Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Deribie Mekanene

Piastowie na Środkowym Nadodrzu (3)

Książęta na Krośnie, Świebodzinie i... Bytnicy

2017-01-12 10:01

Ks. Adrian Put
Edycja zielonogórsko-gorzowska 3/2017, str. 4-5

oczamiduszy.pl
Dziedziniec zamku w Krośnie Odrzańskim

Zamek książęcy w Krośnie Odrzańskim to najdalej na północ wysunięta siedziba piastowskich książąt śląskich. Zniszczony podczas ostatniej wojny i powoli odrestaurowywany na naszych oczach zamek jest ważnym świadkiem piastowskiej przeszłości ziem naszej diecezji

Krosno Odrzańskie od samego początku traktowane było jako ważna warownia i strażnica państwa polskiego. W wieku XI i XII posiadało kluczową wręcz rolę w systemie obrony zachodniej granicy Polski. Podobnie było i w wiekach następnych.

Pięknie położne w dolinach Odry i Bobru miasto zachwyca swą urodą. Wiele utraciło podczas ostatniej wojny z swej zabudowy, ale dzięki pracowitości mieszkańców odradza się na naszych oczach.

W dawniejszych wiekach Krosno Odrzańskie było siedzibą piastowskich książąt, a nawet osobnym księstwem wydzielonym z głogowskiej domeny. Dziś o dawnych dziejach przypominają zamek i układ ulic na starym mieście.

Reklama

Czasy Henryka Brodatego

W XIII wieku zamek był jedną z głównych rezydencji Henryka I Brodatego. Henryk był synem Bolesława Wysokiego i księżniczki niemieckiej Krystyny. Urodził się pomiędzy 1165 a 1170 r., a zmarł 19 marca 1238 r. w Krośnie Odrzańskim. Ojciec ożenił go z księżniczką Jadwigą, późniejszą świętą, którą nazywają matką Śląska.

Sam Henryk Brodaty był władcą bardzo dobrym, o szerokich horyzontach. Aktywnie uczestniczył nie tylko w krajowej, ale i europejskiej polityce. Wśród historyków nosi Henryk Brodaty miano jednego z najwybitniejszych książąt doby rozbicia dzielnicowego w Polsce. Mocno dbał o rozwój powierzonych swojej władzy dzielnic. Dzięki temu Śląsk oraz częściowo Małopolska i Wielkopolska mogły się rozwijać nie wolniej niż Europa Zachodnia.

Henryk Brodaty miał upodobanie do Krosna i tamtejszego zamku. Sam zresztą zainicjował wzniesie zupełnie nowej rezydencji na terenie wcześniej niezamieszkanym. Zamek krośnieński był jedną z ulubionych rezydencji księcia Henryka. Z tego miejsca wyruszał na swe liczne wyprawy, tutaj także zapadały ważne decyzje dotyczące polityki krajowej i międzynarodowej. Dzięki zręczności i zmysłowi politycznemu Henryka udało się pod jego władzą zjednoczyć znaczną część ziem polskich. Kto wie, czy gdyby nie tragiczna śmierć jego syna i przegrana w bitwie pod Legnicą w 1241 r., losy rozbitej dzielnicowo Polski nie potoczyłyby się inaczej. Warto mieć świadomość, że właśnie krośnieński zamek był jednym z tych miejsc, gdzie wykuwały się idee zjednoczonej Polski. Ten sam zamek krośnieński stał się miejscem, gdzie Henryk Brodaty wydal swe ostatnie tchnienie w 1238 r. Pochowany został jednak nie tu, u zbiegu Odry i Bobru, lecz w trzebnickim klasztorze.

Święta Jadwiga

Jadwiga z Andechs nie była Piastówną, ale weszła w tę dynastię i odegrała ogromną rolę nie tylko w Kościele polskim, ale i w dziejach naszej Ojczyzny. Urodziła się pomiędzy 1174 a 1180 r. w Bawarii jako córka hrabiego Bertolda VI i Agnieszki Wettyńskiej, hrabiów Andechs, książąt Meranu i margrabiów Istrii.

Brodaty wraz z Jadwigą mieli w sumie czterech synów: Henryka, Bolesława, nieznanego z imienia, zmarłego w dzieciństwie przed 1208 r., oraz Konrada Kędzierzawego, a także cztery córki: Agnieszkę, Zofię i Annę, które zmarły w dzieciństwie, oraz Gertrudę. Jadwiga i Henryk prowadzili bardo pobożne życie. Oboje w 1209 r. złożyli przed biskupem wrocławskim Wawrzyńcem śluby czystości. Przez całe swoje życie Jadwiga troszczyła się o swoich poddanych. Dbała o chorych i sieroty, obniżała czynsze, ufundowała szpital, a także fundowała liczne kościoły i wyposażenie świątynne.

Jadwiga, towarzysząc swojemu mężowi, często przebywała na zamku krośnieńskim. Bywała tutaj także później, po śmierci męża. W czasie walk z Tatarami w 1241 r. Jadwiga przebywała w krośnieńskim zamku wraz z mniszkami trzebnickiego klasztoru. Księżna zmarła w Trzebnicy 14 października 1243 r., mając ponad 60 lat. Kanonizowana została w 1267 r. przez papieża Klemensa IV. Jan Paweł II w 1983 r. powiedział o św. Jadwidze: „Nie ma w niej rozbieżności pomiędzy powołaniem wdowy – fundatorki klasztoru w Trzebnicy a powołaniem żony – matki w piastowskim domu Henryków. Jedno przyszło po drugim, a równocześnie jedno było głęboko zakorzenione w drugim. Jadwiga od początku żyła dla Boga, żyła miłością Boga nade wszystko tak, jak głosi pierwsze przykazanie Ewangelii. Tak żyła w małżeństwie jako żona i matka. A kiedy owdowiała, z łatwością dostrzegła, że ta miłość Boga nade wszystko może stać się teraz miłością wyłączną Boskiego Oblubieńca. I poszła za tym powołaniem”.

Własne księstwo

Krosno Odrzańskie było także stolicą samodzielnego śląskiego księstwa. Henryk IX Starszy głogowski w wyniku podziału ziem śląskich w 1412/1413 r. rządził razem z młodszymi braćmi w Szprotawie, Krośnie Odrzańskim, Świebodzinie i połowie Głogowa. Nowy podział księstwa nastąpił ok. 1418 r., kiedy to książęta Henryk IX i Henryk X wydzielili dla najmłodszego Wacława Krośnieńskiego księstwo krośnieńskie. Nowe księstwo składało się z następujących miast i ziem: Krosna Odrzańskiego, Świebodzina, Sulechowa, Lubska oraz Bytnicy. W latach 1431-76 było łączone z księstwem głogowskim i księstwem kożuchowskim.

Z nowym księstwem wiąże się nierozerwalnie postać księcia Wacława. Ten przyszedł na świat pomiędzy rokiem 1389 a 1397, zaś zmarł w 1430 lub 1431 r. Był Wacław najpierw księciem głogowskim wspólnie z braćmi Henrykiem IX i X. Mniej więcej od roku 1417 rządził samodzielnie w Krośnie, Świebodzinie i Bytnicy, jako książę krośnieński. Wacław był synem księcia żagańskiego Henryka VIII Wróbla i Katarzyny Opolskiej.

Księstwo Wacława Krośnieńskiego wróciło pod władzę Henryka IX w 1430 lub 1431 r. w związku z bezpotomną śmiercią Wacława. Nie musiało się tak skończyć. Wacław zginął trochę przez nieuwagę. Bez należytej ostrożności obchodził się z armatą, która wybuchła. Nie posiadał potomstwa.

Krosno Odrzańskie zawsze odgrywało ważną rolę na ziemiach w dolinie Odry i Bobru. Nie zrobiło może zbyt wielkiej kariery jako stolica księstwa, jednak miasto na zawsze wpisało się w dzieje królewskiej i książęcej dynastii Piastów. Gdyby nie najazd i bitwa pod Legnicą z 1241 r. być może odegrałoby ważną rolę w dziele zjednoczenia ziem polskich w okresie dzielnicowego rozbicia.

Tagi:
historia zabytki

Zagadka ostatnich książąt mazowieckich

2018-02-14 11:10

Roman Stańczyk
Edycja warszawska 7/2018, str. VI

490 lat temu król Zygmunt I Stary wydał edykt stwierdzający, że ostatni książęta mazowieccy – Stanisław i Janusz – zmarli z przyczyn naturalnych. Nie rozwiązało to zagadki śmierci ostatnich przedstawicieli mazowieckiej gałęzi dynastii Piastów. Dyskusja trwa do dzisiaj

Artur Stelmasiak
Sarkofag ostatnich książąt mazowieckich w archikatedrze św. Jana Chrzciciela. Ich szczątki zostały pochowane w podziemiach pod prezbiterium

Jest marzec 1522 r. Władzę w Księstwie Mazowieckim sprawują książęta Stanisław i Janusz. Zasiadają na tronie już od czterech lat. Jednak dopiero teraz mogą czuć się na nim swobodnie. Wcześniej, do 1518 r., regencję w ich imieniu sprawowała matka – Anna Radziwiłłówna, która nawet po osiągnięciu przez książąt wieku umożliwiającego samodzielne sprawowanie władzy nie utraciła wpływu na sprawy Mazowsza.

Książęca miłość

Prywatnie Stanisław i Janusz prowadzili bardzo rozrywkowy tryb życia. Zdaniem historyków, obaj ulegli wdziękom Katarzyny Radziejowskiej. Pierwszy w córce kasztelana sochaczewskiego Andrzeja Radziejowskiego zakochał się Stanisław – starszy z książąt. Obiecywał jej nawet małżeństwo. Związkowi sprzeciwiła się jednak Anna Radziwiłłówna. Wówczas do Katarzyny zaczął zalecać się młodszy z braci – Janusz. O tym, jakim uczuciem zaczął pałać do szlachcianki, świadczy fakt, że podarował jej książęce Błonie.

Tragiczna historia zaczyna się w 1524 r., kiedy Stanisław udał się z wizytą do młodszego brata do Błonia. Po obfitej uczcie, w której najprawdopodobniej uczestniczyła również Katarzyna Radziejowska, Stanisław, nie czując się najlepiej, powrócił do Warszawy. Wcześniej niewiele jadł. Miał się posilić wyłącznie kapłonem polanym małmazją octową. Starszy z mazowieckich Piastów czuł się coraz gorzej. Wkrótce zmarł. W chwili śmierci (sierpień 1524 r.) miał 24 lata. Zgon uznano za naturalny, zaś u władzy pozostał młodszy książę Janusz. W marcu 1526 r. młodszy z synów Anny Radziwiłłówny zwołał do Warszawy sejm. Czując, że opuszczają go siły, spisuje testament. W nim zapisuje wszystko swojej siostrze – Annie. Janusz przeżył brata jedynie o 2 lata. Zmarł w nocy z 9 na 10 marca 1526 r. Odtąd miała zacząć obowiązywać umowa zawarta w 1496 r. między ojcem Stanisława i Janusza – księciem Konradem III Mazowieckim a królem Polski – Janem III Olbrachtem. W myśl jej zapisów Księstwo Mazowieckie traciło suwerenność.

Wówczas to dramatyczną próbę utrzymania odrębności Mazowsza podjęła siostra Stanisława i Janusza – Anna. Ogłosiła się ostatnią przedstawicielką rodu. Nie zyskała jednak szerszego poparcia. Szlachta mazowiecka coraz mocniej zaczęła sprzyjać pomysłowi połączenia się z Polską. Spór Anny i jej pretensje do Księstwa Mazowieckiego zakończył w 1537 r. sejm, który zmusił Annę i jej męża Stanisława Odrowąża do zrzeczenia się praw dziedzicznych do Mazowsza.

Królewska komisja weryfikacyjna

Śmierć Stanisława i Janusza nadal wywołuje sporo kontrowersji. Tuż po niej pojawiały się oskarżenia o celowe otrucie. Nazwiska winnych śmierci ostatnich mazowieckich Piastów zmieniały się jak w kalejdoskopie. Pierwotnie cień oskarżenia padł na Katarzynę Radziejowską. Szlachcianka, która najpierw romansowała ze Stanisławem, a potem uwiodła Janusza, miała w ten sposób odreagowywać niechęć ze strony matki książąt. Popularne są opinie, że to właśnie ona otruła najpierw Annę Radziwiłłównę, a potem Stanisława i Janusza.

– Kwestię rzekomego otrucia dwóch ostatnich książąt mazowieckich można traktować jako legendę, tak typową dla czasów, w których powstała. Już wówczas prowadzone śledztwa wskazywały, że oskarżenia o zastosowaniu trucizn są niespójne, pełne stereotypów, wiary w magię i zabobon – ocenia dr Sebastian Adamkiewicz, publicysta portalu Histmag.org.

– Brakowało twardych dowodów, które mogłyby wskazywać na fakt otrucia. Zresztą wersja ta pojawiła się dopiero po śmierci Stanisława, bo zgon Janusza uważano za zupełnie naturalny. Dopiero później zaczęto te kwestie łączyć. Historycy są jednak zgodni co do tego, że o śmierci dwóch ostatnich Piastów decydowały przyczyny naturalne. Wymienia się przede wszystkim chorobę alkoholową lub schorzenia weneryczne.

Rosnąca nagonka w celu wykrycia osoby winnej śmierci książąt zmusiła do reakcji nawet króla. Zygmunt I Stary powołał spośród mazowieckiej szlachty komisję „weryfikacyjną” , która miała wyjaśnić tę kryminalną zagadkę. Sprawę badali medycy, ale niczego niepokojącego nie znaleźli. „Dlatego ogłosiliśmy i niniejszym edyktem ogłaszamy, stanowimy i oznajmujemy, że wszystkie doniesienia, oskarżenia, świadectwa o otruciu i śmierci rzeczonego pana księcia (...) były i są próżne, niedołężne i żadnej siły ani wagi. (...) Okazało się, że pan książę nie sztuką ani sprawą ludzką, lecz z woli Pana Boga wszechmogącego (w którego mocy rozrządzenie życia i śmierci) z tego zeszedł świata i umarł” – czytamy w edykcie króla Zygmunta I Starego z 9 lutego 1528 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Zmarł ponad 100-letni żebrak - dobroczyńca kościołów

2018-02-15 18:32

kg (KAI/dveri) / Sofia

W wieku ponad 103 lat zmarł 13 lutego w Sofii Dobri Dobrew – żebrzący dobroczyńca szeregu świątyń w Bułgarii. Żył bardzo skromnie i dużą część swego długiego życia spędził przed wejściem do narodowego soboru bułgarskiego św. Aleksandra Newskiego w stolicy i tam zasłynął z tego, że wszystkie pieniądze, jakie w tym czasie zebrał, przekazywał na potrzeby zarówno tej świątyni, jak i innych cerkwi i klasztorów, a także innych ubogich.

wikipedia.eu
Dobri Dobrew

Dobrew, którego ze względu na podeszły wiek i długą siwą brodę, ludzie nazywali „Diado”, czyli „Dziadunio”, urodził się w niewielkiej podsofijskiej wiosce Bajłowo, z którą był związany do końca życia, nawet wtedy, gdy dojeżdżał do stolicy. Jego ojciec zginął na froncie w czasie I wojny światowej i wychowywała go matka. On sam założył później rodzinę i miał czworo dzieci, z których przeżyło dwoje. W czasie nalotów na Sofię w latach II wojny światowej jeden z pocisków wybuchł koło niego, powodując w nim niemal całkowitą utratę słuchu. Później częściowo go odzyskał, ale pozostał pod tym względem w dużym stopniu niepełnosprawny. Gdy owdowiał i został sam, zaczął żebrać u wejścia do największego soboru bułgarskiego, a czasami także przed innymi stołecznymi cerkwiami.

Wszystkie uzyskane w ten sposób pieniądze przeznaczał na potrzeby cerkwi, m.in. wspomnianej katedry św. Aleksandra Newskiego, ale również cerkwi św. Cyryla i Metodego w swej wiosce rodzinnej i szeregu innych świątyń. Dość szybko ten jego niecodzienny sposób bycia stał się znany nie tylko w stolicy, ale w całym kraju, a nawet poza jego granicami, co zyskało mu wielką popularność i sympatię. Ludzie nie tylko dawali mu pieniądze, ale często prosili o błogosławieństwo i modlitwę.

Łącznie zebrał i podarował ponad 80 tys. lewów (ok. 40 tys. euro): wspomnianej cerkwi w Bajłowie, klasztorowi w Elesznici koło Sofii, świątyni w Kałoferze i innym. W 2009 Dobrew ofiarował soborowi św. Aleksandra Newskiego 35 tys. lewów i jest to największa darowizna, jaką kiedykolwiek obiekt ten otrzymał od osoby prywatnej.

Mieszkał na terenie cerkwi św. Cyryla i Metodego w Bajłowie, skąd codziennie dojeżdżał 20 km do stolicy. Jego postać, popularna także w sieciach społecznościowych, została uwieczniona na graffiti na murze jednego z 10-piętrowych domów sofijskich.

Nieoczekiwana sława, jaką zyskał w całym kraju, bardzo mu ciążyła, prowadził bowiem surowy, wręcz ascetyczny tryb życia i unikał rozgłosu. W 2013 stołeczna agencja prasowa Sofia News Agency przyznała mu nagrodę Człowieka Roku, uzasadniając to następująco: „Jest jeszcze miejsce na miłosierdzie i dobre dzieła”. Bezinteresowna i altruistyczna postawa „Diado” Dobrego była szczególnie znamienna w kraju, w którym korupcja jest zjawiskiem powszechnym i ma głębokie korzenie.

Zmarł w klasztorze w podstołecznych Kremikowcach, skąd jego zwłoki przewieziono do Bajłowa i tam w miejscowej cerkwi zostały wystawione do oddania mu ostatniego hołdu; tam też odbędzie się dzisiaj jego pogrzeb. Wiele osób, które znały Dobrego „Diado”, uważają, że powinien on zostać kanonizowany.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Proszowice: miasto i fanklub Kamila Stocha świętują i gratulują

2018-02-17 21:02

dziar / Proszowice (KAI)

- Na ulicach pustki, wszyscy ludzie przed telewizorami, a jutro na Mszach świętych będzie okazja pogratulować, choć na odległość – Honorowemu Obywatelowi Proszowic, Kamilowi Stochowi, mistrzowi olimpijskiemu – mówi KAI ks. dr Jan Zwierzchowski, proboszcz parafii w Proszowicach.

Adam Psica/pl.wikipedia.org

Kapłan wyjaśnia, że w tutaj, w tym oddalonym o 24 km miasteczku od Krakowa, w diecezji kieleckiej – powstał pierwszy w Polsce oficjalny fanklub Kamila Stocha, któremu prezesuje Rafał Chmiela. Powołano go w sierpniu 2011 r., na co sportowiec wyraził zgodę.

Bliska rodzina ze strony żony Kamila Stocha mieszkała z Proszowicach, a gdy nasz mistrz studiował w Krakowie, to właśnie tutaj zamieszkał, wraz z żoną Ewą, w budynku starej poczty przy ul. Głowackiego – opowiada proboszcz.

Zapewne zawarte w tamtych latach przyjaźnie i znajomości zaowocowały stałymi kontaktami, powstaniem kilka lat temu fanklubu i nadaniem Kamilowi Stochowi – Honorowego Obywatelstwa Miasta Proszowic, niespełna rok temu.

- Wtedy właśnie poznałem go osobiście, w uroczystości wzięli udział jego rodzice, bp Piotr Skucha, który pochodzi z Proszowic, reprezentacja polskich skoczków narciarskich. Kamil Stoch angażuje się w życie Proszowic, np. w różne inicjatywy sportowe i społeczne np. szkoły podstawowej nr 1, spotyka się z uczniami – dodaje ks. Zwierzchowski.

Fanklub mieści się w kawiarni „Muzealnej”, gdzie zgromadzono eksponaty przekazane przez Kamila Stocha, m.in. jego kombinezon, narty, nakrycia głowy i inne sportowe rekwizyty.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem