Reklama

Pragnienie wspólnoty

2017-03-16 08:02

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 12/2017, str. 6

Karolina Krasowska
Br. Grzegorz Marszałkowski

Z br. Grzegorzem Marszałkowskim rozmawia Kamil Krasowski

KAMIL KRASOWSKI: – W tym roku Bieg do Pustego Grobu w Nowej Soli odbędzie się już po raz piąty. Można powiedzieć, że impreza stała się pewną tradycją biegową w naszym regionie. Jak to się dzieje, że z roku na rok bieg cieszy się coraz większą popularnością i gromadzi coraz więcej uczestników?

BR. GRZEGORZ MARSZAŁKOWSKI: – Na pewno dlatego, że jest taki szczególny klimat tego biegu, który w tym roku wystartuje 17 kwietnia o godz. 15.00. To jest na pewno to, bo wydaje mi się, że niewiele jest biegów w Polsce, które są organizowane przez parafie, a dzięki życzliwości nowego proboszcza parafii pw. św. Antoniego br. Kazimierza Golca tutaj, w Nowej Soli, ta impreza nadal będzie kontynuowana. Poza tym istnieje grono osób świeckich, zaangażowanych w organizację biegu, które się tym zajmuje. Ta grupa wykonuje naprawdę bardzo dużą pracę, nie mówiąc o wolontariuszach, którzy w liczbie prawie 100 pomagają już podczas samej imprezy. Biegi o tej samej nazwie są organizowane również w innych miejscowościach, np. w Gostyniu i Stargardzie Szczecińskim. Świadczy to o tym, że ludzie chcą w Poniedziałek Wielkanocny przebiec się, ale też, że powstała w ten sposób pewna nowa tradycja chrześcijańska czy też, że jest to pewien rodzaj spędzenia wspólnego czasu.

– Szczególnym patronem tegorocznego biegu jest św. Ojciec Pio. Dlaczego?

– Św. Ojciec Pio, kapucyn, jest mi szczególnie bliski. Obecnie pracuję w Krakowie w Dziele Pomocy św. Ojca Pio, które jest również takim patronem tego biegu. Zajmujemy się tutaj osobami ubogimi, bezdomnymi, dlatego 5 zł z każdego wpisowego zostanie przeznaczone na tę prowadzoną przez Braci Kapucynów w Krakowie fundację. Wizerunek św. Ojca Pio będzie również widoczny na medalu i na koszulkach ze słowami świętego, które dodatkowo będą do zakupienia przy zapisywaniu się na bieg. Św. Ojciec Pio mówił: „Czekaj cierpliwie, aż będziesz mieć nogi zdolne do biegu albo lepiej – skrzydła”. Są to słowa motywujące, mówiące o tym, że osoby wierzące, ufające Bogu mają siłę i moc do kroczenia przez życie i są świadome tego, że Pan Bóg ich wspiera i jest blisko nich, gdyż mają takiego potężnego Przyjaciela.

– Jakie będzie hasło tegorocznego biegu?

– Hasło jest zawsze to samo. Bieg jest dla wierzących i wątpiących. Jeśli ktoś nie poczuwa się do tych, którzy są wierzący, to może się poczuwać do tych, którzy są wątpiący, a wszyscy biegniemy do pustego grobu po to, aby uwierzyć, że nasz Pan Jezus Chrystus zmartwychwstał, że to się stało i jest prawdą. Dlatego biegniemy w okolicach parafii, wszystkich kościołów w naszym mieście, a także blisko cmentarza. Wielkanoc to dla nas, osób wierzących, święto pełne nadziei, że również i my zmartwychwstaniemy, natomiast dla tych, którzy są wątpiący, może być motywacją do biegu np. w intencji tych, którzy odeszli albo samych siebie. Myślę, że jest wielu biegaczy, którzy mają konkretne intencje i traktują ten bieg wyjątkowo. Obserwuję fenomen biegania i wydaje mi się, że tajemnica tkwi tutaj w tęsknocie za wspólnotą. Wydaje mi się, że w uczestnikach biegu istnieje wielkie pragnienie wspólnoty, której ciągle nam brakuje, pragnienie bycia we wspólnocie ludzi, których łączy w tym przypadku pasja biegania, ale również wiara chrześcijańska.

– W jakich kategoriach odbędzie się bieg? Do kiedy można składać zgłoszenia i czy zapisali się już pierwsi uczestnicy?

– Uczestników zapisanych i zapłaconych mamy już ponad 600. Limit uczestników to 900 osób, bo przekraczając tysiąc osób, bieg zmienia się w tzw. imprezę masową, która ma swoje dodatkowe przepisy, a tego chcemy uniknąć. Poza tym nie chcemy, żeby bieg utracił swój wyjątkowy, kameralny charakter. Zapisy będą trwały, dopóki nie zostanie przekroczony limit uczestników. Myślę, ze może się to stać na dwa tygodnie przez rozpoczęciem imprezy. Bieg odbędzie się w kategoriach open kobiet i open mężczyzn oraz w kategoriach wiekowych. Przypomnę, że w kategorii rodzina muszą wystartować minimum 3 osoby, natomiast w kategorii osób duchownych mogą wystąpić klerycy, siostry zakonne i kapłani. W tym roku będzie też nowa kategoria – mieszkańcy powiatu.

– Jakie atrakcje czekają na uczestników biegu w tym roku i jak będzie wyglądał program imprezy?

– Wszyscy uczestnicy po biegu będą mogli spróbować wspaniały żurek wielkanocny. O godz. 17.00 w kościele odbędzie się dekoracja zwycięzców, którym zostaną wręczone statuetki, przedstawiające dwóch Apostołów – św. Jana i św. Piotra biegnących do pustego grobu, oraz odbędzie się losowanie nagród ufundowanych przez sklepy sportowe. O godz. 17.30 odbędzie się wspólna Msza św. Mamy nadzieję, że swoją obecnością zaszczyci nas bp Tadeusz Lityński, który wystrzeli z pistoletu, dając tym samym znak do startu. Wcześniej jednak pomodlimy się i zostanie odczytany fragment Ewangelii według św. Jana o biegu do pustego grobu, a po modlitwie będą miały miejsce błogosławieństwo i pokropienie biegaczy święconą wodą. Bezpośrednio przed biegiem wszyscy wzniesiemy do nieba głośny, wielkanocny okrzyk: „Alleluja!”.

– Bieg promuje miasto i powiat Nowa Sól, ale także zdrowy i rodzinny wypoczynek. Jakie jeszcze cele przyświecają tej inicjatywie?

– Nazwa biegu, jego organizatorzy, klimat i dekoracja w kościele oraz koszulki i medale z wizerunkami Jezusa Zmartwychwstałego i św. Ojca Pio mają ewidentnie charakter ewangelizacyjny. Stanowi to dla wszystkich uczestników, również tych wątpiących, ciągłą zachętę do modlitwy, czytania Pisma Świętego i uczestnictwa w liturgii Kościoła świętego.

Tagi:
wywiad

Kandydaci do kapłaństwa odzwierciedlają nasze społeczeństwo

2018-04-20 17:57

Rozmawiał Dawid Gospodarek / Warszawa (KAI)

Kandydaci do kapłaństwa w sensie psychologicznym i socjologicznym odzwierciedlają nasze społeczeństwo i Kościół w Polsce - mówi KAI ks. Wojciech Wójtowicz, przewodniczący Konferencji Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych. W wywiadzie mówi m.in. o spadku powołań, profilu kandydatów do kapłaństwa oraz o formacji seminaryjnej. 22 kwietnia, w Niedzielę Dobrego Pasterza, obchodzony będzie Światowy Dzień Modlitw o Powołania.

B.M. Sztajner/Niedziela

Dawid Gospodarek (KAI): Mówi się często o kryzysie powołań. Czy rzeczywiście da się dostrzec niepokojący spadek?

Ks. Wojciech Wójtowicz: Nie używałbym tu słowa „kryzys”, ale właśnie „spadek”. Porównajmy na przykład pielgrzymki seminariów na Jasną Górę. W 1999 roku była pierwsza taka pielgrzymka i uczestniczyło w niej dokładnie dwa razy tyle alumnów, co podczas tegorocznej, która odbyła się w minionym tygodniu. Wtedy w seminariach było prawie 7 tysięcy kleryków, dzisiaj nieco ponad 3 tysiące.

- Dlaczego więc nie mówić o „kryzysie”?

- – Słowo „kryzys” wydaje mi się niezbyt adekwatne, dlatego że poza pewnymi oczywistymi problemami wewnątrzkościelnymi, problemami z religijnością młodzieży, mamy do czynienia również z czynnikiem socjologicznym – ostatnich latach demografia załamała się bardzo mocno. Spadek i doświadczenie braku w niektórych diecezjach czy wspólnotach zakonnych są dość mocno odczuwalne. Przyczyny są jednak wieloaspektowe. W perspektywie ogólnopolskiej „kryzys” wydaje się zbyt dużą kategorią.

- Jacy mężczyźni pukają dziś do seminaryjnych furt?

- – Mężczyźni tacy, jakie jest dzisiejsze społeczeństwo, dzisiejszy świat. Czyli bardzo różni – z nadziejami i pragnieniami takimi, jakie występują w świecie i Kościele. Motywowani ewangelicznie, ale też z bagażem trudności, trosk i problemów charakterystycznych dla współczesnego świata. W sensie psychologicznym i socjologicznym odzwierciedlają oni nasze społeczeństwo i Kościół w Polsce.

- Można wskazać na jakieś cechy wspólne?

- – Gdyby poszukać wspólnego mianownika, można zauważyć, że duża część z kandydatów do kapłaństwa odbywała formację w różnych wspólnotach kościelnych. W większości polskich diecezji to wspólnoty, ruchy czy stowarzyszenia apostolskie są miejscami, w których rodzą się nowe powołania kapłańskie.

- Czy dzisiejsi kandydaci różnią się czymś od tych z poprzednich pokoleń?

- – Osobiście uważam, że są to mężczyźni być może nawet piękniejsi w sferze motywacji niż dawniej. Dzisiaj kandydaci zdają sobie sprawę, że idą do świata, który jest bardzo często wrogo nastawiony do Ewangelii, kontestacyjny. Mimo świadomości, że misja kapłańska, apostolska, którą wybierają, nie jest łatwa - oni przychodzą.

- Wspomniał Ksiądz o trudnościach, z którymi przychodzą kandydaci. Może Ksiądz podać jakieś przykłady?

- – One są często wyniesione po prostu z życia rodzinnego. Znamy kondycję polskiej rodziny, która jest często bardzo poraniona. Jeśli klerycy wychowywali się w rodzinach niepełnych, w rodzinach targanych różnymi trudnymi życiowymi doświadczeniami, niosą to w sobie – w postaci trudnej do określenia własnej tożsamości osobowościowej, w postaci lęków, napięć. W końcu noszą też te wszystkie symptomy typowe dla współczesnego młodego pokolenia, takie jak oddziaływanie mediów, bardzo duża i bardzo aktywna obecność w przestrzeni świata wirtualnego – czasem młodzi potrafią być bardziej w świecie wirtualnym niż realnym.

- Jak naprzeciw tym problemom wychodzą formatorzy seminaryjni?

- – Jeśli chodzi o tego typu kwestie, mamy do czynienia z całą paletą formacyjną. Trzeba pamiętać, że seminarium zawsze oferuje na początku drogi formację ludzką, bo dużo problemów, z którymi młodzi przychodzą, dotyczy właśnie tej ludzkiej sfery. Dlatego oprócz kierownictwa duchownego i pracy z ojcem duchownym, w wielu seminariach, jeśli jest taka potrzeba, zapewniona jest możliwość pracy psychologicznej. Ale coraz częściej seminaria otwierają się na różnego rodzaju formy warsztatowe.

- A jak to jest w seminarium, któremu Ksiądz szefuje?

- – U nas dobrze przyjęły się właśnie takie warsztaty. Na roku propedeutycznym są warsztaty rozwoju osobowościowego, komunikacji interpersonalnej, także warsztaty relacji z kobietami czy budowania własnej tożsamości męskiej. Paleta takich propozycji rozwoju psychopedagogicznego jest naprawdę bardzo duża, w różnych formach występuje także w wielu innych polskich seminariach.
***
Ks. dr Wojciech Wójtowicz – rektor Wyższego Seminarium Duchownego diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej i przewodniczący Konferencji Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Patrycja Hurlak: byłam bluźniercą, a Bóg wybrał mnie, abym opowiadała o Jego miłości

2018-04-05 17:36

hh / Opole (KAI)

Zawsze zastanawiało mnie jak wielkie poczucie humoru ma Pan Bóg. Wybrał mnie, a byłam bluźniercą, szydercą, oszczercą, abym opowiadała o Jego miłości – powiedziała Patrycja Hurlak podczas spotkania w kościele pw. św. Józefa w Opolu-Szczepanowicach.

Caritas Polska
Patrycja Hurlak

Swoje świadectwo rozpoczęła od zaproszenia do skorzystania ze spowiedzi, bo to, co jest najważniejsze na świecie, to stan łaski uświęcającej. Aktorka przyznała, że głoszenie rekolekcji i pisanie książek nie było jej pomysłem. „Ja bardzo nie chciałam. Nikt mnie nie pytał, czy chcę głosić. Będę błogosławić Boga za posłuszeństwo w Kościele. Gdybym nie została nakłoniona posłuszeństwem, to siedziałabym w swojej robocie zawodowej i robiłabym swoje” – dodała.

„Byłam dzieckiem zwalczającym Kościół” – wyznała Patrycja Hurlak, która wychowała się w rodzinie niepraktykującej i bez żywej wiary. Jednocześnie nie ma pretensji do nikogo, bo „te 20 lat łez powodują to, że jest teraz najszczęśliwszym człowiekiem na świecie”.

W kręgi okultyzmu wpadła nieświadomie jako mała dziewczynka. Rozpoczęła praktyki od czytania horoskopów, ale wierzyła również w zabobony, amulety, talizmany, korzystała z usług wróżek, samodzielnie wróżyła z kart i rzucała klątwy. „Naprawdę byłam dręczona makabrycznie, fizycznie i psychicznie, tylko nie wiedziałam przez kogo i dlaczego” – stwierdziła Hurlak.

Od nauczyciela muzyki otrzymała podręcznik do czarnej magii jego autorstwa. „Tam były wszystkie rytuały, włącznie z tym przywołującym szatana na podpisanie cyrografu. Przerobiłam też bioenergoterapię, homeopatię, leczenie energią na odległość, kosmiczne prawo przyciągania, potęgę podświadomości, voodoo, Feng shui i masę innych rzeczy – cała spirala grzechów przeciwko pierwszemu przykazaniu” – podkreśliła.

Ewangelizatorka zachęciła, aby w swoich rodzinach odważnie przyznawać się do wiary i praktykować razem z dziećmi. „Jeżeli wysyłacie dzieci do kościoła, a sami nie idziecie, jeżeli nie przyjmujecie Komunii św., nie liczcie, że wasze dzieci się nie pogubią” – przestrzegała. Ponadto zaleciła wspólną modlitwę i czytanie Pisma św., bo dzieci uczą się najlepiej poprzez przykład rodziców.

Patrycja Hurlak darzy szczególną zażyłością bł. Karolinę Kózkównę i przypomina, że istnieje „czystość odzyskana”. Jednocześnie przyznała, że w jej środowisku dorastania nie znała nikogo, kto żyłby i mówiłby o czystości, stąd była nieświadoma, że nieczystość jest grzechem. Obecnie, nawrócona, należy do grona żyjących indywidualną formą życia konsekrowanego.

Patrycja Hurlak – aktorka znana z ról m.in. w serialu „Klan” i „Blondynka”, a także prowadząca program „Ukryte skarby” w TVP2. Autorka książek: „Nawrócona wiedźma”, „Zakochani są wśród nas” i „O ważnych Rzeczach”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Europejki coraz później rodzą dzieci

2018-04-23 18:04

vaticannews.va / Madryt (KAI)

Włochy i Hiszpania to kraje Unii Europejskiej, gdzie kobiety najpóźniej decydują się na macierzyństwo - wynika z najnowszych danych Eurostatu. Pierwsze dziecko przychodzi na świat, kiedy mają ok. 31 lat. Hiszpania jest też krajem, gdzie najwięcej kobiet po raz pierwszy zostaje matką po 40. roku życia.

mikecogh / Foter.com / CC BY-SA

Hiszpania posiada najniższy przyrost naturalny w Unii Europejskiej (1,34 na kobietę; średnia UE – 1,6). Tuż za nią plasują się Włochy i Portugalia. Polska zajmuje 7. miejsce.

Średnia wieku kobiet w Hiszpanii, która ma pierwsze dziecko wynosi blisko 31 lat (30,08). Niewiele wyższa jest ona we Włoszech (31), które zajmują pierwsze miejsce na liście. Kolejne miejsca przypadają Luksemburgowi (30,5), Grecji (30,3) oraz Irlandii (30,1).

Dane pokazują też, że ponad 7,2 proc. kobiet we Włoszech zostaje matką po raz pierwszy po 40. roku życia. Drugie miejsce przypada Hiszpanii (6,6 proc.), a kolejne Grecji (5,3 proc.) i Luksemburgowi (4,8 proc.). Na końcu listy znajdują się Polska (1 proc.) i Litwa (1 proc.).

Wśród przyczyn opóźniania macierzyństwa eksperci wymieniają brak pomocy ze strony państwa, zmiany zachowań społecznych oraz niewyraźną rolę mężczyzn.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem