Reklama

Punkt zwrotny

2017-03-01 09:49

Michał Karnowski, publicysta tygodnika „wSieci” oraz portalu internetowego wPolityce.pl
Niedziela Ogólnopolska 10/2017, str. 35

Sergey Nivens/Fotolia.com

Praca w mediach i zawodowe pisanie znieczula na wiele wydarzeń, wymusza dystans i zdolność chłodnej oceny. A jednak tym razem poczułem się sparaliżowany. Czyste zło, diabelska perfidia i estetyczne ohydztwo odebrały mi mowę i zdolność komentarza na kilka dni. Jedyne, do czego byłem zdolny, to pokorna modlitwa, by Pan Bóg wybaczył Polsce i Polakom to bluźnierstwo, te obsceniczne gesty z użyciem świętych symboli, to spotwarzanie św. Jana Pawła II. Bo sfinansowana przez polskiego podatnika (konkretnie władze miasta Warszawa) sztuka „Klątwa” w stołecznym Teatrze Powszechnym jest bluźnierstwem największym chyba po 1989 r. I obciąża nas wszystkich, bo wszyscy się na to, chcąc nie chcąc, złożyliśmy. I wszyscy musimy zareagować, odnieść się do tego i za to przepraszać.

Tak, wiem, że pojawiają się często, także ze strony ludzi dobrej woli, tezy, iż nie należy takich rzeczy nagłaśniać i najlepiej je przemilczeć. Że to prowokacja i trzeba przejść obok niej obojętnie. Tylko że to nie jest takie proste. Sprawa dzieje się bowiem w przestrzeni publicznej, pod sztandarami „sztuki”, za nasze wspólne pieniądze. A zatem w przestrzeni, za którą wszyscy, jako wspólnota Polaków i wierzących, odpowiadamy. Postawieni wobec takiego bluźnierstwa mamy tylko dwa wyjścia: zgodzić się na nie lub zrobić wszystko, by je powstrzymać.

Jest to bowiem rodzaj agresji na naszą wspólnotę i jej wartości. Bo wartości, które można bezkarnie obrażać, których nikt nie broni, stają się martwe. Co więcej, agresorzy nigdy nie zadowolą się zdobyciem kawałka naszej wspólnej przestrzeni. Kiedy tylko mogą – idą dalej. Widziałem to ostatnio w Holandii. W centrum starej Hagi wspólnie z kolegą obeszliśmy stary kościół, szukając wejścia do środka. Jedno wejście prowadziło do restauracji, drugie – do galerii „nowoczesnej sztuki”, trzecie – do pubu. Kościoła już tam nie ma. Musimy pamiętać, że współczesna lewica tak właśnie wyobraża sobie swoją „normalność”. Bluźniercza sztuka w teatrze to dla nich tylko wstęp do bluźnierczej sztuki w kościele. Robią to na zimno, cynicznie. Najlepszy dowód, że reżyserem tej ohydy jest niejaki Oliver Frljić, Chorwat, objazdowy autor tego typu paskudztw. Jeździ po Europie i suto opłacany zajmuje się obrażaniem „miejscowych” symboli. Nie czuje żadnego emocjonalnego związku z tematami swoich sztuk. Jest trybikiem w maszynerii prowokacji. Maszynerii, która ma nas zmęczyć, zmusić do akceptacji i pozwolić agresorom ruszyć dalej.

Reklama

Musimy więc protestować, musimy przepędzić ludzi, którzy na takie rzeczy wydają publiczne pieniądze. Wiemy, kim są. Można nawet powiedzieć, że się odsłonili. Dotychczas maskowali się za hasłami o dążeniu do „lepszego” Kościoła, o piętnowaniu „grzechów” katolickiej i polskiej wspólnoty. Dziś widać, że chcą po prostu zwymiotować na krzyż, a potem ściąć go piłą mechaniczną, co czyni się w jednej ze scen „Klątwy”. Firmuje to wszystko – bo teatr jest miejski – pani Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy, wiceprzewodnicząca Platformy Obywatelskiej; pochwalają ją urzędnicy, nagradzają oklaskami publicyści związani z PO, milczy Grzegorz Schetyna.

W debacie o przyszłości Polski może to być więc punkt zwrotny. Widzimy, najostrzej jak można, kto jaką kulturę i jaką cywilizację prezentuje. Trzeba to powiedzieć jasno: każdy głos na PO, SLD, .Nowoczesną, a nawet, niestety, na PSL, jest głosem na to właśnie bluźnierstwo. Chciałbym się mylić, ale brak reakcji na bluźnierczą „Klątwę” ze strony środowisk związanych z tymi partiami lub wręcz pochwały potwierdzają, niestety, moją tezę.

Tagi:
sztuka teatr

Międzywojewódzki Sejmik Teatrów Wsi Polskiej

2018-02-14 11:10

Joanna Ferens
Edycja zamojsko-lubaczowska 7/2018, str. II

Już po raz 43. w Tarnogrodzie odbył się Międzywojewódzki Sejmik Wiejskich Zespołów Teatralnych. Były to jednocześnie eliminacje do Ogólnopolskiego Sejmiku Teatrów Wsi Polskiej, który odbywa się w październiku, również w Tarnogrodzie

Joanna Ferens
Na scenie

W tegorocznej edycji Sejmiku, który odbył się w dniach 2-4 lutego br., wzięło udział piętnaście zespołów z trzech województw: lubelskiego, podkarpackiego i świętokrzyskiego. Występy tradycyjnie oceniała czteroosobowa Rada Artystyczna, w której skład wchodzą: prof. Lech Śliwonik, prof. Piotr Dahlig, prof. Katarzyna Smyk oraz prof. Edward Wojtaszek. Uroczystego otwarcia imprezy dokonał burmistrz Tarnogrodu Eugeniusz Stróż oraz prezes Zarządu Głównego Towarzystwa Kultury Teatralnej prof. Lech Śliwonik.

Bogactwo tradycji

Jak wyjaśnia Renata Ćwik, dyrektor Tarnogrodzkiego Ośrodka Kultury i kurator Sejmiku, celem przeglądu jest m.in prezentacja i ocena aktualnego stanu amatorskiego ruchu teatralnego w środowisku wiejskim. – Chcemy promować i popularyzować wiejskie zespoły teatralne oraz chronić tradycje ludowe polskiej wsi. Ponadto zależy nam na upowszechnianiu dorobku teatrów wiejskich, doskonalenie zespołów przez organizację zajęć warsztatowych, zainspirowanie twórców wiejskiego teatru do korzystania z dorobku kultury ludowej i narodowej oraz promocji amatorskich zespołów teatralnych poza miejscem zamieszkania. Na naszej tarnogrodzkiej scenie można zobaczyć bardzo bogaty repertuar, który prezentują zespoły, począwszy od spektakli obrzędowych, przez jasełka, wesele, kusaki, aż po widowisko związane ze świętem Matki Bożej Gromnicznej i życiem codziennym wsi polskiej – wskazała.

Prof. Katarzyna Smyk z Zakładu Kultury Polskiej i Instytutu Kulturoznawstwa UMCS w Lublinie podkreśla, jakie wartości ma to wydarzenie. – Bardzo się cieszę, że co roku na tym Sejmiku pojawiają się nowe osoby, z nowymi spektaklami i nowymi instrumentami. Jest to wielka wartość, bo to wzmacnia sens istnienia tego wydarzenia i zapewnia mu ciągłość. Niezwykły jest również udział młodych ludzi w tych przedstawieniach, gdyż wiem, że dzięki temu ta tradycja będzie zachowana i przekazywana. Bardzo ważne jest, aby przekazywać te tradycyjne wartości, które są stricte polskie, takie jak wierność, wiara czy tolerancja i życzliwość dla drugiego człowieka. Zwracamy również uwagę na to, w jaki sposób jest inscenizowany konkretny obrzęd, scenografia, tempo spektaklu, stroje, wiarygodność obrzędowa, a także spojrzenie etnologa, antropologa i etnomuzykologa, aby stwierdzić, czy słowa, powiedzenia, legendy i pieśni są związane z konkretną obyczajowością. Tymi spektaklami można nie tylko nasycić oczy, ale też zarazem uczyć się od zespołów szacunku do tego, co tradycyjne – podkreśliła prof. Smyk.

Źródła tradycji

Prof. Edward Wojtaszek, reżyser teatralny, który od ponad dwudziestu lat towarzyszy wiejskim teatrom, wyjaśnia, na czym polega praca w Radzie Artystycznej przy ocenie spektakli. – Te dwadzieścia lat jest dla mnie niesłychanie istotne, jak powrót do źródeł i odnajdywanie swoich korzeni, szukanie punktów odniesienia w czasie i przestrzeni. Można spokojnie powiedzieć, że większość z nas ma korzenie wiejskie, niewielka część z dworów szlacheckich, a większość z chłopskich chat. Tradycja, obyczaje i ceremonie rodziły się i kultywowane były na wsi. Za każdym razem, kiedy trafiam na taki sejmik, czuję się, jakbym się kąpał w źródlanej wodzie, jeśli chodzi o kulturę, język, obyczaje, muzykę – stwierdził Edward Wojtaszek.

Instruktor i kierownik zespołu z Hańska, Halina Radecka, tłumaczyła, dlaczego członkowie zespołu postanowili zająć się właśnie teatrem wiejskim. – My zajmujemy się obrzędami i zwyczajami Polesia Lubelskiego. Następnie ubieramy to w pewną fabułę i tworzymy przedstawienia, aby stało się to bardziej dostępne dla każdego człowieka. „Suchy” wykład jest po prostu nudny, dlatego chcemy, aby te zwyczaje i obrzędy były poznawane przy dobrej zabawie i wspaniałej rozrywce.

Na scenie

Na deskach Tarnogrodzkiego Ośrodka Kultury wystąpiły m.in. zespoły: Zespo´ł Obrze?dowy z Han´ska, zespół Pasjonaci z Gimnazjum w Tarnogrodzie, Zespół Śpiewaczo-Obrzędowy Blinowianki z Blinowa, Janowiacy z Janowa Lubelskiego, Jarze?bina z Paszenek oraz Szkolne Koło Teatralne „Korale” z Korolówki-Osady, Stowarzyszenie Tradycji i Kultury Wiejskiej „Jawornik” z Jawornika Polskiego, zespół Sokolanki z KGW w Sokolnikach, zespół Świętokrzyskie Jodły ze Śniadki Drugiej, zespół Ocicanki z Tarnobrzegu, Zespół Śpiewaczo-Obrzędowy Korzenie z Łaguszowa, zespół Jarzębina Czerwona z Rudy-Huty, Zespół Obrzędowy Zaborowianki z Zaborowia, Teatr „U Julka” z Przeworska, zespół Wzdolskie Kołowrotki ze Starej Wsi oraz zespół Seniorzy z Urszulina.

Prezentacjom zespołów towarzyszą zajęcia warsztatowe z Radą Artystyczną i wystawy fotograficzne. Wydarzenie zorganizowano pod patronatem i przy wsparciu finansowym Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz we współpracy z Zarządem Głównego Towarzystwa Kultury Teatralnej w Warszawie, Wojewódzkiego Ośrodka Kultury w Lublinie, Marszałka Województwa Lubelskiego, Towarzystwa Kultury Teatralnej Ziemi Lubelskiej, Starosty Biłgorajskiego, Burmistrza Tarnogrodu, Tarnogrodzkiego Towarzystwa Regionalnego oraz Tarnogrodzkiego Ośrodka Kultury.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Historyczny zlot KSM-u

2018-02-25 09:09

Karolina Mysłek

24 lutego był dniem wyjątkowym dla Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. Na Jasną Górę przyjechało ponad tysiąc przedstawicieli wszystkich diecezji, w których działa KSM. Nie tylko księża asystenci, zarządy diecezjalne czy prezesi oddziałów, ale także ci najliczniejsi – członkowie, kandydaci, a nawet seniorzy. Razem zawierzyli całe Stowarzyszenie i każdego z osobna Matce Bożej Królowej Polski.

Facebook

Sam akt zawierzenia był kulminacyjnym punktem spotkania, a do niego prowadziło najpierw spotkanie odpowiedzialnych za Stowarzyszenie z wyborem nowych władz (zakończone w niedzielne południe), i zlot na wzór tego sprzed 80 lat. Wtedy to 150 tys. członków KSM Męskiej przyjechało na Jasną Górę, żeby swoje życie oddać Maryi. I wtedy też – warto zaznaczyć: w dobie bez Internetu, telefonów komókowych, tak dobrze rozwiniętego transportu – zobaczyli, jak wielu ich jest. Dzisiaj, jak przyznaje ks. Andrzej Lubowicki, asystent generalny KSM, to wyzwanie dla współczesnego Stowarzyszenia.

Przygoda i ludzie

Dziś KSM działa w 38 diecezjach i zrzesza ok. 15 tys. ludzi w wieku od 15 do 30 lat. To wierzący i aktywni młodzi ludzie, zaangażowani w działalność organizacyjną, którzy podejmują pracę nad swoją duchową formacją, by później nieść Chrystusa rówieśnikom. Ustępująca prezes KSM Ilona Trojnar mówi: – Ruch jest dla wszystkich młodych, którzy chcą coś robić ze swoją młodością, wykorzystać czas aktywnie, pogłębić swoją relację z Panem Bogiem, ale też chcą coś robić więcej, żeby przyciągnąć innych do Kościoła. KSM jest po to, żeby pokazywać innym, że można żyć radośnie, normalnie, zdrowo i aktywnie realizować czas, który daje Pan Bóg. Nowy prezes stwierdza z kolei krótko: – To przygoda i ludzie, doświadczenie Boga i to, że w Kościele, przy Jezusie można być szczęśliwym człowiekiem.

Tożsamość

Podczas spotkania na jasnogórskich Halach św. Józefa został zaprezentowany film „Tożsamość 1918–2018”, przedstawiający historię KSM-u w Polsce od jego utworzenia, w czasie drugiej wojny światowej i po wojnie w czasach komunistycznych. Jego twórcom udało się dotrzeć do tych, którzy w latach 50. ub. wieku działali w reaktywowanym KSM-ie. Dziś ci 90-letni ludzie dzielą się tym, co dała im przynależność do Stowarzyszenia. Opowiadają o trudnościach, z jakimi się zmagali – inwigilacji, represjach, więzieniu. – Było to dla mnie bardzo głębokie doświadcznie – dzieli się reżyser filmu Michał Hubala. – Ten film dał mi świadomość, tożsamość, w jakiej organizacji jestem, organizacji, której członkowie oddawali swoje życie za obronę kraju, nie bali się represji, nie porzucali ideałów.

Facebook

Ks. Lubowicki, nawiązując do początków KSM-u i 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości tak tłumaczy kwestię współczesnego patriotyzmu: – W 20-leciu międzywojennym wiara w Boga pomagała być patriotą, dzisiaj jest większa potrzeba manifestowania swojej wiary, dawania świadectwa. Budowanie organizacji wokół takich wartości będzie najlepszym przykładem patriotyzmu i pokazywania, jak być niepodległym w związku z grzechem, z różnego rodzaju nałogami.

Nie utraćcie łaski

Mszy św. dla wszystkich, którzy dotarli do Częstochowy, przewodniczył abp Wacław Depo, metropolita częstochowski. W homilii powiedział m.in.: – Więź z Bogiem nie jest czymś automatycznym, danym raz na zawsze. Od wiary odziedziczonej trzeba przechodzić do wiary ciąglego wyboru, ciągłego określania się, po której stoję stronie. To wymaga czujności. Nie mogę wybrać raz na zawsze. Nie utraćcie łaski, która została wam dana, nie przyjmujcie łaski na próżno. Przyjęcie łaski i zgoda na decydujący głos Boga w naszym życiu jest jedyną odpowiedzią, której domaga się Bóg od każdego i każdej z was. To nasza rzeczywistość i nasze wyzwania.

Zawierzenie KSM-u Matce Bożej miało miejsce podczas jasnogórskiego Apelu. Wprowadził w nie bp Marek Solarczyk, delegat KEP ds. Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży: – Matko Boża, Maryjo, Mamo, dzisiaj w osobach młodych zrzeszonych w Katolickiem Stowarzyszeniu Młodzieży stają przed Tobą wszyscy młodzi naszej ojczyzny, niosąc w sobie głęboką tęsknotę i pragnienie, aby w swoim życiu każdego młodego doświadczyć takiej miłości i takiej zgody na Boże dzieła od swoich bliskich, jak Ty otaczałaś miłością swojego Syna. (...) Maryjo, przyjmij naszą szczerość szczególnie teraz, kiedy przedstawiciele KSM chcą zawierzyć siebie i każdego młodego naszej ojczyzny i chcą potwierdzić, że są gotowi pójść drogą Boga, niosąc prawdę Boga, rozwijając świętość Boga. Przedstawiciele KSM-u odczytali akt zawierzenia z wielokrotnym odzewem młodych: Gotów!

Facebook

Nowe władze Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży

W skład XIII kadencji Prezydium Krajowej Rady KSM weszli:

– Przewodniczący Patryk Czech, diecezja rzeszowska,

– Z-ca Przewodniczącego Łukasz Fenisz, archidiecezja katowicka,

– Z-ca Przewodniczącego Mateusz Stefaniuk, diecezja drohiczyńska,

– Skarbnik Piotr Antczak, archidiecezja poznańska,

– Sekretarz Aleksandra Samula, diecezja pelplińska.

Krajową Komisję Rewizyjną tworzą:

– Paweł Kurasz, diecezja przemyska,

– Mateusz Kuźniar, diecezja przemyska,

– Łukasz Tupaj, archidiecezja wrocławska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Spotkanie autorskie

2018-02-25 19:20

Co znaczy żyć wiarą dla antyterrorysty, komandosa, żołnierza, ratownika TOPR czy WOPR, alpinisty, strażaka czy policjanta? Jeśli chcesz poznać odpowiedź, przyjdź na spotkanie autorskie z Mateuszem Pietrzakiem, autorem "Bożej kompani", "Blogobojnych, czyli o nowych mediach w Kościele" oraz najnowszej książki "Myśli Bożego komandosa", która ukazała się na początku tego roku. Spotkanie odbędzie się 1 marca o godzinie 16:30 w Księgarni Świętego Pawła w Lublinie przy ul. Królewskiej 6.


"Boża kompania" opisuje historie mężczyzn, którzy odnaleźli swoje miejsce w Kościele. Dla nich być żołnierzem Chrystusa oznacza z pasją wykonywać swoją pracę, nierzadko narażając własne życie. Codziennie walczyć ze swoim zmęczeniem, stresem, zniechęceniem. Walczyć o czas dla rodziny, o czas na modlitwę, czas dla innych.... Mateusz Pietrzak w swojej książce kładzie kres myśleniu, że Kościół to miejsce tylko dla kobiet. Przedstawia silnych mężczyzn, którzy wybrali Jezusa jako najlepszą drogę życia. To On każdego dnia uczy ich, co znaczy być prawdziwym mężczyzną.

Książka "Blogobojni, czyli o nowych mediach w Kościele" pokazuje, jak owocnie wykorzystywać nowe media w dziele ewangelizacji. Tłumaczy, jak wielkim darem Boga są internetowe środki przekazu. Uświadamia, że są one jedną z najlepszych współczesnych ambon, dzięki którym można głosić Słowo Boże całemu światu.

Najnowsza pozycja "Myśli Bożego komandosa" to obraz Jezusa we współczesnej kulturze, którego zwykło się przedstawiać albo jako urocze dzieciątko, albo jako spokojnego i wyrozumiałego nauczyciela. Pietrzak w swej książce prezentuje inny Jego obraz. Chrystusa przedstawia jako twardego, bezkompromisowego i silnego mężczyznę, który może stać się wzorem zarówno dla młodych chłopaków przygotowujących się do najważniejszych życiowych zadań, jak i ojców pragnących wychować swych synów na dzielnych i odważnych Bożych komandosów. Autor pokazuje wszystkim chcącym odnaleźć w sobie prawdziwą męskość, jak zainspirować się przykładami świętych mężczyzn, a także dzieli się świadectwem tego, jak wymagające hartu ducha wyprawy w góry pomagają mu nabierać sił – zarówno duchowych, jak i fizycznych – do walki o swoje życie.

***

Mateusz Pietrzak – katecheta świecki, doktorant teologii na UPJP2 w Krakowie. Interesuje się teologią mediów. Uczestnik konferencji naukowych związanych z teologią współczesną. Członek Ruchu Światło-Życie. Miłośnik wypraw górskich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem