Reklama

Jan Paweł II największy z Polaków

2017-05-17 09:43

Agnieszka Porzezińska
Niedziela Ogólnopolska 21/2017, str. 18-19

TV.Niedziela.pl

Gdyby św. Jan Paweł II żył, 18 maja obchodziłby swoje dziewięćdziesiąte siódme urodziny. Jego wpływ na nas pozostaje wielki i błogosławiony. Papież Polak głosił Ewangelię z nową mocą, będąc we wszystkim wierny nauczaniu Jezusa

Gdy wspominam postać św. Jana Pawła II, to najpierw staje mi przed oczami jego wielka miłość do nas, jego rodaków, i do Polski.

Bardzo nas kochał

Ta miłość wręcz przynaglała naszego Papieża do pielgrzymek do Polski. Także w Rzymie cieszyliśmy się szczególną troską. W „polskich” audiencjach, organizowanych czasem co kilka dni w Watykanie, uczestniczyły w sumie setki tysięcy osób. Gdziekolwiek Jan Paweł II rozmawiał z rodakami – w Polsce, w Rzymie czy w czasie spotkań z Polonią rozsianą po całym świecie – wszędzie okazywał swoją radość i wzruszenie. Przytulał, znajdował słowa otuchy, patrzył z czułością i troską. W czasie stanu wojennego organizował międzynarodową pomoc dla Polski. Gdy była taka potrzeba, to – jak mądrze kochający ojciec – przestrzegał nas przed naszymi słabościami. Mobilizował do nawrócenia i wierności Chrystusowi. Mówił z bólem o tym, co go w jego Ojczyźnie i w postawach Polaków niepokoiło czy wręcz bolało. Odnosił się do nas jak zatroskany i współcierpiący przyjaciel, a nie jak chłodny, zewnętrzny obserwator. Nie próbował nawet ukrywać swojej wielkiej miłości do Ojczyzny. W czasie czwartej pielgrzymki wręcz wykrzyczał swój niepokój o los Polski: „Może dlatego mówię tak, jak mówię, ponieważ to jest moja matka, ta ziemia! To jest moja matka, ta Ojczyzna! To są moi bracia i siostry! I zrozumcie, wy wszyscy, którzy lekkomyślnie podchodzicie do tych spraw, zrozumcie, że te sprawy nie mogą mnie nie obchodzić, nie mogą mnie nie boleć! Was też powinny boleć!” (Kielce, 3 czerwca 1991 r.). Te słowa zawsze mnie wzruszają. Cała postawa św. Jana Pawła II w odniesieniu do rodaków i Ojczyzny świadczyła o tym, że w każdej chwili gotowy był oddać życie w obronie swojego ukochanego Narodu.

Boży prorok

Św. Jan Paweł II patrzył na ludzi i na świat w świetle Ewangelii. Był mistykiem, a jednocześnie wielkim realistą. Potrafił w sposób przenikliwy odczytywać znaki czasu i patrzeć w głąb rzeczywistości. To on z proroczą trafnością powiedział, że to, co się dzieje w coraz bardziej zlaicyzowanej i ateistycznej Europie, prowadzi do cywilizacji śmierci. To Papież Polak w radykalny sposób uświadamiał nam fakt, że naród, który zabija własne dzieci, nie ma przyszłości, i że „nie ma solidarności bez miłości” (Sopot, 5 czerwca1999 r.). To on wyjaśniał, że demokracja bez wartości wcześniej czy później stanie się jawnym czy zakamuflowanym totalitaryzmem.

Reklama

Uczył wolności

Gdy odzyskiwaliśmy wolność zewnętrzną, św. Jan Paweł II uczył nas wolności wewnętrznej. Wiedział, że gdy wyjdziemy z jednej niewoli, tej politycznej, grozi nam popadnięcie w niewolę dużo bardziej niebezpieczną, którą jest niewola zła, grzechu, uzależnień, nowych, nieludzkich ideologii, które kpią sobie z człowieka, z jego podobieństwa do Boga i z jego powołania do świętości. Wyjaśniał z mocą, że warunkiem życia w wolności jest respektowanie Bożych przykazań. Wszystkich przykazań! Ludziom młodym tłumaczył, że każdy z nas „znajduje w życiu jakieś swoje «Westerplatte». Jakiś wymiar zadań, które musi podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można «zdezerterować»” (Westerplatte, 12 czerwca 1987 r.). Przypominał, że „trzeba umieć używać swojej wolności, wybierając to, co jest dobrem prawdziwym. Nie dajcie się zniewolić, nie dajcie się skusić pseudowartościami, półprawdami, urokiem miraży, od których później będziecie się odwracać z rozczarowaniem, poranieni, a może nawet ze złamanym życiem” (Poznań, 3 czerwca 1997 r.).

Bronił małżeństwa, rodziny i życia

Jan Paweł II słusznie nazywany jest papieżem rodziny. On ciągle przypominał nam, że los poszczególnych ludzi i całej ludzkości zależy od tego, co dzieje się z małżeństwami i rodzinami. To dlatego Ewangelia małżeństwa i rodziny była w centrum jego nauczania. To dlatego do małżonków i rodziców apelował o wierność sakramentalnej przysiędze miłości: „Wołam do was, bracia i siostry, byście rozpalali na nowo Boży charyzmat małżonków i rodziców, jaki jest w was przez sakrament małżeństwa. Tylko w oparciu o łaskę tego sakramentu możliwe jest pełne przebaczenie, pojednanie i podjęcie na nowo wspólnej drogi. Przez nią odnawia się i ożywia ludzka miłość oraz tożsamość i prawdziwość ludzkich przyrzeczeń. (...) Trzeba najpierw zmienić stosunek do dziecka poczętego. Nawet jeśli pojawiło się ono nieoczekiwanie, (...) nigdy nie jest intruzem ani agresorem. Jest ludzką osobą, zatem ma prawo do tego, aby rodzice nie skąpili mu daru z samych siebie, choćby wymagało to od nich szczególnego poświęcenia. Świat zmieniłby się w koszmar, gdyby małżonkowie znajdujący się w trudnościach materialnych widzieli w swoim poczętym dziecku tylko ciężar i zagrożenie dla swojej stabilizacji; gdyby z kolei małżonkowie dobrze sytuowani widzieli w dziecku niepotrzebny a kosztowny dodatek życiowy. Znaczyłoby to bowiem, że miłość już się nie liczy w ludzkim życiu” (Kielce, 3 czerwca 1991 r.).

Papież Polak przypominał nam, że trud rodzicielstwa nierozerwalnie wiąże się z trudem wychowania: „Drodzy rodzice, dobrze wiecie, że nie jest łatwo w dzisiejszych czasach stworzyć chrześcijańskie warunki, potrzebne do wychowania dzieci. Musicie czynić wszystko, aby Bóg był obecny i czczony w waszych rodzinach. (...) Niech waszym największym pragnieniem będzie wychowanie młodego pokolenia w łączności z Chrystusem i Kościołem. Tylko w ten sposób dochowacie wierności waszemu powołaniu rodzicielskiemu i potrzebom duchowym waszych dzieci” (Łowicz, 14 czerwca 1999 r.).

Przyjaciel młodzieży

Szczególnie na sercu leżał Janowi Pawłowi II los młodzieży. Dla ludzi młodych miał dużo czasu i czułości. Z tej papieskiej troski o młode pokolenie zrodziły się Światowe Dni Młodzieży, które były oczkiem w głowie w piotrowej posłudze Papieża Polaka. Jego spotkania z młodymi były długie i serdeczne. Chciał im dać miłość i mądrość, zwłaszcza tym, którzy nie doświadczali jej w domu rodzinnym: „Tak bardzo bym chciał, abyście wszyscy mieli w waszych domach atmosferę prawdziwej miłości. Bóg dał wam rodziców i za ten wielki dar winniście Panu Bogu często dziękować. Szanujcie i kochajcie waszych rodziców. Oni was zrodzili i wychowują. Rodzice są dla was najbliższymi przyjaciółmi, u których winniście szukać pomocy i rady w waszych życiowych problemach. W tej chwili myślę z bólem i wielką troską o tych waszych rówieśnikach, którzy nie mają domu rodzinnego i pozbawieni są miłości i ciepła rodziców. Powiedzcie im, że Papież o nich pamięta w swoich modlitwach i bardzo ich kocha. (...) Pan Jezus chce wam pomóc. Chce być dla was podporą i umacniać w młodzieńczej walce o zdobywanie takich cnót, jak: wiara, miłość, uczciwość, szlachetność, czystość i wielkoduszność. Gdy będzie wam trudno, gdy będziecie w życiu przeżywać jakieś niepowodzenie czy zawód, niech myśl wasza biegnie ku Chrystusowi, który was miłuje i który pomaga przetrwać każdą trudność” (Łowicz, 14 czerwca 1999 r.). Młodzi czuli tę szczególną miłość Papieża i dlatego ze wzruszającym entuzjazmem reagowali na jego obecność i jego słowa. Pod koniec pontyfikatu to oni przychodzili do niego, gdy on nie miał już sił przychodzić do nich.

Podziwiał i wspierał kobiety

Św. Jan Paweł II był wielkim i stanowczym obrońcą kobiet. O ich geniuszu mówił często i z radością. W Liście apostolskim „Mulieris dignitatem” dziękował „za «tajemnicę kobiety» i za każdą kobietę – za to, co stanowi odwieczną miarę jej godności kobiecej, za «wielkie dzieła Boże», jakie w niej i przez nią dokonały się w historii ludzkości. W rzeczy samej, czyż nie w niej i przez nią spełniło się największe wydarzenie w historii człowieka na ziemi: Bóg sam stał się człowiekiem? Kościół dziękuje więc za wszystkie kobiety i za każdą z osobna: za matki, siostry, żony; za kobiety poświęcone Bogu w dziewictwie, za te, które oddają się posłudze tylu ludziom czekającym na bezinteresowną miłość drugich; za te, które czuwają nad człowiekiem w rodzinie będącej podstawowym znakiem ludzkiej wspólnoty; za kobiety wykonujące pracę zawodową, za te, na których ciąży nierzadko wielka odpowiedzialność społeczna, (...) – za wszystkie: tak jak zostały pomyślane przez Boga w całym pięknie i bogactwie ich kobiecości; tak jak zostały objęte przez Jego odwieczną miłość (...). Kościół składa dzięki za wszystkie przejawy kobiecego «geniuszu» w ciągu dziejów, pośród wszystkich ludów i narodów; składa dzięki za wszystkie charyzmaty, jakie Duch Święty udziela niewiastom w historii ludu Bożego, za wszystkie zwycięstwa, jakie zawdzięcza ich wierze, nadziei i miłości: składa dzięki za wszystkie owoce kobiecej świętości” (n. 31). Przy św. Janie Pawle II każda kobieta czuła się dostrzeżona, uszanowana, kochana i wspierana.

Wytrwał do końca

Swoją postawą Jan Paweł II potwierdzał, że życie doczesne ma sens na każdym jego etapie i w każdej sytuacji. Czyż nie najbardziej umacniał nas wtedy, gdy był najsłabszy fizycznie, gdy ledwie się poruszał i gdy już nie mógł mówić? To właśnie wtedy moc Bożego Ducha jeszcze bardziej z niego promieniowała. Papież Polak własnym życiem świadczył o tym, że miłość jest zawsze ofiarna i że ten, kto kocha, nigdy nie schodzi z krzyża.

Tą swoją heroiczną postawą wierności i wytrwałości do końca św. Jan Paweł II mobilizuje mnie do tego, by kochać także tych ludzi, których trudno kochać. Upewnia mnie w tym, że nawet skrajnie trudna miłość ma sens. Św. Jan Paweł II jest wzorem męstwa w chorobie, słabości i cierpieniu. Przez jego dobre serce polecam Bogu wszystkich moich bliskich, którzy bardzo cierpią.

* * *

Agnieszka Porzezińska
Dziennikarka, scenarzystka, w TVP ABC prowadzi program „Moda na rodzinę”, mama 3 córek

Tagi:
Jan Paweł II urodziny

„Karol Wojtyła. Noc Wigilijna”. Książka Roku 2017

2018-02-09 22:30

Wyd.

Dzięki tej niezwykłej książce po blisko pół wieku odkrywamy zupełnie nieznane homilie i przemówienia kard. Karola Wojtyły. Na dodatek załączona płyta pozwala nie tylko przeczytać, ale i posłuchać wspaniałego, niezapomnianego głosu Kardynała późniejszego świętego, który przepięknie opowiada o geniuszu polskiej kultury i tradycjach wyrosłych w naszym kraju na gruncie chrześcijaństwa. Jeśli do tego dołożyć bardzo wysoki poziom edytorski i unikatowe fotografie trudno się dziwić, że publikacja „Karol Wojtyła. Noc Wigilijna” została uznana Książką Roku 2017.

Wyd.

Dzisiaj w Bibliotece Narodowej w Warszawie odbyła się gala z wręczeniem różnych nagród dla wydawców, autorów i redaktorów, w tym tytułu Książka Roku, którą corocznie w lutym wręczają w imieniu swych instytucji redaktor naczelny „Magazynu Literackiego KSIĄŻKI”, Piotr Dobrołęcki, oraz dyrektor Biblioteki Narodowej, dr Tomasz Makowski. W środowisku wydawniczym jest to najwyżej ceniona nagroda, ponieważ uchwalają ją ludzie z branży, znający cały rynek oraz ukazujące się publikacje.

Jury zaznaczyło, że wielkim plusem publikacji nagrodzoną tytułem Książki Roku jest dołączona płyta CD. Na niej swym dźwięcznym, poruszającym głosem kard. Karol Wojtyła snuje mądre i głębokie rozważania na temat młodzieży, narodu, wolności, przejawia troskę o ukochaną Ojczyznę. Słowa te nie tylko nie utraciły nic ze swej żywotności, ale wydają się dziś jakby jeszcze bardziej aktualne. Za redakcję książki był odpowiedzialny Adam Sosnowski, zaś za aranżację płyty Agnieszka Trzeciakiewicz, dziennikarka Polskiego Radia.

Jury Magazynu Literackiego Książki oraz Biblioteki Narodowej uznało tę publikację na najlepszą z całego roku 2017. Odbierając nagrodę Jolanta Sosnowska, wiceprezes wydawnictwa Biały Kruk, powiedziała: „Dziękujemy i bardzo się cieszymy, że ‘Noc Wigilijna’ została odznaczona tą prestiżową nagrodą. Oznacza to bowiem, że dziedzictwo św. Jana Pawła II jest w nas wciąż żywe. I dobrze, że tak jest, bo dzisiaj – być może bardziej niż kiedykolwiek wcześniej – są nam potrzebne słowa świętego papieża z Polski. W książce znajdują się słowa kard. Wojtyły z lat 70. ub. w., ale są one niezwykle pasujące do naszych czasów. Już wtedy przyszły Ojciec Święty ostrzegał, że zacznie się totalna walka kłamstwa z prawdą. Że będzie to walka przykra, ciężka i wymagająca, ale że nie wolno nam się poddać, bo tylko prawda nas wyzwoli. Można to przeczytać na kartach ‘Nocy Wigilijnej’, a proszę spojrzeć, jak bardzo aktualne są te słowa choćby wobec dzisiejszej debaty o niemieckich zbrodniach podczas II wojny światowej.”

Podobnie ocenił fotografik papieski Adam Bujak, który już od 1964 r. robił zdjęcia Karola Wojtyły. Jego fotografie ilustrują „Noc Wigilijną”. „Nauka św. Jana Pawła II jest wciąż aktualna i potrzebujemy jego przewodnictwa. W innych miejscach celowo spycha się Jana Pawła II na odległy plan, ale szczególnie my Polacy mamy zadanie i odpowiedzialność, żeby temu przeciwdziałać. Z tych tekstów kard. Wojtyły bije wielka mądrość,” stwierdził Adam Bujak.

Redaktor książki Adam Sosnowski dodał z kolei, że pracę nad tekstami świętego papieża uznaje za wielki zaszczyt. „Uważam, że jeżeli chodzi o moje życie zawodowe to niczego ważniejszego nie zrobiłem. Jestem z pokolenia, które zna Jana Pawła II już tylko jako starszego, cierpiącego papieża, a w świadomy katolicyzm wchodziło wraz z Benedyktem XVI. Kiedy przesłuchiwałem te godziny taśm – i to przecież wiele razy – słyszałem młodego, pełnego energii Karola Wojtyłę, który w przystępny sposób potrafił wytłumaczyć najbardziej istotne aspekty życia społecznego i religijnego. Swoje przemówienia Wojtyła kierował wtedy głównie do młodzieży akademickiej i ludzi przed 30. rokiem życia, a więc do moich rówieśników.”

Sosnowski dodał też, że w tych przemówieniach Wojtyły z lat 1970. można dostrzec wiele z wątków, które później okazały się kluczowe w pontyfikacie św. Jana Pawła II. „Słynne ‘Nie lękajcie się’ kard. Wojtyła kierował jeszcze jako metropolita krakowski do tamtejszej młodzieży, można to prześledzić na kartach tej książki. Ale na mnie największe wrażenie chyba zrobiły te słowa kard. Wojtyły z 1975 r.:

‘Istnieje bowiem takie wielkie zagrożenie młodego pokolenia przez rozwiązłość – pozwólmy im na wszystko! A będą słabi. Tymczasem trzeba byście byli mocni. I dziewczęta i chłopcy. Przyszłe matki, przyszli ojcowie, w tej niełatwej rzeczywistości. Trzeba byście byli mocni!’

To są tak prawdziwe i prorocze słowa, a kard. Wojtyła wypowiada je z takim przejęciem, że wciąż mam gęsią skórkę, gdy wspominam Jego głos.”

Podczas gali zostały wręczone również nagrody Książek Miesiąca, które otrzymały między innymi publikacje: „Józef Piłsudski. Do Polaków – myśli, mowy i rozkazy” Bohdana Urbankowskiego, trzytomowy „Świat Chrystusa” Wojciecha Roszkowskiego, „Święty Jan Paweł II na znaczkach pocztowych świata 1978-2005” ks. prof. Waldemara Chrostowskiego czy „Imigranci u bram. Kryzys uchodźczy i męczeństwo chrześcijan XXI w.” ks. prof. Waldemara Cisło i Pawła Stachnika.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Młodzi w Kościele

2018-02-21 10:32

Ks. Adrian Put
Niedziela Ogólnopolska 8/2018, str. 20-21

Kiedy mówimy o jakiejś wspólnocie w Kościele „oaza”, to zaraz na myśl przychodzi nam obraz grupy młodych ludzi. Przez długie lata oazę, czyli Ruch Światło-Życie, identyfikowano głównie z dziećmi i młodzieżą. Dziś ten ruch „dorósł” i więcej w nim dorosłych i małżonków. Co się stało z młodymi w oazie?

Archiwum „Aspektów”
Jaka będzie przyszłość młodych w Kościele?

Powyższe pytanie jest tyleż prowokacyjne, ile bardzo na miejscu. Dziś w Ruchu Światło-Życie jest znacznie mniej młodzieży niż w latach siedemdziesiątych czy osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Są takie diecezje, w których nadal organizuje się wakacyjne oazy dla kilkuset czy nawet kilku tysięcy młodych, ale są i takie regiony, w których trudno zebrać nawet stu- czy dwustuosobową grupę chętnych na wakacyjne rekolekcje. Co dalej?

Kilka uogólnień

Nie jest, oczywiście, tylko źle. Ruch Światło-Życie ciągle jest atrakcyjną formą dorastania do wiary dla całych zastępów młodzieży. W wielu miejscach Polski małe grupy oazowe każdego roku pozwalają młodym spotkać żywego Jezusa. Nadal jest to jedna z największych rzeczywistości gromadzących młodzież w polskim Kościele. Ale to nie to, co było kiedyś! Problem jednak nie polega tylko na wspominaniu minionych czasów i życiu tymi wspomnieniami. Wiedza o przeszłości nie jest przecież czymś złym. Chodzi jednak o to, że nie możemy wciąż utyskiwać, jak to kiedyś było i ilu to młodych było na wakacyjnych oazach. Charyzmatyczna odwaga stawiania pytań polega także na wierze, że Pan udzieli swojemu Kościołowi odpowiedzi. Pan da światło, które rozświetli życie.

Zanik wielu młodzieżowych inicjatyw w Kościele w Polsce to problem nie tylko oazy. Znawcy zagadnienia zauważają, że współczesna młodzież jest mniej chętna do tworzenia stałych, formalnych grup czy zrzeszeń. Nawet bez specjalnych badań gołym okiem widać, że w świątyniach jest mniej młodych niż dawniej. Nie jest to zresztą wyłączny problem Kościoła. Silne przed laty organizacje skupiające młodych działają współcześnie w mniejszym zakresie.

W stronę pytania

Nasze polskie doświadczenie z młodzieżą jest chyba szerszym problemem, skoro papież Franciszek zaproponował całemu Kościołowi refleksję nad kondycją młodych. W dniach 18-24 marca 2018 r. odbędzie się przedsynodalne spotkanie młodych z całego świata. Ma ono przygotować Kościół do XV Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów, które odbędzie się w Rzymie w dniach 3-28 października 2018 r. Temat obrad będzie brzmiał: „Młodzież, wiara i rozeznanie powołania”.

Zaproszenie Franciszka stało się inspiracją dla Ruchu Światło-Życie. Każdy nowy rok pracy formacyjnej w ruchu rozpoczyna się od poszukiwania tematu, który najbardziej odpowiada na potrzeby Kościoła w danym czasie. Po zapowiedzi zwołania synodu wybór wydawał się oczywisty.

Pierwsze próby sprecyzowania tematu pracy dla całej oazy podjęto już w czasie wakacji 2017 r. Następnie na początku grudnia w Częstochowie odbyła się ORDJ, czyli Oaza Rekolekcyjna Diakonii Jedności. To właśnie podczas tych rekolekcji moderatorzy, odpowiedzialni, członkowie diakonii specjalistycznych oraz animatorzy rozeznali ostatecznie temat przyszłego roku formacyjnego: „Młodzi w Kościele”.

Uczestnicy ORDJ wysłuchali świadectwa ewangelizatora Jacka Dudzica, który starał się przybliżyć problem, jak ewangelizować młodzież dzisiaj. W jego świadectwie pojawiło się zaproszenie do wyjścia z kościołów. Do tego nie wystarczy jednak zwykłe wyjście. Trzeba zrozumieć język młodych i nauczyć się nim posługiwać. Dla wielu uczestników rekolekcji odkrywcze były słowa, że współcześnie trzeba próbować przekazać Dobrą Nowinę w... 7 sekund. To tyle czasu, ile potrzebuje winda, żeby wjechać na ostatnie piętro.

Najważniejszym doświadczeniem rekolekcji było jednak świadectwo samych młodych, którzy przedstawili wiele pomysłów ewangelizacyjnych bazujących na mediach społecznościowych.

Istotnym głosem była zachęta, którą skierował do zebranych ks. Marek Sędek – moderator generalny Ruchu Światło-Życie. Przekonywał, że „trzeba poszerzać przedsionki” i szukać nowych dróg dotarcia do młodych. Dzisiaj – zdaniem moderatora – potrzeba nowości w prowadzeniu innych do Boga, a szczególnie w prowadzeniu młodych do Pana.

Na portalu oaza.pl Marcin Łęczycki, w relacji z Oazy Rekolekcyjnej Diakonii Jedności, zauważył, że zaproszenie młodzieży na te rekolekcje, ale „przede wszystkim posłuchanie tego, czym żyje młodzież, jakie ma potrzeby, było nie tylko dobrym strzałem, ale także naturalną konsekwencją przyjętego tematu Młodzież w Kościele. Ruch Światło-Życie, który u swej podstawy ma pracę z młodzieżą, który w drugiej połowie ubiegłego wieku był często pierwszym środowiskiem wzrostu młodego człowieka w wierze, stanął przed nowym wyzwaniem – ponownego spotkania z ludźmi młodymi, żyjącymi dzisiaj w dynamicznie zmieniającym się świecie, często czującymi się zagubionymi i nierozumianymi, ale jednocześnie wnoszącymi we wspólnoty Ruchu prostotę, radość i nadzieję, że wszystko jeszcze przed nami”.

W stronę odpowiedzi

W dniach 23-26 lutego na Jasnej Górze odbywa się 43. Kongregacja Odpowiedzialnych Ruchu Światło-Życie, w tym roku pod hasłem: „Młodzi w Kościele”. To konkretna odpowiedź ze strony ruchu na wołanie papieża Franciszka. Kongregacja Odpowiedzialnych to spotkanie wyjątkowe w rytmie wszystkich spotkań formacyjnych i modlitewnych oazy. Raz w roku gromadzi ona ok. tysiąca członków ruchu, którzy na modlitwie i refleksji starają się pogłębić temat formacyjny danego roku.

Tegoroczne rozważania prowadzą następujący prelegenci: Jacek Dudzic („Ewangelizacja w przedsionku”), ks. prof. Andrzej Kiciński, prorektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego („Między katechezą a mistagogią”), Katarzyna i Paweł Maciejewscy – para krajowa Domowego Kościoła („Młodzi w [Domowym] Kościele”) i ks. prof. Adam Maj COr z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego („Bierzmowanie – zwieńczenie czy początek drogi?”). Te wykłady i referaty połączone z modlitwą i świadectwami apostolskiego zaangażowania młodzieży oazowej pozwalają pogłębić problem obecności młodych w Kościele, jako hasła zbliżającego się roku formacyjnego. W tym roku jest jednak inaczej. „Młodzi w Kościele” to nie tylko kolejny temat formacyjny. Tym razem jest to pytanie o przyszłość ruchu, który do niedawna postrzegany był głównie jako wspólnota młodzieżowa. Fakt, że dzisiaj Ruch Światło-Życie gromadzi głównie dorosłych i małżonków z Domowego Kościoła, nie jest, oczywiście, zjawiskiem negatywnym. Ruch ten po latach wzrostu i oczyszczenia – właśnie dzięki obecności małżonków Domowego Kościoła – staje się bardziej dojrzały i odpowiedzialny. Sprawa młodych jest jednak problemem pilnym do rozwiązania. Czy ruch ten odnajdzie w swoim charyzmacie siły, które pozwolą mu na nowo przyciągnąć dzieci i młodzież do grup oazowych?

Zgromadzeni na dorocznej Kongregacji Odpowiedzialnych członkowie Ruchu Światło-Życie pytają Pana o Jego wolę na dziś dla młodych w oazie i jutro w polskim Kościele. Pytania postawione w tych dniach na Jasnej Górze są bardzo ważne jednak nie tylko dla nich. W jakimś sensie Kościół w Polsce musi sobie postawić pytanie o własną przyszłość, gdy spogląda na znikające kolejne grupy młodych z naszych świątyń. To, że tyle młodzieży ciągle jest w Kościele, stanowi przecież szansę, by i następni odnaleźli się w Kościele jak w domu. Bo przecież chodzi o to samo – by młodzi byli w Kościele.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Imieniny „Wujka”

2018-02-24 21:11

Agnieszka Bugała

Kolejny raz od śmierci sługi Bożego ks. Aleksandra Zienkiewicza (1995 r.) świętowanie jego imienin rozpoczął wspólny różaniec przy jego grobie na cmentarzu św. Wawrzyńca we Wrocławiu. Spotkanie zakończyła modlitwa w intencji rychłej beatyfikacji wrocławskiego „Wujka”.

Agnieszka Bugała

Przypominamy, że proces na poziomie diecezjalnym już się zakończył, a akta procesu dotarły już do Rzymu w styczniu br.

Więcej o tym pisaliśmy tutaj:

Przeczytaj także: „Wujek” jest już w Rzymie!

Po wspólnej modlitwie zebrani udali się do kościoła pw. śś. Piotra i Pawła na wspólną Eucharystię.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem