Reklama

Parlament Europejski w 2016

2017-01-25 09:38

Jadwiga Wiśniewska
Niedziela Ogólnopolska 5/2017, str. 42-43

Mateusz Banaszkiewicz

Rok 2016 był dla polskich eurodeputowanych czasem wytężonej pracy. Jednak podczas gdy jednym zależało na tym, aby w bieżących pracach Unia Europejska zwróciła uwagę na swoje realne problemy, inni intensywnie zastanawiali się nad tym, jak zaszkodzić Polsce

Taki podział zadań najlepiej ilustruje opublikowany pod koniec 2016 r. ranking posłów do Parlamentu Europejskiego. W pierwszej dziesiątce najbardziej aktywnych polskich deputowanych znalazło się aż 6 posłów Prawa i Sprawiedliwości – wśród nich mam zaszczyt być również ja. Co istotne, są to posłowie w PE zajmujący się sprawami o strategicznym znaczeniu dla przyszłości Polski i całej UE – infrastrukturą, transportem, ograniczeniami środowiskowymi dla przemysłu, a także sprawami tożsamości kulturowej Europy.

Ranking prawdy

Tymczasem europosłowie krajowej opozycji totalnej, którzy tak ochoczo udzielali się w kolejnych debatach przeciwko Polsce, znajdują się na pozycjach wiele mówiących o ich rzeczywistym zaangażowaniu w sprawy UE. Wystarczy wspomnieć, że należący do PO Janusz Lewandowski – najaktywniej zabierający głos w sprawie rzekomych naruszeń demokracji w Polsce – w przywoływanym rankingu zajmuje 45. miejsce na 51 polskich deputowanych, Barbara Kudrycka – podnosząca w PE kwestię aborcji, nienależącą do kompetencji UE – plasuje się na 35. pozycji, a wtórująca jej Elżbieta Łukacijewska – na 41. Tegoroczne zestawienie najlepiej pokazuje, gdzie przebiega granica między działaniami napędzającymi krajowy spór polityczny a rzetelnym wykonywaniem obowiązków europosła.

Tragiczne zaślepienie

Realnych wyzwań nie brakowało, kolejne problemy bowiem trawią UE w zastraszającym tempie. Kryzysy bezpieczeństwa, migracyjny czy kulturowej tożsamości Europy – to tylko niektóre spośród tematów, od których unijne elity odwracały wzrok przez ostatnie 12 miesięcy. Najtragiczniejszą konsekwencją tej ignorancji był dramatyczny ciąg wydarzeń rozpoczęty w sylwestrową noc 2015 r. przez masowe napaści na kobiety w Kolonii. Kolejne miesiące przynosiły informacje o atakach terrorystycznych, m.in. na lotnisku i w metrze w Brukseli, na promenadzie w Nicei, ulicach Würzburga i Ansbach, w centrum handlowym w Monachium czy we francuskim kościele w Saint-Étienne-du-Rouvray. Rok 2016 zakończył się zamachem szczególnie bolesnym dla wszystkich Polaków – na bożonarodzeniowy jarmark w stolicy Niemiec, gdzie bohaterską śmierć poniósł polski kierowca. I choć zdaniem europoseł Julii Pitery terroryzm w Europie jest absolutnie normalny – tak „błyskotliwie” deputowana PO skomentowała ataki w Brukseli – żaden racjonalny obserwator nie ma wątpliwości, że wszystkie te tragiczne wydarzenia są powiązane z kryzysem migracyjnym.

Reklama

Odkłamać prawdę

Miniony rok był szczególnie intensywny właśnie ze względu na skalę przekłamań w PE, wypowiadanych w imię politycznej poprawności. Prawdy nie można jednak przemilczeć. W moich 30 wystąpieniach plenarnych wielokrotnie wskazywałam na błędy w działaniu UE: bezprawność wszczętej wobec Polski tzw. procedury praworządności oraz szerokie zawłaszczanie przez UE kompetencji narodowych – zaczynając od spraw światopoglądowych, na krajowym miksie energetycznym kończąc. Wszystkie te wypaczenia pogłębiają kryzys zaufania do UE, którego ostatecznym potwierdzeniem był wynik referendum ws. Brexitu. Widzimy zatem, że dziś kluczowym zadaniem dla Unii jest przywrócenie zaufania do unijnych instytucji, co będzie wymagać głębokiej reformy. Głosem eurorealizmu mówią w PE deputowani Prawa i Sprawiedliwości należący do grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, przekonani o tym, że siła Europy tkwi w sile jej państw.

Racjonalna ochrona środowiska

W ubiegłym roku równie intensywnie przebiegały prace w parlamentarnych komisjach, których jestem członkiem. Spośród łącznie blisko 400 poprawek, które zgłosiłam w 2016 r., zwłaszcza te złożone w komisji ochrony środowiska wprowadziły wiele korzystnych dla Polski zapisów. Przyjęte zostały m.in. rozwiązania chroniące polski i europejski przemysł oraz ciepłownictwo przed wyśrubowanymi normami środowiskowymi proponowanymi w ramach reformy systemu ETS. Ich wprowadzenie osłabiłoby konkurencyjność unijnej gospodarki. To z mojej inicjatywy w opinii Komisji Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności ws. rozwoju energetyki odnawialnej znalazły się zapisy wspierające interesy Polski: komisja opowiedziała się za rozwojem OZE przez indywidualne – a nie narzucone – cele krajowe, za wsparciem dla geotermii, za rozbudową infrastruktury transgranicznej oraz za uwzględnieniem roli lasów jako naturalnych pochłaniaczy dwutlenku węgla. Znaczenie polskich lasów dla europejskiego ekosystemu podkreślałam też podczas otwarcia wystawy oraz towarzyszącej jej konferencji naukowej nt. Puszczy Białowieskiej, które we współpracy z ministrem środowiska prof. Janem Szyszko zorganizowałam w PE wczesną jesienią.

Rodzina w centrum uwagi

W PE dominacja ugrupowań lewicowo-liberalnych widoczna jest głównie w Komisji Praw Kobiet i Równouprawnienia. To wyjątkowo silne zobowiązanie do walki z dyskryminowaniem przez UE chrześcijańskich wartości, które wyznawali jej założyciele. Podczas prac nad dokumentami powstającymi w komisji praw kobiet – a zwłaszcza w 7 procedurach, gdy działałam jako konserwatywny sprawozdawca cień – poza tym, że starałam się eliminować szkodliwą społecznie ideologię gender, skupiałam się na rozwiązaniach chroniących rodzinę. Na uwagę zasługuje raport o work-life balance, do którego jako kontrsprawozdawca grupy EKR złożyłam 27 poprawek. UE nie może ignorować potrzeb młodych rodziców – odkładanie na później decyzji o założeniu rodziny doprowadziło Europę do demograficznej zapaści. I choć raport koncentruje się na wyzwaniach rynku pracy, a nie na macierzyństwie, to zawiera także jasne punkty: wzywa do wydłużenia urlopów związanych z rodzicielstwem, promocji elastycznych form zatrudnienia oraz rozwoju infrastruktury przedszkolnej. To zapisy wskazujące na prawdziwe problemy młodych rodzin – wyjątkowo rzadkie w tej komisji, znanej z radykalnego feminizmu.

Praca, nie pieniactwo

Aktywność eurodeputowanych Prawa i Sprawiedliwości jaskrawo odcina się od „dorobku” europosłów krajowej opozycji. Ci ostatni w PE skupiają się na szkodzeniu Polsce, ograniczają swoją pracę do kolejnych wystąpień w debatach uderzających w dobre imię ojczyzny. Tą postawą pokazują, że działalność europosła sprowadzają wyłącznie do jednego zadania: bezpardonowej walki o odzyskanie władzy w kraju. Jest to tym bardziej karygodne, że należąc w PE do większościowej frakcji politycznej, mają realną możliwość oddziaływania na kierunek jego prac. Z tej możliwości nie czynią jednak żadnego realnego użytku. Broniąc rzekomo zagrożonej w Polsce demokracji, europosłowie PO sami nadużywają demokratycznie otrzymanego mandatu posła – pamiętajmy, że jest on zobowiązaniem do ciężkiej pracy, a nie do pieniactwa.

* * *

Włoch nowym przewodniczącym PE

Na stanowisko nowego przewodniczącego Parlamentu Europejskiego 17 stycznia 2017 r. został wybrany Włoch Antonio Tajani, kandydat największej frakcji w PE – centroprawicowej Europejskiej Partii Ludowej. Tajani zastąpi na stanowisku niemieckiego socjalistę Martina Schulza, który kierował pracami PE przez ostatnich pięć lat.

Na stanowiska wiceprzewodniczących Parlamentu Europejskiego zostali wybrani dwaj Polacy: zasiadający we frakcji socjalistów europoseł SLD Bogusław Liberadzki oraz reprezentant konserwatystów Ryszard Czarnecki z PiS.

Tagi:
polityka

Polityka – czy to może być bardziej ludzkie?

2018-11-28 11:01

Witold Gadowski
Niedziela Ogólnopolska 48/2018, str. 27

Tekst, w którym więcej jest pytań niż odpowiedzi

Artur Stelmasiak

Czy polityka może być prosta, czy może być jak życie? A czy życie istotnie jest prostsze od polityki? Ciągle ktoś nas poucza, że „to wszystko jest bardziej skomplikowane, niż nam – prostaczkom – się wydaje”. Ot choćby sprawy związane z reformą sądownictwa w naszym kraju. Najpierw parlament uchwala pakiet ustaw, które mają sprawić, że nasz ustrój sądowniczy – instytucjonalnie i personalnie – wreszcie oderwie się od PRL-owskiego dziedzictwa, że nasze sądy będą sądziły bardziej przejrzyście i uczciwie. Bo przecież reforma nie jest po to, aby jedną kastę zastąpić inną i tak skomplikować wzajemne relacje między poszczególnymi instytucjami, aby nikt – bez doktoratu – nie potrafił się na tym wyznać. Chodzi o to, aby sądy sądziły sprawiedliwie, a przeciętny obywatel rozumiał naczelną zasadę ich działalności.

– No tak, prostaczki, tak wam się wydaje, ale rzeczywistość jest bardziej złożona, nie macie świadomości, jak to wszystko jest skomplikowane, jakie tu działają zakulisowe siły – odpowie, z wyższością, polityk. On przecież dołączył do grona tych bardziej wtajemniczonych, dostąpił politycznej iluminacji. Tak więc parlament uchwala ustawy, prezydent je podpisuje, robią to w majestacie Najjaśniejszej RP i w naszym imieniu – i wszyscy mówią o tym, że teraz już będzie lepiej, bardziej sprawiedliwie. Naraz Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej stwierdza, że cała ta reforma – nad którą wylano morze publicystycznego i fachowego gadania – jest funta kłaków niewarta i sprawy powinny wrócić do stanu sprzed uchwalenia tych ustaw. I ci sami, którzy w pierwszym szeregu przekonywali o konieczności zmian, teraz przekonują nas o tym, że w istocie tak jest dobrze i właściwie reforma już się dokonała, rządzący – mimo wszystko – wygrali. Fakt, że muszą ekspresowo zmieniać uchwalone już ustawy i zetrzeć cały rdzeń reformy, zdaje się im kompletnie umykać. Odnieśli sukces i kropka.

Gdybym – w moim małym normalnym życiu – zaczął budować małą komórkę, przez długie godziny obmyślał jej kształt, a w końcu zaczął ją wznosić i nagle przyszedłby jakiś ważny inspektor i nakazał mi ją natychmiast zburzyć – bo jeśli tego nie zrobię, to codziennie będę płacił wysokie kary – wziąłbym młot i rozbił to, co wzniosłem. To jak myślicie? Mam komórkę czy jej nie mam?! A w polityce okazuje się, że reforma trwa, ba, odnosi sukcesy. W polityce – tak jak ją pojmują propagandyści – nie ma stałych kategorii prawdy i fałszu, ba nie ma tam także miejsca na moralność.

Wracam zatem do pierwotnego pytania: czy świat polityki może kierować się takimi samymi zasadami jak zwykłe życie? Politycy odpowiedzą: nie. W polityce należy być przebiegłym jak Ulisses, skutecznym jak cios Tysona i cynicznym... tak cynicznym, bo tylko cynicy nie ujawniają swoich emocji, nieustannie grają i pokonują swoich przeciwników. Jeżeli tak zrozumiemy politykę, to nie wińmy uczestniczących w niej graczy, że są inni publicznie i prywatnie, nie mają z tymi wizerunkami wiele wspólnego. To ich zawód, oni mają nas zwodzić…

Uuuuu... zwodzić?! A czyjaż to domena? Czy czasem nie ojca kłamstwa? Od kiedy to zarządzanie sferą publiczną oddaliśmy w jego ręce? Niszczenie ludzi, kłamstwo, zwodzenie to tylko narzędzia PR… to proste prawidła polityki. Czy jednak na pewno? Oczywiście, i zwykłe, ludzkie życie może być pełne fałszu, obłudy i zwodzenia innych, pełne aktorstwa, ale w tym życiu jasno jednak pojawia się wykładnia etyczna. Coś jest złe, a coś dobre, nic nie jest zbyt skomplikowane, aby sądzić właśnie w takich kategoriach. Człowiek ma sumienie, które niezawodnie szepcze mu o tym, co jest grzechem, a co nie.

Czy zatem w polityce istnieje sumienie? Hmmm... czy ktoś jeszcze dziś zadaje tak proste i oczywiste pytanie? W polityce – mówią nam polityczni liderzy – tak łatwo się nie da. Polityka to szachy z zupełnie innej półki. W polityce jest usprawiedliwione (tu następuje cały katalog ustępstw wobec klasycznych kanonów etyki), bo polityka to zupełnie inna galaktyka wyborów, postaw, idei, deklaracji niż twoje szare życie, obywatelu. W ten sposób łatwo pozbawia się nas możliwości rozeznawania działań polityków i ich oceniania. Godząc się na takie rozumienie polityki, oddajemy ją w ręce ojca kłamstw. Polityka staje się (mówiąc językiem genialnego Witkacego) „jak w krysztale pomyje”. W krysztale – bo mówimy o szczytnych ideałach, celach, i pomyje – bo realizujemy to najgorzej, jak tylko można sobie wyobrazić. Niejako a priori uznajemy, że osiąganie szczytnych celów nieczystymi metodami jest możliwe i właściwie jest politycznym standardem.

Czy musimy godzić się na fakt, że w polityce nie obowiązuje dążenie do prawdy, że w polityce nie dba się o prawdziwe dobro człowieka?

Czy gdy mówimy o wymaganiach etycznych, które powinny obowiązywać w polityce, skazujemy się na opinię niebezpiecznych radykałów?

Czy ludzie domagający się od polityków, aby zdawali sobie sprawę z tego, po co uprawiają swój zawód i w imieniu kogo podejmują swoje decyzje, to jedynie nieodpowiedzialni marzyciele?

Arystoteles twierdził, że polityka to sztuka rządzenia państwem, której celem jest dobro wspólne. W katolickiej myśli społecznej akcent położony jest właśnie na działaniu dla dobra wspólnego. Tak więc polityka – w założeniu – ma być narzędziem do zapewniania narodowi coraz lepszych warunków życia, coraz lepszej organizacji.

Kiedy do polityki wkrada się rachunek osobisty, kiedy człowiek zarządzający w imieniu swoich bliźnich bardziej zaczyna myśleć o interesie własnym, swojej rodziny i swojej grupy (partii), dochodzi do istotnego wypaczenia idei porządkującej. Politykę – tak jak życie – da się prowadzić bardziej prostą drogą, bez stosowania kłamliwych sztuczek.

Wróćmy do przykładu związanego z reformą polskiego systemu sądownictwa. Czy można to było inaczej przeprowadzić? Wszak sytuacja istotnie jest zagmatwana: czyhająca opozycja, niechętne otoczenie zagraniczne, niesprzyjające media. Otóż można było po prostu wszystko lepiej zbilansować i przygotować. Najpierw wprowadzić komplet projektów ustaw, który byłby w pełni zgodny z prawodawstwem unijnym – należało przewidzieć wszelkie możliwe reakcje – i dopiero potem przeprowadzić te projekty drogą legislacyjną aż do podpisu prezydenta RP. Być może byłoby to bardziej żmudne, ale uchroniłoby od katastrofy, którą jest rejterada z głównych redut reformy. Na złą wolę, przewagę niechęci, receptą jest wielka praca i mądrość. Po prostu nie podejmuje się dużej reformy, posługując się jedynie dobrymi chęciami i nie wykonując ogromnej pracy przygotowawczej. Jeśli natomiast ponosimy porażki, czasem klęski – to nie zakłamujemy rzeczywistości, nie przedstawiamy tego jako tryumfu, tylko pokornie przyznajemy się do błędu i rozpoczynamy pracę nad tym, aby naprawić jego skutki i znów przejść do reformowania kraju. Tzw. wyborcy nie są jakimś mitycznym zbiorem abstrakcyjnych istnień, ale ludźmi z krwi i kości. My wiele wybaczymy, ale na kłamstwie nic zbudować się nie da.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Na dyskotekę w Adwencie?


Edycja warszawska 49/2005

Graziako/Niedziela

„Koleżanka zaprosiła mnie na osiemnastkę do modnego klubu. Impreza odbędzie się w Adwencie. Wiem, że będą tańce przy głośnej muzyce. Bardzo chciałabym pójść, ale nie wiem, czy mogę. W końcu Kościół nakazuje w okresach pokuty powstrzymywać się od udziału w zabawach”.
Martyna z Piastowa

Odpowiada o. Tomasz Wytrwał, dominikanin

W dzieciństwie, każdy z nas uczył się na pamięć katechizmu. Między innymi - przykazań kościelnych. I pewnie niewielu z nas uświadamiało sobie wtedy, że Kościół może coś w tej materii zmienić. Jak wielu z nas musiało być zaskoczonych, gdy dowiedziało się, że trzeba na nowo uczyć się przykazań kościelnych, że Katechizm Kościoła Katolickiego wprowadził nowe przykazania kościelne (por. KKK n. 2041-2043).
Dlatego przypomnijmy sobie brzmienie przykazań kościelnych w nowym sformułowaniu:
1. W niedzielę i święta nakazane uczestniczyć we Mszy św. i powstrzymać się od prac niekoniecznych.
2. Przynajmniej raz w roku przystąpić do sakramentu pokuty.
3. Przynajmniej raz w roku, w okresie wielkanocnym, przyjąć Komunię św.
4. Zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w okresach pokuty powstrzymywać się od udziału w zabawach.
5. Troszczyć się o potrzeby wspólnoty Kościoła.
Nas szczególnie interesuje czwarte przykazanie kościelne.
Wszyscy wierni są zobowiązani do pokutowania za swoje grzechy. Jest to wyraz naszej pobożności. Dlatego Kościół ustanowił dni i okresy pokuty, aby wierni podejmowali pokutę nie tylko samodzielnie, ale także we wspólnocie.
Czasem pokutnym w Kościele są poszczególne piątki całego roku i czas Wielkiego Postu.
Czynami pokutnymi są: post, modlitwa i jałmużna. Ponadto uczynki pobożności i miłości, umartwienia, wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych i post. Wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych obowiązuje wszystkich, którzy ukończyli 14. rok życia we wszystkie piątki i Środę Popielcową oraz jest zalecana, ze względu na polską tradycję, w Wigilię Bożego Narodzenia. Post (jeden posiłek do syta i dwa skromne) obowiązuje w Środę Popielcową i w Wielki Piątek wszystkich między 18. a 60. rokiem życia.
Powstrzymywanie się od zabaw obowiązuje we wszystkie piątki i w czasie Wielkiego Postu. Oznacza to między innymi, że w piątki całego roku, a więc także w okresie Adwentu, nie można chodzić np. na dyskoteki, urządzać zabaw etc.
Z powyższych zmian powinniśmy zapamiętać, że Adwent nie jest czasem pokutnym, a radosnym oczekiwaniem na spotkanie ze Zbawicielem.

(Oprac. Michał Gawryszewski)

O. Tomasz Wytrwał jest dominikaninem, duszpasterzem rodzin w klasztorze św. Jacka na ul. Freta.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Czym jest cudowny medalik i na czym polega jego "cudowność"?

2018-12-14 09:12

salvenet.pl

Czym jest cudowny medalik i na czym polega jego "cudowność"? Dlaczego jest on cudowny? Wyjaśnia o. Mirosław Kopczewski OFMConv., inicjator Wielkiego Zawierzenia Niepokalanemu Sercu Maryi w Niepokalanowie.

- Matka Boża powiedziała, że każdy, kto będzie z ufnością nosił ten medalik na ciele i z ufnością odmawiał tę modlitwę, będzie doznawał szczególnych jej łask - mówił franciszkanin.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem