Reklama

Biały Kruk 1

Grzesiuk po czerniakowsku

2017-04-06 11:55

Witold Dudziński
Edycja warszawska 15/2017, str. 5

Archiwum
Stanisław Grzesiuk stał się popularny, jako wykonawca piosenek z przedwojennej stolicy, takich jak „Bal na Gnojnej”, „Ballada o Felku Zdankiewiczu”,„U cioci na imieninach”

Mówił, że nie jest pisarzem, a napisał trzy książki, które przeczytały miliony Polaków. Mówił, że nie jest muzykiem, a nagrał dziesiątki piosenek, które śpiewane są do dziś

Stanisław Grzesiuk, pisarz, pieśniarz, kompozytor, piewca kolorytu Warszawy, ocalił od zapomnienia przedwojenną stolicę. A nie było to łatwe: urodził się i wychował w trudnych warunkach, szkołę zawodową skończył już jako dorosły, podczas pracy w warszawskiej fabryce.

Był samorodnym talentem, nazwanym „bardem Czerniakowa”. Podstawą jego repertuaru stał się uliczny folklor stolicy, wyśpiewywany z towarzyszeniem bandżoli i gitary. Obok Stefana Wiecheckiego – Wiecha zaliczany jest do grona najbardziej zasłużonych twórców propagujących język i kulturę warszawskiej ulicy.

U Bandyty na Wojtówce

Książka Bartosza Janiszewskiego „Grzesiuk. Król życia”, pierwsza biografia Stanisława Grzesiuka przywraca mu sławę „chłopaka z ferajny”, nazywanego „Kozakiem”, barda szemranego Czernikowa, kwestionowaną po jego śmierci, jako efekt autokreacji. Rodzina Grzesiuka mieszkała przed wojną w najbardziej okazałej kamienicy przy ul. Tatrzańskiej – zaniedbanej uliczce, zamieszkałej przez biedotę – zajmowali jednak tylko jedną izbę, bez wygód.

Reklama

Specjalnością Grzesiuka w czasie bójek było walenie przeciwnika bykiem, z głowy, a centrum duchowym części Czerniakowa, z którą się identyfikował była knajpa na rogu Czerniakowskiej i Chełmskiej „U Bandyty na Wojtówce”. „Gdyby kategorii było dwadzieścia, to ta knajpa byłaby dwudziestej kategorii”, pisał Grzesiuk po latach.

Janiszewski odbrązawia Grzesiuka, który podczas okupacji żył przez jakiś czas z włamań do niemieckich magazynów i szabru opuszczonych mieszkań. Związki Grzesiuka z ruchem oporu nie były, wbrew temu, co utrzymywał, zbyt silne. Broń, za przechowywanie której był poszukiwany przez gestapo, nie była własnością AK, lecz kolegów z „ferajny”. Ujęty w jednej z łapanek trafił najpierw na roboty w okolice Koblencji, potem do KL Dachau, skąd przeniesiono go do Mauthausen. Przeżył m.in. dzięki muzyce. Został członkiem obozowego zespołu, udało mu się nawet sprowadzić do obozu bandżolę, na której grał do końca życia.

Pięć lat kacetu

Szybko okazało się, że z obozu Grzesiuk wyniósł gruźlicę i większą część czasu zaczął spędzać w sanatoriach, a jego stanu zdrowia nie poprawiała skłonność do alkoholu. Pierwszą z trzech książek („Pięć lat kacetu”, 1958) napisał unieruchomiony w łóżku w otrzymanej od pielęgniarek starej książce wypisów. Aby urozmaicić spotkania autorskie zaczął śpiewać piosenki i wtedy właśnie narodził się Grzesiuk – bard Warszawy.

Zaproszono go do „Podwieczorku przy mikrofonie”, którego słuchała cała Polska. Stał się popularny, jako wykonawca piosenek z przedwojennej stolicy, takich jak „Bal na Gnojnej”, „Ballada o Felku Zdankiewiczu”, „U cioci na imieninach”, z którymi zapoznał niedawno młodsze pokolenia Muniek Staszczyk i jego „Szwagierkolaska”. Grzesiuk zmarł w 1963 r., w przyszłym roku skończyłby 100 lat.

* * *

Stanisław Grzesiuk Jest patronem jednej z ulic na warszawskim Czerniakowie. Książka „Grzesiuk. Król życia” Bartosza Janiszewskiego ukazała się nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka

Tagi:
Warszawa piosenka

Kard. Nycz: Nie sprowadzajmy Wielkiego Postu do nadzwyczajnych form i “akcyjności”

2018-02-14 21:34

abd / archwwa.pl / Warszawa (KAI)

Do tego, aby Wielki Post był czasem “szukania dróg osobistego nawrócenia”, a nie pogonią za akcjami i nadzwyczajnymi formami, zachęcał kard. Kazimierz Nycz podczas Mszy św. Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie. Metropolita warszawski zapraszał też mieszkańców stolicy do praktykowania wielkopostnego zwyczaju nawiedzania 40 kościołów stacyjnych.

http://archidiecezja.warszawa.pl

W uroczystość Środy Popielcowej, kard. Kazimierz Nycz modlił się z mieszkańcami Warszawy w Świątyni Opatrzności Bożej - jednym z 40. warszawskich kościołów stacyjnych. W homilii metropolita warszawski zachęcał do tego, by rozpoczynający się dziś okres Wielkiego Postu, traktować, jako czas osobistego nawrócenia i poszukiwania dróg do Boga.

“To jest czas, który Bóg nam daje. Czas zbawienia” - przypominał hierarcha, nawiązując do dzisiejszych słów papieża Franciszka, wypowiedzianych w rzymskim kościele pw. św. Sabiny, gdzie Ojciec Święty przewodniczył liturgii Środy Popielcowej. “Zatrzymać się, wyciszyć i nawrócić - to są trzy słowa, które rzeczywiście wyznaczają główne cele Wielkiego Postu, patrząc i od strony Pana Boga i od strony człowieka” - mówił kard. Nycz.

Zachęcał wiernych, by uczestniczyli w wielkopostnych praktykach i nabożeństwach, proponowanych przez Kościół, przestrzegał jednak by nie sprowadzać czterdziestodniowego postu do “akcyjności” i szukania nadzwyczajnych form pobożności.

“To są środki, które daje nam Kościół, abyśmy osiągnęli zasadniczy cel Wielkiego Postu, który przeżywamy w naszych Kościołach. Czasem szukamy nadzwyczajnych form pokuty i postu. Przestrzega nas dziś Pan Jezus, byśmy nie szukali nadzwyczajności, a zarazem, żebyśmy nie robili żadnej akcyjności, ale w ciszy swojego serca, w swoim mieszkaniu przeżywali post” - przypominał kardynał.

Hierarcha przypomniał też wielkopostną refleksję, mówiącą o tym, że Słowo Boże i słowo człowieka, a także sam człowiek jest darem. Zachęcał do tego, by starać się traktować tak zarówno siebie i swoje słowa, jak też drugiego człowieka, którego należy przyjąć “tak, jak Boga samego”.

“Tu jest ogromna przestrzeń do nawrócenia, do przemiany naszych serc! Tu jest ta przestrzeń, która każe nam brać odpowiedzialność za każde wypowiedziane słowo i każe nam dawać odpowiedź na słowo innych ludzi, które jest zawsze darem (...) Wszyscy wiemy ile mamy do zrobienia wokół i w sprawie odpowiedzialności za słowo!” - przypominał kard. Nycz.

Na zakończenie zachęcił mieszkańców Warszawy do praktykowania wielkopostnej tradycji nawiedzania 40. kościołów stacyjnych. Przypomniał, że - zaczerpnięta z Rzymu - od kilku lat jest ona żywa także w Warszawie i stanowi piękne dopełnienie przeżywania czasu Wielkiego Postu.

“Kilka lat temu w obu diecezjach Warszawy ustanowiliśmy takie kościoły stacyjne - nie po to, aby ‘zaliczyć’ jednodniową uroczystość, ale po to, by stworzyć przestrzeń modlitwy mieszkańcom Warszawy - tym, którzy szukają czegoś więcej” - wyjaśniał hierarcha.

Idea Wielkopostnych Kościołów Stacyjnych, gdzie każdy kościół jest „stacją” jednego dnia Wielkiego Postu, w Warszawie przyjęła się w 2015 roku. Już wtedy zainteresowanie wiernych przerosło wszelkie oczekiwania. Warszawscy duszpasterze zauważają, że coraz większa grupa mieszkańców stolicy regularnie odwiedza w Wielkim Poście kościoły stacyjne i uczestniczy w Mszach.

Kościoły stacyjne to wspólne dzieło w dwóch warszawskich diecezjach. 40 kościołów na terenie Warszawy w Wielkim Poście jest miejscem pielgrzymek indywidualnych lub małych grup. W kościele stacyjnym można uczestniczyć w Eucharystii, wyspowiadać się, znaleźć czas na adorację i przygotowanie do obchodów tej największej tajemnicy chrześcijaństwa, jaką jest misterium męki śmierci i zmartwychwstania Pańskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Nadzieja w Chrystusie

2018-02-21 10:32

Abp Wacław Depo
Niedziela Ogólnopolska 8/2018, str. 33

Graziako

W kolejną niedzielę Wielkiego Postu wchodzimy na szczyt Taboru, aby wraz z Chrystusem przemieniać się z nadzieją na życie wieczne. Nie sposób zejść z Taboru bez podstawowego daru wiary chrześcijańskiej, którym jest nadzieja. Ona zawsze jest oczekiwaniem dóbr przyszłych, do których granicą będzie tajemnicze wypowiedzenie prawdy o zmartwychpowstaniu. Dlatego nadzieja wiary chrześcijańskiej jest związana z pragnieniem tych dóbr wiecznych, które Bóg przyobiecał człowiekowi w swoim Synu, Jezusie Chrystusie. Można więc powiedzieć, że każdy z nas zanurzony w tajemnicę życia Jezusa jest jakimś wielkim spodziewaniem się Boga, który przychodzi do nas w teraźniejszości.

W pismach św. Augustyna znajdujemy twierdzenie, że jako chrześcijanie jesteśmy sobą ze względu na przyszłość. Przyszłość jest darem Bożym, ale wraz z nią idzie teraźniejszość – otaczający nas świat, ludzie, zdarzenia czy rzeczy. Człowiek wierzący to stworzenie wciągnięte w orbitę Boskości i wewnętrznego życia Boga. Tak uczył nas św. Jan Paweł II w swoim słynnym wywiadzie „Przekroczyć próg nadziei”. I przez to samo jest on człowiekiem radości związanej z nadzieją na życie wieczne. Nie chodzi tutaj – podkreślał Papież – o radość naiwną ani też o próżną nadzieję. Każdy z nas jest człowiekiem widzącym i czytającym rzeczy i wydarzenia ukryte. Czującym sprawy ludzi, ich serca i oglądającym już tutaj, na ziemi, tajemnicę Boga, przez znak Syna Bożego. To z woli i zamysłu Boga wszelka nadzieja świata i człowieka rozświetla się z punktu Chrystusa. Dlatego chrześcijanin idący za Chrystusem widzi więcej i głębiej przeżywa swoje życie. Nadzieja jest dla nas nie tylko spodziewaniem się jakiejś przyszłości – jest także nowym sposobem tłumaczenia świata, który w oczach chrześcijanina otrzymuje nowy sens. Nadzieja uczy interpretacji zdarzeń świata i siebie samego według wyższego Boskiego sensu.

Te obrazy nadziei odtworzone zostały w mozaice na Górze Tabor, gdzie tajemnica narodzin Syna Bożego jest pierwszą tajemnicą zbliżenia się i przemienienia się Boga dla nas. Jego Odwieczny Syn staje się człowiekiem, potwierdza godność naszej ludzkiej natury, przyjmując ją i włączając w tajemnicę swojego Boskiego życia. A cóż dopiero powiedzieć o tajemnicy przemiany, która dokonuje się na wzgórzu Golgoty, gdzie Syn Boga oddaje za nas swoje życie!

Kolejną tajemnicą przemiany Jego ciała, już uwielbionego, jest tajemnica zmartwychwstania, która była zapowiedziana nie tylko przez Górę Tabor. Ale zwłaszcza wtedy, kiedy Chrystus wyjaśniał swoim uczniom, że konieczne jest Jego odejście przez tajemnicę cierpienia i śmierci. Zauważmy, że tajemnica zmartwychwstania nie zamyka jeszcze wszystkiego, lecz otwiera przed nami kolejny etap bliskości Boga, jaką jest tajemnica Kościoła i sakramentów świętych, w tym sakramentu Eucharystii. Właśnie to samo Ciało zrodzone z Maryi w Betlejem, to samo Ciało, które wisiało na krzyżu, to samo Ciało jest z nami pod postacią chleba. I ta sama Krew pod postacią wina jest oddawana za nas na odpuszczenie naszych grzechów.

Ta Miłość ukrzyżowana i zmartwychwstała w Chrystusie przekłada wszelki język beznadziei, kłamstwa i grzechu na mowę i wyznanie pełne nadziei. Bo nadzieja złożona w Chrystusie nigdy nie zawodzi i nie zdradza człowieka. Toteż w życiu chrześcijańskim nie ma takich sytuacji, które mogłyby nas uczynić ludźmi bez nadziei.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kielczanie zwycięzcam X Mistrzostw Polski WSD i Zakonnych w Piłce Nożnej Halowej

2018-02-25 09:31

dziar / Kielce (KAI)

Zespół piłkarski kleryków z WSD w Kielcach obronił dzisiaj mistrzowski tytuł podczas X Mistrzostw Polski Wyższych Seminariów Duchownych i Zakonnych w Piłce Nożnej Halowej.

MR
Grali bez przeszkód...

Zmagania grających w piłkę kleryków trwały przez cały dzień w kieleckich halach sportowych, a poza rozgrywkami prowadzona była także zbiórka na potrzeby hospicjum i wsparcie kampanii Pola Nadziei. Zagrało 20 drużyn.Zespół z WSD w Kielcach okazał się najlepszy. Drugie miejsce zajęli klerycy warszawscy, trzeci – zespół klerycki z Łodzi, a czwarte – z Sandomierza.

Królem strzelców został Piotr Dudkiewicz (WSD Kielce). Za najlepszego zawodnika uznano Konrada Jasińskiego (WSD Warszawa), najlepszym bramkarzem okazał się Michał Kasprzyk (WSD Kielce).

W Kielcach podczas mistrzostw spotkały się i zagrały drużyny aż z 20 diecezji, m.in. z Białegostoku, Olsztyna, Warszawy, Siedlec, Drohiczyna, Tarnowa, Zamościa, Opola, Łodzi, Krakowa, Poznania, Sandomierza. Mistrzostwa rozpoczęła poranna Msza św. w Kościele Akademickim św. Jana Pawła II, pod przewodnictwem bp. Mariana Florczyka, z udziałem m.in. kapelanów sportu, księży towarzyszących zespołom i ks. Pawła Tambora – rektora WSD w Kielcach.

W homilii ks. Krzysztof Banasik, diecezjalny duszpasterz kultury zdrowotnej i sportu w Kielcach zwrócił uwagę na piękno sportu, na zasady fair play i zdrowej rywalizacji, podkreślał także związki sportu z kapłaństwem. – Życzę wam szlachetnego współzawodnictwa, umiejętności przeżywania zwycięstwa i porażki, ale cały czas chodzi o tę umiejętność i sprawność duchową (…), tak potrzebną w przygotowywaniu do bycia kapłanami – mówił. Podkreślił, że od przyszłych księży oczekuje się nie tyle dokonań sportowych, a przede wszystkim „sprawności duchowej”.

Faza eliminacyjna mistrzostw miała miejsce w Centrum Rehabilitacji i Sportu Uniwersytetu Jana Kochanowskiego oraz w hali sportowej Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 2. Wówczas wyłoniono najlepsze drużyny. Mecze finałowe rozgrywano w Centrum Rehabilitacji i Sportu Uniwersytetu Jana Kochanowskiego. Tam także nastąpiło podsumowanie, wręczenie nagród i zakończenie turnieju.

- Atmosfera była wspaniała, miło jest grać u siebie i obronić tytuł mistrzowski, bardzo dzielnie wspierali nas i dopingowali bracia klerycy z kieleckiego seminarium i mieszkańcy miasta – komentuje kl. Damian Liwocha. Podczas Mistrzostw zbierane były środki niezbędne do funkcjonowania kieleckiego hospicjum, prowadzonego przez Caritas. Wkrótce datki zostaną zliczone. Klerycy promowali również ideę hospicyjną i zachęcali kibiców do bezinteresownej pomocy dla bliźniego w potrzebie.

Patronat honorowy nad wydarzeniem objęli m.in.: abp Stanisław Gądecki, Przewodniczący KEP, biskup kielecki Jan Piotrowski, bp Marian Florczyk - Delegat KEP ds. sportu, Witold Bańka - minister sportu i turystyki, Adam Jarubas - Marszałek Województwa Świętokrzyskiego, Agata Wojtyszek - Wojewoda Świętokrzyski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem