Reklama

Testament Prymasa Glempa

2017-01-25 09:38

Milena Kindziuk
Niedziela Ogólnopolska 5/2017, str. 26-27

Ryszard Rzepecki
Prymas senior Józef Glemp w swej rezydencji w Wilanowie

Gdy chory na nowotwór Ksiądz Prymas wyczuwał, że nieuchronnie zbliża się kres jego życia, wracał pamięcią do różnych wydarzeń. I pisał kolejne wersje swego testamentu. Ostatnia, zaktualizowana, jest datowana na 15 lutego 2012 r., została napisana tuż przed poważną operacją. Niecały rok później – 23 stycznia 2013 r. kard. Józef Glemp odszedł do Pana. Od jego śmierci mijają właśnie cztery lata

Bywa niekiedy w historii ludzi i narodów, że czyjś testament ma charakter osobnego niemal utworu, przesłania dla potomnych. Tak było chociażby w przypadku św. Jana Pawła II. Jego zapiski składające się na tzw. Ostatnią wolę, sukcesywnie aktualizowane, urosły już do rangi symbolu i zostały nawet wydane jako osobny tekst Papieża Polaka. A dziś dla wielu mogą nawet stanowić formę rekolekcji.

Testament kard. Glempa ma podobny charakter i wykracza daleko poza zwykłe dyspozycje dotyczące tylko losów rzeczy, które były jego własnością. Dlatego zresztą kiedy kard. Kazimierz Nycz czytał jego fragmenty na pogrzebie Prymasa, był wyraźnie wzruszony, a na zakończenie powiedział: „Taki właśnie był nasz Ksiądz Prymas!”.

Jaki zatem był kard. Józef Glemp w świetle swego testamentu?

Reklama

Dziękuję moim Rodzicom...

Przede wszystkim kard. Glemp bardzo wyraźnie zdawał sobie sprawę ze swojej choroby. Wiedział, że jest ona śmiertelna, stąd początkowy zapis, że dokument jest sporządzany po raz kolejny, tym razem „na kilka dni przed trudną operacją i ewentualnym leczeniem”. Sama choroba jednak nie jest tematem rozważań Księdza Prymasa, widać raczej ufne zdanie się na wolę Bożą. I akceptację faktu, że to Bóg decyduje o wszystkim. W Księdzu Prymasie nie ma buntu. Jego miejsce zajmuje – paradoksalnie, jak mogłoby się wydawać – dziękczynienie.

Ksiądz Prymas pisze: „Najpierw dziękuję za łaskę wiary i skutki z niej płynące, które mnie, niegodnego, doprowadziły do przejęcia sukcesji prymasowskiej po Słudze Bożym, Prymasie Tysiąclecia, Stefanie Wyszyńskim”. Od razu widać zarazem, że to tekst mocno osadzony w „kościelności”. Sam Prymas mówił zresztą o sobie, że „jest człowiekiem kościelnym”.

Kard. Glemp z wdzięcznością i sentymentem już na samym początku wspomina lata dziecinne i dom rodzinny w Rycerzewie na swych ukochanych Kujawach: „Dziękuję moim pobożnym Rodzicom za dar życia i za budzenie ideałów, które pozwoliły dążyć do wydobycia się z biedy”.

Jeśli ktoś znał Księdza Prymasa osobiście, wie, jak bardzo szczere i ważne były to słowa. Pochodził bowiem ze stosunkowo ubogiej, wiejskiej rodziny, doskonale wiedział, czym jest głód (dorastał w latach 30. XX wieku), i do końca życia czuł zapach chleba, który raz w tygodniu piekła jego matka i którego nawet kromka nie mogła się zmarnować; albo smak mącznych zacierek na mleku, które jako chłopiec całymi latami jadł na śniadanie. Doceniał wysiłek matki. „Zapamiętałem ją jako kobietę świętą, stojącą w fartuchu, przy piecu w kuchni. Całe życie z oddaniem zajmowała się domem”– powiedział mi kiedyś w wywiadzie.

Ideały, o których wspomina w testamencie kard. Glemp, to m.in. tradycje patriotyczne, miłość do literatury i narodowej historii, wpajana mu przede wszystkim przez ojca, uczestnika powstania wielkopolskiego i wojny polsko-bolszewickiej 1920 r. „Pamiętam, że w sieni wisiały szabla i czapka żołnierska. Ojciec miał też pistolet. Przechowywał w domu również ordery i medale wojskowe, wśród nich Krzyż Walecznych” – opowiadał Ksiądz Prymas, gdy pytałam go o to, jak zapamiętał swego ojca. Nie wiedziałam wtedy, że te słowa znajdą odzwierciedlenie w testamencie...

Uwagę zwraca też użyte w dokumencie określenie rodziców jako „pobożnych”. Wcześniej kard. Glemp wiele razy podkreślał, że zarówno jego matka, jak i ojciec oraz rodzeństwo funkcjonowali na co dzień w rytmie życia religijnego i kościelnego, a wiara była czymś naturalnym. „Kiedy poznawałam wiarę? To tak jakby zapytać, kiedy poznawałem matkę i ojca. Ja po prostu z nich wyrastam i rosnę ich obecnością, żyję ich wiarą, mówię takim językiem, jakim oni mówią. Podobnie Boga poznawałem już wtedy, gdy uczyłem się znaku krzyża, gdy zaczynałem odmawiać pacierz, czytać Pismo Święte, poznawać wspólnotę Kościoła”.

Na Jasnej Górze uczyłem się kochać Polskę...

Osobną część testamentu kard. Glemp poświęca Jasnej Górze. Czytamy bowiem: „W mojej posłudze Prymasowskiej osobne miejsce zajmuje Jasna Góra i wszystkie formy czci dla Bogurodzicy tam podejmowane”. Ksiądz Prymas określa to miejsce jako „narodowe sanktuarium” i wyraża wdzięczność ojcom paulinom za ich pracę.

Kard. Glemp podkreśla też, że słowa prymasa wypowiadane właśnie ze Szczytu Jasnogórskiego miały wyjątkowy charakter i że to właśnie prymas powinien z tego miejsca przemawiać do narodu. „(...) Głoszenie Słowa Bożego na Jasnej Górze należy do religijnej tradycji Prymasów w posłudze Ludowi Bożemu w Polsce. Moją wielką radością było głosić Ewangelię na «Wałach» Jasnogórskich (...). Na Jasnej Górze uczyłem się kochać Polskę i rozumieć jej dzieje w łaskawej Opatrzności Boga”. Że tak rzeczywiście było – widać po całym długim sprawowaniu funkcji przez prymasa Glempa. Jego homilie, choćby te z 3 maja czy z 15 sierpnia, nawiązywały do tradycji patriotycznych i stanowiły ważny głos Kościoła w moralnej i etycznej ocenie bieżących wydarzeń społeczno-politycznych.

Są też fragmenty, w których Ksiądz Kardynał dziękuje duchownym, którzy przeżyli obozy koncentracyjne: „Oni emanowali dojrzałym spojrzeniem na świat przez Boga stworzony i jego rozwój” – napisał. Wyraził specjalne dziękczynienie dwóm osobom: prymasowi Wyszyńskiemu i Janowi Pawłowi II, którzy kształtowali jego duchowość.

Nie mogło w testamencie kard. Józefa Glempa zabraknąć miejsca dla Polaków za granicą. To ukochana Polonia bowiem zajmowała w sercu Prymasa miejsce szczególne. Odwiedzał Polaków na całym świecie, na wszystkich kontynentach, i tak chętnie się z nimi spotykał. Dlatego napisał o nich: „Ich miłość do Polski niekiedy może nas zawstydzać, a oczekiwanie, że «Polska będzie Polską», jest potężne”.

Gdy życie zbliża się do pełni lat...

Jeszcze jedno wydaje się ważne: dokument ten wyraźnie pokazuje, jak niewiele dóbr materialnych posiadał kard. Glemp i jak bardzo nie przywiązywał do nich wagi.

Aby nie sprawiać nikomu kłopotu, sporo rzeczy rozdał sam, jeszcze za życia. Napisał: „Część pamiątek i ofiarowanych przedmiotów, jakie otrzymałem podczas nawiedzania wspólnot religijnych w Polsce i na świecie, przekazałem do Archidiecezjalnego Muzeum w Gnieźnie. Część pamiątek znajduje się w Izbie Pamięci w szkole w Kościelcu Kujawskim. Najcenniejsze przedmioty przekazuję jednak do Instytutu Prymasa Józefa Glempa w Inowrocławiu”. To miasto bowiem – Inowrocław – było Księdzu Kardynałowi szczególnie bliskie. Tam się urodził, tam chodził do szkoły, do Liceum im. Jana Kasprowicza, najstarszego na Kujawach, słynnego „Kaspra”, z którym przez całe życie był silnie związany. Tam poznał szkolnych przyjaciół, z którymi co roku regularnie się spotykał, tam wreszcie uprawiał swój ukochany sport! – pchał kulą, rzucał oszczepem, rozgrywał mecze piłkarskie. W Inowrocławiu także został ochrzczony, a potem służył do Mszy św. jako ministrant. Nic więc dziwnego, że to właśnie miasto lat dziecinnych kard. Józefa Glempa stało się „świątynią” pamiątek po nim: zdjęć, rękopisów, kazań, książek, niekiedy z dedykacjami. Dobitnie mówił o tym Ksiądz Prymas, gdy w inowrocławskiej świątyni odprawiał Mszę św. z okazji swoich 80. urodzin: „Gdy życie zbliża się do naznaczonych przez Boga pełni lat, ludzie najchętniej wracają do okolic, gdzie rozpoczęło się ich życie. Inowrocław to miejsce, w którym przyszedłem na świat. Stąd dane mi było, jak przez okno, spozierać na krainę Kujaw, poznawać ludzi i Boga (...)”.

Jakże wymowne i mocne są słowa określające prywatny dobytek kard. Glempa: „Po mojej śmierci sutanny, ubrania liturgiczne, odzież i bielizna – proponuję, aby przeszły do rozrządzenia przez Siostry Elżbietanki”. Prymas Polski, przez 25 lat lider Kościoła w Polsce, arcybiskup gnieźnieński i warszawski, przewodniczący Konferencji Episkopatu, kard. Józef Glemp w swoim testamencie wydaje dyspozycje dotyczące swojego osobistego „majątku”: sutanny, butów, koszuli, piżamy – bo do tego sprowadzało się to przecież w praktyce. Widać tu ogromną pokorę Księdza Prymasa i jego stosunek do życia.

Lektura testamentu prymasa Glempa nieuchronnie prowadzi do wniosku, że rozlicza się on również z sobą samym: „Gorąco przepraszam wszystkich braci i siostry w Chrystusie za przykrości wyrządzone brakiem należnej miłości. Nie zawsze potrafiłem docenić wysiłki i poświęcenie wielu. Żałuję za słowa pochopnej krytyki, za zaniedbania i słabości”.

Na koniec kard. Glemp prosi swą najbliższą rodzinę: siostrę i braci o modlitwę za jego duszę. I powraca do podziękowań: lekarzom – za leczenie, siostrom elżbietankom – za opiekę nad nim w trudnych chwilach cierpienia i choroby, kierowcom – za wspólne przemierzanie tysięcy kilometrów.

„Niech będzie uwielbiony Bóg Ojciec w swojej Opatrzności” – tak kończy swój testament kard. Glemp. Dlatego ze spokojem mógł powiedzieć przed odejściem: „Bardzo chętnie umrę!”.

* * *

Milena Kindziuk
adiunkt w Instytucie Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, autorka biografii kard. Józefa Glempa pt. „Ostatni taki prymas”

Tagi:
kard. Józef Glemp

Prymas i główny protektor

2018-06-13 09:54

Czesław Ryszka
Niedziela Ogólnopolska 24/2018, str. 38

Odciął się od tych, którzy nie dopuścili do ingresu arcybiskupa warszawskiego.

Milena Kindziuk

Podczas tegorocznych Targów Wydawców Katolickich otrzymałem od red. Mariana Romaniuka opracowaną przez niego książkę poświęconą kard. Józefowi Glempowi, Protektorowi Głównemu Archikonfraterni Literackiej. Podziwiam ogrom wykonanej pracy. Intencją wydawcy, czyli wspomnianej Archikonfraterni (bractwa religijnego powstałego w XVI wieku, a od XVII wieku działającego przy katedrze warszawskiej), było ukazanie sylwetki duchowej i posługi prymasa Józefa Glempa, a także zgromadzenie świadectw o jego życiu. W omawianym tomie Prymasa wspomina 30 wybitnych autorów, którzy widząc przełomowy moment naszej historii, w którym przyszło mu urzędować, podkreślają w jego działaniu rozwagę i roztropność, świadomość odpowiedzialności za Polskę i Polaków. Potwierdzeniem tego są przytoczone w części dokumentacyjnej m.in. wystąpienia Prymasa w pierwszym dniu stanu wojennego.

Kard. Glemp przejął prymasostwo w 1981 r. po śmierci kard. Stefana Wyszyńskiego, przez 33 lata duchowego przywódcy Polaków. Osobiście pamiętam, że większość z nas, Polaków, widziało potrzebę kontynuacji przebogatego dziedzictwa zmarłego Prymasa, dlatego mało kto przypuszczał, że następcą będzie jego sekretarz, ostatni konsekrowany przez niego biskup. Z pewnością dla samego bp. Glempa, wówczas ordynariusza warmińskiego, objęcie urzędu po Prymasie Tysiąclecia było nie lada wyzwaniem, zwłaszcza że zaczynały się czasy przełomowe i dramatyczne.

Już kilka miesięcy po ingresie abp. Glempa do stolicy komuniści wypowiedzieli wojnę własnemu narodowi. Jednym wydawało się, że na ten czas potrzebny jest prymas nieustępliwy wobec totalitarnej władzy, radykalny przywódca, innym – że powinien to być ktoś nade wszystko rozważny. Tym drugim okazał się 13 grudnia 1981 r. prymas Glemp, który głosząc kazanie u Matki Bożej Łaskawej, Patronki Warszawy, powiedział odpowiedzialnie, ale stanowczo, że nie dopuści do rozlewu krwi, że będzie bronił uwięzionych i internowanych. Zapewne wiedział, że komuniści są gotowi na wszystko, ale też znał nastroje ludzi, zdecydowanych na wszystko, łatwo więc mogło dojść do krwawych zajść. Nie obeszło się bez ofiar, niemniej jednak to, że nie szafowano polską krwią, było w dużej mierze zasługą nowego prymasa.

Nie było mu łatwo urzędować ani w latach stanu wojennego, ani później, kiedy Kościół w Polsce znalazł się pośród wielkich zawirowań polityczno-społecznych: atakowali go ludzie zarówno z prawicy, jak i z lewicy. Ci pierwsi za to, że był zbyt ugodowy, że np. nie zdołał ocalić życia ks. Jerzego Popiełuszki. Ci drudzy – że działał zgodnie z linią wytyczoną przez Prymasa Tysiąclecia. O jego rozwadze świadczy przeprowadzenie Kościoła przez trudny czas przełomu ustrojowego, o wyjątkowej pokorze natomiast – publiczne przeproszenie za wszelkie uchybienia wobec ks. Popiełuszki oraz za współpracę niektórych kapłanów ze Służbą Bezpieczeństwa w okresie PRL. A o jego wielkości – to, że stanął w obronie skrzywdzonego, zdaniem wielu, abp. Stanisława Wielgusa. Nie zapomnę kazania prymasa Glempa, wygłoszonego 7 stycznia 2007 r., w którym odciął się od tych, którzy nie dopuścili do ingresu arcybiskupa warszawskiego.

Wśród nowych wyzwań – zarówno dla Kościoła, jak i dla państwa – przed którymi Prymas stanął po 1989 r., była m.in. reforma statutu Konferencji Episkopatu Polski: więcej od Prymasa zaczęli znaczyć przewodniczący czy sekretarz generalny KEP (tym drugim był wówczas bp Tadeusz Pieronek, który często się wypowiadał w lewicowych mediach przeciw Radiu Maryja, co wielu katolików gorszyło, a lewaków bawiło).

Na szczęście mieliśmy wówczas Jana Pawła II i jego pielgrzymki do ojczyzny. Papież Polak w dużym stopniu pomógł prymasowi Glempowi prowadzić Kościół drogami Ewangelii.

Ksiądz Prymas dobrze spełnił służbę wobec całego społeczeństwa, idąc za głosem Ewangelii. W tym duchu wydawcy wspomnianego tomu, czyli Archikonfraternia Literacka, mają nadzieję, że książka-album będzie ważnym przyczynkiem do ukazania świętości życia Józefa Glempa. Dodam, że aneksem do tomu jest po raz pierwszy publikowana bibliografia jego prac oraz tekstów, które o nim i jego posłudze wydrukowano.

Czesław Ryszka
Pisarz i publicysta senator RP w latach 2005-11 i od 2015 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kryzys w relacjach Moskwy i Konstantynopola to "poważny konflikt"

2018-10-18 12:53

ts (KAI) / Watykan

Rozłam między prawosławnym Patriarchatem Moskwy oraz Konstantynopola, to – w opinii Watykanu - „poważny konflikt”. "Ten krok ma także bezpośrednie oddziaływanie na dialog ekumeniczny z Kościołem katolickim", powiedział kard. Kurt Koch, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan w rozmowie z austriacką agencją katolicką Kathpress. Należy zakładać, iż Rosyjski Kościół Prawosławny nie będzie uczestniczyć we wspólnych rozmowach dopóki nie zostanie rozwiązany spór.

Włodzimierz Rędzioch
Kard. Kurt Koch

Kard. Koch uważa, że jest to tylko wewnętrzny konflikt prawosławia i dlatego Kościół katolicki nie może się w tej sprawie wypowiadać. Z drugiej strony w pewnym stopniu uczestniczy się w tym konflikcie zgodnie z ekumeniczną zasadą, że „jeśli cierpi jeden z członków Ciała Chrystusa, inni cierpią wraz z nim”.

Patriarchat Moskwy oficjalnie zerwał 15 października wspólnotę eucharystyczną z Ekumenicznym Patriarchatem Konstantynopola. Powodem jest spór o utworzenie samodzielnego, niezależnego od Moskwy, Kościoła prawosławnego na Ukrainie, wspieranego przez Konstantynopol. Władze kościelne w Moskwie traktują to jako ingerencję w ich obszar kanoniczny. Sprawa obciąża i tak już trudne stosunki między Ukrainą i Rosją.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Płyta - Wojna totalna 300x400

Parada Pułaskiego w Filadelfii

2018-10-18 19:53

o. Maciej Karpiński OSPPE

Październik jest miesiącem polsko-amerykańskiego dziedzictwa w USA. Z tej okazji w niedzielę, 14 października odbyła się po raz 85. Parada Pułaskiego w Filadelfii. Tegoroczna parada była szczególna z powodu setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. W wydarzeniu wzięło udział wiele grup i organizacji polonijnych, wśród nich oczywiście z Amerykańskiej Częstochowy. Najpiękniej zaprezentowały się dzieci z Polskiej Szkoły dokształcającej im. Matki Bożej Częstochowskiej.

Biuro Prasowe Jasnej Góry

Sama Parada odbyła się na Benjamin Franklin Blvd. Parkway i trwała około dwóch godzin. Choć wydarzenie to w historycznej pierwszej stolicy USA jest zdecydowanie mniejsze niż w na nowojorskiej Piątej Alei, to była to wspaniała prezentacja polskiej kultury i tradycji, radosnego śpiewu i tańców.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem