Reklama

Przez równik w obronie życia

2017-04-18 14:47

Anna Wyszyńska
Niedziela Ogólnopolska 17/2017, str. 44-45

Archiwum HLI Polska

Ikona Matki Bożej Częstochowskiej, która pielgrzymuje po świecie w intencji obrony życia, będzie w Panamie na Światowych Dniach Młodzieży w styczniu 2019 r. Obecnie Ikona, która nawiedziła już Azję, Europę i Amerykę Północną, jest w Ekwadorze. To 28. kraj w tej trwającej 5. rok podróży

Pamiętny 28 stycznia 2012 r. Spotkanie na Jasnej Górze działaczy ruchów pro-life z 19 krajów, poświęcenie kopii Jasnogórskiego Obrazu i przyłożenie jej do oryginału, złożenie Aktu powierzenia Matce Bożej obrony cywilizacji życia i miłości i decyzja o rozpoczęciu peregrynacji „Od Oceanu do Oceanu”.

Start we Władywostoku

Ewa Kowalewska, koordynatorka peregrynacji, reprezentująca Human Life International Polska, mówi: – Z Jasnej Góry Matka Boża wyruszyła na Wschód, a Jej pielgrzymka zaczęła się we Władywostoku, nad brzegiem Pacyfiku. Miałam wtedy problem, aby do końca uwierzyć, że to będzie możliwe. Ale to Matka Boża zdecydowała, że wybiera się w świat. Przejechała przez Daleki Wschód, Kazachstan, Syberię, minęła Ural i wróciła do Europy. Po nawiedzeniu 24 krajów i przejechaniu 63 tys. km dotarła do Fatimy, a 7 kwietnia 2013 r. stanęła nad brzegiem Atlantyku w Nazaré.

W kościołach, więzieniach, pod placówkami aborcyjnymi

Kilka miesięcy później Matka Boża wyruszyła do Stanów Zjednoczonych. Witano Ją na Wyspie św. Klemensa na rzece Potomac, tam, gdzie odprawiono pierwszą w historii Mszę św. na ziemi amerykańskiej. – Było dla mnie wielkim zaszczytem, że mogłem uczestniczyć w powitaniu Naszej Pani, kiedy przybyła do Stanów Zjednoczonych, i to w miejscu, gdzie zaczęła się wiara katolicka na amerykańskiej ziemi – mówi ks. Shenan J. Boquet, prezydent HLI z siedzibą w USA. – Jej obecność w Stanach Zjednoczonych bardzo nas ubogaciła. Zauważyliśmy potężne zmiany duchowe w ludziach. Dotyczy to nie tylko miejsc, które nawiedziła bezpośrednio.

Reklama

Peregrynacja w USA i Kanadzie trwała 13 miesięcy. Matka Boża odwiedzała kolejne stany USA i dotarła na wybrzeże Pacyfiku. Gościła w dziesiątkach parafii, ale nie tylko. Modlono się z Nią przed placówkami aborcyjnymi, a kilkadziesiąt takich placówek zostało potem, z różnych powodów, zamkniętych. W wielu tego typu miejscach w dniu modlitwy nie dokonano żadnej aborcji, bo potencjalne pacjentki, widząc Obraz i dużą grupę modlących się, rezygnowały. Matka Boża nawiedziła w więzieniu znaną działaczkę pro-life Mary Wagner. Była w Amerykańskiej Częstochowie, na Paradzie Pułaskiego w Nowym Jorku, na Marszu dla Życia w Waszyngtonie. – Nadal odczuwamy Jej obecność – kontynuuje ks. Shenan. – Otrzymujemy wciąż korespondencję od ludzi ze świadectwami o tym, jak głęboko przeżyli Jej peregrynację. Są nawet pytania, kiedy do nas wróci.

Wśród Meksykanów

Meksyk to kolejny etap na trasie peregrynacji. W ciągu 2 lat i 3 miesięcy Ikona przebyła prawie 20 tys. km, odwiedziła 30 miast w 10 stanach. Jak zawsze zatrzymywała się w parafiach, klasztorach, ośrodkach dla osób starszych, dla niepełnosprawnych dzieci, nawet w szkołach. Kilkakrotnie nawiedziła sanktuarium w Guadalupe. – Meksyk to jest inna kultura, Latynosi inaczej pojmują czas – mówi Ewa Kowalewska. – Myśmy się czasem denerwowali, że peregrynacja posuwa się tak powoli, ale to było tempo normalne dla Meksykanów. Wzruszający na całej trasie był radosny entuzjazm, z jakim witano „Polską Morenitę”.

Na zdjęciach i filmikach widać rozmodlonych ludzi, często płaczących, delikatnie dotykających Ikony rękami, różańcami i obrazkami z modlitwą. – W sumie rozdaliśmy już blisko 600 tys. obrazków z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej i Aktem powierzenia Jej obrony cywilizacji życia i miłości – kontynuuje Ewa Kowalewska. – Wiemy, że bez modlitwy i pomocy Matki Bożej nie wygramy, bo jest to już globalne zmaganie.

W połowie marca Meksykanie pożegnali Jasnogórską Matkę. Z żalem pytali organizatorów z meksykańskiego Ruchu Vida Florida, czy nie mogłaby zostać dłużej. Msze św. kończące peregrynację odprawili bp Antonio Ortega Franco, a kilka dni później abp Franco Coppola, nuncjusz apostolski w Meksyku.

Czas na Ekwador

Kiedy Ikona opuszczała Meksyk, miała już za sobą 180 tys. km drogi. Nim rozpoczęła peregrynację w Ameryce Południowej, zatrzymała się na krótko w Panamie w celu konserwacji. To wtedy panamscy biskupi podjęli decyzję, że Matka Boża przyjedzie tutaj na Światowe Dni Młodzieży. Potem w specjalnej skrzyni poleciała samolotem do stolicy Ekwadoru – Quito.

– Na lotnisku tuż przy wyjściu z rękawa samolotu czekał na nas bp Danilo Echeverria Verdesoto, reprezentujący Episkopat Ekwadoru. Odprawę przeszliśmy tak szybko jak nigdy dotąd – opowiada Ewa Kowalewska. – Po krótkim powitaniu w saloniku dla VIP-ów Ikona, w specjalnym przeszklonym pojeździe, zwanym mamamobilem, odjechała z lotniska w kierunku miejscowości Mitad del Mundo, gdzie przekroczyła równik i tym samym rozpoczęła pielgrzymkę przez półkulę południową.

Pierwszy przystanek wypadł w Dniu Świętości Życia w parafii pw. Wniebowstąpienia Pańskiego w Santo Domingo de los Colorados. Odbywał się tutaj Marsz dla Życia, w którym wzięło udział ponad 2 tys. osób. To bardzo ważne, bo chociaż w tym kraju prawo dopuszcza aborcję tylko w sytuacjach szczególnych, placówki rządowe naciągają interpretację przepisów, aby zezwalać np. na aborcję w przypadku bliżej nieokreślonych problemów psychicznych matki. W efekcie ten niewielki kraj ma ok. 24 tys. legalnych aborcji rocznie.

Marsz dla Życia był wielkim festynem pro-life z kolorowymi banerami i balonami, ciężarówką z zespołem muzycznym i wodzirejami. Prowadziła Matka Boża Częstochowska w mamamobilu i w asyście jeźdźców na koniach. Trasa marszu zakończyła się w katedrze pw. Dobrego Pasterza, gdzie Ikonę wniesiono do prezbiterium. Mszy św. przewodniczył bp Bertram Wick, ordynariusz diecezji Santo Domingo, a koncelebrowało 20 kapłanów.

– Ekwador to kraj, gdzie ponad połowa mieszkańców żyje w biedzie – wyjaśnia Ewa Kowalewska. – W ubiegłym roku nawiedziło go silne trzęsienie ziemi, po którym wiele osób jeszcze nie wróciło do normalności. Jednocześnie ci ludzie są bardzo serdeczni i otwarci. Wiele ekwadorskich parafii już zaprosiło Ikonę Matki Bożej, wśród nich odległe kościoły na Wyspach Wielkanocnych. Potem na Jej trasie jest Panama – ŚDM. Trudno dziś powiedzieć, jakie będą następne etapy peregrynacji. Jednym z krajów oczekujących na Ikonę jest na pewno Brazylia. Z dotychczasowych doświadczeń wiemy jedno: Matka Bożą pojedzie tam, dokąd zechce.

Album, film, wystawa

Dwa pierwsze etapy peregrynacji dokumentują album „Od Oceanu do Oceanu. 120 tys. km z Ikoną Częstochowską przez świat w obronie życia” – zawierający opis i zdjęcia z pielgrzymki Ikony Częstochowskiej od Władywostoku do Fatimy oraz przez USA i Kanadę – i płyta z dokumentalnym nagraniem filmowym. W HLI Polska jest dostępna również – do wypożyczenia – duża wystawa fotograficzna, która była prezentowana m.in. w Sali Rycerskiej na Jasnej Górze oraz w bazylice Mariackiej w Gdańsku. Bliższe informacje na stronie: www.hli.org.pl .

Tagi:
peregrynacja

Niezwykłe odwiedziny

2018-04-25 11:32

Łukasz Krzysztofka
Edycja warszawska 17/2018, str. IV

Tym odwiedzinom towarzyszy wielkie wzruszenie, łzy, uzdrowienia duchowe, a nawet fizyczne. Peregrynacja kopii ikony Matki Bożej Jasnogórskiej od ponad 60 lat ma tak samo aktualny duchowy program

Łukasz Krzysztofka
Ks. Piotr Jędrzejewski, proboszcz parafii Najświętszej Maryi Panny Matki Pięknej Miłości na Tarchominie, liczy, że owocem peregrynacji będą nowe koła Żywego Różańca

Kościół Najświętszej Maryi Panny Matki Pięknej Miłości na Tarchominie stał się niczym biblijna Kana Galilejska. Do ustawionej przy ikonie Matki Bożej dużej stągwi, co chwilę ktoś wrzucał kartkę z podziękowaniem lub prośbą do Tej, na której słowo Jezus przemienił wodę w wino. Modlitwa trwała tu nieustannie. Wytworzyła się jakaś niewidzialna więź parafian z Matką Bożą – tak silna, że gdy przyszła pora pożegnania, wiele osób po prostu płakało. – To dzisiaj nasza Kana, czyli miejsce przemiany naszych serc, naszego patrzenia na siebie i drugiego człowieka. Nasze serca też mogą być podobne do takich stągwi z Kany Galilejskiej. Są one obrazem ciebie i mnie. Pozwól napełnić siebie obecnością Jezusa przez wstawiennictwo Jego Matki. Spróbujmy Maryi oddać swoje serca, wszystko, co w nich mamy. Warto Jej zaufać. Ona nas nigdy nie opuści. Jeśli chcemy naśladować Jezusa i iść za Nim, nie ma innej drogi niż droga Maryjna – mówił w czasie Mszy św. o. Waldemar Kowalczyk, paulin, który prowadził duchowo parafian przez czas nawiedzenia.

Prezent dla Matki

Zakonnik postawił także ważne pytanie, niestety już w szkole podstawowej na lekcjach języka polskiego często spłycane do zwykłego stereotypu: Czy można być prawdziwym Polakiem, a nie być Maryjnym i czy można nazywać się Polakiem, a nie mieć w sobie maryjności?

– Polskość to jest maryjność. Maryja w naszym narodzie i w sercach każdego z nas wyryła swój obraz i swoją obecność – podkreślił paulin, wskazując na różaniec.

I właśnie ufność na pierwsze owoce odwiedzin Matki Bożej w tej parafii związana jest z Różańcem. Ks. Piotr Jędrzejewski, proboszcz parafii, liczy, że powstaną tu nowe koła Żywego Różańca. A że w parafii nie brakuje młodych małżeństw, pojawiła się równie ważna inicjatywa. – Młode matki wyszły z propozycją, aby spotykać się w kręgu modlitewnym w ciągu dnia i uczestniczyć we Mszy św. i wspólnej modlitwie. To już konkretny owoc peregrynacji i wielka radość dla nas, kapłanów. To piękny prezent naszych parafialnych mam dla naszej wspólnej Matki – mówi „Niedzieli” ks. Jędrzejewski.

Matka Boża przyciąga nie tylko głęboko wierzących, ale także tych, którzy wciąż szukają swojej drogi do Jezusa. Ona jest przecież Pośredniczką między Bogiem, a ludźmi. Pani Ewa przyprowadziła do Matki Bożej swoje pociechy – ośmioletniego Krzysia i półtoraroczną Zosię. Zaznacza, że choć jest osobą wierzącą, to ciągle poszukuje swej drogi do Jezusa i czuje, że może będzie nią właśnie Maryja. – Doświadczam Jezusa, ale też zaczynam szukać nowych nurtów, nowych doświadczeń. I ostatnio bardzo dużo słyszałam, że Maryja jest bardzo ważna, że jest łącznikiem między Bogiem a człowiekiem. Dlatego tu przyszliśmy, aby doświadczyć Bożej obecności przez Maryję – powiedziała.

Jasna Górka

Na szlaku wędrówki po diecezji warszawsko-praskiej wyjątkowym miejscem jest Choszczówka, gdzie Prymas Tysiąclecia przyjeżdżał nie tylko odpocząć, ale także by w spokoju popracować i przemodlić wiele trudnych spraw Kościoła i Ojczyzny.

To przecież kard. Stefan Wyszyński ponad 60 lat temu zainicjował peregrynację Obrazu po Polsce. Teraz to Maryja zawitała do Księdza Prymasa. Można powiedzieć, że Królowa Polski w tym miejscu szczególnie jest u siebie. Przecież Instytut Prymasa Wyszyńskiego do 2005 r. nosił nazwę Instytut Świecki Pomocnic Maryi Jasnogórskiej i od początku członkinie Instytutu szczególnie związane są z kultem częstochowskiej Pani. Przecież kaplica w Choszczówce jest pw. Jasnogórskiej Matki Kościoła, a w jej wnętrzu znajduje się sprowadzony przez Prymasa Wyszyńskiego obraz Matki Bożej Częstochowskiej. – Nie możemy tego miejsca zbagatelizować, bo Choszczówka jest miejscem związanym z tym, przez którego Bóg zrealizował zamiar peregrynacji – mówił bp Romuald Kamiński, ordynariusz diecezji warszawsko-praskiej.

Peregrynacja w Choszczówce była więc wielkim duchowym wydarzeniem dla członkiń Instytutu oraz przyjaciół tego miejsca. – To dla nas wielka radość, że Maryja przychodzi do swoich miłośników, do swego domu, bo jesteśmy Jej własnością. U nas zbierają się grupy, które są oddane Maryi – grupy oazowe, Pomocników Matki Kościoła, Rodziny Rodzin i tu oddają się Matce Bożej – powiedziała „Niedzieli” Stanisława Grochowska, odpowiedzialna generalna Instytutu Prymasa Wyszyńskiego. Nazwał on kiedyś to miejsce „małą Jasną Górką”.

Sanktuarium Prymasa

W Choszczówce powstanie parafia i przyszłe sanktuarium dedykowane Prymasowi Tysiąclecia. Pierwsze kroki w tej sprawie zostały już zrobione. – Przekazałyśmy działkę pod budowę sanktuarium na rzecz diecezji warszawsko-praskiej. Teraz potrzeba wielkiej modlitwy o wyniesienie na ołtarze kard. Stefana Wyszyńskiego – powiedziała Stanisława Grochowska.

Także dla świeckich Choszczówka jest miejscem wyjątkowy, gdzie dotyka się historii wielkiego człowieka – Prymasa Tysiąclecia. – Dzisiejsza uroczystość jest dla mnie przeżyciem historycznym, sięgnięciem do korzeni, do spuścizny po Księdzu Prymasie Wyszyńskim – stwierdził Marcin Rutkowski z pobliskiej Jabłonny. Jego zdaniem, postać kard. Wyszyńskiego jest nadal aktualna. Zwykły człowiek może nauczyć się od niego np. etosu pracy i podejścia do obowiązków.

Z kard. Wyszyńskim duchowo związany jest również Leszek Rysak, przyjechał tu na motorze, na którym uczestniczy w Rajdach Katyńskich i wyjazdowych rekolekcjach. W Radiu Warszawa prowadzi audycję „Spotkania z Prymasem Tysiąclecia”, która jest wotum w intencji wyniesienia na ołtarze Prymasa Tysiąclecia i zaproszeniem do wspólnej modlitwy o jego rychłą beatyfikację. Podkreśla, że w Choszczówce urzeka go cisza i spokój, dzięki którym łatwiej o kontakt z Bogiem. – To miejsce jest jedną wielką relikwią – wyznał.

Pomoc z Jasnej Góry

26 sierpnia 1957 r. w obecności całego Episkopatu Polski na Jasnej Górze nastąpił moment „pocałunku”, czyli zetknięcia poświeconej przez papieża Piusa XII kopii Obrazu z cudownym oryginałem. Peregrynacja po Polsce rozpoczęła się 29 sierpnia od archikatedry warszawskiej (wówczas teren diecezji warszawsko-praskiej należał do archidiecezji).

Niezwykłe wydarzenia z czasów Wielkiej Nowenny przypomniał także bp Kamiński. Wielkim poruszeniem serc i duchowym zrywem Polaków były napisane przez uwięzionego Prymasa Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego, złożone 26 sierpnia 1956 r. – Wtedy setki tysięcy naszych rodaków zadało sobie trud udania się na Jasną Górę. Byli tacy, którzy przezornie wyruszyli trzy dni wcześniej, bowiem pociągi stawały na kilkanaście godzin w polu, nie sprzedawano biletów, blokowano wejście na Jasną Górę. I właśnie w takich warunkach prawie milion ludzi melduje się przed Szczytem Jasnogórskim – powiedział bp Kamiński, zaznaczając, że aby ten fenomen zrozumieć, trzeba umieć wczuć się w bardzo znękany i zbolały naród, który ma w sobie, w najgłębszych swoich korzeniach poczucie świadomości, że jeśli będzie już naprawdę nie do wytrzymania, to tylko z Jasnej Góry może przyjść pomoc.

Modlitwa za Ojczyznę

Wierni na trasie peregrynacji w diecezji warszawsko-praskiej przynoszą różne intencje. Oprócz osobistych, skrywanych nieraz na dnie serca, wybrzmiewają sprawy Ojczyzny i narodu. Przecież modlitwa za Ojczyznę jest wpisana w duchowy program peregrynacji od 60 lat, ale w roku 100-lecia odzyskania niepodległości patriotyczny wymiar wędrówki Królowej Polski po zwykłych parafiach ma jeszcze głębszą wymowę. Ten wymiar peregrynacji jest ważny dla wiernych, którzy powierzą swoje życie osobiste, a także przyszłość Rzeczypospolitej. – Maryja to nasza jedyna ucieczka i pewna droga do Boga. Dlatego Jej polecam i modlę się za pana prezydenta, premiera, za cały rząd. A także za tych, którzy są przeciwko Bogu, o oświecenie ich sumień – powiedziała Maria Amanowicz z parafii św. Jakuba na Tarchominie. Dodała, że modli się za całą Ojczyznę oraz za rychłą beatyfikację kard. Stefana Wyszyńskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. Isakowicz-Zaleski po zakończeniu protestu w Sejmie: wszelkie zarzuty pod adresem Kościoła są niesprawiedliwe

2018-05-27 19:08

dg / Warszawa (KAI)

Nie jest tak, że Kościół nie zabierał głosu. Ks. kard. Kazimierz Nycz był obecny na strajku, przyszedł z własnej woli. Wypowiadali się różni duchowni i z tego co wiem, byli gotowi być pośrednikami w tych rozmowach – powiedział KAI ks. Tadeusz Isakowicz Zaleski. – Niestety ten protest został upolityczniony. Dodam, że wszelkie zarzuty pod adresem Kościoła są niesprawiedliwe, bo Kościół od zarania swoich dziejów prowadzi działalność charytatywną – zaznaczył założyciel i prezes fundacji im. Brata Alberta i duszpasterz osób niepełnosprawnych, komentując zakończenie w Sejmie protestu w sprawie osób niepełnosprawnych a także wypowiedzi ks. Wojciecha Lemańskiego.

TER
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski

– Przyjąłem jako dobrą wiadomość to, że protest został zawieszony, czyli nie zakończony, ale zmieniła się jego forma. Apelowałem o to już od kilku dni, bo uważałem, że to się odbija ogromnie negatywnie na zdrowiu fizycznym i psychicznym tych osób niepełnosprawnych, które przeżywają straszliwą traumę – powiedział ks. Tadeusz Isakowicz Zaleski.

Komentując sam protest, dodał: "uważam, że rodzice wykazali ogromną determinację, z większością ich postulatów się zgadzam. Niepokoiły mnie natomiast sytuacje, kiedy politycy, którzy nic do tej pory nie zrobili, podpinali się pod ten protest. Moim zdaniem to właśnie oni dobili ten protest – takie występy niektórych osób, które 'z troską' się pochylały nad niepełnosprawnymi, a do tej pory były obojętne. Uważam, że dobrze się stało, że część postulatów osób niepełnosprawnych została spełniona, a teraz jest okazja do dialogu, do rozmowy, do wywierania presji na rząd, żeby zrealizował te postulaty. Musi się to jednak odbywać w całkowicie innej atmosferze i to jest rola dla organizacji pozarządowych, dla środowisk osób niepełnosprawnych i wielu ludzi dobrej woli".

– Jeżeli chodzi o ks. Lemańskiego, to ja nigdy się nie spotkałem, aby kiedykolwiek pomagał niepełnosprawnym. Cztery lata temu ja uczestniczyłem w podobnym proteście rodziców w Sejmie i ks. Lemański się tym kompletnie nie interesował, nie było go tam. Prowadzę wiele akcji charytatywnych, nigdy go nie widziałem, żadnego zaangażowania z jego strony. On jest skłócony z hierarchią kościelną, ale uważam, że to jest jedna z osób, która się stara podpiąć – powiedział, odnosząc się do dzisiejszych wypowiedzi suspendowanego kapłana.

Ks. Isakowicz zaznaczył, że Kościół w Polsce nie był bierny wobec protestu: "Nie jest tak, że Kościół nie zabierał głosu. Ks. kard. Kazimierz Nycz był obecny na strajku, przyszedł z własnej woli. Wypowiadali się różni duchowni i z tego co wiem, byli gotowi być pośrednikami w tych rozmowach. Natomiast niestety ten protest został upolityczniony. Dodam, że wszelkie zarzuty pod adresem Kościoła są niesprawiedliwe, bo Kościół od zarania swoich dziejów prowadzi działalność charytatywną. Obecnie prowadzi bardzo wiele dzieł charytatywnych. Jest wiele fundacji i stowarzyszeń, tak jak moja fundacji Brata Alberta, która nie jest fundacją kościelną, ale jest związana ze środowiskiem kościelnym. Nie można powiedzieć, że Kościół nic nie zrobił. Kościół nie był stroną tego sporu. Natomiast słowa ks. Lemańskiego są skandaliczne, krzywdzą i tylko podpalają cały problem".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Ks. Isakowicz-Zaleski po zakończeniu protestu w Sejmie: wszelkie zarzuty pod adresem Kościoła są niesprawiedliwe

2018-05-27 19:08

dg / Warszawa (KAI)

Nie jest tak, że Kościół nie zabierał głosu. Ks. kard. Kazimierz Nycz był obecny na strajku, przyszedł z własnej woli. Wypowiadali się różni duchowni i z tego co wiem, byli gotowi być pośrednikami w tych rozmowach – powiedział KAI ks. Tadeusz Isakowicz Zaleski. – Niestety ten protest został upolityczniony. Dodam, że wszelkie zarzuty pod adresem Kościoła są niesprawiedliwe, bo Kościół od zarania swoich dziejów prowadzi działalność charytatywną – zaznaczył założyciel i prezes fundacji im. Brata Alberta i duszpasterz osób niepełnosprawnych, komentując zakończenie w Sejmie protestu w sprawie osób niepełnosprawnych a także wypowiedzi ks. Wojciecha Lemańskiego.

TER
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski

– Przyjąłem jako dobrą wiadomość to, że protest został zawieszony, czyli nie zakończony, ale zmieniła się jego forma. Apelowałem o to już od kilku dni, bo uważałem, że to się odbija ogromnie negatywnie na zdrowiu fizycznym i psychicznym tych osób niepełnosprawnych, które przeżywają straszliwą traumę – powiedział ks. Tadeusz Isakowicz Zaleski.

Komentując sam protest, dodał: "uważam, że rodzice wykazali ogromną determinację, z większością ich postulatów się zgadzam. Niepokoiły mnie natomiast sytuacje, kiedy politycy, którzy nic do tej pory nie zrobili, podpinali się pod ten protest. Moim zdaniem to właśnie oni dobili ten protest – takie występy niektórych osób, które 'z troską' się pochylały nad niepełnosprawnymi, a do tej pory były obojętne. Uważam, że dobrze się stało, że część postulatów osób niepełnosprawnych została spełniona, a teraz jest okazja do dialogu, do rozmowy, do wywierania presji na rząd, żeby zrealizował te postulaty. Musi się to jednak odbywać w całkowicie innej atmosferze i to jest rola dla organizacji pozarządowych, dla środowisk osób niepełnosprawnych i wielu ludzi dobrej woli".

– Jeżeli chodzi o ks. Lemańskiego, to ja nigdy się nie spotkałem, aby kiedykolwiek pomagał niepełnosprawnym. Cztery lata temu ja uczestniczyłem w podobnym proteście rodziców w Sejmie i ks. Lemański się tym kompletnie nie interesował, nie było go tam. Prowadzę wiele akcji charytatywnych, nigdy go nie widziałem, żadnego zaangażowania z jego strony. On jest skłócony z hierarchią kościelną, ale uważam, że to jest jedna z osób, która się stara podpiąć – powiedział, odnosząc się do dzisiejszych wypowiedzi suspendowanego kapłana.

Ks. Isakowicz zaznaczył, że Kościół w Polsce nie był bierny wobec protestu: "Nie jest tak, że Kościół nie zabierał głosu. Ks. kard. Kazimierz Nycz był obecny na strajku, przyszedł z własnej woli. Wypowiadali się różni duchowni i z tego co wiem, byli gotowi być pośrednikami w tych rozmowach. Natomiast niestety ten protest został upolityczniony. Dodam, że wszelkie zarzuty pod adresem Kościoła są niesprawiedliwe, bo Kościół od zarania swoich dziejów prowadzi działalność charytatywną. Obecnie prowadzi bardzo wiele dzieł charytatywnych. Jest wiele fundacji i stowarzyszeń, tak jak moja fundacji Brata Alberta, która nie jest fundacją kościelną, ale jest związana ze środowiskiem kościelnym. Nie można powiedzieć, że Kościół nic nie zrobił. Kościół nie był stroną tego sporu. Natomiast słowa ks. Lemańskiego są skandaliczne, krzywdzą i tylko podpalają cały problem".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem