Reklama

Ekipy Naszej Pani

2017-05-18 10:53

Sylwia Niedzieska
Edycja warszawska 21/2017, str. 5

Archiwum END
Ekipy Naszej Pani

Equipes Notre Dame – to katolicka wspólnota, której charyzmatem jest rozwijanie duchowości małżeńskiej. Najwięcej takich ekip jest na Mazowszu

Ekipę tworzą małżonkowie. Zwykle od 4 do 7 par, które raz w miesiącu spotykają się w mieszkaniu u jednego z małżeństw, aby wspólnie modlić się i rozważać Słowo Boże. Wspólnota znajduje również czas na swobodniejszą rozmowę, dzielenie się swoimi rodzinnymi troskami i radościami.

Equipes Notre Dame (END) w dosłownym tłumaczeniu z języka francuskiego oznaczają „Ekipy Naszej Pani”. Polska jest częścią tzw. Super Regionu, w którym formuje się 213 takich ekip. Najwięcej ich jest na Mazowszu, gdzie duchowo wzrasta aż 40 wspólnot małżeńskich. Mówią, że w „ekipie” są mocniejsi, a dziś czasy są niespokojne. – W ruchu jesteśmy od 14 lat i możemy powiedzieć, że jest on skrojony na naszą miarę – mówi Marek Rymsza, który wraz z żoną są parą prowadzącą cały region. – Bardzo ważne są takie miejsca i wspólnotowe relacje, gdzie małżeństwa mogą się wzajemnie wspierać i dodawać sobie siły – dodaje Katarzyna Rymsza.

Wzmocnienie małżeństw

Niezwykle ważne miejsce w charyzmacie ekip zajmuje modlitwa osobista i małżeńska oraz dialog w obecności Pana Boga. Małżonkowie wypełniają również regułę życia, medytują Słowo Boże, regularnie wyjeżdżają na rekolekcje. Stałym elementem formacji jest również odnawianie przyrzeczeń wypełnienia charyzmatu ruchu, w którym oddają się pod opiekę Matce Bożej i uznają, że nie ma lepszego przewodnika w drodze do Boga niż Jego Matka.

Reklama

Dzięki systematycznej formacji małżeństwa stają się później świadkami chrześcijańskiego życia dla innych. – Jest to świadectwo wytrwałości i szczęścia małżeńskiego. Pokazujemy, że kryzys w małżeństwie nie musi prowadzić do jego rozpadu. Kryzys prowadzi do dojrzewania, pracy nad sobą, przezwyciężania swoich wad – mówi Katarzyna Rymsza. – Małżeństwa w ruchu świadczą o pięknej miłości, jaka może istnieć między mężczyzną a kobietą.

W Karcie Equipes Notre-Dame przeczytać można, że dziś, tak jak w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, niewierzący zostaną zdobyci dla Chrystusa jeśli ujrzą chrześcijańskie małżeństwa kochające się prawdziwie i pomagające sobie nawzajem w poszukiwaniu Boga. – Nasz ruch wyróżnia się tym, że bardzo mocno akcentujemy sakramentalne małżeństwo jako drogę do Boga – podkreśla Marek Rymsza.

Ukraińska misja

Helena i Paweł Kukołowiczowie mieszkają na Kabatach i mogą poszczycić się aż 37-letnim stażem małżeńskim, czwórką dzieci i ośmiorgiem wnucząt. – W ekipach jesteśmy od 2004 r. Było dla nas ważne, aby znaleźć się we wspólnocie, w której mamy wsparcie innych małżeństw – wspomina Paweł Kukołowicz.

Ponad trzy lata temu poprowadzili pierwszy pilotaż na Ukrainie, po którym powstały dwie ekipy. Obecnie jest ich tam 5, a państwo Kukołowiczowie opiekują się nimi, pełniąc rolę pary łącznikowej z Polską. Oprócz tego prowadzą rekolekcje w ruchu i przygotowują materiały formacyjne. – Konkretne wymagania, które stawia przed nami ruch, pociągnęły nas od początku. Ekipy nadały naszemu małżeństwu i życiu rodzinnemu porządek – mówi Helena Kukołowicz.

Na każdy kolejny rok przygotowywany jest materiał formacyjny, który obejmuje osiem spotkań. Każde małżeństwo ma obowiązek wykonać konkretną pracę. Treści zawarte w materiale formacyjnym powinny stać się stałym elementem codziennego życia. – Na każdym szczeblu ekip jest doradca duchowy, kapłan, który czuwa nad naszą formacją. Ksiądz nie tylko bierze udział w spotkaniach, ale ma też obowiązek realizować charyzmat ruchu – podkreśla Helena Kukołowicz.

Pierwsza ekipa Ruchu END spotkała w 1939 r. w Paryżu, a ich opiekunem duchowym i jednocześnie założycielem ruchu był ks. Henri Caffarel, do którego pary zwróciły się z prośbą o duchowe prowadzenie. On opracował Kartę Equipes Notre-Dame, która do dziś jest inspiracją dla tysięcy małżeństw na całym świecie.

Pierwsze spotkanie inicjujące możliwość przeniesienia END do Polski odbyło się w 2000 r. Dziś nasze ekipy wchodzą wraz z Ukrainą, Białorusią, Czechami, Słowacją i Węgrami w skład Super Regionu Polska-Europa Środkowa, w którym jest 213 ekip, czyli wzrasta w wierze ponad tysiąc małżeństw.

Tagi:
Equipes Notre Dame

Po co idę – piesza pielgrzymka na Jasną Górę oczami pątników

2018-08-14 10:57

mir / Częstochowa (KAI)

Piesze pielgrzymowanie na Jasną Górę nazywane jest fenomenem. Na pątniczy szlak wyruszają wszystkie pokolenia oraz grupy społeczne i zawodowe. Modlą się w sprawach Kościoła, Ojca Świętego i Ojczyzny, a także swoich rodzin, wypraszają łaskę narodzin dziecka i dziękują za uzdrowienie duszy czy z choroby ciała. Niektórzy tu czują się czują się "u siebie"- rozumiani i akceptowani. Na Jasnej Górze spotyka się „wiele ludzkich historii”.

Krzysztof Świertok

Idzie Chrystus…

Biskup zielonogórsko – gorzowski Tadeusz Lityński zwrócił uwagę na wielką odwagę i determinację tegorocznych pielgrzymów, którzy nie przestraszyli się ekstremalnych temperatur i podjęli trud wędrówki do Częstochowy - Oni niosą Chrystusa, to dla mnie jest uroczystość Bożego Ciała, chciałem ich uszanować, Jezusa w ich duszach i sercach – powiedział bp Lityński, który klękał przed każdą z grup.

Przewodnicy pielgrzymek podkreślają, że wzrasta świadomość pielgrzymów. Trud podejmują ci, którzy chcą rzeczywiście przeżyć rekolekcje w drodze. Choć pielgrzymki na Jasną Górę na ogół kojarzy się z grupami młodych rozśpiewanych i roztańczonych ludzi, to niezmiennie od lat utrzymuje się zainteresowanie tzw. grupami pokutnymi czy ciszy.

S. Laura elżbietanka, która przyszła w grupie pokutnej pielgrzymki wrocławskiej podkreśliła, ze grupa pokutna ma wiele intencji, ludzie też powierzają im wiele próśb. Cały dzień pielgrzymkowy staramy się wypełniać modlitwą, w tym roku szczególnie za Ojczyznę w stu lecie niepodległości, medytacją Słowa Bożego, modlimy się całą Liturgią Godzin – wyjaśniła zakonnica. Kolejnym specyficznym akcentem pielgrzymowania w „jedynce” są nawiedzenia Pana Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie w każdym mijanym kościele. Jak dodaje s. Laura, „inni myślą, że to pokuta, a dla nas to radość”. Duchowi pokutnemu służy także dzień ciszy czy piątkowy post o chlebie i wodzie.

- Mega przeżycie – nocna adoracja Jezusa – wyznaje Robert z pielgrzymki Młodzieży i Rodzin Różnych Dróg. Dla niego motywem decydującym podjęcia wędrówki jest „po prostu gdzieś w głębi chęć szukania Pana Boga, od którego się oddalam, trafienie na siebie. Jan Paweł II mówił kiedyś, że człowiek nie może zrozumieć siebie w pełni bez Chrystusa, może coś w tym jest”. Mirek po raz pierwszy wyruszył z pielgrzymką hipisowską w 1981 r. i jak mówi z mocą, to uratowało mu życie, wrócił do Kościoła i sakramentów. Pytani o motywację pielgrzymi ze „szpakowiska” odpowiadają, ze po prostu tu czują się "u siebie"- rozumiani i akceptowani. Wierzą, ze ich opiekun zmarły w ubiegłym roku inicjator pielgrzymki hipisowskiej ks. Andrzej Szpak błogosławi im z nieba. Pamiętają, że uczył ich, ze rozmowa jest jak sakrament i że każdy ma szansę być świętym.

- Dzięki modlitwie, dzięki pracy nad sobą niemożliwe staje się możliwe, można wyjść z narkomanii, poprawić relacje w rodzinie, odszukać siebie nawzajem - powiedziała Dorota Szczęsna, która modliła się za syna i innych uzależnionych w grupie Karan, czyli Katolickiego Ruchu Antynarkotykowego w pielgrzymce krakowskiej.

Bp Jacek Jezierski zauważył, że pielgrzymowanie to szczególny czas, kiedy „moc w słabości się doskonali”, poprzez trud, fizyczne zmęczenie, dolegliwości, oparzenia, otarcia nóg, skręceniu kostek, pątnicy w swoich słabościach oni się doskonalą, stają się silniejszymi.

Słowa biskupa potwierdza Piotr Modliński z grupy elbląskiej: „Super wakacje, jak w Turcji, słońce świeci, gorąco, all inclusive, jedzenie, naprawdę warto i wszystkich gorąco zapraszam” śmiał się pątnik, a na poważnie wyjaśniał, że pielgrzymka to wspaniały czas, niesamowity reset od rzeczywistości, pędu. Siłę trzeba czerpać od Pana Boga i z siebie. Podkreślił, ze to nie ból fizyczny, jest największym problemem, ale ten psychiczny „kiedy człowiek zaczyna się zastanawiać nad tym co robi, co dzieje się w jego życiu”.

Wielu, szczególnie młodych, czas pielgrzymki wykorzystuje na przemyślenie życia i znalezienie odpowiedzi – co dalej. Rozeznają powołanie do małżeństwa, kapłaństwa czy życia zakonnego. Paweł dwa lata temu modlił się o rozpoznanie życiowej drogi. W tym roku oświadczył się Kindze przed Cudownym Obrazem Matki Bożej. Oboje przyszli w 40. Pieszej Pielgrzymce Diecezji Toruńskiej.

Ci, którzy chcą pielgrzymować do Matki i Królowej w Częstochowie nie znają przeszkód, nie są nimi ani podeszły wiek, ani niepełnosprawność.

W drogę na Jasną Górę wyruszyło „wiele ludzkich historii”. O wielości doświadczeń i sposobów przeżywania pielgrzymki mówił do „pielgrzymów od dominikanów” o. Rafał Szymko, neoprezbiter. Wskazał na drogę do Częstochowy jako czas dla jednych kryzysu, dla innych rozwiązywania problemów, czas światłości albo czas ciemności. Wszystkie te historie wchodzą w „kościół drogowy, którym byliśmy” – zauważył zakonnik i podkreślił, ze na pielgrzymce nie ma „lepszej lub gorszej historii”, bo wszystkie znalazły swoje zakończenie przed Maryją.

Znany ewangelizator i raper ks. Jakub Bartczak zwraca uwagę, że idzie się po to, aby przeżyć piękne rekolekcje w drodze. – Jestem dłużnikiem Pana Boga, bo na pielgrzymce wymodliłem sobie powołanie i dlatego trzymam się zawsze pieszej pielgrzymki - opowiadał. Dla ks. Bartczaka najważniejszą rolą na pielgrzymce jako kapłana jest rola spowiednika i duszpasterza – Przyznam się, ze tak co roku sobie podsumowuję, ile było tych spowiedzi, jakie, na ile udało mi się wypełnić właśnie tę rolę. Myślę, że pierwszorzędna rola, to właśnie ta sakramentalna – podsumował duchowny.

Daj Boże kapłanów i siostry zakonne…

- Jesteśmy wstrząśnięci brakiem powołań – powiedział ks. Romuald Brudnowski, przewodnik świdnicki. - Bardzo przejęci jesteśmy powołaniami. Nie możemy się jakoś otrząsnąć z wrażenia, że w tym roku pojawiły się dwa seminaria, do których na razie nie zgłosił się ani jeden kandydat, ale my ich omadlamy – powiedział kapłan. Podkreślił, że „może trzeba taki wstrząs przejść, by ludziom nie zabrakło kapłanów”.

Od początku istnienia pielgrzymki intencja o powołania kapłańskie jest szczególna dla pątników z archidiecezji szczecińsko – kamieńskiej.

Z różańcami w dłoniach wyplecionymi w drodze przybyli wierni z Warmii. Pątnicy wołali o nowe powołania kapłańskie i zakonne. - Siostry wstańcie z kanapy i wyruszcie, bardzo was potrzeba na pielgrzymce, która jest także dziełem powołaniowym – apelował ks. Jarosław Dobrzeniecki, kierownik. W tym roku na pielgrzymce nie było ani jednej siostry zakonnej.

Salezjanin ks. Andrzej Policht z grupy oświęcimskiej, który po raz 30-ty poszedł na pielgrzymkę, na brak powołań nie narzeka, w drogę wyruszyło 17 kandydatów do zgromadzenia. Salezjanin ubolewał, że zdarzają się grupy, w których jest tylko jeden kapłan i księża nie doceniają tych rekolekcji w drodze, a jako księża musimy docenić to duszpasterstwo podkreślał. „Tu mamy być, tu, gdzie są ludzie” – akcentował kapłan i apelował, by klerycy byli wysyłani do posługi w drodze do Częstochowy. Tak zresztą w wielu diecezjach i zgromadzeniach się dzieje, można było spotkać np. kleryków z świdnickiego czy krakowskiego seminarium.

Jest moc – mówił także o. Kamil z grupy franciszkańskiej, w której jedną piątą uczestników stanowiły osoby konsekrowane.

Ks. Karol Waga z Elbląga opowiada, że pielgrzymka to wiele spowiedzi, wiele rozmów, czasami wiele łez – Chce się być księdzem, gdy widzi się taki Kościół właśnie wyznał duchowny.

Pielgrzymki w smartfonowym świecie

Choć dzięki podążającym na Jasną Górę pielgrzymki mają swoje drugie życie m.in. na Instagramie, Facebooku, Snapchacie czy Twitterze, to wielu młodych, podejmując trud rekolekcji w drodze, pragnie "wylogować" się ze współczesnego świata.

- Krzyż to wyrzeczenie polegające na odcięciu się od świata, by zjednoczyć się z Bogiem - mówił Filip z Grupy Salvator-Redemptor. Na czas pielgrzymki nastolatek zdecydował się nie używać internetu. – I to jest fajne, że mogę się tak odciąć i przeżyć to tylko i wyłącznie z Bogiem i Maryją.

Wielu nie sięga po smartfona z powodu… braku czasu. Bartosz Kurkowski z grupy chojnickiej jest porządkowym od kilku lat i tak opowiada o swoich współbraciach: „To są po prostu wariaci – posumował Bartosz swoich współbraci z grupy. – Na każdym postoju nie siedzimy, nie odpoczywamy, tylko gramy w piłkę, tańczymy, śpiewamy i po prostu super się bawimy, a idziemy na pielgrzymkę, bo tu jest samo sedno – Jasna Góra, tu zostawiamy swoje modlitwy, swoje prośby”.

Pielgrzymi z fascynacją opowiadają o wspólnocie, która wytwarza się w drodze do Częstochowy. W dobie promowania indywidualizmu i życia w tzw. świecie „mediów społecznościowych”, dla wielu młodych ludzi to wręcz oczyszczające uczucie. - Postawa wdzięczności wyzwala w nas tyle dobra i tyle pokory, że uczymy się wzajemnego zrozumienia i szacunku. Wdzięczność sprawia również, że ludzie czują się sobie nawzajem bardziej potrzebni.

Pielgrzymka umożliwia spojrzenie z dystansu na rzeczywistość, jest czasem na słuchanie Boga, na modlitwę, która składa się nie tylko z mówienia do Boga, ale i słuchania Go. Jest wypełnianiem swojego powołania i pomocą innym w realizacji ich powołania.

Ks. Grzegorz Polak, główny koordynator kompanii sandomierskiej zauważył, że pierwsze doświadczenie tych, którzy po raz pierwszy pielgrzymują do Tronu Jasnogórskiego jest takie, że odkrywają, czym jest wspólnota, ta wspólnota, utworzona przez kilka dni wędrówki, a potem przenoszona w codzienne życie tworząc wspólnotę domową, rodzinną, parafialną i te szersze lokalne społeczności – stwierdził kapłan. Dodał, że „ci, którzy idą po raz kolejny, idą właśnie dlatego, że za każdym razem coś nowego w tej wspólnocie znajdują, coś, co ich ubogaca wewnętrznie, przemienia, odradza wtedy, kiedy skrzydła naszej wiary osłabły”.

Do Matki Bożej z Synkiem

Na pielgrzymce do Częstochowy pątnicy wypraszają wiele łask dla swoich rodzin. Niektórzy mówią o cudach jak Magdalena Leśniowska-Pabian z Nowego Targu, która na Jasną Górę pielgrzymowała z całą rodziną i było to dziękczynienie za zdrowie Emanuela. To trzecie dziecko państwa Pabian, które w 10. dobie życia miało wylew krwi do mózgu. Jak twierdzi mama chłopczyka, „jest cudownie uzdrowiony, nawet wydarzył się taki cud, że wczoraj zaczął chodzić, mając 13 miesięcy. Lekarze się wypowiadają, że jest to niesamowite, że jakiś święty orędował za naszym dzieckiem, i że ma najwspanialszego Anioła Stróża. Za to dziękujemy w tym roku Matce Bożej”.

Prawdziwym fenomenem można nazwać liczny udział rodzin z dziećmi w pielgrzymce góralskiej. Niektórzy mali pątnicy mogą się pochwalić stażem dłuższym niż ich wiek, bo wiele góralek wyrusza na pielgrzymkę w stanie błogosławionym.

Coraz częściej w pielgrzymkach powstają specjalne grupy rodzinne, a zainteresowanie nimi pielgrzymów coraz większe. Odpowiadając na potrzeby np. w pielgrzymce dominikańskiej powstała kolejna grupa rodzinna – Dzieci to prawdziwa iskierka grupy rodzinnej. Tyle dobra otrzymaliśmy od innych, pomagali nam przy dzieciach, a dzieci były dzielne. To jest idealne świadectwo; dużo ludzi na noclegach, jak widzieli nas z dziećmi, to po prostu płakali, byli wzruszeni, ze są takie młode rodziny, że chodzą z dziećmi” – opowiadała pątniczka Kasia, która przyszła z dwoma synami, młodszy Wiktor miał półtora roku.

W pielgrzymkach nie brakuje obcokrajowców, którzy chcą zasmakować polskiej wiary i miłości do Matki Najświętszej. Np. w kompani wrocławskiej szli m.in. kapłani z Meksyku i Nikaragui. O pokój w sercach rządzących i wszystkich obywateli Nikaragui prosił o. Rodolfo, który na co dzień studiuje w hiszpańskiej Pampelunie. Nikaraguańczyk i Meksykanin podkreślali, że łączy ich z Polakami wielka miłość do Matki Bożej.

S. Synthia pochodzi z Nigerii po raz pierwszy poszła w pielgrzymce krakowskiej – Dla mnie to jest cud. Jesteśmy bardzo wdzięczne i szczęśliwe, że Matka Boża jest dla nas największym skarbem dla Polaków i dla wszystkich ludzi na świecie. Jesteśmy tutaj, aby dziękować Matce Bożej za wszystko mówiła klawerianka.

Bp Jacek Kiciński z Wrocławia nazwał tegoroczne rekolekcje w drodze „pielgrzymką dobroci” i podkreślił, że „może te upały wywoływały zmęczenie, ale wydobywały dobroć z ludzkich serc”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Szal: nowe życie jest możliwe

2018-08-14 20:56

pab / Kalwaria Pacławska (KAI)

Nowe życie jest możliwe – powiedział abp Adam Szal, który 14 sierpnia przewodniczył Mszy św. w czasie Wielkiego Odpustu Wniebowzięcia Matki Bożej w Kalwarii Pacławskiej koło Przemyśla. Na zakończenie liturgii metropolita przemyski udzielił specjalnego błogosławieństwa papieskiego.

Monika Jaracz | Archidiecezja Krakowska

– Nowe życie jest możliwe. Oby to pielgrzymowanie odnowiło w nas nowe życie. To takie piękne i w pewien sposób dla duszpasterzy wzruszające, kiedy widać was tutaj obecnych na Mszy świętej, kiedy przystępujecie do komunii świętej – powiedział abp Szal.

– To jest najpiękniejszy efekt naszego pielgrzymowania, naszego kultu, którym otaczamy Matkę Najświętszą. Ona najbardziej cieszy się, jeżeli widzi nas walczących z grzechem, ze słabościami, z namiętnościami, z nałogami i przystępującymi po spowiedzi świętej do komunii – kontynuował.

Metropolita przemyski zachęcał pątników, aby po powrocie do domów „wprowadzali nowość polegającą na życiu w łasce uświęcającej”. Zauważył, że szatan będzie się starał wyrwać ich z „kręgu oddziaływania Chrystusa”. – Aby stać się nowym człowiekiem, aby wejść na drogę nowego życia razem z Maryją, trzeba niszczyć jego głowę, czyli to, co jest w nas złego, to co nie da się pogodzić z życiem świętym – wskazywał.

Abp Szal przypomniał także postać św. Maksymiliana Kolbego, który poświęcił swoje życie za innego człowieka. Przywołał homilię św. Jana Pawła II, który podczas kanonizacji o. Maksymiliana mówił, że swoją postawą potwierdził on „prawo Stwórcy do życia niewinnego człowieka” oraz „dał świadectwo Chrystusowi i miłości”.

– Teraz pozostaje dla nas dzieło do zrealizowania: by dać świadectwo nowego życia, by bronić życia. By swoje życie duchowe, nadprzyrodzone rozwijać przez troskę o łaskę uświęcającą, by szanować życie swoje, swoich bliźnich, także tych nienarodzonych, by szanować życie ludzi doświadczonych cierpieniem – podkreślił.

Kaznodzieja zaznaczył, że Bóg, prezentując plan zbawienia, czeka na aprobatę ze strony człowieka. – To rzecz niezwykła jak bardzo Pan Bóg jest delikatny w podejściu do każdego nas. Czeka na akt naszej woli, abyśmy podjęli to, co On dla naszego dobrego zaplanował, żebyśmy podjęli to Boże orędzie, które On do nas kieruje – mówił.

Wielki Odpust Kalwaryjski Wniebowzięcia Matki Bożej rozpoczął się 11 sierpnia. Większość grup pielgrzymkowych przyszło do Sanktuarium Męki Pańskiej i Matki Bożej Kalwaryjskiej 12 sierpnia.

W kolejnych dniach pielgrzymi uczestniczyli w charakterystycznych dla tego miejsca nabożeństwach, czyli Dróżkach. 13 sierpnia z figurą Maryi rozważali pogrzeb Matki Bożej, a 14 sierpnia – Mękę Pana Jezusa. W czasie tych nabożeństw pątnicy przemierzają wyznaczone trasy między kapliczkami, rozmieszczonymi na okolicznych wzgórzach. Prowadzą one przez las, łąki oraz rzekę Wiar.

W tym roku odpustowi towarzyszą uroczystości jubileuszowe 350-lecia kultu w tym miejscu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem