Reklama

Forum wizja Rozwoju

Z Seulu do Koszęcina

2017-05-09 13:50

Anna Wyszyńska
Niedziela Ogólnopolska 20/2017, str. 24-25

Graziako/Niedziela
Koreańczycy w Studiu Telewizyjnym „Niedzieli” w Częstochowie

Na Facebooku mają profil: „Poszła Koreanka do Koszęcina”. Taką parafrazę tytułu ludowej piosenki wymyślili studenci polonistyki z Seulu. Już po raz drugi grupa Koreańczyków gościła w siedzibie zespołu „Śląsk” w Koszęcinie. Wejście mieli mocne: na początek zatańczyli poloneza z maturzystami na Rynku w pobliskim Lublińcu, czym wzbudzili zrozumiałą sensację

Trzytygodniowy program był intensywny: nauka polskich tańców i piosenek ludowych, zajęcia językowe, warsztaty etnograficzne i wycieczki. Dlaczego „Śląsk”? Skąd pomysł na studiowanie polonistyki? To pytania, które nasuwają się każdemu, kto miał okazję spotkać u nas koreańskich studentów, bo chociaż flagowe marki azjatyckiego tygrysa gospodarczego: LG, Samsung czy Hyundai są w Polsce dobrze znane, to Korea jako kraj jest dla nas nadal egzotyczna. Dzieli nas 7736 km.

Ośmiu na jedno miejsce

Napis „Polska 7736 km” widnieje na pomniku przed budynkiem Departamentu Polonistyki Hankuk University of Foreign Studies w Seulu. Departament Polonistyczny HUFS jest największą w całej Azji tego typu placówką. Znajduje się na uniwersyteckim kampusie Global w Yongin, oddalonym o ok. 40 km od Seulu. Na polonistyce jest ok. 130 studentów. Dostać się nie jest łatwo. W 2010 r. o 1 miejsce na studiach licencjackich starało się 8 kandydatów.

Pomnik z pamiątkową tablicą – jedyny polski pomnik w Korei Południowej – odsłonięto w 2007 r. dla uczczenia 20-lecia departamentu. Z okazji 20-lecia polonistyki na HUFS zorganizowano też międzynarodową konferencję, która była pierwszym spotkaniem polonistów z Chin, Japonii i Korei na terenie Azji. Jubileuszowa konferencja przerodziła się w cykliczne spotkania polonistów z tych 3 krajów.

Reklama

– Studia polonistyczne trwają u nas 4 lata, kończą się uzyskaniem tytułu licencjata, czyli B.A. – mówi Bitna Oh, do której Polacy mówią po prostu Krysia. Jest absolwentką tego wydziału i opiekunką grupy, która przyjechała do Koszęcina. Po polsku komunikuje się bardzo dobrze. To dlatego, że w ramach studenckiej wymiany była kiedyś na Uniwersytecie Jagiellońskim. W Krakowie i na uczelni podobało się jej tak bardzo, że na własny koszt została jeszcze na rok studiów, a potem przez kilka lat pracowała w koreańskiej firmie w Polsce. Wróciła do Seulu, ale polski bakcyl pozostał: planuje ponowny przyjazd do Polski do pracy i na dalsze studia.

W programie 4-letniej polonistyki oprócz praktycznej nauki języka, ćwiczeń z konwersacji i tłumaczenia są zajęcia z gramatyki języka polskiego, historii literatury polskiej, historii kultury i inne typowe dla każdych studiów filologicznych. Po licencjacie można zdawać na studia II i III stopnia. Tę ścieżkę wybiera jednak niewiele osób.

Stopień trudności języka jest duży, ale po pierwszym, drugim roku rozumie się sporo, chociaż z mówieniem jest trudniej. Po ukończeniu studiów można się już dobrze komunikować. Szans na szlifowanie języka w Polsce jest coraz więcej. Koreańczycy z polonistyki mogą przyjechać na studia na Uniwersytet Jagielloński, Uniwersytet Warszawski i Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu, a także na Katolicki Uniwersytet Lubelski, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, Uniwersytet Łódzki lub Uniwersytet Śląski. Międzynarodowa współpraca uczelni nabiera coraz większego rozpędu.

LOT i Lewandowski reklamą Polski

Motywacje do podejmowania studiów polonistycznych są różne. Zdaniem Krysi, czasem w grę wchodzi chęć wyróżnienia się. Języki japoński, chiński są w Korei popularne, także niemieckiego czy francuskiego można się uczyć w szkole. Polonistyka jest kierunkiem elitarnym i studiowanie jej na Hankuk University, podobnie jak innych języków słowiańskich, które są na HUFS, daje gwarancję oryginalności.

Do popularyzowania marki: Polska przyczyniają się też wymiana handlowa i rosnąca popularność polskich produktów i firm. Podczas spotkania w „Niedzieli” z kilkoma osobami ze studenckiej grupy dowiedzieliśmy się, że np. Sehyeon Teong myśli praktycznie, interesuje się lotnictwem i po skończonych studiach chciałby dostać pracę w biurze LOT-u w Korei.

Niektórzy dowiadują się o Polsce dzięki zainteresowaniu sportem. Co prawda na rozgrywanych w Seulu w 2002 r. mistrzostwach świata w piłce nożnej Polska drużyna przegrała z reprezentacją Korei Południowej, ale nazwisko Lewandowski zna dziś każdy koreański kibic. Wonjae Lee, także student polonistyki, który gra w piłkę nożną, mówi, że jego marzeniem jest spotkać osobiście Roberta Lewandowskiego i m.in. z tego powodu zaczął się uczyć polskiego.

Wielu absolwentów pracuje w firmach mających kontakt z Polską, np. we wspomnianych koncernach Samsung, Hyundai, LG, a także w instytucjach rządowych. Możliwości pracy są, bo jak wykazał uniwersytecki ranking zatrudnienia absolwentów zgodnie z kierunkiem studiów, przeprowadzony w 2009 r., polonistyka była na 3. miejscu spośród 43 kierunków studiów na HUFS.

Zespół „Mazurka” tańczy poloneza

Artystyczną wizytówką departamentu polonistyki jest zespół „Mazurka”. Powstał spontanicznie kilkanaście lat temu. Na początku było trudno – kroków polskich tańców ludowych studenci uczyli się z kaset wideo. Nawiązane kontakty, współpraca z polską ambasadą, która m.in. podarowała komplet strojów ludowych, sprawiły, że polonez, krakowiak, polka idą im coraz lepiej. „Mazurka” prezentuje swój repertuar podczas wizyt polskich władz państwowych w Seulu, tańczy i śpiewa przed koreańską publicznością.

Zespół odwiedził Koszęcin po raz pierwszy w październiku 2015 r. W lutym 2017 r. przyjechał już w innym składzie, ale też skorzystał z bogatego programu zajęć: codziennych lekcji polskiego z lektorami ze Szkoły Języka i Kultury Polskiej Uniwersytetu Śląskiego i warsztatów artystycznych pod kierunkiem pedagogów ze „Śląska”. Oprócz ćwiczeń tanecznych kroków były zajęcia z wizażu i ruchu scenicznego, znajomości strojów i kostiumów scenicznych. Lekcje dykcji i recytacji odbywały się z Piotrem Hankusem, artystą ze „Śląska” i zdobywcą tytułu Mistrza Mowy Polskiej w 2015 r.

Na trasie turystycznej były m.in.: Pałac w Pszczynie, Zabytkowa Kopalnia Srebra w Tarnowskich Górach, Tyskie Browary Książęce, Zabytkowa Kopalnia Węgla Kamiennego „Guido” w Zabrzu, Kraków i Warszawa. Studenci, którzy są katolikami, wybrali się na Jasną Górę. Złożyli też wizytę w naszej redakcji, udzielili wywiadu dla Studia Telewizyjnego „Niedzieli”, spotkali się z redaktor naczelną i redaktorami.

Zdjęcia zamieszczone na Facebooku świadczą, że dużo się działo. Na zakończenie pobytu „Mazurka” wystąpiła przed polską publicznością w Koszęcinie. Były trojak i krakowiak, piosenki: „Zasiali górale”, „Głęboka studzienka”, „Poszła Karolinka”. Projekt pobytu edukacyjnego Koreańczyków w Polsce nosił tytuł „«Śląsk» dla «Mazurka»”. Teraz zespół może się zrewanżować za gościnę, działając jako „Mazurka” dla Polski.

Tagi:
ludzie kultura

Częstochowa żegna wybitnego muzykologa i pedagoga

2018-06-20 14:51

Margita Kotas

Ze smutkiem zawiadamiamy o śmierci Wandy Malko, wybitnej częstochowianki, dr nauk humanistycznych, muzykolog i działaczki muzycznej Częstochowy, wieloletniego i zasłużonego pedagoga Zespołu Szkół Muzycznych im. M. J. Żebrowskiego oraz Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie, który swą muzyczną wiedzą dzielił się również na łamach „Niedzieli”.


Ś. P. Wanda Malko

Uroczystości pogrzebowe odbędą się w piątek 22 czerwca o godz. 12.30 w parafii pw. Pięciu Pierwszych Męczenników Polski przy ul. Obrońców Westerplatte 37 w Częstochowie.

Istnieje możliwość zmiany daty lub godziny pogrzebu śp. Wandy Malko, o czym Państwa poinformujemy.

Wanda Malko pochodziła z rodziny o wielopokoleniowych tradycjach muzycznych, w której Ludwik Wawrzynowicz i Tadeusz Wawrzynowicz byli w latach 1902-85 najaktywniejszymi animatorami życia muzycznego w Częstochowie; przez 25 lat była kontynuatorką ich dzieła. Ukończyła w 1971 r. Państwową Wyższą Szkołę Muzyczną w Katowicach i uzyskała dyplom na Wydziale Teorii, Kompozycji i Dyrygentury. W tym samym roku podjęła pracę jako pedagog w Zespole Szkół Muzycznych w Częstochowie. W latach 1978-89 była dyrektorem Częstochowskiego Towarzystwa Muzycznego, a w latach 1993-96 – zastępcą dyrektora Filharmonii Częstochowskiej. Melomani pamiętają jej prelekcje poprzedzające koncerty, których wygłosiła ponad 2 tys. Była niestrudzonym badaczem dziejów muzycznej Częstochowy i autorką książek. Współpracowała z „Życiem Częstochowy”, Tygodnikiem Katolickim „Niedziela”, „Życiem Muzycznym” i „Ruchem Muzycznym”. Była autorką ponad 200 artykułów publicystycznych a także komentarzy w programach koncertowych Filharmonii Częstochowskiej. Współzałożycielką Stowarzyszenia „Kapela Jasnogórska”, członkiem komitetu redakcyjnego Encyklopedii Częstochowy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Brat Alois z Taizé: aby nastała jedność, każdy Kościół musi coś stracić

2018-06-21 16:40

vaticannews.va / Genewa (KAI)

Komentując papieskie rozważanie podczas ekumenicznej modlitwy w siedzibie Światowej Rady Kościołów, przeor Wspólnoty z Taizé podkreślił potrzebę otwarcia na inne sposoby wyrażania tej samej prawdy wiary.

wikipedia.org

W ekumenicznej modlitwie w Genewie uczestniczył brat Alois, przeor Wspólnoty z Taizé, która swą modlitwą i zaangażowaniem pośród młodych towarzyszy ruchowi ekumenicznemu. W rozmowie z Radiem Watykańskim skomentował papieską koncepcję ekumenizmu jako przedsięwzięcia, w którym trzeba być gotowym na straty. - To wyrażenie zaskakuje, a zarazem dodaje odwagi, abyśmy w tym dążeniu do widzialnej jedności się nie zniechęcali, nawet jeśli nie widzimy jeszcze oczekiwanych przez nas rezultatów – mówił brat Alois. – Te papieskie słowa rozumiem też w innym sensie, który prawdopodobnie nie jest w pełni zgodny z zamysłem Ojca Świętego. A mianowicie, kiedy pracujemy na rzecz ekumenizmu, musimy być gotowi coś stracić. Nie będzie jedności, jeśli czegoś nie stracimy, każdy Kościół. Nie oznacza to, że mamy porzucić nasze tradycje czy wiarę naszych Kościołów. Ale musimy stracić pewne zwyczaje i zgodzić się na to, że te same prawdy wiary mogą być wyrażane na różne sposoby i że nasz sposób wyrażania danej prawdy nie jest jedyny. Bez tej gotowości stracenia czegoś, nie odzyskamy jedności. Zresztą Papież kontynuując swą myśl, odwołał się do Ewangelii, w której Jezus mówi, że ten, kto chce zyskać swe życie, musi je stracić.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czy Kościół w Polsce się „zieleni”?

2018-06-22 19:47

caritas.pl, nak / Warszawa (KAI)

Czym różni się chrześcijańska „ekologia integralna” od tego, co proponuje świecki ruch ekologiczny? Czy Kościół w Polsce się „zieleni”? – na te i inne pytania odpowiadano podczas zorganizowanej konferencji zorganizowanej dziś przez Caritas Polska i Globalny Ruch Katolików na Rzecz Środowiska. To element przygotowań Kościoła do światowego szczytu klimatycznego ONZ, który odbędzie się w grudniu w Katowicach.

Graziako

W programie wydarzenia znalazły się prelekcje i debaty na temat nauczania Franciszka nt. ekologii integralnej, chrześcijańskiego ruchu ekologicznego, wyzwań ekologicznych dla Polski i świata w 2018 r., a także przygotowań Kościoła w Polsce przed ONZ-owskim szczytem.

– Nasz dom się rozpada, a niszczymy go my, ludzie. Ofiarami tego kryzysu są najubożsi mieszkańcy naszej planety – powiedział gość specjalny, o. prof. Joshtrom Isaac Kureethadam, jeden z najbliższych współpracowników papieża Franciszka ds. ekologii, zwany watykańskim „ministrem środowiska”

Jednym z prelegentów był o. prof. Zdzisław Kijas, autor „Brewiarza ekologa”, współzałożyciel Ruchu Ekologicznego Św. Franciszka z Asyżu. – Każdy człowiek musi zaakceptować swoją godność – i godność wszystkiego, co nas otacza. Nasza wizja życia powinna być całościowa – powiedział duchowny.

Wskazywano, że zaangażowanie papieża Franciszka i Stolicy Apostolskiej w międzynarodowe negocjacje w sprawie polityki klimatycznej stawia przed Kościołem w Polsce poważne wyzwania. W tym roku będzie on współgospodarzem wydarzenia o globalnej skali i znaczeniu.

– Prowadzimy przygotowania zarówno w sferze intelektualnej jak i duchowej – zaznaczył ks. Witold Kania, przedstawiciel Archidiecezji Katowickiej. – Przygotowujemy się do szczytu poprzez m.in. współpracę z ośrodkami akademickimi zajmującymi się tematem ochrony środowiska czy opracowując specjalne katechezy inspirowane encykliką Franciszka „Laudato Si“, której głównym tematem jest właśnie jej ochrona ,- dodał ks. Kania.

Światowy Szczyt Klimatyczny ONZ odbędzie się w dn. 3-14 grudnia 2018 r. Ostatni taki szczyt w Polsce odbył się w 2008 r. w Poznaniu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem