Reklama

Matka Boża przemówiła

2017-03-15 09:27

Rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 12/2017, str. 14-15

Fabio Gregori
O. Flavio Ubodi OFMCap

We włoskim mieście Civitavecchia 22 lata temu z figurki Matki Bożej przywiezionej z Medjugorie zaczęły spływać krwawe łzy. Z o. Flavio Ubodim, kapucynem, rozmawia Włodzimierz Rędzioch

Dokładnie 22 lata temu w portowym mieście Civitavecchia, 70 km od Rzymu, miało miejsce „naukowo niewytłumaczalne” łzawienie figurki Matki Bożej przywiezionej z Medjugorie. Figurka „płakała” krwawymi łzami 13 razy w dniach 2-6 lutego 1995 r. w obecności kilkorga świadków, przede wszystkim członków rodziny Gregorich – jej właścicieli, a następnie po raz ostatni 15 marca w rękach biskupa miasta Girolama Grilla (bp Grillo zmarł 22 sierpnia 2016 r.). Gdy figurka została zarekwirowana przez władze, które rozpoczęły dochodzenie w sprawie „domniemanych łzawień”, kard. Andrzej Maria Deskur podarował Gregorim drugą, identyczną, przywiezioną również z Medjugorie. Z czasem z drugiej figurki zaczął wypływać pachnący olej, który pojawił się również na liściach bluszczu pokrywającego niszę w ogrodzie Gregorich, gdzie postawiono figurę Madonny. Fakty te są dobrze znane, ale nie każdy wie, że zjawiskom tym towarzyszyły objawienia Matki Bożej, która ukazywała się członkom rodziny Gregorich (ojcu, matce i trójce ich dzieci), by przekazać im swe orędzie. Część przesłań Maryi miała charakter publiczny, inne – czysto prywatny i dotyczyły samych widzących. Aby porozmawiać o objawieniach Madonny i orędziu, które chciała przekazać ludzkości u schyłku XX wieku, skontaktowałem się z o. Flavio Ubodim, włoskim kapucynem – teologiem, wiceprzewodniczącym Komisji Diecezjalnej, która badała zjawisko łzawień. Kapłan ten, obecnie przełożony klasztoru Kapucynów w Orvieto, z polecenia bp. Grilla otoczył duszpasterską opieką rodzinę Gregorich, będącą w centrum cudownych wydarzeń w Civitavecchia. O. Ubodi jest autorem publikacji na temat łzawień i objawień Matki Bożej.
W. R.

* * *

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Kiedy miały miejsce objawienia Matki Bożej w Civitavecchia, którym towarzyszyły Jej przesłania?

O. FLAVIO UBODI OFMCAP: – Przesłania Madonny związane są z cyklem objawień, które rozpoczęły się 2 lipca 1995 r., a zakończyły 17 maja 1996 r. (data ostatniego przesłania o charakterze publicznym). Objawienia prywatne rodzina Gregorich miała jeszcze w kolejnych latach. W okresie objawień odwiedzałem rodzinę widzących, tak jak mi to zlecił bp Grillo, ale nigdy nie byłem ich bezpośrednim świadkiem. Opowiadano mi o nich, a Fabio Gregori przekazywał mi na piśmie treść objawień.

– Ile jest przesłań, które mają charakter publiczny?

– Ponad 90.

– W jaki sposób można sprawdzić prawdziwość objawień?

– To złożona sprawa. W rzeczywistości łzawienia czy „pocenie się” figurki to zjawiska, które mogą być postrzegane przez wszystkich i badane naukowo. Objawienia i przesłania pozostają natomiast w sferze subiektywnej, dlatego są trudniejsze do zweryfikowania.

– Jak więc można analizować przesłania Madonny?

– Przede wszystkim można sprawdzić, czy są one zgodne z doktryną katolicką, natomiast jeśli zawierają proroctwa, trzeba czekać, aby stwierdzić, czy się one spełniają. Oczywiście, nikt nie ma obowiązku wierzyć w orędzie Madonny z Civitavecchia, tak jak to jest w przypadku Pisma Świętego czy Magisterium Kościoła. Należy jednak podkreślić, że przesłania te dotyczą nas wszystkich i że się spełniają.

– Jak można streścić publiczne orędzie Matki Bożej?

– Matka Boża już w 1995 r. przestrzegała przed diabelskim planem, który obejmował: atak i zniszczenie rodziny; wielką apostazję; skandale w Kościele; poważne uchybienia hierarchów, stąd zdecydowany apel do biskupów, aby zjednoczyli się wokół Jana Pawła II, ukazywanego jako wzór i dar Madonny na dzisiejsze czasy; rzeczywiste ryzyko III wojny światowej między Zachodem a Wschodem.

– Czy mógłby Ojciec powiedzieć coś więcej na temat ataku na rodzinę, o którym mówiła Madonna?

– Decydujący atak szatana na rodzinę jest tłem całej historii objawień w Civitavecchia. W przesłaniu np. z dnia 16 lipca 1995 r. Madonna wyjawia: „Szatan chce zniszczyć rodzinę”. Zniszczyć rodzinę oznacza zniszczyć podstawową komórkę społeczeństwa, tak jakby „zarazić” społeczeństwo rakiem, aby doprowadzić do jego rozpadu. Tę troskę Matki Bożej można lepiej zrozumieć w ostatnich latach, gdy odnotowujemy rozpad rodzin, rozwody, separacje, współżycie przedmałżeńskie, tzw. małżeństwa jednopłciowe, poligamię... Atak na rodzinę pojawił się również wewnątrz Kościoła podczas ostatniego synodu biskupów, gdy zaistniało ryzyko, że dojdzie do zanegowania nierozerwalności sakramentu małżeństwa. Przesłania, które w Civitavecchia Madonna nieprzypadkowo przekazała właśnie rodzinie, przewidywały to prawdziwe „trzęsienie ziemi” i wzywały do budowania rodziny na bazie wartości chrześcijańskich i do pielęgnowania małżeńskiej miłości, wierności, nierozerwalności oraz jedności. Madonna pojawia się tutaj m.in. jako „Matka i Królowa rodziny”, a jest wiele par, które dzięki modlitwie do Madonny z Civitavecchia uratowały lub wzmocniły swój związek małżeński.

– Madonna mówiła również o ryzyku apostazji w Kościele.

– O „wielkiej apostazji” Matka Boża mówi w przesłaniu z 8 września 1995 r., a obecnie przeżywamy tę straszną rzeczywistość. Wydaje się, że o apostazji mówi także część tajemnicy fatimskiej. Jan Paweł II w adhortacji apostolskiej „Ecclesia in Europa” – ukazała się ona po wydarzeniach w Civitavecchia – napisał: „Europejska kultura sprawia wrażenie «milczącej apostazji» człowieka sytego, który żyje tak, jakby Bóg nie istniał”. W samym Kościele odnotowuje się zjawisko utraty wiary i kwestionowania wielu prawd dogmatycznych. W poszukiwaniach teologicznych pojawiają się tendencje niekatolickie w ocenie podstawowych elementów wiary. Jest to spowodowane również niepokojącą infiltracją masonerii i ateistycznego komunizmu.
Świat, jak zauważył papież Benedykt XVI, wybrał drogę relatywizmu: nie ma niczego, co miałoby charakter absolutny i niezmienny – wszystko jest „względne” i zależy od chwili, od miejsca, od ludzi żyjących w konkretnych sytuacjach. Ta wizja prowadzi do utraty wiary w odwieczne prawdy zawarte w Piśmie Świętym i nauczaniu Kościoła. Ale mamy też do czynienia z „relatywizmem etycznym”, to znaczy z zachowaniami, które w żadnej mierze nie uwzględniają zasad i norm moralnych opartych na prawie naturalnym i prawie Bożym. Relatywizm zaprzecza ważności moralności naturalnej i jakiejkolwiek normy etycznej o naturze religijnej. Mając takie przekonania, ludzkość stoi na ruchomych piaskach, które mogą ją wchłonąć.

– Jak te niepokojące zjawiska wpływają na życie Kościoła?

– W przesłaniu z 30 lipca 1995 r. Matka Boża mówi: „Szatan już prawie zawładnął całą ludzkością, a teraz stara się zniszczyć Kościół Boży, także przez wielu kapłanów. Nie pozwólcie mu na to! Pomagajcie Ojcu Świętemu”. Obawy Madonny okazały się prawdziwe, gdyż byliśmy świadkami zaskakującej serii skandali, których nikt nie mógł sobie wyobrazić w czasie objawień w Civitavecchia. Zaczęło się od smutnej historii bp. Emmanuela Milingo, następnie pojawił się problem księży pedofilów, aż do dzisiejszych skandali. W 1995 r. nikt nie mógł przewidzieć, że w Kościele jest tak dużo „brudu”, jak powiedzieli kard. Ratzinger, a następnie papież Franciszek.

– Co Madonna mówiła o Janie Pawle II?

– W przesłaniu z 19 września 1995 r. Madonna zwraca się do biskupów, mówiąc: „Biskupi, waszym zadaniem jest kontynuowanie wzrostu Kościoła Bożego... Bądźcie jednym sercem pełnym prawdziwej wiary i pokory z moim synem Janem Pawłem II, największym darem, który moje Niepokalane Serce otrzymało od Serca Jezusa”. Przesłanie to ukazuje, że istnieje podział w hierarchii Kościoła i nie ma harmonii i jedności z Papieżem. Jednocześnie Matka Boża wskazała na Jana Pawła II jako na Jej największy dar dla naszych czasów. Jeśli potraktujemy poważnie objawienie Tej, która w Civitavecchia prezentuje się również jako „Matka i Królowa Kościoła”, możemy zrozumieć, jak bardzo życie i nauczanie tego świętego Papieża może być punktem odniesienia dla Kościoła – nie tylko dzisiaj, ale także w przyszłości.

– Jan Paweł II śledził uważnie to, co działo się w Civitavecchia...

– Jan Paweł II głęboko wierzył w to wszystko, co wydarzyło się w Civitavecchia. Chciał mieć figurkę Matki Bożej z Civitavecchia u siebie w Watykanie, modlił się przed nią i umieścił na głowie Madonny złotą koronę. Papież podpisał też ważny dokument przygotowany przez bp. Grilla.

– Co to za dokument?

– To list w dwóch częściach, w którym bp Grillo przypomina swoją wizytę z figurką u Jana Pawła II i pisze o rozwijającym się nabożeństwie do Madonny z Civitavecchia. Druga część zawiera ponowione świadectwo biskupa i ujawnia, że Akt zawierzenia świata Niepokalanemu Sercu Maryi, którego dokonał Papież 8 października 2000 r., był również odpowiedzią na jego konkretną prośbę. List został podpisany przez Ojca Świętego 20 października 2000 r.

– Wspomniał Ojciec, że w przesłaniu mówi się również o ryzyku III wojny światowej między Wschodem a Zachodem...

– Tego argumentu dotyczy przesłanie z 19 maja 1995 r.: „Ludzkości zagraża straszna tragedia, która się zbliża. Nie zdaje sobie sprawy, że grozi jej rozpoczęcie wojny światowej, która jednak może być zatrzymana”. Obawiam się, że to przesłanie w jakiś sposób realizuje się na naszych oczach. Wielu szefów państw stwierdziło, że jesteśmy w stanie wojny. A i Papież mówi o „trzeciej wojnie światowej w kawałkach”. Mówi się o możliwych atakach chemicznych i bakteriologicznych. Przesłanie sugeruje, że chodzi o wojnę nuklearną, która może mieć nieobliczalne konsekwencje. Jednak Madonna zostawia furtkę otwartą na nadzieję: „Wojna może być zatrzymana”.

– O co trzeba prosić Matkę Bożą, aby zatrzymać wojnę?

– Niebo ma swoją „broń”. Madonna, aby zatrzymać wojnę, wskazała na miłość, modlitwę – w szczególności Różaniec, pokorę, autentyczne nawrócenie, poświęcenie się Jej Niepokalanemu Sercu. Ale przede wszystkim na wielką zażyłość z Jezusem, którą można osiągnąć dzięki Komunii św., adoracji eucharystycznej i częstej spowiedzi. W przesłaniu z 25 sierpnia 1995 r. Matka Boża mówi: „Moją wolą jest, abyście poświęcili się memu Niepokalanemu Sercu, abym mogła poprowadzić wszystkich do Jezusa... Nawracajcie się, bądźcie pokornego serca, miłosierni, znów stańcie się prawdziwym ludem Bożym (...)”. Również 26 sierpnia 1995 r. powtarza: „Poświęćcie się mojemu Niepokalanemu Sercu”; i znowu: „Módlcie się, nie ustawajcie nigdy w modlitwie. Miłujcie się, ponieważ miłość w Chrystusie, moim Synu, jest kluczem, aby przejść przez wąskie drzwi, które prowadzą do królestwa Bożego”.

– W tym roku przypada 100. rocznica objawień fatimskich. Jaki jest związek między przesłaniem Matki Bożej w Fatimie i tym w Civitavecchia?

– Madonna w przesłaniu z 19 września 1995 r. mówi: „Ciemności szatana przesłaniają już teraz cały świat, także Kościół Boży. Przygotujcie się, aby przeżyć to, co objawiłam moim małym córkom w Fatimie”. Następnie Matka Boża wyjawiła Jessice (jedno z dzieci Gregorich – przyp. W. R.) trzecią tajemnicę fatimską, którą widząca zachowuje w całkowitej tajemnicy. Treść objawień z Civitavecchia pokrywa się w dużej mierze z przesłaniem z Fatimy: zaproszenie do nawrócenia i poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi; odmawianie Różańca jako broń, by pokonać wroga Boga, ciemności szatana, które przesłaniają świat i Kościół, z ryzykiem wojny nuklearnej; przekazanie trzeciej tajemnicy; odniesienie do apostazji, ale także zachęcające zapewnienie, że Niepokalane Serce Maryi zatriumfuje.

– Na zakończenie chciałbym zadać istotne pytanie: Kiedy Ojciec, jako kapłan i teolog badający fakty, które miały miejsce w Civitavecchia, nabrał przekonania, że objawienia i towarzyszące im przesłania są wiarygodne?

– Przekonanie to dojrzewało stopniowo, wraz z głęboką analizą wydarzeń i zeznań różnych świadków. Przyczyniły się do tego także powaga i spokojna siła ducha rodziny Gregorich, mimo że byli oni przedmiotem nieuzasadnionych ataków z różnych stron; ich posłuszeństwo Kościołowi – indywidualnie i jako rodzina. Wreszcie: brak błędów teologicznych i etycznych w przesłaniu oraz wiele innych ustaleń dokonanych osobiście.

Tagi:
wywiad rozmowa

Domowy Kościół drogą do Pana Boga

2018-02-14 11:10

Ks. Adam Stachowicz
Edycja sandomierska 7/2018, str. VI

Ks. Adam Stachowicz
Wiesława i Mirosław Bąkowie

Ks. Adam Stachowicz: – Na co dzień posługujecie w Ruchu Światło-Życie, a konkretnie w jego rodzinnej gałęzi. Macie od 36 lat doświadczenie wspólnego życia małżeńskiego, ale też ciągłej formacji osobistej i małżeńsko-rodzinnej. Jednocześnie działacie, pomagając szczególnie młodym małżonkom i rodzicom oraz przygotowującym się do zawarcia sakramentalnego związku małżeńskiego. Możecie więc dużo powiedzieć o rodzinie…

Wiesława i Mirosław Bąkowie: – Tak to prawda. Chociaż ciągle jesteśmy w drodze. Ciągle się uczymy poznawania woli Boga względem nas oraz poznajemy siebie nawzajem. Bardzo ważne jest jednak dla nas doświadczenie prawdy, że fundamentem rodziny jest małżeństwo. Tu się wszystko zaczyna, w tej maleńkiej „wspólnocie miłości i życia”.
Z perspektywy czasu wiemy, jak bardzo musieliśmy się napracować, czasem walczyć, aby nie zniszczyć w naszej relacji daru sakramentu małżeństwa. Ogromną pomocą była i jest dla nas formacja Domowego Kościoła. Poprzez codzienną modlitwę małżeńską, rozważanie słowa Bożego, dialog małżeński czy rekolekcje nieustannie odkrywamy piękno życia małżeńskiego.
Dzisiaj możemy powiedzieć z radością, że łączy nas miłość do Boga oraz względem siebie. Przeżywamy naszą relację jako wyjątkową i szczęśliwą. Nie możemy nie mówić o tym szczególnym prezencie otrzymanym od Pana Boga, dlatego pragniemy pomagać innym małżeństwom w zbliżeniu się do Boga, a przez to w budowaniu jedności małżeńskiej. Bo to właśnie na niej buduje się szczęśliwą rodzinę.
W Piśmie świętym Bóg mówi: „Opuści człowiek ojca i matkę, a połączy się z żoną swoją, i będą dwoje jednym ciałem” (Ef 5,31) oraz „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się” (Rdz 1,28). Owoc miłości małżeńskiej we współpracy z łaską Boga Stworzyciela sprawia, że staje się rodzina. Miłość małżonków, mamy i taty, buduje szczęście domu rodzinnego. Pamiętamy pewne zajęcia socjoterapeutyczne z dziećmi. Na zadane pytanie: „Kiedy są najbardziej szczęśliwe?”, m.in. padła odpowiedź: „Kiedy mama i tata się całują, kiedy są blisko siebie. Wtedy wiem, że nic mi się złego nie może stać”. Jesteśmy przekonani, że tę prawdę o ważności relacji w małżeństwie trzeba przekazywać szczególnie młodym małżonkom oraz przygotowującym się do małżeństwa.

– Czyli determinacja do dzielenia się doświadczeniem wspólnej relacji w małżeństwie oraz bliskością Boga pochodzi z waszej z Nim osobistej relacji?


– Tak. Po pierwsze – jak powiedzieliśmy – spłata długu Bogu, który nas hojnie obdarował swoją miłością. Po drugie – wiemy, jak bardzo każdy człowiek pragnie szczęścia, jak każde małżeństwo pragnie szczęścia. Wiemy też, jak na pytanie o drogę do szczęścia świat, a w nim krzykliwe zło, podsuwa odpowiedzi nieprawdziwe i zwodnicze. Dlatego pragniemy mówić o tym, jakim szczęściem jest pięknie przeżyte małżeństwo i rodzina. Od 36 lat patrzymy i czujemy całym sercem, jak zmieniają się małżonkowie, którzy włączają się do wspólnoty Domowego Kościoła. Przychodzą ci, którzy mają się dobrze, aby wzmocnić relacje, posłuchać doświadczeń innych małżonków. Przychodzą do wspólnoty też ci, którzy cierpią, którzy ocierają się o salę sądową z rozpoczętym procesem rozwodowym. I widać, jak łaska wspólnej modlitwy wielu małżeństw, jak świadectwo tych, którzy mają wiele do powiedzenia o budowaniu jedności małżeńskiej kruszy w nich mury niechęci, jak zaczynają budować od nowa.
Mamy też od roku doświadczenie Dekanalnych Dni Skupienia dla małżonków, których inicjatorem jest ks. Tomasz Cuber, diecezjalny duszpasterz rodzin. Na taką małżeńską randkę przychodzą małżonkowie z różnym stażem małżeńskim. Tu małżonkowie mają czas dla siebie poprzez wspólną wymianę doświadczeń przy herbatce, tu jest czas na posłuchanie dobrych rad na szczęśliwe małżeństwo i czas na modlitwę z indywidualnym błogosławieństwem małżonków.

– Można więc śmiało powiedzieć, że wasze doświadczenie poparte jest częstą praktyką pracy z małżeństwami? Jak np. takie Dni Skupienia, jak to nazywacie: „randki małżeńskie”, przekładają się na wzajemne relacje biorących w nich udział?

– Słyszymy po takich spotkaniach wiele wspaniałych świadectw. Przywołam chociażby takie: „Jesteśmy 40 lat w sakramentalnym związku małżeńskim, ale taka randka przydarzyła nam się pierwszy raz. Wróciliśmy do domu bardzo umocnieni. Nasza relacja nabrała delikatnej, a jednocześnie takiej radosnej świeżości. Długo jeszcze wieczorem rozmawialiśmy o tym, co za nami i o tym, co przed nami. Nasze dialogowanie zakończyliśmy modlitwą za męża i za żonę. Postanowiliśmy takie modlitwy zdobyć dla naszych dzieci trwających z związkach małżeńskich” (Danusia i Krzysiek); „Jesteśmy szczęśliwi, że mogliśmy być na takim spotkaniu. Budowało nas dosłownie wszystko. Każde słowo było na wagę złota. Świadectwa małżonków wzmocniły nas. Nasze zatroskanie o to, że w tak wielu sprawach sobie nie radzimy postanowiliśmy oddać Jezusowi. Już jesteśmy mocniejsi o te konkretne recepty na szczęśliwe życie małżeńskie. Nosiłam w sobie ranę po stracie dziecka, a teraz jestem przekonana, że Bóg tak chciał i – co więcej – ono jest szczęśliwe na wieki” (Kasia i Piotrek).

– Czemu w ostatnich latach tak dużo słyszymy o rodzinie? Państwo jako instytucja chce pomagać, szczególnie finansowo. Samorządy pokazują, że sprawa rodzin nie jest im obojętna. W Kościele od dawna intensywnie pokazuje się rodzinę jako podstawową wartość, wskazując nauczanie św. Jana Pawła II, który przekonywał: „rodzina Bogiem silna staje się siłą człowieka i całego narodu”…


– W adhortacji apostolskiej „Familiaris Consortio” św. Jan Paweł II pokazywał m.in. to, że rodzina jest drogą Kościoła i drogą narodu. Trwa więc walka o najwyższą stawkę. To jest być, albo nie być. Sługa Boży kard. Stefan Wyszyński, tworząc Jasnogórskie Śluby Narodu, mówił niejednokrotnie, by nie pozwolono, aby zniszczono rodzinę, bo zginie naród.
Bogu dzięki i Maryi Królowej Polski za to, że w obliczu diabelskiego ataku na małżeństwo i rodzinę poprzez lansowaną deprawację, mocno przenikającą z Zachodu, budzimy się do walki o tę Bożą instytucję. To dobrze, że na wszelkie sposoby stawiamy zaporę złu, aby obronić małżeństwo jako związek mężczyzny i kobiety, aby ochronić każde życie ludzkie od poczęcia do naturalnej śmierci. Bardzo mocno jesteśmy przekonani, że potrzeba integralnego działania na rzecz małżeństwa i rodziny.
Tu wspomnijmy słowa św. Teresy z Kalkuty, która do zebranych przedstawicieli instytucji państwowych i kościelnych mówiła: „Wy, kapłani, możecie czynić to, czego nie mogą uczynić władze państwowe. Urzędnicy, wy możecie uczynić to, czego nie uczynią kapłani. Razem możemy ratować rodzinę i świat. Nie czekajmy na jutro. Bierzmy się do pracy dzisiaj”. Okazją ku temu jest rozpoczynający się Powiatowy Rok Rodziny pod mocnym hasłem: „Rodzina. Nasza troska, nasz skarb”.

– Jesteśmy po inauguracji Roku Rodziny w powiecie ostrowieckim. Wy tu żyjecie. Czym dla was jest ten czas?

– Ta inicjatywa jest dla nas bardzo ważna. Z nadzieją patrzymy na ten rok. Wszyscy wiemy, jak bardzo rodzina potrzebuje dzisiaj wsparcia. Wsparcia potrzebują małżonkowie, rodzice, dzieci i młodzież. Myślimy i tego pragniemy, aby troska o rodzinę była wpisana w permanentne działanie kościoła i wszelkich instytucji państwowych. Padło wiele słów pięknych i zobowiązujących, a jednocześnie pełnych nadziei. Zabrakło czasu i możliwości posłuchania małżonków i rodziców, jakie mamy oczekiwania wobec takiej inicjatywy. Pozwoliliśmy sobie poprosić Pana Starostę o rozmowę wiążącą w tej kwestii. Propozycję przyjął.

– O czym chcielibyście rozmawiać z przedstawicielami lokalnych władz? – W posynodalnej adhortacji apostolskiej Ojca Świętego Franciszka „Amoris laetitia”, gdzie czytamy: „Dobro rodziny ma kluczowe znaczenie dla świata i Kościoła. Świadectwo temu dają małżeństwa, które przetrwały próbę czasu i są świadkami Bożej miłości. Otwiera to drzwi pozytywnego, gościnnego duszpasterstwa, które umożliwia rozprzestrzenianie się dobra według zamysłu Bożego”.

Mamy takie doświadczenie próby czasu i o tym pragniemy rozmawiać. Będziemy mówić o tym, że mamy, że znamy receptę na szczęśliwe życie małżeńskie i rodzinne. Na szczęśliwy dom zbudowany na skale, której nic i nikt nie pokona. Ufamy bowiem, że o to chodzi w tym Powiatowym Roku Rodziny. Pragniemy rozmawiać o tym, że zanim zaczniemy wychowywać dzieci, to pierwej trzeba wychowywać rodziców, myśląc o tym, że wychowywać to znaczy wydobywać dobro i na tych zasobach budować codzienność rodzinną. Tworzą się w nas oczekiwania.

– Jakie to oczekiwania? Co praktycznego mógłby wnieść taki „czas dla rodzin”?


– Wszystkie przedstawione propozycje są bardzo słuszne. Bogu dzięki, że będzie takie duże wsparcie dla rodzin dotkniętych różnymi dysfunkcjami. My myślimy o profilaktyce, która jest jak zawsze bardzo korzystna. W zamyśle mamy m.in. zorganizowanie takiego miejsca w mieście, gdzie małżonkowie będą mogli się spotkać na sesjach, kursach, aby zaczerpnąć wiedzy i wymienić doświadczenia nt.: „Jak pogłębiać więź małżeńską i rodzinną”. Miejsca na taką małżeńską randkę pod okiem profesjonalnie przygotowanych specjalistów.
Dobre byłoby wspólne organizowanie pikników rodzinnych z promocją pięknego życia małżeńskiego i rodzinnego poprzez prezentowanie talentów rodzinnych. Bardzo zależy nam na tym, aby był to również czas promowania zdrowej rodziny zbudowanej na „trwałym fundamencie Bożej miłości”.
Słowa pouczają, czyny pociągają. Jesteśmy przekonani, że Jezus, który połączył nas sakramentalnym węzłem małżeńskim, chce, abyśmy wszyscy stali się znakiem i narzędziem Jego miłości przez konkretne inicjatywy i czyny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Ks. Dolindo w Częstochowie

2018-02-21 22:11

Marian Florek

W dniu 21 lutego 2018 r. w częstochowskim Duszpasterstwie „Emaus” odbyło się spotkanie z Joanną Bątkiewicz-Brożek, autorką książki o niezwykłym włoskim księdzu Dolindo Ruotolo.


Świadkowie życia kapłana – jak mówiła autorka – byli pod wielkim wrażeniem jego świętości i pokory. A i sama pani Joanna, mówiąc o swoich osobistych przeżyciach związanych z dziennikarską pracą nad książką poświęconą ks. Dolindo, nie potrafiła ukryć ogromnych emocji. Udzielały się one i słuchaczom. Wszyscy mieli wrażenie jakby ks. Dolindo był wśród zgromadzonych.

Ks. Dolindo Ruotolo urodził się 6 października 1882 w Neapolu, a zmarł 19 listopada 1970. Doświadczany: z powodu oskarżeń nieprzychylnych mu osób, oskarżany o herezję, z wieloletnim zakazem odprawiania Mszy Świętej i głoszenia homilii. Błogosławiący spadający z nieba deszcz, aby nawrócił neapolitańczyków. Mówił: „Życie wieczne to nie żart”, mówił : „Jezu ty się tym zajmij!”.

Duszpasterstwu Akademickiemu „Emaus” gratulujemy spotkania z autorką ksiązki o Bożym Kapłanie.

Zobacz także: Spotkanie z Joanną Bątkiewicz-Brożek nt. książki o ks. Dolindo
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ekstremalna Droga Krzyżowa w Wałbrzychu

2018-02-23 08:17

W roku 2009 pomysłodawca i twórca Szlachetnej Paczki, ksiądz Jacek Stryczek, po raz pierwszy zainicjował Ekstremalną Drogę Krzyżową. Jej trasa wiodła z Krakowa do Kalwarii Zebrzydowskiej.


Szybko okazało się, że idea EDK, mająca w zamyśle spotkanie człowieka z Bogiem w niepowtarzalnych i szczególnych warunkach, zatacza coraz szersze kręgi. Już w 2013r. EDK liczyła 12 lokalizacji, a udział w niej wzięło około 2000 osób. W 2015r. wyruszyło w nią około 11000 uczestników w 66 rejonach. W roku 2017 liczba ta jeszcze wzrosła! Zarejestrowano ponad 250 rejonów (także poza granicami Polski), a EDK przeszło ponad 50000 wierzących.

EDK to długa, około 40 km, nocna trasa w samotności lub w grupach do 10 osób nacechowana milczeniem, modlitwą i medytacją. To przemieniające człowieka duchowe ćwiczenia wpisane niejednokrotnie w niesprzyjające warunki terenowe i atmosferyczne.

Grupa osób, która przeszła EDK, między innymi z Bielawy, „zapragnęła”, aby w bieżącym roku to chrześcijańskie wydarzenie mogło zaistnieć również w Wałbrzychu. Tegoroczne EDK zaplanowano na 23 marca 2018r i po raz pierwszy będzie można wyruszyć z Wałbrzycha.

Wałbrzyska trasa św. Jerzego rozpocznie się Mszą święta o godz. 20 w kościele pw. św. Jerzego na Białym Kamieniu w Wałbrzychu i będzie wiodła przez Górę Chełmiec, Boguszów- Gorce, Górę Dzikowiec, Unisław Śląski, Stary Glinik, pod Górą Borową, Górę Wołowiec, Górę Niedźwiadki, Park Sobieskiego i zakończy się w kościele pw. św. Jerzego na Białym Kamieniu w Wałbrzychu. Szczegółowy opis wałbrzyskiej trasy św. Jerzego znajduje się na FB EDK Wałbrzych oraz na stronie www.edk.walbrzych.pl.

Więcej informacji można znaleźć na stronie www.edk.org.pl przez którą można się zarejestrować do udziału w EDK i pod numerem tel. 509388567 (Agnieszka).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem