Reklama

Idźmy i głośmy

2017-01-12 10:01

Oprac. s. Gaudiosa Dobrska CSDP
Edycja toruńska 3/2017, str. 1, 6

Bożena Sztajner/Niedziela

Przeżyliśmy już to, o czym przypominał nam papież senior Benedykt XVI: „O północy Ja przyjdę dla was”. Gdy klęknęliśmy tej wyjątkowej Świętej Nocy przy żłóbku, w którym spoczął Wielki Bóg w postaci maleńkiego Dziecięcia, zdało się nam, że słyszeliśmy anielskie śpiewy, wzywające wybudzonych ze snu pasterzy: „Idźcie…”. A potem ich wzajemne nawoływanie się: „Pójdźmy do Betlejem i zobaczmy, co się tam zdarzyło, i o czym nam Pan oznajmił” (Łk 2, 15). Udali się z pośpiechem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, wrócili i opowiadali, co im zostało objawione o tym Dziecięciu.

Prowadzi nas Bogarodzica

I my także, odchodząc ze stajenki betlejemskiej, dzieliliśmy się nawzajem ze sobą przeżyciami i refleksjami, aż dzięki Bożej Opatrzności wkroczyliśmy w nowy rok Pański 2017, w który od Jezusowego żłobka wprowadziła nas Święta Boża Rodzicielka Maryja. W Jej matczynych ramionach, obok Boskiego Emmanuela, zmieściliśmy się wszyscy – my, Chrystusowe owieczki: i te wierne, i te, które On potem szukał i odnalazł.

Jak mówi bł. Maria Karłowska: „Matka Najświętsza nie dla siebie samej odebrała od Pana Boga ten Zbawienny Depozyt: Syna Bożego. Nie dla swej osobistej pociechy została Matką Jezusową. To dla zbawienia świata, dla dobra wszystkich ludzi poczęła Go, nosiła, porodziła, piastowała, wychowała. W Betlejem Maryja pokazuje Jezusa, daje Go pasterzom, Jego rączką świat błogosławić zaczyna. Maryja trzymająca Jezusa na rękach, blisko swego Serca, nie siebie samą chce nam pokazać, lecz tylko Jego. Chciałaby ku Niemu zwrócić wszystkie oczy, całą uwagę, miłość i szacunek ludzi”. Możemy powiedzieć, że Maryja – jak pasterze betlejemscy – idzie w życie i głosi Chrystusa.

Reklama

Naśladujmy Maryję

Nie pozostaje nam więc nic innego, jak naśladować Ją. My także w 2017 r., o którym nie wiemy, co nam przyniesie, powinniśmy ukazywać sobą Jezusa, Jego miłość, Jego dobroć, czułość i miłosierdzie. „Nie trzeba, aby była mowa o nas” – jak mówi Matka Karłowska – my mamy iść w życie i głosić innym Chrystusa. Jak słuszne jest takie rozumowanie bł. Matki Marii, potwierdza ikonografia chrześcijańska. Spójrzmy na obrazki Matki Bożej z Dzieciątkiem Jezus, a zauważymy bez trudu, że zawsze ma Dziecię przed sobą. Oby i dla nas w tym roku każdego dnia Jezus był pierwszym i najważniejszym, jedyną naszą wartością i najwyższym wzorem postępowania. Tym, który jest naszą Drogą, Prawdą i Życiem, który jest Światłem – a wiemy, jak trudno jest żyć bez światła! W tym Świetle, którym jest Jezus, ujrzymy w prawdzie nas samych, nasze zamiary i czyny oraz intencje tych czynów. W świetle Chrystusa patrzeć będziemy także na innych i na różnorodne sytuacje życiowe. Wtedy łatwiej nam będzie przyjąć i zaakceptować trudne niejednokrotnie do zrozumienia zrządzenia Boże.

Idźmy do ludzi

Ze Świętą Bożą Rodzicielką idźmy więc w tym roku do ludzi, by nieść im Jezusa, by głosić Jego prawdę, by rozświetlać ludzkie życie tym Światłem, którym jest On sam. Od otwarcia się na rzeczywistość objawienia Bożego zależą narodziny nowego życia wiary w nas. Potrzebujemy wiary, aby upaść na kolana i złożyć Boskiemu Zbawicielowi dary swego serca. Kto uwierzył Bogu, już nie jest sam, bo przyszła do niego Miłość Miłosierna. Właśnie tę Miłość mamy głosić całemu światu. To Ona winna ożywiać nasz apostolat, według słów św. Pawła: „Miłość Chrystusa przynagla nas” (2 Kor 5, 14).

Jak ważne jest to wezwanie: „Idźcie i głoście”, widzimy w życiu Chrystusa Pana, który wzywa swych uczniów, aby byli Jego apostołami we własnym środowisku i w świecie: „Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam” (J 20, 21). Jak mówił św. Jan Paweł II do młodych w Denver (14 sierpnia 1993 r.): „Według Ewangelii św. Marka ostatnie słowa, które Chrystus wypowiedział do Apostołów, brzmiały: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!». Są to słowa misyjnego posłania. Od tego nakazu rozpoczął się wielki rozwój Kościoła. (…) Chrystus najpierw zaprasza, aby z kolei pełniej się objawić i posłać. Zaprasza, aby dać się poznać tym, których zamierza posłać. Posyła tych, którzy poznali tajemnicę Jego osoby i Jego królestwa. Ewangelia bowiem ma być głoszona mocą ich świadectwa”.

Pan nas posyła

Jak przedziwne są zrządzenia Boże. To one sprawiły, że w ten rok Pański 2017 wkroczyliśmy właśnie z hasłem programu duszpasterskiego: „Idźcie i głoście”. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki we wstępie do publikacji „Idźcie i głoście” pisze: „Każdy ochrzczony jest powołany przez Boga do zaangażowania się na rzecz głoszenia światu Ewangelii”. Zachęca do włączenia się w tę misję nie tylko dorosłych, ale również dzieci i młodzież, których entuzjazm i zaangażowanie są potrzebne w Kościele. Dlatego w gorącej modlitwie prośmy Pana, abyśmy nie lękali się odpowiedzieć: „Oto ja, Panie, poślij mnie!”. Poślij nas! Św. Jan Paweł II napominał, byśmy „czuwali, byli gotowi rozpoznać Jego oblicze i spieszyć do braci, aby nieść im wspaniałą nowinę: «Widzieliśmy Pana!»” (por. list apostolski „Novo millennio ineunte”, 59).

Przyzywamy więc światła Chrystusa Pana dla nas samych i dla naszych czasów, otoczonych mrokami różnorodnych zagrożeń. Panie Jezu – Światło Odwieczne! Boże z nami! Jesteś nam potrzebny, Książę Pokoju! Wesprzyj nas, abyśmy wówczas, gdy świat głosi śmierć Boga – potrafili śpiewać z wiarą: Bóg się rodzi. Gdy coraz częściej ludzie odchodzą od Boga, szli odważnie do Ciebie i głosili, że dla nas stałeś się człowiekiem! Chryste, Światłości świata, otwieraj nasze serca na wiarę, która dodaje sił i rozpromienia ufną radością mimo wszystko; na nadzieję, która nie pozwoli nam żyć w smutku i zwątpieniu, lecz każe ufnie patrzeć w codzienność i przyszłość; na miłość, która wszystko, co dobre umacnia, a co trudne pomaga przezwyciężać. Pozwól nam zawsze głosić, że Bóg jest z nami!

Tagi:
rozważania

Chrześcijaństwo jest konkretne

2017-03-01 12:59

Abp Józef Kupny
Edycja wrocławska 10/2017, str. 1

Każdego roku w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu czytamy fragment Ewangelii o kuszeniu Pana Jezusa na pustyni. On ma być dla nas wskazówką, jak dobrze przeżyć najbliższe tygodnie

Fotolia.com

Tym, co przyciąga naszą uwagę, jest postawa wierności, jaka charakteryzuje Jezusa Chrystusa. Sama przemiana kamieni w chleb po kilkudziesięciodniowym poście nie wydaje się niczym złym. Ewangelista wyraźnie podkreślił, że Syn Boży odczuwał głód. Zatem trudno uznać chęć zaspokojenia tej potrzeby za zachowanie godne potępienia. Jednak nie o chleb chodziło szatanowi. W tej pozornie błahej prośbie usiłuje on stworzyć takie warunki, w których Jezus niejako otworzy mu drzwi do siebie – stworzy przestrzeń dla działania złego ducha w swoim życiu. Chrystus pozostaje wierny Ojcu w najmniejszej rzeczy. Nie idzie na żaden kompromis ze złem. W ten sposób pokazuje, że prawdziwa miłość Boga to nie tylko wielkie i spektakularne inicjatywy, akcje, ale przede wszystkim wierność w codzienności.

Duchowe upadki i życiowe porażki rzadko pojawiają się nagle, zaskakując człowieka. Najczęściej są one wynikiem dłuższego procesu odchodzenia od Boga. Jest to problem naszych czasów, że wielu nie dostrzega już niczego złego w pozornie „drobnych niewiernościach”. Są gotowi akceptować je, nie zdając sobie sprawy, że tworzą przestrzeń dla zła w swoim życiu.

Papież Franciszek w jednym z ostatnich wywiadów powiedział bardzo mocno, że „chrześcijaństwo albo jest konkretne, albo nie jest chrześcijaństwem”. Ojciec Święty dodał przy tym, że obawia się ludzi znieczulonych, obojętnych na to wszystko, którzy wsiąknęli w świat i którzy się temu światu poddali. Dlatego pierwsze dni Wielkiego Postu to dobra okazja, by zapytać się samego siebie: Gdzie w małych sprawach mojego życia i powołania się pogubiłem? Na tej podstawie będzie można podejmować i owocnie realizować konkretne wielkopostne postanowienia.

Warto też zatrzymać się i rozważyć w sumieniu, jak wygląda moja codzienna modlitwa, czy bliźni doświadczają miłości z mojej strony, czy ludzie, z którymi się spotykam, widzą we mnie chrześcijanina. Zacznijmy od małych kroków. Taka była droga pierwszych chrześcijan, dla których ewangelizacją i głoszeniem Jezusa był ich codzienny styl życia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Przygotowanie do spowiedzi

2018-02-16 08:19

Bardorf Eduard/pl.fotolia.com

Modlitwa przed spowiedzią:

Ojcze Niebieski, Ty znasz mnie do głębi – znasz każdy szczegół mego życia.
Przeznaczyłeś mnie do życia z sobą w wieczności, często o tym zapominam.
Jestem słaby, niestały, tak łatwo się wybielam, usprawiedliwiam.
Pozwó1 mi widzieć siebie tak, jak Ty mnie widzisz.
Osądzać bez wybiegów intencje, jakimi kieruję się w życiu.
Oświeć mnie, abym rozpoznał swe grzechy przeciw Tobie i przeciwko moim bliźnim.
Abym miał odwagę uznania, że źle postępuję, że potrzebuję zmiany postępowania, myślenia, nawrócenia.
Daj łaskę prawdziwego żalu i poprawy, abym doznał radości Twojego przebaczenia.
Niech Twoje miłosierdzie, Boże, uleczy moje rany, wzmocni moją wolę pełnienia Twojej woli.

Kiedy ostatni raz byłem u spowiedzi?
Czy odprawiłem zadaną pokutę?
Czy wynagrodziłem Bogu i bliźniemu za wyrządzone krzywdy?
Czy podjąłem wysiłek wyzbywania się swoich wad, słabości, nałogów?

Oceniając swoje postępowanie, stańmy przed obliczem Boga i odpowiedzmy sobie na
następujące pytania:

PIERWSZE I NAJWAŻNIEJSZE PRZYKAZANIE MÓWI:

Miłuj Pana, Boga swego, całym sercem, całym duszą, całym swoim umysłem, całym sobą.

Czy modlę się rano i wieczorem? Czy była to prawdziwa rozmowa mego serca z Bogiem, czy tylko zwykła formalność?
Czy szukam u Boga rady, pomocy w cierpieniach, pokusach?
Czy zastanawiam się nad tym, jaka jest względem mnie wola Boża?
Czy w niedziele i święta uczestniczę we Mszy św. i troszczę się o to, by uczestniczyli w niej wszyscy domownicy?
Czy proponuję swym bliskim wspólną modlitwę?
Czy w niedziele nie wykonuję prac niekoniecznych?
Czy wyznaję otwarcie swoją wiarę przez udział w niedzielnych Mszach św., w procesjach publicznych i wówczas, kiedy mnie o to pytają?
Czy wspieram materialnie działalność parafii? Czy interesuję się jej potrzebami?
Czy nie uchylam się od udziału w pracach na jej rzecz?
Czy w miarę swoich możliwości biorę udział w działalności grup modlitewnych, grup troszczących się o katechizację dzieci i młodzieży?
Czy wspomagam dzieła dobroczynne na rzecz ubogich, ludzi znajdujących się w trudnych okolicznościach?
Czy staram się poznać naukę Kościoła przez lekturę stosownych książek, uczestniczenie w rekolekcjach, udział w spotkaniach grup formacyjnych?
Czy zachęcam do tego swoich bliskich, swoje dzieci?
Czy odrzucam horoskopy, karty do tarota, wróżbiarstwo, magię, treści głoszone przez
wysłanników sekt i czuwam, by moi bliscy nie dali się w nie uwikłać?
Czy czytam systematycznie katolicką prasę, słucham katolickich rozgłośni radiowych,
oglądam katolickie programy telewizyjne?
Czy oponuję, kiedy bluźni się Bogu, niesłusznie krytykuje Kościół?

DRUGIE Z NAJWAŻNIEJSZYCH PRZYKAZAŃ MÓWI:

Miłuj bliźniego jak siebie samego.

Miłujcie się wzajemnie tak, jak Ja was umiłowałem (por. J 13,34).
Kto mówi, że miłuje Boga, a bliźniego ma w nienawiści, jest kłamcą (por. 1 J 4, 20).

Czy szanuję rodziców?
Czy nie wyrządzam im przykrości, nie lekceważę, czy troszczę się o ich potrzeby?
Czy się za nich modlę?
Czy nie daję dzieciom złego przykładu (klątwy, pijaństwo, nieprzyzwoite żarty, stosowanie przemocy, spędzanie zbyt dużo czasu przed telewizorem)?
Czy troszczę się o wychowanie dzieci w poszanowaniu godności własnej i innych?
Czy wiem, jakie filmy oglądają? Jakie czytają czasopisma, książki? Z kim przebywają?
Co robią z otrzymanymi pieniędzmi? Gdzie spędzają wolny czas? Czy nie pobłażam ich moralnym przewinieniom (lenistwu, samolubstwu, lekceważeniu bliźnich, przemocy, kradzieży, pijaństwu)?
Czy interesuję się zachowaniem dzieci w szkole, wymagam od nich szacunku dla nauczycieli, odrobienia zadanych lekcji?
Czy nie wtrącam się zbytnio w życie rodzinne dorosłych dzieci, wzniecając konflikty?
Czy żyję w zgodzie z rodzeństwem, krewnymi i kolegami w szkole, w pracy?
Czy traktuję życzliwie sąsiadów, współpracowników? Czy nie żywię do nich pretensji, urazów? Czy nie zazdroszczę im sukcesów, nie mszczę się, nie wzniecam nieporozumień?
Czy solidnie wypełniam swoje obowiązki w pracy?
Czy nie zatrzymuję lub nie pomniejszam słusznego wynagrodzenia za pracę?
Czy nie szkodzę swojemu zdrowiu przez picie alkoholu, palenie?
Czy nie trwonię pieniędzy na hazard (gry w karty, loterie)?
Czy nie prowadziłem samochodu po wypiciu alkoholu lub z nadmierną szybkością?
Czy nie używałem narkotyków lub nie dostarczałem ich innym?
Czy kogoś nie uderzyłem, nie pobiłem?
Czy unikam złego towarzystwa?
Czy nie byłem powodem rozbicia własnej lub innej rodziny?
Czy jestem czysty w myślach, pragnieniach?
Czy nie oglądam filmów pornograficznych, czy nie kupuję takich czasopism?
Czy nie lubuję się w nieprzyzwoitych rozmowach, żartach?
Czy nie dopuściłem się z kimś nieprzyzwoitych czynów?
Czy nie zdradziłem współmałżonka?
Czy szanowałem poczęte życie?
Czy nie dokonałem aborcji lub nie namawiałem do niej?
Czy nie przywłaszczyłem sobie cudzej rzeczy, mienia publicznego, czy go bezmyślnie
nie niszczyłem?
Czy nie dałem się skusić łapówką?
Czy oddałem długi, pożyczki?
Czy nie jestem chciwy, pyszałkowaty? Czy nie wynoszę się nad innych?
Czy nie chce zawsze postawić na swoim, skupić uwagi tylko na sobie?
Czy umiem przebaczyć, być wyrozumiałym, cierpliwym, ustępliwym, usłużnym?
Czy pomagam w codziennych pracach domowych?
Czy nie uchylam się od odpowiedzialności za życie wspólnoty lokalnej, narodowej?
Czy nie głosowałem na ugrupowania lub ludzi mających programy niezgodne z nauką katolicką?
Czy zachowuję umiarkowanie w jedzeniu?
Czy nie kupuję zbyt kosztownych lub niekoniecznych rzeczy?
Czy nie odmawiam wsparcia ludziom wyciągającym do mnie rękę po pomoc?
Czy pomagam innym, zwłaszcza swoim krewnym?
Czy, na miarę swych możliwości, wspieram potrzebujących, zwłaszcza osoby starsze, wdowy, sieroty, rodziny wielodzietne, bezdomnych, chorych, potrzebujących leczenia, ofiary kataklizmów?
Czy pamiętam, że kubek wody podany bliźniemu jest pomocą samemu spragnionemu Jezusowi?
Czy nie kłamałem i czy z tego nie wynikła jakaś szkoda?
Czy nie mówiłem źle o innych, nie oczerniałem ich, nie rzucałem podejrzeń?
Czy nie zazdrościłem innym powodzenia?
Czy dotrzymuję obietnic?
Czy miałem odwagę bronienia prawdy?
Czy prostowałem krzywdzące opinie o innych?
Czy nie powtarzałem niesprawdzonych plotek?
Czy w piątki zachowywałem wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych?
Czy w Środę Popielcową i Wielki Piątek zachowywałem post ścisły?
Czy jest we mnie prawdziwa chęć przemiany życia, czy tylko uzyskania rozgrzeszenia?
Jaka jest moja wada główna?

AKT ŻALU

Boże, mój Ojcze, żałuję za me złości jedynie dla Twej miłości.
Bądź miłościw mnie grzesznemu, całym sercem skruszonemu.
Boże, choć Cię nie pojmuję, jednak nad wszystko miłuję. Nad wszystko, co jest stworzone, boś Ty Dobro Nieskończone.

SPOWIEDŹ

Spowiedź rozpoczynamy znakiem krzyża i słowami:
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
Ostatni raz byłem u spowiedzi...
Nałożona pokutę odprawiłem.
Obraziłem Pana Boga następującymi grzechami:
Po wymienieniu grzechów mówimy:
Więcej grzechów nie pamiętam.
Za wszystkie serdecznie żałuję.
Proszę o pokutę i rozgrzeszenie.
Czekamy na wypowiedzenie nad nami słów rozgrzeszenia przez kapłana, modląc się np. słowami:
Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu... lub: Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nade mną.

Modlitwa papieża Klemensa XI

Wierzę w Ciebie, Panie, lecz wzmocnij moją wiarę,
Ufam Tobie, ale wspomóż moją nadzieję,
Miłuję Ciebie, lecz uczyń moją miłość bardziej gorącą.
Żałuję za moje grzechy, ale spraw, bym żałował doskonalej.
Uwielbiam Ciebie jako Stwórcę wszechrzeczy.
Napełnij mnie swoją mądrością. Otocz swoją dobrocią
Chroń swoją potegą. Ofiaruję Ci moje myśli,
aby trwały przy Tobie; moje słowa i uczynki,
aby były zgodne z Twoją wolą; i całe moje postępowanie,
aby było życiem wyłącznie dla Ciebie.
Chcę tego, czego Ty chcesz. Chcę, jak Ty chcesz i jak długo chcesz.
Proszę Cię, Panie, abyś oświetlił mój rozum,
pobudził moją wolę, oczyścił intencje, uświęcił serce.
Daj mi, Dobry Boże, miłość ku Tobie i wstręt do moich wad,
szczerą troskę o bliźnich i pogardę tego,
co sprowadza na świat zło.
Pomóż mi zwyciężyć pożądliwości – umartwieniem,
skąpstwo – jałmużną,
gniewliwość – łagodnością,
a lenistwo – pracowitością.
Spraw, bym był skupiony w modlitwie,
wstrzemięźliwy przy posiłkach, dokładny w pracy,
wytrwały w podejmowanych działaniach.
Naucz mnie, jak małe jest to, co ziemskie,
jak wielkie to, co Boskie.
Jak przemijające, co doczesne, jak nieskończone, co wieczne.
Proszę o to przez Chrystusa, mojego Pana. Amen.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Proszowice: miasto i fanklub Kamila Stocha świętują i gratulują

2018-02-17 21:02

dziar / Proszowice (KAI)

- Na ulicach pustki, wszyscy ludzie przed telewizorami, a jutro na Mszach świętych będzie okazja pogratulować, choć na odległość – Honorowemu Obywatelowi Proszowic, Kamilowi Stochowi, mistrzowi olimpijskiemu – mówi KAI ks. dr Jan Zwierzchowski, proboszcz parafii w Proszowicach.

Adam Psica/pl.wikipedia.org

Kapłan wyjaśnia, że w tutaj, w tym oddalonym o 24 km miasteczku od Krakowa, w diecezji kieleckiej – powstał pierwszy w Polsce oficjalny fanklub Kamila Stocha, któremu prezesuje Rafał Chmiela. Powołano go w sierpniu 2011 r., na co sportowiec wyraził zgodę.

Bliska rodzina ze strony żony Kamila Stocha mieszkała z Proszowicach, a gdy nasz mistrz studiował w Krakowie, to właśnie tutaj zamieszkał, wraz z żoną Ewą, w budynku starej poczty przy ul. Głowackiego – opowiada proboszcz.

Zapewne zawarte w tamtych latach przyjaźnie i znajomości zaowocowały stałymi kontaktami, powstaniem kilka lat temu fanklubu i nadaniem Kamilowi Stochowi – Honorowego Obywatelstwa Miasta Proszowic, niespełna rok temu.

- Wtedy właśnie poznałem go osobiście, w uroczystości wzięli udział jego rodzice, bp Piotr Skucha, który pochodzi z Proszowic, reprezentacja polskich skoczków narciarskich. Kamil Stoch angażuje się w życie Proszowic, np. w różne inicjatywy sportowe i społeczne np. szkoły podstawowej nr 1, spotyka się z uczniami – dodaje ks. Zwierzchowski.

Fanklub mieści się w kawiarni „Muzealnej”, gdzie zgromadzono eksponaty przekazane przez Kamila Stocha, m.in. jego kombinezon, narty, nakrycia głowy i inne sportowe rekwizyty.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem