Reklama

Uczyłem się od nich

2017-05-17 09:43

Z abp. Mieczysławem Mokrzyckim rozmawiał ks. Robert Gołębiowski
Niedziela Ogólnopolska 21/2017, str. 13-16

Bożena Sztajner/Niedziela

Z abp. Mieczysławem Mokrzyckim – metropolitą lwowskim, sekretarzem św. Jana Pawła II i Benedykta XVI – rozmawia ks. Robert Gołębiowski

Postać abp. Mieczysława Mokrzyckiego, metropolity lwowskiego, jest nam wszystkim doskonale znana. Z wielką miłością w sercu służył on dwóm papieżom - św. Janowi Pawłowi II oraz Benedyktowi XVI jako ich sekretarz, a zarazem powiernik wielu tajemnic serca. Jest świadkiem prawdy o heroicznym życiu Papieża Polaka, jako wierny uczeń wypełnia jego duchowy testament.
Pasterz Kościoła lwowskiego często przybywa do Polski, by ubogacać nas orędziem o świętości życia Jana Pawła II, a także by ofiarowywać bezcenną cząstkę papieskich relikwii. Podczas wizyty w Szczecinie poprosiliśmy abp. Mokrzyckiego o podzielenie się kilkoma osobistymi refleksjami na ten temat.
Ks. Robert Gołębiowski

* * *

KS. ROBERT GOŁĘBIOWSKI: – Księże Arcybiskupie, od 21 października 2008 r. z woli Benedykta XVI pełni Ekscelencja niezwykle ważną historycznie, ale z pewnością i pastoralnie posługę metropolity lwowskiego. Mija 26 lat od odnowienia struktur Kościoła łacińskiego na Ukrainie. Czy mógłby Ekscelencja przybliżyć czytelnikom „Niedzieli” pewien bilans tych lat posługi w Kościele ukraińskim, szczególnie w wymiarze duszpasterskim?

ABP MIECZYSŁAW MOKRZYCKI: – Ojciec Święty Benedykt XVI podjął decyzję o posłaniu mnie do rodzinnej – można tak powiedzieć – archidiecezji lwowskiej, gdyż na jej terenie się urodziłem. Formację kapłańską zdobywałem najpierw w seminarium przemyskim, a później w Lublinie. Święcenia przyjąłem z rąk administratora apostolskiego w Lubaczowie abp. Mariana Jaworskiego. To on w 1991 r. wysłał mnie na studia do Rzymu, gdzie przebywałem do chwili powrotu na ziemię lwowską – najpierw jako koadiutor, by po roku objąć urząd metropolity. Benedykt XVI, żegnając mnie z żalem w sercu i dziękując za lata pracy, mówił o wielkich potrzebach tych ziem i o mojej znajomości ducha tego Kościoła. Mój poprzednik – kard. Marian Jaworski zastał na początku swej posługi zaledwie kilka czynnych kościołów oraz kilku pracujących kapłanów. Ja po przyjściu do Lwowa znalazłem się już w lepszej sytuacji, gdyż było czynnych ponad 300 kościołów i pracowało w duszpasterstwie blisko 150 księży. Swoim zasięgiem nasza archidiecezja obejmuje 4 województwa: lwowskie, tarnopolskie, czerniowieckie i iwanofrankijskie. Obecnie pracują tu kapłani z archidiecezji lwowskiej – jest ich 201. Pomaga im grupa 50 kapłanów z Polski. Mamy wiele zgromadzeń zakonnych, przede wszystkim żeńskich. W ubiegłym roku świętowaliśmy 20-lecie istnienia seminarium w Brzuchowicach. Z pełną świadomością mogę powiedzieć, że nasz lwowski Kościół w dalszym ciągu przeżywa wiosnę, swoiste odrodzenie. Każdego roku tworzą się nowe parafie, budują się również nowe kościoły, w związku z czym dostrzegamy, że coraz więcej ludzi pogłębia swą wiarę w Kościele rzymskokatolickim.

– Jak wygląda statystyka tzw. dominicantes, czyli uczestnictwa wiernych w niedzielnej Eucharystii?

– Kiedyś Ukraina liczyła 52 mln mieszkańców, a obecnie, niestety, ok. 35 mln, gdyż zdecydowana większość emigruje za pracą. Kościół rzymskokatolicki w 7 diecezjach liczy 1,5 mln wiernych, natomiast 4,5 mln to wierni Ukraińskiej Cerkwi Greckokatolickiej. Resztę stanowią prawosławni. Jeśli chodzi o frekwencję na niedzielnej Mszy św., to oceniamy ją na 95 proc. i jesteśmy z tego bardzo zadowoleni.

– Jak po 9 latach pracy we Lwowie ocenia Ksiądz Arcybiskup duchowość swojej archidiecezji? Jakie najważniejsze akcenty składają się na realizowany program duszpasterski?

– Przez minione 9 lat pragnąłem zwrócić uwagę na formację stałą kapłanów przez dni skupienia, spotkania miesięczne w dekanatach oraz spotkania w seminarium lwowskim. Odbywają się tam 2 razy w roku dni skupienia, konferencje i rekolekcje. Ważna jest również troska o nowe powołania. W naszym seminarium kształci się obecnie 25 kleryków, co jest dla nas wielką radością, gdyż wszyscy wywodzą się z archidiecezji lwowskiej. Inne pole pracy to formacja młodzieży, co czynimy przez ruch oazowy czy Kościół Domowy. Chcemy większą troską otoczyć ludzi samotnych i chorych, gdyż z racji wyjazdów młodych za granicę jest ich coraz więcej. Czynimy to w ramach posługi sióstr zakonnych czy wolontariatu. Są już owoce tej pracy. W ubiegłym roku w Brzuchowicach otworzyliśmy Dom Seniora, a w maju tego roku bracia albertyni otworzą we Lwowie przytułek dla bezdomnych. Prowadzone są także świetlice dla dzieci opuszczonych, by zapewnić im ciepły posiłek i spokój podczas odrabiania lekcji. W wakacje staramy się o to, by większość dzieci wyjechała na kolonie, na wypoczynek. Dużo dzieci wyjeżdża do Polski, za co jesteśmy niezmiernie wdzięczni tym wszystkim w Polsce, którzy im to umożliwiają. Zauważam również wzrost zainteresowania pogłębianiem wiedzy teologicznej. Funkcjonują u nas 3 instytuty teologiczne: we Lwowie (120 studentów), katechetyczny w Kamieńcu Podolskim oraz ekumeniczny w Kijowie.

– Przeżywamy 100. rocznicę objawień Matki Bożej w Fatimie. Jak wygląda maryjny rys życia na ziemi lwowskiej?

– Archidiecezja lwowska przed wojną miała wiele sanktuariów, dzisiaj mamy ich tylko kilka. Przed wojną w każdym dekanacie było sanktuarium maryjne. Miało to swoje źródło w ślubach Jana Kazimierza w katedrze lwowskiej. Niezwykle żywy jest w katedrze kult Matki Bożej Łaskawej, który przetrwał najtrudniejsze czasy komunizmu. Warto również zauważyć, że od 6 lat przybywa do Lwowa pielgrzymka rzeszowska, w której idą pątnicy z całej Polski. Niedawno utworzyliśmy w Berdyczowie narodowe sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej i staramy się, aby odżywał kult Matki Bożej. Zwracamy także uwagę na odradzający się ruch pielgrzymkowy. Od kilkunastu lat pielgrzymujemy m.in. do diecezjalnego sanktuarium w Bolszowcach na święto Matki Bożej Szkaplerznej. Cieszę się niezmiernie koronacją figury Maryi w nowo utworzonym sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w Krysowicach w 100. rocznicę objawień Matki Bożej Fatimskiej. Korony zostały poświęcone przez Ojca Świętego Franciszka 3 maja br. Widać wzrost pobożności maryjnej u naszych wiernych.

– Naród ukraiński krwawi i trwa na modlitwie o pokój. Solidaryzujemy się z cierpiącymi i modlimy się za wszystkich, którzy oddali życie za wolność. Z jaką nadzieją patrzy Ksiądz Arcybiskup w przyszłość i co poza modlitwą może doprowadzić do prawdziwego i trwałego pokoju?

– Jesteśmy bardzo wdzięczni całemu Kościołowi powszechnemu, a w szczególności polskiemu, za tę solidarność z narodem i Kościołem ukraińskim – za modlitwę i pomoc humanitarną. Dziękujemy za troskę wyrażaną przez Ojca Świętego Franciszka oraz kapłanów, którzy niosą konkretną pomoc. Od kilku lat naród ukraiński przeżywa trudny okres. Wojna toczy się na wschodzie, ale jej skutki są odczuwane wszędzie. Cała społeczność jest dotknięta wojną nie tylko materialnie czy ekonomicznie, ale także w wymiarze duchowym. Wielu młodych z zachodniej Ukrainy idzie na front i bardzo często, niestety, ich życie kończy się właśnie tam. U nas, pełni bólu, przeżywamy ich pogrzeby. Dużo ludzi powraca okaleczonych fizycznie i moralnie. Zniszczonych jest wiele kościołów, domów i mieszkań. Moim zdaniem, Ukraina potrzebuje pewnej refleksji i odpowiedzenia sobie na pytanie, dlaczego tak się dzieje. Pan Bóg nie jest Bogiem, który karze swój naród, swoje dzieci, ale daje nam znać, upominając się o swoje prawo miłości do drugiego człowieka. Myślę, że szczególnie ta odpowiedź musi się pojawić teraz, w roku jubileuszu objawień Matki Bożej w Fatimie, która mówiła, że komunizm jest karą za grzechy, za odwrócenie się od Boga, ale jednocześnie wzywała do nawrócenia, pokuty i przeproszenia Pana Boga. Na narodzie ukraińskim nadal ciąży grzech ludobójstwa, do którego trudno mu się do tej pory przyznać i z którego trudno się oczyścić, choć było kilka prób takich postaw, m.in. z okazji 70. rocznicy wydarzeń na Wołyniu. Przykładem tego był wspólny komunikat Konferencji Episkopatu Polski, wydany z Synodem Kościoła Greckokatolickiego, i Konferencji Episkopatu Ukrainy Obrządku Łacińskiego. Niestety, nie został on odczytany na Ukrainie. Wyrażam przekonanie, że dopóki ten naród nie wyzna swej winy, nie stanie w prawdzie i nie oczyści się z tego grzechu, nie będzie mógł cieszyć się błogosławieństwem. Mam jednak nadzieję, że rok fatimski przyczyni się do uświadomienia, iż brak pokoju na Ukrainie domaga się tego gestu, na który czekamy z miłości i z miłością. Potrzeba przeproszenia i przebaczenia za ten wielki grzech ludobójstwa. W tym kontekście modlimy się również o nawrócenie Rosji – aby szanowała inne narody.

– Gościmy Księdza Arcybiskupa na ziemi zachodniopomorskiej, dokąd w ramach przesiedleń i akcji „Wisła” przybyło z rubieży dawnej Rzeczypospolitej bardzo wielu osadników – niemal co trzecia wioska w naszej archidiecezji ma korzenie związane z historią Kresów, Wołynia i innych terenów. Jak przebiegają te sentymentalne spotkania z nimi podczas odwiedzin wielu naszych parafii?

– Jestem niezmiernie wdzięczny abp. Andrzejowi Dziędze za zaproszenie mnie z tygodniową posługą udzielania sakramentu bierzmowania oraz przekazywania relikwii św. Jana Pawła II, którego drugim sekretarzem byłem przez 9 lat. Cieszę się, że jako świadek jego świętości mogę tę jego cząstkę ofiarować tutaj, gdzie żyje tak wielu wiernych mających korzenie czy to na ziemi lwowskiej, czy w innych rejonach Ukrainy. Podczas takich spotkań wielu wiernych i kapłanów z dumą w sercu wspomina, że ich rodzinne korzenie sięgają wschodnich kresów dawnej Rzeczypospolitej. Podobnie jest w archidiecezji wrocławskiej, gdzie biskupi zapraszają mnie „do swoich”. Wszystkich wywodzących się szczególnie z ziemi lwowskiej serdecznie pozdrawiam...

– Przywozi Ksiądz Arcybiskup ze sobą dar nowego wydawnictwa, które swą premierę będzie miało 24 maja br. Jest to książka „Sekretarz dwóch papieży”. Ukazał się już album pod tym tytułem. Ksiądz Arcybiskup udzielił także długiego wywiadu Brygidzie Grysiak. Co wyjątkowego jest w tej nowej książce?

– W nowej książce chciałem pokazać przede wszystkim moją drogę do kapłaństwa i to, jak ważną rolę odgrywały w niej zaufanie i zawierzenie Opatrzności Bożej. Chciałem podkreślić znaczenie i wielkość pontyfikatów św. Jana Pawła II oraz Benedykta XVI.

– Kiedy przegląda się treść tej niezwykle wzruszającej rozmowy, można dostrzec cztery wymiary osobowości Księdza Arcybiskupa naznaczone tym, co dały mu dom rodzinny i formacja seminaryjna, czego nauczyli go Jan Paweł II i Benedykt XVI i jaki wpływ miał na niego Lwów wraz z całym Kościołem ukraińskim. Jak wiele wartości zostało zaszczepionych w sercu Księdza Arcybiskupa... Czy mógłby Ekscelencja krótko scharakteryzować te etapy życia?

– Gdy patrzę na swoje życie, mogę dostrzec, jak bardzo ważny jest w życiu każdego człowieka dom rodzinny. Również istotne były dla mnie formacja intelektualna w szkole, w seminarium i w konsekwencji – praca kapłańska. Dzięki moim rodzicom, rodzeństwu oraz kapłanom, którzy kształtowali moją wiarę przez katechizację, mogę stwierdzić, że niezwykle ważne jest, u czyjego boku się wzrasta i kształtuje swoją osobowość. Miałem zaszczyt budować się postawą dwóch Piotrów naszych czasów, ale także, pracując wcześniej u boku mojego arcybiskupa, kard. Mariana Jaworskiego – jego postawą. To oni zaszczepili we mnie wiele ważnych cech, które ukształtowały moje kapłaństwo. Jan Paweł II był papieżem uniwersalnym, który potrafił swoją osobowością dotrzeć do wszystkich ludzi, niezależnie od kontynentu, rasy czy kultury. Uczył nas takiej otwartości i umiejętności dostrzegania potrzeb każdego człowieka, a jednocześnie nauczył mnie ufności wobec Boga, ogromnej wartości modlitwy, szerszego spojrzenia na świat i Kościół oraz prowadzone duszpasterstwo. Jan Paweł II bardzo wymagał od siebie, ale i od innych, a jednocześnie był ojcem niezwykłej dobroci. Wiedzieliśmy, jakie są jego oczekiwania, i staraliśmy się zawsze je spełniać. Ojciec Święty Benedykt XVI uczył mnie natomiast wielkiej pokory, skromności, delikatności, a także sumienności. Pokazał swoim życiem – a poznałem go najpierw jako kardynała – co to znaczy być człowiekiem wielkiej pracowitości, a jednocześnie niezwykłej wrażliwości. Dostrzegałem w nim człowieka bardzo interesującego się drugim, zatroskanego o niego, ciekawego jego problemów i trosk, a zarazem bliskiego w bezpośredniej relacji.

– Ze łzami w oczach czyta się o odchodzeniu Jana Pawła II do domu Pana. Przeżywał je Ksiądz Arcybiskup w refleksji eschatologicznej. Jakie myśli rodziły się wówczas w sercu?

– Pontyfikat Jana Pawła II był długi, a ja miałem to szczęście być przy nim przez ostatnich 9 lat, gdy stopniowo tracił zdrowie i był coraz mniej sprawny. Przez to jednak wzrastała i pogłębiała się moja z nim więź duchowa i synowska. Każda jego choroba i dolegliwości fizyczne sprawiały ból i nam. Razem z Ojcem Świętym cieszyliśmy się z jego osiągnięć, ale razem również uczestniczyliśmy w jego niemal codziennym cierpieniu. Pan Bóg stopniowo pogłębiał chorobę, stąd też łatwiej i pogodniej było samemu Papieżowi ją przyjmować, a z nim także nam. Kiedy w ostatnich dniach czuliśmy, że odchodzi do Pana, był w nas taki ludzki smutek, poparty jednak nadzieją wieczności. Był to smutek odchodzenia kogoś, kogo bardzo się kochało i kto bardzo mocno kochał Boga, swój Kościół i nas. Pogoda ducha Ojca Świętego koiła także nasz ludzki ból. Widziałem, jak Papież w spokoju przeżywał ostatnie chwile, bez żadnego lęku, tylko z wielkim zaufaniem Panu Bogu. Mogę powiedzieć, że były to najpiękniejsze rekolekcje w moim kapłańskim życiu.

– Współczesny człowiek poszukuje silnych autorytetów. Jak na podstawie służby dwóm papieżom i tego, o czym mówi Ksiądz Arcybiskup w swojej nowej książce, można scharakteryzować budowanie świętości w życiu człowieka wierzącego?

– Jan Paweł II pokazał swoim życiem, co to znaczy budować świętość. Nie tylko młodzieży, ale i nam często przypominał, byśmy rozwijali swoje talenty i wymagali od siebie, nawet jeśli inni od nas niczego nie wymagają, i abyśmy przez swoje życie mogli przejść tak, aby u jego kresu można było powiedzieć: „Słudzy nieużyteczni jesteśmy, wypełniliśmy wszystko, co było możliwe w naszej mocy”. Pokazał nam, jak wypełnić nasze życie dobrą pracą, rzetelną nauką i otwarciem się na drugiego człowieka. To wszystko musi być również pogłębione przez modlitwę i życie pełne wiary.

– Na koniec bardzo prosimy Księdza Arcybiskupa o słowo pozdrowienia i przesłania ze Lwowa dla naszego narodu.

– Jan Paweł II swoim życiem i posługą pokazywał nam – i bardzo chciał, abyśmy to rozumieli – jak bardzo wartości wyrażone w haśle: „Bóg, Honor, Ojczyzna” są związane z życiem każdego człowieka, a w sposób szczególny – każdego Polaka. Uświadamiał nam, że dobro człowieka, dobro narodu zależą także od tego, czy jesteśmy prawdziwymi ludźmi wiary. Pokazał nam również, że odniesiemy pełne zwycięstwo, jeśli będziemy w całkowitej harmonii z Bogiem, jeśli będziemy mieć pokój w swym sercu. Chciałbym, aby wszyscy rodacy Ojca Świętego szli pod tym względem taką samą drogą jak on, by kochali Boga, kochali swoją Ojczyznę i kochali swój Kościół, który pomaga im być dobrymi ludźmi. Z głębi serca proszę również o to, by Polacy swoimi modlitwami pomogli wiernym i całej Ukrainie wejść na właściwą drogę, abyśmy mogli cieszyć się tam odzyskanym pokojem w sercach i w kraju.

– Bóg zapłać za rozmowę. Z racji zbliżających się dwóch jubileuszy: 30-lecia kapłaństwa oraz 10-lecia sakry biskupiej pragniemy życzyć Księdzu Arcybiskupowi asystencji i łask Ducha Świętego w dalszej apostolskiej pracy.

Tagi:
wywiad abp Mokrzycki abp Mieczysław Mokrzycki

Musicie być mocni mocą wiary, nadziei i miłości

2018-10-24 10:55

Barbara Sudoł
Edycja przemyska 43/2018, str. IV

Archiwum parafii
Proboszcz odbiera z rąk abp. Mieczysława Mokrzyckiego ornat św. Jana Pawła II

Jak każdego drugiego dnia miesiąca od śmierci Papieża Jana Pawła II, wierni z parafii pw. św. Mikołaja Biskupa w Kraczkowej wraz z licznie zgromadzonymi pielgrzymami 2 września zebrali się na modlitwie ku czci św. Jana Pawła II. Jednak ten niedzielny wieczór był wyjątkowy. Wpisywał się w krajowe obchody 40. rocznicy wyboru Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową. Zebranych w kościele parafialnym czcicieli św. Jana Pawła II przywitał proboszcz ks. Mieczysław Bizior, wskazując uroczystość jako dziękczynienie za pontyfikat św. Jana Pawła II.

Nabożeństwo rozpoczął koncert jubileuszowy parafialnego chóru Nicolaus wraz z Orkiestrą Kameralną. Mszę św. koncelebrował metropolita lwowski abp Mieczysław Mokrzycki – wieloletni sekretarz Ojca Świętego Jana Pawła II, w asyście Księdza Proboszcza oraz zgromadzonych kapłanów. W Eucharystii uczestniczył również poczet sztandarowy Zespołu Szkół im. Jana Pawła 2 w Kraczkowej.

W homilii abp Mieczysław Mokrzycki wielokrotnie przywoływał nauczanie św. Jana Pawła II, wskazując szczególny czas 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości i 40. rocznicy wyboru Karola Wojtyły na Papieża. Przypomniał, że „w historii każdego narodu są miejsca i wydarzenia, które zapadają w pamięć, kształtują postawę i tożsamość narodową”. Wskazał, że „takim wielkim wydarzeniem był chrzest Polski, który wpisał naród w wielką tradycję wiary i historii Kościoła”. Podkreślił znaczenie słów: „Bóg Honor Ojczyzna”, które wyróżniają nas w świecie i charakteryzują tożsamość, jednoczą wszędzie tam, gdzie żyjemy. Jednocześnie nawoływał „abyśmy zatroskani o naszą Ojczyznę nigdy nie wstydzili się naszych korzeni, nigdy nie powstydzili się wiary, ale byli podobni do apostołów Jezusa”. Dał świadectwo o Janie Pawle II „Proroku naszych czasów”, który nie idąc na kompromis ze złem, odważnie służył prawdzie i oceniał rzeczywistość świata według ewangelicznego „tak tak; nie nie”.

Abp Mieczysław Mokrzycki stawiał pytania „o naszą odwagę w przyjęciu i otwarciu drzwi dla Chrystusa”, o miejsce Chrystusa „w granicach naszych państw, systemów politycznych i ekonomicznych, w kulturze i rozwoju”, ukazując nam jednocześnie, jak ważna jest pamięć narodowa. Na nowo przypominał, jak ogromną wartością dla Świętego Papieża, największego z rodu Polaków, było słowo „ojczyzna”.

Arcybiskup wskazał również na „tajemnicę Krzyża i zmartwychwstania, naukę o Bożym miłosierdziu, które jest rękojmią nadziei i źródłem zbawienia człowieka”. Przywołał nauczanie św. Jana Pawła II: „Nadszedł czas, aby orędzie o Bożym miłosierdziu wlało w ludzkie serca nadzieję i stało się zarzewiem nowej cywilizacji – cywilizacji miłości”.

W ten wyjątkowy wieczór Arcybiskup, wspominając jubileusz 40-lecia rozpoczęcia pontyfikatu przez Jana Pawła II, ofiarował parafii w Kraczkowej, na ręce Księdza Proboszcza, ornat, w którym często św. Jan Paweł II odprawiał Msze św., wskazując, aby ta relikwia była dla nas „umocnieniem jego obecnością wśród nas”. Ten cenny dar jest kolejnym – obok naczyń liturgicznych: kielicha i pateny, w których Ojciec Święty sprawował Najświętszą Ofiarę – żywym świadectwem obecności wśród nas Świętego Papieża.

Po zakończeniu Mszy św. nastąpiło uroczyste przejście do nastawy św. Jana Pawła II. Podczas Nowenny miesięcy Ksiądz Proboszcz odczytał prośby i podziękowania do Świętego Papieża, zapisane w Księdze Próśb i Podziękowań przez czcicieli Świętego Polaka.

Następnie abp Mieczysław Mokrzycki odmówił Litanię do św. Jana Pawła II i udzielił błogosławieństwa relikwiami. Jak co miesiąc o godz. 21.37 zabiły dzwony kraczkowskie upamiętniające śmierć Wielkiego Polaka. Na zakończenie zgromadzeni wierni mogli ucałować relikwie św. Jana Pawła II oraz osobiście dotknąć sutanny i pasa Świętego Papieża.

Uroczystości towarzyszyła wystawa papieskich pamiątek związanych z Ojcem Świętym: buty, piuska, krzyż pektoralny, pierścień biskupi, kilka wzorów różańców Świętego Jana Pawła II stanowią cenne relikwie po Papieżu Polaku.

To szczególnie uroczyste dziękczynienie za dar Świętego Papieża, największego z rodu Polaków przeniosło nasze myśli i uczucia do dnia wyboru Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową. Było impulsem do zadumy nad naszym życiem i naszą wiarą. Na twarzach zgromadzonych odbijało się wielkie wzruszenie i radość z możliwości przebywania wśród pamiątek, które były osobiście używane przez Jana Pawła II. Każdy powracał do domu umocniony świadectwem osobistego sekretarza Świętego Polaka, napełniony siłą i mocą, gotowy do otwarcia jeszcze szerzej drzwi dla Chrystusa.

Relacja dźwiękowa z uroczystości na stronie parafialnej: www.kraczkowa.przemyska.pl.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jerzy Owsiak na bakier z Kościołem i patriotyzmem

2014-06-10 14:43

Jerzy Robert Nowak
Niedziela Ogólnopolska 24/2014, str. 42-43

TOMASZ URBANEK/DDTVN/EAST NEWS
Jerzy Owsiak

Niedawno ogłoszono, że laureatem plebiscytu „Ludzie Wolności”, organizowanego przez „Gazetę Wyborczą” i TVN, w kategorii „społeczeństwo” został Jerzy Owsiak. Dla wielu osób była to wiadomość szokująca ze względu na ogromną kontrowersyjność tej postaci. Powszechnie znana jest rola Jerzego Owsiaka jako najgłośniejszego propagatora „luzu”, amoralnej zasady „róbta, co chceta”. Wielokrotnie wskazywano również, jak za jego rzekomą apolitycznością i ogromnie nagłaśnianą przez media ideą charytatywnej zbiórki pieniędzy kryje się jednoznaczna stronniczość na rzecz lewej części sceny politycznej. W tym tekście chciałbym skrótowo pokazać niektóre – nie dość znane – fakty, ilustrujące wyraźne uprzedzenia Owsiaka wobec Kościoła i Polaków jako narodu.

Antykościelne fobie

Jerzy Owsiak jest synem pułkownika milicji, zajadłego ateisty. Jego ojciec w pisanych przez siebie życiorysach akcentował swój negatywny stosunek do duchowieństwa katolickiego, określając je jako „szkodnika państwa demokratycznego” (P. Lisiewicz, M. Marosz, „Ten, który zniszczył bunt”, „Nowe Państwo”, ½013). Niewierząca była również matka Owsiaka (por. M. Narbutt, „Człowiek orkiestra”, „Rzeczpospolita” z 31 stycznia – 1 lutego 2004 r.).

Pomimo wychowania w ateistycznej rodzinie Owsiak deklarował się jako „niechodzący do kościoła katolik” (M. Narbutt, tamże). O tym, jaki jest faktyczny stosunek Owsiaka do Kościoła, najwymowniej świadczy fakt, że na początku lat 90. Owsiak ogłaszał jako hymn w programie „Róbta, co chceta” antyklerykalną piosenkę „Hipisówka” zespołu „Kobranocka” (por. P. Lisiewicz, „Seks zamiast armat”, „Gazeta Polska” z 3 stycznia 2007 r.). Piosenka w obrzydliwy wręcz sposób lżyła Kościół i duchownych. Dość zacytować choćby taki fragment:

„Modlitw szept w usta wbiegł
O stosunkach, o stosunkach przerywanych,
Głupi pech i lęk klech
Na głupotę, na durnotę przekuwany.
Wiara w cud, mrowie złud,
Które ty opłacasz swoją mrówczą pracą,
Dokąd pójść, zewsząd gnój,
Zwykły znój, za który nigdy nie zapłacą”.

I jakoś dziwne wyszydzanie w piosence „lęku klech na głupotę przekuwanego”, „wiary w cud” nijak nie przeszkadzało „katolikowi” Owsiakowi. Promowanie antykościelnej „Hipisówki” u Owsiaka nie było czymś odosobnionym. Grzegorz Wierzchołowski wspominał: „Na pierwszej edycji Przystanku w 1995 r. gromkie brawa wśród części publiczności zebrał np. lewacki zespół «Hurt», śpiewając m.in.: «Zdejmij ten krzyż, on przeszkadza ci, zdejmij ten krzyż, wyrzuć go za drzwi»” („Przystanek Postęp”, „Gazeta Polska” z 29 sierpnia 2007 r.).

W wywiadzie dla czasopisma „Zdrowie” „katolik” Owsiak wprost wyszydzał wiarę w cudowne powstanie człowieka, mówiąc m.in.: „Ludzie za granicą mnie pytają: «Czy naprawdę u was w rządzie myślą, że człowiek powstał wyłącznie w sposób cudowny?». Co ja mam odpowiadać? Jak głupoty opowiada ktoś w autobusie, można się odwrócić. Ale kiedy to mówią politycy – trzeba reagować” (za postkomunistycznym „Przeglądem” z 14 stycznia 2007 r.).

Szokujący był fakt, że „katolik” Owsiak jakoś szczególnie nietolerancyjny był wobec Kościoła katolickiego, podczas gdy równocześnie był bardzo łaskawy wobec innych wyznań, zwłaszcza wobec sekty Hare Kryszna. Socjolog Jacek Kurzępa komentował: „Pan Owsiak z niewiadomych powodów toczy boje z Przystankiem Jezus, podczas gdy bez oporów przyzwala na aktywność sekty Hare Kryszna, która ponad 20 lat temu została uznana za szczególnie niebezpieczną przez Parlament Europejski. Hare Kryszna zaprasza woodstockową młodzież do udziału w procesjach, oferuje tanie posiłki, wabi do swojej świątyni, z której dobiegają dźwięki modlitwy i mantry. Ludzie nie rozumieją, że uczestniczą w rytuałach sekty. Ten kryptoprzekaz oceniam jako bardzo subtelną, ale niebezpieczną promocję Hare Kryszny” (wywiad A. Mikołajczyka z dr. J. Kurzępą pt. „Świat według Owsiaka”, „OZON” z 2 sierpnia 2008 r.). Trzeba stwierdzić, że dr Kurzępa (dziś już profesor) miał rację. Na tle życzliwego stosunku Owsiaka do sekty Hare Kryszna tym bardziej szokujący był jego nader niechętny stosunek do Przystanku Jezus. Po kilku latach tarć i trudnych rozmów w końcu doszło do ostatecznego konfliktu z winy Owsiaka. W marcu 2003 r. Jerzy Owsiak w wypowiedzi dla „Gazety Lubuskiej” (powtórzonej później przez KAI) powiedział, że „nie chce widzieć na Przystanku Woodstock namiotu i duchownych z Przystanku Jezus”. Na uwagę ks. Draguły, że organizatorzy Przystanku Jezus spełnili już w zeszłym roku wszystkie warunki Owsiaka, szef WOŚP warknął: „Powiedzmy, że w tym roku odbiła mi palma”. Wśród zbieraniny młodych na Woodstocku nader silnie uzewnętrzniały się nastroje antykatolickie. W czasie Przystanku Woodstock w 1999 r. pod adresem młodzieży z Przystanku Jezus, która szła w Drodze Krzyżowej, „posypały się wyzwiska ze strony zbuntowanych punków. Poleciało też kilka butelek” (M. Majewski, „Żar stu tysięcy”, „Rzeczpospolita” z 7 sierpnia 1999 r.). Wielokrotnie dochodziło do profanowania krzyża przy namiocie na Przystanku Jezus. Zdziczali młodzi ludzie rzucali w niego puszkami od konserw i wyszydzali go (por. M. Jeżewska, M. Marosz, D. Łomicka, „Przystanek Woodstock – profanują krzyż”, „Gazeta Polska Codziennie” z 3 sierpnia 2013 r.). Ze szczególną zajadłością Owsiak atakował Radio Maryja i o. Tadeusza Rydzyka. Po publikacji we „Wprost” osławionych „taśm Rydzyka” pisał w liście do prezydenta i premiera: „Słowa o. Rydzyka mogę tylko porównać z najbardziej absurdalnymi wypowiedziami partyjnych bonzów III Rzeszy (...). Jest tak głupio znowu wstydzić się za ten kraj” („Gazeta Wyborcza” z 11 lipca 2007 r.).

Owsiak: „Polacy są straszliwymi rasistami”

W 2000 r., w czasie ogromnego kryzysu prawicy w związku z upadkiem AWS-u, Jerzy Owsiak pozwolił sobie na publiczne ujawnienie całej fobii wobec swego narodu. Zrobił to w wywiadzie dla tropiącego „nacjonalizm” i „antysemityzm” antyfaszystowskiego czasopisma „Nigdy Więcej”, mówiąc m.in.: „Polacy są straszliwymi rasistami. Szowinizm narodowy jest obecny w Polsce i nie jest to wcale bardzo marginalne zjawisko. Potwierdza to np. program Wojciecha Cejrowskiego «WC Kwadrans» (...). Polacy lubią być rasistami, chcą polepszyć przez to swój wizerunek, swoją własną wartość. (...) Duży udział w tym ma np. Kościół, który, nie rozumiejąc pewnych rzeczy, stawia kropkę nad «i». (...) Jesteśmy bardzo nietolerancyjni w stosunku do osób innej wiary. (...) Polacy są okropnymi rasistami (wywiad A. Zachei z J. Owsiakiem pt. „Trzeba być konsekwentnym”, „Nigdy Więcej”, 1½000). W wywiadzie znalazło się jeszcze odpowiednie określenie Polski w porównaniu z innymi krajami, zdaniem Owsiaka – „Polska... to zaścianek”.

Owsiaka pogarda dla Polski

Można tylko żałować, że te niemądre uogólnienia Owsiaka są tak mało znane w Polsce, bo na pewno pomogłyby w podważeniu jego mitu. Przypomnijmy jednak, że kilkakrotnie nawet podczas publicznych spotkań posuwał się on do otwartego wypowiedzenia jakiejś obrzydliwej opinii o Polsce. Oto kilka przykładów. 8 czerwca 2001 r. w Żarach, podczas publicznego spotkania zorganizowanego przez władze miasta i w ich obecności, Owsiak wypowiedział słowa: „W Polsce, tym pieprzonym kraju, zawsze będą narkotyki” (MZM, „Polska to «piep... kraj»”, „Nasza Polska” z 19 czerwca 2001 r.). Oburzony wypowiedzią Owsiaka Krzysztof Błażejczyk skierował do prokuratury doniesienie o popełnieniu przestępstwa z art.133, polegającego na znieważeniu Ojczyzny. Wkrótce okazało się jednak, że prokuratura, decyzją z 31 lipca 2001 r., odmówiła wszczęcia dochodzenia w sprawie znieważenia narodu i Rzeczypospolitej Polskiej. Pismo prokuratury nie zawierało żadnej argumentacji (por. A. Echolette, „Nie obraził Narodu”, „Nasza Polska” z 21 sierpnia 2001 r.). Do ponownego plugawienia imienia Polski przez Owsiaka doszło na Przystanku w Woodstock w 2003 r. Andrzej Poray tak pisał na ten temat: „«Polska to pop... kraj. Żyjemy w pop... kraju» – tymi słowami lider Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Jerzy Owsiak otwierał Przystanek Woodstock. Wykreowany przez lewicowe media «autorytet» i później nie szczędził wulgarnych, agresywnych słów pod adresem Ojczyzny” („Owsiak i jego armia”, „Nasza Polska” z 12 sierpnia 2003 r.).

Dziennikarz „Do Rzeczy” Wojciech Wybranowski wspominał podobnie ohydne wystąpienie Owsiaka: „To był 2002 lub 2003 rok. Jeden z Przystanków Woodstock, jakie jako dziennikarz relacjonowałem (...). Mija godzina 17-ta. W tym czasie w wielu miastach Polski ludzie stają na baczność, w milczeniu oddając hołd Powstańcom Warszawskim. A w Żarach na scenę wychodzi Owsiak. (...) I dokładnie w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego wrzeszczy do tych młodych zgromadzonych pod sceną obraźliwe słowa pod adresem Polski, coś, że pieprzy Polskę, że Polska to… i tu padają bardzo wulgarne słowa. (...)” („Jerzy Owsiak publicznie zbluzgał mój kraj, czyli jak szef WOŚP «oddał hołd» Powstaniu Warszawskiemu”, www.niezlomni.com, dostęp z 11 stycznia 2014 r.). W czasie gdy mamy tak wielkie zaległości w odsłanianiu przemilczanej najnowszej historii, dziejów Żołnierzy Wyklętych czy prześladowań politycznych doby stanu wojennego, Owsiak perorował: „Trzeba raz na zawsze skończyć z tymi pomnikami ku czci i chwale, z tym wiecznym gadaniem, co kto zrobił 30 lat temu” (wywiad M. Szymaniaka z J. Owsiakiem pt. „Mam dość pomników ku czci i chwale”, „Życie Warszawy” z 25-26 sierpnia 2007 r.).

Szerszy portret J. Owsiaka znajduje się w świeżo wydanym 3. tomie mojej książki „Czerwone dynastie przeciw Narodowi i Kościołowi”, którą można zamówić – tel. 608-854-215 i e-mail: maron@upcpoczta.pl) J.R.N.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Papieski konfesjonał w więzieniu

2019-01-19 21:06

vaticannews / Watykan (KAI)

Po raz pierwszy w swym pontyfikacie Papież Franciszek będzie spowiadał młodych przestępców osadzonych w zakładzie karnym dla nieletnich. Uczyni to w czasie liturgii pokutnej w więzieniu Las Garzas de Pacora. Będzie to jedno z wydarzeń Światowych Dni Młodzieży w Panamie. Wśród papieskich penitentów będzie m.in. chłopak, który w wieku 16 lat został skazany za podwójne zabójstwo.

Agnieszka Bugała

Dyrektor watykańskiego Biura Prasowego podkreśla, że nabożeństwo pokutne i spowiedź w więzieniu są wyrazem bliskości Papieża z tymi wszystkimi, którzy z różnych powodów nie mogą uczestniczyć w spotkaniu w Panamie. Przypomniana zarazem, że 150 konfesjonałów do tzw. Parku Pojednania wykonanych zostało przez 35 więźniów z panamskiego zakładu karnego La Joya. Franciszek odwiedzi również dom dla młodzieży chorej na AIDS. „W ten sposób chce nam wskazać ważne peryferie egzystencjalne, o których nie możemy zapominać” – podkreśla Alessandro Gisotti.

W czasie swej pielgrzymki Franciszek wygłosi 10 różnych przemówień i homilii, wszystkie po hiszpańsku. Będzie to jego 26. podróż zagraniczna, a zarazem 40. kraj, który odwiedzi w czasie swych pielgrzymek. W Panamie był już wcześniej w 1983 r. Jan Paweł II, ale Jorge Mario Bergolio nigdy wcześniej nie gościł na panamskiej ziemi. Dyrektor watykańskiego Biura Prasowego zapowiada, że w swych przemówieniach Papież podejmie tematy związane m.in. z ochroną środowiska, problemami ludów tubylczych oraz aktualnością przesłania św. Oscara Romero. Alessandro Gisotti podkreśla, że ŚDM w Panamie ma być także znakiem pojednania i pokoju dla tego tak bardzo doświadczonego różnymi problemami regionu świata.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem