Niedziela Młodych

Przekraczanie granic w różnorodności

Około 190 tys. ludzi i 120 narodowości. Styk trzech państw. Malownicze uliczki, niezwykły klimat muzeów, fontann i ulicznej sztuki. Zaintrygowało cię? Europejskie Spotkanie Młodych w Bazylei jest właśnie dla ciebie :)

Zobacz

o. Serafin Kaszuba OFMCap

Wędrowny apostoł

Tu tyle pracy, tylu ludzi czeka na kapłana, a ja przez tyle lat zajmowałem się właściwie głupstwem – te słowa napisał, już w Kazachstanie, o. Serafin Kaszuba, wspominając czas studiów na Uniwersytecie Jagiellońskim. Papież Franciszek podpisał 26 września 2017 r. dekret o heroiczności cnót „Włóczęgi Bożego”.

Zobacz
Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.
Zamknij

Pierwszy taki Prymas

2017-04-11 10:22

Andrzej Tarwid, Łukasz Krzysztofka

Komisja Teologiczna Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych pozytywnie zaopiniowała dekret ukazujący heroiczność cnót kard. Augusta Hlonda. To milowy krok przybliżający nas do beatyfikacji. Ale też dobry czas, aby przypomnieć o pierwszym prymasie Polski, który był jednocześnie metropolitą warszawskim

Kard. August Hlond rok 1946.

Polub nas na Facebooku!

Niewielkie Rościnno w powiecie węgrowskim znane jest wiernym głównie z działającego tam prężnie Domu Rekolekcyjnego. To w tym budynku przed II wojną światową często przebywał kard. August Hlond, ówczesny metropolita gnieźnieńsko-poznański. Także z Rościnna Hierarcha wyruszył do Warszawy na ingres, o którym powiedział, iż to będzie „największe posłannictwo mego życia”.

Był 29 maja 1946 r. Droga do stolicy została zaplanowana na dwa dni i wiodła przez Kutno, Łowicz i Sochaczew. Przez setki lat trasa ta była tradycyjnym szlakiem prymasów Polski, którzy przyjeżdżali z Gniezna do Warszawy. Wraz z kard. Hlondem miało to się zmienić, bo Prymas Polski miał mieć swoją siedzibę w stolicy.

– Na początku marca 1946 r. Stolica Apostolska zawiesiła unię istniejącą od 1821 r. między archidiecezją gnieźnieńską i archidiecezją poznańską. I ustanowiła unię personalną łączącą najstarszą metropolię gnieźnieńską z najmłodszą metropolią warszawską – przypomina ks. dr Henryk Małecki, historyk warszawskiego Kościoła.

Reklama

Ingres w mieście ruin

30 maja 1946 r. punktualnie o godz. 17 auto z kard. Hlondem wjechało na pl. Zamkowy wypełniony duchowieństwem i mieszkańcami stolicy. Po krótkim powitaniu z abp. Antonim Szlagowskim, kard. Hlond poszedł pomodlić się do kościoła św. Anny. Następnie uformowany pochód przeszedł do kościoła seminaryjnego, który pełnił wówczas funkcję prokatedry.

Tradycyjne miejsce ingresów, czyli archikatedra św. Jana Chrzciciela, była kompletnie zniszczona. Podobnie jak cała Starówka. Zburzone lub bardzo poważnie uszkodzone były też pozostałe świątynie po lewej stronie Wisły i całe kwartały miasta.

– Do Was, moi ukochani Diecezjanie Metropolii Warszawskiej, zwracam się z wyrazem podziwu, żeście wśród najtragiczniejszych powikłań ostatnich lat na tym ośrodkowym szańcu polskości wytrwali w obronie polskiego życia i honoru oraz swobód wierzącej duszy narodu. Czerpiąc niepokorne energie z bogactwa darów złożonych w duszy polskiej, dowiedliście wśród lawiny ognia i walących się gmachów, że Warszawę tylko sercem można zdobyć – powiedział kard. Hlond.

Tytan pracy

Skala wyzwań, jaka czekała nowego Metropolitę, była przeogromna. Oprócz gigantycznych zniszczeń materialnych, w warszawskim Kościele brakowało kapłanów, których 20 proc. zginęło lub zostało zmordowanych w trakcie wojny. Tylko te fakty pokazują, że stolica potrzebowała nowego zorganizowania struktur kościelnych i nowych pomysłów duszpasterskich. A przecież 12 września 1945 r. komuniści zerwali konkordat, co również nie zapowiadało nic dobrego w przyszłych relacjach Państwo-Kościół, którego najważniejszym reprezentantem był Prymas Polski.

Paradoksalnie jednak to chyba zerwanie umowy międzynarodowej przesądziło, że to właśnie kard. Hlond został metropolitą warszawskim i gnieźnieńskim.

– On sam wcale o tę godność nie zabiegał. Co więcej, jednemu z biskupów powiedział, że wskazał innych kandydatów. Ale Stolica Apostolska w swoich decyzjach kieruje się zasadą, aby nominowana osoba była jak najbardziej odpowiednia na dany urząd. A wówczas taką osobą był bez wątpienia kard. Hlond – mówi „Niedzieli” ks. prof. Stanisław Wilk z KUL.

Kard. Hlond urodził się w 1881 r. W wieku 16 lat został przyjęty do Zgromadzenia św. Jana Bosko. Święcenia kapłańskie przyjął w 1905 r., był już wtedy doktorem teologii. Do czasu odzyskania przez Polskę niepodległości ks. Hlond był m.in. kapelanem w schronisku w Krakowie, przełożonym salezjanów w Przemyślu i dyrektorem zakładów salezjańskich w Wiedniu, gdzie pełni też funkcję inspektora prowincji austriacko-węgiersko-niemieckiej. W 1922 r. został pierwszym administratorem apostolskim na Górnym Śląsku, a trzy lata później ordynariuszem diecezji katowickiej. Następnie zaś arcybiskupem gnieźnieńsko-poznańskim i prymasem Polski.

W zgodnej ocenie historyków od roku 1926 do 1939 r. nie było w dziejach polskiego Kościoła wydarzenia o większym znaczeniu, które w jakiś sposób nie wiązałoby się z postacią kard. Hlonda. Jak żaden z jego poprzedników na Stolicy św. Wojciecha, wycisnął niezatarte piętno na życiu duchowym całego narodu. Organizował z wielkim rozmachem zjazdy i kongresy w Polsce. Był reprezentantem papieża, jako delegat, w innych krajach. Wziął w opiekę wielomilionową emigrację polską. Gdziekolwiek się pojawiał, witały go tłumy wiernych.

Po wybuchu wojny przedstawiciele rządu przekonali kard. Hlonda do wyjazdu z kraju, aby „jego uwięzienie nie stało się kartą przetargową dla Niemców”. W latach 1939-45 był m.in. w Rzymie, a potem we Francji, gdzie nawet został aresztowany przez gestapo, któremu stanowczo odmówił współpracy. Do kraju wrócił 2 lipca 1945 r. ze specjalnym pełnomocnictwem papieża i zajął się administracją na Ziemiach Odzyskanych. – Kard. Hlond cieszył się dużym autorytetem wśród wiernych w kraju, ale był też znany i ceniony za granicą. Właśnie taka osoba stanęła na czele warszawskiego Kościoła – podsumowuje ks. dr Małecki. A ks. prof. Wilk dodaje: – Wszędzie, gdzie wcześniej posługiwał, wyróżniał się dużą energią i znakomitą organizacją w pracy. Co potwierdził także w stolicy.

Kuria w seminarium

Podobnie, jak katedra św. Jana Chrzciciela, w gruzach leżał też Dom Arcybiskupów Warszawskich przy ul. Miodowej oraz nuncjatura apostolska na Szucha. Pierwszą siedzibę Metropolity zorganizowano w budynku seminarium. Już dzień po ingresie odbyło się tam posiedzenie kapituły metropolitalnej. Niedługo potem kard. Hlond konsekrował dwóch biskupów dla archidiecezji warszawskiej – ks. Zygmunta Choromańskiego i ks. Wacława Majewskiego, którzy stali się jego najbliższymi współpracownikami.

Podczas Powstania Warszawskiego zostało zniszczonych 55 kościołów. Ich odbudowa stała się priorytetem Metropolity, podobnie jak pomoc materialna dla mieszkańców, zwłaszcza dla osieroconych dzieci. – Za czasów jego posługi w samej stolicy istniały 32 sierocińce prowadzone przez Caritas. Jedenaście kolejny działało poza Warszawą – mówi ks. dr Małecki i dodaje. – W sumie w tamtym czasie ok. 500 sierot i ok. 450 półsierot korzystało z pomocy Kościoła w powojennej Warszawie.

Do odbudowy świątyń kard. Hlond powołał Prymasowską Radę Odbudowy Kościołów Warszawy. – Konstrukcja tej rady była gruntownie przemyślana, miała ona np. kilka sekcji, które odpowiadały za poszczególne działania. Z kolei sam Kardynał pisał listy do Polaków za granicą oraz do metropolitów Paryża czy Londynu, aby wsparli odbudowę stołecznych kościołów – opowiada ks. prof. Wilk.

We wprowadzaniu nowych form duszpasterstwa pomogło powołanie przy Kurii Metropolitalnej Kolegium ds. Duszpasterskich oraz erygowanie nowych dekanatów: nowodworskiego, piaseczyńskiego, pruszkowskiego i rembertowskiego.

Stałą troską kard. Hlonda był rozwój duchowy wiernych. Hierarcha pisał listy duszpasterskie i odezwy do mieszkańców stolicy. Organizował też uroczystości religijne.

Do historii Warszawy przeszło słynne spotkanie z kobietami na Kamionku. Natomiast w wymiarze krajowym takim wydarzeniem był akt ofiarowania narodu Niepokalanemu Sercu Maryi, który 8 września 1946 r. zgromadził niemal milion wiernych na Jasnej Górze.

– Przez cały czas swojej posługi w stolicy odwiedzał też zwykłe parafie. W archiwach zachowało się ponad 40 relacji z takich wizytacji – mówi ks. prof. Wilk.

Nie trzeba rozpaczać

W październiku 1948 r. kard. Hlond miał operację wyrostka robaczkowego. Początkowo wydawało się, że operacja udała się. Niestety. Kilka dni później Metropolita ponownie trafił do szpitala. Miał pełną świadomość, że jego czas na ziemi dobiega końca.

Do s. Maksencji, pracującej w Sekretariacie Prymasa, powiedział: – Jutro w procesji będzie przyniesiony Pan Jezus, aby pokazać ludziom, że Arcybiskup jest zaopatrywany i aby się nie lękali przyjmować sakramentów św. Natomiast w swoich notatkach napisał: „W obliczu śmierci trzeba być radosnym. Wszystkich nas to czeka. Trzeba śmierć pogodnie przyjmować, ona jest drogą do lepszego życia. Jest drogą do wieczności...”. Kard. August Hlond umarł 22 października 1948 r. – Swemu najbliższemu otoczeniu, sekretarzom mówił: – Nie trzeba rozpaczać ani wątpić. Gdy przyjdzie zwycięstwo, będzie to zwycięstwo Najświętszej Maryi Dziewicy! I oddał swą maryjną duszę w dzień Matki Bożej Szczęśliwej Śmierci – tak po latach wspominał swojego poprzednika kard. Stefan Wyszyński.

Pogrzeb kard. Hlonda zgromadził takie tłumy, że trasę z prokatedry do katedry specjalnie przedłużono, aby jak najwięcej osób mogło pożegnać Metropolitę. – Kondukt nie poszedł więc prosto, lecz m.in. ulicami Miodową i Długą – mówi ks. prof. Wilk.

Kard. Hlond został pochowany w podziemiach archikatedry. W 2006 r. dokonano uroczystej translacji szczątków z podziemi archikatedry do kaplicy św. Jana Chrzciciela w lewej nawie świątyni.

Po marcowej decyzji Komisji Teologicznej w Watykanie do ogłoszenia kard. Augusta Hlonda błogosławionym potrzebny jest jeszcze cud za jego wstawiennictwem. W archikatedrze warszawskiej każdego 22. dnia miesiąca odprawiana jest Msza św. w intencji jego rychłej beatyfikacji. Potrzeba zatem jeszcze gorętszej modlitwy, aby Kościół zaliczył kard. Augusta Hlonda do grona błogosławionych.

Edycja warszawska 16/2017 , str. 4-5

E-mail:
Adres: ul. Długa 29, lok. 229, 00-238 Warszawa
Tel.: (22) 635-90-69,

Działy: Niedziela w Warszawie

Tagi: Hlond

Reklama

Tagi
Nasze serwisy
Polecamy
Zaprzyjaźnione strony
Najpopularniejsze
24h7 dni

Reklama

Edycja warszawska

E-mail:
Adres: ul. Długa 29, lok. 229, 00-238 Warszawa
Tel.: (22) 635-90-69,

Lidia Dudkiewicz, Red. Naczelna

Wracajcie do domu! EDYTORIAL

Orędzie fatimskie jest ciągle aktualne, ponieważ wyrasta z Ewangelii. Maryja prosi o modlitwę różańcową, która może nam pomóc w realizacji wołania Chrystusa: nawracajcie się i... »
Bp Marek Marczak

Reklama

Kalendarz ścienny 2018


Adresy kontaktowe


www.facebook.com/tkniedziela
Tel.: +48 (34) 365 19 17, fax: +48 (34) 366 48 93
Adres redakcji: ul. 3 Maja 12, 42-200 Częstochowa


Wydawca: Kuria Metropolitalna w Częstochowie
Redaktor Naczelny: Lidia Dudkiewicz
Honorowy Red. Nacz.: ks. inf. Ireneusz Skubiś
Zastępca Red. Nacz.: ks. Jerzy Bielecki
Sekretarz redakcji: ks. Marek Łuczak
Zastępca Sekretarza redakcji: Margita Kotas