Reklama

Ojcostwo – prawdziwie męska przygoda

2017-01-12 10:01

Joanna Woleńska-Operacz
Edycja warszawska 3/2017, str. 7

Materiały Fundacji „Mamy i taty”

Bycie ojcem to największa przygoda życia, która czyni z chłopca prawdziwego mężczyznę – przekonuje Fundacja „Mamy i Taty” w kampanii „Fajnie być tatą”

Młodzi mężczyźni w Polsce często odwlekają decyzję o ślubie i założeniu rodziny albo jej powiększeniu. Żyją jako wieczni single, albo w konkubinatach. Wiele związków dopiero po latach decyduje się na dziecko. Dramatycznie niski współczynnik dzietności to tylko jedna z wielu poważnych konsekwencji tego kryzysu. Dlatego Fundacja „Mamy i Taty”, która w czerwcu 2016 r. przestrzegała kobiety przed odwlekaniem decyzji o urodzeniu dziecka (kampania „Nie odkładaj macierzyństwa na potem”), tym razem zwraca się do mężczyzn.

Pokazuje im, że ojcostwo to wspaniałe i satysfakcjonujące wyzwanie, najważniejsze zadanie dla mężczyzny. „W życiu możemy wybierać różne role. Można być lekarzem, kucharzem, kierowcą, trenerem, komikiem, bankierem, a nawet średniowiecznym królem. Jest jednak rola, która łączy je wszystkie. Bycie tatą!” – to hasło akcji. Pojawiły się: krótki film, plakaty i materiały radiowe. – To jest pierwsza w Polsce kampania społeczna, która mówi: fajnie być tatą – podkreśla Marek Grabowski, prezes Fundacji „Mamy i Taty”.

Za mały samochód, za małe mieszkanie

Dlaczego mężczyźni w Polsce tak często odwlekają decyzję o dziecku? Fundacja przygotowała raport na ten temat. Przed pierwszym dzieckiem najczęściej powstrzymuje ich obawa i niepewność. Panowie boją się stracić dotychczasową swobodę. Uważają, że powinni się najpierw nacieszyć podróżami, imprezami, gadżetami. Obawiają się, że przerosną ich obowiązki związane z wychowaniem małego człowieka. Martwi ich również niepewna sytuacja zawodowa. Często brakuje im pozytywnego wzorca rodziny.

Reklama

Mężczyźni, którzy mają jedno albo dwoje dzieci, nie decydują się na kolejne głównie z powodów finansowych. Boją się obniżenia poziomu życia rodziny. Często podawane powody to zbyt mały samochód i zbyt małe mieszkanie (wiele osób uważa, że każde dziecko powinno mieć swój pokój). Poza tym, niestety, ciągle daje nam się we znaki PRL-owski wzorzec rodziny 2+2. Polacy wciąż myślą, że jeśli mają dwoje dzieci, to w życiu rodzinnym są już spełnieni. Inne podawane powody to: obawa żony przed kolejnym porodem, albo jej zbyt zaawansowany wiek oraz niechęć do „wchodzenia znowu w pieluchy”. Dla wielu z nich posiadanie więcej niż dwojga dzieci to kompletna egzotyka – nie mają wśród znajomych ani jednej takiej rodziny. Niestety, coraz częściej poprzestają na jednym dziecku, bo uważają, że nie stać ich na drugie, albo że jest na to już za późno.

Ojcostwa nie da się kupić

– Rozmawialiśmy z wieloma facetami, także wielodzietnymi. Ci, którzy już mają rodziny, mówili, że z każdym dzieckiem zyskali: stali się bardziej męscy, dostali więcej miłości i szczęścia – mówi Marek Grabowski. Panowie przyznawali, że wychowywanie dzieci to również trudności, koszty i wyrzeczenia, ale zawsze dodawali, że korzyści są nieporównywalnie większe. Duma, satysfakcja, radość – z tym przede wszystkim kojarzy im się bycie tatą. Nie można tego kupić ani uzyskać w żaden inny sposób. – Ojcostwo to przygoda w męskim stylu, która czyni z chłopca prawdziwego mężczyznę – podsumowuje Grabowski założenia akcji.

Problem odwlekania przez młodych ludzi decyzji o rodzicielstwie nie jest oczywiście polską specyfiką. Potwierdza to fakt, że przy poprzedniej akcji Fundacja dostała sporo pozytywnych sygnałów z zagranicy – najwięcej z Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych, gdzie są największe skupiska Polaków, ale także np. z krajów Ameryki Południowej i Azji. Ludzie przesyłali sobie nawzajem filmik, „lajkowali” go i komentowali na Facebooku i Twitterze, a nawet przysyłali do Fundacji „Mamy i Taty” maile z gratulacjami. Dlatego nowy film ma również wersję z angielskimi napisami. Czy kampania o ojcostwie spotka się z takim oddźwiękiem, jak ta o macierzyństwie?

Fundacja „Mamy i Taty” chciałaby, żeby jej zasięg był równie szeroki, choć niekoniecznie życzy sobie takiej samej temperatury dyskusji. Warto wiedzieć, że wszystkie działania Fundacji są finansowane przez indywidualnych darczyńców. Na każdą kampanię (do tej pory były cztery) składają się dobrowolnie tysiące osób.

Tagi:
ojcostwo

Dom potrzebuje ojca

2018-03-14 11:07

Agnieszka Bugała
Edycja wrocławska 11/2018, str. VI

Św. Józef miał dobry fach, nie bał się przyszłości. Odważnie spełnił marzenie: poślubił Marię, założyli rodzinę. Gdy w jego życie wkroczył Bóg, zaproponował jeszcze więcej: być głową Świętej Rodziny. Opieka nad Jezusem wywróciła mu świat do góry nogami… Ale podjął to wyzwanie i nie zrezygnował z niego do końca swoich dni. Czy dziś Bóg znalazłby wśród mężczyzn kogoś takiego, jak św. Józef?


„Święta Rodzina z ptaszkiem” – obraz Bartolomé Esteban Murillo, Muzeum Prado w Madrycie

Monika od pięciu lat jest żoną. Zaraz po studiach zaczęła pracę, nieźle zarabia. Jej mąż, Jacek, uznany fotograf, wciąż w rozjazdach. Chcieliby mieć dziecko, ale przyznają, że to by mogło zmienić ich dotychczasowy tryb życia. Dlatego czekają. Może za dwa, trzy lata? Muszą to zaplanować.

Tomek z Asią zdecydowali się na dziecko trzy lata po ślubie. Ona na jakiś czas zrezygnowała z pracy, jest w domu. Ponieważ mieszkają z rodzicami, jej mama aktywnie uczestniczy w zajmowaniu się małą córeczką. To sprawia, że Tomek przestał się angażować w pomoc przy dziecku. Mówi, że wycofał się na bezpieczną dla mężczyzny pozycję: fotel przed telewizorem.

Pierwszy z nich nie chce zrezygnować z tego, co robi teraz i podjąć wyzwania. Drugi podjął, ale szybko pozwolił, aby za sterem stanęła żona i teściowa. „Są sprawy ważniejsze, niż Himalaje” – pisał w książce pt. „Mój pionowy świat” Jerzy Kukuczka: „15 grudnia odleciała pierwsza grupa. Beze mnie. Są sprawy ważniejsze niż Himalaje. Najważniejsze. W sylwestra urodził nam się syn. Daliśmy mu na imię Maciek” – tłumaczył.

Smutny raport

Kobieta staje z drżeniem przed mężem, który boi się zostać tatą i pokazuje ciążowy test. Dla młodych małżeństw to często trudna próba miłości. Dla kobiety reakcja męża decyduje o sposobie przeżywania ciąży. Mężczyzna, oświadczając się kobiecie, biorąc ślub, musi wiedzieć, czy chce mieć dziecko i co robić, gdy ono się pocznie a później narodzi. To jest dowód na jego odpowiedzialność za dom, który chce budować.

Ojcem nie jest mężczyzna tylko wtedy, gdy podejmuje inicjatywę powołania nowego życia. On musi kontynuować to dawanie życia swemu dziecku dzień po dniu. Gdy da życie ciału, musi potem obudzić inteligencję, serce i sumienie dziecka, a to długi proces. Większość mężczyzn wyobraża sobie ojcostwo jako czas górskich wypraw, jazdy na rowerze, długich dystansów w basenie, meczy piłki nożnej, wędkowania. Wyobrażają sobie syna, którego będą mogli uczyć i przekazywać mu swoją wiedzę. Kobieta, gdy myśli o dziecku, koncentruje się raczej na jego bezradności, maleńkości i swoją rolę widzi jako ta, która osłania, zabezpiecza, pomaga. Nie naraża na ryzyko i wyzwania. Chce ukryć, zatrzymać.

Chodź, zbudujemy most

Dojrzały mężczyzna, świadomy własnej tożsamości, będzie dążył do wyprowadzenia dziecka na zewnątrz domu, własnych słabości, i wreszcie rodziny. Do pokonywania przeszkód i trudności. Poda rękę i pozwoli wyruszyć własną drogą. Przyjdzie przecież dzień, że dziecko zechce opuścić łódź i wsiąść na własną. Ojciec musi być tym, który pomaga dorastać do tej chwili. Więcej – on wie, że ta chwila jest już zaplanowana w przyszłości a jego rola to uformowanie nowego sternika – jeśli to syn, albo towarzyszki sternika – jeśli to córka.

Świadomość obojga – mamy i taty – musi być na tyle duża, aby matka nie zabraniała ojcu na męski sposób realizowania rodzicielstwa. Koniecznie muszą się uzupełniać, jednak nie mogą myśleć, że są w stanie zastąpić siebie w pełnieniu tych ról.

Ojciec uczy dzieci świata mężczyzn – tych, którzy bronią słabszych i pokrzywdzonych, walczą o uczciwość i sprawiedliwość, dbają o ekonomiczne zaplecze rodziny. Kochają wiernie i decyzyjnie – bez odwołania miłości pod wpływem nabrzmiałych do granic emocji.

Sternik musi czasem zmienić kurs, aby ocalić okręt przed katastrofą, ale nie rezygnuje z celu wyprawy. Dla katolickich rodzin tym celem musi być życie wieczne, wszystko inne – zaszczyty, tytuły, pieniądze – nie mają sensu.

Nie mów, co robić, po prostu rób to, co dobre

Ale jak być ojcem, który wychowuje? Dzieci nie lubią długich kazań. Ani małe, ani starsze. Wyłączają swoją uwagę a ojcowie często złoszczą się i skarżą mówiąc: Mój syn mnie nie słucha, córka ma mnie za nic.

Ważna informacja dla każdego taty: ojciec nie przekazuje systemu wartości wygłaszając długie przemowy przy kuchennym stole, lub w trakcie jazdy samochodem. On na co dzień stara się żyć w taki sposób, aby dzieci bez nudnych kazań wiedziały, co powinny robić. Jan Paweł II często w swych opowieściach wracał do obrazka zapamiętanego z dzieciństwa: Tata, wdowiec, modlący się na kolanach przy łóżku. Nie musiał pan Wojtyła mówić potem: Módl, się Karol, tak trzeba. Syn widział i dowiadywał się w najlepszy ze sposobów: skoro mój tata tak robi, to widocznie jest to dobre.

Jeśli tata krzyczy na mamę i mówi o niej używając słów obraźliwych, na nic zdadzą się wzniosłe przemowy o szacunku dla kobiet. Jeśli tata jest właścicielem firmy i nie opłaca uczciwie swych pracowników – na nic puste frazesy o uczciwości. Jeśli tata głosił szczytne, antykomunistyczne idee a po latach okazało się, że jednak należał do PZPR, trudno, by dziecko nie poczuło się oszukane. Jeśli niedzielne przedpołudnie to dla ojca czas wypadu na ryby, nie można się dziwić, że dziecko nie chce chodzić do kościoła.

Dziecko wie, czym i w jaki sposób żyją jego rodzice, szybko odkrywa podwójność. Nie wystarczy, że nauczymy dziecko mówić dzień dobry niemiłym sąsiadom, ono musi przede wszystkim umieć stawić czoła trudnościom.

Nasza miłość zaprasza tu dziecko...

Ktoś pięknie powiedział, że już w oczach żony wita się dziecko, które pocznie się z miłości. W to zdanie wpisuje się wdzięczność żonie za trud dziewięciu miesięcy, ale też świadoma zgoda na to, aby ta właśnie kobieta była matką moich dzieci. Nie inna, nie przypadkowa. Właśnie ta. Zresztą, choć innym językiem, ale taką właśnie zgodę wyrażają małżonkowie słowami przysięgi małżeńskiej: deklarują, że przyjmą potomstwo, jakim Bóg ich obdarzy. Ta przysięga zobowiązuje również do tego, aby od początku mężczyzna podejmował konkretne kroki w przygotowywaniu siebie do bycia ojcem. Jeśli rany wyniesione z domu w relacji z własnym ojcem są zbyt głębokie, jeśli nie ma wzorców – może okazać się, że trudno podjąć ten wysiłek. Ale nie trzeba się bać. Instynkt ojcowski budzi się powoli a Bóg, którego małżonkowie zapraszają do swojej miłości przez sakrament, pomaga w stawaniu się tatą. On, który pierwszy jest Ojcem, może pomóc w tym trudnym rejsie. I jest jeszcze św. Józef, ten, który zbudował dom dla Jezusa. Wytrwał i nie zawiódł.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dziś święcenia kapłańskie w całej Polsce

2018-05-26 18:32

oprac. pgo, dg / Warszawa (KAI)

26 maja w wielu polskich diecezjach biskupi udzielili diakonom święceń prezbiteratu. Do tego dnia kandydaci do kapłaństwa przygotowywali się przez formację w Wyższych Seminariach Duchownych. Dziś neoprezbiterzy otrzymali dekrety przydzielające ich do posługi w poszczególnych parafiach.

Ks. Daniel Marcinkiewicz

Najwięcej nowych kapłanów w tym roku zyskała diecezja tarnowska. Tu bp Andrzej Jeż wyświęcił 27 diakonów z Wyższego Seminarium Duchownego. Nowi kapłani przygotowując się do swojej posługi mieli praktyki w parafiach, szpitalach, uczestniczyli m.in. w oazach i pielgrzymkach. Dziewięciu nowych kapłanów było w czasie formacji seminaryjnej na misyjnych stażach. Pracowali fizycznie, poznawali specyfikę pracy na innym kontynencie.

Liczna grupa nowych kapłanów zasili także szeregi duchownych w archidiecezji warszawskiej. Dziś z rąk kard. Kazimierza Nycza święcenia kapłańskie otrzymało 21 diakonów. – Przez posługę Kościoła i biskupa wierzymy, że Jezus was widzi w pierwszych latach kapłaństwa, w tych miejscach, do których was posyła i powierza wam współprace w parafiach do których pójdziecie. Myśli także i troszczy się o was, żebyście znaleźli środowisko rozwoju kapłaństwa, rozwoju swojej osobowości, środowisko przyjazne do budowania wspólnoty. Ale to nie wy jesteście na pierwszym miejscu. Parafianie i wspólnoty, do których idziecie są najważniejsze – mówił hierarcha podczas posłania nowych kapłanów do pierwszych parafii.

Prymas Polski abp Wojciech Polak udzielił w sobotę święceń kapłańskich dwóm diakonom gnieźnieńskiego seminarium duchownego. W sposób szczególny powierzył im młodzież i prosił, by nigdy nie stali się źródłem i przyczyną podziałów. W krótkim słowie wygłoszonym po zwyczajowym pouczeniu, abp Polak wskazał na Jezusa Dobrego Pasterza jako wzór kapłańskiego pasterzowania, zachęcając neoprezbiterów, by w swoim życiu i posłudze coraz bardziej się do Niego upodabniali.

„Dzisiejsza Ewangelia przypomniała nam o trzech podstawowych cechach tego Chrystusowego pasterzowania. Pierwsza z nich – Dobry Pasterz daje swe życie za owce. Druga – Dobry Pasterz zna swoje owce, a one Go znają. I wreszcie trzecia cecha – Dobry Pasterz szuka owiec zagubionych, także tych, które nie są z tej owczarni. A zatem wraz z Chrystusem, który oddał za nas wszystkich swoje życie w ofierze, mamy przeżywać swoje kapłaństwo jako szczególną okazję do tracenia, do wydawania swego życia, do dawania go za innych” – mówił abp Polak.

Łódzki metropolita abp Grzegorz Ryś wyświęcił pięciu prezbiterów. W homilii mówił: "Jezus dziś w swoim słowie daje wam wyraźną wskazówkę: patrzcie na chorych, patrzcie na grzeszników, miejcie czas dla tych, którzy są daleko. Miejcie czas i serce dla tych, którzy są zbuntowani. Szukajcie tych, którym zarosła krzakami droga do Kościoła. Ich szukajcie. Zostawcie dla nich dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych. Idźcie szukać tej owcy, która się zgubiła. Szukajcie tej drachmy, która gdzieś leży pod szafą, a nie kontemplujcie tych dziewięćdziesięciu dziewięciu, które macie w sakiewce". - Nie będziecie mieć pensji, ale będziecie żyć z jałmużny i to najczęściej jałmużny ludzi biednych, bo ci wam najwięcej dadzą. Będziecie ciągle dłużnikami. Darmo dostaliście, darmo dawajcie. Niech wam do głowy nie przyjdzie czegokolwiek sprzedawać - dodał kaznodzieja.

W kieleckiej bazylice katedralnej bp Jan Piotrowski udzielił dzisiaj święceń kapłańskich dziesięciu diakonom. Podczas ceremonii został użyty należący do bp. Czesława Kaczmarka gremiał – szata liturgiczna wykorzystywana podczas Mszy pontyfikalnej w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego.

W diecezji bydgoskiej do grona duchownych przybyło dwóch nowo wyświęconych diakonów. „Księża nie powinni się skarżyć na swój los, ale wejrzeć na trud życia ludzi świeckich” – mówił w katedrze podczas udzielania święceń bp Jan Tyrawa.

W homilii bp Jan Tyrawa odwołał się do patrona dnia – św. Filipa Nereusza, prezbitera, który działał w Rzymie, wyróżniając się wesołym usposobieniem i talentem zjednywania sobie ludzi. – Miał on gorąco modlić się do Boga o to, aby powstrzymał powołanych do kapłaństwa, bowiem wówczas wydawało się, że tych księży – zwłaszcza w Rzymie jest zbyt wielu. Wyczytuję z tego skuteczność modlitwy. Bóg go wysłuchał, bo dziś narzekamy na brak powołań. Ale to jest dla nas bardzo radosna wieść, że jeśli tak samo gorąco będziemy prosić Boga o przymnożenie powołań kapłańskich, to Bóg nas wysłucha jak św. Nereusza – powiedział biskup.

Z kolei abp Józef Kupny wzywał dziś 10 nowo wyświęconych kapłanów z archidiecezji wrocławskiej aby wychodzili do ludzi i otwierali się na nich. - Jesteście posłani, by budować jedność, nieść nadzieję, pomagać małżonkom w odkrywaniu piękna miłości małżeńskiej. Troszczcie się o chorych, niepełnosprawnych, rodziny wielodzietne, bezdomnych i opuszczonych. Bądźcie miłosierni, bez miłosierdzia nie da się wejść w świat ludzi poranionych, potrzebujących zrozumienia i miłości – tłumaczył. - Bez miłosierdzia nawet do nich nie podchodźcie. Jeśli nie potrafisz się pochylić nad ich nieszczęściem i ich zrozumieć - nie podchodźcie do nich – dodał.

Bp Jeż zachęcił nowych kapłanów, by troszczyli się o duchowe Westerplatte współczesnego człowieka. „Przyjmujecie święcenia kapłańskie w roku, w którym nasza Ojczyzna Polska dziękuje Bogu za dar odzyskania niepodległości. Jako kapłani będzie walczyć o niepodległość ludzkich serc” – podkreślił bp Jeż.

Z kolei święceń kapłańskim w archidiecezji poznańskiej siedmiu diakonom udzielił abp Stanisław Gądecki. - Każdy kapłan jest zobowiązany do zdobywania doskonałości, ponieważ został w nowy sposób poświęcony Bogu przez sakrament kapłaństwa. Kapłan całym swoim życiem ma być szczególnym przykładem ewangelicznego radykalizmu – podkreślał w katedrze poznańskiej Przewodniczący KEP. W homilii metropolita poznański mówił o roli Ducha Świętego w życiu kapłana. Podkreślił, że radosne wydarzenie święceń odbywa się w 1050. rocznicę ustanowienia pierwszej polskiej diecezji w Poznaniu i w stulecie odzyskania niepodległości. Abp Gądecki rozważał obecność Ducha w dziele stworzenia, w przywódcach Izraela, w Jezusie i w kapłanach Nowego Przymierza.

Do tego, by dłonie nowych kapłanów stawały się dłoniami samego Boga zachęcał abp Stanisław Budzik. Dziś w katedrze lubelskiej udzielił on święceń sześciu diakonom. Metropolita lubelski zaznaczył, że powołanie do kapłaństwa jest wezwaniem do występowania w imieniu i osobie Chrystusa. „On chce wypełniać swoje kapłaństwo przez nas. Sam nałożył na nas swoje ręce i teraz chce naszych rąk. Tak, aby w świecie stały się jego rękami. Chce, żeby nie były już narzędziem brania rzeczy, ludzi, świata dla siebie, ale by przekazywały światu jego boski dotyk” – powiedział arcybiskup.

"Bóg rozda przez waszą posługę wiele słów prawdy, wiele czynów miłości, wiele dobra" - mówił biskup kaliski Edward Janiak podczas święceń czterech kapłanów diecezji kaliskiej. Święcenia prezbiteratu odbyły się w katedrze pw. Św. Mikołaja w Kaliszu. W homilii zachęcał księży, aby siłę do służby czerpali z codziennej Eucharystii. – Życzymy wam, byście każdą Mszę św. odprawiali, jak Mszę św. prymicyjną albo też jakby jedyną w życiu, zawsze z wielki namaszczeniem – powiedział. Zaznaczył, że w życiu kapłana bardzo ważna jest służba w konfesjonale. Dodał, że sprawy Boże w życiu księdza powinny być na pierwszym miejscu. – Jak będziecie pilnować modlitwy, karmić się Słowem Bożym, jak będziecie pokorni i odważni to Bóg rozda przez waszą posługę wiele słów prawdy, wiele czynów miłości, wiele dobra – stwierdził hierarcha.

„Życie kapłana winno być skromne, miłosierne i rozmodlone” – mówił z kolei w homilii biskup świdnicki Ignacy Dec, zwracając się do sześciu nowo wyświęconych kapłanów. Bp Dec zwrócił uwagę, by nowo wyświęceni kapłani, z gorliwością służyli Kościołowi Bożemu, pełniąc uczynki miłosierdzia. „Idźcie na służbę kapłańską przyjmując Boże miłosierdzie ze skruchą i wdzięcznością oraz przekazując to miłosierdzie w gorliwej służbie sakramentu pokuty i w uczynkach miłosierdzia” – podkreślał. W dniu Matki, szczególne słowo skierował bp Dec do matek kapłanów nowo wyświęconych: „Dziękujemy wam drogie mamy za trud wychowania, rozmodlone serce, wszelkie dobro, jakie przekazałyście waszym synom. Pamiętajcie, nigdy nie będziecie zwolnione z wychowania waszych kapłanów. Do końca waszych dni, będą waszymi dziećmi, i nadal troszczcie się o ich rozwój. Towarzyszcie im także na drodze kapłańskiego życia, i zawierzajcie ich naszej wspólnej Matce-Maryi”.

Metropolita warmiński abp Józef Górzyński udzielił święceń prezbiteratu sześciu diakonom. "Ogromna radość i Boży pokój w sercu. Przed święceniami przeżywaliśmy wspaniały czas rekolekcji w Gietrzwałdzie, po nich jestem wypełniony takim Bożym pokojem i wiem, że to nie jest mój pomysł na życie tylko faktycznie wypełnia się to, czego chce Pan Bóg wobec mojego życia" - powiedział neoprezbiter Andrzej Stankiewicz.

„Bądźcie zawsze po stronie biednego grzesznika i uzależnionego, dotkniętego taką lub inną chorobą. Szukajcie dróg wyzwolenia z tego, co go zniewala i poniża. Modlitwa, pokuta, szukanie dróg wyzwolenia to wasze wyposażenia do walki nie z człowiekiem, ale ze złem i ze Złym” - powiedział bp Roman Pindel do sześciu diakonów, którym udzielił święceń prezbiteratu, by posługiwali w diecezji bielsko-żywieckiej

Sześciu prezbiterów wyswięcił również arcybiskup białostocki Tadeusz Wojda. W homilii powiedział: „Kiedy kapłan przemienia chleb i wino w Ciało i Krew Jezusa, a potem je rozdaje innym, to rozdaje je jako swoje ciało. Czyni dar z siebie dla innych. Bądźcie świadomi tego daru z siebie.”

Biskup warszawsko-praski udzielił święceń dwóm diakonom ze Zgromadzenia Zakonu Małego Dzieła Opatrzności Bożej (Orinistów). Uroczystość odbyła się w prowadzonej przez zakonników parafii św. Józefa Robotnika w Wołominie. "Pokora i posłuszeństwo Kościołowi są fundamentem kapłańskiego posługiwania" powiedział w kazaniu hierarcha.

Zakon Św. Pawła Pierwszego Pustelnika ma trzech nowych kapłanów, których na Jasnej Górze wyświęcił metropolita częstochowski abp. Wacław Depo.

W bazylice NSPJ w Trzebini bp Adam Włodarczyk udzielił święceń prezbiteratu pięciu diakonom z Towarzysta Boskiego Zbawiciela (salwatorianie).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Ks. Isakowicz-Zaleski po zakończeniu protestu w Sejmie: wszelkie zarzuty pod adresem Kościoła są niesprawiedliwe

2018-05-27 19:08

dg / Warszawa (KAI)

Nie jest tak, że Kościół nie zabierał głosu. Ks. kard. Kazimierz Nycz był obecny na strajku, przyszedł z własnej woli. Wypowiadali się różni duchowni i z tego co wiem, byli gotowi być pośrednikami w tych rozmowach – powiedział KAI ks. Tadeusz Isakowicz Zaleski. – Niestety ten protest został upolityczniony. Dodam, że wszelkie zarzuty pod adresem Kościoła są niesprawiedliwe, bo Kościół od zarania swoich dziejów prowadzi działalność charytatywną – zaznaczył założyciel i prezes fundacji im. Brata Alberta i duszpasterz osób niepełnosprawnych, komentując zakończenie w Sejmie protestu w sprawie osób niepełnosprawnych a także wypowiedzi ks. Wojciecha Lemańskiego.

TER
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski

– Przyjąłem jako dobrą wiadomość to, że protest został zawieszony, czyli nie zakończony, ale zmieniła się jego forma. Apelowałem o to już od kilku dni, bo uważałem, że to się odbija ogromnie negatywnie na zdrowiu fizycznym i psychicznym tych osób niepełnosprawnych, które przeżywają straszliwą traumę – powiedział ks. Tadeusz Isakowicz Zaleski.

Komentując sam protest, dodał: "uważam, że rodzice wykazali ogromną determinację, z większością ich postulatów się zgadzam. Niepokoiły mnie natomiast sytuacje, kiedy politycy, którzy nic do tej pory nie zrobili, podpinali się pod ten protest. Moim zdaniem to właśnie oni dobili ten protest – takie występy niektórych osób, które 'z troską' się pochylały nad niepełnosprawnymi, a do tej pory były obojętne. Uważam, że dobrze się stało, że część postulatów osób niepełnosprawnych została spełniona, a teraz jest okazja do dialogu, do rozmowy, do wywierania presji na rząd, żeby zrealizował te postulaty. Musi się to jednak odbywać w całkowicie innej atmosferze i to jest rola dla organizacji pozarządowych, dla środowisk osób niepełnosprawnych i wielu ludzi dobrej woli".

– Jeżeli chodzi o ks. Lemańskiego, to ja nigdy się nie spotkałem, aby kiedykolwiek pomagał niepełnosprawnym. Cztery lata temu ja uczestniczyłem w podobnym proteście rodziców w Sejmie i ks. Lemański się tym kompletnie nie interesował, nie było go tam. Prowadzę wiele akcji charytatywnych, nigdy go nie widziałem, żadnego zaangażowania z jego strony. On jest skłócony z hierarchią kościelną, ale uważam, że to jest jedna z osób, która się stara podpiąć – powiedział, odnosząc się do dzisiejszych wypowiedzi suspendowanego kapłana.

Ks. Isakowicz zaznaczył, że Kościół w Polsce nie był bierny wobec protestu: "Nie jest tak, że Kościół nie zabierał głosu. Ks. kard. Kazimierz Nycz był obecny na strajku, przyszedł z własnej woli. Wypowiadali się różni duchowni i z tego co wiem, byli gotowi być pośrednikami w tych rozmowach. Natomiast niestety ten protest został upolityczniony. Dodam, że wszelkie zarzuty pod adresem Kościoła są niesprawiedliwe, bo Kościół od zarania swoich dziejów prowadzi działalność charytatywną. Obecnie prowadzi bardzo wiele dzieł charytatywnych. Jest wiele fundacji i stowarzyszeń, tak jak moja fundacji Brata Alberta, która nie jest fundacją kościelną, ale jest związana ze środowiskiem kościelnym. Nie można powiedzieć, że Kościół nic nie zrobił. Kościół nie był stroną tego sporu. Natomiast słowa ks. Lemańskiego są skandaliczne, krzywdzą i tylko podpalają cały problem".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem