Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Rahel Kebebe Tshay

Katolickie szybkie randki

2017-05-18 10:54

Anna Buchar
Edycja wrocławska 21/2017, str. 5

pathdoc/Fotolia.com

Miłość odnajdujemy na różne sposoby. Niektórzy spotykają ją przypadkiem, uprawiając te same sporty, chodząc do tych samych klubokawiarni. Są też i tacy, którzy miłość znajdują przez Internet i całe mnóstwo portali randkowych. Ostatnio popularne stały się tzw. speed dating (ang. szybkie randki), które przywędrowały do nas z Los Angeles w 1998 r., a obecnie podbijają największe miasta w Polsce. Ostatnio odbyły się we Wrocławiu.

Czym jest speed dating?

Speed dating to nic innego jak krótka rozmowa, podczas której można się uśmiechać, zagadywać, żartować, śmiać, pytać, flirtować, dyskutować – wszystko, byleby dowiedzieć się jak najwięcej o naszym rozmówcy – to dobry początek na zawarcie znajomości, która w przyszłości może zaowocować związkiem – mówi Bartek, uczestnik wrocławskiej szybkiej randki. Szybka randka, to skuteczna pomoc singlom w znalezieniu ich drugich połówek. Spotkania w wyjątkowej, przyjaznej atmosferze to nowatorski sposób na nawiązywanie kontaktów, znajdywanie miłości i dobrą zabawę!

Reklama

Dlaczego chrześcijańskie randki?

Organizatorzy szybkich randek wierzą, że budowanie relacji na wspólnych wartościach jest tym, co najlepiej pozwala scementować przyjaźnie i dobre małżeństwa. „Mniej znaczy więcej” dlatego te randki nie są dla wszystkich. – Te spotkania są dla ludzi wyjątkowych i wartościowych. Dla tych, którzy nie godzą się na życie „byle jak” i na byle jakie relacje, ale chcą więcej, lepiej, piękniej i są gotowi o to powalczyć – mówi Małgosia, prowadząca stronę www.chrześcijanskierandki.pl. – Doskonale wiem, jak trudno młodym ludziom znaleźć fajną wartościową osobę. Sama przez to przechodziłam. Brakuje przestrzeni, gdzie takie osoby mogłyby się poznać, zaprzyjaźnić i spędzić czas. Dedykuję to miejsce singlom, którzy biorą do ręki odwagę i uśmiech i działają, aby wygrać szczęśliwe życie. Po to powstały chrześcijańskie randki! – dodaje.

15 randek w 2 godziny?

Ile czasu potrzebujesz, żeby ktoś ci się spodobał? Uśmiechy, spojrzenia, gesty – to wszystko ma niebagatelne znaczenie, gdy mamy tylko kilka minut, by kogoś zauroczyć. – Nasze chrześcijańskie szybkie randki to możliwość poznania kilkunastu nowych singli płci przeciwnej, w ciągu zaledwie 2 godzin, rozmawiając z każdym po 6-7 minut. A co ważne – z tymi samymi wartościami i w podobnym wieku – mówi Monika Prędkowska, koordynatorka katolickich szybkich randek. – To przestrzeń dla osób, które nie mają jeszcze żony ani męża, ale mają pragnienie założyć rodzinę i są otwarte na nowe przyjaźnie – dodaje. Kilkunastu mężczyzn i kobiet siada naprzeciwko siebie i podczas krótkiej rozmowy zapoznają się. Gdy organizator da znak, panowie przesiadają się do stolika obok, aby kolejne 6-7 minut spędzić z następną panią. Dziewczyny całą imprezę spędzają przy tym samym stoliku. I tak zmiana następuje do czasu, aż każdy pan porozmawia z każdą panią. W trakcie spotkania uczestnicy notują na kartkach, z kim chcieliby się spotkać ponownie i utrzymać kontakt. Po podjęciu decyzji zaznaczają wybrane osoby na przygotowanej liście i jeśli wybory wzajemnie się pokrywają, wówczas koordynatorzy wymieniają ich kontaktami do siebie. Prawda, że proste? – Aby nasze szybkie randki miały sens i lepiej smakowały, przyprawiliśmy je tym co najważniejsze, czyli chrześcijańskimi wartościami i polską gościnnością – zaznacza Monika Prędkowska. Spotkania chrześcijańskich singli to świetna okazja do poznania nowych osób o zbliżonych poglądach na życie, wiarę i wartości. Jeżeli jesteś zdania, że to właśnie wspólne wartości są tym, co pozwala najlepiej scementować relacje między ludźmi, to katolickie szybkie randki stworzone zostały właśnie dla Ciebie! – Polecam serdecznie! Pięć lat temu zespeeddatingowała mnie dziewczyna, która dziś jest moją żoną – mówi Mikołaj Świerkowski, dumny mąż Oli, których połączyła katolicka szybka randka.

Tagi:
randka

To już V Edycja „Randki w Nazarecie”

2018-04-13 07:44

Grzegorz Pendrasik

21 kwietnia br. odbędzie się V Edycja „Randki w Nazarecie”. To spotkanie dla osób w wieku od 30 do 45 lat, które mogą przyjąć sakrament małżeństwa, pragną założyć rodzinę i poszukują współmałżonka.


Miejsce spotkania to Archidiecezjalny Ośrodek Duszpasterstwa Rodzin „Nazaret” w Częstochowie przy ul. Krakowskiej 15/17. W programie spotkania Eucharystia w intencji o rozeznanie powołania/ dobrego współmałżonka z homilią oraz indywidualnym błogosławieństwem 11.30 ( Eucharystia będzie celebrowana obok Nazaretu w Katedrze Św. Rodziny w Kaplicy Adoracji Najświętszego Sakramentu, do której wejście znajduje się w bocznej ścianie katedry od strony ul. Krakowskiej ), szybkie randki 13.00, oraz agapa 15.15. Zapisy: 660 249 249, randkawnazarecie@gmail.com. W zapisie deklarujemy to, co przynosimy na agapę.

Natomiast 24 marca br w sobotę odbyła się Droga Krzyżowa z Żarek Letnisko do Sanktuarium Matki Bożej Leśniowskiej, dla osób stanu wolnego, które przybyły głównie ze Śląska, ale również z Piotrkowa Trybunalskiego. To kolejna inicjatywa Organizatorów „Randki w Nazarecie” z Częstochowy. Jeszcze przed wyruszeniem na Drogę o godz. 10.00 był czas aby uczestnicy przy zabytkowej altanie mogli wzajemnie się przedstawić. Droga Krzyżowa prowadziła przez leśne drogi na Jurajskim szlaku, przy wiosennym słońcu. Liturgii Drogi Krzyżowej przewodniczył i rozważania głosił O. Tomasz Leśniewski - redaktor dwumiesięcznika Jasna Góra. To młody paulin o niezwykłej duchowości. Przy czwartej stacji – Jezus spotyka swoją Matkę – towarzyszyła nam piękna kapliczka leśna.

O. Tomasz powiedział, że to znak, że Matka Boża jest z Nami podczas tej Drogi Krzyżowej. Stacja DK przy Kościele w Żarkach, to moment niezwykle ważny. Każdy z uczestników podchodził do krzyża i wbijał gwóźdź, który symbolizował nasze grzechy. Po dotarciu do Sanktuarium miała miejsce krótka adoracja krzyża. Następnie ok. godz. 14.00 została odprawiona Eucharystia, po której O. Tomasz dał świadectwo, opowiadając o swojej drodze w odkrywaniu powołania.

Na koniec wszyscy udali się do restauracji, gdzie był czas na dalsze poznawanie się i zawiązywanie relacji. Mamy nadzieję, że w przyszłym roku osoby stanu wolnego ponownie wyruszą na Drogę Krzyżową do Sanktuarium Rodzinnego w Leśniowie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Siła Różańca

2018-05-23 07:41

To najbardziej skuteczna i dopasowana do możliwości każdego człowieka broń, która gwarantuje pokonanie złego ducha w naszym życiu. Różaniec - to wejście do arki ocalenia i skuteczna pomoc do zbawienia.


Ale by wejść do arki ocalenia trzeba współpracować z Bożą wolą, z natchnieniami Ducha św.

O tym zwycięstwie, które przychodzi przez różaniec mówi trzeci odcinek „Siły Różańca”. Wincenty Łaszewski przypomina prorocze słowa kard. Hlonda, który zapewniał, że „Zwycięstwo, gdy przyjdzie, będzie to zwycięstwo Najświętszej Maryi Panny; zwycięstwo wasze jest pewne”. Różaniec to też egzorcyzm dla świata doznającego coraz bardziej działania złego ducha. - Modlitwa i wierność, mimo tego, że mi się nie chce i wydaje mi się bez sensu oznacza, że szatan ucieka, nie ma żadnych wobec nas szans – zapewnia znany mariolog.

Czy Ty też chcesz być zwycięzcą? Weź do ręki różaniec i wejdź do arki, która ocala! Zapraszamy do obejrzenia trzeciego odcinka „Siły Różańca” Fundacji Holy Mary Team.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jubileusz w Sanktuarium Królowej Śląska

2018-05-23 19:31

Krystyna Wrodarczyk

„Maryo Piekarska góręś obrała, byś nam tu w Piekarach łask udzielała...” (ze zbioru pieśni maryjnych z 1896 roku)


Rok 2018 to szczególny moment w kalendarium Sanktuarium Królowej Śląska. To kolejny piękny jubileusz, a więc okazja do radości i wdzięczności Bogu za dar siedmiu wieków trwania kultu Bożego na tym terenie. Aby dobrze przeżyć ten czas, przez najbliższy rok przybliżać będziemy piękne historyczne karty z dziejów Piekarskiej Parafii, ukazując działanie Opatrzności, która prowadzi od tylu lat losy poszczególnych ludzi, rodzin i wspólnot związanych z tym duchowym centrum Górnego Śląska.

Kiedy ze łzą w oku patrzę na jaśniejącą nowym blaskiem po długotrwałej renowacji Piekarską Świątynię uświadamiam sobie, że z podobnym zachwytem od wieków w to miejsce patrzyli nasi pradziadowie. Z pewnością działo się tak od początku XIV wieku, bo według żywej, trwającej od wieków tradycji i historycznych opracowań 24 sierpnia 1303 roku poświęcono kamień węgielny i rozpoczęto budowę drewnianej świątyni na Górze św. Bartłomieja. Konsekracji tej świątyni dokonano w 1318 roku. Jakby nie liczyć, to już 700 lat! Ileż to pokoleń, ilu wiernych, ile modlitw i ile faktów historycznych! I chociaż trudno sobie to wyobrazić, to przecież także i tutaj przetaczała się bogata, nieraz bolesna historia.

Kiedy używamy wyrazu historia, często mamy wrażenie, że odnosi się on do zjawiska na pozór obcego, toczącego się gdzieś obok, nie dotykającego nas bezpośrednio. Często zapominamy, że miejsce, w którym mieszkamy, całe nasze otoczenie było świadkiem ważnych wydarzeń historycznych, a przed cudownym Wizerunkiem Piekarskiej Pani „monarchowie kornie schylali zbrojną skroń... rycerstwo, szlachta i wodzowie w hołdzie składali lśniącą broń”. Tak trudno w środku współczesnego miasta przywołać obrazy tamtych dawno minionych czasów, wyobrazić sobie to miejsce i tych, którzy przed nami przychodzili, aby w tym miejscu Bogu i Matce Bożej zawierzać swoje troski, prosić o błogosławieństwo i dziękować za łaski. To trudne w naszych zabieganych czasach, ale na szczęście są takie miejsca, gdzie zamykane przed gwarem świata drzwi, otwierają przed nami dawny świat, nieznane czasy.

W Piekarach tym miejscem jest Muzeum Sanktuaryjne – pamiątka innego ważnego jubileuszu, a mianowicie 350-lecia kultu Matki Bożej w Piekarach, jaki obchodzono w 2009 roku. Kiedy stajemy w głównej sali ekspozycyjnej, stąpając po czerwonym dywanie, spoglądamy w Oblicze Piekarskiej Pani, uświadamiając sobie, że właśnie tutaj przechowywana jest pamięć o przeszłości. To właśnie tutaj znajdujemy znaki widzialnej wiary i miłości człowieka do Boga, znaki mówiące o Jego obecności wśród swojego ludu przez wieki i pokolenia. A kiedy spojrzenie pada na replikę drewnianego kościółka nasza wyobraźnia przenosi nas w te dawne czasy. Opowieść o nich możnaby zacząć tak, jak głosi legenda: „Cicha była jeszcze wtedy wielka puszcza piekarsko – szarlejska, nieprzebyta, ciemna i głęboka. Tylko się zwierz dziki – drapieżny ryś czy ciężki, zwalisty niedźwiedź przez jej mroczne gąszcze przedzierał… Człowiek z rzadka tylko puszczę groźną nawiedzał...”

Zostawmy jednak legendy – i tę o Ziemomysławie, który w piekarskiej puszczy, w pobliżu Góry Bartłomieja osadę założył, i tę o Bartłomieju, który wypiekał niezwykle smaczne ciasta i pierniki aż osadę Piekarami zwać zaczęto, i spojrzyjmy na historię wydobytą z wykopalisk, z pożółkłych dokumentów, ze starych zapisków, kronik i roczników. Zainteresowanie historyków dotyczyło przede wszystkim przynależności tej ziemi i owianych tajemnicą dziejów kościoła i parafii.

A dzieje tej przynależności były bardzo złożone i burzliwe, na ten temat powstało już wiele opracowań historycznych, które nie sposób przytoczyć w tym krótkim artykule. Jednak warto w tym miejscu wspomnieć o kilku faktach dotyczących opisywanego okresu. I tak historia mówi o tym, że w latach 990 – 1039 Śląsk był w Państwie Polskim, a w 1039 roku książę czeski Brzetysław I uderzył na Śląsk, zniszczył okolice dzisiejszego Bytomia i przyłączył je do Czech.

Sytuacja ta trwała do 1050 roku kiedy to król polski Kazimierz I Odnowiciel, wspierany przez okoliczną ludność, w bitwie koło Bytomia zwyciężył wojska czeskie i odzyskał część ziem. Tak więc w latach 1054 – 1138 Śląsk znowu znalazł się w Państwie Polskim. Z tego okresu warto przypomnieć datę 7 lipca 1136, ponieważ wystawiona wtedy w Pizie dla arcybiskupstwa gnieźnieńskiego bulla protekcyjna papieża Innocentego II, podkreślająca niezależność (od Niemiec) i odrębność Kościoła polskiego, wymieniła m.in. osadę Zwerzow (lub Zwierszowiec). Niektórzy historycy uważają, że może chodzić o Piekary.

W późniejszych źródłach pisanych osadę nazywano Peccari. Potwierdza to dokument z dnia 4 października 1277 roku, w którym biskup krakowski Paweł z Przemankowa zapisał, że mieszkańcy osady Peccari zostali wydzieleni z kościoła p.w. św. Małgorzaty w Bytomiu i przydzieleni do kościoła w Kamieniu. Raz jeszcze w tych zamierzchłych czasach Piekary znalazły się pod panowaniem Czech, a stało się to wówczas, kiedy w roku 1289 książę Kazimierz II władający księstwem bytomskim złożył hołd władcy czeskiemu Wacławowi II z rodu Przemyślidów. Pomimo tych wszystkich zawirowań historycznych piekarska osada ciągle się rozwijała, a dzięki górnictwu i hutnictwu była coraz bardziej zasobna w dobra materialne, co wpłynęło na decyzję wybudowania kościoła.

Legenda głosi, że według pierwotnych planów kościół miał stanąć na wzgórzu Cerekwica. Tam zwieziono potrzebne do budowy drewno. Jednak jakaś tajemnicza siła w ciągu jednej nocy przeniosła zgromadzony budulec w miejsce, gdzie dzisiaj znajduje się piekarska świątynia. Uznano to za znak, że Bóg to właśnie miejsce wybrał na swój dom i tu właśnie nasi pradziadowie 24 sierpnia 1303 roku poświęcili kamień węgielny i rozpoczęli budowę drewnianego kościółka p.w. św. Bartłomieja Apostoła. Budowano go w stylu romańskim. Kościół mógł pomieścić około 200 osób. Nawa kościoła zbudowana została na planie prostokąta, którego ściany poskładanao na polską wieńcówkę z modrzewiowych bierwion poziomo leżących, łączonych „jaskółczym ogonem”, a nie na czopy lub fugi (jak to było niemieckim sposobem). Prezbiterium było węższe o połowę od nawy. Przed nawą usytuowana została czworokątna dzwonnica, której wnętrze było kruchtą. Ściany zewnętrzne obite były prostopadle dranicami, nieco dłuższymi niż szyndzioły, wyciętymi u dołu w zębatą koronkę. Dach został pokryty gontami. Wokół kościoła biegły soboty – krużganki nakryte daszkiem, które służyły wiernym za ochronę przed deszczem czy skwarem. Drzwi miały dębowe wągary, bogato okute, a na belce progu wyrzezano rok budowy i znamię cieśli.

W kościele znajdowały się trzy ołtarze. W ołtarzu głównym usytuowano figury św. Bartłomieja Apostoła i św. Mikołaja (zachowane do dziś). Po lewej stronie, w bocznym ołtarzu znajdował się wizerunek Matki Bożej – Bogurodzicy z Dzieciątkiem w typie Hodigitrii (Przewodniczki). Obraz o wymiarach 129 cm wysokości i 92 cm szerokości namalowany został na desce lipowej z kredowym podkładem, wg tradycji „spoczywał na czerwonych słupach”.

„Zaraz od samego początku lud pobożny w utrapieniu i troskach uciekał się do tego cudownego obrazu i wielką jest liczba tych, którzy przy tym obrazie cudownie wysłuchani zostali, tutaj znaleźli pociechę” – głosił przekaz ludowy. I taki właśnie – mały, skromny, drewniany kościółek stał w miejscu naszej dzisiejszej piekarskiej świątyni. I to właśnie w tym roku obchodzimy jubileusz świadczący o ciągłości naszych dziejów, jubileusz, który jak Arka Przymierza łączy dawne i obecne czasy. Konsekracja tego kościółka naszych przodków, kościółka p.w. św. Bartłomieja Apostoła i ołtarza ku czci Poczęcia Najświętszej Panny Maryi w Piekarach odbyła się w 1318 roku. W uroczystości udział wzięli arcybiskup gnieźnieński Janisław, generalny kolektor świętopietrza w Polsce oraz uznany jurysta i proboszcz kościoła Mariackiego w Krakowie – Jan z rycerskiego rodu Kołda, tj. późniejszy biskup Nanker z Kamienia.

Cytaty za: Ks. Janusz Wycisło „Kronika dziejów Sanktuarium Maryjnego i Piekar Śląskich do 1945r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem