Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Żydzi dziękowali i płakali

2017-05-18 10:53

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 21/2017, str. 1, 6-7

TD

Z Marcinem Florkiem, pracownikiem Muzeum Ziemi Miechowskiej, o mniej i bardziej znanych przypadkach pomocy Żydom podczas II wojny światowej na ziemi miechowskiej rozmawia Agnieszka Dziarmaga

AGNIESZKA DZIARMAGA: – Problematyka pomocy ludności żydowskiej podczas niemieckiej okupacji na terenie powiatu miechowskiego z l. 1919-1939 dopiero w ostatnich latach zaczyna być gruntownie badana. Jak liczna była ludność żydowska w okresie poprzedzającym Holokaust?

MARCIN FLOREK: – Na terenie rolniczego powiatu miechowskiego w okresie międzywojennym Żydzi stanowili 5,6% ogółu mieszkańców. Ludność ta skupiona była głównie w ośrodkach miejskich. Dla przykładu, podczas spisu ludności w 1921 r. Miechów zamieszkiwało 2707 Żydów i stanowiło to nieco ponad 40% mieszkańców miasta, natomiast ukształtowana pod koniec XIX wieku miechowska gmina żydowska, w skład której wchodzili Żydzi z Charsznicy i Tczycy, w 1929 r. liczyła 3500 Żydów. Relacje między Polakami a Żydami układały się, jeżeli nie neutralnie, to przynajmniej pozbawione były większych napięć. W pozytywnym świetle przedstawił te stosunki Julian Piwowarski, przedwojenny burmistrz Miechowa: „Współżycie z ludnością tak miast, jak i wsi było dobre, spokojne. Kupcy żydowscy prowadzili też handel płodami rolnymi, tak z obszarnikami, jak i drobnymi rolnikami, a także prowadzili eksport zagranicę (...)”.

– Jak wyglądała sytuacja w pierwszych latach wojny?

– Dawny powiat miechowski, powiększony o wschodnią część powiatu olkuskiego i południową część powiatu pińczowskiego, wszedł w skład dystryktu krakowskiego. W większych miastach już od wiosny 1941 r. rozpoczęto tworzenie gett, w Miechowie – 10 lutego 1942 r. W ogromnej ciasnocie stłoczeni zostali nie tylko Żydzi miechowscy, lecz także ci, którzy mieszkali na wsiach i w małych osadach, np. z Książa Wielkiego. Za udzielanie pomocy ludności żydowskiej groził najwyższy wymiar kary – śmierć. Akcję masowej zagadały Żydów w Miechowskiem rozpoczęto w czerwcu 1942 r. wysiedleniem blisko 1400 Żydów ze Słomnik. W Słomnikach zgromadzono Żydów z m.in. Działoszyc, Miechowa i Wolbromia. W listopadzie 1942 r. przystąpiono do drugiego etapu zagłady – definitywnej likwidacji miechowskiego getta. Część Żydów deportowano do Bełżca 7 i 8 listopada, następna wywózka miała miejsce 18 listopada. 19 listopada rozstrzelano kilkaset osób w lesie Chodówki pod Miechowem. Mordowano Żydów na miechowskim kirkucie. Szacuje się, że z powiatu miechowskiego wywieziono po tzw. akcji wysiedleńczej nie mniej niż 19 000 ludzi, w tym prawie 13 000 deportowano do obozu zagłady w Bełżcu, a co najmniej 3 000 zamordowano. 8 listopada 1942 r. Alfons Kalpers wydał zarządzenie o całkowitym usunięciu Żydów z powiatu miechowskiego.

– Jakie postawy i emocje wzbudzała ta zaplanowana i prowadzona w sposób systematyczny przez niemieckiego okupanta zagłada ludności żydowskiej?

– Część Polaków współczuła Żydom. Ogół Polaków, z różnych względów (eksterminacja, terror, bieda, izolacja Żydów, itp.) biernie przyglądał się eksterminacji. Nieliczni, stanowiący zupełny margines (na ogół zdemoralizowane jednostki) brali udział w szabrowaniu resztek mienia żydowskiego czy denuncjowali ukrywające się osoby.
Wieś stwarzała większe możliwości przetrwania. Znamy wiele przypadków takiej pomocy polskich sąsiadów; niektórzy chłopi przypłacili ten czyn miłosierdzia życiem.

– A najbardziej reprezentatywne przykłady?

– Głośną stała się pomoc udzielona Żydom przez polskie rodziny z Wierzbicy i Wolicy. Bronisław Kucharski, który przeżył zagładę swojej rodziny w Wierzbicy w styczniu 1943 r., opowiadał, jak jej członkowie pomagali co najmniej od lata 1942 r. żydowskiej rodzinie Wandersmanów, która ukrywała się w okolicznych lasach. W tę pomoc zaangażowany był wówczas 12-letni Bronisław, który nosił im żywność do kryjówki. Mord dokonany przez ekspedycję karną 29 stycznia 1943 r. w Wierzbicy i Wolicy na rodzinach Gądków, Książków, Nowaków i Kucharskich pochłonął 15 istnień ludzkich za to, że udzielili schronienia Żydom. Żadna z rodzin nie znalazła się na honorowej liście Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.

– Do najbardziej znanych egzekucji na Polakach za ukrywanie Żydów należy w rejonie miechowskim bodaj mord na rodzinie Baranków z Siedlisk pod Miechowem?

– 15 marca 1943 r. w Siedliskach bestialsko zostali zamordowani członkowie rodziny Baranków: 44-letni Wincenty i jego o 9 lat młodsza żona Łucja oraz dwaj synowie: 13-letni Henryk i 9-letni Tadeusz. Żydzi przechowywani u Baranków zostali zastrzeleni obok studni na podwórku. Katarzyna Kopeć, macocha Wincentego Baranka, podczas rewizji domu ukryła się za piecem i przeżyła egzekucję. Niemcy pod groźbą pacyfikacji wsi nakazali w ciągu 24 godzin doprowadzić Katarzynę Kopeć na posterunek w Miechowie. Została dowieziona na posterunek policji, gdzie poniosła śmierć. Przyjmuje się, że Żydzi zostali skierowani do Baranków przez Bronisława Falenckiego, pracownika miechowskiego sądu, który wręczył im fałszywe dokumenty i szukał dla nich kryjówki. Był on jednym z członków komórki legalizacyjnej Armii Krajowej, wyrabiającej „papiery osobiste”. Odbywało się to we współpracy z proboszczem miechowskim ks. Janem Widłakiem, który nie tylko wiedział o wszystkich tych działaniach, lecz także czynnie w nich uczestniczył. Od 1942 r. ukrywał u siebie żydowskie małżeństwo Walterów z Wielunia, przywiezione do Miechowa przez bp. Szczepana Sobalkowskiego z Kielc, który przechowywał ich w swoim mieszkaniu, gdzie udzielił im sakramentu chrztu.
Członkowie rodziny Baranków: Wincenty, Łucja, Henryk, Tadeusz i Katarzyna zostali w 2012 r. uhonorowani tytułem Sprawiedliwi wśród Narodów Świata. Co roku, w okolicach 15 marca, organizowane są również w Miechowie uroczystości upamiętniające ich tragiczną śmierć.

– Czy te przykłady wyczerpują listę pomocy niesionej Żydom przez ludność polską okolic Miechowa?

– Jest jeszcze wiele innych historii i dramatów. W Posądzy (gm. Koniusza) 22 czerwca 1943 r. zamordowano 7 osób podejrzanych o ukrywanie Żydów. 18 lutego 1943 r. w Wierzbnie za zorganizowanie przytułku dla Żydów poniosło śmierć trzech innych Polaków. W marcu 1943 r. rozstrzelano w Miechowie część rodziny Michalskich ze Słomnik. Zamordowano również małżeństwo Chybowskich z Rzędowic (gm. Książ Wielki). W kwietniu 1944 r. Niemcy zastrzelili Józefa Wydmańskiego z Krępy, w Giebułtowie (gm. Książ Wielki) za to samo „wykroczenie” zgładzono Stanisławę Konieczną wraz z córką Natalią. Wśród ratujących Żydów na ziemi miechowskiej jest dosyć liczna grupa tych, którzy przeżyli wojnę i po wielu latach zostali uhonorowani tytułem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. W tym gronie znalazła się m.in.: Józefa Genderka-Moskowczanka, mieszkanka Miechowa, która od listopada 1942 r. opiekowała się małą Chaną Apelsztajn. Teresa Prekerowa, badająca pochodzenie i działalność zawodową ludzi ratujących Żydów, na podstawie analizy 900 teczek w Yad Vashem ustaliła, że wśród 2000 osób zaangażowanych w pomoc, około 50% to przedwojenni przyjaciele, sąsiedzi, niejednokrotnie będący w bliskich relacjach. Przykładem jest historia przyjaźni Aleksandra Hebdowskiego, rolnika z Nasiechowic i Jecheskiela Wajnreba. Mniej znane są przykłady ratowania Żydów przez ludność Wysocic, gdzie mieszkały rodziny Szyncelów oraz Janczarskich. W okolicach Pieczonóg i Gruszowa rodzina Celuchów zaproponowała schronienie Figowiczom, zaprzyjaźnionym Żydom z pobliskiego Nadzowa.

– Zawsze za taką decyzją stał ogromnie trudny wybór…

– Zimą 1943 r. w progu miechowskiego domu Karola Naziemca stanęło trzech braci Czajkowskich, Żydów. Poprosili o ratunek. Ogromne musiały być dylematy ojca siedmiorga dzieci, z jednej strony mającego świadomość konsekwencji, z drugiej zaś wrażliwego na cudze nieszczęścia. Wkrótce z prośbą o pomoc zwróciło się jeszcze dwóch innych Żydów, braci Kajzerów. Zostali oni ukryci w podziemnych bunkrach, które razem z gospodarzem wykopali. Bunkry połączone były tunelem, prowadzącym do studni na podwórku. Do schronu wchodziło się specjalnym wejściem, w chlewie pod żłobem. Schron wyposażony był w piecyk, miał wentylację i światło. Wieczorem, po zaśnięciu dzieci, ukrywający się przychodzili na kolację. W grudniu 1944 r., przed świętami Bożego Narodzenia, do mieszkania Naziemca wpadli żandarmi niemieccy i dokonali rewizji. Niczego podejrzanego jednak nie znaleźli. Zimą 1945 r. Czajkowscy i Kajzerowie opuścili kryjówkę Naziemca. „Żydzi przyszli do mnie zimą i płakali – wspominał Karol Naziemiec – odchodzili zimą i też płakali. Tyle, że ze szczęścia. Chcieli mi potem zapisać to, co mieli tu, w Miechowie; szóstą część kamienicy. Nie przyjąłem. Przyjmowałem to, co mi dawali na swoje utrzymanie. To mogłem przyjąć”. Po wojnie wyjechali oni z Polski do Ameryki Południowej, Izraela oraz do RFN. Powrócił również z robót w Niemczech najstarszy syn Naziemca, Zygmunt. Ta skromna i cicha rodzina, nieszukająca bogactw ani nagród zasłużyła na tytuł Sprawiedliwych. Wypada mieć nadzieję, że zostanie nim uhonorowana.

Tagi:
wywiad

Senator Jackowski: Jestem wstrząśnięty słowami posłanki PiS o aborcji

2018-04-25 07:00

ARTUR STELMASIAK: - Koleżanka z Pana klubu parlamentarnego Joanna Lichocka zaatakowała obywatelski projekt ustawy Zatrzymaj Aborcję i jego przedstawicielkę Kaję Godek z Fundacji Życie i Rodzina.

Artur Stelmasiak

Dr Jan Maria Jackowski, senator klubu PiS: - Ta wypowiedź poseł Joanny Lichockiej mną wstrząsnęła, bo ona nawet nie odnosiła się do materii proponowanej ustawy i zostały użyte w niej sformułowania, które są niedopuszczalne. Wnioski płynące ze słów pani poseł są jasne: eugeniczne ludobójstwo jest lepszym sposobem na rozwiązywanie problemów, niż dbałość o prawa człowieka, każdego człowieka.

- Przypomnę kilka użytych sformułowań, których użyła poseł Joanna Lichocka podczas swojego weekendowego wystąpienia, bo w mediach społecznościowych pochwaliła się zapisem całej swojej wypowiedzi na portalu www.bochnianin.pl. Stwierdziła, że "obecna ustawa bardzo dobrze chroni życie" i mówiła, że Zatrzymaj Aborcję jest skazywaniem kobiet na "donoszenie ciąży potworkowatej". Zadeklarowała, że obywatelski projekt jest nieludzki i nie będzie za nim głosować. Czy nie jest to język skrajnej lewicy i czarnych protestów?

- Dlatego kierownictwo PiS powinno stanowczo zareagować, bo takie wypowiedzi posła tej partii powodują, że wśród ludzi wierzących i innych wrażliwych na sprawy ochrony życia, rządzące ugrupowanie staje się niewiarygodne. Przecież mamy większość w obu izbach parlamentu i możemy projekt Zatrzymaj Aborcję przegłosować, a prezydent Andrzej Duda deklarował dla niego poparcie i obiecał, że tę ustawę podpisze.

- Od pewnego czasu obserwuję jednak dystansowanie się niektórych polityków PiS wobec tej ustawy, ale teraz posłanka tego ugrupowania przeprowadziła totalny atak. Czy to nowa strategia PiS?

- Mam nadzieję, że nie. Przypomnę że czołowi politycy PiS oraz sam prezes Jarosław Kaczyński mówili, że przesłanka eugeniczna jest absolutnie do wyeliminowania z polskiego prawa.

- Teraz działacze pro-life przynieśli do sejmu prawie milion podpisów popierających deklarację szefa rządzącej partii, ale nie widzę zachwytu wśród polityków PiS.

- Tak. Ta ustawa jest dokładnie taka, o jakiej mówił prezes Jarosław Kaczyński. I dlatego nie dziwię się, że wyborcy oraz osoby, które popierają życie czują się zniecierpliwione, a nawet oszukane przez Prawo i Sprawiedliwość. Nie dziwię się też, że w obecnej sytuacji poparcie dla partii rządzącej spada. Jestem wręcz zaskoczony, że nie ma reakcji kierownictwa PiS na wypowiedzi posła tej partii. Te słowa powodują słuszne oburzenie katolików, którzy są elektoratem PiS i wynieśli tę partię do władzy.

- A czy słowa posłanki Lichockiej nie są znakiem tego, że PiS skręca na lewo?

- Nie chcę się wypowiadać w tej kwestii. Powiem tylko tyle, że część zawiedzionych wyborców utwierdza się w przekonaniu, że PiS nie doprowadzi do poprawy ochrony życia w Polsce, a jeżeli ono nastąpi to tylko w wyniku Trybunału Konstytucyjnego, a nie głosowań w Sejmie.

- Ale przecież Kaja Godek w 2013 roku reprezentowała w Sejmie taki sam projekt zakazu aborcji eugenicznej. Wówczas posłowie PiS jej słowa skwitowali owacją na stojąco. Co się od tego czasu zmieniło w polityce Prawa i Sprawiedliwości?

- Niestety to zestawienie pokazuje, że jest tendencja w partii rządzącej, by instrumentalnie posługiwać się elektoratem konserwatywnym. I dlatego kierownictwo PiS powinno się zastanowić dlaczego spada poparcie dla obozu dobrej zmiany.

- Wcześniej pani marszałek Renata Mazurek z PiS arogancko wypowiadała się o Kai Godek. Teraz inna ważna posłanka partii rządzącej przeprowadza frontalny atak na ustawę popartą przez wszystkich polskich biskupów. Czy mówienie, że ta ustawa jest "nieludzka" nie jest pośrednim atakiem na nauczanie Kościoła?

- Te coraz częstsze ataki są dla mnie bardzo bolesne, bo przecież pani Kaja Godek była niegdyś bardzo szanowana w szeregach PiS.

- Tuż przed wyborami w 2015 roku PiS jednogłośnie poparł dużo lepszą ustawę o całkowitym zakazie aborcji. Kilka tygodni później wygrał wybory, a Polacy dali im samodzielną większość.

- Z tego przykładu władze PiS powinny wyciągnąć odpowiednią lekcję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Sanktuaria św. Wojciecha w Polsce

2018-04-24 12:30

Andrzej Datko / Warszawa (KAI)

W sobotę i niedzielę odbędą się w Gnieźnie doroczne uroczystości odpustowe ku czci św. Wojciecha - głównego patrona Polski i archidiecezji gnieźnieńskiej. W tym roku będą one połączone z zakończeniem jubileuszu 600-lecia prymasostwa w Polsce. Publikujemy wykaz sanktuariów św. Wojciecha w Polsce.

pl.wikipedia.org

Sanktuarium (miejsce święte, ośrodek pielgrzymkowy), to miejsce szczególnej czci religijnej, gdzie obiektem kultu są relikwie świętych, wizerunki (obrazy, figury) Pana Jezusa, Matki Boskiej i świętych. Sanktuaria powstawały spontanicznie na mocy doświadczenia religijnego wiernych, uznawane przez władzę duchowną na podstawie starożytności kultu oraz doznawanych tam łask i cudów. Zgodnie z normami Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1983 r. biskupi ordynariusze mogą wydawać dekrety erygujące kanonicznie sanktuaria powołując do istnienia nowe, lub potwierdzając już istniejący trwały kult.

Oto wykaz sanktuariów św. Wojciecha w Polsce:

Gniezno, ul. Prymasa Jana Łaskiego 9 (Wzgórze Lecha), bazylika archikatedralna pw. Wniebowzięcia NMP i św. Wojciecha (pierwszy świątynia – rotunda przedromańska powstała przed 992 r., budowa obecnego kościoła gotyckiego od 1342 do pocz. XVI w., parafia zał. w 1960 r. Świątynia jest narodowym sanktuarium kultu św. Wojciecha.

Kalendarium najważniejszych wydarzeń związanych z relikwiami św. Wojciecha w Gnieźnie:

997 r. - ciało św. Wojciecha wykupione przez Bolesława Chrobrego z rąk Prusów zostaje złożone w kościele w Gnieźnie, głowę świętego przywieziono osobno; 1000 r. - Zjazd Gnieźnieński, Chrobry ofiarowuje Ottonowi III relikwię ramienia św. Wojciecha; 1039 r. - najazd Brzetysława, Czesi łupią katedrę i zabierają do Pragi relikwie św. Wojciecha; 1127 r. - odnalezienie relikwii głowy św. Wojciecha a następnie innych części relikwii, prawdopodobnie ukrytych przed Czechami w 1039 r.; 1627 r. - pierwsza wzmianka źródłowa o badaniu relikwii św. Wojciecha; 1738 r. - protokół zawartości trumny relikwiarzowej stwierdza istnienie: kości biodrowej, kości ręki, zbacznej części kości, małej części kości, prochu w urnie, prochu poza urną; 1810, 1855, 1897, 1959 r. - badania autentyczności relikwii (w 1855 r. wydzielono części relikwii dla katedry w Ostrzychomiu; 1897 r. - abp Florian Stablewski uszeregował relikwie w 5 pozycjach: kość udowa prawa, piszczel lewa, nasada prawej piszczeli, kość łokciowa prawa, prochy z kości; 1959 r. - kard. Stefan Wyszyński stwierdziwszy nienaruszalność pieczęci polecił nie otwierać relikwiarza); 1923 r. - relikwia głowy wraz z relikwiarzem została skradziona i nigdy jej nie odzyskano; 1928 r. - kard. August Hlond uzyskawszy zgodę Piusa XI sprowadza z Rzymu relikwię przedramienia znajdującą się w kościele św. Bartłomieja na Wyspie Tybrowej, gdzie umieścił ją cesarz Otton III; 1986 r. - w nocy z 19/20 marca relikwiarz trumienny został sprofanowany przez grabieżców, którzy zniszczyli części relikwiarza, m.in. głowę i ręce świętego, pastorał, anioły na wieku i skrzyni, prace nad rekonstrukcją relikwiarza trwały do marca 1989 r.; relikwie św. Wojciecha spoczywają w srebrnym relikwiarzu trumiennym, relikwia przedramienia w srebrnym relikwiarzu w kształcie ręki ufundowanym przez kard. Stefana Wyszyńskiego.

Białystok, ul. Warszawska 6a (archidiecezja białostocka), parafia i kościół św. Wojciecha, relikwie św. Wojciecha wprowadzone w 1997 r., diecezjalne sanktuarium ustanowione dekretem Prymasa Polski w 1997 r.,

Bieliny (diecezja sandomierska), parafia i kościół św. Wojciecha, relikwie św. Wojciecha wprowadzone w 1998 r., diecezjalne sanktuarium ustanowione dekretem biskupa sandomierskiego w 1997 r. Wg tradycji w Bielinach w 997 r. zatrzymał się św. Wojciech w drodze z Czech do Polski.

Cieszęcin (diecezja kaliska), parafia i kościół św. Wojciecha, relikwie św. Wojciecha wprowadzone w 1995 r., w ołtarzu głównym kultowy obraz św. Wojciecha z ok. 1790 r., diecezjalne sanktuarium ustanowione dekretem biskupa kaliskiego w 1998 r.; wg tradycji ustnej w Cieszęcinie ewangelizował św. Wojciech, gdzie zatrzymał się w trakcie podróży do Prus.

Gdańsk-Święty Wojciech, Trakt św. Wojciecha 440 (archidiecezja gdańska), parafia i kościół św. Wojciecha, relikwie św. Wojciecha wprowadzone w 1994 r., w ołtarzu kultowy obraz św. Wojciecha z pocz. XVIII w., diecezjalne sanktuarium ustanowione dekretem arcybiskupa gdańskiego w 1997 r. nosi tytuł Milenijne Sanktuarium Chrzciciela Gdańska; wg tradycji św. Wojciech w drodze do Prus zatrzymał się w Gdańsku, gdzie nauczał i chrzcił miejscowych pogan.

Gorzędziej (diecezja pelplińska), parafia i kościół św. Wojciecha, relikwie św. Wojciecha wprowadzone w 1995 r., w ołtarzu głównym kultowy obraz św. Wojciecha z XVII w., diecezjalne sanktuarium ustanowione dekretem biskupa pelplińskiego w 1995 r.; wg niektórych przekazów zatrzymał się tu w 997 r. św. Wojciech podczas podróży misyjnej do Prus

Święty Gaj (diecezja elbląska), kościół filialny św. Wojciecha, sanktuarium ustanowione dekretem Prymasa Polski w 1986 r., relikwie św. Wojciecha wprowadzone w 1986 r., przy ołtarzu kultowy obraz św. Wojciecha; Święty Gaj wskazany jest jako najbardziej prawdopodobne miejsce męczeńskiej śmierci św. Wojciecha. Na skraju wsi w miejscu symbolizującym miejsce męczeńskiej śmierci św. Wojciecha znajduje się ołtarz polowy otoczony Drogą Krzyżową, tablice na poszczególnych stacjach przedstawiają swobodne interpretacje scen z kwater Drzwi Gnieźnieńskich obrazujących życie i śmierć św. Wojciecha. Odprawiane są tam msze św. dla pielgrzymów.

Należy dodać, że we wszystkich diecezjach w Polsce znajduje się 234 parafii, kościołów pomocniczych i filialnych i kaplic pw. św. Wojciecha.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Fundacja Mamy i Taty organizuje protest w obronie Alfiego Evansa

2018-04-25 11:25

lk / Warszawa (KAI)

Fundacja Mamy i Taty organizuje trzydniowy wieczorny protest w obronie 2-letniego Alfiego Evansa, chłopczyka z poważnym uszkodzeniem mózgu, którego odłączono od aparatury wspomagającej oddychanie. Protest odbędzie się pod ambasadą Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej w Warszawie. Protest będzie miał charakter pokojowy, a jego organizatorzy chcą pokazać, że rodzice mają prawo do walki o życie swojego dziecka. - Warto dać sygnał, że w Polsce solidaryzujemy się z rodzicami Alfiego - powiedział KAI Marek Grabowski z Fundacji Mamy i Taty.

Alfie Evans/Facebook

"Protest ma charakter spontaniczny, powstał po moich rozmowach ze znajomymi. Wszystkich nas poruszyła sprawa tego małego chłopca. Pomyśleliśmy, jak sami byśmy zareagowali jako rodzice, gdyby spotkała nas taka sytuacja. Nie możemy pojechać do Wielkiej Brytanii, ale uznaliśmy, że warto dać sygnał, że w Polsce solidaryzujemy się z rodzicami Alfiego, a najlepszy miejscem do wyrażenia tego będzie ambasada Wielkiej Brytanii" - powiedział KAI Marek Grabowski, prezes Fundacji Mamy i Taty.

Fundacja apeluje, by przybyć na protest prywatnie, bez barw partyjnych, a nawet przynależności do organizacji pozarządowych. Odbywać się on będzie codziennie od środy do piątku od godz. 22.00 do godz. 1.00 w nocy pod ambasadą Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej przy ul. Kawalerii 12 w Warszawie.

"Okaż swoją solidarność z Alfie Evansem. Małym chłopcem, któremu brytyjski sąd odebrał nadzieję na życie. W pogotowiu czekają włoskie medyczne służby ratunkowe gotowe przetransportować chłopca do szpitala Dzieciątka Jezus w Watykanie. Przyjdź i zapal świeczkę lub znicz. Bez barw partii i organizacji pozarządowych. Alfie Evans - jesteśmy z Tobą wbrew nieludzkiemu prawu! Alfie has a right to live" - apelują na Facebooku organizatorzy protestu.

Protest ma charakter pokojowy, nie są przewidziane żadne wystąpienia. Organizatorzy rozważają jedynie skierowanie na ręce urzędników ambasady symbolicznego listu, w którym wyrażają swoje poparcie dla rodziców Alfiego Evansa i dla samego chłopca. - Chcemy, aby po naszym proteście pozostał ślad w postaci odnotowania go w notatce służbowej przesyłanej do kraju, tak aby ambsasada nie mogła przejść wobec tego faktu obojętnie - dodał Marek Grabowski.

"Chcemy wskazać, że rodzice mają prawo do walki o życie swojego dziecka, zwłaszcza w sytuacji, gdy inne placówki medyczne oferowałyby pomoc. Uważamy, że jest to wyjątkową niesprawiedliwością, czy wręcz podłością, aby tego im zabraniać" - podkreślił prezes Fundacji Mamy i Taty.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem