyby, promowały i dalej prowadziły to dzieło. Napisałem pismo do kard. Pironio w tej sprawie, do Księdza Prymasa, do Nuncjusza Apostolskiego. Zrodził się wkrótce plan powstania miasteczka młodzieżowego na Lisińcu w Częstochowie, na wzór tych symbolicznych miasteczek młodych w czasie VI Światowego Dnia Młodzieży. Przy każdym kościele było wówczas miasteczko młodych danego języka. Przy katedrze miasteczko włoskie, francuskie przy kościele św. Wojciecha, czeskie przy kościele Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny, rosyjskie przy kościele św. Maksymiliana... Stąd pomysł, by w następnych latach młodzież z tych krajów mogła się nadal spotykać w miasteczku międzynarodowym, oczywiście w wymiarze mniejszym. Niestety, te pomysły nie natrafiły na zrozumienie ani wsparcie. Przy każdej rocznicy VI ŚDM podnoszę ten temat, czując się odpowiedzialny za to dziedzictwo. Z okazji 15. rocznicy ŚDM w Częstochowie rzuciłem pomysł usypania Kopca Jana Pawła II na krańcu Częstochowy lub w podczęstochowskiej gminie, na wprost Jasnej Góry. Każdy pielgrzym czy odwiedzający Jasną Górę przyniósłby jeden kamień. Skoro mamy kopiec Kościuszki w Krakowie, dlaczego w Częstochowie nie miałby powstać kopiec bł. Jana Pawła II? Rzucałem pomysły czasami z pogranicza fantazji, które jednakże kreślą pewną wizję upamiętnienia tego Dnia i jego Patrona. Upamiętnienia w sposób żywy, dynamiczny, aktywny! Myślę, że taką pamiątką jest w Częstochowie parafia św. Ireneusza – pierwsza parafia akademicka w Polsce. Mogło by się tam mieścić centrum dokumentacji i kontynuacji VI ŚDM. Takim miejscem mogłoby być Seminarium Archidiecezji Częstochowskiej, poświęcone przecież przez Papieża w czasie VI ŚDM, cały ten obiekt przy św. Barbary 41, w tak wielkiej bliskości Jasnej Góry. Do tego trzeba jednak woli, wizji i światła z góry.

– Czy to jest jeszcze wizja do zrealizowania?

– VI ŚDM w Częstochowie bardziej został w sferze historycznej, emocjonalnej, w naszych wspomnieniach. Gdy Papież żył, to podtrzymywał pamięć o nim przy każdej okazji. Dla niego Światowy Dzień Młodzieży w Częstochowie był Dniem przełomowym. Uważał, że nadał on kierunek następnym światowym spotkaniom młodzieży, dał wzór jak należy je organizować. Spełniliśmy oczekiwania Ojca Świętego, o czym sam mi powiedział, gdy byliśmy w Watykanie jako Komitet Organizacyjny VI ŚDM na spotkaniu z Ojcem Świętym w październiku 1991 r. W czasie osobistej rozmowy z nami Papież wracał wspomnieniami do ŚDM w Częstochowie, nazywając ten czas niezapomnianym, nadzwyczajnym.
Posiadam całą dokumentację VI Światowego Dnia Młodzieży w Częstochowie. Ta dokumentacja powinna zostać wydana i stać się podstawą do naukowych opracowań. W opisie fenomenu tych Dni nie można opierać się tylko na ludzkiej pamięci, gdyż ta jest wycinkowa i selektywna, a często też zniekształcona przez mijający czas i doświadczenia.

– Do dziś hymn VI ŚDM jest obok „Barki” najbardziej znaną pieśnią kojarzoną z bł. Janem Pawłem II...

– Niewielu o tym wie, ale mamy dwa hymny VI Światowego Dnia Młodzieży. Ten znany wszystkim, kojarzony z o. Janem Górą i Jackiem Sykulskim, którzy są twórcami hymnu, bo byli zaproszeni przeze mnie i współpracowali z nami w sekcji liturgiczno-muzycznej. Natomiast pierwsza wersja hymnu, która jest mniej albo wcale nie znana, chociaż została opublikowana oficjalnie w naszych wydawnictwach, pochodzi od wielkich twórców. Słowa napisał bowiem nieżyjący już ksiądz poeta śp. Janusz Pasierb. Napisał je w Paryżu na prośbę ks. Krystiana Gawrona. To słowa piękne, prawdziwa poezja. Z utworem ks. Pasierba udałem się do światowej sławy kompozytora Wojciecha Kilara, który skomponował do nich melodię opartą na inspiracji gregoriańskiej. Jednak wielu uważało, że hymn ten jest „niechwytliwy dla młodych”. Drugi hymn powstał w oparciu o oryginał, oczywiście z inną muzyką, już nie W. Kilara. Oba hymny zostały opublikowane w śpiewniku ŚDM.

– Czuwanie z bł. Janem Pawłem II zostało oparte jak wiemy na słowach Apelu Jasnogórskiego, lecz swoiście zinterpretowanych na użytek pielgrzymów Kościoła powszechnego...

– Święte niewątpliwie słowa Apelu Jasnogórskiego swoją treścią odnoszą się głównie i przede wszystkim do Polaków i w takim duchu się one zrodziły. Gdy na Jasnej Górze mieli się spotkać młodzi z całego świata, trzeba było te słowa odczytać w kontekście Kościoła powszechnego. Stąd też w miejsce tytułu Maryi – „Królowa Polski” zaproponowaliśmy tytuł „Regina mundi” i „Mater Ecclesiae”. A ponieważ według życzenia Papieża miało tu dojść do spotkania młodych Europy Wschodniej i Zachodniej, dlatego też w myśl nauczania Jana Pawła II, że „Europa powinna oddychać dwoma płucami”, zaproponowaliśmy, aby te słowa Apelu śpiewać w języku tradycji Zachodu, po łacinie, oraz tradycji Wschodu po starosłowiańsku. I taka zmodyfikowana treść Apelu Jasnogórskiego za pośrednictwem o. Jana Góry OP została przetłumaczona na łacinę przez prof. Plezię i na starosłowiański przez prof. Moszyńskiego.

– Skupiliśmy się na sprawach organizacyjnych, ale przecież wraz nimi trwało przygotowanie duchowe do przeżycia tych Dni...

– Na wiele miesięcy przed ŚDM odbywała się „pielgrzymka duchowa młodych”, o którą prosił Papież. Nasza inicjatywa polegała na tym, że w parafiach powstaną parafialne grupy młodych, które odbywać będą symboliczną drogę dziesięciu etapów, dziesięciu miesięcy przygotowań. Na każdy miesiąc Sekcja katechetyczna naszego Komitetu pod kierunkiem ks. Ludwika Warzyboka przygotowała propozycje katechez opartych o Orędzie Jana Pawła II na VI ŚDM w Częstochowie „Otrzymaliście ducha przybrania za synów”, którego tytuł został zaczerpnięty ze słów św. Pawła (Rz 8, 15). Chodziło o to, by młodzi przybywający na Jasną Górę mogli być już przygotowani duchowo do tego wydarzenia. Następnie z inicjatywy Marka Maliszewskiego z Łodzi odbywały się comiesięczne czuwania na Jasnej Górze. W niedzielę 7 lipca 1991 r. ukazał się List Episkopatu, zawierający przesłanie pasterzy Kościoła w Polsce do młodych z okazji zbliżającego się VI ŚDM i zapraszający ich do przybycia na Jasną Górę.

– I wreszcie nadszedł ten dzień...

– Przed ŚDM przygotowania nabrały tempa. W dniach 8-10 sierpnia odbywało się w Częstochowie Światowe Forum Młodych. Reprezentacja młodych z całego świata licząca około 400 osób podejmowała temat wolności, następne dni 11-13 sierpnia, to dni przygotowania katechetycznego. Zostały wyznaczone kościoły językowe i kościoły dla poszczególnych diecezji w Polsce – takie swoiste „lokalne Kościoły Młodych w drodze”. I wreszcie punkt kulminacyjny. Ojciec Święty przyjechał do Częstochowy 14 sierpnia w godzinach popołudniowych na lotnisko w Rudnikach, a odjechał 16 sierpnia. W Częstochowie i okolicach zgromadziło się wówczas ponad półtora miliona ludzi. Aleja NMP z przyległymi do niej ulicami pękały w szwach. Przygotowania, katechezy były w gestii poszczególnych krajów. Uzgodniliśmy tylko z Papieską Radą, kto będzie tam katechetą. Katechezy głosili znani biskupi i kardynałowie: Ruini, Lustiger, Kondrusiewicz. To w ogóle było niepowtarzalne – tylu biskupów, kardynałów w Częstochowie...

– Te Dni okazały się wielką promocją Częstochowy...

– Trudno sobie wyobrazić większą i skuteczniejszą promocję Częstochowy. Na wszystkich plakatach i znakach był napis Częstochowa, i data 14-15 sierpnia, i logo VI ŚDM, które przypomina Częstochowską Ikonę. Bez fałszywej pokory można powiedzieć, iż nie ma chyba ładniejszego logo Światowych Dni Młodzieży. Po wielu poszukiwaniach i próbach, za naszą inspiracją, Krzysztof Konopelski, wybitny młody grafik z Częstochowy, opracował ten wiele mówiący znak. Jest w nim zawarte wiele znaczeń. Jest i Obraz Jasnogórski, i znak nieskończoności, i glob ziemski, i Duch Święty, i gest wyciągniętych dłoni papieża pozdrawiającego młodych. Każdy z nich ma swoje znaczenie i został niejako wpisany w to logo.

– Jakie powinno był pokłosie tego błogosławionego czasu?

– Jak już wspomniałem, kontynuacją i twórczym rozwijaniem dziedzictwa VI ŚDM mogłaby się zająć Fundacja wraz z Instytutem VI ŚDM, które zgromadziłyby i opracowały oraz udostępniały szerokim kręgom społecznym dokumentację VI ŚDM w Częstochowie oraz kontynuowałaby dziedzictwo bł. Jana Pawła II, inicjatora tego częstochowskiego wydarzenia. Mielibyśmy wówczas ponad zmiennością osób trwały podmiot, który podjąłby się odpowiedzialności za dziedzictwo ŚDM w Częstochowie.
VI ŚDM w Częstochowie bowiem, według mojego pojmowania, stanowił zarówno dar, jak i zadanie. Dar, który trzeba przechować, zabezpieczyć, nie tylko eksponować, ale rozważać jego głęboki sens. Tego mi właśnie brakuje. Np. to zdanie Jana Pawła II, które padło na Apelu Młodych, wieczorem 14 sierpnia 1991 roku: „Jeżeli Boga nie ma, czy ty, człowieku, naprawdę jesteś?” – winno się stać podstawowym przesłaniem, które domaga się zapamiętania, głębokiej interpretacji, refleksji, a zarazem przekazu. A przecież tak można by uczynić z każdym ze zdań wypowiedzianych tutaj do młodych, mających ponadczasową wartość.
Następna rzecz, która domaga się realizacji, to struktura materialna, która służyłaby trwale przeżywaniu VI ŚDM, jak i obecnym wyzwaniom, które stają zarówno przed młodymi, jak i duszpasterstwem młodych. Czyż nie powinno powstać, a chyba młodzi na coś takiego czekają, jeśli ich chcemy na dłużej zatrzymać przy Jasnej Górze i w Częstochowie, „Maryjne Miasteczko Młodych” (3 M) – gdzie zwłaszcza młodzi ze Wschodu i Zachodu Europy mogliby się spotykać każdego roku w okresie wakacyjnym, gdzie mogliby przeżywać te treści, które są właściwe „charyzmatowi młodości” oraz je aktualizować, dodawać wciąż nowe, wobec współczesnych wyzwań, przed którymi staje wiara młodych dzisiaj.
Służyłoby to poszukiwaniu nowych form i dynamizowaniu duszpasterstwa młodych. Wciąż bowiem Światowe Dni Młodzieży stanowią wielką szansę ewangelizacji. Dlatego przy Wyższym Instytucie Teologicznym w Częstochowie zostało utworzone kilka lat temu Studium Ewangelizacji Młodych. Bł. Jan Paweł II uświadomił nam, że nie można wrzucić młodych do jednego worka z dziećmi czy dorosłymi. Trzeba w duszpasterstwie na nich stawiać, a właśnie temu celowi mają służyć ŚDM jako konkretny projekt ewangelizacji młodych. I myślę, że to trzeba kontynuować, ale nie pod innymi szyldami, tylko pod takim, jaki nam w dziedzictwie zostawił Papież. Wszystkie te pomysły czekają na realizację. Tu, do Częstochowy, przychodzą pielgrzymi i to w większości młodzi, szczególnie w okresie wakacyjnym w pieszych pielgrzymkach. Nie mają oni takiej możliwości, by z Jasnej Góry przejść do miasteczka młodych i tam przeżywać wśród swoich rówieśników wiarę i nią się dzielić w ciszy, skupieniu, tak jak to się dzieje chociażby w Taizé. W Częstochowie mamy Sanktuarium Jasnogórskie, punkt ciążenia całej Polski, tu mamy centrum, i tu byłoby też miejsce najbardziej stosowne, gdzie przychodzą młodzi, na refleksję, dialog, modlitwę, dyskusję. Tu w Domu Matki powinni się czuć u siebie.

* * *

Statystyki VI Światowego Dnia Młodzieży:

do Częstochowy przybyło milion siedemset tysięcy młodych

w tym blisko 200 tysięcy młodych ze Wschodu

na zaproszenie Papieża odpowiedzieli młodzi z 85 krajów

najliczniej reprezentowani byli Białorusini, Rosjanie, Ukraińcy, Włosi, Francuzi Czesi, Słowacy, Litwini, Kazachowie, Węgrzy i Rumuni, Hiszpanie, Portugalczycy, Niemcy, Belgowie i Szwajcarzy

Eucharystia na Jasnej Górze w uroczystość Wniebowzięcia NMP była sprawowana przez kilkuset biskupów i dwa i pół tysiąca kapłanów z całego świata

przy organizacji i przebiegi ŚDM pracowało kilkanaście tysięcy wolontariuszy

Brazylia: pięć ofiar strzelaniny w katedrze

2018-12-12 06:47

st (KAI/AP) / Campinas

Cztery osoby zostały zabite 11 grudnia przez mężczyznę, który otworzył ogień do wiernych w katedrze w Campinas, ok. 100 km. na północ od São Paulo, a następnie popełnił samobójstwo – podaje agencja AP. Cztery inne osoby odniosły rany.

fsHH/pixabay.com

Wilson Cassante, rzecznik archidiecezji Campinas, powiedział Associated Press, że strzelanina miała miejsce tuż po Mszy św., dodając że celebrujący kapłan wyszedł, zanim zaczął się incydent. Sprawca nie jest znany w kręgach kościelnych, a archidiecezja nie potrafi wypowiedzieć się na temat motywacji jego czynu. Władze nie ujawniły jeszcze nazwiska ani wieku podejrzanego, który wszedł na przód świątyni i zaczął strzelać z dwóch pistoletów.

Natomiast rzecznik prasowy straży pożarnej w São Paulo powiedział AP, że czterech rannych zostało zabranych do lokalnych szpitali. Ich stan nie jest znany. warunki nie były od razu znane.

Brazylia ma światowy rekord w liczbie zabójstw. Co roku odnotowuje się z tego powodu 63 880 zgonów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kraków: biskup nominat Franciszek Ślusarczyk zrezygnował z przyjęcia święceń

2018-12-12 17:27

tk, pgo, md / Kraków (KAI)

Biskup-nominat Franciszek Ślusarczyk, "po refleksji i modlitwie zdecydował o nieprzyjmowaniu święceń biskupich i złożył na ręce Ojca Świętego dymisję z tego urzędu" – poinformował dziś metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski. 60-letni ks. Ślusarczyk Od 2014 roku jest rektorem Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach.

Mieczysław Pabis
Ks. prał. Franciszek Ślusarczyk

Informację o nominacji przez papieża Franciszka dwóch krakowskich biskupów pomocniczych podano 12 grudnia. Drugim obok ks. prałata Ślusarczyka duchownym mianowanym na ten urząd jest ks. Janusz Mastalski, rektor Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie. Ostatecznie więc tylko on przyjmie 5 stycznia 2019 święcenia biskupie.

Informując o tym abp Marek Jędraszewski dodał, powołując się na rozmowę z nuncjuszem apostolskim w Polsce, że dymisja ks. Ślusarczyka z urzędu Biskupa pomocniczego Archidiecezji Krakowskiej została przyjęta przez papieża Franciszka.

Po ogłoszeniu nominacji, 12 grudnia, biskup nominat mówił dziennikarzom, że przeżywa wielką radość, bo posługa wobec ludu Bożego zawsze wiąże się z radością dzielenia Dobrą Nowiną, która człowiekowi współczesnemu jest bardzo potrzebna. Podkreślił, że każdy kapłan jest przede wszystkim sługą Bożego Miłosierdzia.

Wskazywał też, że miejscem kapłana jest konfesjonał, ołtarz i szkoła, i wszędzie tam kapłani są przede wszystkim sługami Bożego Miłosierdzia. Przyznawał, iż ma świadomość, iż zadania, do których został powołany, przerastają go. „Nikt nie jest godzien, by je podejmować, ale nasza nadzieja jest w miłosierdziu Boga” – powiedział.

„Ta tajemnica jest mi szczególnie bliska. Pełnię posługę jako misjonarz miłosierdzia. Brama Miłosierdzia ciągle jest w Łagiewnikach otwarta. Pielgrzymi przez nią przechodzą i mogą tego miłosierdzia doświadczyć poprzez sakrament spowiedzi, posługę Słowa i ufną modlitwę w kaplicy Wieczystej Adoracji” – podsumował.

Franciszek Ślusarczyk urodził się 26 lipca 1958 roku w Dobczycach. Święcenia kapłańskie przyjął 20 maja 1984 roku z rąk kard. Franciszka Macharskiego. Przez pierwsze lata kapłaństwa posługiwał jako wikariusz najpierw w Żywcu-Zabłociu (1984-1988), a następnie w Wieliczce (1988-1989). Rok później zamieszkał w parafii w Gaju. Od 1990 r. pełnił funkcję prefekta w krakowskim Seminarium Duchownym, a w latach 1997-2002 był jego wicerektorem.

Był pracownikiem Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II, wieloletnim adiunktem w Katedrze Homiletyki, jest doktorem teologii.

Od 2002 r. ks. Ślusarczyk jest związany z Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach, a od 2014 r. jest jego kustoszem. W 2005 r. papież Benedykt XVI mianował go kapelanem Ojca Świętego. Decyzją papieża Franciszka od 2016 r. jest misjonarzem miłosierdzia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem