Reklama

Problemy nieletnich matek w domu w Karwowie

2017-05-18 10:53

Wysłuchał Bogdan Nowak
Edycja szczecińsko-kamieńska 21/2017, str. 5

Bogdan Nowak
S. Consolata Ilona Bralińska OSBSam

Już 5 lat Domem Samotnej Matki w Karwowie w gminie Kołbaskowo kieruje s. Consolata Ilona Bralińska OSBSam, która podzieliła się z nami problemami swoich młodocianych mieszkanek

Czy jest to problem? Czy jest to problem nieletnich matek, czy może innych osób? Na czym polega? Jak mu zaradzić? Pytań jest wiele i powinno się je stawiać – zastanawia się Siostra Dyrektor. – Zwykle fakt zajścia w ciążę młodej dziewczyny jest zaskoczeniem i to nie tylko dla niej samej. Wtedy pojawiają się konkretniejsze pytania i działania. W kochającej się rodzinie sprawy rozwiążą się, choć będzie to wymagało przeorganizowania życia wszystkich domowników. Trudniej jest, gdy rodzina jest biedna czy dysfunkcyjna. W takiej sytuacji potrzebne jest wsparcie innych osób czy wręcz instytucji. Jedną z możliwości przyjścia z pomocą młodej matce, która nie chce zabić swojego dziecka, jest Dom dla Matek z Małoletnimi Dziećmi i Kobiet w Ciąży w Karwowie.

Fundatorką domu jest nieżyjąca już p. Anna Kosobudzka, nauczycielka, której głęboko na sercu leżała troska, by pomóc kobietom w ciąży, które nie mają oparcia w rodzinie, a chcą urodzić poczęte nieślubne dziecko. Dzisiaj presja z tego powodu zdaje się zanikać. Odpowiedzialne osoby niepokoi natomiast fakt wzrastającej liczby młodocianych matek, które nie dojrzały jeszcze do podjęcia samodzielnej opieki i wychowania własnego dziecka. Dom w Karwowie prowadzą Siostry Benedyktynki Samarytanki Krzyża Chrystusowego. Ich założycielka, sługa Boża Matka Wincenta Jaroszewska, zaszczepiła swoim siostrom miłość do błądzących i opuszczonych. Uczyła je miłości nie tkliwej i wzruszającej się, ale praktycznej, ofiarnej i wytrwałej. Wymagała solidności w wykonywaniu obowiązków, tj. rzetelnego podejścia do ludzkiej biedy i prawdziwych potrzeb, a zarazem zaangażowania bez rozczulania się nad sobą, by to innym było dobrze. Matka pragnęła, by siostry działały tylko z miłości i by to ona regulowała wszystkie życiowe sprawy. Mawiała: „najlepszym sposobem trafiania do dusz jest miłość”. Wszędzie, gdzie posługują siostry, chciała mieć atmosferę rodzinną, sprzyjającą zdrowemu rozwojowi wszystkich tam przebywających.

Reklama

Czy siostrom w Karwowie udało się stworzyć taki dom? W ostatecznym rozrachunku oceni to Pan Bóg, odpowiadają siostry. Ludzie niekiedy wyrażają wdzięczność, a innym razem ostrą krytykę. Podobne też są postawy mieszkanek. Siostry starają się dać w tym krótkim czasie pobytu jak najwięcej. Małoletnie dziewczęta kierowane są do domu przez ośrodki pomocy społecznej, powiatowe centra pomocy rodzinie, placówki opiekuńczo-wychowawcze, sądy lub trafiają same. Mają zapewnioną całodobową opiekę oraz zaspokojenie niezbędnych potrzeb. Oczekując na urodzenie dziecka, jak i po jego urodzeniu mają zapewnioną pomoc medyczną, psychologiczną, socjalną i duchową. Mogą na miejscu kontynuować przerwaną naukę, opiekując się własnym dzieckiem. Kobiety dorosłe, które ze względów społecznych zostały zmuszone, aby wraz z dziećmi zamieszkać czasowo w domu, zyskują czas oraz możliwości rozwiązania najważniejszych życiowych trudności i problemów.

Właściwe wsparcie doświadczonej placówki i specjalistyczna pomoc pozwala na przeciwdziałanie marginalizacji społecznej, umożliwia tym dziewczętom i kobietom zaakceptowanie i nauczenie się nowych ról życiowych, a tym samym przywraca im wiarę we własne siły i możliwości. Daje szansę na stanie się wartościowym członkiem społeczeństwa. W ciągu ponad 30-letniej działalności przebywało w tym domu wiele matek, urodziły się setki dzieci (ok. 360). Po latach niektóre z nich przyjeżdżają poznać miejsce swego urodzenia. Byłe mieszkanki odwiedzają siostry, bywa że przywożą wsparcie dla innych matek w podobnej sytuacji jak one niegdyś. Na koniec pytanie do sióstr, czy mają jakieś marzenia, czy życzenia. Ich pragnieniem i zarazem życzeniem dla przebywających w karwowskim domu matek z dziećmi jest, by doświadczyły i poznały w swoim życiu prawdziwą miłość, na niej oparły swoje wybory i zbudowały szczęśliwe domy. Bóg jest Miłością. Niech będzie we wszystkim uwielbiony.

Tagi:
dom samotnej matki

Kwiaty Boga

2018-05-30 11:29

Dominika Szymańska
Edycja łódzka 22/2018, str. V

Długo czekały na ten dzień. Dzień, w którym mogą rozkwitnąć, rozbłysnąć, poczuć się piękne i ważne. Dzień Matki. Pod hasłem „Kwiaty i Gwiazdy” obchodziły swoje święto młode mamy w Domu Samotnej Matki w Łodzi

hakase420/fotolia.com

Stygmat samotnej mamy

Spiritus movens przedsięwzięcia jest Małgorzata Kotwica – wolontariuszka w łódzkim DSM. Próbując lepiej poznać spotkane tam kobiety odkryła rzeczywistość dużo bardziej złożoną niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Łatwo ocenić dziewczynę z wózkiem skręcającą do bramy przy Broniewskiego. „Przelotny seks”, „ma za swoje”, „mogła pomyśleć”. Tymczasem, jak mówi s. Magdalena Krawczyk – dyrektorka Domu Samotnej Matki, coraz częściej trafiają tu kobiety, które przeszły przez piekło. Przedwczesna śmierć jednego albo obojga rodziców, przemoc, alkohol, opuszczenie przez najbliższych, molestowanie. „Za każdą matką stoi jej dramatyczna historia. Normalnie, ktoś kto ma szczęśliwe życie, dobrą rodzinę, nie wyląduje tutaj. Często one same też nie chciałyby tutaj trafić, a są zmuszone okolicznościami życia” – opowiada.

Schronienie

U sióstr antonianek otrzymują dom. Są bezpieczne. Dostają czas żeby spojrzeć z dystansu na swoje życie. „Najważniejsze to zbudować relację. Jeśli ktoś zaufa wtedy można pomóc. Znam dziewczynę, która potrzebowała gdzieś roku, żeby się otworzyć. Tak była poraniona, tylu porzuceń doświadczyła: najpierw przez matkę, potem przez zastępczą matkę, potem jeszcze przez partnera. To zależy też od historii życia, od otwartości drugiej osoby” – wyjaśnia s. Magdalena. Jak jednak odbudować życie, które zostało złamane?”Przede wszystkim nic na siłę (...) Mimo, iż jesteśmy siostrami zakonnymi, nie wychodzimy od tego żeby je nawracać. Dziewczyny się czasem zastanawiają czemu ciągle jesteśmy do ich dyspozycji. W imię czego wstanę w nocy kiedy ona dzwoni, bo dziecko ma gorączkę, albo gdy zaczyna rodzić? Jak to się dzieje, że my zawsze jesteśmy? Co nas do tego motywuje? I gdzieś to rodzi w nich takie pytania, że może one też są ważne? Ktoś je ceni? Ktoś jest dla nich? Nie osądza ich? To czasem rodzi jakieś zaufanie. (…) To jest taka Biblia dla nich. To jakie my jesteśmy dla nich” – dodaje.

Terapia pisarska

Kobiety trafiające do DSM dowiadują się co mogą zrobić, żeby zmienić swoją sytuację. „Chodzi też o to by uporządkować przeszłość, trudne doświadczenie życiowe. Żeby to zamknąć, zobaczyć, że to ich nie przekreśla, że to nie jest ich winą, potrzebna jest praca z psychologiem, psychoterapeutą. Chcemy zbudować ich siłę, sprawić by ją dostrzegły. Często to są mężne dziewczyny, które zupełnie tak o sobie nie myślą” – tłumaczy siostra dyrektor. Małgorzata Kotwica stopniowo poznając mieszkanki DSM odkrywała coraz bardziej ich historie. Tak narodził się pomysł na „Kwiaty Boga”. Karolina, Martyna, Joanna, Monika, Sylwia, Julia, Wolna Kobieta, Maya, Malwina, Hagar, Marysia, Natalia, Dziewczynka, Kocimiętka i Karolina dzielą się opowieścią o swoim życiu. Książka powstaje kilka miesięcy. Wymaga nie tylko siedzenia po nocach gdy cały dom jest już uśpiony, ale i konfrontacji ze swoją przeszłością. Czasem, dopiero łzy tych, którzy ją czytają pozwalają zobaczyć, że te historie nie powinny były się wydarzyć.

Mama, czyli odwaga i siła

„Miały trudne życie, ale są piękne. Jest w nich piękno i bogactwo, tylko trzeba to umieć wydobyć, pokazać” – zapewnia s. Magdalena. „ [Nasze mamy] pokazują jaka jest siła macierzyństwa. Siła do zmiany. Pamiętam taką małoletnią matkę: miała 17 lat gdy zaszła w ciążę. Nie radzili sobie z nią w domu dziecka, potrafiła w samych trampkach i bluzie w zimie dotrzeć do Łodzi i nie poddawała się resocjalizacji. Dopiero fakt urodzenia córki zmienił ją. I nawet sędzina na rozprawie zastanawiała się po co to wszystko było. To, że została matką było dla niej lekarstwem. Dzisiaj jest wspaniałą matką. Miłość do dziecka jest wielką siłą. Te mamy wiedzą, czego im zabrakło. Intuicyjnie wiedzą jakiej miłości, czułości potrzeba i chcą dać swojemu dziecku wszystko to, czego zabrakło w ich życiu”.

Odkryć swoje piękno

„Zdarzają się też dziewczyny, które przychodzą bardzo zaniedbane fizycznie. Wspaniale jest obserwować jak gdzieś po 2-3 miesiącach taka dziewczyna zaczyna dbać o siebie, pomaluje sobie paznokcie, zrobi włosy”. Ten wieczór wydobył piękno, czasem ukryte na co dzień dla nich samych. Kwiaty wcześniej złamane, zmagające się z wieloma przeciwnościami losu, mogą zakwitnąć na nowo. To też oderwanie się od codziennych problemów jakie są udziałem każdej mamy: pieluch, karmienia i płaczu. Ten wieczór jest dla nich. Kobiety, które zdecydowały się opowiedzieć światu swoją historię, stały się gwiazdami i wyszły na wybieg razem z Olgą Bończyk, Zofią Czernicką, Dominiką Figurską, Patrycją Hurlak, Magdaleną Michalak i Sylwią Wysocką. Pokazowi mody towarzyszył recital Anny Cymmerman, wernisaż fotografii dr Marii Tymińskiej pod hasłem „Dałaś mi życie mamo! Kochaj mnie”, a także zespół Bogna Band. Wydarzenie objęte zostało honorowym patronatem Agaty Kornhauser-Dudy, a jego ambasadorem została sędzia Anna Maria Wesołowska. Wszystko po to, by miłość samotnych mam i ich odwaga do walki o siebie i o przyszłość swoich dzieci stała się widoczna zarówno dla nich samych i dla innych.

Kupując książkę „Kwiaty Boga” można wesprzeć działalność Domu Samotnej Matki w Łodzi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Krajewski: kiedy zaczynam czytać Pismo święte, ono czyta moje życie

2018-09-22 17:42

xpk / Łódź (KAI)

- Kiedy zaczynam czytać Pismo święte, ono mnie czyta, ono czyta moje życie, a ja zaczynam widzieć świat, tak jak widzi je Bóg. Słowo Boże jest dobre wtedy, gdy ktoś się rodzi i umiera, kiedy ktoś jest zakochany i jest po uszy w grzechu i wyjść nie może, ono jest dobra na każde cierpienie – mówił kardynał Krajewski podczas swojej kardynalskiej Mszy prymicyjnej w łódzkiej katedrze.

Grzegorz Gałązka

W łódzkiej bazylice archikatedralnej św. Stanisława Kostki w trzy miesiące od nominacji kardynalskiej odbyła się Msza święta prymicyjna kardynała Konrada Krajewskiego, który w tej samej katedrze 30 lat temu z rąk abp. Władysława Ziółka przyjął święcenia kapłańskie.

W liturgii obok abp. Grzegorza Rysia i abp. seniora Władysława Ziółka uczestniczyli biskupi pomocniczy bp Ireneusz Pękalski i bp Marek Marczak, kapłani, siostry zakonne i licznie zgromadzeni wierni z całej archidiecezji.

Kardynał, przywołując przypowieści o ziarnie i siewcy z dzisiejszej ewangelii, odniósł się do swojego życia - Doskonale pamiętam, kiedy byłem nieurodzajną glebą, kiedy nie chciałem słuchać tego, co mówi Bóg. Kiedy ono padało, nawet mnie porywało, ale potem piękno tego świata, wszystko co jest związane z moim ciałem, zabierało ten głos, niszczyło, nie było żadnego wzrostu. Ale Jezus mówi, że jest jeszcze diabeł, a papież Franciszek dopowiada – on tańczy najpierw wobec niego, potem wobec kardynałów, metropolitów, arcybiskupów i zabiera wszystko, żeby się nie urodziło, by zniknęło. Ziarnem, które Jezus rzuca nawet wtedy, kiedy nie jesteśmy w stanie tego przyjąć, jest słowo Boże – zaznaczył kardynał.

Kaznodzieja zwrócił uwagę na znaczenie i rolę słowa Bożego w codzienności, w domu, w życiu. - Wszystkie książki, jakie mamy w swojej bibliotece, to jest słowo ludzkie, ale jest jedna księga, która jest słowem Boga. Dlaczego jest gdzieś w biblioteczce, skoro po czytaniu jej mówimy: oto słowo Boże, oto słowo Pańskie? Podnosimy je, okadzamy, uroczyście wnosimy. Gdzie w twoim domu jest Pismo święte? A może warto je wyjąć, by poznać Boga, by dowiedzieć się czego On ode mnie chce? – pytał.

Kardynał podzielił się także swoim doświadczeniem codziennego czytania ewangelii i wielkiego szacunku do słowa Bożego. – Czytam codziennie Pismo święte, ono we mnie wzrasta, ono jest we mnie. Zaczyniajmy i my dzisiaj czytać słowo Boże. Nie patrzmy na innych, na całą archidiecezję, ale na siebie. Wyjmijmy dzisiaj Pismo święte – apelował do zebranych. – Codziennie czytam ewangelię na następny dzień i staram się tą ewangelią żyć. Przypominam sobie ją wieczorem, w południe i przed zaśnięciem. Nieraz nie pamiętam, zapomniałem i wtedy idę i czytam na nowo – dzielił się swoim doświadczeniem kardynał.

Po komunii świętej wszyscy zebrani w katedrze odśpiewali hymn Te Deum Laudamus, dziękując za pierwszego kardynała, który pochodzi z archidiecezji łódzkiej.

Z życzeniami zwrócił się do kardynała prymicjanta arcybiskup łódzki, który przypomniał, że "choć przez swoją posługę kardynalską należysz do kleru rzymskiego, to wiedz, że ta katedra jest nadal twoim domem. To jest dom twojego powołania. Wracaj do tego domu, odkrywaj swoje powołanie, żyj nim, wypełnij je i osiągnij świętość, tego wszyscy ci życzymy" - mówił abp Ryś.

Po zakończonej liturgii w domu biskupim każdy mógł osobiście złożyć życzenia kardynałowi prymicjantowi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

XII Piesza Pielgrzymka Dużą Ścieżką św. Jadwigi

2018-09-23 14:32

ks. Bogdan Giemza

Blisko 200 osób zgromadziło się 22 września przed bazyliką św. Bartłomieja i św. Jadwigi w Trzebnicy, by wziąć udział w 12. Pielgrzymce Dużą Ścieżką św. Jadwigi.

ks. Bogdan Giemza

Uczestnicy przeszli nieco skróconą trasą, obejmującą pięć pamiątkowych monumentów. Każdy z nich przypominał o innej cnocie chrześcijańskiej, którą praktykowała św. Jadwiga Śląska. Były to: Wiara (przy bazylice), Nadzieja (przy ołtarzu polowym), Sprawiedliwość (w Rotundzie Pięciu Stołów), Skromność/Prostota (przy kościele w Lesie Bukowym) oraz Roztropność (przy kościele parafialnym pw. Apostołów Piotra i Pawła).

Przy każdym z pamiątkowych kamieni krótkie rozważania na temat roli danej cnoty przedstawił ks. Jacek Nowak SDS, a pielgrzymi za wstawiennictwem św. Jadwigi prosili Boga o wzrost w tej cnocie. Na zakończenie pątnicy otrzymali pamiątkowe certyfikaty potwierdzające udział w pielgrzymce.

Duża Ścieżka Świętej Jadwigi w Trzebnicy powstała w 2007 roku w związku z 740. rocznicą kanonizacji Świętej Jadwigi. Jest to jedna z dwóch Ścieżek utworzonych ku czci Patronki miasta, mająca charakter dydaktyczny, kontemplacyjny oraz pielgrzymkowo-turystyczny. Trasa Dużej Ścieżki Świętej Jadwigi prowadzi po ważnych miejscach historycznych oraz malowniczych wzgórzach Trzebnicy. Poza walorami historyczno-edukacyjnymi, ścieżka pełni również doskonałą funkcję krajobrazowej trasy turystycznej. Przechodząc ścieżką można zobaczyć siedem miejsc związanych z życiem św. Jadwigi. Na trasie ustawionych zostało siedem kamieni kontemplacyjnych, które ukazują cnoty Świętej.

Na placu przed bazyliką znajduje się pierwszy kamień z napisem „Wiara”, w pobliżu placu pielgrzymkowego drugi – „Nadzieja”, natomiast trzeci - „Miłość-Miłosierdzie” - na jednym z dziedzińców klasztoru sióstr boromeuszek. Następny kamień z napisem: „Sprawiedliwość” znajduje się przy średniowiecznej Rotundzie Pięciu Stołów. Piąty kamień – „Skromność-Prostota” - umieszczono przy kościółku Leśnym pw. Czternastu Świętych Wspomożycieli. Szósty kamień na ścieżce z napisem: „Męstwo” znajduje się na wzgórzu przy kapliczce Świętej Jadwigi. Ostatni z kamieni z napisem: „Roztropność" umieszczono przy kościele pw. Świętych Piotra i Pawła.

Warto wiedzieć, że Ścieżka Dydaktyczna świętej Jadwigi Śląskiej Ścieżka znajduje się także we Wleniu k. Jeleniej Góry. Powstała ona z inicjatywy grona pedagogicznego Zespołu Szkół im. św. Jadwigi Śląskiej. Jej otwarcie nastąpiło 1-go października 2006 roku. Trasa oznaczona jest 6 piaskowcowymi kamieniami ułożonymi wzdłuż drogi. Na owych kamieniach znajdują się tablice przypominające o żywocie św. Jadwigi. Ścieżka liczy ok. 2 km.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem