Reklama

Dla wspólnej refleksji

2017-03-23 09:49

Oprac. Joanna Twardowska
Edycja toruńska 13/2017, str. 1, 7

W bieżących dniach diecezja toruńska świętuje jubileusz 25-lecia istnienia. Z tej okazji nakładem Toruńskiego Wydawnictwa Diecezjalnego ukazała się okolicznościowa publikacja pod redakcją dk. Waldemara Rozynkowskiego i ks. Pawła Borowskiego pt. „Jubileusz Diecezji Toruńskiej. Spojrzenie w przeszłość i w przyszłość”

W słowie Biskupa Toruńskiego już na pierwszej stronie publikacji czytamy, że rocznica ustanowienia diecezji toruńskiej to „szczególna okazja, by pochylić się nad minionym ćwierćwieczem życia diecezjalnego, podziękować Bogu za dar Kościoła lokalnego i patrzeć ufnie w jego przyszłość ze świadomością zadań, jakie są do wykonania w nadchodzących czasach”.

Trochę statystyk

Do 1992 r. teren dzisiejszej diecezji toruńskiej leżał w granicach diecezji chełmińskiej. Diecezja chełmińska składała się z pięciu delegatur biskupich: chełmińskiej, kamieńskiej, lubawskiej, pelplińskiej i wejherowskiej. Od 25 marca 1992 r. z terenów delegatur kamieńskiej i pelplińskiej utworzono diecezję pelplińską, z wejherowskiej gdańską. Z delegatur chełmińskiej i lubawskiej liczących 174 parafie utworzono diecezję toruńską, do której z archidiecezji gnieźnieńskiej przyłączono kolejnych 8 parafii (okolice Rudaka, Stawek i Podgórza). W związku z tym na początku diecezja toruńska liczyła 182 parafie zgrupowane w 17 dekanatów. W latach 2001-02 dokonano reorganizacji struktur diecezjalnych. Obecnie diecezja toruńska to trzy rejony duszpasterskie: brodnicki, grudziądzki i toruński, 24 dekanaty i 196 parafii – w tym 14 parafii powstałych już na przestrzeni lat funkcjonowania diecezji toruńskiej.

Ważne postacie

U podstaw istnienia diecezji toruńskiej jest postać św. Jana Pawła II, stąd we wspomnianej publikacji poświęcony jest mu pierwszy rozdział autorstwa dk. Waldemara Rozynkowskiego: „Pierwszy pobyt, jeszcze ks. Karola Wojtyły, w Toruniu miał miejsce w czerwcu 1953 r. Nocował on u rodziny Gudlów, która mieszkała na Winnicy, skąd udał się wspólnie z ks. Czesławem Obtułowiczem, Stanisławem Abrahamowiczem oraz Klemensem Gudlem na wyprawę na Kaszuby, a dokładnie do Kartuz i okolicznych miejscowości”.

Reklama

W dalszej części opracowania znalazło swoje miejsce m.in. obszerne kalendarium wydarzeń z życia diecezji toruńskiej przygotowane przez ks. Pawła Borowskiego i dk. Waldemara Rozynkowskiego, a także szczegółowe biogramy pasterzy diecezji: bp. Andrzeja Suskiego, bp. Jana Chrapka i bp. Józefa Szamockiego sporządzone przez ks. Jerzego Karola Kalinowskiego.

Przywołując w pamięci minione 25 lat, nie można pominąć błogosławionych diecezji, czyli bł. m. Marii Karłowskiej i bł. ks. Stefana Wincentego Frelichowskiego, o których pisze dk. Waldemar Rozynkowski: „25 lat istnienia diecezji toruńskiej zawiera w sobie różne ważne wydarzenia. Nie­które z nich należą do wyjątkowych, myślimy tu chociażby o wyniesieniu na ołtarze przez papieża Jana Pawła II dwóch osób: m. Marii Karłowskiej (1865 – 1935) i ks. Stefana Wincentego Frelichowskiego (1913-45). Święci i błogosławieni to niezwykły «kapitał», z którego możemy korzystać w każdym miejscu diecezji”.

Ważne miejsca i wydarzenia

Wiele uwagi poświęcono na ukazanie działalności Caritas, która powstała zaledwie tydzień po utworzeniu diecezji: „Trzeba przyznać, że początki działalności Caritas były trudne z wielu powodów. Rodziła się ona w rzeczywistości polskiego Kościoła jak mityczny Feniks – dosłownie od zera. Tylko determinacja pasterzy umożliwiała zainicjowanie konkretnych form aktywno­ści charytatywnej. W diecezji toruńskiej nieprzecenioną rolę należy przypisać jej Paste­rzowi, ks. dr. Andrzejowi Suskiemu. Ksiądz Biskup od momentu powołania wspie­rał Caritas, dbając o jej rozwój na wszystkich koniecznych płaszczyznach” – wspominają pracownicy Caritas.

O sercu diecezji, czyli Wyższym Seminarium Duchownym, pisze jego rektor ks. prof. Dariusz Zagórski: „Bp Andrzej Suski 8 września 1993 r. erygował Wyższe Seminarium Duchowne Diecezji Toruńskiej im. ks. Stefana Wincentego Frelichowskiego, ale dopiero w początku 1994 r. dokonano zakupu przez diecezję starego, wyeksploatowanego gmachu przy ul. Sienkiewicza 40/42, zlokalizowanego w pobliżu miasteczka uniwersyteckiego w Toru­niu. Od tego momentu rozpoczęły się prace remontowe przystosowujące budynek na dom formacyjny”.

25-letnia diecezja toruńska jako kontynuatorka tradycji diecezji chełmińskiej bogata jest w zabytkowe kościoły. Ich matką jest toruńska katedra, zaś wiele z unikatowych reliktów przeszłości swoje stałe miejsce znalazło w Muzeum Diecezjalnym, o czym pisze pracująca w nim Joanna Ciechanowska: „Do najcenniejszych obiektów można zaliczyć średniowieczne rzeźby gotyckie, z któ­rych najstarsza to «Chrystus Ukrzyżowany» pochodzący z XIII wieku z Jastrzębia, bogato zdo­bione kielichy mszalne i monstrancje wykonane przez sławnych mistrzów toruńskiego złotnictwa, a także liczne dzieła malarskie, z których najmłodszy, a zarazem najznakomit­szy, to słynne dzieło Jerzego Kossaka «Cud nad Wisłą»”.

Kult maryjny jest żywo obecny w diecezji toruńskiej. Świadczy o tym ciepło przyjęta peregrynacja obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, a także np. wieloletnia tradycja Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę. „Przeżywając jubileusz 25 lat Diecezji Toruńskiej, w tym roku 2017 chcemy wędrować w 29. Pieszej Pielgrzymce z Torunia na Jasną Górę, czyniąc dziękczynienie za naszą wspólnotę diecezjalną oraz naszego pasterza bp. Andrzeja Suskiego oraz biskupów pomocniczych – śp. bp. Jana Chrapka i bp. Józefa Szamockiego. Chcemy dziękować za tak wielu kapłanów kierowników, przewodników i pielgrzymów, którzy przez te wszyst­kie lata posługiwali sakramentami, słowem i obecnością tysiącom pielgrzymów diecezji toruńskiej” – pisze obecny kierownik pielgrzymki ks. Łukasz Skarżyński.

Zamieszczono również rozdziały dotyczące m.in. zakonów, diakonatu stałego, obecności ruchów i stowarzyszeń, 1. Synodu Diecezji Toruńskiej, Wydziału Teologicznego UMK czy przeżywania w diecezji Światowych Dni Młodzieży.

Ostatni rozdział przybliża historię „Głosu z Torunia”: „Dzień po 25. rocznicy istnienia diecezji toruńskiej 26 marca 2017 r. do rąk diece­zjan oddamy 1162. numer «Głosu z Torunia». Przez 1162 tygodnie pisaliśmy o diecezji toruńskiej: o tym, jak powstawała, jak świętowała 5, 10, 15 i 20 lat. (…) Relacje, wywiady, reportaże, ogłoszenia, notatki, zdjęcia – to w nich zatrzymana jest historia naszej 25-letniej diecezji toruńskiej” – pisze redaktor „Głosu z Torunia” Joanna Kruczyńska.

Publikacja ubogacona została ponad 100 stronami zdjęć ukazujących wielość i różnorodność wydarzeń na przestrzeni ćwierćwiecza istnienia diecezji toruńskiej.

Zapraszamy wszystkich diecezjan do zapoznania się z tą historyczną pozycją, którą można nabyć w księgarni diecezjalnej w Toruniu.

Tagi:
książka rocznica diecezja

Sto lat temu zaczęło się Powstanie Wielkopolskie

2018-12-20 12:34

Krystyna Dolczewska

Mieszkańcy Zielonej Góry, a zwłaszcza ci, którzy mają przodków powstańców wielkopolskich, co roku obchodzą rocznicę wybuchu tego powstania. W tym roku doczekaliśmy się już setnej rocznicy (27 grudnia), a więc jest bardziej uroczyście - w sumie cztery wydarzenia czczące powstanie.

Krystyna Dolczewska
występują dzieci z SP nr 13 w Zielonej Górze

Pierwsze dwa przeżywaliśmy w środę 19.12. Ksiądz Prałat Jan Pawlak, kapelan zielono-górskiego Koła nr 5 Towarzystwa Pamięci Powstania Wielkopolskiego 1918-1919 im. Gen. Józefa Dowbor-Muśnickiego odprawił Mszę św. w intencji Ojczyzny i powstańców w kościele Matki Boskiej Częstochowskiej. Na Mszy były obecne poczty sztandarowe zaprzyjaźnionego z Kołem nr 5 Zespołu Szkół Ekonomicznych (w tej szkole odbywają się spotkania członków i sympatyków Koła), Zespołu Szkół Technicznych, Policji i Oddziału Lubuskiego TPPW.

Zobacz zdjęcia: Obchody 100. rocznicy Powstania Wielkopolskiego w Zielonej Górze

Modlitwę powszechną odczytał Prezes Koła nr 5 Mieszko Kamiński.

Po Mszy św. koło pomnika Małego Dobosza z Powstania Wielkopolskiego krótką uroczystość poprowadzili Katarzyna Zielińska i Damian Bączkiewicz z Rady Młodzieżowej Oddziału Lu-buskiego TPPW.

Przemawiali: Sandra Michalska z Młodzieżowej Rady Miasta, która przypomniała, że Paderewski w swym przemówieniu w Poznaniu, dzień przed powstaniem, kładł nacisk na zgodę i jedność i tego p. Sandra życzy nam wszystkim; prof. Wiesław Hładkiewicz z UZ - prosił na abyśmy mówili o powstaniu w naszych domach i na koniec Ks. Prałat zaprosił na następne uroczystości 27 12. ku czci powstania i wspomniał o roli kobiet w Powstaniu Wielkopolskim.

Spotkanie koło pomnika zakończono recytacją i śpiewem tekstów patriotycznych wykonaniu dzieci z SP nr 13, złożeniem wieńców oraz odśpiewaniem Roty i hymnu państwowego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

„Chciałem cię zabić”

2019-01-08 11:58

Witold Gadowski
Niedziela Ogólnopolska 2/2019, str. 27


Archiwum prywatne

Długo stał na korytarzu, przestępował z nogi na nogę, schodził trzy stopnie niżej, aby za chwilę powrócić pod same drzwi. Wcześniej wielokrotnie widział tę scenę w wyobraźni. Czuł, jak naciska klamkę, wchodzi do środka... Dalej nie starczało mu już odwagi, by przewidywać, co się stanie. Teraz wreszcie stał przed tymi drzwiami. Przemógł chęć ucieczki i był tu... Uniesiona w górę dłoń lekko zadrżała. W końcu mruknął coś do siebie, przełknął ślinę i nacisnął dzwonek. Otworzył mu wysoki, niemal równy mu wzrostem mężczyzna. Miał bujną szpakowatą czuprynę i głębokie bruzdy pod dużymi niebieskimi oczami. Jego nieogolone policzki były blade jak u człowieka, który jest bardzo zmęczony.

– Dzień dobry, jestem... – zaczął.

– Wiem, kim jesteś – przerwał mu starszy mężczyzna i krótkim gestem dłoni zaprosił go do wnętrza mieszkania.

Z korytarza wyjrzały dwie zaciekawione twarze ślicznych dziewcząt, bez skrępowania patrzyły mu prosto w oczy.

– Moje córki – na twarzy gospodarza pojawił się wątły uśmiech.

Weszli do przestronnego pokoju. Był pełen słonecznego światła i ciężkich, staromodnych mebli. Smugi światła wydobywały obraz wirowania drobinek kurzu, które kłębiły się tuż nad podłogą. Usiedli przy przedwojennym dębowym stole.

– Palisz? – starszy mężczyzna wyciągnął ku niemu paczkę czerwonych Marlboro.

– Nie, dziękuję – odruchowo pokręcił głową.

Rozległ się trzask zapałki i starszy chciwie zaciągnął się papierosem. Słyszał, jak dziewczyny cicho szepczą za drzwiami, nie był jednak w stanie złowić sensu ich ożywionego trajkotania.

Przybysz miał ściśnięte szczęki, z trudem przeciskały się przez nie słowa. Ukradkiem spoglądał na szpakowatego gospodarza i musiał przyznać, że za młodu był zapewne bardzo przystojny. Do teraz jego twarz zachowała harmonijne, szlachetne rysy. Córki urodę odziedziczyły pewnie po nim.

Pokój był urządzony ze smakiem, regały z tysiącami książek, masywne biurko, na którym stała prawdziwa lampa od Tiffany’ego. Młody sam robił szklane witraże, potrafił więc rozpoznać precyzyjne, ręcznie wykonywane łączenia różnokolorowych kawałków barwnego szkła. W tym pokoju królował człowiek, który dobrze wiedział, czym są wyrafinowanie i dobry smak.

– Chciałem cię zabić! – powoli uniósł twarz, tak aby dojrzeć wyraz źrenic człowieka, który siedział naprzeciw.

Szpakowaty mężczyzna zgarbił się, ale ani na moment nie opuścił wzroku, wytrzymał jego spojrzenie. W pokoju zaległo ciężkie milczenie. Nawet drobiny kurzu sprawiały wrażenie, jakby zastygły w swoim bezrozumnym tańcu. Miast oczekiwanego przerażenia przybysz dojrzał, jak gospodarz spogląda na niego z rosnącym zaciekawieniem. Czuł, jak dyskretnie omiata go ciepłym spojrzeniem, wpatruje się w jego twarz, przygląda się jego dłoniom. Coś w myślach precyzyjnie szacuje.

Czytał jego ostatnią książkę. Wzruszała go i przez to jeszcze bardziej go nienawidził. Przez wiele nocy przewracał kolejne kartki, aby chwilę potem rzucać książką z rozmachem o ścianę i mleć w ustach najwulgarniejsze przekleństwa. Nienawidził tej patetycznej, napuszonej frazy, nie mógł znieść pewności, z jaką autor wypowiadał swoje ostateczne sądy. Gdyby wtedy był w pokoju obok, z całą pewnością dźgnąłby go nożem i spokojnie spoglądał na krew, która sączyłaby się z rany. Zapamiętał nawet fragment, za który najbardziej go nienawidził: „Brat Andrzej wiedział, że umrze – skromnie, bez komunikowania tego komukolwiek i rozgłaszania o nadchodzącej nieuchronności, czekał na ostatni moment. Uśmiechał się jak człowiek nie tylko pogodzony z opuszczeniem swojej doczesnej postaci, ale także rozliczony ze wszystkim, co w życiu zrobił i pomyślał, ze wszystkim, czego kiedykolwiek pragnął i czego nigdy nie osiągnął. Nadchodząca śmierć przynosiła mu poczucie coraz większej i coraz bardziej bezwarunkowej wolności”.

– Pieprzony obserwator! – młody czytelnik warczał w myślach, wspominając opis ostatnich chwil brata Andrzeja.

Gospodarz nadal palił papierosa i ciągle patrzył na niego, tak jakby starał się zapamiętać najdrobniejszy szczegół jego oblicza. Wyglądał jak człowiek, który chce się nauczyć tego, co widzi, i wbić sobie ten widok w najbardziej wytrzymałe struktury pamięci. Głosy dziewcząt za drzwiami dawno już umilkły. Znudzone zapewne poszukały sobie bardziej stosownej dla ich wieku rozrywki. W wypełnionym już wieczornym półmrokiem pokoju nagle rozległy się słowa przybysza:

– Matka nigdy mi o tobie nie opowiadała. Gdy byłem mały, mówiła, że zginąłeś w wypadku samochodowym, tuż przed moim narodzeniem – młodzieniec przerwał i nerwowo wstał z fotela. Zaczął krążyć po rozległym pokoju, aż w końcu zatrzymał się tuż przed oknem. Gospodarz widział teraz jego barczyste plecy obrysowane gasnącym światłem dnia.

– Kiedyś, jak byłem już w liceum, znalazłem wasze zdjęcia ze studiów. Wtedy powiedziała mi prawdę – młodzieniec zaśmiał się nerwowo. – Wtedy dowiedziałem się, że żyjesz. Była bardzo dumna, ale wymusiłem na niej, aby opowiedziała mi całą prawdę.

Gospodarz niepewnie podniósł się ze swojego fotela.

– Nie, jeszcze nie teraz! – warknął przybysz. Ciągle stał przed oknem, wpatrując się w pierwsze zapalone latarnie. – Jeszcze ja chcę mówić!

– Ale ja...

– Jeszcze chwila! – przybysz ponownie brutalnie mu przerwał.

– Wiem, że nie wiedziałeś. Dałeś jej przecież pieniądze na skrobankę, a potem zniknąłeś. Nigdy więcej jej nie zobaczyłeś.

– Pięć lat temu napisała do mnie list – głos gospodarza był spokojny i cichy, brzmiał jak bardziej chropawa wersja tembru młodzieńca.

Młody mężczyzna odwrócił się zaskoczony.

– List?

– Tak. Napisała do wydawnictwa. Opisała mi ciebie, twoje studia...

– Zmarła dwa miesiące temu – młodzieniec znów mu przerwał, tym razem jednak jego głos nie był już tak zimny jak kilka minut wcześniej. Podszedł do fotela i znów usiadł naprzeciw gospodarza. – Nie wiedziałem, że cię znalazła. Szukałem wśród waszych starych znajomych ze studiów. W końcu dowiedziałem się, że wyjechałeś do Łodzi, że założyłeś rodzinę. Przez te wszystkie lata życzyłem ci śmierci. Modliłem się, aby Bóg zesłał na ciebie śmiertelną chorobę, uderzył cię nieszczęściem. Przez te wszystkie lata nienawidziłem cię najmocniej, jak tylko potrafiłem.

– Wiem – szpakowaty mężczyzna znów skurczył się w ramionach.

– Skąd ty to możesz wiedzieć?! Przyjechałem tu... – młody głos zawisł na chwilę w powietrzu.

Zaskoczony gospodarz dostrzegł łzy w oczach młodzieńca.

– Przyjechałem tu, aby cię przeprosić, aby...

– Przeprosić? – starszy stuknął się dłonią w czoło.

– Tak. I prosić, byś mi wybaczył.

– Ja tobie?!

– Tak.

Starszy mężczyzna ukrył twarz w dłoniach, jego plecy zadrgały w bezgłośnym szlochu.

***

Kiedy z wielkiego okna na powrót zaczęły się sączyć pierwsze promienie porannego słońca, młody mężczyzna wstał i pocałował gospodarza w dłoń.

– Dziękuję.

– To ja dziękuję – odpowiedział gospodarz. – Wyzwoliłeś mnie z więzienia mojej bezsenności – dodał, zauważywszy pytające spojrzenie młodzieńca. – Od dwudziestu lat nie mogłem spać. Myślałem o dziecku, które się nie narodziło, o jego małych rączkach, ustach, sercu. Potem, pięć lat temu, gdy dowiedziałem się, że jednak istniejesz, dziękowałem Bogu, napisałem tę książkę, a teraz przyniosłeś mi wolność.

Młodzieniec cicho przeszedł przez korytarz – dziewczyny spokojnie spały w swoim pokoju. Zamknął drzwi najciszej jak umiał i lekko zbiegł po schodach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Prezydent Duda weźmie udział w uroczystościach pogrzebowych Prezydenta Pawła Adamowicza

2019-01-16 19:41

maj, aw / Gdańsk (KAI)

Prezydent RP Andrzej Duda weźmie udział w uroczystościach pogrzebowych tragicznie zmarłego Prezydenta Miasta Gdańska Pawła Adamowicza. Pozostaje w związku z tym w stałym kontakcie z Premierem oraz Urzędem Miasta Gdańska - informuje Kancelaria Prezydenta RP.

KPRM

Pogrzeb zamordowanego prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza odbędzie się w sobotę 19 stycznia. Eucharystia, której będzie przewodniczył metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź rozpocznie się o godz. 12.00. Szczątki Zmarłego zostaną złożone w Bazylice Mariackiej.

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz zmarł w poniedziałek 14 stycznia wskutek ciężkich ran odniesionych poprzedniego wieczora po ataku nożownika podczas gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Miał 53 lata.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem